Napisane przez: torlin | 11/03/2017

100 lat od zdobycia pewnego miasta

To nie tajemnica, chodzi o Bagdad, i wejście 11 marca 1917 roku Brytyjczyków do tego miasta. 100 lat nieszczęścia tego miasta, oszustw, kombinacji, Imperium, W Którym Nie Zachodziło Słońce nie bardzo się popisało. Zaczęło się oczywiście I Wojną Światową i przystąpieniem Turcji do koalicji Państw Centralnych. Brytyjczycy za wszelką cenę chcieli chronić szlaki naftowe (chociaż ropa wtedy nie stanowiła tak ważnego czynnika jak dzisiaj) oraz zaprzyjaźnione państwa tego regionu, w związku z tym wysłali swoje hinduskie wojska do Szat al-Arab (jest to rzeka powstała z połączenia Eufratu i Tygrysu, dzisiaj jest to granica iracko-irańska). Basrę, która była tuż za miedzą, Brytyjczycy zdobyli bez większego trudu, ale ten sukces, który był całkowicie przewidywalny, bo miasto to było odległe od Bagdadu o ponad 500 kilometrów, oddzielone pustyniami i bagnami pełnymi komarów i malarii, za bardzo ich rozochocił.

Hinduska kawaleria w drodze na Bagdad.

I rozentuzjazmowani Brytyjczycy postanowili zdobyć Bagdad, doszli nawet na 50 kilometrów od tego miasta, ale musieli się cofnąć i zabarykadować w Kut al-Amara. Zdobycie tego obozu przez Turków po czteromiesięcznym oblężeniu w dn. 26 kwietnia 1916 r., obok nieszczęsnego Gallipoli, trzeba nazwać drugą potworną klęską Albionu. Anglicy stracili w sumie 33 tys. żołnierzy, a jeńców Turcy traktowali jak Japończycy Amerykanów na Filipinach.

Dopiero 11 marca 1917 roku Brytyjczycy zdobyli Bagdad. Brytyjski rząd już wcześniej obiecał arabskim przywódcom, że ich ludzie otrzymają niezależność pod warunkiem, że zbuntują się przeciw panowaniu tureckiemu; późniejsze powstanie w czerwcu 1916 było zaprojektowane częściowo częściowo przez płk T.E. Lawrence (znanego jako Lawrence z Arabii).

Po zakończeniu I wojny światowej, w listopadzie 1918 roku, traktat wersalski oraz nowo utworzona Liga Narodów dała Wielkiej Brytanii mandat do rządzenia w Mezopotamii, a rządy brytyjskie i francuskie wydały wspólne oświadczenie o zamiarze działania na rzecz ustanowienia niezależnego rządów w krajach byłego imperium osmańskiego. To nie wystarczyło jednak Arabom w Mezopotamii, rozpoczęli oni zbrojne powstanie w 1920 roku przeciw brytyjskim siłom okupacyjnym w Bagdadzie i innych obszarach.

I walki o Bagdad znów wybuchły. Nieszczęsne miasto.

Reklamy

Responses

  1. „…rządy brytyjskie i francuskie wydały wspólne oświadczenie o zamiarze działania na rzecz ustanowienia niezależnego rządów w krajach byłego imperium osmańskiego.”

    Mozna zmienic kilka slow i dat a bedziemy mieli opis wydarzen na dzen dzisiejszy. Kiedys obiecywano „dzialania na rzecz ustanowienia nizezaleznych rzadow” – w domysle, „jak dorosna do poziomu zachodniej cywilizacji”, Obecnie tez maja byc niezalene rzady tyle, ze dodatkowo demokratyczne. Efekty widac dosyc dobrze. Nieszczesny region bym powiedzial.

    Pozdrawiam

  2. To co się zmieniło, to to że Francja i Wielka Brytania ustąpiły pola Stanom Zjednoczonym i Rosji. A nadchodzą czasy Azji Wschodniej (Chiny i Japonia już mają swoje bazy w Dżibuti).

    @”drugą potworną klęską Albionu. Anglicy stracili w sumie 33 tys. żołnierzy,”

    To był tylko przypis do ofiar ponoszonych na froncie zachodnim Wielkiej Wojny. Tam straty liczono w setkach tysięcy.

  3. Nieszczęsny cały tamten region. Wydaję się, że nikt tam takiego prawdziwego, dłuższego spokoju nie zaznał od dobrych paru tysiącleci – a co dopiero mówić o czasach tak współczesnych? Biedni ludzie.

    Ale zawsze to miło i ciekawie dowiedzieć się czegoś nowego.

    Dzięki, Torlinie 🙂

  4. Swoją drogą, to o ile kiedyś lekceważąco pomijałem historię PWS, to, odkąd ją bliżej poznałem, uważam za znacznie bardziej interesującą od DWS.

  5. Ciekawość, czy gdyby Brytyjczycy swoim zwyczajem kasztany z ognia cudzymi rękami najradziej wyciągający, miasto podjudzać Arabów i w nich aspiracje narodowe rozbudzać, swoich tam wojsk jednak naściągali i Turczyna pobili, miejscowym jeno władcy odmieniając, wielu też byśmy może dziś problemów we świecie dzisiejszym uniknęli…
    Kłaniam nisko:)

  6. Celt Peadar: „Nieszczęsny cały tamten region. Wydaję się, że nikt tam takiego prawdziwego, dłuższego spokoju nie zaznał od dobrych paru tysiącleci.”

    I dokładnie to samo można powiedzieć o Europie. Sądzę nawet, że Bliski Wschód miał w swojej historii dłuższe okresy stabilności i pokoju niż nasz kontynent, bo przez wiele wieków był pod władzą osmańskiej Turcji, niepodzielony na liczne zwalczające się nawzajem państewka.

    Vandermerwe: „Obecnie tez maja być niezależne rzady tyle, ze dodatkowo demokratyczne. Efekty widac dosyc dobrze.”

    Myślę, że można długo dyskutować, czy w dłuższej perspektywie dla zwykłego mieszkańca Iraku lepsza byłaby kontynuacja rządów Saddama i podobnych jemu następców niż to, co mamy za sprawą amerykańskiej interwencji. Ani jedno, ani drugie nie jest dla niego szczytem marzeń. Z tą może różnicą, że Saddam pozostawiony samemu sobie, był groźny dla sąsiadów, a dzisiejszy Irak nikomu nie zagraża.
    A spoglądając na zagadnienie z szerszej perspektywy. Jak świat światem, ścierają się ze sobą różne kultury, systemy wartości i systemy polityczne. Czasem na gruncie militarnym, częściej na ekonomicznym i kulturowym. Te silniejsze i sprawniejsze biorą górę i narzucają się słabszym. Smutne to oczywiście, że wiąże się to nieraz z nieszczęściami i cierpieniem jednostek, ale sam proces jest nieunikniony, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, pozbawionym praktycznie barier geograficznych, gdzie niemożliwe jest odizolowanie ludów i kultur od siebie. Nieunikniony i chyba per saldo korzystny.

  7. Miałem ciężki pracujący weekend, więc wybaczcie, że skrótowo:
    Vandermerwe!
    Nieszczęsny region. Ale też trzeba pamiętać o tym, że właśnie ten region sam na to zapracował, jak Polska w XVII i XVIII wieku. Kiedyś wspaniali inżynierowie, medycy, astronomowie, poeci, politycy, ich higiena, biblioteki, artyzm, organizacja gospodarcza i wojenna nie miały sobie równych w świecie. To zniszczyli radykałowie i fundamentaliści religijni.
    —————–
    Gszczepa!
    „Chiny i Japonia już mają swoje bazy w Dżibuti” – ciekawe, jak to wszystko się tam mieści, jak Dżibuti ma powierzchnię wielkości województwa podlaskiego.
    IWŚ>IIWŚ? Polemizowałbym, obydwie miały niezmiernie ciekawe fragmenty – po prostu były różne.
    ————
    Celcie!
    Miło mi. Ale z tymi wieloma tysiącleciami to trochę pofrunąłeś, przecież pi razy oko razy drzwi pierwsza krucjata była jeden tysiąc wstecz.
    ———–
    Wachmistrzu!
    Masz dużo racji, byłoby to o wiele lepsze rozwiązanie. Chociaż nie wiem, czy stłumiłoby to ruchy religijne.

  8. @ Pawel Lubonski,

    „Z tą może różnicą, że Saddam pozostawiony samemu sobie, był groźny dla sąsiadów, a dzisiejszy Irak nikomu nie zagraża..”

    Niby tak,, gdyby nie obecne „gry i zabawy” na trenie Iraku bedace wynikiem misji unieszkodliwiania Sadama i proby poprawienia bezpieczenstwa w regionie „na dlusza mete” + wprowadzenia demokracji + odmiany Bliskiego Wschodu na „nasz wzor i podobienstwo”, Troche jak w dowcipie, ze wszystko szlo dobrze tylko drugi czlon nie odpalil – nie ma bezpieczesnstwa a i stabilnosci nie widac. Dochodzi do tego inny drobny szczegol, z punktu widzenia Zachodu malo przyjemny. Irak wszedl w orbite wplywow Iranu a Iran dzis to kolejny wrog no.1. Czybysmy mieli oczekiwac kolejnej wojny w imie bezpieczenstwa i stabilnosci? Czyzby wojna w Jemenie, prawie zapomniana, byla do tego przygrywka? Zapytam, na jak dluga mete mozna oczekiwac „owocow” interwencji, ktora nawet wsrod analitykow amerykanskich uwazana jest katastrofe?

    @ Torlin,

    „..właśnie ten region sam na to zapracował,..”

    Trudno sie z Toba zgodzic. Korzenie dzisiejszych problemow nie sa tak odlegle i nie sa tylko i wylacznie wina mieszkancow regionu. W jednym z wywiadow byly sekretrz generalny NATO ( moim odczuciu prywatnym zwykly palant ) stwierdzil, ze interwencja NATO w LIbii byla sukcesem, a jesli cos bylo nie tak to winni sa sami Libijczycy. O tym sukcesie zapomniano powiedzec Libijczykom. Amerykanie & Co. powiedzieli Irakijczykom, ze zostawiaja im kraj demokratyczny i stabilny, Irakijczycy chyba zbyt uwaznie nie sluchali.
    Radykalowie, na ktorych sie powolujesz sa skutkiem a nie przyczyna. W Iraku radykalow przed interwencja nie bylo (tacy sa wszedzie ale zazwyczaj stanowia margines). Dzisiaj sa i nawet opanowali 1/3 terytorium kraju.

    Pozdrawiam

  9. I tak wiadomo, że to wszystko, to #WinaTuska. https://biznesbezstresu.pl/2017/03/13/winatuska/

  10. @Torlin, Djibouti,
    Więcej, wszyscy koncentrują się w okolicach stolicy, a jest tam jeszcze baza amerykańska (była francuska baza Legii).

    Nie wiem czy to jest kwestia „zapracowania sobie przez region”, raczej tak się wszystko układa. Taka Szwajcaria, obecnie usposobienie pacyfizmu, pokoju i neutralności. A kiedyś tam ostro wojowano.

  11. Jeszcze jedna refleksja. Odbior wydarzen na Bliskim Wschodzie ( i nie tylko tam) i ich ocena przez spoleczenstwa „zachodnie” jest ksztaltowana przez „zachodnie” media, ktore w zdecydowanej wiekszosci patrza na te sprawy z persppektywy swiata „zachodniego”. Opis i ocena dokonane przez strone przeciwna w mediach prawie nie istnieje. Nieliczne wyjatki jedynie potwierdzaja te regule. Podam pewien przyklad. Kiedys Al-Jazeera pokazala bardzo dobry program o zniszczeniu dobr kultury i intelektulnej tkanki Iraku w wyniku trzech wojen oraz sankcji ( kiedy byl on tematem fragemntarycznej dyskusji na tym blogu). Corka jest afrykanstka i wyklada na jednej z polskich uczelni. Pokazal swoim studentom ow program jako przyklad innego widzenia zdarzen i ich oceny, jak rowniez majac nadzieje na ciekawa dyskusje. Zawiodla sie, gdyz program oceniono jako „arabska propagande” i tyle bylo z dyskusji. Te zjawiska dobrze opisal Edward W.Said w ksiazce ” Covering Islam. How the Media and the Experts Determine How We See the Rest of the World.” Zauwazyl, ze „nie ma bezposredniego zwiazku miedzy „Islamem” w powszechnym zachodnim rozumieniu a niezwykle zroznicowanym zyciu w swiecie Islamu[..]”. Mozliwe, ze na dluzsza mete zniszczenie Iraku bedzie korzystne dla regionu, jak to sugeruje Pawel Lubonski . W tej ocenie nalezaloby wziac pod uwage sam Irak i spoleczenstwo kraju. Jak jednak przeprowadzic taka analize jesli nawet nie wiemy ilu ludzi zginelo i zmarlo w efekcie dwoch wojen prowadzonych przeciw Irakowi? Jak to zrobic jesli, wbrew badaniom opinii publicznej Bliskiego Wschodu, nie dostrzega sie wagi i zwiazku miedzy „problemem palestynskim” a innymi wydarzeniami w regionie?
    Jak to zrobic jesli wiele dzialan i reakcji tamtych spoleczenstw opisuje sie rozciagliwym slowem „terroryzm”, w sprzecznosci z odczuciami spolecznnosci, z ktorych punktem widzenia nawet nie probuje sie zapoznac – dokonalym tego przykladem niech bedzie rezultat wyborow w Adminstracji Palestynskiej w 2006 roku, ktore wygral Hamas.

    Pozdrawiam

  12. Vandermerwe!
    Z Tobą – wybacz – się ciężko dyskutuje, bo masz zakodowaną w głowie myśl o przeklętym Zachodzie. I co najgorsze – wyrzucasz wszystkie fakty, które Ci nie pasują do obrazka i powtarzasz bez przerwy swoje prawdy, kiedy Ci wielokrotnie udowodniałem, że to jest nieprawda.
    Takim doskonałym przykładem jest Libia, nie było żadnej interwencji, a Ty o niej powtarzasz bez przerwy. „Interwencja” jest to lądowanie wojsk i ich udział w walkach, tymczasem NATO jedynie pomagało lotniczo jednej ze stron konfliktu. Pisałem Ci o tym, ale znowu ten argument ominąłeś dalekim lukiem, bo Ci nie pasował do obrazka przez Ciebie stworzonego – wielki, wielotysięczny wiec poparcia w Bengazi dla Francji i Wielkiej Brytanii za pomoc lotniczą. Oglądałem wideo z tego wiecu, nieprzebrane tłumy. Amerykanie wysłali jedynie samoloty zwiadowcze i do tankowania paliwa w powietrzu. Nazywanie to interwencją Amerykańską w Libii jest sporym nieporozumieniem i ustawianiem sobie dyskutanta z drugiej strony pod ścianą.
    Dokładnie to samo było w Afganistanie, Amerykanie przeprowadzali jedynie akcje lotnicze wspomagające Front Północny, a weszli do tego kraju na wyraźną prośbę rządu Afganistanu.
    Cały czas dajesz do zrozumienia, że jakby się zostawiło te narody same, to będą szczęśliwe i uśmiechnięte. No to mamy Sudan Południowy, nie muzułmański, 2/3 jest chrześcijan, 1/3 wyznaje tradycyjne religie plemienne, po uzyskaniu niepodległości natychmiast dwa plemiona: Dinka i Nuerami rzuciły się sobie do gardeł. I tego na Zachód nie zrzucisz.
    Idealizujesz Arabów, przez 1.500 lat jest to nacja agresywna, niszcząca inne narody, zobacz Nigerię, zajęcie przez Indonezję części Nowej Gwinei, walki na Filipinach, w Tajlandii. Muzułmanie mieli (i pewnie mają) największe niewolnictwo na świecie.
    Zupełnie czymś innym jest konflikt palestyński, Arabowie nie mogą znieść, że naród żydowski ma swoje terytorium, i chcą go za każdą cenę zniszczyć. A teraz wszyscy frustraci mają znakomite wytłumaczenie, wysadził bazar z babami, a dlaczego? Bo Izrael prześladuje naród palestyński. Palestyna niepodległa mogła być od wielu dziesiątków lat, tylko ekstremalne ruchy palestyńskie robiły wszystko, aby do tego nie dopuścić, bo dla nich permanentny konflikt był im na rękę. Jak tylko premierzy Izraela i Palestyny próbowali podpisać jakiekolwiek porozumienie, Hamas natychmiast wysyłał rakiety na Izrael, ten się obrażał i oczywiście odium spadało na niego.
    „@ Torlin,

    „..właśnie ten region sam na to zapracował,..”

    Trudno się z Tobą zgodzić. Korzenie dzisiejszych problemów nie są tak odlegle i nie są tylko i wyłącznie winą mieszkańców regionu”.
    Może nie przeczytałeś dokładnie tego, co ja napisałem. Naród arabski od setek lat drąży robak zacofania: intelektualnego, przemysłowego, naukowego, edukacyjnego, wolności kobiet, kultury i sztuki. Pisze o tym od lat elita intelektualna Uniwersytetu Kairskiego, że religia uniemożliwia rozwój tego olbrzymiego narodu. Muzułmanie mają zakodowany w sobie kod zacofania, zobacz Japończyków, zdobyci przez Amerykanów i mając również narzuconą kulturę są jednymi z najwspanialszych narodów na świecie. Zobacz Koreę Południową, Chiny, Malezję, tygrysy świata. I porównaj to z idiotami palącymi zabytki piśmiennicze sprzed tysiąca lat w Timbuktu, bo Izrael źle traktuje Palestynę.
    —————
    TesTeq!
    Moim zdaniem bardzo dobrze opisał to Dorn, cała akcja z Tuskiem miała inne założenie, on wiedział, że Tusk wygra, ale chodziło o uniemożliwienie wyboru go na prezydenta Polski w 2020 roku. Teraz będzie cały czas powtarzane, że Tusk na czele Berlina zniewala naród polski.
    —————-
    Gszczepa!
    „A kiedyś tam ostro wojowano” – a powiedz mi, gdzie nie wojowano!!!

  13. Torlin pisze: Vandermerwe!
    Z Tobą – wybacz – się ciężko dyskutuje, bo masz zakodowaną w głowie myśl o przeklętym Zachodzie. I co najgorsze – wyrzucasz wszystkie fakty, które Ci nie pasują do obrazka i powtarzasz bez przerwy swoje prawdy, kiedy Ci wielokrotnie udowodniałem, że to jest nieprawda.

    Torlinie. Spróbuj raz odnieść do siebie to, co piszesz o zakodowanych poglądach innych. Takie trudne dość ćwiczenie w sprawie belki we własnym oku.

    Piszesz, że w Libii nie było interwencji. Zauważ, że na Krymie również. Ludność „spontanicznie” poszła do sklepów z mundurami i zmieniła się w zielone ludziki.

    A a propos wieców poparcia… Widziałeś choć raz pochód pierwszomajowy w Polsce lat 1970-tych? Toż to entuzjazm, radość i poparcie większe niż podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy albo Miesięcznicy Smoleńskiej!

  14. @ Torlin,

    Nie nie wyrzucam faktow. Jesli tak, prosze o przyklad. Natomista mozemy sie roznic co do oceny i interpretacji. Z Libia bylo jak natspuje. Wybuchla tam ruchawka, i „opinia swiatowa” zaczela oskarzac Kadafiego o probe ludobojstwa ( co dzisiaj wiadomo, ze nie mialo miejsca). Rada bezpieczenstwa przeglosowala rezolucje o utworzeniu tzw „no fly zones” w celu ochrony ludnosci cywilnej. W glosowaniu od glosu wstrzymaly sie Rosja i Chiny umozliwiajac przejscie rezolucji. Kraje NATO natychmiast rzecz przeksztalcily w akcje pod tytulem „obalenie rezimu” poprzez naloty i dzialania ograniczonych kontyngentow oddzialow specjalnych. H.Clinto dumnie oglaszala: „przyszlismy zobaczylismy, on zginal”.
    Juz wtedy ostrzegano, ze:

    1. Wykiwanie Rosji i Chin, spowoduje brak przyszlego wspoldzialania tych dwoch krajow na terenie Rady Bezpieczenstwa.
    2. Obalenie wladzy w Libii doprowadzi do trwalej destabilizacji kraju.
    3. Spowodowana tym anarchia bedzie zaczynem do destabilizacji krajow regionu i niekontrolowanego rozprzestrzeniania sie libijskiego arsenalu.

    Przyjacielu sa dostepne analizy na ten temat i mysle, ze nie ma sie o co spierac. Oczywiscie mozna dzisiaj twierdzic, ze w Syrii ma miejsce ludowe powstanie w imie wolnosci i demokracji. Na co jeden z glownych amerykanskich znawcow regionu prof. Joshua Landis powie:

    1. Tzw „arabska wiosna” nie byla ruchem na rzecz demokracji.
    2. W rozruby w Syrii koalicja zwiazana z USA, wlaczajc w to kraje Zatoki Perskiej oraz Turcje wydala na zbrojenie rebeliantow okolo 20 mld USD.

    Oczywiscie mozemy powiedziec, ze nie jest to interwencja, gdyz rzecz tylko w pieniadzach lub broni i samolotach na niebie.

    Nie, nie idealizuje nikogo. Natomiast uwazam, ze kazda nacja czy spoleczenstwo ma prawo do obiektywnej oceny i opisu.
    Edward W.Said czy Mahmood Mamdami, czy James Zogby czy tez John L. Esposito ( zeby wymienic niektorych) nie sa byle kim, sa uznanymi badaczami i ich analizy nalezy brac pod uwage. Pokaz, gdzie pisalem, ze za problemy III swiat odpowiedzialnosc ponosi tylko i wylacznie I swiat, Zachod jak wolisz. Przyznajmy jednak, ze ponosi on czesc odpowiedzialnosci, niejednokrotnie powazna czesc. Przyklad z polskiej uczelni wyzszej, ktory podalem pokazuje, ze latwiej jest mowic i pisac o „propagandzie arabskiej”, brudasach z Pakistanu lub Indii, czarnuchch z Afryki, ktorzy zasluzyli sobie na swoj los, niz zastanowic sie na tym, co dzieje sie w odleglych zakatkach swiata i jaki jest w tym udzial np. „pieknej i bogatej” Europy czy Stanow Zjednoczonych.

    „Palestyna niepodległa mogła być od wielu dziesiątków lat, tylko ekstremalne ruchy palestyńskie robiły wszystko, aby do tego nie dopuścić, bo dla nich permanentny konflikt był im na rękę.”

    Prosze nie pisz „bajek”. Jest ciekawa ksiazka ( znowu jedna z wielu) pt. „Defending the Holy Land. A Critical Analysis of Israel’s Security & Foreign Policy.”. Autor jest izraelskim akademikiem.W tej ksiazce jest tabela wyliczajaca inicjatywy pokojowe, ktore mialy rozwiazac problem stosunkow izraelsko – arabskich ( problem palestynski jest jego czescia).

    Statystyka wyglada nastepujaco:

    Ogolem inicjatyw pokojowych: 20
    Zakonczonych sukcesem: 5
    Inicjatywy arabskie: 9
    Inicjatywy USA:5
    Inicjatywy arabsko-izraelskie: 4
    Inicjatywy izraelskie: 2

    Wyciagnij z tego wnioski sam, nie pisz jednak, ze cos mozna bylo zlatwic dawno, gdyby tylko jedna strona… Problem jest zlozony, nie ma wiec potrzeby odwolywac sie do „prawd oczywistych”, ktore prawdami nie sa.

    Zas z „kodem zacofania” pozwolisz, ze przemilcze. Pomysl sam nad sensem tego stwierdzenia. Jesli moge przypomniec – przedstawiciele europejskiego narodu z wielkim wkladem do kultury europejskiej i swiatowej w XX w. palili ksiazki, wymordowali bardzo skutecznie kulture i jej przedstawicieli przybylych do Europy z Bliskiego Wschodu, zdolali wymordowac miliony przedstawicieli innych nacji, to przez jakis gen? Pozwol, ze pomysle, to chyba nie byli Talibowie? Moge sie jednak mylic. I wiesz co, o ile ci w Timbuktu nie sa reprezentowani przez zadne panstwo, ci w Europie dzialali z ramienia i w imieniu panstwa.

    Pozdrawiam

  15. @Vandermerwe: Torlin nie ma dostępu do alternatywnych źródeł wiedzy. Ze względu na geopolitykę i drażliwość tematu w Polsce nie wypada krytykować tego, co robi USA, walcząc z Rosją i Chinami o wpływy. Tego tabu przestrzegają i media bliskie PO, i PiS, i lewicy, i kościołowi. Żeby nie zrazić Wielkiego Przyjaciela. Dopiero literatura anglojęzyczna przynosi drugą stronę medalu.

  16. Przykład ilustrujący to polskie tabu: hasło https://en.wikipedia.org/wiki/Wael_Ghonim w Wikipedii nie ma wersji polskiej. A jest to sylwetka przywódcy arabskiej wiosny w Egipcie – Dyrektora Marketingu Google na Bliskim Wschodzie. Przypadek? Oczywiście – to tylko prosty, wkurzony Egipcjanin… #sarkazm

  17. @Torlin,
    „Amerykanie wysłali jedynie samoloty zwiadowcze i do tankowania paliwa w powietrzu.”

    To jest ewidentna niezgodność z rzeczywistością. Amerykanie bombardowali, zarówno z powietrza, jak za pomocą rakiet z okrętów.

    Interwencja w Libii (zaiste nie wiem jak można ograniczać użycie tego słowa do działań wojsk lądowych) ma także historyczne znaczenie dziedzinie działań zbrojnych, dzięki wprowadzeniu do użycia terminu „no-drive-zone” (strefa bez ruchu pojazdów), jako rozszerzenie wcześniej stosowanych „no-fly-zone” (strefa bez lotów).

  18. „Torlin nie ma dostępu do alternatywnych źródeł wiedzy”, w porządku, to nie dyskutuję


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: