Napisane przez: torlin | 02/07/2017

Po co?

To nie jest wpis polityczny, mimo że dotyka deklaracji mojego wroga publicznego nr 1. Jarosław Kaczyński na zjeździe PiS-u w Przysusze zadeklarował odbudowę zamków Kazimierza Wielkiego. Można potraktować tę deklarację żartobliwie, że sprowadzi również Krzyżaków, że będzie się w nich bronił przed armią rosyjską i niemiecką. Można potraktować to jako skutek polityki historycznej, wracającej jak bumerang do pięknych chwil historii polskiej, tworzącej łatwe analogie w rodzaju: „my jak Kazimierz Wielki odbudowujemy Polskę”, „zastaliśmy Polskę drewnianą, a zostawimy murowaną”. Można się śmiać, że dużo zamków jest poza granicą dzisiejszej Polski, to w jaki sposób Jarosław chce je odbudować, albo że zamki były głównie (stosując skrót myślowy) antykrzyżackie i antyrusińskie, tymczasem było ich bardzo mało na granicy z Brandenburgią. Zostawmy to trefnisiom.

Pytam się – po co? Powtarzam, zostawiamy powyższe argumenty na boku, i przeprowadzamy jedynie racjonalną analizę. Dajmy na to Pyzdry, co tej miejscowości przyniesie odbudowa zamku, z wyjątkiem odrobinę większej ilości turystów? Potrafię zrozumieć odbudowę zamku w Tykocinie, wielka inwestycja, duży zamek, sporo turystów. Ale dla przykładu byłem ostatnio w ruinach zamku w Muszynie, normalnie M-2, parafrazując Rosiewicza malutko, króciutko, cieniutko. Powtarzam, jaki jest sens odbudowa tych zamków? Nie obchodzą mnie w tym momencie argumenty polityczno-propagandowe, jedynie realne i realistyczne, jaka będzie korzyść z tej odbudowy?

Bo – powtarzam- jeżeli w tym wszystkim chodzi o turystykę, to zaniedbania w tej dziedzinie są tak nieprawdopodobne, że głowa mała. Może to powiedzieć człowiek niemający samochodu, proponuję jakiemukolwiek turyście zjechać z Przełęczy Krowiarki (sprzedaż biletów do Parku, bufet – oczywiście), ale o żadnym transporcie mowy nie ma. Spróbujcie przejechać z Palenicy Białczańskiej do Bukowiny. Wiem doskonale, że jest to w gestii samorządów, a im się to nie opłaca. Tak jak nie opłacają się trasy kolejowe, szczególnie na szeroko rozumianym pogórzu. Jeżdżę bardzo dużo i twierdzę, że mamy bardzo dużo zapóźnień: informacja turystyczna, szlaki, transport do ciekawych zabytków, mapki, przewodniki, kempingi na poziomie. jeżeli chodzi o szlaki – czasami są nie tylko źle oznakowane, ale i nieciekawie poprowadzone. Ostatnio w Wieliczce straciłem 1,5 godziny na znalezienie żółtego szlaku wychodzącego z miasta. Na wejściu był, a później znikł jak kamfora. Chociaż w ten sposób dobrze zwiedziłem miasto. Punkty informacyjne są bardzo źle oznaczone, pracują tam niezainteresowane swoją pracą – najczęściej panie. Powtarzam – wiem, że to jest w gestii samorządów, ale zamiast na zamki polski rząd mógłby dorzucić grosiwa samorządom na rozwój bazy turystycznej, szczególnie że turystów zagranicznych naprawdę jest mnóstwo.

Ciekaw jestem Waszej oceny.


Responses

  1. Zgadzam się, że zainteresowanie świadczeniem profesjonalnych usług turystycznych w Polsce jest znikome. Byłem ostatnio w Wiśle. Konia z rzędem temu, kto sprawnie dojedzie tam pociągiem. Do Bielska-Białej z Warszawy w 3,5 godziny! Ale dalej? Podobno jeżdżą jakieś „busy”.

    A co do zamków? Tu znalazłem odpowiedź: http://www.polskatimes.pl/opinie/komentarze/a/amber-gold-czyli-rechot-zza-lustra,12225199/

    Pozornie to nie ma związku, ale tak naprawdę ma. Ludzi trzeba zająć igrzyskami, żeby mieli wrażenie, że ich podatki idą na coś, co mogą zobaczyć i dotknąć.

  2. Ja Cię nie poznaję TesTequ, solidny, piękny komentarz. Dziękuję.
    Mimo wszystko mam wątpliwości na temat drugiej strony lustra. Wiem, że to Ty prowadziłeś wielki biznes, nie ja, ale mimo wszystko te tajemne (tajemnicze) siły działające na zapleczu wrzucam między bajki. Ludzkość od początku swojego istnienia wierzy w tajemne siły rządzące światem, tak jest i dzisiaj. Bo najlepiej jest wytłumaczyć wszystko zmową elit, wszechświatowym żydostwem, że 75 % PKB ludzkości należy do 0,8 ludności. Nie wątpię, że coś jest na rzeczy, ale po prostu wydaje mi się nieprawdopodobne, że w czasach, gdy tygodniki na wyścigi usiłują znaleźć sensację na pierwszą stronę gazet, nie skorzystałyby z okazji.
    My ciągle zapominamy o czymś, co się teraz w Polsce nazywa efektem Pendolino. Dam przykład Gór Izerskich, Jakuszyc i Świeradowa Zdroju. Gdyby przedłużyć kolej do Jakuszyc, pobudować domy wypoczynkowe , schroniska i trasy piesze i narciarskie, wszyscy z chęcią jeździliby na tereny, gdzie pokrywa śnieżna leży, gdy wszędzie wokół jest wiosna.

  3. `Na początek politycznie – program partii programem partii. I niczemu innemu nie służy więc Twoje pytanie o sens – większego sensu nie posiada.
    A teraz serio.
    Organizacja turystyki jakiej się domagasz jest workiem bez dna. (nie mówiąc o jakimkolwiek zysku) dlatego musi być prowadzona w formie społecznej (pozarządowej ) z państwowym wsparciem w twardą infrastrukturę.
    Sama budowa i utrzymywanie infrastruktury bez szerokiej rzeszy użytkowników – społeczników większego sensu nie mają i służa jedynie wspieraniu rodziny królika zangażowanego biznesowo w zamek (lub inną forme turystyki).
    Wokół zamków organizują się samorzutnie historyczne grupy rekonstrukcyjne więc politycy czują kolejną okazję do popisu czyli spieprzenia sprawy.

  4. Jest różnica Piotrusiu pomiędzy całkowitym oddaniem tych spraw samorządom (które z kolei zostawiają to li tylko niewidzialnej ręce rynku), a finansowaniem całości przez państwo. Już nie wiem ile razy dyskutowałem z fundamentalistami rynkowymi, że nie można wszystkiego zostawić biznesowi. Moim koronnym argumentem były zawsze: kultura, rolnictwo, a twierdzę, że i turystyka również.
    Dzisiaj nazywa się to efektem Pendolino, ja to dawniej nazywałem efektem metra w Warszawie. Jak oddawano pierwszy odcinek pierwszej linii metra w Warszawie, to ostatnią cywilizowaną stacją na południe był Natolin. Tak naprawdę ostatnią były Kabaty, ale tam po wyjściu z metra były rury, chaszcze i klepiska. Teraz jest tam najpiękniejsze osiedle w Polsce, które nie powstałoby, gdyby nie centralna inwestycja.
    A o turystę naprawdę trzeba dbać, a różnie z tym jest. Pięknym przykładem jest linia między Szklarską Porębą a Harrachowem. Najpierw pisano, że bzdura, że nikt przez Jakuszyce nie będzie jeździł. Jak linia osiągnęła zawrotny sukces, i jeździło tym pociągiem nawet 1.000 osób latem, to teraz Polacy chcą ukrócić te zapędy i chcą, aby turyści przesiadali się na granicy.

  5. Torlinie, z tym lustrem to nie czary-mary. Zdziwiłbyś się, dlaczego raz w samochodzie masz obowiązek wozić gaśnicę, a innym razem żółtą kamizelkę. Czy nie dziwi Cię, że czasem „przez niedopatrzenie ustawodawcy” tylko przez jeden tydzień można przeprowadzić legalnie jakąś bardzo zyskowną transakcję? Najbardziej znanym przykładem próby wprowadzenia takiego „niedopatrzenia” był dopisek „lub czasopisma” związany z aferą Rywina. 😉

    Oczywiście obok toczy się normalne życie, które mogłoby być sprawniejsze i umożliwiać realizację ciekawych idei – w tym turystycznych.

  6. @zamki:
    Bezsens, a nawet barbarzyństwo. No, ale ileś tam posadek się znajdzie dla jednych, a ileś zaczadzenia patriotyczno-mocarstwowego dla innych.
    (Swoją drogą, trzy lata temu widziałem, jak Węgrzy odbudowują zamek w Egerze i się nabijałem, że to przeciwko islamowi…)

    @transport:
    Fakt. Ale to też jakaś kwestia „społeczeństwa obywatelskiego”. Z wyjazdu wakacyjnego sprzed dwóch lat do Niemiec zachwycił mnie pomysł „karty turysty” (którą wykupują właściciele ośrodków, w tym agroturystyk), a która zapewnia np. darmowy transport na obszarze sąsiednich wsi. Idealna sprawa, gdy trzeba doskoczyć w góry.
    I piszę o społeczeństwie obywatelskim, bo to nie jest coś, co dało państwo, tylko co się udało zrobić wspólnie samorządom i przedsiębiorcom zainteresowanym ruchem turystycznym.

    @oznaczenia szlaków:
    A tu nie widziałem dobrych przykładów. Nie tak dawno „ratował mnie”* turystyczny GPS na Słowacji, rok temu w Rumunii. I bardzo żałowałem, że nie miałem go dwa lata temu w Austrii…
    Szlaki często używane są dobrze oznaczone, ale szlaki mniej popularne wszędzie są oznaczane problematycznie. (Bo i dla każdego z tych państw mógłbym dać przykłady pozytywne.)
    (Oczywiście „ratunek” brzmi na wyrost, bo chodzi o sprawność w odnalezieniu drogi, gdy nie ma znaków. Choć ta Słowacja była rzeczywiście paskudna, bo znaki były rzadko, a droga wcale nie była oczywista.)

    PS.
    Inna sprawa, że tragicznie oznaczona to była jedynie pewna ścieżka dydaktyczna na Jurze.

    @TesTeq:
    Pociągiem może być szybciej z Katowic do Wisły. Kiedyś jeździłem. Ale generalnie szybciej i taniej jest busami.

    @Piotruś:
    Akurat grupy rekonstrukcyjne organizujące się przy zamkach noszą miecze i topory. Z karabinami chodzą grupy organizujące się przy bunkrach. Myślę, że ministrom bardziej zależałoby na tych drugich.

  7. Nie można wszystkiego zostawić biznesowi ?
    Nie wiem co to znaczy, ale każda rzećz nawet, nawet oznakowanie szlaku się zużywa i trzeba je na bieżąco utrzymywać. A to kosztuje, a jak kosztuje to już biznes. Wszystko jest biznesem, nawet posada babci klozetowej.
    Są co prawda babcie siedzące po jednej jak i drugiej stronie lustra, ale tak było zawsze i wszędzie i po wieki wieków będzie.
    Nie wiem dlaczego Testeq uważa życie po jednej stronie lustra za normalne ? Skoro są dwie strony, a może nawet jak przy rzucie monetą trzy.

  8. @Piotruś:
    Rozumiem, że problem polega na tak zwanym „dobru wspólnym”. Nie ma działających modeli biznesowych, o ile za coś nie płacisz. A z płaceniem za wiele rzeczy jest problem. W przypadku znakowaniu szlaków problem jest np. taki, że pobieranie opłat kosztuje (por. przygody Słowaków z płaceniem za wejście do TANAPu — stwierdzili, że utrzymanie punktów poboru opłat może kosztować więcej niż same opłaty…). Można tu zresztą stosować analogię do dróg, gdzie owszem, miewamy płatne autostrady, ale generalnie model stawiania budek poboru opłat przy wszystkich drogach nie ma sensu… A to oznacza, że państwo, czy samorząd muszą działać.

  9. @Piotruś: Tak, biznes wiele załatwia, wolny rynek reguluje, ale malowanie kresek na drzewach i skałach… trudno mi sobie wyobrazić model biznesowy, szczególnie gdy szlak ma klikanaście lub kilkadziesiąt kilometrów.

    Jedyny model biznesowy w tym przypadku to składka usługodawców turystycznych, czyli… podatek lokalny.

    @Pak4: Tylko jak turysta zagraniczny ma wyczaić, że są jakieś busy, które go zawiozą? Bo jak jedzie do Hintertuxu, to może przejrzeć broszurę z rozkładem jazdy lokalnych pociągów i autobusów… https://www.tux.at/en/order-brochures-download/

  10. Do wszystkich –
    1. informacje (o szlakach, busach itp.) – fatalnie ukształtowane są w Polsce informacje turystyczne. Na Zachodzie wielkie centra informacji są przed wjazdami do większości miast (dla zmotoryzowanych), z wielkimi napisami o wiele wcześniej, że będzie „I”. W centrach miast informacja turystyczna jest w samym centrum centrumu, widoczna, dobrze oznakowana. Zaskoczony byłem w Kadarze, budka informacyjna usytuowana na bulwarze nadfiordowym, z mapami i przewodnikami po polsku. W Wieliczce przerzucali mnie z miejsca na miejsce, i informacji turystycznej nie znalazłem. Być może była jedynie dotycząca kopalni, mnie chodziło o miasto.
    2. Znaki na drzewach i skałach – naprawdę nie przesadzajmy z tym biznesem, spotkałem pewnego razu faceta malującego znaki, szedł sobie z małymi kubkami i pędzlami od drzewa do drzewa i sobie malował. Przecież to nie jest produkcja odrzutowca.
    3. Terminy odjazdu busów – pamiętam, jaki był wrzask wśród właścicieli busów w Zakopanem, kiedy starosta tatrzański nakazał zrobienie rozkładu jazdy. Pod tym względem przypominamy trochę Gruzję, jadę, jak mi się opłaca. Nie zapomnę jazdy z Palenicy Białczańskiej na Bukowinę, zgodnie z decyzją starosty tatrzańskiego 2 busy miały jechać do Zakopanego przez Jaszczurówkę, a trzeci przez Bukowinę i Poronin. Każdy właściciel busa twierdził, że ten trzeci to jest za nim. Jedyna szansa była taka, że znajdzie się komplet, dopiero wtedy pojadą. I oni mają dać TesTequ odjazdy na Bukowinę w Internecie?
    4. Odbudowa zamków – piękny tekst jest na Gazeta.pl TU, które zamki należałoby ich zdaniem odbudować w pierwszym rzędzie. Dziwnym zbiegiem okoliczności są to właściwie jedynie zamki jurajskie,
    5. Z jedynym zamkiem, z którym ewentualnie zgodziłbym się na jego odbudowę – to zamek w nomen omen Kazimierzu Dolnym. To jest tak powszechnie uwielbiana miejscowość i tak powszechnie odwiedzana, a dla mnie nudna jak flaki z olejem, to chociaż byłaby jakaś atrakcja.
    6. Druga strona lustra – ja nie mówię TesTequ, że coś takiego nie istnieje, bobym skłamał. Ja też raz skorzystałem z takiego „zapomnienia” Modzelewskiego (teraz najświętszego ekonomisty), który zlikwidował fragmencik w ustawie, że bonów państwowych nie trzeba trzymać okrągłego roczku, tylko można natychmiast sprzedać. Zarobiłem wtedy chyba 20 % (a teraz Alior proponuje mi świetny interes – 2 % pewnego zysku – niech się w d… pocałują, jak są dostatecznie wygimnastykowani). Tak jest na całym świecie przez tysiąclecia, ale co innego jest jakieś zapomnienie o czasopismach, a co innego spisek żydowski kręcący planetą. Znaj proporcjum, mości Panie > 😀
    Pozdrowienia dla wszystkich i podziękowania

  11. Torlinie:
    @1: Z informacją turystyczną bywa różnie. Mam wrażenie, że większość włodarzy polskich miejscowości turystycznych ma turystów za skończonych leni, który do kiosku z lodami jakoś trafią, a więcej nie muszą. Ale są chlubne wyjątki.

    @2: Znaki malował PTTK, nie wiem na ile płatnie, na ile społecznikowsko. (Zresztą np. Czesi i Polacy jeździli na Ukrainę by tam pomagać w malowaniu znaków, jak rozumiem społecznikowsko.) Z tym modelem jest tylko ten problem, że dobrze się sprawdza na szlakach popularnych.

    @4: Przez weekend byłem turystą, więc nie wiem, co mówił Prezes Wszystkich Prezesów, ale coś do mnie dociera, że szło o zamki „kazimierzowskie”, a tu się ani Ogrodzieniec, ani Lipowiec, o których pisała internetowa Wyborcza nie łapią. Do głowy mi przychodzą Będzin i Przemyśl, ale pierwszy odbudowała PRL, drugi zasadniczo przetrwał (mur, który Stanisław Poniatowski burzył też za PRL odbudowali).

    Nie chcę powtarzać oczywistości, ale budynki „odbudowuje się” (w sensie ma to sens konserwatorski), gdy istnieje ciągłość historyczna pamięci. Można więc (to ostatnia chwila) odbudować to, co zniszczyła II wojna światowa. Ale rozumiem, że PWP chodzi o odbudowę ze zniszczeń potopu szwedzkiego…

    To bez sensu, zwłaszcza, że nie wiadomo, jak te zamki wyglądały. Wyjść może coś w stylu Korzkwi, Poznania, czy innych Bobolic, czyli fantazja dzisiejszych milionerów na temat „jak sobie wyobrażam średniowieczny zamek”. Oczywiście, przy bezpowrotnym zniszczeniu ruin, które za zabytek się liczą.

    PS.
    Swoją drogą, jeśli chcecie na coś popomstować, poprotestować itp., to z weekendu mam interes do protestowania — w Łańcucie mają największy w Polsce zbiór sztuki cerkiewnej, a eksponują z tego tylko malutki wycinek. Powód: brak przestrzeni wystawienniczej.

  12. PS.
    @2: Oczywiście zasadniczo PTTK, bo o znaki (i szerzej — utrzymanie szlaków) dbają też parki narodowe. One jednak często robią to odpłatnie (TPN, BPN…).

  13. PAK-u!
    Ad 1 – Całkowicie się z Tobą zgadzam. Polska to jest specyficzny kraj (w sensie negatywnym), w Warszawie w informacji na Starówce i w informacji na Dworcu Głównym PKP w Krakowie siedziały panie nieznające języka angielskiego.
    Ad -. Jak byłem w Gruzji, to Polacy malowali tamtejsze szlaki. Muszę przyznać, że polski (słowacki) sposób znakowania o wiele bardziej do mnie przemawia, niż alpejski. W Durmitorze stosują takie same czerwone ciapki jak w Alpach i poszliśmy złą drogą, zorientowaliśmy się w pomyłce dopiero po 1/2 godzinie. Gdyby to było w Tatrach, o pomyłce wiedziałbym przy najbliższym znaku.
    Ad 4 – naprawdę trudno wielokrotnie powiedzieć, czy zamek jest kazimierzowski. Nasz król niektóre zamki budował od nowa, na caliźnie, niektóre przebudowywał, w innych dobudowywał to i owo. Dlatego trudno coś jednoznacznie zadeklarować, Ogrodzieniec i Lipowiec, jeżeli chodzi o założenie tych zamków, idealnie wpisują się w lata panowania K. Wielkiego (jak brzmiała nazwa ulicy w jednej z podwarszawskich miejscowości 😉 ). Ale znowu jedynie Jura, innych „kazimierzowskich terenów zamkowych” w Polsce nie ma?
    Ad ps. Nie mogę tego słuchać, Unia dawała tak olbrzymie pieniądze na kulturę w małych miejscowościach, że jak Łańcut nie umiał załatwić sobie pieniędzy unijnych na banalny pawilon, to niech teraz nie pyskuje. Popatrz na SUPRAŚL, nie mieli gdzie wystawiać ikon odebranych przemytnikom, a są tam przecudowne egzemplarze. I co? Można?

  14. Torlinie:
    @Znakowanie:
    Polecam rumuńsko-węgierski (rozumiem, że i w Rumunii powęgierski) system, gdzie oprócz kolorowych pasków bywają różne krzyżyki 🙂
    @Łańcut:
    Łańcut zdobył pieniądze na wiele rzeczy, to widać. Ale akurat ikony nie znalazły się na liście priorytetów…
    W Chotyńcu gospodarz klarował, że jego zdaniem zbyt wiele osób w Polsce ma wąty przeciwko Ukraińcom i tego, co się łączy z kulturą ukraińską nie można należycie finansować…

  15. PAK-u!
    Ad 1 – przyznaję, że po szlakach węgierskich i rumuńskich nie chodziłem od 40 lat, i mało co pamiętam. Na czym polegają te krzyżyki?
    Ad 2 – to jest kłopot, w dzisiejszym zafascynowaniu faszyzmem, czyli moja racja jest najważniejsza, a jak się z nią nie zgadzasz, to cię do tego zmuszę. Może rzeczywiście warto by było, aby te zbiory poleżały do lepszych czasów.

  16. Torlinie, w Rumunii system znaków jest niepotrzebnie skomplikowany. Są trzy kolory: czerwony, żółty i niebieski (barwy narodowe tego kraju) i aż cztery kształty: pasek (jak u nas), kółko, krzyżyk oraz trójkąt. Wszystko na białym tle. Razem dwanaście kombinacji, od czego niejednemu może się mącić w głowie. W dodatku poza kilkoma szczególnie uczęszczanymi pasmami górskimi szlaki są słabo oznakowane i nie konserwowane. Swoją drogą, nie wiedziałem, że to jest system zapożyczony od Węgrów. Węgier prawie nie znam, poza Budapesztem.
    Co do zamków, to przede wszystkim zgodnie z obecną doktryną konserwatorską nie odbudowuje się zabytków tak starych, tym bardziej że do większości z nich nie ma ikonografii pozwalającej na ustalenie pierwotnego wyglądu. Gdyby to próbowano zrobić, wyszedłby disneyland.
    Nawiasem mówiąc, chyba kpisz, Torlinie, mówiąc o „odbudowie” zamku Tykocinie. To, co tam stoi, to jest swobodna wariacja na temat, jak mógłby taki zamek wyglądać. Czysta komercja. Byłem tam przed laty, kiedy były tam tylko porośnięte trawą zarysy fortyfikacji bastionowej i taki Tykocin podobał mi się dużo bardziej. No, ale to moje prywatne upodobania.
    Do dyskusji o infrastrukturze turystycznej się nie włączam, bo dla mnie osobiście mogłoby jej nie być. A raczej wolałbym, żeby jej nie było. Żeby można było jeszcze coś samodzielnie poodkrywać. W Polsce i nie tylko w Polsce coraz trudniej znaleźć ładne i ciekawe miejsca, gdzie nie ma tłumu turystów, wycieczek, folderów i straganów z pamiątkami. (To może jest z mojej strony hipokryzją, bo sam żyję przecież z informowania turystów o różnych ciekawych miejscach).

  17. Skoro Panowie narzekają na informację turystyczną w PL…..
    Załatwiałam przez internet przejazd węgierskimi kolejami przejazd Budapeszt Belgrad.
    Niby rezerwację przyjęło, dostałam kod od MAV, ale nie przyjęli zapłaty. Będąc na miejscu w okienku oświadczono, że rezerwacji nie ma – należy iść do informacji turystycznej wyjaśnić. W tejże obsługujący pan udostępnił mi komputer i zaczął przeglądać na swoim strony internetowe. Nikogo nie było, a ja sama miałam się uporać z problemem.
    Oczywiście uporałam się w ten sposób, że poszłam do kasy i kupiłam bilet poza wszelkimi rezerwacjami.
    Zdarzenie dotyczy stolicy kraju na głównym dworcu kolejowym.

  18. Jeśli chodzi o zamki, to zgadzam się z przedmówcami iż jest to zagrywka polityczna. Jak miło wciskać narodowi, że możemy mieć takie zamki (prawie jak nad Loarą – no bo kto je tak naprawdę widział?).
    Zgadzam się z Testeqiem, że rządzi nami grupa cwaniaków wykorzystująca naszą naiwność.
    Zaobserwuj Torlinku co dzieje się z tym narodem pod wpływem dwuletniego prania mózgu przez TVP. Dokonuje się degradacja człowieczeństwa, a większość jest ślepa i głucha.

  19. Wiekszosc zamkow w Polsce to bardzo stare ruiny i mowa o ich odbudowie jest fantasmagoria – chyba, ze przez odbudowe ma sie na mysli rozwalenie ruin i postwienie starego-nowego zamku.

    „…co dzieje się z tym narodem pod wpływem dwuletniego prania mózgu przez TVP. ”

    Mysle, ze nie jest to sprawa ostatnich dwoch lat. Przypadek Tyminskiego, i nie tylko ten, na samym poczatku przemian winien byl sluzyc jako ostrzezenie. Jednak nowe elity/nomenklatura wolaly zostawic spoleczenstwo samemu sobie i dzisiaj zbierane sa tego owoce – rzecz nie tylko w takich czy innych wynikach wyborow.

    Pozdrawiam

  20. Maria pisze: Zgadzam się z Testeqiem, że rządzi nami grupa cwaniaków wykorzystująca naszą naiwność.

    Odwieczne prawo natury (wariacja na temat Darwina) mówi, że gdy są naiwni i sprytni, to ci sprytni będą robili w bambuko tych naiwnych. Bo pokusa jest olbrzymia, a usprawiedliwienie takie, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ci naiwni również wykazywali spryt. 😉

  21. „rządzi nami grupa cwaniaków wykorzystująca naszą naiwność.”

    To by było zbyt piękne. Bo cwaniaków można prędzej czy później zdemaskować i przepędzić.
    Cwaniaków oczywiście nie brakuje, podłączają się pod każdą kolejną władzę. Rządzą jednak przeważnie, a w tej chwili na pewno, ludzie (czy może człowiek) szczerze wierzący w swą zbawczą dla narodu misję i równie szczerze popierani przez znaczną część wyborców. Nie sądzę, by taki stan rzeczy był li tylko skutkiem jakiegokolwiek „prania mózgów”.
    Nadzieja w tym, że władza demoralizuje. Tym szybciej, im jest rozleglejsza.

  22. Mario!
    1. Przykład z Budapesztem i Belgradem jest właśnie potwierdzeniem naszego opóźnienia mentalnościowego (nie chcę pisać cywilizacyjnego). Moi, cała ósemka (całe moje dwie rodziny wliczając w to moje cztery modelki), pojechali na kemping koło Barcelony. Załatwili sobie w Polsce nie tylko sam kemping, ale i wielkiego busa na przejazd i przewóz bagażu. Samolot zepsuł się w Warszawie i 3,5 godziny koczowali na lotnisko oczekując na lot. Bus na nich czekał na lotnisku. To jest cywilizacja.
    2. „większość jest ślepa i głucha” – nieprawda Mario, przemawia przez Ciebie li tylko rozgoryczenie.
    ————-
    Pawle!
    1. pracując z olbrzymią ilością ludzi – klientów nauczyłem się jednego, różni ludzie mają różne potrzeby, i wielokrotnie są one różne od naszych. Każdy człowiek ma podświadomą chęć narzucenia swojego zdania innemu (po co to oni produkują, to jest nikomu niepotrzebne). A więc zaręczam Ci, że 99% ludzi nie chce sobie grzać na ognisku wody przyniesionej z rzeki.
    2. Przy tak olbrzymim wzroście liczby turystów na całym świecie (Chińczycy zaczęli wyjeżdżać) mocne, wielojęzyczne informacje turystyczne są niezbędne jak powietrze.
    3. I co najważniejsze, służą one nie tylko turystom, ale potrzebne są samym państwom. Dam Ci przykład sprzed wielu laty (1999), jak jechaliśmy z Mediolanu w kierunku Wenecji. W miejscowości Mira ukazał się nam olbrzymi punkt informacyjny, w którym nas poinformowano, gdzie najlepiej zatrzymać się i skąd jadą darmowe (prawie – na polskie zł 3,5) autobusy do Wenecji. A więc i w ten sposób można kierować ruchem zgodnie z interesem państwa/miasta.
    4. „chyba kpisz, Torlinie, mówiąc o „odbudowie” zamku Tykocinie”. Widzisz, nie kpię. M. – Białostocczanka, zna doskonale właściciela zamku i stąd wiem, że napracowało się chłopisko, aby odkryć wszystko, co było do odkrycia. Na własny koszt przeprowadził badania archeologiczne, odnalazł wszystkie dostępne informacje dotyczące zamku. Nie wiem, ale na mnie ten zamek sprawił sympatyczne wrażenie.
    ———-
    Do wszystkich!
    Jeżeli chodzi o politykę, to nie jest tak źle, jak wszyscy myślą o polskim społeczeństwie. Narody mają to do siebie, że robią (z najróżniejszych przyczyn/powodów) zwrot o 180 stopni. Mnie się jednak wydaje, że Polska inteligencja czeka na polskiego Macrona, na trzecią siłę. PO jest tak zużyte, że po prostu nie mogę z sympatią na nich patrzeć, ich nowi ludzie są może nieźli: Trzaskowski czy Siemoniak, ale kudy im się równać z Kaczyńskim. Zaręczam Wam, że społeczeństwa potrafią dokonać takiego wyboru, jakiego nikt się nie spodziewa. Jest nawet prawdopodobne, np. że Biedroń zostanie prezydentem. Na Litwie bezwzględną większość zdobyła partia, która w poprzednim sejmie miała 1 (słownie jednego) posła.

  23. Torlinie
    Czy widziałeś dzisiejszą GW?
    Podobno Polacy (więcej niż 50%)wolą wyjść z UE niż przyjąć uchodźców.

    Przecież to chore – bo rzeczą nieuniknioną jest obecność innych kultur, grup etnicznych w każdym kraju Europy.

  24. Nie zamierzam głosować na żaden POPIS. Wybiorę sobie najpewniej coś z lewicy – to tak à propos wyborów na Litwie.

  25. @ Torlin,

    „Jeżeli chodzi o politykę, to nie jest tak źle, jak wszyscy myślą o polskim społeczeństwie.”

    Spoleczenstwa sobie radza jak moga i przezyja niejedno. Zle jest z demokratycznym panstwem,( nie tylko polskim), jest w stanie kryzysu.

    Pozdrawiam

  26. „różni ludzie mają różne potrzeby, i wielokrotnie są one różne od naszych”

    Torlinie, doprawdy nie musisz mi tego objaśniać. Napisałem po prostu, jakie są moje prywatne upodobania i ani mi w głowie je komukolwiek narzucać (gdybym nawet miał taką moc sprawczą). To raczej mnie narzuca się kultura masowa, pozbawiając mnie miejsc, w których mógłbym realizować swoje zamiłowania. Rozumiem jednak, że jest to proces, którego powstrzymać się nie da.

  27. @Torlinie:
    Jednak kpisz, jak rozumiem (Tykocina nie znam). Właściciel owszem, mógł mieć najlepsze intencje (patrz Bobolice), a nawet się starać „odkryć co było do odkrycia”, ale jeśli brakuje danych, to intencje nie wystarczą — i tak wyjdzie disneyland.

  28. @Pawel Lubonski,

    „To raczej mnie narzuca się kultura masowa, pozbawiając mnie miejsc, w których mógłbym realizować swoje zamiłowania.”

    Nic dodac nic ujac. Jak to bylo w dowcipie (?): „nie takich Wy lamalismy w drodze do komunizmu”.

    Pozdrawiam

  29. @Pak4: Jestem za Bobolicami. Jedyny zamek, który odbudowano z sensem.

  30. Super!

  31. Strasznie Was przepraszam, ale miałem nieczynny komputer przez kilka dni. Musiałem poczekać, aż Adaś wróci z wakacji – podejrzewam zemstę McAfee, jak nie przedłużyłem z nimi umowy, bo mnie wnerwili, to zablokowali mi Firefoxa. Dlatego podejrzewam ich, bo jak ich Adaś wyrzucił z systemu, to się wszystko naprawiło jak różdżką dotknął.
    —————-
    Mario!
    1. Nacjonalizm jest teraz w modzie na całym świecie, spróbuj nawet mieszkańca Bangladeszu nazwać Pakistańczykiem. Polska kultura żyła emigrantami przez setki lat, dzisiaj jest źle, ale to się zmieni. Musimy poczekać.
    2. Głosowanie – ja czekam na polskiego Macrona, który wywróci scenę polityczną do góry nogami.
    —————-
    Vandermerwe!
    O moich obawach o trwałość demokracji liberalnej na świecie napisałem kilkadziesiąt wielkich notatek, zawsze mnie krytykowaliście za to, to Ty teraz (z całym szacunkiem i uśmiechem 🙂 ) piszesz mi: „Źle jest z demokratycznym państwem,(…), jest w stanie kryzysu”. Ha, ha, ha.
    —————-
    Pawle!
    Czy Ty troszeczkę chociaż nie przesadzasz? Piszesz: „pozbawiając mnie miejsc, w których mógłbym realizować swoje zamiłowania”, nawet w Tatrach znajdziesz takie trasy. A że nie ma całkowitej dzikości? No cóż, to jest sprawa naszych czasów, cywilizacji. Każdy teren jest czyjś, pod jakąś tam ochroną. Jeszcze dawniej można było uciec w Bieszczady, jak polscy chłopi na Sicz.
    Ale pustych szlaków w Polsce jest mnóstwo, więcej powiem, jest o wiele mniej turystów typu dawniejszego. Schroniska są puste, ośrodki wypoczynkowe, na szlakach prawie nikogo się nie spotyka. Na trasie przez Ejjaszówkę spotkałem we wrześniu 4 osoby, w tym dwóch Warszawiaków.
    ——————-
    PAK-u!
    Byłem, zwiedzałem, jakoś nie może się zatlić nienawiść do tego człowieka (może powinienem podmuchać). Mnie ten zamek się podobał, naprawdę nie widziałem nic w nim z Disneylandu.
    Łukasz (już kolejny raz) odmówił wspólnego wyjazdu, tym razem w Alpy koło Bergamo (Sondrio), postanowiłem w związku z tym znowu pojechać w Polskę, tak mi się podobały te dwa wyjazdy w Beskid Sądecki. Zacząłem się zastanawiać, gdzie ja jeszcze w Polsce nie byłem z terenów górskich, doszedłem do wniosku, że są dwa takie miejsca: Góry Stołowe i Góry Sokole ze Szwajcarką. Postanowiłem pojechać do tych pierwszych, już widziałem, że są ośrodki wypoczynkowe za 80 zł nocleg z wyżywieniem, ale piszę do Ciebie właśnie dlatego, że Ty dużo się włóczysz po Czechach, a ja bardzo bym chciał zobaczyć Skalne Miasto. Można to zwiedzić bez samochodu z Polski? W Internecie piszą, że z Kudowy jeżdżą jakieś busy.
    A Polska dlatego, że muszę wreszcie zrealizować Tajwan.
    —————
    TesTequ!
    Jestem liberałem, i masz prawo do swojego zdania. A za zdjęcie bardzo dziękuję. Czy to jest Disneyland?

    Fragment Wikipedii: „Gdy miejsce po dawnym zamku kupił Jacek Nazarko z Białegostoku rozpoczął planowanie budowy obiektu przypominającego swą formą dawną warownię Zygmunta Augusta. W roku 1999 przeprowadzono odwierty geotechniczne a w latach 2001-2005 przeprowadzono prace wykopaliskowe pod kierunkiem Magdaleny Bis i Wojciecha Bis z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. W 2002 roku wmurowano kamień węgielny pod budowę nowego obiektu na miejscu dawnego zamku, według projektu architekt Agnieszki Dudy z Białegostoku. Na podstawie odnalezionych w archiwum w Petersburgu zachowanych planów warowni, odtworzono domniemaną formę mieszkalną skrzydła zachodniego zamku.
    Budowa kosztowała ok. 12 mln złotych, a w zamku ma powstać centrum hotelowo-turystyczne. W trakcie odbudowy teren znajdował się pod nadzorem archeologów, a odkryte znaleziska mają być w przyszłości eksponowane w miejscowym muzeum”.
    ————
    Pozdrowienia dla wszystkich

  32. @ Torlin,

    „Ty teraz (z całym szacunkiem i uśmiechem 🙂 ) piszesz mi..”

    Moze teraz akurat napisalem Tobie. Jednak jak mozesz wnioskowac z moich innych wypowiedzi nie mam zbyt pozytywnego widzenia demokracji liberalnej w jej obecnej postaci. Bardziej konkretnie, chodzi o funkcjonowanie wspolczesnego zachodniego panstwa demokratycznego – demokracja zas jako koncepcja ma sie oczywiscie swietnie. Jak zauwaza Marek Migalski w ksiazce „Koniec Demokracji”, zagrozenie nie pochodzi od czynnikow zewnatrznych lecz wewnetrznych.

    Pozdrawiam

  33. Jestem zdziwiony, że mając eksperta komputerowego w rodzinie, używasz McAfee. To szaleństwo! Kaspersky i reszta też. Tylko narzędzia wbudowane w Windows, Drogi Torlinie!

  34. Vandermerwe!
    Czuję się jednak niesłychanie przywiązany do liberalizmu. I już chyba taki umrę.
    ——————
    TesTequ!
    Sprawa widać wymaga obszerniejszego opowiedzenia. Przy zakupie laptopa moja firma dawała McAfee za złotówkę, ja go nie chciałem, ale kolega spytał się, czy może na moje konto go kupić – i ja się zgodziłem. W ten sposób u niego był normalny program, a u mnie tzw. program testowy. Cały czas naciskałem grzecznie przycisk, że nie chcę przedłużyć.
    Druga sprawa, to często nie chcę synowi z każdą duperelą głowy zawracać, on sam często mi mówi: „spróbuj sam”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: