Napisane przez: torlin | 19/11/2017

Hoi An i Kwiatkowski

Przez Wietnam przeszedł tajfun Damrey, i okazało się, że najbardziej ucierpiało miasto Hoi An w środkowym Wietnamie. A mnie natychmiast przypomniała się sylwetka Kazimierza Kwiatkowskiego. Nie bardzo nadaje się on wprawdzie do cyklu „prawdziwi Polacy”, bo to był Polak właściwie formalnie oddelegowany z Polski do Wietnamu, ale należy mu się pamięć i szacunek.

Kazimierz Kwiatkowski był Polakiem urodzonym w 1944 roku w miejscowości Pachole w powiecie parczewskim na Lubelszczyźnie. W 19719 roku został pracownikiem Przedsiębiorstwa Państwowego Pracownie Konserwacji Zabytków (PP PKZ) (dzisiaj to są Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków S.A), a już w 1979 roku wyjechał do Wietnamu w celu ratowania bramińskich zespołów świątynnych My Son. Renowacja została przeprowadzona tak wspaniale, że My Son został wpisany na  Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a Kwiatkowskiemu Wietnamczycy wbudowali tablicę pośmiertną.

Ale pewnego razu Kwiatkowski pojechał prywatnie do Hoi An popływać. Ponieważ miał chwilę czasu, to zaczął chodzić po starym mieście i szkicować stare budynki. I podczas tego spaceru dowiedział się, że rząd czy władze miasta mają chęć zburzyć stare budynki i na to miejsce postawić nowoczesne. Tak długo przekonywał władze, że te domy mogą być wielką atrakcją turystyczną, i że to miasto może być wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO tak jak My Son, że w końcu ustąpiły. A Kazik miał już pozycję w Wietnamie za My Son. Pomógł w tym również wygląd Kazimierza Kwiatkowskiego, który był wielki i brodaty, a akurat wtedy leciał „Znachor”, który to film Wietnamczycy bardzo lubili.

To właśnie dzięki niemu Hoi An jest jednym z najczęściej odwiedzanym miastem Wietnamu przez turystów, i jest uważane za jedno z najbardziej urokliwych. Wietnamczycy do dzisiaj uważają Kazika, jak go nazywano, za zbawcę i twórcę sukcesu miasta, jemu przypisuje się główną zasługę wpisania miasta do rejestru UNESCO. W 2007 r. w Hoi An postawiono Kwiatkowskiemu pomnik.

.


Responses

  1. No proszę jak miło wiedzieć,że jeden z naszych , czyli Polak tak ładnie wpisał się w historię i architekturę tego państwa i konkretnie tego miasta.
    Mam nadzieję ,że ta powódź nie zniszczyła tych starych domów. Teraz sa modne wycieczki w te regiony, z bior podrozy , przyjemnie bedzie widziec ,ze ” nasi” i pozytywnie się zapisali w pamięci tubylców.

  2. Julu, ozłocę Cię. Uratowałaś mnie, myślałem, że nikogo nie zainteresuje ten temat. A ja staram się ciągle i bez przerwy właśnie w ten sposób propagować Polskę i Polaków, którzy coś tam zrobili interesującego. Ja tak rozumiem patriotyzm.

  3. Temat Polaków z PRLu delegowanych tu i tam jest bardzo ciekawy i w sumie jakoś mało propagowany.

    Z moich zainteresowań marynistycznych pamiętam historię grupy polskich marynarzy oddelegowanych do przeprowadzenia statków pomiędzy portami o dyskusyjnych relacjach, właśnie w Azji Wschodniej.

    Pamięta ktoś delegację Janeczki i Pawełka do Afryki (Algierii)?

  4. Ach Joanna Chmielewska się kłania , uwielbiam Ją. Jej poczucie humoru, jej intrygi kryminalne, absurdalne itd…

    Odmalowala Polaków , jak nikt inny w tamtej rzeczywistości i obecnej.

    Teraz Polacy zwiedzaja zawodowo na ” misjach pokojowych „.

    No a o tamtych regionach jest program z TVN-u , gdzie celebryci mają na dzień 1 zł. ” orient ekspres ” , czy jakos tak.

    Nie oglądam , program robiony na licencji amerykańskiej jakieś firmy, więc wątpię by cokolwiek było przy okazji o takich Polakach.

    Cały czas się dudni w mediach ,że ten okres powojenny do lat 80- tych ,
    to tylko samo zło.

    A tu okazuje się ,że nie , że żyli i pracowali ludzi, ba mieli nawet szczęśliwe życie i się wspaniale realizowali poprzez swoje marzenia a nawet działali twórczo . 😉😆

  5. Niektórzy to są w ogóle nieznani. Kto słyszał o Władysławie Turowiczu. Oddelegowany do nowego państwa na 3-letni kontrakt celem zorganizowania i szkolenia sił powietrznych Pakistanu. Był naukowcem i fizykiem kosmicznym, po przejściu na emeryturę wojskową w 1967 przez trzy lata pełnił funkcję szefa pakistańskiej agencji kosmicznej pace SUPARCO, specjalizując się w rozwoju programów rakietowych w tym kraju. Zmarł w 1980 roku w wyniku wypadku drogowego. Na jego cześć nazwano centrum pakistańskiej agencji kosmicznej, stoją również 2 pomniki, w Karaczi i w Lahore.
    ——————-
    A Wanda Dymowska? Znana jako Umadevi, współpracownica Mahatmy Gandhiego.
    —————
    Co ciekawe, oboje urodzeni w Rosji.

  6. Sekretarz gminy Kamień Pomorski odpowiada na pytanie, dlaczego orzeł w wykonaniu urzędu jest taki niekonwencjonalny. Teraz mówi, że to był żart – u mnie 10 punktów na 10 możliwych: „”Niekonwencjonalny wizerunek orła u podstaw ratusza był wysublimowaną instalacją plastyczną, która aczkolwiek abstrahuje od altruistycznych sofizmatów i metafizycznego pietyzmu, to w konkluzji artysta był w swej wizji sugestywny, co zapewne jest w stanie udowodnić empirycznie. Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji. Przedostatnim ogniwem tego łańcucha myśli artystycznej było przysłonięcie pamiątkowej tablicy, by ostatnim jego elementem stał się nacechowany artyzmem finezyjny paradoks”. „Mówiąc prościej” Obywatelu…

  7. Jacek Walczewski, ojciec rakiet Meteor, z kolei wspierał budowanie rakiet w Indiach.

    A Chmielewskiej starsze pozycje uwielbiam, ale strasznie jej zaszkodził upadek PRLu.

  8. Ale Gszczepa, nie tylko Chmielewskiej zaszkodził upadek PRL-u, takich osób jest mnóstwo. Największym przegranym jest Andrzej Wajda.
    Dla mnie ten okres końca lat 80. jest upadkiem – UWAGA WIELKIE SŁOWA – starej inteligencji. Skończył się Wajda i Zanussi, skończyły się kabarety typu Kabaretu Starszych Panów, Dudka, czy pierwszych kabarecików Olgi Lipińskiej, mnie mniej chodzi o konkretne kabarety, a pewnego rodzaju styl myślenia, purnonsens, „gałczyńskość”. Zanikł jazz, za którym szalała młodzież, pamiętasz w „Wojnie Domowej” Kwiatkowska na pytanie, gdzie jest syn odpowiadała” poszedł robić dżem” ;D Nie ma już takich filmów jak właśnie Wajda, Bergman, Fellini, Bunuel, Antonioni, Visconti, Bertolucci, Godard, Truffaut.
    Ja wiem, że jestem starszy od Was wszystkich, ale mój świat zniknął. I to dawno temu.

  9. Tę ostatnie jej książki po transformacji ustroju , też dobrze pokazują ” nasze polskie wady „, była świetna obserwatorka ludzi i norm społecznych .

    Mysle ,ze wróci do łaski , zresztą dużo ludzi ja czyta dla relaksu.

    Podobno jest bardzo popularna w Rosji, kręcą tam filmy na bazie jej książek .

    U nas był film z Lapickim i z Jędrusik ,Sienkiewicz pt. ” lekarstwo na miłość „.

    Za zarobione w Rosji pieniądze grała w pierwszych otwartych u nas kasynach w tych ekskluzywnych hotelach. Byla uzalezniona od gier ,no i na wyścigach na Służewcu.

    Tę ostatnie jej książki to opisują , no i przy okazji różne kryminalne intrygi.

    Myślę ,że gdy znormalniejemy, po czasie „Macierewicza ” i „Kaczyzmu” znowu będzie na topie.

    Szkoda ,że jej już nie ma , ciekawa jestem ,jak ich by opisała i innych „wspaniałych współczesnych „. 😉

  10. Cos w tym jest , co powiedzial Torlin.

    Ale te zmiany sa w ogole na swiecie.
    Zalewa nas fala ” beznadziei „.
    Jakies plastykowej sztucznosci , głupoty.

    I to nie znaczy ,że nie ma już ludzi mądrych ale ich się nie pokazuje, nie promuje.

    No a politycy ,to jednak powinni przed wejściem w politykę być badani przez psychiatrów.
    Orzeczenie jakiegoś niezaleznego składu z kilku biegłych lekarzy powinno dopuszczać ludzi do polityki, bo inaczej mamy to co mamy , niestety. 😂

  11. @ gszczepa,

    „Temat Polaków z PRLu delegowanych tu i tam jest bardzo ciekawy i w sumie jakoś mało propagowany. ”

    Gdyz dzisiaj PRL to „czarna dziura” nie warta uwagi. Nawiazujac do spraw morza. Ciekawa jest historia Polskiego Ratownictwa Okretowego (PRO), ktore w okresie po II wojnie swiatowej zajmowalo sie wydobyciem wrakow „na morzach i oceanach swiata”. Moich dwoch wujkow bylo zwiazanych z ta instytucja i o ile jeden dzialal na Baltyku ratujac rozbitkow o tyle drugi zwiazany z ekipami wydobywajacymi wraki zwiedzil swiat zaczynajac od polskiego wybrzeza poprzez kraje skandynawskie na Dalekim Wschodzie konczac.

    Popzdrawiam

  12. „Ja wiem, że jestem starszy od Was wszystkich, ale mój świat zniknął. I to dawno temu.” I tu się mylisz Szanowny Torlinie, Są jeszcze trochę starsi od Ciebie, roczniki przedwojenne ( jak mówiła moja babcia – dobre bo przzedwojenne ). Pozdrawiam – stały czytelnik.

  13. „No a politycy ,to jednak powinni przed wejściem w politykę być badani przez psychiatrów.”
    Przez czyich psychiatrów?
    No bo jeśli NASZYCH to ok ale broń boże by przez ICH.
    A właściwie, to KTO może pełnić funkcję psychiatry i przez kogo być na tę funkcję wskazany ?
    Torlin
    Moim zdaniem przełom lat 80 jest końcem epoki.
    Końcem epoki przetwarzania informacji sposobem ręczno elektrycznym
    Podobnie było z końcem powielania i przesyłu informacji w formie:
    – ustno – krzyczącej
    – rękopiśmienno – gołębiej
    – drukowano – gazetowo książkowej
    Każda nowa epoka o kilka rzędów zdystansowała poprzednią w zakresie wielkości i szybkości rozchodzenia się informacji.
    Dla kogoś kto nauczył się pisać przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie siła głosu herolda.
    Dla drukarza i jego czytelnika niewielkie merytoryczne znaczenie ma urok zdobień inicjału.( kłopot tylko )
    Podobnie w serce Miłośnika Emotikonów nic nie wnoszą duchowo moralne zawijasy i głębie bohaterów celuloidowej taśmy.

  14. Celne komentarze.
    Julu!
    Ale słusznie Ci napisał Piotruś, w dzisiejszych czasach wszystko można podważyć, że to było nieobiektywne, stronnicze, zrobione przez ukrytych agentów drugiej strony.
    Muszę Ci powiedzieć, że moją najukochańszą książką Chmielewskiej to była ”
    Bariera”, trochę mniej znana i popularna.
    A dawne czasy? Brakuje mi takich „normalnych” filmów obyczajowych, komedii. Moja córka poszła na „Botoks” i wyszła po 20 minutach. Zresztą przypadkiem mieli niezapomniany wieczór, bo poszli do luksusowej kawiarni i pierwszy raz od lat spędzili piękny wieczór bez dwóch – kochanych bo kochanych – ale córek. Że nie wspomnę o psie.
    Wspomniałaś o „Lekarstwie na miłość”, przecież to była cudowna, lekka komedia kryminalna, ze znakomitymi aktorami, cudownymi dialogami. A najlepsze, że w jednym z blogów znalazłem taki tekst: ” Bardzo podobała mi się ‚mała czarna’, którą miała na sobie Kalina Jędrusik. Czarna sukienka przed kolano, bez rękawów, z dekoltem w łódkę i wycięciem na plecach w kształcie trójkąta który sięgał prawie do pasa.”
    —————–
    Vandermerwe!
    To ciekawe! Wiesz coś więcej na ten temat?
    —————–
    Lechu!
    Dzięki. Miło mi.
    ————-
    Piotrusiu!
    Napisałeś całą prawdę. Ale sama końcówka jednak jest inna. To wszystko zaginęło dlatego, że kulturę i sztukę zaczęliśmy traktować jako towar do sprzedania. Kino musi na siebie zarobić, i teatr, i filharmonia, i wystawy. Dlatego opuszcza się poziom spektakli, aby ludzi w sweterkach mogli się pośmiać. Chociaż przyznaję, że wiele teatrów utrzymuje poziom.

  15. Koncepcje badania polityków przez psychiatrów słyszę od dawna i odbieram jako niemożność akceptacji że zupełnie zdrowi ludzie mogą myśleć tak bardzo odmiennie od nas. Zresztą, zdarzają się w polityce psychiatrzy.

    Komedie, to przede wszystkim upadek Machulskiego, w latach 80-tych robił takie fajne, inteligentne komedie z pomysłem, a ostatnie rzeczy które widziałem to jest wielka katastrofa.

    Nie wiem jak gdzie indziej* ale w Krakowie** z teatrem jest zupełnie dobrze. O ile kiedyś bywałem w teatrze bardzo sporadycznie, to od paru lat jestem stałym bywalcem (śmiesznie brzmi).

    * zabawne, ale nigdy w życiu nie byłem w teatrze poza Krakowem
    ** jeszcze zabawniej, cenię sobie teatry nowohuckie 😀

    Co tam swetry, widziałem w teatrze dziewczynę w dresie. Ale to była bardzo atrakcyjna dziewczyna więc nie narzekam. Zresztą, nie przepadam za drobnomieszczańską sztywnością i brakiem swobody.

  16. @ Torlin,

    Przyznam ze smutkiem, ze niewiele moge dodac. to co wiem to sa rodzinne wspomnienia. Ratownictwo morskie bylo w tamtych latach dosyc powazna dzialalnosci jesli sie zwazy, ze na potrzeby PRO pod koniec lat 40-tych i w latach 50-tych zamowiono: holowniki ratownicze „Koral” i „Jantar” ( wtedy najwieksze jednostyki tego typu na swiecie), holownik ratowniczy „Swarozyc” oraz lodolamacz i jednoczesnie baza nurkow „Swiatowid”. W mieszkaniu wujka bylo pelno pamiatek z wydobytych wrakow. Mego brata i moj podziw budzil wnetylator wyciagniety z okretu liniowego „Gneisenau”, ktory po osuszeniu najzwyczajniej w swiecie dzialal – „potworna” maszyna ze stali gotowa uciac palce nieuwaznemu. U moich rodzicow w domu jest lampka na biurko tez pochodzaca z o.l. „Gneisenau”. Pamietam male flagi krajow skandynawskich ( to tam nauczylem sie je rozrozniac nim poznalem sztuke pisania i czytania) jak rowniez bibeloty z Chin czy Afryki.

    Tyle ja. Pozdrawiam

  17. Gszczepa!
    Po zastanowieniu się doszedłem do wniosku, że ja też nigdy nie byłem w teatrze niewarszawskim. Byłem kiedyś tam w Jamie Michalikowej, ale pamiętam tylko to, że wyszedłem rozczarowany ( to musiało być na przełomie lat 60. i 70.).
    ———–
    Vandermerwe!
    Bardzo dziękuję za podrzucenie tematu. Ciekawe.

  18. O to ci prowincji bardziej korzystają z teatrów w innych miastach.
    Bo ja byłam tak w teatrach krakowskich , jak i warszawskich.
    A także w operach, warszawskiej i łódzkiej.

    Fakt ,że też raczej bliżej mi było do tych warszawskich niż do innych miast.
    Kraków , bo tam mam część rodziny.
    No cóż ja jestem zaliczana do tych ” sweterkow”.

    Chociaż po wyjściu z zakładowego autokaru, socjalna była taka kulturalno- oświatowa , im ona nam organizowała tę wyjazdy. Nie wszyscy pracownicy byli zainteresowani, była tylko stała grupka.

    Faceci preferowali wyjazdy grupowe na mecze np. Górnika , Legii, Wisły.
    Na mecze bokserskie. Tak kiedyś na tego typu imprezy chodziły całe rodziny.
    To z czasów przed ” narkotykami”. Bo teraz te ” kibole”. To moim zdaniem mafia.

    To znaczy ja ten sweterek zostawiłam w szatni a potem szłam do przebieralni to w ” operach ” i się przebieralam w sukienkę wyjściową.

    Byliśmy też na wyjazdach w różnych kabaretach .

    Ta „jama ” w Krakowie to chyba taki bardziej studencki kabaret. Trzeba było iść do ” piwnicy baranami „.

    W moim nieście też mam teatr , kabaret ,no i wcześniej były gościnne występy po sąsiedzku tj. Z Kielc i z Lublina.

    Teraz do nas przyjeżdżają teatry z innych miast. Na przykład aktorzy z ” Ateneum ” z ” Kamienicy „. To z Warszawy.

    Nawet gościmy teatry i balety ze Lwowa, Kijowa, z jakis miast Litwy.

    No a we wrześniu teatry z całej Polski. Tj. zespoły tych teatrów rywalizują w konkursie ” Gombrowicza”. Nawet i są zespoły z Węgier , Niemiec itd..

  19. A zdradzisz nam Julu, w którym mieście mieszkasz? 😀

  20. Czyżby Radom?

  21. Rzeczywiście, chyba kiedyś Jula mówiła na temat Radomia. Ja z tym miastem związany jestem bardzo, urodziła się tam duża ilość mojej rodziny ze strony Ojca, z nim włącznie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: