Napisane przez: torlin | 31/07/2017

Jestem dzieckiem Monteskiusza PAK-u, a nie Reagana

Meczet w Teheranie

PAK-u!

Już jako młody chłopiec bardzo dużo czytałem. Mogę dzisiaj dokładnie sprawdzić, kiedy to było, ponieważ patrzę za każdym razem na rok wydania książki – und alles klar. W przypadku tych dwóch książek nie potrafię sprawdzić, kiedy to było, ale mnie się wydaje, że gdzieś w okolicach 18-20 rocznicy urodzin. Uczestnictwo w wydarzeniach marcowych, późniejsze prześladowania na uczelniach nawet niezaangażowanych studentów poprzez praktyki robotnicze, prace społeczne, masówki na stadionach, a także przewartościowanie mojego stosunku do Kościoła (byłem nie tylko wierzący, ale wręcz chciałem być ministrantem) – spowodowało, że zainteresowałem się filozofią, może taką amatorską, ale na dość niezłym poziomie. Wykorzystywałem fakt, że moja siostra bardzo się interesowała się filozofią, studiowała ją później, i miała biblioteczkę pełną fantastycznych dzieł. I wtedy sięgnąłem po raz pierwszy życiu na tego rodzaju dzieło, zacząłem czytać

Listy Perskie Monteskiusza

Przyznaję, jest to lektura lekka, ale niosąca tak olbrzymie treści, że mnie się otworzyły oczy. Zrozumiałem, że wolność każdego człowieka do podejmowania decyzji w sprawie swojego życia jest jego największym prawem, i nikt nie ma prawa mu tego zabraniać lub ograniczać. Bez trudu można zrozumieć, że to, co się dzieje dzisiaj, jest pochodną dania władzy za dużej władzy (sic!). Każdy, ale to każdy, po otrzymaniu jakiejś tam władzy nad innymi ludźmi, będzie starał się tę władzę rozszerzać, nawet poza swoje kompetencje. Kościół jest identyczny, dać mu religię w szkołach, to to już jest odwieczny przywilej. Teraz religia jest na maturze, spróbuj ją zabrać Kościołowi.

Do tego potrzebna jest rewolucja, Monteskiusz przewidział francuską, ale ja bardziej myślę o rewolucji umysłowej. Mam olbrzymie kłopoty z Łotrpressem, a ponieważ pilnie muszę wyjść do pracy, a boję się, że to wszystko zniknie, to publikuję to cząstkowo i skończę jutro rano. Pzdr

Jak napisałem, mój blog jest troszeczkę inny niż był dawniej. Nigdy wpisów nie pisałem cząstkowo, a jak już odpowiadałem, to w formie aneksu. Zaraz potem przeczytałem „Kubusia Fatalistę” i do dzisiaj uważam, że książka ta wpłynęła na moje życie w sposób niewyobrażalny.

Ja wiem PAK-u (i Vandermerwe), że mówicie bardziej o sprawach społecznych, o kapitalizmie z ludzką twarzą. Tymczasem mnie bardziej chodziło o wolność jednostki niezwiązanej z innymi ludźmi, nienaruszającej wolności innych obywateli. To jest właśnie to, o co walczę od lat, o wolność decydowania o sobie. Nie jestem fanatykiem całkowitej wolności, bo takiej nie ma, mnóstwo decyzji podjętych przez daną osobę może skutkować zniszczeniem wolności innych ludzi: niepłacenie OC może nie zapewnić środków osobie poszkodowanej, nieszczepienie dzieci może spowodować wybuch epidemii, branie narkotyków może spowodować wydatki społeczne na leczenie chorych.

Ale są takie wolności, które wg mnie są nienaruszalne, wolność działania człowieka niezwiązana w ogóle z innymi ludźmi, albo w porozumieniu z drugim człowiekiem. Czy będę nosił brodę, czy pójdę do kościoła, czy się zabiję, czy będę uczestniczył w manifestacji, czy będę czytał książki powszechnie nieakceptowalne, czy się ożenię z brzozą – to jest jedynie moja sprawa. Drugim olbrzymim fragmentem wolności jest wolność porozumienia się z drugim człowiekiem. – tutaj podstawowym przykładem są małżeństwa gejowskie. Co komu do tego? Mam prawo pójść do prostytutki (a inna sprawa jest zmuszanie kobiet do nierządu, to już jest obowiązek państwa, aby takie praktyki były likwidowane – mówimy tylko o kobiecie, która to robi z własnej woli), poprosić osobę bliska o zabicie mnie.

Przyjmuję z obrzydzeniem wiadomości, że gejów nie przyjmują do armii, żołnierze chodzą obowiązkowo do kościoła lub na pielgrzymki wydawana jest zgoda na kontrdemonstracje w tym samym miejscu i czasie.

Pozdrowienia

Reklamy

Responses

  1. Skoro jestem wywołany, to muszę odpowiedzieć.

    Piszę o Reaganie, bo jest kwestia tego, co uważamy za niebezpieczne. Piszesz o małym państwie, piszesz o Kościele. A co z relacjami pracowników z pracodawcami? Klientów z bankami? Listę można by ciągnąć.

    To założenie ruchu liberałów gospodarczych z lat 70-tych, którzy zwalczali wpływy związków zawodowych, czy ograniczali prawa antymonopolowe, wierząc, że wolny rynek sam wszystko wyreguluje.

  2. @ pak4,

    „…wierząc, że wolny rynek sam wszystko wyreguluje…”

    Twierdzi sie, ze wiara czyni cuda. Wiec swiat czeka na cud wolnego rynku czy globalizacji. Niektorzy jednak traca wiare i tak jak prof. Krol ktoregos dnia mowia „bylismy glupi”.

    @ Torlin,

    „..po otrzymaniu jakiejś tam władzy nad innymi ludźmi, będzie starał się tę władzę rozszerzać..”

    Kazda, nawet najbardziej demokratyczna wladza ma owo wewnetrzne pragnienie kontrolowania i wplywania na wszystko, co sie da. Stad pojawiajce sie prawa i uprawnienia pozwalajace na gromadzenie danych, w tej czy innej postaci, o obywatelach. W krajach skandynawskich zaczynaja wszczepiac ( rozumiem , ze obecnie dobrowolnie) „chip” by „ulatwic ” pracownikom przychodzenie i wychodzenie z biura. Wszystko w imie naszego dobra. Nie dziw sie, gdy ktoregos dnia sprobuja nam wszczebic do glowy malenka elektrody, gdyz beda chcieli wiedziec co sobie myslimy o tym i owym.

    Pozdrawiam

  3. @Torlinie,
    sądzę że mam trochę więcej czasu, więc może odpowiem szerzej.

    Zacznę od tak. Łapię się na tym, że co lokalne odmiany alt-right
    uważają za jakiś spisek postubeckich elit, jest często efektem podobnych lektur, które się przerabiało w ramach własnej edukacji. Nie będę twierdził, że dla mnie Listy perskie były ważne — czytałem je zapewne za późno, i po Duchu praw i po Popperze, oraz wielu innych. Ale wszystko to składa się na pewien wzorzec myślenia o polityce w kategoriach postoświeceniowej demokracji.

    Ale teraz wrócę do nie. Otóż wolność polityczna nie może istnieć w próżni, ani jej przeciwnikiem nie może być tylko państwo. Ani nawet przede wszystkim. Prawdą jest, że państwo może ograniczać wolność, ba! dopuszczać się zbrodni (choć ostatnio czytałem sporo o Stalinie i jego otoczeniu, i jestem wciąż zdumiony przy próbach zrozumienia, jak to działało, bo wszystko pokazuje władzę nieformalną, istniejącą obok władzy państwowej — w końcu jak to nazwać, gdy jeden człowiek zamyka w więzieniu żony głowy państwa i premiera, nie pełniąc żadnej ważnej oficjalnej funkcji?). Ale relacja obywatel-państwo to tylko jedna z wielu. Inną sam wskazałeś — obywatel może niewolić obywatela, ze szczególnym wskazaniem na toksyczne relacje
    rodzinne. I tu państwo staje się strażnikiem obywatela przed wolnością jego bliskich. Kolejna rzecz, to kwestia relacji z biznesem — relacje pracownika z pracodawcą (i rola odpowiednio silnych (odpowiednio — znaczy także nie za silnych) związków zawodowych); relacje klienta ze „sprzedawcą” (drobna rzecz, a mnie samego dotknęła w weekend — chciałem zrobić zdjęcie reklamy na samochodzie stojącej na parkingu CH Zakopianka; na co interweniowali ochroniarze: „teren prywatny, tu nie wolno fotografować”).

    Kwestia władzy, oraz sposobów jej korumpowania, wypływać może niemal wszędzie. A w „polityce” (cudzysłów, bo dotyczy to także rzeczy, których nie chciałbyś tak traktować) wciąż musi się pojawiać pytanie, o zakres władzy, ochronę przed nadużywaniem, wzajemne kontrolowanie się różnych władz, tak by zapewnić możliwie szeroki zakres praw jednostki. Trójpodział, o który toczą się spory z PiSem, to tylko drobna część większej układanki. Drobna, co nie znaczy, że nie jest bardzo nieistotna.

    PS.
    A widzisz, zupełnie pomijam to, co było punktem startu pod wcześniejszą notką, czyli czy w ogóle ludzie muszą być przywiązani do wolności, jako wartości. Niestety, istnieje wiele przykładów, że wyżej stawia się bezpieczeństwo, i że jest to ogromne pole do nadużyć.

  4. @ pak4,

    „..czyli czy w ogóle ludzie muszą być przywiązani do wolności, jako wartości.”

    sadze, ze wolnosc jest rozumiana roznie przez rozne spolecznosci. Gdzies na polce za mna jest ksiazka brytyjskiego dziennikarza z podrozy po Rosji ( juz za czasow prezydentury Putina). Dziennikarz okresla Rosje jako panstwo kryptofaszystowkie i napotkanych ludzi, od europejskiej czesci po Wladywostok, pyta czy sa wolni. Oni zas odpowiadaja, ze sa,on zas reaguje z przyslowiowa piana na ustach – nie mozna byc wolnym w kraju kryptofaszystowskim. Podobnie ogladajac reportaze w chinskim serwisie informacyjny czy tez Al-Jazeerze mozna sie lekko zadumac nad wypowiedziami ludzi, ktorzy wedlug „nas” wolnymi nie sa a jednak wolnymi sie czuja.
    Nie jestem pewien czy spolecznosci wyzej stawiaja bezpieczenstwo od wolnosci. Patrzac na te sprawe z punktu wydarzen „dnia dzisiejszego” panstwo ddecyduje bez ogladania sie na spoleczne wybory. Jesli istnieja jakies opory, odrobina „wykrecania rak” zalatwia sprawe.
    Stosunki pracodawca – pracownik dosyc dawno odeszly od rozwazania problemu wolnosci pracownika. Jesli ktos popracowal circa 30 czy wiecej lat widzi te zmiany jak na dloni.

    Pozdrawiam

  5. Bardzo ciekawa rozmowa, bardzo za nią dziękuję.
    Ja bym wyróżnił jeszcze jedną wolność, choć dla nas nie jest to żadna wolność. Żeby było tak jak dotychczas, żeby się nic nie zmieniło. Pamiętam, jakim szokiem było dla mnie oprotestowanie przez mieszkańców w głębokich czasach komunizmu budowy drogi asfaltowej do wsi. „Bo będą przyjeżdżać jakieś turysty, i przestaniemy być wolnymi ludźmi”.
    ———-
    PAK-u! Vandermerwe!
    Zacznę na „tak”, oczywiście, że bardzo zależy, od jakich lektur się zaczęło. Pierwszą książką z literatury iberoamerykańskiej było „100 lat samotności”, co spowodowało, że ugrzęzłem w tej literaturze na lata. Tak samo, jak na mój optymizm złożyły się pierwsze poważniejsze lektury: „Kubuś Fatalista”, „Colas Breugnon” Rollanda i „Fizjologia smaku czyli medytacje o gastronomii doskonałej” Brillant-Savarina, książki tak pełne radości życia, że mi się udzieliło.
    ————–
    Na „nie” – niestety, będę musiał po raz tysięczny napisać, że największą cholerą w historii ludzkości jest religia, obojętnie jaka, może to być Manitou, to ona ogranicza wolność jednostki. Przykłada oczywiście do tego swoją rękę państwo, które jak może, tak stara się nie ograniczać swoich możliwości.
    Ale PAK-u, moim zdaniem nie można rozpatrywać wszystkich wolności, tak jak to rozumieją najróżniejsi obywatele, bo zdarza się, że po wieloletniej odsiadce w celi więzień nie mogąc odnaleźć się w rzeczywistości chce wrócić do tegoż więzienia, bo tylko tam się czuje wolny.
    Dla mnie wolność jest również związana z prowadzeniem firmy. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ja nie mogę zwolnić pracownika, z którym nie chcę już współpracować. Przypomina mi się „Filadelfia”, ja akurat ze względu na wirus pracownika bym nie zwolnił, ale jeżeli z tym człowiekiem nie chcę już pracować, to muszę? To tak, jakbyś miał dziewczynę, raptem poróżniliście się i chcesz z nią zerwać. Ona podaje cię do sądu, że nie miałeś podstaw do zerwania i państwo mocą swojego autorytetu zmusza cię, abyś dalej z nią chodził.

  6. @vandermerwe:
    Ale nie trzeba tego szukać w Chinach, czy Rosji. Ciągle widzę ludzi, którzy nie wykorzystują swoich praw, bo często „nie wiedzą, że można”. Postrzeganie wolności jest w znacznej mierze kwestią kultury, nabytych wzorców.

    @Torlinie:
    Trudno mi sobie wyobrazić długotrwałą współpracę dwóch osób, które razem pracować nie chcą. Ale z drugiej strony, obowiązywanie umowy i prawa jest naturalne, a pociąga za sobą choćby okresy wypowiedzenia, gdzie obowiązuje lojalność mimo niechęci.
    Zresztą pisałem wyżej — dobre zbilansowanie praw obu stron. Mam wrażenie, że patrzysz jak nasze liberalne media, które lepiej wczuwają się w sytuację pracodawcy, niż pracownika. Ja to mogę zrozumieć, ale znowu — prawo nie powinno faworyzować jednej z grup kosztem innych.

  7. @ pak4,

    Wykorzystywanie praw jest chyba sprawa oddzielna. Mnie zas chodzi o to, ze pojecie wolnosci nie jest odczuwane jednoznacznie. Wlasnie kultura i tradycja maja zdecydowany wplyw na definiowanie tego pojecia. Zreszta wspomniane wyzej prawa, ktore mozemy choc nie musimy wykorzystywac tez sa rozne i uzaleznione od kultury i tradycji, np. sprawa nadrzednosci jednostki lub tez spolecznosci.

    @ Torlin,

    „..że największą cholerą w historii ludzkości jest religia,”

    Nie przesadzaj. Jesli dobrze popatrzec „najwieksza cholera” w historii ludzkosci jest sam czlowie – potrafi wymyslec piekne idee by je pozniej doskonale schrzandolic.

    Pozdrawiam.

  8. PAK-u! Vandermerwe!
    To wszystko wynika z procesu, o którym mówiliśmy, daj komuś palec, to ci odgryzie rękę. Dać za dużo swobody pracodawcy, to będzie prześladował pracowników, przeprowadzał mobbing, szykanował, a i żądał podziękowań od dziewcząt. Dać to samo pracownikom, to aparat związkowy nic nie będzie robił (z wyjątkiem strajków), będą ciągłe żądania podwyżek, nie bacząc na sytuację finansową firmy, bo to jest zdaniem związkowców sprawa pracodawcy, a nie pracowników. Nigdy nie będzie normalnie, u mnie w firmie kilku chciało założyć związki, to wylecieli wszyscy pierwszego dnia, firma mało co nie upadla, ale nie pozwolono na jakiekolwiek grupowanie się pracowników. Nawet prawa i obowiązki pracowników są tajne. No i co zrobisz? Poskarżysz się?
    Tak, zgadza się, człowiek jest najgorszy. Ale i najlepszy. Bo tak wielkich zbiorowisk nie można generalizować, bo wtedy powstają li tylko banały: kobiety są wrażliwe, blondynki są głupie, a łysi mądrzy. Znajdę dziesiątki, setki przykładów na coś absolutnie odwrotnego.

  9. Sam tekst i dyskusja pod nim na tak wysokim poziomie, że blondynka nie powinna nic z tego zrozumieć.
    Więc tylko melduję, że wszystko przeczytałam.

  10. Filozofem nie jestem, ale zdaje mi się, że istnieją dwa wyraźne typy postaw ludzkich wobec własnego losu.
    Przy jednej z postaw byt określa świadomość, przy drugiej byt jest wypadkową świadomego działania. Wszystko co opisujecie zupełnie mi do takiej kategoryzacji pasuje. Nawet brak wzajemnego zrozumienia pomiędzy osobnikami różnych plemion – wynikający czesto z używania identycznych pojęć do opisu przeciwstawnych zjawisk.

  11. „… i jestem wciąż zdumiony przy próbach zrozumienia, jak to działało, bo wszystko pokazuje władzę nieformalną, istniejącą obok władzy państwowej…”
    Wystarczy trochę wyobraźni by zrozumieć, że takie państwo (dyktatura) jest jedynie fasadą służacą osłonie własnych działań i destrukcji działań przeciwnika.
    Realizacja własnych działań (dyktatora) wymaga istnienia struktury nieformalnej isniejącej obok z tej prostej przyczyny ,że jakiekowiek niepowodzenie (rzecz zupełnie naturalna) nie obarcza dyktatora nieskazitelnego w swym wyobrażeniu.

  12. Zastanawiam się na ile jestem wolna w swoich wyborach?
    Na ile dostosowuję się do określonego schematu, ram wyznaczonych przez kulturę, obyczaj?
    Czy sama jestem w stanie umożliwić innym, bycie wolnym?
    Czy nie jest tak, że wolność skazuje nas na poczucie samotności i lepiej mniej mieć wolności a przebywać w grupie?

    W sumie najważniejsze wydaje się pytanie trzecie – jak dla mnie.

    Samo uświadomienie sobie, że np. nic nie muszę….

  13. Stokrotko – przysięgam, zemszczę się za ten komentarz. U Ciebie w blogu 😉 😉
    ————-
    Mario!
    Poruszyłaś bardzo ważne tematy, indywidualiści są zawsze samotni. Może im się wydawać, że nie są, ale to nieprawda. Z jednej strony ograniczamy swoją wolność na rzecz wspólnoty, ale z drugiej strony zyskujemy profity. W wiosce, w której moja rodzina ma domek, pożar pochłonął dom trzypokoleniowej rodziny. Nie minęło parę tygodni, a nowy dom stał na działce, pracowała cała wieś, dostarczała materiały. Jakby człowieka tak uwielbiającego wolność dotknęła taka tragedia wątpię, czy którykolwiek znajomy, sąsiad czy przyjaciel ruszyłby palcem.
    —————–
    Piotrusiu!
    Co do pierwszego – całkowita zgoda, mamy teraz zresztą przykłady – trywializując – ludzie mający byt (dobrą pracę, zarobki) są indywidualistami, raczej rywalizują z podobnymi do siebie, niż współpracują; ludzie niemający tych profitów raczej skłaniają się ku grupie, tam czują się bezpieczniej.
    Co do drugiego – moim zdaniem władza jest pochodną tego układu nieformalnego.

  14. To , że jesteśmy ” zwierzętami żyjącym jednak w grupie ” , świadczy fakt , że organizujemy się w plemiona , państwa. Tworzymy własne religie .
    Tworzymy kasty zawodowe , rasowe . Tworzymy partie , zrzeszenia, korporacje itd..

    ( przecież u aborygenow i innych plemion na całym świecie , skazywano ludzi na śmierć tylko przez wykluczenie z grupy, w bliższej nam kulturze skazywano ludzi na banicje ).

    Dopiero w ramach tych grup , plemię, państwo, partia następuje rywalizacja.
    Ta rywalizacja jest nawet i w tej wsi, co to tak pomogli tym pogorzelcom.

    Lubimy być indywidualistami , ale tak by inni nas widzieli. 😉
    Na szczęście u większości działają takie mechanizmy jak ;
    odpowiedzialność za swoją grupę np. rodzinę. Miejsce pracy. itd..

    Także większośc zdrowych ludzi, bez chorób psychicznych , cechuje empatia.

  15. Moim zdaniem ” wolność człowieka nie istnieje ” , to czysta abstrakcja , wymyśl polityczny. Każdy jest zaplatany w jakieś układy , czy chcę , czy nie chcę.
    Czy obywatel USA zaplatany w układy korporacyjne jest wolnym człowiekiem ?.. Często wykonuje pracę wbrew swojemu sumieniu. I jaką jest różnica między nim a pracownikiem ” korporacji panstwojej” np. Chinczyka ?..
    💵💴💸💰

  16. Zacznę Julu od punktu drugiego, bo wydaje mi się, że jest on ważniejszy w kontekście. Ja już naprawdę nie wiem, jak napisać, żeby wszyscy zrozumieli. Mnie nie chodzi o pracę, o społeczność, o rodzinę, mnie tylko i wyłącznie chodzi o to, aby każdy człowiek miał prawo podjąć decyzję o swoim życiu, istnieniu, realizacji pragnień, jeżeli one w najmniejszym stopniu nie ingerują w życie innych ludzi. I tylko o to mi chodzi. Nieszczepienie dzieci może skutkować epidemią, małżeństwo gejów już nie.
    I chodzi mi tylko i wyłącznie o sprawy obyczajowe, naprawdę, pisałem nawet w tym wpisie to tyle razy, że nie chce mi się powtarzać.
    Ale z tym są związane również sprawy zawodowe, nikt tego człowieka nie zmusza do pracy w korporacji mu nieodpowiadającej, niech sobie poszuka innej pracy. W mojej bliskiej rodzinie trzy osoby zarabiające megapieniadze rzuciły robotę i zajęły się niedużym interesem.
    „wolność człowieka nie istnieje” – ależ oczywiście, że istnieje. Przecież to zrozumiale, że nie występuje w przyrodzie w stanie krystalicznie czystym, bo to jest niemożliwe. Ale prawdą jest to, co pisał Vandermerwe, że każdy tę wolność widzi inaczej , kobiety wpadające w trans odmawiając zdrowaśki z szybkością karabinu maszynowego też pewnie się czują na swój sposób wolne. I dopóki to robią we własnym gronie, i nie naruszają mojej przestrzeni, to jest w porządku.

  17. Wolność twoja osobista jest twoim ograniczeniem , wolność to tylko abstrakcja.
    Ograniczony jesteś swoją kulturą , ot choćby. I sam zauważyłeś, że każdy inaczej ją widzi.
    Nawet jak krewni otworzyli mały biznes to żyją , nadal działają w określonych warunkach. ( ograniczeniach ).
    Tobie się tylko wydaje , że masz wybór nieskonczony.
    Możesz wybierać tylko z ofert i możliwości dla Ciebie. ☺

  18. Układy nieformalne jako spoiwo łączące grupę sa czymś naturalnym w świecie zwierząt. Tam każdy układ nieformalny (stado) posiada własne pilnie strzeżone terytorium. W świecie ludzi jedno terytorium może być zaludnione przez wiele grup nieformalnych. Konieczność współżycia powoduje pojawienie się Prawa jako regulatora wzajemnych relacji międzygrupowej.
    Dyktator ze swoim narodem lub klasą robotniczą to nic innego jak powrót stadnego zarządzania terytorium.

  19. Nie wiem Julu, już naprawdę nie wiem, jak to napisać. Nie gniewaj się, ale to są tak proste prawdy, o których piszesz, tymczasem ja poruszam zupełnie inne kwestie. Nie możemy się dogadać, przeczytaj jeszcze raz moją odpowiedź powyżej.
    ————-
    Bardzo wszystko się zmieniło Piotrusiu, przede wszystkim z powodu mobilności ludzi. Dawniej chłop był przypisany do ziemi, a szlachcic tak naprawdę do swojego folwarku. Teraz możemy zmienić terytorium w ciągu godziny. To nie te czasy.

  20. Pozory mylą zmieniło się mało.
    Chłop dalej jest przywiązany do socjalu, a szlachcic do kredytu.
    Mobilny świat podąża za mobilnym człowiekiem. W ciągu godziny jego Terytorium nie opuścisz.

  21. Jest problem , bo ja twierdzę , że wolnosc czlowieka nie istnieje A Ty , że istnieje.

    W ogóle w żadnym ustroju , kraju itd… Od zarania aż po czasy współczesne ,
    Człowiek moim zdaniem, nigdy nie posiadał i nie posiada wolności.

    „Kobiety odmawiając zdrowaski ” na pewno nie czują się wolne. (sic! )
    One czują się przynalezec do czegoś , kogoś i to ich zachwyca, czują się lepsze ,że należą do swojego kółka rozancowego.
    Mogą razem rywalizować w szybkości odmawiania tych zdrowasiek i przy okazji obmawiac innych ludzi z danej parafii. 😉

  22. Julu!
    Zlituj się, tak nie można komentować. Jeżeli tak spojrzymy na problem, to nawet człowiek jaskiniowy nie jest wolny. To przecież wiadome, że każdy ma swoje uwarunkowania, i nie można tak wielkich kwestii jak wolność rozpatrywać w kategoriach fundamentalnych, absolutnych, czystych. Tak samo jak nie istnieje czyste dobro, miłość, szacunek, wierność, przyjaźń, bo podążając tropem Twojego rozumowania one również nie istnieją, bo nie funkcjonują w czystej postaci.

  23. Torlinie – ale dlaczego? Przecież ja prawdę napisałam!

  24. No ale jeśli sobie przysiągłeś – to do dzieła!!!

  25. @Piotruś:
    Też nie jestem filozofem, ale z tego co widzę, to większość wypada gdzieś w środku.

    @Torlin:
    > „… i jestem wciąż zdumiony przy próbach zrozumienia, jak to działało, bo wszystko pokazuje władzę nieformalną, istniejącą obok władzy państwowej…”
    „Na dniach” czytałem o Stalinie i Żukowie, oraz współpracownikach. I absolutnie nie rozumiem, jak to działało, że Stalin (którego uważamy za dyktatora) kierował państwem, nie będąc ani jego głową, ani premierem, ani nawet szefem partii (choć premierem i szefem partii bywał), ba! mógł zadecydować (przypominam: nie pełniąc żadnej formalnej władzy) o tym, by żony premiera i głowy państwa znalazły się w więzieniu. A ci nie mogli nic zrobić… No owszem, mogli zdobyć się na to, by za ich uwięzieniem nie zagłosować.
    Jakoś próbowałem to zrozumieć, że przecież miał władzę nad ministrami resortów siłowych. Ale i to niezupełnie tak, bo przecież obalał swoich szefów „spraw wewnętrznych”, decydując o ich aresztowaniach przez ich własnych podwładnych…
    Z drugiej strony, to przypomina historię cesarza Augusta, który bywał konsulem, ale przecież przez większość swoich rządów kierował państwem bez sprawowania formalnego urzędu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: