Napisane przez: torlin | 19/10/2017

Ważny punkt budżetu

Przez całkowity przypadek trafiłem na fantastyczną ciekawostkę, i to niesłychanie aktualną. Robię od czasu do czasu porządek w książkach mojego Ojca, kłócę się, po co to robimy, ale trudno. I w ręce wpadło mi trzytomowe wydanie pism wszystkich Piłsudskiego, a Ojciec ze śmiechem mówi: „Zajrzyj do tomu pierwszego na str. 145”. Zajrzałem i oniemiałem. Było to pismo-odezwa Piłsudskiego do Braci Robotników z 9 lutego 1896 roku, kiedy to nasz Dziadek był jeszcze lewicowym radykalnym redaktorem naczelnym „Robotnika”. Po opisaniu strony dochodowej budżetu Rosji, gdzie najważniejszą pozycją jest akcyza na alkohol, Józef P. przechodzi do strony wydatków. Oto najważniejsze fragmenty:

„Popatrzmy teraz, jak to rząd carski zużytkowuje te olbrzymie sumy, z ludu wyciśnięte. Nieraz, gdy użalamy się na ciężar podatków, słyszymy odpowiedź: „Pieniądze te idą na zaspokojenie potrzeb ludności państwa”. A no posłuchajcie:

  • bankierom, którzy kiedyś pożyczyli carowi pieniędzy, gdy był w kłopocie (np. z powodu wojny) – 270 mln rubli,
  • wojsko – 289 mln r.,
  • marynarka wojenna – 58 mln r.,
  • utrzymanie duchowieństwa – 19 mln r.,
  • więzienia – 14,
  • utrzymanie cesarza – 10,
  • wynagrodzenie różnym osobom za zmniejszenie procentów bankowych – 5 mln rubli,
  • zapomogi towarzystwom finansowym – 10 mln rubli,
  • uniwersytety – 4,
  • początkowe szkoły ludowe – 4,
  • średnie zakłady naukowe – 8,5,
  • na nieprzewidziane wydatki:
    • na posag Jej Cesarskiej Wysokości Wielkiej Księżny Kseni Aleksandrówny – miljon rubli,
    • na wydatki z powodu zaślubin Jego Cesarskiej Wysokości – 1,2 mln rubli,
    • na nabycie na rzecz skarbu państwa Pałacu Michajłowskiego – 1,15 mln r.,
    • na cel wiadomy Najjaśniejszemu Panu – 500 tys. rubli.

 

A ten Cel Wiadomy Najjaśniejszemu Panu to była kochanka carska Matylda Krzesińska”.

Zapewne wszyscy z Was wiedzą, że Matylda Krzesińska jest bohaterką filmu rosyjskiego wzbudzającego największe kontrowersje, i co najciekawsze (ach, jak my w swoim katolicyzmie jesteśmy podobni do Rosjan) Cerkiew Prawosławna wydała wyrok nie oglądając filmu i stwierdziła, że obraz ten jest fałszerstwem, gdyż car był świętym, a jak on był świętym, to ex definitione  nie mógł mieć kochanki, a mówienie inaczej jest obrażaniem uczuć religijnych wiernych. Na zdjęciu u góry Polka Michalina Olszańska jako Matylda.

„Kiedy się poznali, Matylda z carem, miała 17 lat i kończyła właśnie szkołę baletową. Ich niewinna początkowo wzajemna sympatia przerodziła się wkrótce w płomienny romans. Dla ułatwienia im kontaktów dwór cesarski wynajął nawet i wyposażył do jej dyspozycji wygodną willę w Petersburgu. Ich bliskie kontakty zostały jednak zerwane gwałtownie wiosną 1894, kiedy następca tronu zaręczył się oficjalnie z księżniczką Alicją Heską (1872–1918), znaną jako Alix. Matylda została wtedy przez carewicza hojnie wynagrodzona, otrzymała na własność wynajmowany dotąd dom i wysokie odszkodowanie”. (Wiki).

A po latach z jej balkonu przemawiał Lenin. Historia to jest coś cudownego, jak można jej nie lubić.

 

Reklamy

Responses

  1. „….Polka Michalina Olszańska jako Matylda”

    Mysle, ze skandalem jest wystep polskiej aktorki w rosyjskim filmie. Putin ma rzeczywiscie dlugie rece. A moze to poczatek romasu polskiej aktorki z….?

    He,he,he.

  2. Czy tę listę wydatków wg Piłsudskiego zacytowałeś w całości? Bo brakuje na niej paru pozycji, które przecież musiały być: administracja państwowa, policja, żandarmeria itp. służby, wymiar sprawiedliwości.

  3. Nie wiem na ile jest to statystyka rzetelna ale patrzac na te sumy warto zauwazyc w sumie skromne wydatki na rzecz rodziny cesarskiej. Jak na panstwo autorytarne calkiem niezle. Jesli zas porownam z sytuacja po tej stronie globu, gdzie panstwo, wedlug oficjalnych statystyk, przepuszcza przez palce dzisiatki miliardow Randow to powiem, ze cytowana statystyke oceniam wysoko.

    Pozdrawiam

  4. Dlaczego skandalem Vandermerwe!? Polki są najładniejsze 😉 Rosjanki grają również w polskich filmach, a widzowie w niektórych to się wręcz kochali, jak w Irze Łaczinie, bohaterce przesympatycznego filmu „U Pana Boga za piecem”, a teraz szukali „Ukrainki” do nowej serii „Watahy” czyli „Wataha 2”, i znaleźli ją w końcu w Piotrogrodzie – Anna Donchenko jako Alsu.
    ————–
    Pawle!
    Przepisałem wszystko, ale rozumiem też Piłsudskiego, to nie jest praca licencjacka, tylko odezwa do robotników. Wyjął jedynie poszczególne punkty świadczące o kretynizmie rządzących, jak pomoc bankierom czy zapomogi towarzystwom finansowym. Punkt poświęcony Matyldzie był tylko kilkuwyrazowy, ale świadczący zarówno o budżecie carskim z dawnych lat, jak i podkreśleniu, że to była Polka. Wątpię Pawle, czy w jakimkolwiek artykule współczesnym np. o złych wydatkach wojskowych przedstawiałoby się je wszystkie, łącznie z administracją i wyżywieniem żołnierzy. To jest artykuł, odezwa, a nie praca podmiotowa.
    ————
    Ale musicie przyznać, że cudowna ciekawostka 😀

  5. Polki są najładniejsze?
    Zawsze się zastanawiałem skąd się wziął w Polsce ten przesąd.
    Ale z drugiej strony co tu się dziwić. Masajowie myją swoje miski do mleka w bydlęcym moczu bo są głęboko przekonani, że woda psuje smak mleka. Wynika z tego niezbicie, że walka z niczym nie popartym przekonaniem wynikającym z przyzwyczajenia jest bezsensowna. Polacy (podobnie jak Masajowie) i tak pozostaną przy swoim.

  6. Telemachu, po co ja właściwie daję emotikony. Najpierw dają przymrużone oczko, a później się muszę tłumaczyć.
    A sam temat Cię nie zainteresował? Czy to nie jest cudne, co wynalazłem?

  7. Szczerze powiedziawszy to za emotikonami raczej nie przepadam. Może dlatego przeoczyłem pptraktowałem dosłownie? Nie wiem sam.
    A z tematem, Torlinie drogi, mam chyba troszkę nie po drodze.Mam potężną awersję do Piłsudzkiego (choć nie odmawiam mu formatu, charakteru i zasług). Jak słyszę słowa podziwu dla marszałka to się jeżę.

    Ale wygrzebana przez Ciebie historia jest istotnie sympatyczna bo przypomniała mi wizytę na rosyjskim cmentarzu Sainte-Geneviève-des-Bois. Poszedłem tam chyba w 1981 roku latem aby położyć kwiaty na grobie zmarłego niedługo przedtem Amalrika.
    Któż tam nie leży!!! Grób kochanki cara znalazłem przypadkiem gdy szukałem grobu Iwana Bunina.
    Матильда Феликсовна Кшесинская /a w zasadzie Wielka Księżna Romanowskaya- Kschessinskaya) spoczywa pod skromną płytą nad którą, jak w przypadku wszystkich prawosławnych góruje grecko-katolicki krzyż. Całkiem nieopodal wystawnych grobowców ważniejszych Romanowów, z trzema była związana (sypaiała jednocześnie z książętami Andriejem i Sergiejem), Andrieja potem poślubiła a ten za karę leży teraz skromnie u jej boku.

    Czytałeś może jej wspomnienia? Wydała je po francusku, pisała po rosyjsku, w języku, który uważała za swój ojczysty. Tęskniła za ojczyzną. Nie muszę chyba specjalnie podkreślać, że nie była to Polska. Dla całego świata jest Rosjanką. Tylko na Wisłą spolszczono jej nazwisko i uparcie nazywa się ją Krzesińską. Nazwiskiem, którego nigdy nie używała.

  8. Przyznam że urocze.

  9. Osobisty historyk też twierdzi, że historia to coś cudownego. Ja natomiast twierdzę, że to coś najbardziej obrzydliwego. Bo co w niej takiego pięknego
    Że się ciągle powtarza?
    I że nadal się będzie powtarzać?

  10. Stokrotko!
    Już nie pierwszy raz okazało się, że mam to samo zdanie, co Twój Osobisty Historyk. Pozdrów Go ode mnie bardzo serdecznie. Historia nigdy się nie powtarza, jeżeli już, to jako własna parodia.
    —————
    Telemachu!
    Rzadko to piszę, ale zrobiło mi się przykro po przeczytaniu Twojego komentarza. Całe swoje blogowe życie poświęciłem „prawdziwym Polakom”, opisywałem, jaka jest trudność w określeniu narodowości poszczególnych ludzi, począwszy od admirała Unruga czy Edwarda Piekarskiego, którego jako Polaka zesłano na Syberię, a jak z nudów napisał epokowy Słownik Jakuckiego Języka, to go natychmiast mianowano Rosjaninem, po pewnego Białorusina, który po polsku napisał: „Litwo, ojczyzno moja” czy Tamarę Łempicką.
    Nie robię z Krzesińskiej Polki, wszystkie encyklopedie podają ją jako rosyjską primabalerinę polskiego pochodzenia, „de père d’origine polonaise”. To nie jest nic zdrożnego, jeżeliby Rosjanie uważali Łempicką za Rosjankę, a Niemcy Unruga za swojego. A nazwisko miała po ojcu Polaku, który nazywał się Krzesiński, to dlaczego mielibyśmy pisać „Kschessinskaya”. A – nawet jeżeli – nastąpiłoby spolszczenie nazwiska? Jakbyś interesował się językiem wiedziałbyś, że jest to fakt zaadaptowania danej postaci do kultury danego narodu. Przecież Szekspir nie był Polakiem, nie był nim również Monteskiusz czy Waszyngton.
    Ps. Ale muszę Ci podziękować, dzięki Tobie (bo musiałem pogrzebać w Internecie, aby Ci odpowiedzieć) znalazłem swoją własną notkę, na której tak strasznie mi zależało, a która została zlikwidowana przez Interię. Rozwiązanie – w najbliższym nowym wpisie.
    ————-
    Gszczepa!
    Uwielbiam to, dla mnie to jest crême de la crême moich zainteresowań.

  11. @Torlin,
    Z tych okolic fascynuje mnie historia Wołkowickiego.

  12. Mówisz o Jerzym Wołkowickim?

  13. „Kschessinskaya”?
    Rozumiem, że współcześni Rosjanie, chcący istnieć w obiegu europejskim, transkrybują swoje nazwiska zgodnie z zasadami międzynarodowymi, ale w polskim piśmiennictwie, poza katalogami bibliotek, nie ma po temu powodu, tym bardziej gdy chodzi o osoby nieżyjące. Mnie to w każdym razie mocno razi. Mamy od dawna przyjęte i dotąd nie anulowane zasady transkrypcji polskiej (patrz Słownik ortograficzny PWN) i należy je stosować.
    A więc Krzesińska, ewentualnie Krzesinska, niezależnie od tego, za kogo sama się miała. Nie piszemy przecież „Dostoyevskyi” ani „Tolstoi”, prawda?

  14. @Torlin. Tak.

    O rany, jak ja bym się chciał nauczyć rosyjskiego.

  15. Pawle!
    Całkowita zgoda.
    ————–
    Gszczepa!
    O rany, jak ja bym się chciał nauczyć angielskiego.

  16. A ja niemieckiego!

  17. Ależ Panowie, uczcue się zamiast chcieć! 😉

    Dla mnie o tożsamości i przynależności narodowej decyduje sam zainteresowany i nie sądzę abym chciał to zmienić. Ta Pani NIGDY w żadnej okoliczności nie użyła nazwiska Krzesińska. Nigdy nie wypowiedziała zdania po polsku. A do bycia Polką dalej jej było niż Chopinowi,, przepraszam, Szopenowi do bycia Francuzem. Nie rozumiem dlaczego fakt, że przodkowie jej ojca byli Polakami ma robić z niej (najwidoczniej wbrew jej intencom) Polkę.

  18. Uczcie się, zamiast chcieć… Czasu brak, a i siły woli.

  19. U mnie siły woli.
    ————–
    Telemachu!
    Raczej się z Tobą nie zgadzam, ale moje „niezgadzanie się” wypływa raczej z logiki niż z wiadomości. Od razu zastrzegam, że czuła się Rosjanką, tego nie kwestionuję, walczę raczej z Twoją wypowiedzią: ” Ta Pani NIGDY w żadnej okoliczności nie użyła nazwiska Krzesińska. Nigdy nie wypowiedziała zdania po polsku.”. Będę się posługiwał tylko Wikipedią.
    1. Jej ojciec „Był słynnym mazurzystą, niezrównanym wykonawcą mazura zarówno na scenie warszawskiej, jak i petersburskiej”, występował często w mazurach razem ze swoją córką.
    2. Ożenił się z Polką (inna rzecz, że ożenił się, jak już ich dwoje dzieci było na świecie, a Matylda też była wcześniakiem dwumiesięcznym), matka nie mówiła do niej po polsku?
    3. Feliks Krzesiński miał siostrę Matyldę i dla odróżnienia jego córka była Matyldą KRZESIŃSKĄ II.
    4. Feliks Krzesiński – „Jego zasługą było wprowadzenie tańców polskich na sale balowe Petersburga. „Była to w swoim rodzaju misja. Krzesiński dumny był, iż ta sama biurokracja, która dla polskości w Królestwie nieubłagane ferowała wyroki, w Petersburgu gorąco oklaskiwała mazurowe hołubce tancerza warszawskiego. I tak się obawiano, aby Krzesiński nie stracił swego «charakteru narodowego», iż przez dłuższy czas pozwolono mu chodzić w czamarze” – pisano w „Kraju”. W 1854 gościł też w Moskwie, tańcząc swą popisową partię Roberta (Robert i Bertrand, czyli Dwaj złodzieje) i mazura w stroju polskim”

    Feliks Krzesiński z córką Matyldą w kostiumach i pozach mazurowych, 1898
    5. „Obchodził w Petersburgu trzy uroczyste jubileusze: (…) 15 stycznia 1888 – pięćdziesięciolecia (wystąpił wtedy w roli Cześnika w Zemście Aleksandra Fredry w polskim teatrze pod dyrekcją Józefa Teksla
    ————–
    I ten człowiek, ani on, ani jego żona – nigdy nie powiedzieli ani słowa po polsku do swojej córki. Tak napisałeś. Pamiętaj, że nie można wierzyć nawet zainteresowanym, bo Unrug mówił Niemcom, że jest Polakiem, i nie zna niemieckiego.

  20. A u mnie czasu i energii 😦

  21. Ja, drogi Torlinie nie ufam polskiemu wydaniu wikipedii, szczególnie wówczas, gdy tuzin innych wikipedii nie potwierdza tego co w niej jakiś patriota (najprawdopodobniej) nazmyślał.
    Miarodajne natomiast są dla mnie jej wspomnienia. A co do nazwiska i jego pisowni to istnieje jej testament i z niego wynikła pisownia nazwiska na nagrobku.

    Pozwólmy nieboszczce być kim chciała. Najwidoczniej Polką być nie chciała nigdy więc nie polonizujmy jej na siłę tylko dlatego że tatuś jej kazał w dzieciństwie zatańczyć z nim mazura.

    Ale jeśli Ci to sprawi przyjemność to niech ona będzie Polką.

  22. Zastanawiałem się Telemachu, czy Ci w ogóle odpowiadać. Powiem Ci szczerze, że – mimo całej sympatii do Ciebie – nie umiem tak dyskutować. Jestem chory na odpowiadanie „obok” tematu, nie nawiązujesz do tego, co ja napisałem ani jednym słowem, tylko rozszerzasz to wszystko o nowe tematy. Ale niech będzie:
    1. Telemachu, czy Ty nie przeczytałeś w jednym z pierwszych zdań: „Od razu zastrzegam, że czuła się Rosjanką, tego nie kwestionuję”, to po co piszesz: „Ale jeśli Ci to sprawi przyjemność to niech ona będzie Polką”.
    2. Tekst napisałem na podstawie tekstu z Wikipedii o Feliksie Krzesińskim. W takim razie pytania do Ciebie:
    2a. Jedyna notka obcojęzyczna mu poświęcona jest w języku rosyjskim, skąd wziąłeś, że ” tuzin innych Wikipedii nie potwierdza tego”,
    2b. skąd wziąłeś, że ” jakiś patriota (najprawdopodobniej) nazmyślał”, skoro to wszystko jest napisane w Wikipedii rosyjskiej,
    3. i podstawowy punkt. Moja odpowiedź dotyczyła tylko i wyłącznie Twojego zdania: „Ta Pani NIGDY w żadnej okoliczności nie użyła nazwiska Krzesińska. Nigdy nie wypowiedziała zdania po polsku”, bo moim zdaniem jest to niemożliwe.
    Pozdrowienia

  23. Torlinie,

    jest mi przykro, że jest Ci przykro. Nie chciałem Cię urazić, a jeśli tak wyszło, to przepraszam.

    Tuzin wikipedii wziąłem z wikipedii. To takie moje hobby – porównywanie artykułów w różnojęzycznych wikipediach. Krzesińska jest w 15. Z tych 15 sześć języków znam a w kilku innych potrafię zrozumieć wystarczająco dużo aby czytać ze zrozumieniem. Np. w niderlandzkim lub portugalskim.
    O Feliksie Krzesińskim najwyżej sie pisze że „miał polskie korzenie” (a na sceny rosyjskich teatrów wprowadził go już jego ojciec).

    Zmyślających patriotów w wikipediach jest od groma. Chociaż muszę przyznać, że przodują Ukraińcy, a Polacy są na dalszej pozycji. Najzabawniejsze jest pod tym względem hasło o Łukasiewiczu, tym co wynalazł lampę naftową setki lat po jej wynalezieniu. Moje ulubione.

    W domu Krzesińskich (przynajmniej tak twierdziła sama zainteresowana w swoich wspomnieniach) mówiło się po rosyjsku.
    Chyba że coś mi się pokręciło. To już trochę czasu, będę musiał jeszcze raz przeczytać.

    Ty też możesz – jeśli chcesz. Ukazały się również w polskim tłumaczeniu:

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/108471/wspomnienia-romans-z-carem-mikolajem-i-lata-nastepne

    A tak na marginesie: wiesz kto wynalazł telefon? I dlaczego nie był to ani Edison, ani Graham Bell?

  24. Nie czytałem Telemachu, dlatego trudno mi dyskutować. W dalszym ciągu zastanawiam się, czy to jest możliwe, aby oni w domu rozmawiali po rosyjsku. Spróbuję książkę pożyczyć i przeczytać. Co najciekawsze mój post miał zupełnie inny cel, i jak zwykle dyskusja zwekslowała na inne tereny. U mnie podstawowym punktem była cudowna pozycja w budżecie: „na cel wiadomy Najjaśniejszemu Panu „.

  25. To co nam się wydaje w tym wypadku cudowne jest (przypuszczam) taktem wobec monarchy, Piłsudzki zapewne przepisał dosłownie pozycję budżetu nie wnikając w niuanse, które wówczas były zapewne czymś powszechnie znanym i oczywistym. To się nazywało wstrzemięźliwość, takt, język odzwierciedlał hierarchię społeczną. Nie wypadało wysoko urodzonym używać prostackiego języka gminu i pismaków w stosunku do kogoś jeszcze wyżej urodzonego, monarchy, czyli pomazańca bożego.

    Jak bardzo oddaliliśmy się od tych czasów. Wpierw pojawiła się dosłowność, potem językowe chuligaństwo, przemoc, brutalność. Obecnie odbieramy to, co kiedyś było normą komunikacji społecznej jako coś „cudownego”. Przyznam, że ja również.

  26. Za ten komentarz dostajesz Telemachu ode mnie 12 punktów na 10 możliwych. Uważasz, że to jest niemożliwe? W pracy mieliśmy obowiązkowe testy coroczne mówiące o naszych wiadomościach zawodowych i jeden z nich zdałem na 116,31%. Wszystko jest możliwe w dzisiejszym świecie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: