Napisane przez: torlin | 20/01/2018

Cudowny głos z epoki mojej wrażliwości

19 stycznia 1943 r. urodziła się Janis Joplin. Chyba najwspanialszy głos kobiecy muzyki młodzieżowej moich lat*. Jakby nie liczyć minęło 75 lat. I pomyśleć, jaki to był talent, skoro tak naprawdę jej prawdziwa kariera trwała tak nieprawdopodobnie krótko, w grudniu 1968 roku rozpoczęła karierę solową, a zmarła w wyniku przedawkowania narkotyków w październiku 1970 r.

Janis Joplin wycisnęła takie piętno na naszej wrażliwości w moich latach*, że trudno sobie wyobrazić. Jak słusznie napisał Jarek Szubrycht: „Była jedną z tych nielicznych interpretatorek, które odciskają na utworze takie piętno, że go sobie zawłaszczają. Jak śpiewać „Summertime” po Janis? Udając, że nie zna się jej wersji? Naśladując ją? Jedno i drugie właściwie niewykonalne”.

Z nią związana jest jeszcze jedna sprawa, nieumiejętność dawania sobie rady w życiu przy wszelkich przeciwnościach losu i przy słabej psychice przez Wielkich Artystów Sztuk Wszelakich. Przykłady można wiązać w pęczki: Marilyn Monroe, Ella Fitzgerald, Jim Morrison, Kurt Cobain, van Gogh, czy właśnie Janis Joplin. Nasza bohaterka była brzydka, niezgrabna, otyła (a jak się odchudziła, to miała rozstępy), nielubiana w szkole, potrzebująca akceptacji. Mimo pozornej pewności siebie była małą, bojącą się wszystkiego dziewczynką. Nie wiadomo, jak mocny mieli wpływ na jej śmierć koledzy ze szkoły, bo odtrącana i napotykająca jedynie szyderstwa za swoich młodych lat wokalistka po zdobyciu międzynarodowej sławy postanowiła pojechać do Port Arthur w Teksasie. Spotkały ją jednak takie same szyderstwa, a nawet szykany.

*moimi latami nazywam okres tak naprawdę 1968-1970 (jakbym ściągnął od Janis Joplin), urodziłem się w 1951 roku, więc miałem wtedy 17-19 lat. Oczywiście moje zafascynowanie muzyką nie skończyło się z tą datą, chociażby Led Zeppelin IV jest z 1971 roku.

Reklamy

Responses

  1. Tylko tak niewinnie pytam: jakimi kryteriami posłużyłeś się przy mierzeniu „wielkości” artystów?
    Przyznam, że Marilyn Monroe trochę mnie w tym towarzystwie zaskoczyła.
    Ale z drugiej strony mogłeś przecież też napisać że Karin Stanek była wielka i pewnie, w jakimś sensie miałbyś też rację.

  2. Sadze, ze okreslenie „Wielkich Artystów Sztuk Wszelakich” nalezy traktowac z przymruzeniem oka i lekkim usmiechem.

    Pozdrawiam

  3. Niech Wam Chłopaki będzie. Mam swoje zdanie na ten temat. Oczywiście znowu zejdziemy na non-stop tę samą tematykę, czy ja mam prawo coś napisać czy nie. A ja Wam na okrągło odpisuję, że mam prawo. Przypomina mi się Hoko, który stale powtarzał, że nie można mieć kilkuset ulubionych dzieł malarskich, a ja mu wyjaśniałem, że można. Tak można dyskutować do końca świata i jeden dzień dłużej.
    Moje kryteria wielkości? To jest człowiek, który dokonał czegoś tam w dziedzinie akurat w tym miejscu Sztuki, którego dzieło jest albo wspominane, albo odtwarzane na całym świecie, jego postać wywołuje uśmiech na twarzy i jest wspominane przez miliony ludzi.
    Naprawdę, wierzcie mi, jestem miłośnikiem opery, koncertów kameralnych, mam mnóstwo płyt, z przyjemnością oglądam przedstawienia np. z Włoch, w oryginalnej scenerii. Wiem, o jaką Wielką Sztukę Wam chodzi. Ale dla mnie zarówno Janis Joplin, jak i Karin Stanek były wielkie. Wielkie w obrębie tego, czym się zajmowały. Przepadam zarówno za Marilyn, jak i Janis i Karin, bardzo lubię je słuchać, jak i Monroe oglądać.
    Nigdy nie potrafiłem zrozumieć podziału na Sztukę Wielką, i dla mas, ja dzielę na dobrą i złą, w obrębie konkretnych kategorii. W ciągu ostatnich 5 lat byłem na koncercie klawesynowym, operze Mozarta, polsko-pakistańskim zespole młodzieżowym i na Grupie Mozarta. Jakby ktoś chciał ze mną pójść na Chylińską, to też z chęcią bym poszedł.
    Inaczej mówiąc, jeżeli filmy MM są bez przerwy nadawane w telewizji, piosenki słyszy się w radiu, jej twórczość znana jest moim dzieciom, które urodziły się wiele lat po jej śmierci, to jest dla mnie Osobą Wielką.

  4. @ Torlin,

    Z przyjemnoscia slucham Janis Joplin czy The Doors (i wielu tworcow „mniej lub bardziej powaznych”), wiec nie ma sprawy. Wielkosci jest wzgledna. Popatrz na niektore sondaze w stylu; „najslawniejsza osobowosc wszechczasow”,

    Pozdrawiam w upalna niedziele

  5. Vandermerwe!
    Może powtórzę, zgodnie z moją definicją nawet raper, przedstawiciel gatunku, którego nie znoszę, gdy jest słynny od Ziemi Ognistej przez Czad do Papuasów – jest wielką osobą i indywidualnością. Nie ma to związku z moimi fascynacjami.
    Ps. „upalną niedzielę” – okrutny żart (w Warszawie -1 i wiatr przy pełnym zachmurzeniu)

  6. Dla mnie miarą Wielkości Artysty są moje własne emocje. Przy takim postawieniu sprawy, w omawianym zakresie spraw, czuję się Torlinie twoim emocjonalnym bliźniakiem.

  7. Ja natomiast uwielbiam evegreeny. Czyli mogą być przeboje ponadczasowe , nawet i te wiekowe. Pisane w muzyce ” poważnej „. . Swietnie się bawię w Nowy Rok , przy transmisji że złotej sali z Wiednia , muzyki rodziny Straussow.
    No i oczywiście piosenki z lat mojej młodości , ale to bardziej na zasadzie sentymentu, bo ” każde pokolenie ma swój czas” i swoje piosenki, filmy itd..
    Nie znam się na muzyce i nie potrafię odróżnić piosenki zlej od dobrej. To samo z filmem . Myślę ,że to jak z modą . W tej chwili cudne a za moment smieszne, dziwne , a nawet brzydkie . 😉

  8. @ Torlin,

    Ja nie mam pretensji, gdy ktos okresla jakas osobe/artyste jako „wielka”. Sadze, ze zle zrozumiales intencje mojego pierwszego wpisu. W moim odczuciu piszac „sztuk wyzwolonych” wskazales na pewien dystans ( moze wlasnie przymruzenie oka) i wzglednosc pojecia „wielki”.

    Pozdrawiam

  9. Julu!
    A kto nie uwielbia evergreenów. Ale ono mogą być różne, bo przecież np. w jazzie uwielbiam, jak święci maszerują w najróżniejszych wykonaniach.
    ———
    Tempie!
    Dzięki za te słowa.
    —————
    Vandermerwe!
    Ależ jest i tak, i tak. I jednocześnie traktuję to poważnie, ale również z lekkim przymrużeniem oka, nie robię z tego sprawy – słoń a sprawa polska.

  10. Mnie nie zachwyca.

  11. @Torlin
    Cieszę się, że się zgadzamy co do wielkości Karin Stanek. Chociaż Papuasom to ona raczej znana nie jest. No to sprawdźmy gdzie jest granica wielkości. Skoro Karin Stanek jest wielka, to czy nie powinniśmy uznać również wielkościJerzego Połomsiego? Nie sądzisz Torlinie, że Połomski też był, a może nawet dalej jest wieki?

  12. Jak się okazało Zacny Burmistrzu Kamiennej Wioski mamy wiele rzeczy wspólnych, że o datach nie wspomnę 🙂 Wybrańcy bogów umierają młodo, powiadają. A skoro już o tym to dorzucam link, na którym masz Joplin, Morrisona i Hendrixa razem:

    Serdeczności

  13. Gszczepa!
    Nie ma obowiązku 😉
    ————————–
    Tak, Telemachu, jest. Wyobraź sobie, że on – mimo 85 lat – w dalszym ciągu występuje, cieszy się niebywałą popularnością. Zawsze elegancki, ze znakomitą dykcją, i trzeba przyznać, niektórymi wspaniałymi przebojami. Moim ulubionym jest „Daj” z tekstem Kreczmara.
    —————-
    Dzięki Szczurku.
    Janis Joplin należy do Klubu 27-ki, napisałem na ten temat NOTKĘ, jak chcesz to zajrzyj. Niestety, żadnego z dawnym komentatorów już nie ma u mnie dzisiaj.

  14. Z tego wniosek że nie mogę się odchudzać bo będę miała rozstępy 🙂
    A tak na poważnie to akurat Janis Joplin nie znałam, bo ja bardzo młodą babcia jestem.:-)
    A jeszcze poważniej to razi mnie umieszczenie w jednej linijce z nią van Gogha…
    A propos – byłeś na filmie „Mój Vincent” Polecam – jakby co…

  15. Stokrotko!
    Nie powinno to Cię razić w moim blogu, gdyż moje zafascynowanie malarstwem chyba Ci jest znane, więc nie jest to rzucanie pereł przed wieprze. Była wielką artystką, niepowtarzalną, która odcisnęła piętno na swojej epoce muzycznej. Należała do tej grupy gigantów z końca lat 60., którzy pchnęli muzykę młodzieżową na bardzo wysoki poziom (spróbowałbym zaryzykować stwierdzenie, że nieosiągnięty już nigdy więcej w historii).
    Powiem Ci szczerze, że porównuję ówczesne wydarzenia muzyczne do Wielkich malarstwa, opery czy prozy. EL&P nagrywający z orkiestrą „Obrazki z wystawy” Musorgskiego, Jimi Hendrix wyczyniający cuda z gitarą, słyszałem jego nagrania wyjących wilków, a jego hymn USA „Star Spangled Banner”, który W 1969 roku w Woodstock Hendrix wykonuje na scenie, doprowadza do (za słowo orgazmu się nie obrazisz?) wszystkich słuchających. To jest Stokrotko epoka rocka symfonicznego, wielkich przedstawień, suit, nagrań z orkiestrami symfonicznymi, dokonywania gwałtu na dotychczas przyjmowanej jako kanon estetyce. A cóż innego robił van Gogh? To samo, tylko w malarstwie. Posłuchaj sobie „Summertime” w jej wykonaniu. Jarek Szubrycht pisze kretynizm o „ramotce Gershwina”, kto wykona ten utwór tak jak ona? To jest dokładnie to samo, co z Niemenem i jego „Dziwnym świecie”. Jest niepowtarzalny, można od biedy się tylko do niego zbliżyć.
    Dlatego uważam za całkowicie słuszne w jednym rzędzie postawić Janis Joplin i van Gogha.

  16. Swego czasu na National Geographic, a jeszcze wcześniej na Discovery Civilazation, był program „Ostatnie 24 godziny”, o ostatnich godzinach życia różnych sławnych ludzi. Bohaterką jednego z odcinków była właśnie Joplin. Dynamit nie dziewczyna. Leonard Cohen był nią zacwycony. Spotykali się przez jakiś czas, raz próbowali narkotyków. Potem Cohen poświęcił jej jedną ze swoich piosenek…

    Pozdrawiam Torlinie! 🙂


  17. Pozdrowienia Celcie


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: