Napisane przez: torlin | 29/01/2018

Chińczyki trzymają się mocno i straszą

Powiem szczerze, że za bardzo nie przejmowałem się niebezpieczeństwami sieci, wydawało mi się, że to wszystko jest za duże, nieprzeliczalne, trochę żyłem XX wiekiem, jak ci generałowie przygotowujący się zawsze do wojny poprzedniej. Zmieniłem zdanie na ten temat pod wpływem serialu telewizyjnego i artykułu. Serialem tym jest „Czarne słońce”, pod względem realizacyjnym i aktorskim dla mnie filmy bardzo słabe, ale za to z szokującą tematyką. Przyszłość wygląda przerażająco. Ale jeszcze bardziej zmartwił mnie artykuł wprawdzie w „Gazecie Wyborczej” pt. „Na chińskim poligonie permanentnej inwigilacji„, ale tak naprawdę w „The Wall Street Journal”. Autorami są Josh Chin i Clément Bürge.

Mniejszością chińską najbardziej buntującą się wobec okupacji chińskiej są Ujgurzy, niemający nic wspólnego z Chinami, ani pochodzeniem, ani religią (Ujgurzy są muzułmanami), ani językiem. Chiny uważają oczywiście te ziemie za odwiecznie chińskie i postanowili sobie dać radę z buntującymi się Ujgurami za pomocą nowoczesnej techniki.

„Miasto Urumczi przy granicy Chin w Azji Środkowej to zapewne jedno z najściślej kontrolowanych miejsc na Ziemi. Na stacjach kolejowych i przy drogach prowadzących do miasta czekają punkty kontrolne pozwalające zidentyfikować wjeżdżających i wyjeżdżających. Systemy rozpoznawania twarzy sprawdzają odwiedzających hotele, centra handlowe i banki. Policjanci noszą przy sobie podręczne urządzenia pozwalające przeszukać smartfona i wykryć szyfrujące wiadomości komunikatory, nagrania wideo o politycznym przesłaniu lub inną podejrzaną zawartość. By zatankować, kierowcy muszą najpierw przejechać dowodem przez czytnik i spojrzeć w kamerę. (…) Przemieszczanie się po regionie bez poczucia bycia nieustannie śledzonym jest praktycznie niemożliwe. Zarówno mieszkańcy, jak i przyjezdni codziennie zmuszeni są pokonywać ścieżkę zdrowia pomiędzy policyjnymi posterunkami, kamerami monitoringu i maszynami skanującymi ich dowody, twarze, gałki oczne, a niekiedy całe ciała’.

Teraz jeszcze możemy się przeciw temu bronić, ale mam nadzieję, że to najgorsze przyjdzie po mojej śmierci.


Responses

  1. Dawno temu, jakieś 20 lat, może jeszcze z okładem, na którymś z kanałów Discovery leciały „Short films”. W przypadku jednego z nich załapałem się na końcówkę. Jakiś amerykański uczony (pamiętam, że węgierskiego pochodzenia) prezentował i uzasadniał bardzo czarną wizję przyszłości. Ostatnie słowa (prawie cytat) brzmiały: Życie córki będzie w miarę normalne, ale losem wnuczki jestem przerażony.
    Z innej beczki: W latach 70-tych były niezłe słuchowiska. Jedno, bardzo wtedy fantastyczne, było o uczonym gdzieś Ameryce Południowej, który na zlecenie junty konstruował system automatycznie identyfikujący osobę po głosie. Gdy skończył dzieło do drzwi zapukało dwóch smutnych panów i zaprezentowali mu nagranie jego rozmowy telefonicznej sprzed kilku lat.
    Mamy BigData – prosta analiza kart płatniczych, kart lojalnościowych, kodów bonusowych i logowania telefonów załatwia prawie wszystko. Dodać do tego dostęp służb do naszych smartfonów i „prawie” wynosi zero albo mniej. Pozostaje tylko mieć rzeczywistość w „głębokim poszanowaniu”. Stanu ducha nie przedstawiam – nie potrafię go zwerbalizować. I to by było na tyle.

  2. Mnie to wszystko jakoś specjalnie nie przeraża, może dlatego, że nie jestem Ujgurem. Jedna bowiem sprawa, to techniczne możliwości gromadzenia informacji o ludziach, które istotnie są ogromne i coraz większe, druga zaś sprawa to wykorzystanie tych informacji. Nawet najbardziej opresyjna władza nie da rady analizować tego potopu danych. Owszem, można inwigilować konkretne osoby, które z jakiegoś powodu „podpadły” lub są o coś podejrzane, od biedy można ściśle kontrolować jakąś mniejszość, ale nie sądzę, by przeciętny obywatel miał się czego obawiać.
    Co z tego, że automatyczne systemy zbiorą o mnie jakieś terabajty danych? Tak czy inaczej to człowiek musi usiąść, przejrzeć to wszystko i zadecydować, czy da się i czy należy użyć tego przeciwko mnie. A pojemność i sprawność ludzkich mózgów nie rośnie, w przeciwieństwie do komputerowych.
    To trochę tak, jak z satelitami szpiegowskimi, za pośrednictwem których można ponoć czytać leżącą na ziemi gazetę. Tylko jeszcze ktoś musi satelicie wskazać, gdzie leży ta gazeta do przeczytania. I w praktyce okazuje się, że bez tradycyjnego szpiegostwa się nie obejdzie.
    Moim zdaniem nie ma się czego obawiać, także dla naszych dzieci i wnuków.

  3. Nawet najbardziej opresyjna władza nie da rady analizować tego potopu danych
    Tak czy inaczej to człowiek musi usiąść,

    Teraz tak, ale za kilka lat człowiek może nie być tak najbardziej znowu potrzebny.

    z satelitami szpiegowskimi, za pośrednictwem których można ponoć czytać leżącą na ziemi gazetę.

    Tutaj działa inny mechanizm, najpierw coś w tej gazecie musi być wydrukowane, a potem i tak wystarczy zasłonić gazetę (przysłowiową) kawałkiem plandeki.

    Ale, uchronić się przed inwigilacja strasznie trudno, zerknijcie na tą wpadkę:
    https://zaufanatrzeciastrona.pl/post/jak-aplikacje-fitnesowe-ujawniaja-lokalizacje-tajnych-obiektow-wojskowych/

  4. Chciałbym podzielać optymizm Pawła, ale niestety nie potrafię.
    Czarność widzę jeszcze bardziej czarną niż prze kilku laty.
    Co z tego, że automatyczne systemy zbiorą o mnie jakieś terabajty danych?
    Ano to, że automat może Cię na podstawie analizy terabajtów zakwalifikować do wielkiej grupy osób
    niereformowalnych
    niebezpiecznych
    niepotrzebnych
    itd
    Kolejny automat ustawi Twoje życie tak byś bezwiednie wylądował w zonie dla ludzi nie…. dla tegoż automatu. I co gorsza bez możliwości wyjaśnienia, odwołania lub nawet wyrażenia komukolwiek własnej woli.

  5. Wystarczy zobaczyć program popularnonaukowy typu
    Automatyczna linia produkcyjna od owieczki do sweterka.
    Automatyczna linia produkcyjna od kurczaka do bigmacka.
    Człowiek pełni tam jedynie rolę dekoracji udającej kontrolera.
    Jestem przekonany że już niedługo zobaczę zautomatyzowaną linię produkcyjną od plemnika do górnika.

  6. Piotruś: „automat może Cię na podstawie analizy terabajtów zakwalifikować do wielkiej grupy osób niereformowalnych niebezpiecznych niepotrzebnych
    itd Kolejny automat ustawi Twoje życie tak byś bezwiednie wylądował w zonie dla ludzi nie…. dla tegoż automatu. I co gorsza bez możliwości wyjaśnienia, odwołania lub nawet wyrażenia komukolwiek własnej woli.”

    To raczej rodzaj dystopii scence fiction. Autorzy prześcigają się w wymyślaniu możliwie mrocznych wizji przyszłych czasów. Nie sądzę, by komukolwiek zależało na tym, by w taki sposób rządziła nami sztuczna inteligencja, więc są to raczej przepowiednie z kategorii samoniesprawdzających się: ponieważ to przewidujemy i się tego boimy, więc do tego nie dopuścimy.
    Ja wierzę w zbiorową mądrość ludzkości. Jestem przekonany, że ludzie, tak jak dotąd, będą pokonywać pomyślnie zakręty historii, nawet jeśli koszty będą niekiedy wysokie.

    „Jestem przekonany że już niedługo zobaczę zautomatyzowaną linię produkcyjną od plemnika do górnika.”

    Przeczytaj sobie „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya. On to wymyślił sto lat temu.

  7. Gromadzenie danych o jednostce jest chyba tak stare jak ludzkosc. Niemniej tzw. wojna z terrorem i istniejace mozliwosci techniczne staly sie bodzcem do iintensyfikacji tego procesu. Jak nie patrzec, efektem jest ograniczenie swobod obywatelskich rowniez w krajch uchodzacych za demokratyczne. Istnieje przy tym kilka istotnych problemow:
    – raz uzyskanych praw do inwigilacji wladza nie oddaje, jednoczesnie zaczyna je wykorzytywac do celow wykraczajacych poza poczatkowo nakreslone granice;
    – spoleczenstwo w tym rowniez rzad (wladza cywilna) w szybkim czasie traca kontrole nad procesem;
    – cele i sposob wykorzystania zgromadzonych danych sa znane waskiej grupie ludzi, ktora jako taka staje sie oskarzycielem, sedzia i katem.

    Trudno w tej sytuacji byc optymistycznym, gdyz „nie znamy ani dnia, ani godziny”.

    Pozdrawiam

  8. Bardzo dziękuję za komentarze, nie zawiedliście mnie. Powiem szczerze, że najbliżej mi jest do Vandermerwe, te 3 punkty wiszą nad Polską. Ciekawe, co zrobimy, jak Kaczyński ogłosi, że jest Naczelnym Bliźniakiem i że wybory są już niepotrzebne, ponieważ to on jest uosobieniem Prawdy i Demokracji. Nie, wybory będą, w stylu chińskiego i rosyjskiego. Chyba że wystąpiłyby miliony, i na to póki co liczę.
    Z tym fitnessem to fascynujące, ale tak się zastanawiam, czy przy dzisiejszej technice jeszcze ktoś nie wie, gdzie Francuzi mają bazę w Nigrze. Biały wywiad był stosowany od zawsze, jest w pełni legalny i wbrew pozorom dający sporo wiadomości. Przed wojną śledzono np. pogrzeby rodzin wojskowych, kto był na pogrzebie, albo śluby.
    Całe życie miałem takie zdanie na ten temat jak Paweł. Niech powróci mój optymizm.
    Ale widzisz Tempie, jak w „Czarnym zwierciadle”, w odcinku opowiadającym o zbieraniu punktów za lajki i który zdenerwował mnie strasznie, pokazana jest przyszłość, w której człowiek jest tyle wart, ile ma punktów. Rozmawiałem na ten temat z synem, twierdzi, że to całkowita SF, ale opowiedział mi ciekawą rzecz ze swojej pracy. Otóż jego firma jest koncernem o globalnym znaczeniu, ale wyjątkowo łagodnym dla pracowników, nie ma tam życia korporacyjnego, ponieważ odwozi swoje córeczki, to zaczyna o dziewiątej, a kończy punkt piąta. Ale postanowili wprowadzić opaski czy breloczki dla pracowników, aby nie musieli się bez przerwy kodować. Można było się zgodzić lub nie, ale po pewnym czasie okazało się, że dla tych, którzy je mają, zaczynają się bonusy. I tak tylnymi drzwiami…

  9. „Ciekawe, co zrobimy, jak Kaczyński ogłosi, że jest Naczelnym Bliźniakiem i że wybory są już niepotrzebne, ponieważ to on jest uosobieniem Prawdy i Demokracji. Nie, wybory będą, w stylu chińskiego i rosyjskiego.”

    Na dzień dzisiejszy to Kaczyńskiemu wystarczą w pełni demokratyczne wybory – i tak wygrywa…
    Nie sądzę, by PiS pozwolił sobie na manipulacje w stylu rosyjskim, a gdyby nawet próbował, to w Polsce ten numer nie przejdzie – jesteśmy jednak innym społeczeństwem niż Rosjanie czy Chińczycy. Takie czarnowidztwo nie ma realnych podstaw.
    A poza wszystkim innym polskie bałaganiarstwo i skłonność do improwizacji nie sprzyja tworzeniu sztywnego, konsekwentnie działającego systemu. Nawet za Stalina mówiło się, że jesteśmy najweselszym barakiem w całym obozie socjalizmu.

  10. Gdzieś w sieci jest filmik z wróżką w namiocie. Przypadkowy (może ciut nie całkiem) przechodzień proszony jest do namiotu z wróżką. Po dłuższej chwili koncentracji i czarów wróżka pomału opowiada zainteresowanemu(-nej) o jego (jej) życiu i problemach: kłopotach i radościach własnych i przyjaciół, staraniach o kredyt, nieudanej lub udanej randce itp. itd. Gdy ofiara traci oddech i oczy stają się wielkie jak nasze stare piątki, podnosi się zasłona drugiej części namiotu i ukazuje się kilkoro operatorów przy komputerach. Trochę sekund na włamanie do smartfona i za pośrednictwem słuchawki i wróżki ofiara poznaje całą zawartość swojej podręcznej elektroniki.
    Co do możliwości przerobu danych. Pecety w 30 lat zwiększyły wydajność X razy. Potem są mikrokomputery, minikomputery, komputery – myślę, że jeszcze 3 stopnie się znajdą. Jestem przekonany, że z każdym stopniem X jest dużo większy. Do tego dochodzi rozwój algorytmów, nie mówiąc o SI – czymkolwiek nie jest – rozwija się i rozwijać się będzie bardzo szybko. Poza tym nadrzędni (rządy, bardziej służby) będą korzystać z tego, co znajdą i opracują podrzędni (banki, sieci handlowe, operatorzy komunikacyjni – w tym komunikacja polegająca na przemieszczaniu się). Jestem wielkim pesymistą, ale ze względu na wiek jest to tylko refleksja, a nie zmartwienie.
    P.S.
    25-30 lat temu pokazano zdjęcie faceta strzelającego na ulicy (chodziło o ówczesny terroryzm włoski), zakapturzonego za dużą torbą papierową (a nie przylegającą kominiarką!!!). Obróbka, która doprowadziła do zatrzymania trwała kilka miesięcy. Podejrzewam, że czytałem to Przeglądzie Technicznym. Przy dzisiejszych możliwościach policja nie może zidentyfikować twarzy zasłoniętych do połowy. Ktoś wierzy, że im się chce?

  11. @najgorsze przyjdzie po mojej śmierci:
    200 lat! (Tak bym sam mógł bezpiecznie dożyć setki 😉 )

  12. @temp:
    Przy dzisiejszych możliwościach policja nie może zidentyfikować twarzy zasłoniętych do połowy.
    Noi?
    Uprasza się nie czerpać opinii na temat możliwości technologii z filmów S-F. Jeśli danych w źródle nie ma, to algorytm, choćby się ciągnął za czuprynę jak Munhausen, nie da rady.
    Metody rozpoznawania twarzy operują, albo na zestawie cech charakterystycznych (całej twarzy, w odpowiednim położeniu względem kamery), albo geometrii 3D. W jednym i drugim przypadku częściowe przesłonięcie jest problemem. Łatwiej śledzić karty kredytowe, czy biegaczy (patrz: wyciek ze Stravy, który pozwala zidentyfikować działania amerykańskiej armi…).

  13. Sadze, ze problem wykracza deleko poza sprawe wyborow w tym czy innym stylu – w pewnym sensie wybory sa detalem. Tematem dyskutowanym swego czasu zajal sie prof. A.C.Grayling w ksiazce „Liberty in the Age of Terror. A Defence of Civil Liberties and Enlightenment Values.” Powroce do spostrzezenia ( w jednej z porzednich moich wypowieddzi) polskiego publicysty, ktory okreslil Polske jako panstwo policyjne. Uzasadnial swe twierdzenie odnoszac sie w szczegolnosci do intensywnej inwigilacji roznych grup spolecznych i zawodowych. Bylo to w czasach, gdy o falszowaniu wyborow w Polsce nikt nie mowil, zas wyglada na to, ze sluzbom specjalnym zbytnich przeszkod w dzialaniach nie robiono.

    Pozdrawiam

  14. Pawle!
    Powtórzę, przez całe życie miałem te same poglądy, utwierdzane jeszcze przez mojego syna. I raptem się źle z tym wszystkim poczułem, każdy wpis czy komentarz będzie wyciągnięty w przyszłości, aby coś udowodnić. A tak à propos, czy nasze mejle są tajemnicą dla władz, czy mają prawo do nich zaglądać? Tak na logikę, jeżeli swoją mam w gmailu, to mogą zaglądać tylko Amerykanie. Ale nie wiem, czy mam rację.
    —————-
    Tempie!
    Dobra wróżka (szczególnie Cyganiucha) jak Sherlock Holmes od razu wiedziała, co mówić. Jeżeli facet był zaniedbany, to nie miał baby, jak miał stare rzeczy, to nie miał pracy. Wystarczyło tylko trochę psychologii.
    A nie cierpisz za miliony, za swoje wnuki, prawnuki, jak im się będzie działo? Ja trochę o tym myślę.
    —————
    PAK-u!
    „najgorsze przyjdzie po mojej śmierci: 200 lat! (Tak bym sam mógł bezpiecznie dożyć setki 😉 ) – przepraszam, ale nic nie zrozumiałem – to po Ci 200 lat? Masz koło 30-40, to wystarczy Ci 60.
    Ale już po sposobie poruszania się, chodzie, stawiania stóp – komputer może wytypować ludzi do natychmiastowego zamknięcia jako wrogów ludu 😀
    ————-
    Vandermerwe!
    Poruszyłeś niechcący bardzo ciekawy temat (tak naprawdę na osobną notkę – ale ja jestem rozrzutny), jak mi dobrze tłumaczy tłumacz, to Enlightenment oznacza Oświecenie. Otóż ostatnio czytałem wielki artykuł, że największą tragedią Europy w ciągu tych 2.000 lat istnienia było powstanie Oświecenia.

  15. @Torlinie,
    to Tobie życzę 200 lat!
    Faktycznie, to mi wystarczy zapewne 40 z hakiem jeszcze, bo jakość życia potem jest niska, a i emerytury zapowiadają się malutkie… Ale lepiej nie ryzykować 😉

    Nie chcę tu pisać oczywistości, tylko zaznaczę, że od kilku lat bardzo modnym tematem jest „Big Data”, czyli wykorzystanie ogromnych zbiorów danych, które są. (Są i są tworzone każdego dnia.)
    Z „Big Data” można się wiele dowiedzieć, bo i czasem z komputerem dzielimy się sprawami intymnymi (ciekawą książeczką był Dataclysm, gdzie autor analizował kwestię atrakcji seksualnej w oparciu o dane milionów użytkowników portalu randkowego); i mimowolnymi (komputer może analizować zestaw stron internetowych, które odwiedzasz, sklepów itp., itd.).

    Na razie największą „ochroną” ludzkiej prywatności jest fakt, że niewygodnie jest takie dane analizować w sposób spersonalizowany (zresztą często firmom tego nie wolno; choć też często da się to obejść). Bo przecież to, kto był na jakiem mainifestacji to się łatwo da sprawdzić z danych telefonów komórkowych.

  16. @Torlin:
    Co do mejli, to przypominam sprawę Snowdena. Czyli polskie władze nie mogą, ale zapewne jakieś inne i owszem (nie jesteś w końcu obywatelem USA), a zawsze można poprosić je o wywiadowczą przysługę.

    Co do Oświecenia, to jego krytyka była popularna w końcu XX wieku wśród prawicy. Przynajmniej polskiej. Książkę Krasnodębskiego o końcu idei postępu (w tym oświeceniowo rozumianego) czytałem w latach 90-tych jeszcze. Więc jeśli czytasz takie rzeczy dzisiaj, to czytasz późnych epigonów… Zresztą najczęściej nie wiedzących, czym było Oświecenie i piętnujących romantyzm 😀

  17. Wydajecie się być wielkimi optymistami sądząc, że ktokolwiek czytał lub czyta opasłe tomy papierowych akt i donosów. To, oraz rozproszenie danych w różnych instytucjach w przeszłości było jako taką ochroną ludzkiej prywatności.
    Obecne tworzenie informacyjnych sieci między instytucjami, oraz analiza danych przez maszyny powodują obdarcie kogokolwiek z jakiejkolwiek prywatności.

  18. @Torlin
    Tak na logikę, jeżeli swoją mam w gmailu, to mogą zaglądać tylko Amerykanie. Ale nie wiem, czy mam rację.

    Google (Gmail) jak najbardziej udostępnia dane polskim organom państwowym, na podstawie oficjalnych żądań:

    https://support.google.com/transparencyreport/answer/7381738?hl=pl

    Tutaj są statystyki zapytań, można znaleźć Polskę:
    https://transparencyreport.google.com/user-data/overview?t=table

    W ciągu pierwszego półrocza 2017 r. było kilkaset zapytań.

  19. PAK-u!
    Dziękuję. 😀
    Napiszę Ci rzecz szokującą, obroną ludzi będzie znużenie. To tak zaczyna być ze współczesnym Internetem, hejty nie wywołują już większego zdziwienia, ludzie wzruszają ramionami i mówią półgłosem: „Idiota”. dzisiaj szokują jeszcze zemsty byłych chłopaków publikujący intymne sfery swoich dawnych dziewczyn, już niedługo komentarzem będzie: „następny idiota”. No i znajdą, że ktoś tam zagląda na strony porno, co robi pewnie 80% dorosłej męskiej populacji ziemskiej mającej dostęp do Internetu, a o innym, że jest gejem, I zaręczam Ci, że jak tych wiadomości będzie za dużo, nastąpi znużenie.
    Krasnodębskiego nie czytałem, bo to nie jest człowiek z mojej bajki, oprócz tego ja nie jestem filozofem, i mnie się ciężko takie rzeczy czyta. Ale nie zmienia to fundamentalnej tezy Krasnodębskiego (znalazłem cały rozdział tej książki w PDF i przeczytałem), że zdaniem autora cała moralność jest po stronie chrześcijańskiej, jeżeli ją odrzucimy, pozostanie pustka. Nie umiem oczywiście tak pięknie napisać jak Krasnodębski, ale jego teza o stalinizmie i hitleryzmie jako skutkach Reformacji jest o dupę potłuc.
    ——————-
    Piotrusiu!
    Pierwszy duży akapit w odpowiedzi PAK-owi jest dla Ciebie jakby był specjalnie napisany.
    ————
    Gszczepa!
    Ale treść też?

  20. Treść też.

  21. To tragicznie. Myślałem, że Amerykanie nie.

  22. Paradoks: Jakbym szukał kogoś kto nie, kto bym patrzył właśnie w kierunku np. Chin 😉

  23. (ale tak naprawdę to nie wiem, tutaj wracamy do symetryzmu któremu jestem przeciwny, bo właśnie widać że amerykańskie firmy udostępniają, ale starają się informować).

  24. Gszczepa!
    A znasz jakiś bezpłatny chiński serwis webmail?

  25. @ Torlin,

    „A znasz jakiś bezpłatny chiński serwis webmail?”

    Przypuszczalnie nikt z nas nie zna ( moge sie mylic) ale to swiadczy o jednym – w zdecydowanej wiekszosci wiedza zachodnich spoleczenstw o Chinach, czy moze nawet calym regionie, jest szczatkowa.

    Pozdrawiam

  26. Jasne że znam! Najpopularniejszy jest QQ ( https://en.mail.qq.com/ ) Ale można by się zastanowić również nad rosyjskim ( https://mail.yandex.com/ ). W światku ludzi związanych z bezpieczeństwem komputerowym swego czasu modny był natomiast szwajcarski Protonmail: ( https://protonmail.com/pl/ ) –
    jest nawet po polsku).

    Ale tak naprawdę, żeby komunikować się bezpiecznie, to trzeba po prostu stosować szyfrowanie.

  27. Napisałem komentarz, ale chyba wpadł do spamu – było dużo linków.

  28. Bez linków:

    Najpopularniejszy chiński dostawca webmaila to QQ (mają wersję angielską). Ale można by się zastanowić na rosyjskim Yandexem również (także mają wersję angielską). W świecie ludzi związanych z bezpieczeństwem komputerowym swego czasu modny był szwajcarski Protonmail (mają nawet polską wersję).

    Ale tak naprawdę, żeby było bezpiecznie, to trzeba używać szyfrowania pomiędzy użytkownikami. Co niestety jest upierdliwe trochę.

  29. Vandermerwe!
    Co do jednego nie masz racji, ja nie jestem zwierzęco antychiński. Nie lubię ich rządu i ich buty. Ale trzeba przyznać, że ten wielki kraj naprawdę już mnie kilka razy pozytywnie zdziwił, zaczął dbać o ochronę środowiska (mniej smogu, więcej parków narodowych), otworzył się na turystykę (nie tylko do Chin, ale i wyjazdy Chińczyków na zewnątrz). Tymek opowiadał mi, że na Tajwanie Chińczyków kontynentalnych jest zatrzęsienie, nie dziw, że muzea w Japonii, Korei Płd. i na Tajwanie mają największą „oglądalność” na świecie. Zaczynają słusznie swoją pierwszą turystykę od „swojskiej obcości”, jest to całkowicie słuszne działanie. Czy my robimy inaczej? Pierwsze zagraniczne kroki kierujemy na Litwę lub na Słowację. Ameryka Południowa swoje pierwsze kroki międzykontynentalne kieruje do Madrytu.
    Naród jest piekielnie zdolny, porównałbym ich z Żydami. Swego czasu na 20 najlepszych studentów na Zachodnim Wybrzeżu 18 to byli Chińczycy. I ten reżim złagodnieje, doprowadzi do tego, co zrobiła komuna czy Tunezja, wykształci młodzież i zostawi ich bez możliwości realizowania się. A to zawsze dla reżimu nie najszczęśliwiej się kończy.
    ————–
    Gszczepa!
    Mogę tylko podziękować, że jesteś z nami. Pogadam z synem, czy to w ogóle warto działać w tym kierunku, bo tak naprawdę w moich mejlach tak właściwie nic nie ma. Nie lubię po prostu, jak ktoś grzebie w mojej własności. Nie likwidowałem powtórek wpisów, bo ma to swój urok.

  30. @ Torlin,

    „Co do jednego nie masz racji, ja nie jestem zwierzęco antychiński. Nie lubię ich rządu i ich buty.”

    Nie uwazam, ze jestes „zwierzeco antychinski”. Natomiast podtrzymuje, ze spoleczenstwa zachodnie maja kiepska wiedze o swiecie poza granicami tzw Zachodu. Osobiscie tez nie moge okreslic siebie jako znawcy regionu, mimo, ze kilka razy tam bylem sluzbowo ( nie odwiedzilem niestety Chin). W tym wszystkim to, czy lubimy jakis rzad czy nie jest malo wazne. Ja ze swej strony mam dostep do dwoch kanalow chinskiej TV. Pierwszy to CGTN, globalny serwis informacyjny w jezyku angielskim, cos na ksztalt BBC World, drugi to CCTV nastawiony na odbiroce chinskiego, po chinsku ( nie wladam) ale niektore programy maja angielskie podpisy. CGTN jest o tyle wartosciowe, ze w programach publicystycznych/dyskusyjnych mozna poznac wiedzenie swiata i swiatowych konflitkow z perspektywy chinskiej, stosunke Chin do krajow rozwijajacych sie jak i rozwinietych oraz Ich widzenie i rozumienie historii kraju jak i regionu. W CCTV ciekawymi sa wlasnie programy dotyczace historii Chin ( choc i te z zycia codziennego tez sa dobre) oraz te pokazujace zycie ludzi Zachodu, ktorzy osiedlili sie i czesto zalozyli rodziny w Chinach. Zgodze sie, ze jest to patrzenie na ten ciekawy kraj przez dziurke od klucza ale zawsze…
    W innym miejscu wspomnialem prof. Zhang Weiwei. Kiedys ogladalem program dyskusyjny, w ktorym wystepowal. Jest on jednym z tych, ktorzy twierdza, ze demokracja w stylu zachodnim w Chinach sie nie przyjmie. Powodem tego jest zarowno hitoria jak i kultura oraz tradycja. Nie wiem czy ma racje ale warto taki punkt widzenia poznac.
    Nie wiem jacy sa Chinczycy – jedyny osobisty, bliski kontakt byl z rodzicami jednego z kolegow mego syna ale skonczyl sie, gdy wrocili na Taiwan. Jako ciekawostke podam, ze Czang Kaj-szek uwazal Chinczykow za ciemnych, brudnych i leniwych. Znajac machinacje niektorych ministrow jego rzadu mozna dodac i skorumpowani.

    Pozdrawiam

  31. @Torlinie:
    Ale czy znudzenie broni?
    Bo mam wrażenie, że raczej tworzy bagno i inne „symetryzmy”. Wszyscy są źli, wszyscy beznadziejni, wszyscy kłamią, więc prawda, piękno i dobro nie mają sensu i znaczenia.
    Czyli woda na młyn populistów.

    Co do pewnego darmowego e-maila — polecają niektórzy Protona. Na fali dojścia PiSu do władzy z jego zamahami na wolności, oraz sprawy Snowdena pojawiło się parę poradników, jak można się zabezpieczyć. Bo można, tyle że to niewygodne, trudne, czasochłonne. Po co różne Tory, skoro nic nam się jeszcze nie stało?

  32. PS.
    Ja czytałem Krasnodębskiego, gdy jego nazwisko nic mi jeszcze nie mówiło.

  33. @Torlin,
    Podstawowy problem jest: do tanga trzeba dwojga, czyli nie tylko sam musisz się zabezpieczyć, ale i Twój korespondent. W praktyce, mało komu się się chce 😉

  34. Czytałam nie tak dawno, że po naszej cywilizacji nic nie zostanie.
    Wszystko mamy na nośnikach elektronicznych, które są tak nietrwałe….
    Jestem spokojna jeśli chodzi o przyszłość moich wnuków akurat pod tym względem.

    Bardziej niepokoi mnie zanieczyszczenie środowiska oraz nieodpowiedzialni ludzie na decyzyjnych stanowiskach.

  35. Mario!
    Spokojnie, zanim do nas dojdzie zanieczyszczenie środowiska, to nas już nie będzie. Ale akurat w tej kwestii uważam, że jest coraz lepiej, a nie coraz gorzej.
    ——————
    Vandermerwe!
    „demokracja w stylu zachodnim w Chinach się nie przyjmie” – z tym bym się zgodził. Uważam niektóre narody za niezdolne do pełnej demokracji. Ale przykład Tajwanu zadaje temu kłam, tam jest pełna demokracja, a to są Chińczycy.
    —————–
    PAK-u! Gszczepa!
    Jeżeli do tego potrzeba obydwu stron, to ja sobie daruję. Znowu w moich mejlach nie ma niczego takiego – chyba że zacznę prowadzić działalność konspiracyjną – będę bibułę antyPiSowską wydawał.

  36. @ Torlin,

    „Ale przykład Tajwanu zadaje temu kłam, tam jest pełna demokracja, a to są Chińczycy.”

    Nie wiem, nie bylem. Bylbym jednak ostrozny z twierdzeniami o „pelnej” demokracji. Demokracje japonska czasami okresla sie jako demokratyczna adaptacje japonskiego feudalizmu. W sumie obok formy decyduje rowniez „tresc codzennosci”.

    Pozdrawiam

  37. Widzisz Vandermerwe, mam przyjaciela na Tajwanie, więc jestem odrobinę „w temacie”. Wg niego Tajwan jest absolutnie demokratycznym krajem, są partie opozycyjne, gazety o różnych światopoglądach, ludzie nie boją się mówić na tematy polityczne, wiele spraw oddają sądom. A że może nie wszystko jest ok. z europejskiego punktu widzenia? Wiadomo, że i demokracja ma swój koloryt. Popatrz na tzw. kulturalną, inteligencką rodzinę – jedna różni się od drugiej.

  38. @ Torlin,

    Widzisz Drogi Przyjacielu ja mieszkam w pelnej demokracji, jak to okresliles. Tez mam to wszystko, co maja mieszkancy Taiwanu i moze nawet jest to blizsze europejskiemu pojeciu demokracji. Jest jednak jak w dowcipie o Polsce podobnej do samolotu za Gierka: niby komfort a rzygac sie chce ( przynajmniej od czasu do czasu) – choc z drugiej strony w niektorych aspektach mozna powiedziec , ze tutejsza demokracja funkcjonuje zdecydowanie lepiej niz polska.
    Na to wszystko naklada sie miescowa tradycja i kultura. Te dwa czynniki nadaja swoistej barwy „demokracji w lokalnym wydaniu”. Znajoma Japonka po wielu latach pobytu w RPA (maz zostal wyslany przez macierzysta, japonska firme) plakala, gdy miala wracac do Japonii. Nie kwestionuje, ze Japonia jak i Taiwan sa demokratyczne, niemniej to moze byc ich forma demokracji, niekoniecznie Tobie czy mnie odpowiadajaca.

    Pozdrawiam

  39. @mario:
    Nośniki może i nietrwałe, ale za to Ctrl+V jakie łatwe 😀
    Serio: najtrwalsze jest kopiowanie. Bez niego każdy nośnik kiedyś padnie.

    @Torlinie:
    Dwóch stron?
    No wiesz, w korespondencji, jeśli z jednej strony nie wyłapiesz, to zawsze z drugiej. Bezpieczeństwo jednak robi się samemu.
    Wiele programów chroni tylko „anonimowość”, o ile ktoś chronić się chce. Tzn. nikt nie podejrzy, że to ruch z Twojego komputera, ale to nie znaczy, że ruchu w internecie nie będzie.

  40. Vandermerwe!
    Wszystko napisałeś Drogi Przyjacielu zgodnie z prawdą. Każdy kraj, szczególnie leżący w innej części świata, ma swoje zwyczaje, swoje barwy i zapachy, swój koloryt i nawet normy. Ja w Polsce czuję się nieswojo.
    Ostatnio w Wielkim Formacie (dodatku GW) ukazał się olbrzymi artykuł na temat rasizmu i faszyzmu Duńczyków w stosunku do Grenlandczyków. A więc może być brak demokracji w najbardziej demokratycznym państwie świata.
    ———————
    PAK-u!
    Rozmowa jest teoretyczna, bo ja nie mam nic wstydliwego w mejlach, tak samo jak nie usunę ciąży i nie muszę brać pigułek „po”, a mogę na ten temat dyskutować. Dla mnie mejle to są listy, a „od zawsze” jest tajemnica korespondencji epistolograficznej. To tu tak nie działa?

  41. Tylko taka uwaga: ten serial, co to ci się podoba, ale nie za bardzo to „Czarne słońce” czy „Czarne zwierciadło”?

  42. To CZARNE LUSTRO. Pozdrowienia


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: