Napisane przez: torlin | 02/06/2017

Podążając… bez nazwisk i bez wyjścia

„Co noc gdy już nas nuda bezbrzeżna ogarnia
Gdy czczość jałową w myśli, w sercu pustkę mamy
Wypluwa nas na miasto knajpa lub kawiarnia
I błądzimy bez celu po zamknięciu bramy

A potem: łomotanie czasem półgodzinne
Nim wreszcie stróż zaspany obudzić się raczy
I myśl: zabłądzić w końcu pod drzwi jakieś inne
Co prowadza do „Lepiej” lub choćby „Inaczej”.

Oprowadzam Was po swoich snach. Marzeniach. Dobrze, ale gdzie jest wyjście z knajpy?

Zanim się serce rozełka
– czemu? – a bo ja wiem? –
warto zajrzeć do szkiełka
w barze „Pod Zdechłym Psem”.

Hulał po mieście listopad,
dmuchał w ulice jak w flet,
w drzwiach otwartych mnie dopadł,
razem do baru wszedł.

„Siadaj, poborco liści,
siewco zgryzot wieczornych!
Czemuś drzew nie oczyścił?
Kiepski z ciebie komornik.

Lepiej by z trzecim kompanem…
Zresztą – można i bez…”
Ledwiem to rzekł, już stanął
trzeci mój kompan: bies.

„Czym to ja się spodziewał
pić z takimi jak wy?
Pierwszy będzie mi śpiewał,
drugi będzie mi wył.

Cyk! kompania! Na zdrowie!
Pijmy głębokim szkłem.
Ja wam dzisiaj o sobie opowiem
w barze „Pod Zdechłym Psem”…”

I poniosło, poniosło, poniosło
na całego, na umór, na ostro.
I listopad pijany, i bies,
a mnie gardło się ściska od łez.

I poniosło, poniosło, poniosło,
w sali uda o uda trze fokstrot,
wkoło chleją, całują się, wrzeszczą,
nieprzytomnie, głupawo, złowieszczo,

przetaczają się falą pijaną,
i tak – do białego dnia…
Milcząc pijemy pod ścianą
diabeł, listopad i ja.

„Diable, bierz moją duszę,
jeśli jej jesteś rad,
ale przeżyć raz muszę
moje czterdzieści lat.

Daj w nowym życiu, diable,
miłość i śmierć, jak w tem,
wiatr burzliwy na żagle,
myśl – poza dobrem i złem.

Znów będę bił się i kochał,
bujnie, wspaniale żył.
Radość, a nie alkohol,
wlej mi, diable, do żył…”

Diabeł był w meloniku,
przekrzywił go: „Żyłeś dość,
to dlatego przy twoim stoliku
siedzimy: rozpacz i złość.

Głupioś życie roztrwonił.
Życie – to jeden haust.
Słyszysz, jak kosą dzwoni
stara znajoma, Herr Faust?

Na diabła mi dusza poety
– tak diabeł ze mnie drwi –
w wiersześ wylał, niestety,
resztki człowieczej krwi…”

Zniknęli czort z listopadem,
rozwiali się – gdzie? – bo ja wiem?
a ja na podłogę padam
w barze „Pod Zdechłym Psem”.

Szumi alkohol i wieczność…
Mruczą: „Zalał się gość…”
A ja: „Zgódźcie na Drogę Mleczną
taksówkę… Ja już mam dość…”

Advertisements

Responses

  1. Piękny wiersz Torlinie 🙂 Trochę smutny, trochę refleksyjny, przywodzi mi na myśl „Mistrza i Małgorzatę”…

    Kawałek niżej twierdzisz, że obecna formuła bloga się wyczerpała. Nie wiesz, czy nowa się przyjmie. Jeżeli ten tekst jest zwiastunem nowej formuły, to dla mnie już się przyjęła. Ja lubię Cię odwiedzać i czytać niezależnie od formy, jaką obierasz.

    Skończył się maj, a w maju minęło 6 lat odkąd trafiliśmy – ja do Torli, a Ty na Polankę. Dziękuję, że Jesteś 🙂 I proszę o jeszcze wiele takich „szóstek” 🙂

  2. Piotrusiu, ja zdawałem sobie sprawę, że moja blogowa przemiana nie przypadnie większości do gustu. Nic na to nie poradzę – robię porządek ze swoim życiem. Wczoraj postanowiłem, że idę 1 października na emeryturę, i tak pracuję o rok dłużej niż dawniej.
    Widzisz, cały problem polega na tym, że dotychczasowy blog przestał być „mój”, zauważyłem, że bardziej patrzę na czytających, niż na własne potrzeby. Trudno, jestem wielbicielem poezji, malarstwa, problemów socjologicznych jednostki, i moje teksty mogą być dla wielu czytających nie za bardzo interesujące.
    Celcie, ja nie wpisuje się u Ciebie po opowieściach historycznych dotyczących Anglii i Walii, bo po pierwsze mało się na tym znam, po drugie – nie jest to dla mnie wybitnie interesujące. A nie znoszę wpisów: „Boże, jak ty to cudownie napisałeś”. Pozdrowienia

  3. No tak ,te obrazy i tę wiersze wyszukane , z okresu kryzysu W świecie i kulturze białego człowieka. Lata 30- te może 40- te, stylistycznie zachaczaja i o 50 – te. W tej stylistyce jeszcze mój ulubieniec, choć całego mu do wspolczesnego amanta, w nieodłącznym kapeluszu i z papierosem w dłoni H.Bogart. Takie w tym wszystkim niedopowiedzenie i tajemnica.
    Czyżby ta Twoja emerytura tak depresyjnie zadzialala. Siegasz do swoje no dzieciństwa ?..
    Poza tym , gdzieś tam na na świeczniku „slawy” coraz więcej ludzi schodzi, w tym i Ci niby niezniszczalni np. Zb. Wodecki. Ktorzy byli z nami caly czas..
    Ale dajesz kontrast do dzisiejszego swiata, wizualnie i słownie.

  4. Dobrze od czasu do czasu zrobić sobie porządek w życiu. Ja będę spełniał swoje blogowe potrzeby dopóty, dopóki będzie mi starczyć źródeł do pisania. Na tę chwilę mam jeszcze tego sporo, więc się cieszę 🙂

    Mam nadzieję, że Twoje przejście na emeryturę nie jest spowodowane problemami zdrowotnymi? 😦 Uważaj na siebie jakby coś.

    Rozumiem, że nie wszystkim tematyka mojego bloga może się podobać. Być może będziesz miał więcej do powiedzenia w innych tematach u mnie, mniej historycznych 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!

  5. Julu!
    W ogóle się nie stresuję emeryturą, mam tyle planów, a oprócz tego mam cztery wnuczki, też będę chciał z nimi przebywać, póki się nie „znastolatkują” i nie będą chciały, bo to obciach. Moja decyzja wynikła z dwóch powodów, obydwa związane z moją kondycją fizyczną, już nie mam siły pracować po 12 godzin dziennie w weekendy, a drugie to to, że nie mam siły na swoją normalna, prywatną aktywność fizyczną, nie mam siły chodzić na basen, pobiegać w lesie czy wstąpić na siłownię lub pojeździć na rowerze. Tak jakby praca wysysała wszystkie moje siły, a ja tak nie chcę, bo czuję, jakby mi coś umykało.
    Z ta depresyjnością masz rację, obraz namalowany został w latach 40. (czyli z tym moim powrotem do dzieciństwa to lekka przesada). Kontrast do dzisiejszego świata? Świat jest tak rozmaity, wielowątkowy, że trudno wskazać jakieś dominujące trendy.
    ————–
    Celcie!
    „Ja będę spełniał swoje blogowe potrzeby dopóty, dopóki będzie mi starczyć źródeł do pisania” – o – właśnie o to chodzi, to mnie dotknęło.
    „Mam nadzieję, że Twoje przejście na emeryturę nie jest spowodowane problemami zdrowotnymi?” – w najmniejszym stopniu, jestem zdrów jak rydz. Ale uważam na siebie, dziękuję. Bywać – obiecuję – będę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: