Napisane przez: torlin | 13/11/2017

Qazaqstan i Sharapova

Jakby było nam mało zawirowań na naszym własnym podwórko, to Kazachowie robią reszcie świata krzywdę, zmieniając alfabet. Kazachstan co pewien czas zmienia go jak przechodzone rękawiczki, początki piśmiennictwa w języku kazachskim sięgają czasów pisma orchońskiego (runy), zawierającego 24 litery. Od tego czasu w swojej historii język ten zapisywano alfabetem arabskim (do 1929 r.), łacińskim (1929–1940) i cyrylicą (od 1940 r.). Teraz prezydent Nazarbajew chce przejść z powrotem na wersję łacińską, i trzeba przyznać, że ma argumenty nie do odparcia:

  1. oderwanie się od Rosji, szczególnie że północ tego kraju jest dość mocno zrusyfikowana, ale w przeciwieństwie do rosyjskojęzycznych mieszkańców Ukrainy, Łotwy, Mołdawii czy  Estonii mniejszość ta z chęcią uczy się kazachskiego i są generalnie „za”,
  2. kolejnym usprawiedliwieniem nowego alfabetu jest łatwość użycia z urządzeniami cyfrowymi: 42 znaki dla cyrylicy mogą być trudne do naciśnięcia na klawiaturze zaprojektowanej z myślą o alfabecie łacińskim.  Ogólnie rzecz biorąc, skrypty inne niż łacińskie miały trudności z Internetem,
  3. Kazachowie nie przyjmują alfabetu łacińskiego w czystej postaci, „ściągną” zapewne od Turków, używających alfabetu tureckiego (czyli zmodyfikowanego alfabetu łacińskiego, dopasowanego do głosek tureckich – tak nawiasem mówiąc można mówić o alfabecie polskim, niemieckim czy duńskim, wszędzie są znaki diakrytyczne – przypominam, że w Polsce są nimi: ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż, czy duńskie æ). Kazachstan w takim razie przestanie nosić nazwę Қазақстан, a będzie nazywać się Qazaqstan,
  4. alfabet już zmieniły kraje w podobnej sytuacji jak Kazachstan, czyli Uzbekistan i Turkmenia, przy cyrylicy pozostają Kirgizja i Tadżykistan, ale Kirgizi mocno zastanawiają się nad zmianą.

Z tym związane jest moje zastanawianie się nad nazwiskami Ukraińców. To, że w paszportach mają angielską wersję, potrafię sobie wytłumaczyć, ale dlaczego w polskich dowodach osobistych, i w gazetach – jeżeli dotyczy to osób słynnych – są te przedziwne konstrukcje. Ile razy widzę: gola strzelił niezawodny Andriy Shevchenko lub Maria Sharapova znowu pokonała Woźniacką (przepraszam – Wozniacka). Zjawiła się u mnie kiedyś klientka mając nazwisko Бишек, po polsku mogłoby to być Biszek albo Byszek, a w dowodzie osobistym Rzeczpospolitej Polskiej jak wół stało Byshyek.

Reklamy

Responses

  1. Jakiś ciężki nonsens. Ta pani ma polskie obywatelstwo, a przecież polskich nazwisk, równie nieczytelnych dla cudzoziemca, nikt nie przerabia w dokumentach na takie dziwolągi. Piszczek to w paszporcie Piszczek, a nie Pishchek.
    Zastanawiam się, jak to wygląda w codziennym obiegu papierowym. Czy jeśli ta kobieta zawiera, powiedzmy, umowę kupna-sprzedaży, to podpisuje się pod nią jako Byshyek? A jeśli pisze normalnie: Byszek, to czy umowa jest ważna, skoro w dowodzie stoi co innego? Jak się podpisuje pod napisanym po polsku listem?

  2. Co do nazwisk znanych osób narodowości rosyjskiej czy ukraińskiej, jak Szarapowa czy Szewczenko, to podejrzewam, że jest to skutek ignorancji językowej dziennikarzy, którzy korzystają ze źródeł zachodnich i nie umieją ich przełożyć na polski. Moim zdaniem powinno się w polskiej szkole obowiązkowo uczyć rosyjskiego, przynajmniej na poziomie elementarnym, żeby młodzi ludzie nie baranieli na widok cyrylicy. W końcu to alfabet trojga naszych sąsiadów.

  3. Bardzo dziękuję Ci Pawle za komentarz, ale tutaj jest zgoda między nami. Szczególnie dotycząca nauki podstaw rosyjskiego, przypomina mi się Mama, jak była w Moskwie, to musiała prosić, aby jej przeczytano nazwę ulicy.

  4. ” Moim zdaniem powinno się w polskiej szkole obowiązkowo uczyć rosyjskiego, przynajmniej na poziomie elementarnym, żeby młodzi ludzie nie baranieli na widok cyrylicy.”

    Calkiem slusznie jednak nie ten klimat i nie sadze aby obowiazek powrocil w najblizszym czasie. Inna sprawa, ze nauka kazdego jezyka, nawet na poziomie calkiem „szczatkowym” poszerza horyzonty.

    Rzeczywiscie z pisownia jest wiele balaganu i niedbalosci. Zdawac by sie moglo, ze akurat w polskiej transkrypcji nie powinno byc kontrowersji , chocby ze wzgledu na pokrewienstwo jezykow. Sadzac po rodzinnych perypetiach z polska administracja i pogladach tejze na sprawy pisowni nazwisk, wyglada na to, ze urzednik polski jest „panem na zagrodzie” i przepisy nie maja nic do niego.

    Pozdrawiam

  5. Bardzo ciekawy wpis.

    Trochę poszukałem w Internecie i natrafiłem na dwie ciekawostki:

    1) Jest coś takiego jak konwencje Międzynarodowej Komisji Stanu Cywilnego dotyczące nazwisk, nie zostały ratyfikowane przez Polskę. Ciekawe dlaczego.

    2) Różne są przepisy dotyczące transliteracji w Polsce i Ukrainie.

    A co do Kazachstanu, to niech zmieniają. Notabene, kojarzyłem że już wcześnie używali zarówno łacińskiego jak i cyrylicy, ale nie miałem pojęcia o epizodzie z arabskim.

  6. „tak nawiasem mówiąc można mówić o alfabecie polskim, niemieckim czy duńskim, wszędzie są znaki diakrytyczne – przypominam, że w Polsce są nimi: ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż, czy duńskie æ”

    Nie całkiem wszędzie, angielski i włoski pisane się czystym alfabetem łacińskim, niderlandzki praktycznie też (jeśli nie liczyć rzadkiego umlatu nad „e” i zbitki IJ)

    Sam zwyczaj zapisywania w polszczyźnie nazw i nazwisk wschodniosłowiańskich w „zachodniej” transkrypcji jest faktycznie drażniący, tym bardziej, że ta polska (Chruszczow zamiast Krushcheva, Breźniew zamiast Brezhneva) dużo lepiej oddaje oryginał, choćby z uwagi na rozróżnianie „e” i „je”

  7. Jadąc do Gruzji uczyłam się ichniego alfabetu. Musiałam być w stanie przeczytać na marszrutce nazwę miejsca do którego chciałam się udać.
    Oni (Gruzini) akurat są dumni, że posiadają odrębny alfabet. Mają nawet Wieżę Alfabetu w Batumi.
    Jest to jednak wielkie ułatwienie zarówno dla turystów jak i tubylców aspirujących do Europy – obecność zrozumiałego łacińskiego alfabetu.
    To efekt globalizacji – cieszyć się czy….?

  8. Mario!
    Cieszyć się!
    Jak byłem w Gruzji uczyłem się pilnie alfabetu gruzińskiego, i byłem dumny, że potrafiłem przeczytać, dokąd jedzie autobus albo pociąg. Nauka była łatwa, ponieważ wszystkie nazwy zachodnich firm są dokładnie, literka po literce, przetłumaczone, a ułatwieniem jest również fakt, że Gruzini mają takie same litery, tylko inaczej zapisane. Jak jeździłem metrem, to Coca-cola to było კოკა კოლა, od razu widać, jak wygląda po gruzińsku „c”, a jak „o”.
    ——————–
    Gszczepa!
    Bardzo mi jest miło.
    Nie wiem, dlaczego nie podpisali.
    ——————-
    Dogi Szymonie!
    W moim komentarzu zabrakło jednego słowa „tam”, czyli całość powinna brzmieć: „tak nawiasem mówiąc można mówić o alfabecie polskim, niemieckim czy duńskim, wszędzie TAM są znaki diakrytyczne…”. Ja nie pisałem o języku angielskim czy włoskim, mnie chodziło o samą nazwę, jeżeli Turcy piszą latynicą (ja wiem, że latynica to jest coś innego, ale tak mi odpowiada to słowo w odróżnieniu od cyrylicy), ale ze znakami diakrytycznymi, i mówi się wtedy, że jest to alfabet turecki, to przepraszam bardzo, ale dlaczego nie ma alfabetu polskiego?
    No i co Torlin? Warto było podskakiwać? Nie lepiej spytać Cioci Wiki?
    —————
    Vandermerwe!
    Ty nawet nie wiesz, jak mi się rosyjski przydał w życiu, nawet biorąc pod uwagę li tylko turystykę. Do dzisiaj można rozmawiać w tym języku dla przykładu w Rumunii, Kirgizji, Gruzji, Litwie (jak nie znają polskiego). Nawet jak raz w życiu byłem w Turcji w Bodrum, to recepcjoniści oprócz angielskiego znali tylko rosyjski, i dzięki temu mogłem wszystko załatwić.

  9. Wystarczy przejrzeć opcję „znaki specjalne” w jakimś edytorze tekstu, żeby się przekonać, ile różnych dziwnych rzeczy doczepia się na świecie do znaków alfabetu łacińskiego. Niektórych za chińskiego boga nie umiałbym przypisać do żadnego języka, na przykład Ȑ albo Ƈ.

  10. Nie wiem Pawle, ale ja po prostu skopiowałem te Twoje litery i wrzuciłem do Wujaszka Googla i Ciocia Wiki pokazała, że pierwsza z nich to jest litera serbsko-chorwacka, druga z nich zaś pochodzi od jakiegoś tam ludu z Gambii i Senegalu. Za daleko, aby nam Vandermerwe coś wytłumaczył.

  11. @ Torlin,

    Nie musiz mnie przekonywac. Moj rosyjski jest w formie mowionej dosyc zardzewialy ale od czasu do czasu sie przydaje. Jest natomiast zaskakujacym dla mnie samego jak szybko potrafie czytac po rosyjsku – nawet napisy na ekranie TV pokazywane przez „ulamek sekundy”.

    „…angielski i włoski pisane się czystym alfabetem łacińskim”

    Tutaj ciekawostka z odleglych lat. Dawniej w angielskim slowo „ja” czyli angielskie „I” pisano na dwa sposoby tj. jako klasyczne „I” oraz litere zawijas przypominajaca cyfre „9”, pisana od dolu do gory – w druku jest tylko klasyczny zapis „I”. W zwiazku z tym, ze uczylem sie pisac w tamtych czasach cyfre „9” pisze dokladnie tak samo jak wspomniany „zawijas”.

    Pozdrawiam

  12. Zdziwiła mnie ta informacja, bo z językami dawnej Jugosławii jestem nieźle obyty, a z żadnym Ȑ się tam nie zetknąłem. Sprawdziłem. Nie jest to litera serbsko-chorwacka, lecz litera służąca tylko do celów naukowych, używana przez językoznawców zajmujących się tzw. makrojęzykiem serbsko-chorwackim. Nie wiedziałem, że istnieje takie pojęcie! Jeszcze dwadzieścia parę lat temu był to po prostu język serbsko-chorwacki, który miał kilka dialektów, dziś są cztery „języki”, które bardzo chcą się od siebie różnić, ale nie bardzo im to wychodzi.

  13. Polityka! Ludzie w Belgradzie dziwią się że chorwackie filmy są z napisami 😀

    Ach ten rosyjski, wiecznie do mnie wraca.

  14. Jak do mnie angielski.
    Ale już piszę notkę na jutro, a będzie dotyczyć Bałkanów.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: