Napisane przez: torlin | 16/11/2017

„Ike” z art. 5 na 82 km² łąk

Dzisiaj nie będzie zdjęcia, bo facet przy pięknej fotografii grzmi o prawach autorskich, to go ominę dalekim łukiem z tymi jego prawami, i dam link do jego strony, a to mi wolno. Tak wygląda granica kosowska i czarnogórska, jak łatwo się domyślić, ta cywilizowana jest po stronie Czarnogórców.

I pomyśleć, że jak powstawało Kosowo, to obydwie strony mówiły, że są bliźniakami, że nie ma pomiędzy nimi żadnych konfliktów, że stosunki pomiędzy tymi dwom państwami można uznać za wzorcowe.

Czarnogóra mająca 1800 żołnierzy, dwa kutry patrolowe, żaglowiec szkolny i cztery śmigłowce, została 7 czerwca członkiem NATO. Ławrow i amerykańscy dziennikarze zastanawiają się, dlaczego przyjmuje się takie lilipucie, miniaturowe państewka, którym nikt nie zagraża. Stop, stop, stop – zagraża, i to bardzo. I więcej powiem, kraj ten stoi na krawędzi wojny właśnie z Kosowem. A wszystko poszło o 82.000 ha pastwisk. Członkostwo Czarnogóry w NATO nie ma zatem prawie żadnej wartości wojskowej, lecz jest przede wszystkim deklaracją propagandową i polityczną, potwierdza bowiem politykę otwartych drzwi prowadzoną przez Sojusz Atlantycki oraz pokazuje atrakcyjność NATO dla nowych państw. Jestem pewien, że wpłynie to na zwiększenie stabilności w regionie, w którym wciąż wrze. U dziennikarzy czarnogórskich raptem pojawiły się głosy, że członkostwo w NATO oznacza dla Czarnogóry większe bezpieczeństwo granic.

Do uregulowania granicy czarnogórsko-kosowskiej obydwa państwa przyłożyły się należycie, już od 2009 roku odbywały się dwustronne konsultacje, a trzy lata później obie strony powołały specjalne komisje, które zajęły się jej wyznaczeniem. Wszystkie prace prowadzono w porozumieniu z konsultantami z unijnymi i natowskimi, i zgodnie z  natowskimi mapami. Efektem było wykreślenie linii granicznej, którą akceptowali członkowie komisji obu stron. Formalnym zakończeniem tego etapu prac było podpisanie 26 sierpnia 2015 roku międzyrządowego porozumienia, ale do jego wejścia w życie była potrzebna ratyfikacja przez parlamenty obydwu zainteresowanych państw. O ile Czarnogóra przegłosowała przyjęcie umowy od razu w grudniu 2015 roku, o tyle Kosowo, mimo wyznaczania kolejnych terminów głosowania, nie zrobił tego do dzisiaj. Partia Vetëvendosje, mająca na 120 miejsc parlamencie 17 posłów postanowiła upiec na tym konflikcie własną pieczeń, i nie przebiera w środkach. Rozpylanie świec dymnych w parlamencie, ostrzelanie tego budynku z granatnika, powoduje ciągle przesuwanie głosowania. GW pisze: „Mentorowi Shali, dyrektorowi generalnemu Radia i Telewizji w Republice Kosowa (RTK), w sierpniu zeszłego roku podłożono pod domem ładunek wybuchowy. Tydzień wcześniej przed siedzibą RTK eksplodował granat; do ataku przyznała się grupa radykałów Rugovasit, którym nie podobało się, jak stacja relacjonuje spór graniczny między Kosowem a Czarnogórą.

A o co idzie? Przejrzałem mnóstwo stron, i wyłania się z tego obraz niejednoznaczny, ludzie znający temat mówią o dwóch błędach popełnionych przez komisje, po pierwsze w terenie górskim nie należało przeprowadzać granicy doliną, tylko górami, po drugie nie wzięto pod uwagę mobilności mieszkańców, a tylko ich zamieszkanie. Sporne ziemie leżą w pobliżu miejscowości Čakor i wyglądają przypuszczalnie tak jak na zdjęciu. „Polska Zbrojna” pisze: „Sama granica między Kosowem a Czarnogórą nie jest długa, liczy bowiem zaledwie 79 km. Problem polega na tym, że przebiega ona w terenie trudnym: górzystym i lesistym. Przedmiotem sporu nie jest też cała granica, lecz zwłaszcza jeden jej odcinek, w okolicach miejscowości Čakor. Zdaniem przeciwników umowy z Czarnogórą, obszar ten powinien znaleźć się po stronie kosowskiej, ponieważ mają się tam znajdować lasy i pastwiska mieszkańców przygranicznych kosowskich wiosek. Ratyfikacja porozumienia oznaczałaby – według członków Samostanowienia – że rząd Kosowa daje Czarnogórcom w prezencie prawie 8200 ha ziemi”.

No i co będzie z art. 5, gdy Kosowo zbrojnie zajmie sporny kawałek Czarnogóry? Póki co przestawia jedynie słupy graniczne, a przecież „ strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego”.

I co? „USS Eisenhower” ma wpłynąć do Baru?


Responses

  1. Art. 5 jest tak ogólnikowy (a zwłaszcza że użycie siły zbrojnej jest wskazane jako jedna z możliwości tylko, wcale nie pierwsza), że pomoc może mieć charakter przysłania paczki plakatów potępiających agresję 😉

    W porównaniu do Kosowa to Czarnogóra i tak jest potęgą militarną 😉 Zresztą, tak naprawdę Kosowo jest de facto pod silną kontrolą UE, wojny o pastwiska nie będzie.

    A w ramach NATO, potencjał militarny Czarnogóry wygląda całkiem znacząco w porównaniu z takimi potęgami jak Malta, Islandia czy Luksemburg 😀

    A Ławrow musi się przyznać do porażki, bo Rosja bardzo chciała sprawić żeby Czarnogóra do NATO nie weszła, poprzez działania de-stabilizacyjne, tyle że tym razem nie wyszło.

    Polecam tradycyjnie Ośrodek Studiów Wschodnich:
    https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2017-03-06/czarnogora-rosja-oskarzana-o-probe-zorganizowania-zamachu-stanu

  2. Torlinie, muszę przyznać że uwielbiam Twoje wpisy tego rodzaju.

  3. @ gszczepa,

    „A Ławrow musi się przyznać do porażki, bo Rosja bardzo chciała sprawić żeby Czarnogóra do NATO nie weszła, poprzez działania de-stabilizacyjne, tyle że tym razem nie wyszło.”

    Chyba uproszczone widzenie problemu.

    Pozdrawiam

  4. Gszczepa!
    Czerwienię się jak panienka po takich komplementach, ale wiesz świetnie Grzesiu, jak człowiekowi, w tym wypadku blogerowi, zależy na sympatii czytelników. Zresztą pisałem o tym wielokrotnie, że o wiele wyżej cenię swoich kilku czy kilkudziesięciu komentatorów, niż setkę pisząca: „Torlin, jak ty to cudownie napisałeś, ale nic z tego nie zrozumiałam”.
    Zresztą trzeba sobie zawsze powtarzać, że – z punktu widzenia historii – wojny wybuchają wtedy, kiedy jest do tego przygotowane podłoże, coś tam się w duszy kumuluje, czegoś ludy nie mogą przetrawić, i wybucha wojna. Pretekst jest właściwie dowolny, może to być zabicie arcyksięcia, mecz piłkarski, pobicie marynarzy innego kraju.
    Ale jeżeli tego podłoża nie ma, to wojna nie wybuchnie nawet po przypadkowym ostrzelaniu okrętu, zabiciu ambasadora, czy zainstalowaniu rakiet zbyt blisko wybrzeży zainteresowanego państwa.
    ——————
    Vandermerwe!
    Czytałeś tę analizę Gszczepy (tzn. oczywiście Studiów Wschodnich)? Tutaj nie masz żadnej obrony, powtarzam – moim zdaniem – żadnej. Serbia od ponad stu lat jest w orbicie zainteresowań Rosji, a okres wojen bałkańskich przy rozpadzie Jugosławii dały znakomitą pożywkę dla wszystkich nacjonalistów rosyjskich i serbskich, stworzył się bardzo specyficzny charakter relacji pomiędzy dwoma państwami, cechuje je zwłaszcza bardzo silne zaangażowanie emocjonalne obydwu narodów. Idea wielkości Rosji i Wielkiej Serbii, prawosławie, i pewnego rodzaju antyeuropejskość, antyunijność i i anty-NATO-wość połączyły te dwa państwa więzami właściwie nierozerwalnymi. A dla Rosji Czarnogóra to jest po prostu serbska zbuntowana prowincja, jak Kosowo.
    Czarnogóra została również dostrzeżona przez oligarchów, zaczęli wykupywać tereny nadmorskie w tym kraju. Postępowanie władz czarnogórskich Moskwa odebrała jak policzek, i szczerze mówiąc ich reakcja wg mnie jest zbyt daleko idąca i histeryczna. Zupełnie niezły tekst znalazłem na TVN24, zobacz sobie.
    Pozdrowienia

  5. @ Torlin,

    Nie badz taki pewny, ze nie mam. Analiza OSW jest jedna z wielu analiz. OSW ma swoj punkt widzenia i niekoniecznie jest on neutralny, szczegolnie jesli chodzi o Rosje. Jesli odwolac sie do innych materialow, rownie wiarygodnych jak analiza OSW to np. rzecz jest o wiele bardziej zlozona niz Rosja i jej domniemana proba destabilizacji. Jest jescze cos co mozna nazwac „gangster state”, pojecie popularne w odniesieniu do sytuacji tutaj i jednoczesnie jak ulal pasujace do wewnetrznej sytuacji politycznej Czarnogory. To zas moze zmienic cala optyke.
    Widzisz, akurat skonczylem lekture bardzo ciekawej ksiazki o Zimbabwe, a w sumie o ZANU-PF i jej dazeniu do wladzy. Opasle dzielo australijskiego historyka obejmujace lata 1960 -1987. Wniosek z tej lekture, w duzym skrocie, jest taki, ze to jak widzimy zdarzenia w danym momencie moze sie nijak miec do rzeczywistosci. By owa rzeczywistosc blizej poznac czesto trzeba czekac wiele lat. Do tego momentu warto byc ostroznym z ocenami – analzy OSW czy tez nie.

    Pozdrawiam

  6. @vandermerwe
    Bardzo chętnie przyjmę jakieś wskazówki bibliograficzne.

  7. @ gszczepa,

    Przepraszam, nie mam ochoty na dyskusje o sprawach „wokolrosyjskich”. To prowadzi do nikad.
    Siedzac po tej stronie globu widze jak narracje przyjete jeszcze niedawno za pewnik zamieniaja sie w kupe gruzow a publicysci, niczym odrzuceni kochankowie bezradnie probuja dociec przyczyn stanu rzeczy – pisze o sytuacji tutaj, ktora potwierdza to, co napisalem wczesniej.

    Pozdrawiam

  8. @vandermerwe,
    Nie prosiłem o dyskusje,
    lecz o wskazówki bibliograficzne.
    Gdzie jest problem?

  9. @ gszczepa,

    Np. program Al-Dzaziry dokladnie na ten sam temat: „A Very Montenegrin Coup – People & Power”

    Pozdrawiam

  10. O, dzięki!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: