Napisane przez: torlin | 07/07/2017

Czasy rozedrgane

O tempora, o mores! Żyjemy w tak rozedrganych czasach, że właściwie człowiek sam nie wie, gdzie leży i oddycha obiektywna prawda. Czytam artykuł w GW na temat węgla, kamiennego starczy nam na 20 lat, brunatnego na 30. Przy tym drugim wrzask (i słuszny) podnoszą ekolodzy, samorządy też są przeciw. Jedynymi wielkimi polskimi złożami węgla brunatnego są odkrycia w rejonie Gubina, ale to nie przejdzie. Co nam zostaje? Odkrycie wielkich złóż gazu lub wiatr i słońce. Pierwszego i trzeciego jest mało w Polsce, ale za to tego drugiego jest mnóstwo.

No dobrze, to może powinniśmy go wykorzystać, ale co? Zastawić całą Polskę wiatrakami? Już budzą protesty, że tworzą bóle głowy, zabijają ptaki, szpecą krajobraz. No to może gaz? Sen o łupkach się skończył, czego bardzo żałuję, wątpię, żeby u nas odkryto coś dużego, może na dnie Bałtyku.

Ale nawet, gdybyśmy coś odkryli, to pod względem katastrofy ekologicznej stalibyśmy nad przepaścią, najmniejsza awaria zamienia sadzawkę pod nazwą Morze Bałtyckie w śmierdzącą kałużę. No to musimy ten gaz kupić – Ruscy robią z nas idiotów, załatwiając nas – mówiąc wulgarnie – bez gumki, sprzedając słabej jakości drogi gaz, a jednocześnie otaczając nas rurociągami wokół. To może u Norwegów (Duńczyków), albo w Stanach? Amerykanie sprzedadzą nam chętnie, ale już mówią, że ich gaz jest za tani, że musi podrożeć. Wilcze prawo kapitalizmu, trochę się nie dziwię, że wszystkie władze, od SLD poprzez PO aż po PiS nie bardzo wie, co robić. Ja bym też nie wiedział.

Ja mimo wszystko byłbym za elektrownią jądrową, jest ich sporo na świecie, w dzisiejszych czasach są bezpieczne, u nas trzęsień ziemi nie ma (wiem, że są, ale naprawdę rzadko, i nie o tak strasznej sile niszczycielskiej, największy w ostatnich latach był na Suwalszczyźnie 21 września 2004 roku, ale był on o magnitudzie 5 w skali Richtera).

I tak moglibyśmy omawiać temat za tematem, nie ma obiektywnych prawd, opinii, wniosków. W jednym momencie wszyscy mają rację, i jej nie mają. Na kim polegać? Czyjej słuchać opinii?  O tempora, o mores!

Reklamy

Responses

  1. @ Torlin,

    „Jedynymi wielkimi polskimi złożami węgla brunatnego są odkrycia w rejonie Gubina,”

    To nie jest zupelnie tak. Jeszcze w latach 80-tych planowano, po zakonczeniu inwestycji Belchatow – Szczercow, prace na duzym zlozu „Legnica”. Kryzys storpedowal te plany i dzisiaj szanse na udostepnienie tego zloza sa znikome – jak widac w artykule nawet sie o nim nie wspomina. Zloze jest w sumie wieksze od tego w Belchatowie, rowniez wegiel jest bardziej kaloryczny. Zreszta zloz udokumentowanych jest wiecej np. Kroniec-Probia rozciagajace sie od Leszna az do Poznania. Calkiem mozliwe, ze nie wszystkie nadaja sie do ekonomicznej eksploatacji. To jednak zmienia sie wraz z postepem technologicznym. Zapewne w latach 40-tych czy 50-tych nikt by nawet nie snil o eksploatacji zloza Belchatow -Szczercow.
    Tyle w tej chwili.

    Pozdrawiam

  2. Elektrowniami wiatrowymi nie zaprzątaj sobie głowy. Najnowsze przepisy zablokowały skutecznie ich budowę w Polsce.

    A atom? Francja pokrywa atomem 75% swoich potrzeb energetycznych. Jakoś nie słychać o katastrofach ekologicznych i skwaśniałym szampanie z tego powodu. 😉

  3. Niemiaszki w swoim czasie ogłosiły wielki narodowy program elektrowni wiatrowych; postawiły tego tysiące, co może i słuszna, bo przy równinnym kraju hula od Północnego Morza jak na wygwizdowie… Tyle, że lwia część z tych farm stoi unieruchomiona, bo prąd z nich za drogi. A my dla wiatraków mamy warunki od niemieckich na ogół znacznie gorsze, jeśli wąskiego pasa na wybrzeżu nie liczyć, zatem to jest jak dla mnie ślepy zaułek. Bogactwem natomiast o którym nikt niemal głośno (no może poza ojcem Rydzykiem:) nie mówi, jest to, że jakie 70 procent kraju ( za wyjątkiem Suwalszczyzny i części Mazur z Warmią pospołu wziętą) na źródłach leży termalnych, czego eksploatować na skalę masową pozwoliłoby może dopracować się tańszych technologii, niźli obecnie używane i nader drogie. Powszechność tzw.”solarów” rozumianych jako układ 2-3 paneli płaskich czy próżniowych, grzejących ciepłą wodę dla domostwa to też nader kosztowny i wielce trudny w utrzymaniu ślepy zaułek… Co się węgla kamiennego tyczy, to te obrachunki dotyczą obecnych technologii wydobycia, wielce rabunkowych, które idą chodnikiem wysokości jakich trzech metrów przez złoże, powiedzmy: pięcio czy sześciometrowej grubości i pozostawiają po sobie warstwy węgla pod i nad chodnikiem, których potem się już „nie opłaca” wydobywać…
    Kłaniam nisko:)

  4. Vandermerwe!
    Powiem szczerze, że nie jestem zbyt mocny w temacie, tak że z pokorą posypuję głowę popiołem i nie dyskutuję.
    ——————
    Jak Ci napisałem TesTequ jestem wielkim zwolennikiem energii atomowej.
    —————–
    Witam Cię Wachmistrzu, brakowało mi Ciebie, szczególnie chciałbym poznać Twoją opinię przy poprzedniej notce. Ciepła woda z brzucha ziemi nadaje się do ogrzewania domów, ale już do kuchenek się nie nadaje, i do samochodów na gaz.

  5. @wachmistrznadwachmistrze,

    „..wielce rabunkowych..”

    Niestety dzialanie czlowieka jest dzialanoscia rabunkowa, gdyz opiera sie na wykorzystaniu surowcow naturalnie istniejacych w przyrodzie. Nie bardzo ( tak sadze) chca to zrozumiec zwolennicy energetyki „odnawialnej”, gdyz wszystkie te proponowane „cudenka” trzeba z czegos wytworzyc, najczesciej z zasobow naturalnych.

    Jesli zas chodzi o polskie gornictwo, to najzwyczajniej w swiecie zostalo zaniedbane i skazane na powolna smierc.

    Pozdrawiam

  6. Podstawowy problem produkcji energii elektrycznej w Polsce to zmiana struktury zapotrzebowania będąca rezultatem zmian gospodarczych i klimatycznych. W PRLu brakowało mocy w mroźne zimy, obecnie brakuje w gorące lata.

    W upały zwiększa się zapotrzebowanie na energię elektryczną systemów klimatyzacyjnych (biurowce i serwerownie), natomiast po stronie podaży jest problem: elektrownie cieplne (w praktyce węglowe) mają problem z chłodzeniem (zwiększona temperatura wody w rzekach), elektrownie wodne borykają się z niskimi stanami wody, elektrownie wiatrowe nie produkują bo nie wieje. Niemcy się skutecznie ratują zakupami prądu w Norwegii.

    Dlatego ograniczenie budowy wiatraków miało duży sens, nie dość że produkują prąd rzadko (więc trzeba trzymać kosztowne rezerwy) to jeszcze wtedy kiedy najbardziej brakuje prądu nic z nich nie ma.

    To czego nam potrzeba to budowy elektrowni słonecznych, o ile ich roczna sprawność jest bardzo taka sobie to w naszych warunkach nadrabiają to skutecznie sprawnością w gorące, bezdeszczowe i bezchmurne lata.

    Póki co dużo poprawił prosty krok, jakim jest planowanie remontów bloków na wiosnę i jesień.

    Wyzwaniem z elektrownią jądrową jest wykonawca. W Europie w grę wchodzi właściwie tylko francuski EDF (Areva), który buduje dwie eksportowe elektrownie, w Wielkiej Brytanii (Hinkley Point C) i w Finlandii ( Olkiluoto-3). Wspólną ich cechą są ogromne, liczone w miliardach euro, przekroczenia kosztów i wieloletnie opóźnienia.

    Węgrzy zdecydowali się na Rosatom, ale u nas to raczej nie przejdzie.

    A gdyby szukać dalej, to japońsko-amerykański Toshiba-Westinghouse właśnie bankrutuje.

  7. Myślę, że przede wszystkim musimy nauczyć się oszczędzać energię. Samochody kiedyś paliły powyżej 10l/100, dziś to ok 5/100 (mówię o kl. ekonomicznej). Tak samo jest z żarówkami. Pewnym rozwiązaniem w budownictwie są domy pasywne i odnawialne zasilanie (np. pelety produkowane z szybko rosnącej wierzby). Jeśli chodzi o wiatr, to w Polsce nie ma warunków aby taka forma pozyskania energii była opłacalna. Elektrownie solarne, lub atomowe.
    Mam nadzieję, że zostanie wynaleziona nowa forma energii (kto kiedyś myślał o energii słonecznej służącej człowiekowi?).

  8. Mario!
    Generalnie się z Tobą zgadzam, ale z jednym wydaje mi się, że nie – Polska jest krajem wietrznym (chciałoby się napisać – wiecznym 😉 ). U nas wiatraki były od tysiąca lat, i wiatr poruszał spokojnie drewniane, ciężkie skrzydła, to myślisz, że współczesny wiatr nie da sobie rady z łopatami zrobionymi z włókna szklanego wzmocnionego poliestrem lub żywicą epoksydową.
    —————
    Vandermerwe!
    Ale już jest w historii ludzkości, że jak wyczerpuje się jeden surowiec, to postęp techniczny wymyśla drugi. Dlatego górnictwo węgla kamiennego i brunatnego jest jakimś dziwolągiem, niezmiennym od tysięcy lat. Węgiel powinien być wymyślony sztuczny 😉 . Dla mnie w dalszym ciągu przyszłością jest powietrze (tlen lub wodór), słońce, jakiś popularny minerał jak krzem.
    —–
    Już miałem do Ciebie Gszczepa pisać prywatny list, czy coś się nie stało. Ale kamień z serca.
    Ciekawie pisze na ten temat portal wnp.pl, w pierwszej chwili myślałem, że jest to portal Wspólnoty Niepodległych Państw, a to jest Wirtualny Nowy Przemysł. Przede wszystkim o tym, że konkurencja ekonomiczna jest dla elektrowni jądrowych bardzo trudna, bo energetyka odnawialna dostaje niewspółmiernie większe subsydia.
    A z producentami masz rację.

  9. @Torlin,
    Wszystko dobrze, kajakowałem ostatnio nieco:-)

  10. A jaką – że tak powiem – rzeczką? 😀

  11. Wisłą.

  12. @ Torlin,

    Wegiel na skale przemyslowa jest wykorzystywany od niedawna, gdyz zwiazane jest to z wynalazkiem maszyny parowej. Pocztkowo palono drewnem, skutecznie trzebiac lasy w Wielkiej Brytanii. Poza tym pamietaj, ze wegiel to nie tylko energetyka. Z tego co pamietam RPA eksportuje wegiel energetyczny i hutniczy w proporcji 50:50. W Poludniowej Afryce w niektorych regionach benzyna , ktora tankujesz jest, niezaleznie od marki, produkowana z wegla. SASOL jest w stanie zaspokoic okolo 40 do 50% potrzeb paliwowych kraju. Cala chemia NIemiec Wschodnich byla oparta na weglu brunatnym. Poza tym wielu surowcow tak latwo nie zastapisz – np. wiele metali.

    @ gszczepa,

    Ciekawe rzeczy Pan pisze o problemach chlodzenia w polskich elektrowniach. Srednie temperatury po tej stronie globu sa zdecydowanie wyzsze niz w Polsce ale ten problem nie wystepuje. Co ciekawsza w rejonach, gdzie woda jest problemem (w dodatku sa to regiony o bardzo wysokich temperaturach) chlodzenie odbywa sie w obiegu zamknietym, tak jak w samochodzie elektrownia jest wyposazona w olbrzymia chlodnice z wieloma wentyaltorami wymuszajacymi przeplyw powietrza.

    Pozdrawiam

  13. @vandermerwe,

    Zasadniczo odpowiedziałeś na swoje pytanie – chłodzenie w obiegu zamkniętym jest dużo bardziej odporne na wysokie temperatury. Polskie elektrownie budowano z założeniem chłodzenia wodą bezpośrednio z rzek, która w momencie budowy kilkadziesiąt lat temu była zwykle chłodniejsza.

    „Najbardziej na problemy z chłodzeniem narażone są elektrownie chłodzone bezpośrednio wodą z jezior – Rybnik, Konin i Pątnów 1 oraz rzek – Kozienice, Ostrołęka, Połaniec i elektrociepłownie warszawskie (Siekierki i Żerań), z których pierwsza dodatkowo podgrzewa Wisłę zaledwie 10 km przed drugą, jeszcze bardziej ograniczając jej możliwości pracy. ”
    http://wysokienapiecie.pl/oze/1591-kolejny-rekord-zapotrzebowania-elektrownie-maja-problemy
    (informacja z zeszłego roku, ale co meritum aktualna)

    Ale jest to też powiązane ze zwiększeniem zapotrzebowania na prąd w gorące lata (klimatyzacja). Temat jest mi bliski z autopsji, bo przez parę lat kierowałem serwerownią.

    P.S. Praktyczniej może będzie na Ty;-)

  14. Tarnowskie Góry na liście UNESCO !!!!

  15. Vandermerwe!
    W generaliach masz rację, właściwie dopiero od XVI wieku węgiel zaczyna nabierać znaczenia gospodarczego. Ale inna sprawa, że wydobywany był w ten sposób od tysięcy lat.
    Ja nie piszę o innych surowcach.
    ————-
    Vandermerwe, Gszczepa!
    Nie mądrzę się, nie znam się na tym. Ale z przyjemnością przeczytałem.
    ——————
    Piotrusiu!
    Ja też się bardzo cieszę.
    ——————-
    Gszczepa!
    A jak tam z czystością królowej polskich rzek?

  16. Całkiem OK.

  17. @Torlin:
    > Ale już jest w historii ludzkości, że jak wyczerpuje się jeden surowiec, to postęp techniczny wymyśla drugi.
    Ale postęp techniczny to nie jest drugie imię Ducha Świętego. Za postęp techniczny się płaci. Jeśli wzrasta ilość energii odnawialnej, to nie bierze się to z niczego, ale ze sporych inwestycji.

    Co:
    1) Oszczędności oczywiście tak. Tu Unia próbuje wymusić to i owo, Polska przyjmuje to dość opornie…
    2) Węgiel kamienny. Cóż, przynajmniej z historii lokalnej się naczytałem, że na wyczerpanie się złóż narzekano już w latach 30-tych. Wciąż złoża jednak są, tyle że coraz trudniej dostępne i coraz droższe. Zresztą nie likwiduje to problemu emisji CO2 (nie wpływa też dość znacząco na smog).
    3) Węgiel brunatny — powiedziano już chyba wszystko.
    4) Słońce, wiatr… na pewno można więcej niż obecnie w Polsce. Wiem, że w Burgenlandii bardziej wieje, ale w sumie nie tak odległe miejsce na świecie ogłaszało przejście w całości na energię odnawialną.
    5) Atom. O kosztach już było. Warto też przeanalizować bezpieczeństwo, bo zwolennicy zwykle mówią o samych elektrowniach, a już nie np. o utylizacji odpadów. Trudno też mi powiedzieć, jak jest z dostępem do paliwa, bo też mignęły mi jakieś newsy, że złoża uranu są poważnie ograniczone.
    Dodam tylko, że cokolwiek ludzie wybiorą, to będzie inwestycja na dekady — z tego, co rozumiem, właściwie teraz żyjemy inwestycjami z czasów Jaruzelskiego.

  18. Gszczepa!
    To kamień z serca.
    ———–
    PAK-u!
    Bardzo Ci dziękuje za komentarz, nie dyskutuję z nim – bo przyjmuję wszystkie głosy w dyskusji ludzi obeznanych z tematem, i się nie wymądrzam.
    Powtórzę prośbę – czy byłeś kiedykolwiek w Skalnym Mieście w Czechach niedaleko Kudowy Zdroju?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: