Napisane przez: torlin | 23/10/2017

Piekarski recidivus

Piekarski – pierwszy z prawej

Kilka lat temu Interia zlikwidowała mój blog, inna rzecz, że od dawna do niego nie zaglądałem. Było tam jednakże sporo notek, których mi po prostu żal, a tej, której żałowałem najbardziej , był tekst o Piekarskim. Pamiętam, że strasznie się nad nim napracowałem, nie było tego dużo w Wikipedii, chodziłem do Biblioteki Narodowej. Przepadła – mówię – trudno. I szukając różnego rodzaju tekstów wpadła mi w oko notatka Związku Sybiraków z Elbląga o Edwardzie Piekarskim. Czytam, i jakby to było znajome – przecież to mój tekst. Ale ucieszyłem się – jest w Internecie. Całość możecie zobaczyć TU, ale ja, dla potomności, dam ten tekst jeszcze raz:

Edward Piekarski (1858–1934) 

Urodził się w 25 października 1858 r. w Piotrowiczach w okręgu Mińskim (na Białorusi). Za działalność rewolucyjną i narodową w 1881 zesłany został do Jakucji miał wtedy 23 lata) i osadzony w małej izdebce (4 x 4 m). Aby nie zwariować musiał zacząć coś robić. Feliks Kon, jego przyjaciel, pisał: „W Jakucji najstraszniejsze było to, że ci, którzy wyróżniali się dobrocią i wrażliwością byli skazani na bezczynność. Nie było żadnej działalności ideowej, która pozwalałaby na rozładowanie energii”. Z nudów zaczął uczyć się języka jakuckiego, a później obserwował i notował „…atramentem z wywaru kory wierzbowej… na skrawkach gazet i opakowań” – wyrazy, zwroty, powiedzenia, przysłowia. Rozpoczęło się pisanie dzieła życia Piekarskiego – „Słownika Jakuckiego Języka”. W międzyczasie jednak bardzo prężny wschodniosyberyjski oddział Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego zorganizował ekspedycję do Jakucji, znaną pod nazwą „Sibiriakowa”, która zebrała bardzo dużą ilość materiałów dotyczących demografii, antropologii, języka, folkloru i wierzeń Jakutów, jak również dane o ich kulturze i ustroju ekonomiczno – prawnym. Ponieważ brakowało specjalistów z tej tematyki, ekspedycja postanowiła dokoptować ich z zesłańców politycznych; wśród nich znaleźli się Edward Piekarski i Feliks Kon. By mieć możność swobodnego poruszania się, uczestnicy ekspedycji należący do grona zesłańców otrzymali tytuł „współpracowników jakuckiego komitetu statystycznego”. Piekarski uczestniczył w ekspedycji 3 lata (1894 – 1896), zaczął również publikować pierwsze fragmenty słownika, a jego sława dotarła do Petersburga. Na wniosek Akademii Nauk car cofnął zesłanie dla Piekarskiego i ten w 1905 roku przyjechał do Petersburga, lecz pracy nad słownikiem nie zaprzestał. „Słownik Języka Jakuckiego” jest najwspanialszym dziełem poświęconym jednemu z języków tureckich, a cała ogromna praca nad zbieraniem, badaniem i redagowaniem materiałów etnograficznych, folklorystycznych dała wspaniałe owoce. To fundamentalne dzieło cieszy się niepodważalnym światowym uznaniem i słusznie uważa się je za prawdziwą encyklopedię życia narodu jakuckiego z okresu przedrewolucyjnego. Piekarski opublikował w sumie 13 tomów w latach 1907 – 1930, za co został najpierw w 1927 roku członkiem – korespondentem Akademii Nauk ZSRR, a w 1931 r. – honorowym akademikiem tejże Akademii. Drugim dziełem Piekarskiego zasługującym na wyróżnienie są trzytomowe „Wypisy z narodowej literatury Jakutów”, opublikowane w latach 1907 – 1918.


I widzisz Telemachu, nie jestem obłąkanym pasjonatem polskości, to jest najlepszy dowód.  Piekarski nie tylko został rosyjskim naukowcem, ale wręcz powrócił do Jakucji, aby tam kontynuować swoje badania.

Siedziba Piekarskiego podczas zesłania.

Dzisiaj, nawet jak zajrzy się do tekstów na stronach rosyjskich można przeczytać: „Российский и советский лингвист, этнолог, фольклорист” (dla Gszczepy – „Rosyjski i sowiecki lingwista, etnolog, folklorysta„).

Pasjonują mnie od dawna postaci z pogranicza kultur, kiedy to wszystko wymieszane jest dokumentnie. Chyba najbardziej charakterystyczny w tym względzie jest wiek XIX, każda biografia oszałamia. A z powrotami do Polski, do polskości… No cóż! Różnie to bywało, Piekarski np. napisał do swojego ojca: „ „Wcześniejsze drukowanie tego słownika się skończyło. Nie mam co myśleć o powrocie do ojczyzny, nawet jeśli dostanę pozwolenie, ponieważ nie mogę zamknąć pracy, nad którą spędziłem trzynaście lat najlepszej części swojego życia „. Dużo o Piekarskim jest na stronie jakuckiej, m.in. TU.

Reklamy

Responses

  1. Fascynujące!

    nie było tego dużo w Wikipedii, chodziłem do Biblioteki Narodowej

    Takich blogerów nam trzeba!

  2. Dziękuję Gszczepa bardzo

  3. Dziękuję Ci za ten tekst, dowiedziałem się czegoś nowego.
    Sądzę również, że nie ma niczego złego w tropieniu śladów polskości. Problem zaczyna się wówczas, gdy odnalezione ślady łączy się z w sposób zupełnie nieuprawniony z dokonaniami jednostki, które z domniemaną polskością nie mają nic wspólnego. Ale to zupełnie inna para kaloszy.
    Doskonałym przykładem jak w wyobraźni zbiorowej to funkcjonuje jest np. Róża Luksemburg (z której zrobiono bezpaństwową Zydówkę) , Marcin Kasprzak i Ludwik Waryński (obaj socjaldemokraci i polscy patrioci – co nie przeszkodziło pozbawić ich w III RP ulic i pomników.
    Konia z rzędem temu, kto wskaże mi dobry tekst zajmujący się polskością Leona Czołgosza. A przecież Czołgosz wychował się w polskiej rodzinie, w plskiej tradycji, sam się uważał za Polaka i był za Polaka uważany przez innych. Po angielsku nigdy się przyzwoicie nie nauczył.
    Wybieramy sobie jak chcemy, trochę na oślep i z pominięcie logiki.

    I dlatego zapewne urodzona w St. Petersburgu i uważająca się za Rosjankę Krzesińska wbrew własnej woli w polskich opracowaniach jest „polską primabaleriną” a Warszawiak Konstantyn Rokossowski, zawsze uważający się za Polaka i pielęgnujący oraz dumnie obnoszący swoją polskość – pozostanie „ruskim generałem”.

  4. Nigdy nie oceniam, staram się jedynie przedstawić fakty. Przy emigracji jest to trudne, ale ciężkie jest również życie na pograniczu.

  5. „Nigdy nie oceniam, staram się jedynie przedstawić fakty. ”

    Sądzisz że jest to możliwe? Bo ja mam spore wątpliwości. Każda ocena (jak również jej unikanie) maj swój kontekst składający się z elementów wchodzących w interakcję z elementami przekazu, które nazywasz faktami.

    Czy chcesz, czy nie.

    Przykład? Proszę bardzo. Jeśli napiszesz, że papież jako dziecko dłubał w nosie (żeby nie być zbyt „bold”) to zapewniam Cię, spotkasz się z całą gamą reakcji od miażdżącej krytyki, poprzez wściekłość, pogardę, nienawiść religijnych ortodoksów, zdziwienie agnostyków, itd, itd.
    I nie będą te reakcje zależeć od tego czy jest to udokumentowany fakt, czy też sobie to wszystko zmyśliłeś. Jedni będą oburzeni że w ogóle śmiesz ten fakt głośno wypowiadać, inni będą słyszeć w tym co oświadczyłeś niechęć i dystans do religii, jeszcze inni oburzą się na próbę jej deprecjonowania bądź ośmieszenia.

    A przecież nic z tego co dostrzegą inni w tej wypowiedzi nie ma.!!!!

    Zwróć też uwagę, że jeśli wypowiedź Twoja ukaże się (ozdobiona zdjęciem papieża z lat dziecinnych) w Tygodniku powszechnym, to przypisane zostaną Ci zupełnie inne intencje niż np. jeśli zacytuje Twoje słowa tygodnik „Nie”.

  6. Na swój sposób Telemachu można być obiektywnym, podawać w miarę obiektywne fakty, z lekką domieszką nacjonalizmu. Kiedyś takich notek naprodukowałem sporo, szczególnie dotyczących XIX wieku, bo to był okres zaborów i ludzie przemieszczali się jak nieprzymierzając bociany.
    Dam Ci przykład, to jest dla mnie właśnie obiektywizm – odkrywca Wysp Kurylskich: „Iwan Pietrowicz Kozyriewski ros. Иван Петрович Козыревский (ur. w Jakucku w 1688, zm. 2 grudnia 1734 w Moskwie) – rosyjski podróżnik polskiego pochodzenia, odkrywca i badacz Wysp Kurylskich. Wnuk starolitewskiego szlachcica Teodora, który wzięty do niewoli w 1654 pod Smoleńskiem zesłany został do Jakucka. Po uwolnieniu na mocy rozejmu andruszowskiego z Rzecząpospolitą w 1667, Teodor powrócił dobrowolnie do Jakucka, gdzie założył rodzinę i wychowywał syna Piotra. W 1700 Piotr, za zabójstwo swej żony, został zesłany wraz z synem Iwanem na Kamczatkę i wcielony do formacji Kozaków syberyjskich”. To polska Wiki, skąd oni wzięli informację, że bohater był Polakiem? Że był w polskich oddziałach?
    A białoruska Wiki pisze: „Паходзіў з беларускай шляхты”. Iwan był Polakiem, Litwinem, Białorusinem czy Rosjaninem?

  7. Ładnie godzi te stanowiska rosyjska wiki:
    >>Отец его был якутский казак, а дед был туда сослан в числе пленных поляков, взятых во время войн Алексея Михайловича. Козыревские происходили из белорусской шляхты Могилёвского воеводства.<<

    Można? Można!

    Zapewne dlatego, że w rosyjskim piśmiennictwie o Kozyriewskim morze atramentu wypisano, niektóre rzeczy są nawet dostępne. Np. to opracowanie Bogdanowa.
    http://www.kamlib.ru/resourses/bogdanov.htm
    Przeczytanie pozwala na uchronienie się przed uproszczonym światem wikipedii przeróżnych. Produkujących kategorie nieznane histooriografii ale ładnie brzmiące choć nic nie znaczące. Jak np. "starolitewscy szlachcice". Na czym polegała starolitewskość Teodora? I czy byli również młodolitewscy szlachcice? Same pytania, znikąd sensownej odpowiedzi..

  8. Dzięki – Telemachu!

  9. Drogi Telemachu!
    To nie jest żaden krytyczny komentarz, jedynie gołe fakty. Od razu mówię, że nie usiłuję z niej zrobić Polki, staram się być realistyczny i obiektywny do granic piekieł, zafascynowało mnie jedynie, co pisała na temat naszej ojczyzny i swoich związków z nią. Otóż::
    1. Pożyczyłem książkę i przeczytałem ją w ciągu jednego wieczoru. Oryginalny tytuł jest: „S.A.S. Princesse Romanowsky- Krassinsky, Souvenirs de la Kshessiska”, więc jednak używała tego nazwiska,
    2. Na temat języka swoich dziecinnych lat nie napisała ani jednego słowa.
    3. Czuła się Rosjanką i na koniec pisze, że ciągle tęskni za swoją ojczyzną, czyli Rosją. To ogarek dla Ciebie Diabełku Blogowy.
    4. Teraz świeczka dla Aniołka, czyli dla mnie 😉 (wiadomość dla Ciebie, to jest przymrużone oczko). Tak naprawdę to była hrabina Krasińska, nazwisko, tytuł i majątek – twierdzi – stracili przez smutny zbieg okoliczności (zawinił prapradziad). Miała zresztą ten sam herb co ja, czyli Ślepowron.
    5. Opisuje, że car po raz pierwszy zobaczył jej ojca w mazurze w Kaliszu w 1835 roku, jak miał 14 lat, odbywało się wtedy spotkanie Mikołaja I z Fryderykiem Wilhelmim III, sprowadzono więc najlepszych tancerzy z Warszawy, były rauty, bale, spektakle, na tę chwilę car w ogóle wybudował nowy teatr. Tak się taniec jej ojca spodobał carowi, że ilekroć był w Warszawie, to żądał jego występu, aż w końcu wziął go Petersburga.
    6. Szczególnie pamięta Wielkanoc i Wigilię. Rodzice – jak pisze – byli wyznania rzymsko-katolickiego. Uwielbiała mazurki i baby pieczone przez ojca, a na Wigilię – skarży się – trzeba było pościć do 18. Zawsze był sandacz po polsku, i dwie zupy rybne – ucha rosyjska, a w drugiej wazie polska ze śmietaną. Zawsze wolałam polską – śmieje się.
    7. W 1895 roku pojechała z ojcem na występy do Warszawy: „zgotowano mi w Warszawie takie przyjęcie, jakiego nie miałam nawet w Petersburgu. Również w późniejszych latach, ilekroć występowałam w Warszawie, moje występy zawsze były wielkim sukcesem.
    8. „Latem 18098 roku byłam w Warszawie z Kiaksztem i Bekefim, spotkałam się tu z równie gorącym przyjęciem, jak podczas mojej pierwszej bytności. Bardzo lubiłam wyjazdy do Warszawy, bo poza sukcesem artystycznym miałam tam duże wzięcie w towarzystwie i wesoło spędzałam czas. Znajomi i wielbiciele prześcigali się w okazywaniu mi swojej sympatii. Kiedy budziłam się rano, mój pokój tonął w kwiatach, które zdążyli już przysłać moi wielbiciele. Codziennie po próbie wydawałam śniadanie w hotelu, mieli tu świetną kuchnię”.
    9. „Z powodu zamieszek (1905 rok) nie mogłam od razu spełnić ostatniej woli ojca i przewieźć jego prochów do Warszawy do rodzinnego grobowca. (…) Mój ojciec wyraził życzenie, by wraz z jego ciałem przewieźć także prochy jego matki, pochowanej na cmentarzu katolickim na Stronie Wyborgskiej. Po uzyskaniu od władz odpowiedniego zezwolenia pojechałam na cmentarz i byłam obecna przy otwarciu jej grobu. (…) Warszawa pamiętała mojego ojca i urządziła mu wspaniały pogrzeb”.
    10. W 1911 roku przyjechała do Warszawy, aby nad grobem ojca i dziadka postawić niewielką, oszklona kapliczkę.
    Nie mówię, że tego było dużo, ale czuła swoje polskie pochodzenie. Ale wiem – była i czuła się Rosjanką. Pamiętniki są przesympatyczne.
    Pozdrowienia

  10. Cieszę się że przeczytałeś. Wiesz, sądzę, że w naszej dyskusji nie chodziło o rację, bo w gruncie rzeczy jest kwestią drugorzędną w jaki sposób była oceniana w XIX wieku pani primabalerina z Petersburga.

    Mnie zapala się czerwone światełko i mruga, mruga, mruga wówczas gdy cyły świat uważa ją za Rosjankę, ona sama uważa Rosję za swoją ojczyznę, a polskojęzyczna Wikipedia podkreśla jej polskość. Sądzę, że byłoby to uprawnione gdyby ona sama określiła się jako Polka. Nie ma śladu wskazującego na to że kiedykolwiek czuła się Polką.

    Nie kwestionuję narodowości jej przodków. Przyznaję jej prawo do samookreślenia własnej tożsamości. Tak samo jak sam sobie to prawo przyznaję.

    Ciekawa wymiana zdań. Dziękuję.

  11. Rewelacyjny jest fragment, jak się ukrywała podczas rewolucji drżąc o własne życie, jak Kiereński wyciągnął do niej pomocną dłoń, i jak żołnierze rewolucji poprosili ją, aby wystąpiła przed nimi w Konserwatorium. „Byłam przerażona tym niesamowitym pomysłem”. Dostała 15-minutową owację na stojąco na wstępie, po – żołnierze rzucali czapki na scenę, a Matylda gorzko zauważyła, że „był to mój ostatni występ na scenie w Rosji, mój łabędzi śpiew… I tak się złożyło, że ten ostatni raz tańczyłam na tej samej scenie w teatrze Konserwatorium, na której zadebiutowałam przed laty, gdy był tu jeszcze Teatr Wielki”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: