Napisane przez: torlin | 30/12/2017

Świętoszki

Świętoszki. Do Metropolitan Museum of Art (tzw. MET) dotarła petycja podpisana przez tysiące nowojorczyków w sprawie usunięcia z wystawy stałej obrazu „Thérèse Dreaming” francusko-polskiego malarza Balthasara Klossowskiego, znanego pod pseudonimem Balthus. na obrazie pokazana jest 12-letnia Thérèse Blanchard, jak śni na jawie. Po przyjęciu tej petycji rozgorzała dyskusja, w której zwyciężył pogląd mnie bliski, że nie należy mylić dewiacji seksualnych w rodzaju „voyeuryzmu” (skoptofilii) ze sztuką. The Guardian napisał: „Obraz nie jest atakiem na druga osobę. Jest tylko obrazem. Nawet jeśli jego treść wydaje się całkowicie obraźliwa, zawsze można od niego po prostu odejść”.

To są świętoszki, bo Balthus miał o wiele gorsze obrazy na swoim koncie, szczególnie związane z gitarą. U góry słynna „Lekcja gry na gitarze”, a poniżej „Nuda z gitarą”.

W petycji napisano: „MET romantyzuje voyeryzm i uprzedmiotowienie dzieci”. Wszystko zgoda, ale należałoby to połączyć ze sztuką. Co innego jest podglądanie 8-latki w kąpieli z myśleniem o jej strefach seksualnych, co innego jest malowanie dzieci. Ja osobiście to całkowicie rozróżniam. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie muszą wszyscy mieć takiego samego stanowiska jak ja, ale podyskutować możemy.  Teraz będzie trochę linków, na temat potęgi Balthusa pisałem w 2009 roku, zafascynowany jego twórczością (komentował m.in. PAK).

Temat ten poruszałem również w swoim blogu w notce pod wielce mówiącym tytułem: „Czy to nie jest przypadkiem nimfofilia?” U góry macie obraz Williama-Adolphe Bouguereau, który studiował w Paryskiej École des Beaux-Arts, w 1850 otrzymał nagrodę Prix de Rome, a w 1876 został członkiem Institut de France. Zajrzyjcie do linku na jego obrazy. To jest olbrzymi problem sztuki, czy dawne obrazy czy dzieła sztuki trzeba podporządkowywać współczesnym wymaganiom społecznym. Ja uważam, że nie, czym się oczywiście narażę fundamentalistkom spod „#MeToo”.

Dokładnie ta sama dyskusja była (z udziałem PAK-a i Pawła) w sprawie słynnych obrazów w Sandomierzu. Kopiuj/wklej z dawnej mojej notki: ” W Katedrze gotyckiej pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Sandomierzu ściany naw bocznych obudowane są boazerią z obrazami namalowanymi przez Karola (Charles) de Prevot w latach 1708 – 1737, przedstawiającymi m.in. rzeź ludności Sandomierza dokonaną przez Tatarów. Cykl obrazów zawieszonych dookoła wszystkich ścian kościoła nosi nazwę „Martyrologium Romanum”, kolejne obrazy przedstawiają różne męki na przestrzeni stuleci zadawane chrześcijanom przez ich wrogów. Pomysłowość malarza, wyrafinowanie tortur, wyraz twarzy świątobliwych kapłanów miała z założenia budzić przerażenie. Zasada rządząca cyklem jest bardzo prosta – jeden męczennik przypada na każdy dzień, obrazów jest bodajże tyle co dni w roku. Mamy tu więc całe bataliony ścinanych, żywcem obdzieranych ze skóry, gotowanych w oleju, przypiekanych na rożnie – doskonałą galerię okrucieństw rodzaju ludzkiego, z tym że wszystkie owe straszności wymierzone są w Kościół chrześcijański. Jest tam również najsłynniejszy polski obraz związany z tą tematyką: „Posądzenie Żydów o mord rytualny na dzieciach w roku 1698 – 1710)”.

No i co zrobić z tym obrazem? Jest to jakiś tam element polskiej kultury. Złożyć w magazynie? Dać tablicę informacyjną? Niestety, jak się zostawi, to idioci antysemiccy wygadują przy tym obrazie bzdury. Musimy zdać sobie sprawę, że dawniej podchodzono inaczej do tych spraw, i musimy przyjąć to wszystko z dobrodziejstwem inwentarza. Jestem całkowitym przeciwnikiem wprowadzania cenzury ze względu na dzisiejsze poglądy współczesnych ludzi.


Responses

  1. Na malarstwie się (niestety!) nie znam. Ale tempo zmian w postrzeganiu świata budzi mój niepokój. Czekam tylko aż ocenzurowany zostanie „Bandyta” Dejczera, ledwie dwudziestoletni film.

    Generalnie, gmeranie w historii materialnej bardzo mi się nie podoba. W miasteczku z którego pochodzę był sobie postawiony w 1962 r. mały postument z wmurowaną tablicą upamiętniającą rozstrzelanie w 1942 r. kilkunastu ludzi przez Niemców. Nic wielkiego, Dwa metry wysokości, metr szerokości, z wmurowaną tablicą.

    IPN zażądał jego likwidacji, z uwagi na fakt że owi nieszczęśnicy byli członkami lewicowych ugrupowań (różnych), a więc wspierali walkę o PRL (w 1942 r.!)

    W uzasadnieniu: Pozostawienie tego obiektu w obecnej formie, byłoby sprzeczne z porządkiem prawnym Rzeczypospolitej Polskiej, a jednocześnie byłoby działaniem niewychowawczym. Ta niewychowawczość mnie załamuje, poprzez swój skrajny paternalizm i łamanie zasady pomocniczości.

  2. Jedyne czego brakuje to „Czerwonej Gwardii” i „czerwonej ksiazeczki” ( moze zielonej ale kolor nie ma znaczenia). Sadze, ze i do tego dojdzie w ten czy inny sposob. Nalezy bowiem zniszczyc „stare zasady i przyzwyczajenia , kulture i idee” by na „spalonej ziemi” zbudowac nowe spoleczenstwo.

    Pozdrawiam

  3. Bez komentarza:
    https://arstechnica.com/tech-policy/2017/12/14-year-old-girl-faces-child-porn-charges-for-sending-nude-selfie/

  4. @gszczepa
    smutne czasy się robią.
    W Stanach takich (i podobnych) kwiatków na pęczki. Sam mam przyjaciela, który utracił pracę w renomowanym szpitalu bo, zdaniem oskarżycieli, popełnił grzech zaniechania: nie dostrzegł w porę, że jedna z jego podwładnych czuła się niekomfortowo ze względu na (jej zdaniem) dwuznaczne zachowanie innego podwładnego. Zrobiono z tego prawdziwy inkwizycyjny proces i instytucja pozbyła się ogólnie lubianego i szanowanego, doskonałego fachowca. To się nazywa: niedopuszczalne tolerowanie molestowania seksualnego. Niewiarygodne? Pewnie, ale też do bólu prawdziwe. Jacyś szaleńcy cofają nas obyczajowo do czasów dawno minionych, konformiści i tchórze im na to pozwalają. I to jest moim zdaniem największy problem: ciemniacy z emocjonalnymi problemami , którym wszystko kojarzy się z dupą (albo zdradą narodową, jak w powyżej przez Ciebie opisanym przypadku) ukuwają nowe normy zachowań i ocen. Przy ogólnej obojętności. SMutek i zgroza.

  5. @torlin:
    Jakby Francuzi podarowali Amerykanom zamiast Statuy Wolności np. „Origine du Monde” Courbeta (który to obraz wisi sobie w Muzeum d’Orsay ogónie dostępny) dla zwiedzających muzeum wycieczek dziatwy szkolnej, to dopiero mieliby oni zagwozdkę.

  6. W punkt 😉

    Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku.

  7. Szanowny Burmistrzu Kamiennej Wioski, miej się w Nowym Roku możliwie najlepiej, a jeśli los dopisze to i jeszcze lepiej. Problem poruszony w tekście, bo przecież nie o taką lub inną malowankę tak naprawdę chodzi zasadza się w tym, że nie jest to tylko kwestia obyczajowości. Ta obyczajowość zmieniała się przez wieki i zmieniać się będzie, więc i odczucia co do różnych, kontrowersyjnych dokonań w sztuce także. Problem w tym, że zmieniły się unormowania prawne. Wspomniane dokonania w sztuce, w tym przypadku ocierające się o pornografię dziecięcą, a zwłaszcza w kontekście rozpowszechniania są zagrożone sankcją. Zatem nie chodzi tak do końca o to, że jeśli komuś się coś nie podoba lub go to razi to nie musi tego oglądać. Wydaje mi się, że ten problem będzie narastał, a sądy zwariują od orzekania w takich sprawach dotyczących w licznych krajach przestępstw ściganych z urzędu.
    Pozdrawiam z Krainy Loch Ness

  8. Sztuka…
    a to ludzie sztuki:
    …”Aktorka Julia Wyszyńska, o której zrobiło się głośno na początku 2017 r.
    z powodu udziału w sztuce „Klątwa”, sprowadziła na siebie gniew środowisk religijnych Poszło o fragment sceny, w której jej postać robi fellatio Janowi Pawłowi II. Wcześniej Wyszyńska grała w „Na dobre i na złe”, Jacek Kurski miał zdecydować o jej zwolnieniu. …
    ….
    Dzisiaj przyznaje, że ma za sobą trudny rok – hejterzy życzyli jej raka, nie oszczędzają także jej bliskich. Aktorka miała stany lękowe, w rozmowie z „Wysokimi Obcasami” stwierdza, że dumą napawa ją to, że „w ogóle przeżyła”

    To jest właśnie tolerancyjny, świątobliwo-życzliwy katolicyzm w naszym kraju.

    Na Pasji M. Gibsona nie byłam, bo uznałam(ze słyszenia), że ze względu na intensywność prezentowanego okrucieństwa, źle na mnie wpłynie.

  9. Oczywiście można udawać, że nic takiego nie ma miejsca (okrucieństwo, obsceniczność, przemoc, seksualizm). Ślepota nie ma jednak mocy sprawczej przemiany świata na lepsze.
    Wręcz przeciwnie. Wiedza ją posiada.
    Jakżeż jednak wygodnie być ślepym i zająć się nawoływaniem do potępiania.

  10. Pozwólcie, że odpowiem w drodze wyjątku wszystkim naraz:
    Od zawsze potwornie denerwowały mnie przejaskrawienia w słusznych przepisach, jak każą mieć w każdej komórce światło, to kontrolerzy będą jeździć po połoninach i szukać właścicieli stodółek rozpadających się ze starości, żeby ich ukarać za brak światła. Dlaczego każdy mądry przepis musi stać się po pewnym czasie własną parodią.
    Przecież nakaz ścigania pornografii dziecięcej jest słuszny, ale na Boga – pornografii, przecież „Śniąca Teresa” nie jest pornografią, chyba że w jakimś chorym umyśle. Czytałem, jak w Stanach wsadzono matkę do więzienia, bo zrobiła zdjęcia swoich nagich małych dzieci. A zabieranie dzieci rodzicom w Norwegii i Niemczech?
    „Ta obyczajowość zmieniała się przez wieki i zmieniać się będzie” – ależ tak. Tylko, że będzie jak od tysiącleci, im bardziej Armia Zbawienia będzie silna w przepisy, tym więcej będzie burdeli, oficjalnych kochanek, utrzymanek, pornografii dziecięcej, orgii i gwałtów. Muzułmanie to przerabiają ze strasznym skutkiem, a my w XIX wieku.
    A „Pochodzenie świata” nie byłoby dla młodych żadną atrakcją, bo młodzież ogląda sobie takie intymne miejsca na co dzień i bez przerwy (atrakcją jedynie może być rozbawienie, co starsi zrobią, żebym ja tego nie oglądał; lub zastanawianie się, jaka ona jest nieogolona).
    Z tym linkiem o 16-letniej dziewczynie, to przypomniał mi się kawał śląski (tylko że ja po śląsku nie godom), „Pani syn to pedofil, całuje moją 12-letnią córkę! Ale on ma 13 lat”. Dzisiaj poszedłby do pierdla.
    Szczególnie pilnie trzeba baczyć na przepisy, które pewnie pojawią się w związku z #MeToo. problem jest olbrzymi, i nikt nie mówi, że to jest nieprawda. Ale ja za długo żyję na tym świecie, żebym nie wiedział, do czego niektóre kobiety są zdolne, aby zdobyć pieniądze lub awans. Pomijam już wspomnienia ze swojego zawodowego życia, ale dla mnie mimo wszystko wstrząsem było TO. Ta kobieta zrobiła to za 10 tys. zł, pracowała przecież w instytucji finansowej, 10 patyków, co to są za pieniądze.
    Trzeba pamiętać, że każda akcja rodzi reakcję, zakaz usuwania ciąży w przypadku wady płodu spowoduje masowy exodus badających się kobiet na Słowację i do Czech.

  11. W międzyczasie wpisała się Mario. Mario, że u nas trzeba unikać antykatolickich filmów, sztuk, wystaw czy zdjęć – to wiadomo nie od dzisiaj. Mogła się tego spodziewać. Mimo wszystko jako liberał twierdzę, że każdy jest kowalem swojego losu, ja mimo swojej niewiary w życiu w czymś takim był nie wystąpił, nie tylko ze względu na konsekwencje, ale i z szacunku dla ludzi wierzących. A że oni nie mają szacunku dla mnie – to inna para kaloszy. Ja nie muszę odpowiadać tym samym.

  12. @Torlin
    Dlaczego każdy mądry przepis musi stać się po pewnym czasie własną parodią./i>

    Bo nie mamy zaufania do osób stosujących przepisy.

  13. Masz Gszczepa 150% racji (jak mawiał mój pułkownik* ze szkolenia wojskowego). Wprowadzanie kretyńskich, niemożliwych do wyegzekwowania, nieludzkich przepisów skutkuje pogardą dla prawa w ogóle. Tylko z mojej okolicy:
    – wielka arteria Puławska, 3 pasma ruchu w jedną stronę – ma ograniczenie prędkości do 50 km/h. Nie ma takiego, który jechałby z taką szybkością,
    – Las Kabacki nie wpuszcza rowerów na wiele ścieżek, po których można spokojnie jeździć, w związku z tym nikt nie przestrzega przepisów, i na alejce, na której naprawę nie powinno być rowerów – jest ich pełno,
    – teraz już to poprawiono, ale jeszcze niedawno na Dworcu Południowym urzędnicy uparli się, że pasażerom nie wolno przejść przez 5 metrów błocka, tylko mają chodzić dookoła i nadrabiać ok. 120 metrów. Spawano zagrody, piętrowano je, a ludzie i tak śpiesząc się do autobusów przewalali je i szli na skróty. Na drugi dzień robotnicy przystępowali do naprawy barykad.
    * co ciekawe spotkałem go po latach, i okazał się miłym, bezpośrednim, inteligentnym człowiekiem. Wydaje mi się, że jaja robił sobie z nas wszystkich.

  14. |Torlinie, te „nieludzkie” przepisy (chyba za mocne słowo?) to typowy produkt mentalności urzędniczej. Ich intencją jest zawsze ucięcie zachowań naprawdę niebezpiecznych lub szkodliwych, ale w praktyce utrudniają życie ludziom zachowującym się odpowiedzialnie, a tych nieodpowiedzialnych i tak nie powstrzymują.
    Mnie złości na przykład przepis zabraniający przejeżdżania po pasach na rowerze (chyba że jedziemy ścieżką rowerową). Oczywiście łamię go nagminnie, bo jaka to właściwie różnica, czy rower prowadzę, czy jadę na nim w tempie piechura lub trochę tylko szybciej? Jak dotąd mandatu nie zapłaciłem, ale znajomemu się to zdarzyło.
    Wiele takich zakazów zaczyna się od jakiegoś tragicznego zdarzenia, po którym władze mają poczucie, że „coś z tym trzeba zrobić”. A co może zrobić władza? Wydać przepis i już dupa chroniona – nie nasza wina, przecież wyraźnie napisaliśmy, że nie wolno.
    Osobiście jestem zwolennikiem zasady: więcej zaufania dla obywateli plus ostre traktowanie tych, którzy zaufanie zawodzą. Czyli nie zakazywać różnych rzeczy, ale jeśli z powodu ludzkiej bezmyślności stanie się coś złego – karać surowo i wyrok szeroko nagłaśniać. No i oczywiście edukować, co chyba najtrudniejsze.
    Mam jedną uwagę co do ograniczeń prędkości. Wydaje mi się, że jest w tym pewien sens. Nawet bardzo prawomyślny kierowca je przekracza, ale czyni to z pewnym umiarem. Jeśli ograniczenie jest do 50 km/godz., to pojedzie siedemdziesiątką, ale nie setką. Gdyby przepisy poluzować, to automatycznie przesunie się granica tego, co powszechnie praktykowane.

  15. Torlin wt.22:45
    Hmmm i tu Ciebie jako liberala, czyli człowieka ” wolnomyslacego” nie rozumiem.

    Przecież to był nie tylko jej wybór ale całej trupy teatralnej , w tym reżysera , dyrektora artystycznego itd…

    Można by za tobą powtórzyć , komu się nie podoba , może nie oglądać , tak jak i tych obrazów.

    Mnie zastanawia, że ” wiezracych” , nie bulwersuje przemoc , np. pokazywanie tortury , a oburz ich odrobina ” symulowanego” seksu.
    Przecież ludzie a Jezus był na Ziemi „człowiekiem. Podkreślam dorośli ludzie , zdrowi ludzie uprawiają seks . Seks u większości połączony jest miłością.
    Owszem są odstępstwa. Nierówność stron, seks pod przymusem , to tak jak tortury.

    Ja wiem ,że w Polsce pod pokrywką ” demokracji” , w praktyce jest fundamentalizm katolicki, chodzi mi tylko o twoje rozumowanie i mnie to dziwi.

    ” w życiu bym w czymś takim nie wystąpił , nie tylko na konsekwencje ale z szacunku dla ludzi wierzących „.

    Zadziwiające , pokaz seksu Jezusa ( a św.Magdalena ? ..) ,to brak szacunku , a pokaz tortury Jezusa to już ok. Wymyślne zabijanie w meczarniach.

    Doprawdy dziwni są ludzie w swoich poglądach ” wysłanych z mlekiem matki”.

    Jak u pani Dulskiej wszystko pod dywan, byle ludzie nie widzieli. 😉

    Wszystkiego dobrego z Nowym Rokiem !..
    Mniej zakłamania , więcej odwagi w twierdzeniu , że ” król jest nagi”.☺

  16. Jula! Pawle!
    Mam prawo się z Wami nie zgadzać?
    —————-
    Julu!
    Dla mnie to jest bunt na zasadzie buntu, na złość mamie odmrożę uszy. Jestem niewierzący, głośno na ten temat mówię, smutno mi, że jestem czasami lekceważony (tzn. moje poglądy), ale nie mam zamiaru odwzajemniać się tym samym. Rozumiem uczucia ludzi wierzących i nie będę przykładał ręki do seksu Jezusa. Mogę mówić o małżeństwie Jezusa (chociażby z punktu widzenia historii nieżonaty Żyd nie istniał jako mentor tej społeczności), ale rozumiem ludzi wierzących, że pokazywanie seksu na scenie ich oburza. To jest li tylko niepotrzebna prowokacja wobec nich.
    Naprawdę Julu, niemówienie pełnej prawdy nie jest zamiataniem wszystkiego pod dywan, nie podchodzę do kobiety i nie mówię, że ma krzywe nogi, chociaż to prawda. Idąc do znajomych nie mówię pani domu, że ma całkowicie niegustowny wystrój mieszkania.
    Z tym seksem to było dawniej odpowiadające temu tematowi powiedzenie „w domu powieszonego nie mówi się o sznurze”. Pewnych tematów się nie podejmuje, bez względu na to, co jest prawdą.
    ——————–
    Pawle!
    W sprawie szybkości odpowiem Ci Wiedźminem (Sapkowskim), człowiek żeniący się nie myśli, że zostanie rogaczem i że będzie rozwód. Nie można z góry zakładać, że wszyscy nie będą przestrzegać przepisów.
    Co do wydawania ad hoc przepisów to słynne są nieodwołane przepisy amerykańskie z poszczególnych stanów, że np. że nie wolno gwizdać po godz. 17.
    Jestem wielkim zwolennikiem ostrego prawa, ale małego. I egzekwowania go niesłychanie surowo. Nieuchronność kary jest jednym z podstaw powstrzymywania się przed naruszaniem prawa, takie traktowanie jak 50 km/h burzy właśnie tę fundamentalną zasadę. Wszystkie ścieżki w Lesie Kabackim powinny być dostępne dla rowerzystów, a dwie lub trzy nie, i podporządkowanie się tej zasadzie powinno być to z całą surowością pilnowane.
    Ja zostałem ostatnio pouczony (na szczęście, a nie ukarany mandatem), bo przy Płaskowickiej przechodziłem przez Puławską nie pod kątem prostym do chodnika, tylko zszedłem z pasów na odległość mniej więcej 2 metrów. I to jest właśnie ten kretynizm, mnóstwo aut przejeżdża na tym skrzyżowaniu na czerwonym świetle (straszna nowa moda), a łapie się pieszego, który swoim czynem nikomu nie zagraża.

  17. Owszem masz prawo się niezgadzac.☺
    Tylko na szczęście są tacy , którzy mają odwagę mówić w oczy co ich zadaniem jest niesłuszne w życiu , w polityce , w kulturze szeroko pojętej.
    Dzięki temu są odlamy chrześcijańskie , protestanci i inne religie i dzięki temu jest urozmaicenie i możność spojrzenia spoza danego układu , wiary czy innej struktury . Państwo powinno tę inność ,również religijną chronić.
    Pani z krzywymi nogami , delikatnie za pośrednictwem innej kobiety w Twoim przypadku bym powiedziała , żeby je umiejętnie ubraniem zakrywala , jeżeli radziły twoją estetykę. 😉

  18. „A zabieranie dzieci rodzicom w Norwegii i Niemczech?”

    Torlinie, z właściwą sobie beztroską wchodzisz na bardzo cienki lód. Nawet nie masz pojęcia jak cienki.

  19. „Wiele takich zakazów zaczyna się od jakiegoś tragicznego zdarzenia,..”

    The tombstone imperative – rzecz powszechna w wielu dziedzinach zycia, choc czesto do tragicznego zdarzenia wcale nie musialo dojsc. Jesli chodzi o przepisy to warto sie zastanowic czy skuteczniejszym jest edukowanie spoleczenstwa czy tez „terroryzowanie” restrykcyjnymi przepisami i grozenie surowymi karami.
    Jesli zas chodzi o temat glowny, wbrew pozorom zyjemy w coraz bardziej nietolerancyjnym swiecie.

    Pozdrawiam

  20. @ Paweł Luboński

    Mój syn jechał na pasach rowerem. Najechał na niego motocyklista. Mojemu synowi nic się nie stało, wezwał karetkę – bo motocyklista przewrócił się na krawężnik. Przyjechała karetka, policja. Syn przytomnie powiedział jak było. Dostał mandat. Po roku przyszło wezwanie do zapłaty za szkodę 7 000 zł – tyle wypłacono motocykliście za uszkodzenie motocykla. Upominała się firma ubezpieczeniowa. Sprawy są w toku…

  21. @ Torlin

    Ja też pewnych rzeczy bym nigdy nie zrobiła.
    Nie twierdzę jednak, że innym nie wolno.
    Ignoruję mało interesujące fakty.

  22. Vandermerwe: „wbrew pozorom zyjemy w coraz bardziej nietolerancyjnym swiecie.”

    Mógłby Pan uzasadnić tę tezę? Moim zdaniem obszar tolerancji – tego, na co człowiek może sobie pozwolić, nie narażając się na sankcje prawne lub choćby na ostracyzm bądź powszechne potępienie – jest współcześnie szerszy niż kiedykolwiek wcześniej. Aczkolwiek faktem jest również, że nie są tolerowane pewne zachowania, które wcześniej uchodziły za coś normalnego. Nastąpiło tu przesunięcie w ocenach. Może wynika to z faktu, że kultura nie znosi próżni. Skoro przełamano różne odwieczne tabu, ich miejsce zajęły nowe.

    „czy skuteczniejszym jest edukowanie spoleczenstwa czy tez „terroryzowanie” restrykcyjnymi przepisami i grozenie surowymi karami.”

    Skuteczniejsze jest oczywiście edukowanie, pod warunkiem, że skuteczne. A to nie tak łatwo osiągnąć. Nie postuluję restrykcyjnych przepisów i surowych kar za ich łamanie, tylko przeciwnie, ograniczanie zakresu regulacji prawnych, a surowe kary za nadużywanie wolności, jeśli przyniesie tragiczne skutki.

  23. Julu!
    Nie chcę podążać za tematem. Nie przekonamy się wzajemnie. Ja w każdym razie pilnuję się, aby moja krytyka nie raniła innych osób. Co innego jest powiedzenie: „że jestem niewierzący”, a co innego „w jakie ty bzdury wierzysz”. Ja wiem, że w sumie jest to to samo, ale inaczej brzmi.
    ———–
    Telemachu! Tylko się nie obraź.
    Miałem to samo wrażenie w Twoim blogu, wygłaszane były w moim kierunku prawdy objawione, które ja miałem obowiązek respektować, bez nawet próby wytłumaczenia mi, o co chodzi. Mam się domyślić.
    Jeżeli chodzi o lód, to nawet jak się załamie, to nie utonę.
    Córka mojej znajomej w Norwegii została porzucona przez partnera, kiedy ich wspólne dziecko miało 5 lata. Dziewczyna się załamała, jeszcze do tego mała się rozchorowała, i dziewczyna straciła pracę. Sąsiedzi zgłosili na policję, że słyszą płacz dziecka i krzyki matki, przyszły panie z Barnevernet i zobaczyły guz na czole dziewczynki. Pierwsze pytanie, kto ci zrobił tego guza – mama – brzmiała odpowiedź, ciągle mnie bije. Drugie pytanie – czy pani ma pracę? Nie. To z czego się pani utrzymuje?
    Jak się domyślasz dziecko nigdy nie było bite, a guza nabiło sobie, jak spadło z krzesła obrotowego za mocno się kręcąc. To, co ta dziewczyna przeżyła, to koszmar łamany przez horror. Nawet psycholog dziecięcy stwierdził, że mała kłamie w zemście, ponieważ obwinia ją o odejście ojca. Sprawa wylądowała w sądzie, nawet Temida stanęła w obronie matki, i wyobraź sobie, że Barnevernet nie chciał cofnąć decyzji.
    Dalej myślisz o lodzie?
    ————-
    Vandermerwe!
    Co to znaczy: „The tombstone imperative”? Tłumacz pisze coś o nagrobku.

  24. Mario, to nie są mało interesujące fakty – niestety.
    ————-
    Pawle, najpierw musiałem przepraszać Telemacha za ostry tekst w wymowie, teraz Ciebie. Ale niestety sam sobie przeczysz, przeczytaj na spokojnie, co napisałeś: „Moim zdaniem obszar tolerancji (…) jest współcześnie szerszy niż kiedykolwiek wcześniej. Aczkolwiek faktem jest również, że nie są tolerowane pewne zachowania, które wcześniej uchodziły za coś normalnego. Nastąpiło tu przesunięcie w ocenach”.
    Jedyne prawdziwe zdanie, to to ostatnie. Wyobrażasz sobie, że Duda bierze jakąś kobietę, która mu się podoba, jako kochankę, mimo że on sam ma żonę, a ona męża (patrz Napoleon i Pani Walewska). Moim zdaniem – przy założeniu, że mówimy o szlachcie, a nie o chłopach pańszczyźnianych – poziom swobód był ówcześnie o wiele szerszy niż dzisiaj. Ale to jest moja ocena, oficjalnie muszę napisać, że sytuacja jest taka sama tylko; „Nastąpiło tu (tylko) przesunięcie w ocenach”.

  25. Po roku przyszło wezwanie do zapłaty za szkodę 7 000 zł – tyle wypłacono motocykliście za uszkodzenie motocykla. Upominała się firma ubezpieczeniowa.

    Dlatego warto wykupić (nieobowiązkowe) OC dla rowerzysty. Może się zdarzyć poszkodowanie pieszego, albo otarcie o drogi samochód i wtedy wzmiankowane kilka tysięcy może być dużo za mało. Koszt jest nieznaczny, można wykupić np. w PZU (gdzie mam doświadczenie), ale jest kilka innych opcji.

  26. Wybrałeś sobie, Torlinie, dla kontrargumentacji epokę wyjątkowo libertyńską, jeśli idzie o obyczaje seksualne, bo takie było Oświecenie i jego przedłużenie, epoka napoleońska. Ale nawet wtedy dotyczyło to jedynie wąskiej warstwy uprzywilejowanej i oświeconej, bo już wśród drobnego ziemiaństwa czy mieszczaństwa takiej tolerancji raczej nie było.
    Przykład Napoleona przy tym jest zupełnie chybiony, bo monarchowie we wszystkich czasach byli poza zasięgiem krytyki, co nie przeniosło się, jak widać, na polityków demokracji.
    A poza tym: czy mógłby w tamtych czasach cesarz czy magnat wziąć sobie jawny sposób nie kochankę, lecz kochanka? Czy mógł cieszyć się pełnym szacunkiem społeczności człowiek pochodzący z nieprawego łoża (o ile nie było to łoże królewskie?). Jaka była sytuacja kobiety z nieślubnym dzieckiem oraz tego dziecka? Jaka była w ogóle sytuacja kobiety – co jej było wolno, do czego miała prawo, czym mogła się zajmować bez ujmy na czci?

  27. „Co to znaczy: „The tombstone imperative”?”

    Wyjaśniam w zastępstwie Vandemerwe. Znaczy to dosłownie: „imperatyw nagrobka”. Chodzi o przymus działania wynikający z czyjejś śmierci. Na przykład obowiązek krwawej zemsty.

  28. Torlinie, wybacz, ale cytowany przez Ciebie przykład ma charakter dowodu anegdotycznego.
    Wierz mi, regułą jest „niezabieranie” rodzicom dzieci. Zabieranie jest wyjątkiem. Wyjątkiem w przeważającej ilości przypadków jak najbardziej uzasadnionym, bo wyrwanie dziecka z patologii (gdzie dziecko jest bite, maltretowane lub zachodzi uzasadnione podejrzenie, że jest wykorzystywane seksualnie) ma absolutny priorytet.

    Tak jak wszędzie gdzie decyzje podejmują ludzie, dochodzi czasem do decyzji błędnych. Ludzie, również ci, którzy pracują w służbach podejmują czasem błędne decyzje, szczególnie jeśli (tak jak w cytowanym nprzypadku dziecko łże i udaje ofiarę i dochodzą problemy z porozumieniem się. Założę się o wiele, że dziecię znało norweski lepiej od rodzicielki i „rozegrało” sytuację zgodnie ze swoim widzimisie, nieprawdaż? Nie sądzisz jednak, że zcanienie z podobnych pojedynczych przypadków „systemu odbierania dzieci rodzicom w Norwegii i Niemczech” jest sporym nadużyciem?
    Ja sądzę.
    Przypomina mi taki sposób argumentowania pełne zachwytu wypowiedzi znajomych Niemców na temat putinowskiej Rosji.Nie byli, nie doświadczyli, nie skonfrontowali swych wyobrażeń z rzeczywistością, coś tam usłyszeli – ale wiedzą jak jest.
    Tak że się Torlinie nie zgodzimy ze sobą. Ja mam za sobą nieomal 40 lat życia w rzeczywistości na temat której się wypowiadasz i pozostanę „przy swoim”. Lód jest bardzo cienki. Łatwo o krzywdzące uogólmienia.

  29. @ Pawel Lubonski,

    Ja nie twierdzilem, ze Pan postuluje wprowadzanie rstrykcyjnych praw i kar, gdyz to z Pana wypowiedzi nie wynika. Jest natomiast moim odczuciem, ze wladze coraz czesciej siegaja wlasnie do restrykcyjnych praw i straszenia karami jako rozwiazania problemu – co Pan wspomina. Osobiscie jestem zwolennikiem swiadomej dyscypliny, to zas wymaga wiele pracy ze strony panstwa i spoleczenstwa.

    Calkiem mozliwe, ze w sensie prawnym mamy wiekszy zakres swobod, co niekoniecznie przeklada sie na swobode w sensie funkcjonowania spoleczenstwa i stosunkow miedzyludzkich. Przykladow, duzych i malych, nie trzeb szukac zbyt intensywnie, gdyz wystepuja na codzien. Klasycznym przykladem moze byc przyklejanie etykietek ludziom czy grupom spolecznym, z ktorych pogladami czy postawami sie nie zgadzamy. To jest w sumie temat rzeka.

    @ Torlin,

    Przepraszam za uzycie pojecia i brak wyjasnienia. Pawel Lubonski zrobil to za mnie. W realiach przemyslowych jest to dzialanie naprawcze w wyniku wypadku ( „najlepiej ” smierteknego) czy tez katastrofy. Rzecz w tym, ze w zdecydownej wiekszosci przypadkow rzecz byla do przewidzenia i mozna bylo podjac dzialanie zabezpieczajace nim zdarzenie nastapilo. Pomysl o katastrofie „Titanica” ( ilosc pasazerow vs ilosc miejsc w szalupach) czy „Concord” (nim samolot sie rozbil bylo kilka wczesniejszych przypadkow „eksplozji” opony i wycieku paliwa ze zbiornikow).

    Pozdrawiam

  30. Grzesiu!
    Przez wiele lat współpracowałem z firmą brokerską, stosunek do ubezpieczenia jest to jedna z najgorszych przypadłości nawet inteligentnych ludzi. Nie wiem dlaczego, ale traktują je jako zbędny koszt. Ubezpieczam każdy wyjazd zagraniczny*, dom, samochód**. Znając zasady brokerki wybuchałem śmiechem na widok artykułów i komentarzy na temat „złodziejstwa” Jakubowskiej przy ubezpieczeniu – zdaje się – elektrowni „Dolna Odra”.
    * rzecz jest bardziej skomplikowana, gdyż jestem członkiem OeAV (Österreichischer Alpenverein) i mam ubezpieczenie na cały świat, więc nie ubezpieczam się za każdym razem przy wyjeździe zagranicznym, ale gdybym nie miał, tobym to robił.
    ** teraz auta nie mam, mówię o czasie przeszłym
    ——————–
    Pawle!
    Ależ to co napisałeś tylko potwierdza moją tezę, że nie nastąpiło ani zwiększenie, ani zmniejszenie, tylko przesunięcie.
    ——————–
    Telemachu!
    Nie wszystko pamiętam z tej całej sytuacji, jedyne co utkwiło mi w pamięci, to jak mantra powtarzane przez płaczącą matkę zdania, że przecież sąd wydał wyrok, i mała cofnęła swoje zeznanie, dlaczego urząd się tak zawziął na jej córkę.Ja córki nie znałem, tylko matkę w Warszawie. Mogłoby to być li tylko imaginacją zakochanej matki, ale wyrok sądu jest dowodem niepodważalnym.
    ————-
    A ja Vandermerwe powtórzę to, co napisałem do Pawła, jestem wielkim zwolennikiem małej ilości zakazów i ograniczeń, ale egzekwowanych z całą surowością prawa.

  31. @ Torlin,

    „….jestem wielkim zwolennikiem małej ilości zakazów i ograniczeń, ale egzekwowanych z całą surowością prawa.”

    Zapewne powtarzam sie. W latach 60-ych w Wielkiej Brytanii w roznych miejscach poblicznych proszono by czegos nie robic. Nie uzywano pojec „nie wolno” lub „zakazuje sie”. Nie bylo tez grozenia kara, choc zapewne w tle byly i kary, choc w sumie nie najwazniejsze. Lata pozniej, w polowie lat 70-tych to wszystko uleglo zmianie i wszedzie bylo widac czerwone naklejki z wyraznym zakazem i wysokoscia kary. Wole system pierwszy, gdyz wierze, ze spoleczenstwo moze swiadomie i sprawnie funkcjonowac bez grozb i kar.

    Pozdrawiam

  32. @Torlin,
    Bo ubezpieczenia są masowo traktowane jako element upsellingu (np. przy kredytach) z którego niewiele dobrego wynika dla klienta, z uwagi na trudność późniejszej likwidacji szkody. Sam jestem bardzo ostrożny w kupowaniu ubezpieczeń.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: