Napisane przez: torlin | 30/06/2017

Lęk

Od pewnego czasu czuję obłędny lęk przed zestarzeniem się. I nie mówię o śmierci, ale o zniedołężnieniu. Mówi się zawsze, że starość jest źle wymyślona, ale ona jest straszna. W pracy po wielokroć widziałem osoby niemogące nie tylko samodzielnie się poruszać, ale i myśleć. Sterowane przez dzieci, które rozmawiają ze swoimi rodzicami jak z małymi dziećmi. Podziwiam swojego ojca, który mając 96 lat, sam mieszka, sam się kąpie, ubiera, je, jest w pełni władz umysłowych. Stale sobie to powtarzam, że przecież mogę mieć geny od ojca chociaż w tym względzie, bo wygląd, charakter i psychikę mam zdecydowanie po Mamie.

I tym chyba należy tłumaczyć ten mój obłędny stosunek do sportu, wysiłku, wszelkiej aktywności fizycznej – lęk przed starością i zniedołężnieniem. Ale to chyba ma każdy człowiek na zakręcie, zaczyna się zastanawiać nie tylko nad swoim dotychczasowym życiem, ale i nad przyszłością. Chyba lepiej (nie chcę napisać – wygodniej) mają ludzie wierzący w Boga, cały swój los powierzają w jego ręce i sami biernie oczekują, co los im przyniesie.

Nie wiem dlaczego, ale nie mogę spokojnie o tym myśleć. Spotykam na swojej drodze setki, tysiące ludzi, z którymi rozmawiam czasami również na te tematy. I wśród nich jest mnóstwo ludzi pogodzonych z losem: „proszę pana, mam 200 na 140, ale w tym wieku to jest normalne, muszę nauczyć się z tym żyć”, „pan w moim wieku każe mi się schylać”. Tak sobie pomyślałem, że poprzez dobrą formę fizyczną i umysłową, zdrowe, własne jedzenie, i kontrole lekarskie, utrzymam dotychczasową sprawność. Ale z drugiej strony i tak ciśnie się na usta pytanie – na jak długo? Czy te  wszystkie działania to nie jest zatykanie łokciem wyciekającej wody z tamy, która i tak runie?

Reklamy

Responses

  1. No coz , dlatego w krajach liberalnych dopuszczalna jest eutanazja.
    Ludzie wszyscy boją się nie samej śmierci ale kalectwa czy to na ciele czy na umyśle. Tylko ,że to dotyczy wszystkich , także młodych wiekiem.
    Ja jestem zwolenniczką ” dobrej śmierci ” w otoczeniu bliskich.
    Niestety umiera się też w pośpiechu , w złych warunkach , w bólu i samotnie.
    Rodzina na siłę pakuje krewniaka do szpitala. Pomimo „wiary „, większość unika pożegnania godnego . Takie są obserwacje w naszym katolickim kraju przez lekarzy w szpitalach.
    Tak ,że spokojnie – o śmierci nie decyduje wiek tylko choroba, wypadek itd..
    A o tym czy to będzie „dobra smierc ” zależy od relacji z rodziną.
    Ateiści bardziej zbliżają się z przyrodą , porami roku , przemijanie , umieranie i narodziny są wieczne. 🌱🌰🍁🌞☀

  2. Julu!
    Dziękuję za komentarz. Moja wypowiedź jest autentyczna, od serca, piszę co czuję. Strasznie boję się niesprawności fizycznej i umysłowej, nawet bardziej niż śmierci.

  3. Tak. Pozostaje nam przeżywać każdy dzień najmocniej, jak się da, wykorzystując tyle sił, ile mamy…

  4. TesTequ, lubię Twoje komentarze.

  5. To jeszcze podrzucę Ci mój stary wpis sprzed lat: http://biz.blox.pl/2009/07/Okruchy.html

  6. TesTequ!
    „Pozostań przy zdrowych zmysłach i zachowaj życiową równowagę” – spróbuję zapamiętać.
    – Panie doktorze – mam straszną sklerozę.
    – Od kiedy?
    – A co od kiedy?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: