Napisane przez: torlin | 21/02/2018

Macedonia Słowiańska

Znowu zaiskrzyło w Macedonii. Bałkany to Bałkany. Wprawdzie wyleczyłem się ze strachu przed tą częścią kontynentu wędrując po Czarnogórze w grupie trekkingowej, a przez pół dnia samotnie, ale nie zmienia to faktów, że jest to miejsce Europy na okrągło generujące nowe konflikty. I wszędzie, tak jak w Polsce, największą szkodę wyrządzają narodom nacjonaliści, ich generalnym hasłem jest „nie ustąpimy nawet milimetra”, „wszystko albo nic”, co uniemożliwia jakikolwiek kompromis.

Na górze zdjęcie z Salonik ukazujące protestujących nacjonalistów greckich przeciwko  w jakiejkolwiek formie umieszczeniu słowa „Macedonia” w nazwie sąsiedniego kraju. Nacjonalistyczny odpowiednik macedoński, partia VMRO-DPMNE, miała swojego premiera w latach 2006-16 Nikoła Grujewskiego, i ten narobił takich szkód, że trudno jest to odwrócić. Przebudował Skopje na wzór antyczny, lotnisko i autostradę nazwał imieniem Aleksandra Wielkiego, czym oczywiście do szału doprowadził Greków. W Grecji sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo rządzi tym krajem koalicji SYRIZ-y Aleksisa Tsiprasa i nacjonalistów z ANEL Panosa Kammenosa, i dyskusja, jak powinna nazywać się Macedonia, trwa nawet w łonie rządzącej koalicji. I w ten sposób koncyliacyjny premier ma związane ręce, chociaż specjaliści podkreślają, że demonstracje aktualne są bardzo małe w porównaniu z tymi sprzed 26 lat.

Trochę to jest biedny naród. Bułgarzy cały czas twierdzą, że Macedończycy to są zbuntowani Bułgarzy, i że ten kraj powinien być częścią Bułgarii. Ale Bułgarzy zapominają, że ich pretensje terytorialne opierają li tylko na postanowieniach wstępnego traktatu pokojowego w San Stefano z 1878 roku (powyżej mapa przedstawiająca postanowienia traktatu i Wielką Bułgarię), który faktycznie nigdy nie wszedł w życie. Jak tylko Macedończycy wyzwolili się od Turków, to wpadli w łapy Serbom, później atakowała ich Bułgaria, najpierw jako sojusznik Hitlera, a później Stalina.

I nowy premier Zoran Zaew najpierw pozmieniał wszystkie nazwy drażniące Greków, a później zdał się na pośrednictwo Unii i ONZ. Obydwaj premierzy już dawno porozumieliby się, gdyby nie nacjonaliści. Grecy muszą zrozumieć, że tak siebie nazywa ludność. Przeciętny Macedończyk mówi na co dzień, że jest Macedończykiem i mówi językiem macedońskim. To trzeba brać pod uwagę, gdyż tak postępują już przez wiele pokoleń. A może „Macedonia Słowiańska”?

Na domiar złego Macedończycy mają też kłopot z mniejszością albańską, która stanowi 1/4 państwa. Oczywiście rząd Macedonii nie ma najmniejszej ochoty uznać chociażby język albański za oficjalny. Jaki mają do tego stosunek nacjonaliści macedońscy – widać na powyższym zdjęciu.


Responses

  1. Ktoś nas obdarował na „na swój obraz i podobieństwo” mocno paskudnymi genami. Od samego początku swego istnienia ludzie rozwijali swe mózgi głównie w kierunku unicestwiania własnego gatunku żyjącego „za miedzą”.
    I chociaż od wielu wieków wiadomo, że żadna wojna nie przynosi korzyści, że tak naprawdę obie strony konfliktów ponoszą tylko i wyłącznie straty- nadal nienawiść, chęć unicestwienia „tych innych” wciąż bierze górę nad rozsądkiem.

  2. Masz dużo racji Anabell, ludzie nie wiadomo dlaczego za wszelką cenę chcą się różnić, odróżniać od innych. A jak nie mają podstaw, to sobie przyczyny wymyślą. Jestem nie na tej drodze współczesnej, w której nacjonalizmy palą się ogniem suchych gałęzi świerkowych, mnie jest wszystko jedno, bylebym mógł mówić po polsku i być wolnym człowiekiem. Wszelkie nacjonalizmy są mi całkowicie obce.
    Kiedyś przed laty fascynowałem się książką „Za szybą („Derrière la vitre”) Roberta Merle, opisuje on przyczyny i sam wybuch studenckiego niepokoju w Uniwersytecie Paryskim w Nanterre w 1968 roku. „Czerwone Nanterre” miało wspólne cele, ale Merle opisywał, że większość sił studenci tracili na budowanie osobnych ugrupowań, za wszelką cenę różniących się od innych. jak się pytał studentów, czym się to ugrupowanie różni od sąsiadów, to mieli kłopoty z odpowiedzią. Nawiasem mówiąc po tych wydarzeniach podzielili Uniwersytet Paryski na chyba 13 uczelni, w 1970 roku.
    Anabell, zobacz nawet u mnie, Dąbrówka nie znosi się z Pyrami, Warszawa z Mazowszem, Polska ze wszystkimi sąsiadami, Europa czuje się lepsza od innych kontynentów, a jakbyśmy mieli cywilizację pozaziemską stawiam dolary przeciw orzechom, że wybuchłby nacjonalizm ziemski. Ludzie są pie.. przepraszam – grzmotnięci.
    Zupełnie nie rozumiem Greków, co im zależy. Inaczej oddychają, piją wino czy wylegują się na słońcu, jeżeli sąsiedni kraj nazywa się Macedonia? Nie mają chyba nic ciekawszego do roboty. Serbowie powinni zaprotestować, że na terenie Niemiec są Serbołużyczanie. To prawdziwy skandal.

  3. FYROM bije rekordy absurdy. Cieszę się że Macedonia Słowiańska robi jakiś krok w kierunku normalności, może to będzie wreszcie rozwiązanie problemu.

  4. Jak powiedział Churchill (cytuję z pamięci), Bałkany wytwarzają więcej historii niż są w stanie wchłonąć. A co do bułgarskich pretensji, to opierają się chyba nie tyle o niezrealizowane plany 19-wiecznej ekspansji co o wspólnotę języka (z czego oczywiście nie wynika że są słuszne).

  5. Współczesna macedońska świadomość narodowa jest bardzo młoda, zaczęła się rodzić dopiero na przełomie XIX i XX wieku. A i język nie za bardzo oddalił się od bułgarskiego. Wcześniej ludność dzisiejszej Macedonii była według wszelkich kryteriów regionalną grupą Bułgarów, a za kogo się uważała – diabli wiedzą. Pewnie za tutejszych lub za chrześcijan (żeby się odróżnić od panujących Turków).
    A Grecy… Są dumni z Aleksandra Macedońskiego, bo przez swoje podboje doprowadził do niewiarygodnego rozprzestrzenienia się kultury greckiej, a przecież powinni wiedzieć również, że antyczni Macedończycy byli jedynie spokrewnieni z Hellenami, ojciec zaś Aleksandra wobec rdzennej Grecji odgrywał rolę zaborcy i najeźdźcy..

  6. A nie takim samym są „olimpijczycy z Rosji”? Wydawało mi się Gszczepa, że okres, w którym, jak człowiek nie wymówi jakiejś nazwy, to tego nie ma – przeszły do zamierzchłej przeszłości. Ale nie zmienia to faktu, że nacjonalizmy wybuchły w Europie ze zdwojoną siłą i powiem rzecz straszną – przyroda zaczyna upominać się o przeludnienie kontynentu, musi znowu zniknąć 50 mln ludzi.
    —————–
    Szymonie!
    Co do języka… Jak wbije się w Wikipedię „język macedoński”, to obok podobieństw jest sporo różnic. Jak wrzucisz różnice pomiędzy czeskim i słowackim – wyjdzie Ci podobnie, a nazwij Słowaka Czechem. Jak wierzyć Wikipedii, a w tym wypadku chyba można, Macedończycy zaczęli interesować się swoim językiem w latach 40-60 XIX wieku, i wtedy nastąpiło prawdziwe rozstanie, gdyż wszelkie zmiany w języku bułgarskim powodowali Rosjanie, zaś w macedońskim Serbowie. I języki się rozjechały.
    —————
    Pawle!
    Odpowiedź dla Szymona jest i dla Ciebie.
    „Współczesna macedońska świadomość narodowa jest bardzo młoda”, ale to nie zmienia faktów, że takie jest ich wewnętrzne poczucie. Musisz mnie zrozumieć, że świadomość narodowa jest bardzo ważna, i czasami działa wbrew logice. Austriak i Szwajcar zawsze oburzą się, jak ktoś ich nazwie Niemcem. Masz doskonały przykład najnowszy w Timorze Wschodnim, gdzie dzieci uczące się języka Tetum jako przykład zdania przeczącego w podręcznikach mają „Timor-oan sira la’ós Indonézia-oan. — Timorczycy nie są Indonezyjczykami”. A przecież to są tacy sami ludzie, jak zachodni sąsiedzi z tej samej wyspy, mający tylko inną historię. I tak samo „inną” historię w stosunku do bułgarskiej mają Macedończycy.

  7. Przecież nie odmawiam Macedończykom prawa do odrębnej świadomości narodowej. Dla postronnego obserwatora jest jednak zabawne dorabianie sobie przez młode narody chwalebnej i długiej przeszłości. Kiedy zaczynał się kształtować współczesny naród macedoński, Macedonia była pojęciem geograficznym i nikomu nie przychodziło do głowy, by uważać się za spadkobiercę królestwa Filipa i Aleksandra. To później dorobili nawiedzeni ideolodzy.
    Podobnie Słowacy, którzy również zaczęli się wyodrębniać narodowo w XIX wieku, chętnie dopisują sobie do dziejów istniejące z górą tysiąc lat wcześniej państwo wielkomorawskie.
    Co do Macedończyków – do II wojny bałkańskiej wcale nie było jasne, czy nie będą Bułgarami. Pewnie tak by się stało, gdyby Bułgaria tej wojny nie przegrała. Dopiero potem kilkadziesiąt lat w jednym państwie z Serbami zrobiło swoje.

  8. Nie przesadzajmy z tym przeludnieniem, zobaczmy jak wyludniła się Rosja czy Ukraina. Gdzie indziej poziomy ludnościowe są dość stabilne.

  9. Całkowicie się z Tobą Pawle zgadzam, ale…
    „by uważać się za spadkobiercę królestwa Filipa i Aleksandra. To później dorobili nawiedzeni ideolodzy” – i tu jest pies pogrzebany. Przeciętnie inteligentny Macedończyk wie, że to jest nieprawda, ale w każdym społeczeństwie są fanatycy, najczęściej skrajni prawicowcy, którzy wymyślą bzdurę i każą normalnym ludziom w to wierzyć pod groźbą obwołania go zdrajcą narodu. A „Polska od morza do morza”? A rosyjskie: „Rosja od Warszawy do Portu Artura”?
    „Co do Macedończyków – do II wojny bałkańskiej wcale nie było jasne, czy nie będą Bułgarami. Pewnie tak by się stało, gdyby Bułgaria tej wojny nie przegrała” – no nie Pawle, nie możemy się bawić w historię alternatywną. Bułgaria przegrała i koniec. Gdyby Hitler nie napadł na Związek Radziecki, to bylibyśmy dzisiaj Generalnym Gubernatorstwem.

  10. @Paweł Luboński,
    Jest to trochę zabawne, zgadzam się, ale powszechność tego zjawiska wskazuje na wyraźną potrzebę. Fakty nie nie maja tutaj znaczenia, bo w wymiarze praktycznym przecież to bez znaczenia czy ktoś reprezentuje tysiącletni naród X, czy stuletni naród Y. Rozważmy taki względnie młody, a dumny naród amerykański;-)

    Mam taką prywatną hobbystyczną teorię, że Bałkany jeszcze nas zaskoczą, w pozytywnym sensie.

    Chociaż taka Ukraina świętuje 100-lecie niepodległości i jest też dobrze. Inna rzecz, że świętuje dosyć skromnie.

  11. Gszczepa, ten przykład z Ameryką – rewelacyjny. Ale można podążyć tym tropem – czy jest język amerykański? Australijski? Południowoafrykański (coś dawno Vandermerwe nie widziałem)? Mój kolega urodził się w Nowym Jorku i żył tam do 7 roku życia, potem pojechał z rodzicami do Londynu i był tam następne 8 lat, po czym przyjechał do Warszawy. Twierdzi, że są to 2 różne języki, w melodii języka, intonacji, wymawianiu wyrazów, słownictwie, mają jedynie wspólne pochodzenie. To samo zaczyna się dziać z brazylijskim czy mozambijskim.
    I wtedy wchodzą do gry marzenia i pragnienia ludności. Jeżeli naród jest pewny siebie i mocny we własne siły, to mu wszystko jedno (zaczynam w myślach świntuszyć, bo sobie napisałem wstępnie o kalafiorze), czy będzie miał swój język, czy nie. Amerykom nie zależy, aby mieć amerykański. A Macedończykom, Chorwatom czy Słowakom zależy. A jestem pewien, że angielski od amerykańskiego bardziej się różnią niż słowacki od czeskiego.

  12. „A jestem pewien, że angielski od amerykańskiego bardziej się różnią niż słowacki od czeskiego.”

    Przesada. Być może mówiony amerykański mocno różni się od angielskiego, nie mam tu żadnych doświadczeń. Zresztą zróżnicowanie dialektów nawet w ramach jednego kraju, Wielkiej Brytanii czy USA, jest znacznie większe niż przywykliśmy w ramach polszczyzny. Co chyba jeszcze bardziej dotyczy niemieckiego, to już ty będziesz wiedział.
    Ale angielski język literacki, używany w piśmiennictwie, jest praktycznie taki sam, jeśli pominąć niewielkie różnice leksykalne. Natomiast słowacki wyraźnie różni się od czeskiego i w mowie, i na piśmie. Czego nietrudno doświadczyć, nie znając obu języków: Słowaka zdecydowanie łatwiej Polakowi zrozumieć niż Czecha.
    Lepszym przykładem jest to, co się stało z dawnym językiem serbsko-chorwackim, na którego miejscu mamy (w sferze deklaracji) aż cztery języki. Nie sądzę, by było to marzenie narodów. To nacjonalistyczni politycy i ideolodzy lansują, a niekiedy tworzą sztucznie różnice, żeby legitymizować swoje przywództwo. Potrzeba by było kilku pokoleń żyjących we względnej izolacji od sąsiadów, żeby te języki naprawdę się zróżnicowały. Czy we współczesnej, otwartej na przestrzał Europie jest to w ogóle możliwe?
    Podobna historia wydarzyła się w Mołdawii, gdzie nie tak dawno temu usilnie pracowano nad stworzeniem osobnego języka mołdawskiego. Miałem nawet w ręku słownik rumuńsko-mołdawski! No i klapa, w końcu oficjalnie uchwalono, że urzędowym językiem w tym kraju jest jednak rumuński.

    Przy okazji – bałkańska ciekawostka, którą niedawno zauważyłem. W europejskiej, prozachodniej Chorwacji używa się nazw miesięcy pochodzenia słowiańskiego, podobnie jak w Polsce. Natomiast w prawosławnej Serbii – nazw o łacińskim rodowodzie (podobnie jak w Rosji).

  13. Torlin,
    Jednak wszędzie w szkole , myślę jest obowiązkowo uczony język Szekspira.
    W dawnych koloniach są różnice , tak pod wpływem tubylców , jak i imigrantów z różnych zakątków globu. Podobno w samym Londynie są różne „slangi” w zależności od dzielnicy miasta.
    W stanach amerykanie potrafią po wymowie , akcencie itd.. rozróżnić , kto z jakiego stanu się wywodzi, no a o imigrantach z Europy, tych późniejszych to już nie wspomnę.
    Czym się różni angielski , ten mowiony w Indiach, Australii , Kanadzie , myślę że nalecialosciami.
    To jak i w Polsce , za PRL- U , ujednolicony.
    Jednak i obecnie w mowie nadal widać różnicę , akcent, wymowę np. Ślązaków , twarda wymowa , czy tych ze wschodu , taki zaspiew, inny akcent a nawet inne zwroty znane tylko w danym regionie. 😉
    Językoznawcy danych jezykow ,mogą to doglebniej opisać.

  14. Dzięki Pawle.
    Ale z Wikipedii: „Na korzyść istnienia języka czarnogórskiego przemawiał znany profesor Dubravko Škiljan, pracujący na uczelniach w Lublanie i Zagrzebiu. W wywiadzie dla belgradzkiej gazety „Vreme”, na pytanie, jakie są różnice pomiędzy językiem serbskim i chorwackim, odpowiedział: „Tylko język czarnogórski ma typologiczne i systemowe warunki, aby być odrębnym językiem, ponieważ posiada odrębne głoski, odrębne fonemy””. To może języka czarnogórskiego nie włączalibyśmy do tej czwórki, bo to powiedział Chorwat, a on – nie wydaje mi się – aby należał do ludzi, którzy „niekiedy tworzą sztucznie różnice”. Pzdr i podziękowania

  15. Angielski jest mocno zróżnicowany, ale ważniejsze jest zróżnicowanie społeczno-kulturowe niż sama geografia. Rozmawiam na co dzień po angielsku z całym światem i o ile trzeba się przyzwyczaić do brzmienia, akcentowania, preferowanych słów, to cały czas jeden język.

    Brazylijski i kontynentalny portugalski już się znacznie bardziej różnią.

  16. Julu!
    Piszesz całą prawdę. W Niemczech zdarza się, że Niemiec w ogóle nie rozumie drugiego Niemca. Zgodnie z przysłowiem niemieckim Fryzowie dialekt bawarski nazywają chińskim i na odwrót.
    „Jednak wszędzie w szkole, myślę jest obowiązkowo uczony język Szekspira” – jak to stwierdził autorytatywnie (i miał do tego prawo) Gszczepa – to jest ten sam język w sensie słownictwa. Ale moim zdaniem nie uczą jednak w szkole wymowy szekspirowskiej (czyli angielskiej), a raczej amerykańskiej, bardziej znośnej dla kontynentalnych ust.
    ———————
    Gszczepa!
    Nie znam angielskiego, ale czasami dla przyjemności słucham Arlenę Witt na YouTubie, i ona na okrągło: w Anglii to wymawia się tak, a w Stanach tak. I dodam to samo, co napisałem Juli, że mnie się wydaje, że w naszych szkołach uczą wymowy amerykańskiej (tak jak bardzo często ludzie uczący się hiszpańskiego uczą się wymowy argentyńskiej). Wymowa amerykańska jest moim zdaniem przyjemniejsza i ładniejsza. tak samo jak wymowa berlińczyków jest wspaniała dla Polaków słabo znających język.Chcecie się potrudzić – pojedźcie do Bawarii.

  17. @ Torlin,

    „Wymowa amerykańska jest moim zdaniem przyjemniejsza i ładniejsza.”

    Zalezy ktora. W wydaniu „klasycznym” angielski amerykanina, anglika czy mieszkanca Poludniowej Afryki jest jednakowo ladny. Pamietam jak kiedys siedzac na dworcu w Anglii z przyjemnoscia sluchalem ogloszen o przyjezdzie i odjezdzie pociagow wyglaszanych nieskazitelna pod kazdym wzgledem angielszczyzna. Sa jednak regiony Wielkiej Brytanii, gdzie angielski trudno jest zrozumiec. Podobnie w Stanach czy Australii, Poludniowa Afryka jest troche innym przypadkiem, gdyz na codzien angielski wspolzyje z innymi jezykami i wynikajace z tego przenikanie slow i pojec jest nieuniknione.

    Pozdrawiam

  18. Miło mi, że jesteś, myślałem, że się zgubiłeś. Powtórzę, dla uszu Europejczyka kontynentalnego przyjemniejsza jest angielszczyzna amerykańska, jest normalnie (wg naszych kryteriów) wymawiana. To jest dokładnie tak samo, jak w przypadku Berlińczyka i Monachijczyka. Londyńczyk i Stuttgartczyk będą przeciągać poszczególne zgłoski, bardzo mocno je akcentować, czasami aż do przesady, i jednocześnie w niesłychanie trudny sposób wymawiać poszczególne zbitki liter. Wystarczy posłuchać najdrobniejszego słowa „dziękuję”, jak wymawia to Anglik, a jak Amerykanin.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: