Napisane przez: torlin | 26/01/2018

Może nowy Arctowski, a kiedy stary Dobrowolski?

„Belgica” skuta lodem.

Wszystko opiera się na Traktacie Antarktycznym, podpisanym z powodu niebezpieczeństwa wojny o Antarktydę, przypuszczalnie pełną bogactw naturalnych. Ten południowy kontynent uznano za dobro całej ludzkości, Amerykanie wręcz nazwali go „ziemią niczyją”, znajduje się pod opieką ONZ i państw konsultacyjnych. Podział krajów na poszczególne grupy w Traktacie jest dość skomplikowany, ale dla nas najważniejsze jest to, aby należeć do państw konsultacyjnych. Aby nim się stać państwo musi podjąć istotne badania naukowe i ustanowić całoroczną stację naukową na Antarktydzie lub wysłać ekspedycję naukową, wtedy takie państwo konsultacyjne jest uprawnione do głosowania na posiedzeniach konsultacyjnych. Polska jest nie tylko członkiem-założycielem Traktatu, ale formalnie ma 2 stacje: „Arctowski” i „Dobrowolski”. Takie Spotkanie Konsultacyjne odbyło się w 2002 r. w Warszawie.

Dla ludzi kompletnie zielonych informacja, że Arctowski i Dobrowolski byli polarnikami, uczestnikami belgijskiej wyprawy na statku „Belgica” (u góry) w 1897 roku. W 1956 roku na wschodzie kontynentu Rosjanie założyli stację „Oasis”, którą następnie darowali w 1959 roku Bratniemu Narodowi Polskiemu. Uśmiecham się, jak czytam, że w pierwszej ekspedycji obok profesorów brali udział Alina i Czesław Centkiewiczowie. Polacy posiedzieli rok czy dwa, zakonserwowali stację i raz ją odwiedzili. Szkoda słów. Oficjalnie nazwana jest „inactiv” – to jest pytanie do znających język angielski, gdyż wg Tłumacza takiego słowa nie ma, jest ‚inactive” – nieaktywny – co mi się podoba, i „inactivity” – bezczynny – co mi się mniej podoba.

„Arctowski” to o wiele późniejsza sprawa, stacja została zbudowana w 1977 roku, a powstała dzięki sprytowi polarników. Gdy za Gierka zaczęło brakować mięsa późniejszy szef ekspedycji, kierownik Instytutu Ekologii PAN  prof. dr. Romuald Klekowski zaczął przekonywać rząd, że olbrzymią ilość białka ma kryl, a jego najwięcej jest w pobliżu brzegów Antarktydy. Ale aby mieć prawo go łowić, trzeba było być państwem konsultacyjnym, czyli posiadać całoroczną stację.

Nie mogę zrozumieć, dlaczego my nie uruchamiamy „Dobrowolskiego”, czy naprawdę prawie 40-milionowego narodu nie stać na wysłanie 10-40 ludzi ze sprzętem, helikopterem, szczególnie, że 7,5 km od nas jest stacja australijska. Ona jest wprawdzie tylko letnia, a nasza taka nie może być? Przecież to nie są jakieś kolosalne koszty. Musimy też pamiętać, że Chiny, które wprawdzie podpisały Traktat, zakładają nowe stacje, pchają górę sprzętu, nikt nie wie, co oni tam robią.

Ponieważ morze zbliża się do stacji, i niedługo barak runie, należałoby wybudować nowy budynek stacji. I tu zaczynają się schody. W 2016 roku zaprojektowana została przez Pracownię Kuryłowicza bardzo ładna stacja TU, projektant podszedł do sprawy, że kapelusze z głów. Pojechał na stację, siedział tam miesiąc, rozmawiał z polarnikami. I jak już się wydawało, że jesteśmy w ogródku i witamy się się z gąską, to usłyszeliśmy z ust wicepremiera Gowina (jak z dowcipu żydowskiego) trochę wiadomości dobrych, trochę wiadomości złych. Zacznijmy od tych złych: „z uwagi na ograniczenia prawne i budżetowe nie jest możliwe obecnie sfinansowanie tej inwestycji w całości z budżetu resortu, zabezpieczeniem dla nowej stacji im. Arctowskiego powinien być wieloletni model finansowania oparty o gwarancje rządowe, a nie tylko te resortowe. Na tym etapie nie możemy sprecyzować dokładnego terminu wypracowania tego modelu oraz, czy i w jakim zakresie, gwarancje finansowania badań antarktycznych weszłyby w życie”. Czyli dupa.

Ciekawe, czy konsultował to z Polskim Konsorcjum Polarnym, należy do niego w końcu 12 uczelni wyższych, 6 instytutów naukowych i Komitet Badań Polarnych PAN. Ale jest i plus dodatni, że znowu zacytuję Gowina: „kierownictwo MNiSW jest zaangażowane w prace nad odpowiednim modelem finansowania dla nowej stacji oraz szeroką promocję badań polarnych realizowanych przez polskie stacje” (UWAGA – LICZBA MNOGA – czyżby Dobrowolski (dop. Torlina)). Ministerstwo dodało, że w celu zapewnienia bezpieczeństwa logistycznego stacji im. Arctowskiego w ostatnich latach, przy wsparciu MNiSW, Ministerstwo Spraw Zagranicznych negocjowało umowy ws. współpracy naukowej i logistycznej z Argentyną, Chile i Peru. Mają one docelowo zapewnić fracht i wsparcie logistyczne budowy nowej stacji. „Docelowo podobne porozumienia będą przedmiotem negocjacji z Australią i Chinami w kontekście pozostałych polskich stacji polarnych” – zapowiedział resort nauki. Dobrowolski?

Ps. z cyklu „prawdziwi Polacy” – rodzina Arctowskiego nazywała się Artzt i pochodziła z Wirtembergii.


Responses

  1. „Musimy też pamiętać, że Chiny, które wprawdzie podpisały Traktat, zakładają nowe stacje, pchają górę sprzętu, nikt nie wie, co oni tam robią.”

    Co to znaczy? Rozumiem, tym malym „ludzikom” o zoltawej cerze i skosnych oczach nie nalezy ufac. Jedyni godni zaufania jestesmy „my”, ludy milujace wolnosc i demokracje.
    Tak na marginesie. Okreslenie „ziemia niczyja” ma historycznie zle konotacje. Takim pojeciem uzasadniano zabor odleglych terytoriow zmieszkalych przez ludy o „ciemniejszej karnacji i smiesznych imionach”. Czyzby Amerykanie mieli jakies tajne plany?

    Pozdrawiam

  2. Porównywanie się do Chin, wschodzącego supermocarstwa, jest skazane na frustrację.

  3. Zrobiłeś mi wielką przykrość Vandermerwe, nie zasłużyłem na to. Nigdy, jak prowadzę blog prawie 12 lat, nie byłem rasistą. Podziwiam takie narody jak żydowski, chiński, amerykański, rosyjski, „wyprodukowali” mnóstwo wynalazców, ludzi kultury.
    Niestety, mamy w świecie nową epokę, można ją nazwać „zielonoludzikową” (dalej nazywane przeze mnie „ZL”). I nie obciążam tym „skośnookich ludzików”, tylko rząd chiński. W jaki sposób rząd chiński działa ZL widać na przykładzie Morza Południowochińskiego, ZL powiększają tam wyspy, budują lotniska, sprowadzają żołnierzy, nie zwracając uwagi na to, że są podpisane jakieś konwencje, że do tych terenów zgłaszają jakieś pretensje inne państwa. O Chinach będzie następna notka.
    Mam dokładnie to samo zdanie o Rosjanach, lubię ten naród, a nie znoszę rządu. I Rosjanie postępują w sprawie zasobów naturalnych terenów zimnych kropka w kropkę tak samo. Tylko że Chińczycy nie mogli zająć się północą, to zajęli się południem. Rosjanie próbują zaanektować wszystkie morza polarne na północ od Rosji, a jaki mają stosunek do podpisanych traktatów, mieliśmy przykład w Budapeszcie. Co zrobi świat, jak Chińczycy zaczną kopać na Antarktydzie? Ależ to nie Chińczycy będą kopać, tylko ZL. I w dupie będą mieli Traktat Antarktyczny.
    ————–
    Vandermerwe!
    Amerykanie użyli tego sformułowania w sensie przyszłościowym, a nie przeszłości. Ty wspominasz osadników amerykańskich zajmujących „ziemię niczyją”, w przypadku Antarktydy Amerykanie twierdzą, że to powinna być „ziemia niczyja”
    —————-
    Ależ oczywiście Gszczepa, ale nie zmienia faktu, że Polskę stać na prowadzenie badań na Antarktydzie, ludzie, nie przesadzajmy. Nie stać może na wyprodukowanie specjalnych statków tylko dla tych stacji, co zrobili Chińczycy, ale powtarzam, 7,5 km od naszego Dobrowolskiego jest stacja australijska, nie możemy wejść w porozumienie z tamtym rządem i współpracować? Co, z Australią też jesteśmy pogniewani? Oprócz tego, jak wiem, i Chile, i Argentyna specjalizują się w produkcji najróżniejszych rzeczy (od bloków betonowych po żywność) specjalnie dla stacji antarktycznych, bo tego nie warto targać z Anglii, Rosji czy Japonii.

  4. @ Torlin,

    Moja wypowiedz nie miala na celu odkrywania rasizmu u Autora. Jesli jednak tak ja zrozumiales to z glebi serca przepraszam. Natomiast zyjemy w realnym swiecie, ktory jest wyraznie podzielony i tenze podzial rzutuje rowniez na to jak oceniamy ludzi „po drugiej stronie” oraz ich intencje. Twoja wypowiedz o sciaganiu sprzetu i niewiara w uczciwosci tego dzialania jest chyba symptomatyczna w podejrzliwsci „co oni tam robia”. W podobny sposob traktuje sie Iran, kraje Bliskiego Wschodu czy tez Koree Polnocna – o Rosji nie ma co wspominac, gdyz jest to obecnie temat dyzurny. Zakladasz,ze Chinczycy moga kopac na Antarkdydzie, calkiem jest to mozliwe, ale niby dlaczego tylko oni. Podsunalem Tobie mysl o Amerykanach, w swietle pojecia „ziemi niczyjej” i okazuje sie, ze w tym przypadku , mimo historycznego bagazu ( nie wiem czy Amerykanie uzasadniali tym pojeciem kolonizowanie terenow Ameryki, nie ich akurat mialem na mysli), ma ono wydzwiek jak najbardziej pozytywny, gdyz tak mowia Amerykanie. Jesli dobrze popatrzec na swiat, traktaty sa naruszane/lamane z lewa i prawa, tutaj nie ma swietych.

    Pozdrawiam

    P.S. Ta informacja moze byc malo przydatna, gdyz nie znasz angielskiego. Moze jednak ksiazka zostala przetlumaczona na jezyk polski:
    „The First Casualty” ( pierwsza ofiara); Phillip Knightley. Tytul wywodzi sie od powiedzenia :w czasie wojny pierwsza ofiara jest prawda. Ksiazka jest o korepondentach wojennych, ktorzy moga byc zarowno bohaterami jak i tworcami mitow czy tez zwyklymi propagandzistami – od czasow wojny krymskiej po druga wojne z Irakiem, Warto przeczytac. Jeden z rodzialow dotyczy konfliktu w Kosowie i interwencji NATO – dyskutowalismy krotko na ten temat.

  5. Powinniśmy badań, ale najlepiej byłoby w ramach jakiegoś programu europejskiego, tak jak działamy w ramach ESA.

  6. Nadmierny symetryzm też nie jest wskazany. Przejrzystość i jawność demokratycznego państwa, takiego jak USA, jest nieporównywalna z Chinami. Gdzie jest chiński Knightley?

    To że na wojnie ciężko o prawda, nie znaczy że tej prawdy w ogóle nie ma. Rewelacje chociażby o Holocauście, mimo że przyjmowane z niedowierzaniem, były jednak prawdziwe.

  7. Pozwolicie Panowie, że pozostanę przy swoim. Dla mnie nie ma porównania pomiędzy demokracją (polityką) takich państw jak USA, Kanada, Niemcy, Francja, Włochy, Japonia, czy Tajwan, a duetu Rosja/Chiny. I chociażby mnie przekonywało mnóstwo osób, jacy wstrętni są Jankesi, i ile oni umów złamali, to ja nie zmienię zdania. To, co Chińczycy wyczyniali (i wyczyniają) w Tybecie (zburzenie kilku tysięcy świątyń) teraz zogniskowało się w Hongkongu. Była umowa z Brytyjczykami, że przez 50 lat będzie układ jedno państwo – dwa systemy. I co?
    Ps. Kolejnemu paskudnemu czynowi Chińczyków będzie poświęcona następna notka.
    —————-
    Ciekawą historią jest zaniknięcie rozróżniania Arctowskiego i Dobrowolskiego w sensie wagi dokonań i pozycji podczas wyprawy „Belgici”. Traktowani są nierozłącznie jak Marks i Engels, Kurek i Kamiński czy Flip i Flap. Tymczasem pokrzywdzonym jest Arctowski, był jednym z fundatorów wyprawy Gerlache’a, jedną z najważniejszych osób na statku, Dobrowolski był tymczasem marynarzem – pomocnikiem meteorologa został podczas przymusowej 13-miesięcznej bezczynności.

  8. @ gszczepa,

    „To że na wojnie ciężko o prawda, nie znaczy że tej prawdy w ogóle nie ma…”

    Nie mam ochoty streszczac ksiazki, gdyz porusza ona problem zlozonych zjawisk a nie samego istnienia czy tez nie prawdy w czasie wojny – chocby mechanizmy funkcjonujace nim do wojny dojdzie. Oryginalnie wydana byla w 1975 roku i konczyla sie na wojnie w Wietnami. Wydanie, ktore posiadam jest z 2003 roku i oczywiscie zostalo rozszerzone o nowe wydarzenia i doswiadczenia. Skoczywszy czytac najnowsze lektury, sciagnalem z polki z polki ta ksiazke ( dla odswiezenia pamieci) stad odnosnik do tej lektury.
    Pyta Pan, gdzie jest chinski Knightley. Fakt, ze o takim nie slyszelismy nie znaczy, ze go nie ma. To jest ten zasadniczy problem. Zapewne o postaciach jak F. van Zyl Slabert, M. Mbeki, czy R. Sobukwe spolecznosci Europy czy Ameryki Polnocnej w zdecydowanej wiekszosci nie slyszaly ( o lekturze nie wspomne), co nie oznacza, ze nie istnialy czy nie istnieja.
    Bedac przy chinskich autorach. Czy czytal Pan:”The China Wave. Rise of a Civilisational State.”? Autorem jest prof. Zhang Weiwei.

    @ Torlin,

    Nie oczekuje bys zmienil zdanie. Nie wiem czy w wyniku jakiejkolwiek dsykusji ktokolwiek zmienil zdanie. Ktos w innej dyskusji zauwazyl, ze bycie otwartym na inne poglady jest dosyc latwe, trudna czesc polega na umiejetnosci wysluchania strony przeciwnej.

    Pozdrawiam

  9. Nie znam tego akurat (ale skrzętnie sobie notuję),

    Ze swojej strony polecam:
    Age of Ambition: Chasing Fortune, Truth, and Faith in the New China -> Evan Osnos

  10. @Torlin,
    Ale zobacz jak dobrze brzmi ta para nazwiski!

  11. @ Torlin,

    „Ps. z cyklu „prawdziwi Polacy” – rodzina Arctowskiego nazywała się Artzt i pochodziła z Wirtembergii.”

    Dobre. W mojej rodzinie, ze strony taty tez sa „prawdziwie polskie” nazwiska. Gdy zalatwialem papierkowe sprawy po smierci taty, ksiadz w parafii przelknal nazwisko panienskie babci z kwasnym wyrazem twarzy by przy nazwiska panienskim mojej mamy stwierdzic; jakie ladne polskie nazwisko. Owa polskosc tychze przodkow to swoista „lipa”, gdyz byli spolszczonymi mieszkancami terenow dzisiejszej Litwy i Bialorusi.

    Pozdrawiam

  12. Po zapoznaniu się z Twoim artykułem Torlinie mam niejakie obawy, że działania ministra właściwego w sprawach nauki i szkolnictwa wyższego ograniczą się do deubekizaji i dekomunizacji polskich stacji polarnych, o których najzwyczajniej zapomniano i nie przewidziano na nie środków w budżecie. A przecież trzeba będzie z tej wstydliwej sprawy jakoś wybrnąć. Na dodatek pojawia się tam wątek kryla, czyli sprawy w sposób oczywisty wpisującej się w obszar działania IPN oraz CBA hehehehe 🙂
    Serdeczności z Krainy Loch Ness

  13. Odpowiadając Ci Szczurku na serio…
    Ja bym wykorzystał paletę aktywności PiS-owskiej na rzecz Wielkiej Polski, co tam Centralny Port Lotniczy, milion samochodów elektrycznych, my będziemy mieli 10 baz na Antarktydzie, bo jesteśmy Wielkim Narodem i na to nas stać. Nie będzie Chilijczyk czy Argentyniec pluł nam w twarz. Ale ponieważ Polska od tysiąca lat jest taka, że wszystkie plany realizujemy w 10-20%, to akurat starczy aktywności na Arctowskiego i Dobrowolskiego. Tylko trzeba im powiedzieć, że od tego zależy wielkość narodu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: