Napisane przez: torlin | 11/01/2018

Jedynie cytat – właściwie bez komentarza

Zaszokowany jestem fragmentem wywiadu udzielonego Józefowi Krzykowi z „Ale Historia” (dodatkowi GW) przez prof. Nikołajewa Iwanowa, autorki książki: „Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla” wydanej przez Wydawnictwo Literackie w 2017 r. Dlatego notkę zestawiam właściwie tylko z samego cytatu, nie ważę się komentować, bo brzmi to jak bajka znając skuteczność NKWD w poszukiwaniu takich ludzi, i strasznie ich za to karząc. Ale to w końcu profesor, wydawnictwo słuszne, a II Wojna Światowa nosi w sobie jeszcze tyle tajemnic:

„Do dziś mało kto wie, że w Polsce tuż po wojnie Armia Czerwona miała olbrzymi problem z dezerterami, którzy bez względu na konsekwencje woleli w niej pozostać i nie wracać do „raju” Stalina. Dotyczyło to przede wszystkim żołnierzy polskiego pochodzenia, a także bliskich Polakom językowo i świadomościowo Ukraińców i Białorusinów. Wtapiali się w otoczenie, zawierali fikcyjne związki z Polakami, palili swe sowieckie dokumenty. Woleli zaryzykować wszystko, niż wracać do komunistycznego raju, jakim rzekomo był Związek Radziecki. Niektórym się udało, po 1956 roku zostali objęci amnestią i pozwolono im nawet ściągnąć do Polski rodziny. W Polsce żyją obecnie tysiące potomków tych ludzi*, niektórzy do dziś nie wiedzą o swym nietypowym pochodzeniu. O tym zresztą piszę w książce”.

* nie to, że ja muszę mieć rację, ale tak zastanawiam się, czy konstrukcja: „W Polsce żyje obecnie tysiące potomków tych ludzi” nie byłaby lepsza.


Responses

  1. Mnie to zupełnie nie dziwi. Związek Sowiecki to była nie tylko wszechobecność i omnipotencja „organów”, lecz także wszechobecny bałagan i tumiwisizm, zwłaszcza bezpośrednio po zakończeniu wojny. To był czas wielkich ruchów ludnościowych i nawet najsprawniejsza administracja nie była w stanie nad tym zapanować.
    U Sołżenicyna w „Archipelagu Gułag” można przeczytać kilka historii ludzi potwierdzających, że takie sytuacje były możliwe. Z pamięci przytoczę na przykład przypadek uciekiniera z łagru, który z kradzionymi dokumentami wyjechał na drugi koniec kraju, zatrudnił się jako kierowca w jakimś kołchozie i sporo lat żył spokojnie, a wpadł tylko nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności.
    Z kolei Vincenz w „Rozmowach z Sowietami” (jeśli nie czytałeś, to polecam) przywołuje relacje o tym, jak to urlopowani lub wracający z frontu żołnierze pozwalali sobie – we własnym kraju! – na jawne gwałty i rozboje, a służby porządkowe przez dłuższy czas kładły uszy po sobie.

    PS. Masz rację, prawidłowa w tym kontekście jest wersja „tysiące ludzi żyje”.

  2. Bardzo Ci Pawle dziękuję za komentarz. Może to się wydaje nieprawdopodobne, ale ja też czasami czegoś nie wiem 😉 W sumie jest to bardzo ciekawa historia, będę się musiał bliżej tym zająć. Dzięki.

  3. Polecałem tu już bezpłatny zbiór reportaży z małych miasteczek („Światła Małego Miasta”), jeden z nich opisuje bardzo podobną historię:

    „Matula. Nie nazywam się Szepietowski, tylko Walentij Jewdokimow. Jestem dezerterem
    z Armii Czerwonej. Wysłuchaj, co chcę ci powiedzieć”.

    Urodził się w 1918 roku we Frunze (dzisiejszy Biszkek), stolicy Kirgizji. Przed wojną był dyplomowanym księgowym. W 1944 roku dowodził kompanią wojsk radzieckich. Tuż przed polską granicą stanęli na kwaterze w jakimś gospodarstwie. W sianie znaleźli bimber i tęgo popili. Po trzech dniach któryś z żołnierzy zauważył, że front poszedł dalej, a oni zostaną rozstrzelani za dezercję.
    I nawet pies z kulawą nogą nie zainteresuje się tym, dlaczego oddalili się od macierzystej jednostki na dłużej niż 24 godziny. Kompania samorzutnie rozformowała się. Każdy na własną rękę szukał szczęścia. Niektórych złapano. Walentij znalazł przy leżących w rowie zwłokach dokumenty wystawione na Władysława Szepietowskiego. Zmienił ubranie. Poduczył się języka. Przezimował. – No, a w Chełmie spotkałem ciebie. – kończy swoją opowieść. – I zakochałem się. Wiem, matula, że cię oszukałem, ale nie miałem innego wyjścia. Wybacz mi! Nie chcę dłużej się ukrywać. Jest amnestia, mogę w końcu zacząć żyć jak zwykły człowiek. Przyjmiesz moje nazwisko?

    Jeszcze raz polecam: https://swiatlamalegomiasta.pl/

  4. Jestem w to w stanie uwierzyć, wiele lat po tamtych wydarzeniach przypadkiem zupełnym będąc na marginesie sprawy podobnej, toutes proportions gardées, ma sie rozumieć… Latem Roku Pańskiego 1980, choć jeszcze przed strajkami, o których zresztą najmniejszego żeśmy nie mieli pojęcia, przyszło nam z grupą przyjaciół, przeważnie harcerzy (choć to nie skautowska była włóczęga), włóczyć się po Kotlinie Kłodzkiej i Karkonoszach. Jakeśmy zeszli z gór do Jeleniej Góry, z punktu nas mnogość patroli uderzyła, zarówno naszych, jak i sowieckich, a przeważnie mieszanych. Nie będę ukrywał, żeśmy byli cokolwiek przerażeni widząc milicjantów z kałasznikowami, bośmy tego brali za sygnał, że się nasze władze w coś arcypaskudnego wpakowały. Dodatkiem nader często nas akuratnie kontrolowali, co nam wreszcie jakiś przechodzień wyjaśnił, że to dla naszej młodości i krótko strzyżonych włosów, bośmy takich fryzur za praktyczne widzieli w wędrówkach naszych… Wyjaśnił przy tem, że dezerterów sowieckich szukają, bo im ponoś z transportu blisko setki nawiało. W parę miesięcy później żem się dowiedział, że to było pokłosie jakiegoś układu rozbrojeniowego, którego Breżniew zawarł z Carterem o wycofaniu iluś dywizji z terenu NRD. Nie powiedziano tylko tego, że te dywizje wycofywane z NRD, jechały prosto do Afganistanu, co żołnierzom miano powiedzieć dopiero, gdy już eszelony ruszyły. Efekt był taki, że podobno już przy przejeżdżaniu przez mosty na Odrze, gdzie pociągi zwalniały, wielu z nich wyskakiwało i skakało do rzeki… Szukałem potem jakich wieści, czy się komu pofortunniło, ale jedyne dwie informacje, co by się tego tyczyć mogły, to wzmocnienie obsady placówek wywiadowczych amerykańskich w Berlinie (ale to też i mogło mieć przyczyn innych), oraz zupełnym przypadkiem gdzieś wychwycona informacja, że w 1980 roku dwukrotnie zwiększono obsadę sowieckich prokuratur wojskowych, w związku z wielką ilością dezercji i innych zdarzeń, związanych z wojną w Afganistanie.
    Kłaniam nisko:)

  5. Gszczepa! Wachmistrzu!
    Fascynujące historie. Ile to jeszcze tajemnic zatrzymuje nasza ukochana Klio dla siebie. Bardzo Wam dziękuję Gszczepa i Wachmistrzu za wspaniałe anegdoty i wpis.

  6. Informacja o przenoszeniu wojsk z NRD do Afganistanu nosi znamiona plotki [nie było czegoś takiego], ale nie byłby to pierwszy przypadek kiedy plotka decydowała o działaniach ludzkich.

  7. @gszczepa,

    Raczej tak. W materialach, ktore posiadam nie ma wzmianki o jednostkach przerzuconych z Niemiec do Afganistanu. W Afganistanie „urzedowala” 40 Armia sformowana w tamtym regionie w 1979 roku.

    Jeszcze jeden dodatek do historii. Warto wspomniec o Rosjanach oficjalnie wyslanych do Polski, ktorzy tam pozniej zostali, niejednokrotnie nie majac pewnosci czy nie zostana zmuszeni do powrotu.

    Pozdrawiam

  8. Sięgając historycznie dalej, warto pamiętać o (zwykle post-białych) Rosjanach (i nie tylko) służących w wojsku II RP.

  9. Gszczepa! Vandermerwe!
    Plotka i mit to jest coś strasznego. Potrafi przeżyć tysiąclecia, mimo setnych dowodów odkłamujących. Takim najpiękniejszym przykładem w naszej historii była Bona, jedna z najwspanialszych władczyń na dworze krakowskim, z której plotka (głównie wiedeńska) zrobiła zimną zbrodniarkę.
    A Polacy pochodzą od Sarmatów, mieli kraj od morza do morza, u nas nie było stosów i trądu, jesteśmy przedmurzem chrześcijaństwa, jesteśmy tylko dobrzy i nigdy nikogo nie uciskaliśmy, bo nie mieliśmy kolonii (a nie, przepraszam, mieliśmy, w Gambii i na Karaibach). A Biskupin wybudowali starożytni Słowianie, najpewniej Polacy.
    I wszystko nieprawda.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: