Napisane przez: torlin | 11/03/2018

Wina i odkupienie. Wina i kara.

W kontekście tego wszystkiego, co dzieje się ostatnio w Polsce, niesłychanie ważne wydają mi się rozważania na temat odkupienia win. I nie mówię o tym w kontekście religijnym, ani handlowym (win czerwonych i białych, wytrawnych i słodkich 😉 ). I karze.

Za każdym razem daję przykład Kmicica/ Babibicza. Wiem, że to jest przykład książkowy, ależ czy nie prawdziwy? Kmicic robił straszne rzeczy w młodości, na koniec wybaczyła to mu i ukochana dziewczyna, i społeczność, i kościół i sam Majestat. Muszę zadać pytanie, czy to w ogóle jest możliwe? Czy po dokonaniu rzeczy strasznej, zbrodni, kradzieży, gwałtu, można odkupić późniejszymi czynami swoje winy? I nie mówię tu o więzieniu, tylko o świadomości ludzkiej. Powiemy natychmiast – zależy, jakie są to winy. Niektóre nie powinny być odpuszczone nigdy. Wtedy następuje następny etap zastanawiania się, gdzie jest ta granica.

Nie da się ukryć, że piszę to w kontekście ostatnich wydarzeń politycznych. I naprawdę nie chodzi mi o PiS, bo u nich jest wszystko koniunkturalne aż do bólu zębów, więc ich postępowanie nie jest w ogóle zbieżne z naszymi rozważaniami. Dla nich Szymborska za wiersz sprzed 50 laty powinna być pognębiona do dni swoich ostatnich, a za wydanie zezwolenia na koncert Natalii Przybysz wylatuje się z pracy dyscyplinarnie, z drugiej strony panu Piotrowiczowi  włos z główki nie spadnie. Dla nich ważne jest tylko to, czy jest się z nimi, czy przeciw nim.

Mamy przykład Jaruzelskiego, czy temu człowiekowi należy wybaczyć czy nie? Ten człowiek ze swoją biografią wspaniale ukazuje nasze dylematy. Zabrali mu Order Sybiraka? Tymczasem należał mu się jak psu kość, a chłopu ziemia (ja wiem, że sam oddał, ale zrobił to dlatego, że prawica zaczęła się zastanawiać, czy mu się należy). Teraz zabrali mu generała? Ale stopnia oficerskiego nie powinni mu zabierać, bo ten zdobył na wojnie. Znakomity dowcip (jak zwykle) w „Angorze”, wojskowy prowadzi zajęcia i mówi: „W 1981 roku stan wojenny w Polsce wprowadziło dwóch szeregowych…”. Rok 1981 wybaczyłbym mu, nie tylko, że nie miał innego wyjścia, ale moim zdaniem rozpoczęłaby się wojna domowa. Ale przez gardło nie chce mi przejść wybaczenie za rok 1970. No i co z tym zrobić? Zrobił rzecz wielką dla Polski, bezkrwawo oddał władzę w państwie (z punktu widzenia prawie 40-milionowego narodu było to bezkrwawe, wszystkie przypadki np. „Kopalnia Wujek” to są sploty nieszczęśliwych przypadków, lokalnego zacietrzewienia).

I następna rzecz, czy to wszystko powinno być robione po śmierci? Degradacje, przenoszenie zwłok, likwidacja pomników? Wojna domowa w Hiszpanii zraniła społeczeństwo na wiele lat, twierdzę, że skutki są do dzisiaj widoczne. Ale tam nikt się nie wyżywał na pomnikach. Mamy to samo w Portugalii. Cierpią do dzisiaj społeczeństwa Grecji, Argentyny, Chile. Vandermerwe, a jak jest u Ciebie? Wybaczono, czy dalej tli się chęć rewanżu à la PiS?

Przykłady ulic Warszawy dają dużo do myślenia. Armia Ludowa – walczyła w Powstaniu, gdzie zginęło na Starówce całe ich kierownictwo. „Związek Walki Młodych”? Organizacja komunistyczna, ale która przyniosła dużo dobrego młodzieży. I nie tylko młodzieży, bo z tą organizacją jest związany fakt wstydliwie przemilczany przez wszystkie siły polityczne w Polsce, co świadczy o ich nieprawdopodobnym koniunkturalizmie.  Otóż ZWM tuż po wojnie był główną siłą organizującą i osłaniającą reformę rolną, w związku z tym Związek był wyjątkowo silnie i brutalnie zwalczany przez siły przeciwstawiające się reformie. No to jak to jest z tą reformą, panowie politycy? Oddajemy wszystko poprzednim właścicielom, łącznie z ziemią? Czy nic nie mówimy, bo jak bąkniemy na ten temat, to 50% narodu polskiego będzie przeciw wam? Bo pętla jest widoczna jak na dłoni, skoro jesteśmy przeciw ZWM, to jesteśmy za ludźmi ich ścigającymi, a jak jesteśmy za nimi, to trzeba cofnąć reformę rolną.

Wina i kara. Leon Kruczkowski. Dla mnie osobiście wielki pisarz, mimo że „Niemcy” maja większą sławę, mnie się bardziej podoba „Kordian i cham”. Był rzeczywiście członkiem władz komunistycznych w najgorszym okresie stalinowskim, ale zajmował się tylko kulturą.

Sylwester Kaliski, jeden z najwybitniejszych polskich uczonych. Dąbrowszczacy. I Oskar Lange.

Bo jeżeli pójdziemy tym tropem, to trzeba zlikwidować wszystkie ślady po Romanie Dmowskim. Józefie Piłsudskim. Za Berezę Kartuską powinni zniknąć z naszej pamięci Leon Kozłowski jako pomysłodawca i Ignacy Mościcki jako podpisujący rozporządzenie utworzenia obozu. Władysław Sikorski za obozy prawie koncentracyjne dla polskich oficerów w Szkocji podczas II W. Św. Walery Sławek za Konstytucję Kwietniową.

Wina i odkupienie. Wina i kara.


Responses

  1. Zamiast komentarza pozwolę sobie zacytować nader adekwatne motto z bloga Imć Vuliana:
    „Porządek polityczny powinien zabezpieczać społeczeństwa przed ludźmi, którzy za dużo wiedzą na pewno”.
    /Paweł Jasienica „Rozważania o wojnie domowej”/

  2. Strasznie mi się podobają uchwały samorządów lokalnych zmieniających uzasadnienia dla nazw ulic, dla utrzymania niezmienionych nazw. Widzę w tym taki radosny absurd.

    Usuwanie na zimno śladów historii materialnej wydaje mi się bardzo głupie.

  3. Torlinie, według mnie publiczne rozważanie, czy temu lub owemu POWINNO SIĘ wybaczyć, jest bezprzedmiotowe. Wybaczenie jest sprawą osobistą i intymną. Nie polega na tym, że deklaruję: „Wybaczam” i wyrzekam się odwetu czy zemsty, lecz na tym, że w głębi duszy przestaję czuć do winnego gniew lub urazę. O tym, czy wybaczenie jest szczere, wie tylko sam wybaczający.
    Dlatego zawsze fałszywie brzmiała dla mnie ta patetyczna, „duszeszczipatielna” scena z „Quo Vadis”, w której umęczony na krzyżu Glaukus resztkami sił wydusza z siebie „Wybaczam” dla Chilona Chilonidesa.
    „Wybaczono” nie tylko Kmicicowi. Jan Kazimierz „wybaczył” także Bogusławowi Radziwiłłowi, a nawet zdaje się Radziejowskiemu i wielu innym, ponieważ ci ludzie byli mu potrzebni albo stała za nimi jakaś siła.
    Mogę więc mówić tylko za siebie. Ja autorom stanu wojennego nie potrzebuję przebaczać, bo nigdy nie czułem do nich złości. Ówczesną sytuację postrzegałem jak tragedię grecką – wszyscy (a w każdym razie wszyscy, którzy zachowali zdolność zdrowego osądu) wiedzą, że sprawy idą w złym kierunku, ale nikt, łącznie z rządzącymi, nie może tego zmienić.
    Wybaczyć lub nie wybaczyć mogę tym, którzy stali wobec prostego wyboru: popełnić jakąś niegodziwość lub nie, i świadomie wybrali to drugie.

  4. Akurat wczoraj zobaczyłem doskonały film o wybaczaniu – Droga do zapomnienia.
    Skoro lubujesz się taplać w absurdach proponuję objąć przepisami degradacyjnymi innych. Co stoi na przeszkodzie w degradacjach kaprala Koniewa, sierżanta Rommla lub bosmana Churchilla. Dla równowagi proponuję mianować Szwejka marszałkiem – w końcu dobrym żołnierzem był.

  5. Temat rzeka i to pełna meandrów.Zapewne niemal wszystkim podpadnę, ale dla mnie postać generała (dla mnie pozostanie generałem) jest postacią pozytywną. Nikt nie może uwierzyć, że już we wrześniu , czyli na kilka miesięcy przed stanem wojennym, Wielki Brat ogromnie chciał nam udzielić bratniej pomocy w „trudnej sytuacji politycznej”. Nie będę tu opisywała skąd to wiem, ale wiem,że już wtedy w stronę polskiej granicy ZSRR posyłało wojsko.. Oni tam mieli czekać na znak by wkroczyć do Polski. Tak naprawdę to panu generałowi należy się pomnik dziękczynny a nie obelgi, bo wprowadzenie stanu wojennego uchroniło nas przed znacznie gorszą rzeczą- „bratnią pomocą” udzielaną przez ZSRR i dwa kraje obok- Czechosłowacją i NRD. Czechosłowacja aż przebierała nóżkami by odegrać się na nas za naszą bratnią pomoc, której kiedyś jej udzieliliśmy.
    Pośmiertne degradacje, procesy, wyrzucanie z alei zasłużonych itp.- toż to żywcem wzięte z komunizmu. Co prawda katolikom też nie można odmówić absurdalnych decyzji, gdy to ubrane w strój papieski truchło zmarłego papieźa było sądzone przez aktualnie urzędującego papieża.
    Wybaczanie win, nawet najcięższych – gdybyśmy tego nie potrafili już dawno przepadłby ród ludzki.
    Kara za popełnione złe czyny – każda kara powinna mieć w sobie element naprawczy wobec poszkodowanego. Tego właśnie elementu najczęściej jest brak, a szkoda.
    Miłego;)

  6. Ja nie wybaczam. Udaję, że nie pamiętam i gardzę. I unikam; jeżeli nie można inaczej, to ostentacyjnie.

  7. @ Torlin,

    „Vandermerwe, a jak jest u Ciebie?”

    Po tej stronie globu, podobnie jak w Polsce, narastajacy chaos i polityczne manewry, zastepujace wole rzetelnego rozwiazania istniejacych problemow. Moje zas spojrzenie jest takie. Historie nalezy zostawic w spokoju tj. niech sie jej opisem i wnioskami zajma zawodowcy czyli historycy. W momencie, gdy historia zaczynaja interesowac sie politycy, nic dobrego z tego nie wynika. Rzeczy, ktore wymieniasz to klasyczna walka z symbolami. Nic z tej walki nie wynika. Jest oczywiscie latwiej zdegradowac Jaruzelskiego ( na przyklad) niz rozwiazac istotne problemy kraju. To samo po tej stronie – latwiejsza jest zmiana nazwy ulic czy miast niz likwidacja 40% bezrobocia.

    Pozdrawiam

  8. @ anabell,

    Ktoregos dnia myslalem o interwencji, ale innej, tej w Czechoslowacji w 1968 roku. Bylem wtedy na wakacjach poza krajem. Serwisy informacyjne podawaly sporo ciekawych rzeczy w tym rowniez material filmowy. Wedlug tych informacji zanosilo sie na interwencje, gdyz ruchu wojsk nie da sie ukryc. Nawet po stronie polskiej musiano przygotowac cale regiony do przemarszu wojska.
    Troche to inaczej wygladalo przed wprowadzeniem stanu wojennego – tez bylem poza Polska. Tak, duzo bylo spekulacji na Zachodzie ale to byly spekulacje w stylu: „wejda nie wejda”. Jednak nie byly one poparte bardziej konkretnymi dowodami, jak w roku 1968.

    Pozdrawiam

  9. Torlinie, papież Stefan VI kazał wykopać zwłoki swego poprzednika, by urządzić mu proces w słynnym „synodzie trupim” i by potem poćwiartowane zwłoki Formozusa wrzucić do Tybru. W efekcie sam został wrychle obalonym, a zapamiętanym właściwie wyłącznie dla tegoż nieszczęsnego konceptu z sądzeniem trupa… Ja w tym widzę dobry prognostyk :))
    Kłaniam nisko:)

  10. Anabell!
    Akurat ja też sporo wiem o tamtych latach, i nie w wejściu bratnich sił widziane było podstawowe niebezpieczeństwo. Kroiła nam się prawdziwa wojna domowa. Elementy siłowe komunizmu za nic nie chciały ustąpić Jaruzelskiemu i dopiero pomoc Kiszczaka wyprowadziła sytuację na prostą. Jaruzelski miał bardzo dużo cech pozytywnych, dla mnie zadrą w życiorysie Generała będzie zawsze 1970 rok. Tego mu nie wybaczę.
    „Kara za popełnione złe czyny – każda kara powinna mieć w sobie element naprawczy wobec poszkodowanego” – naprawdę, po każdym złym czynie? Polemizowałbym.
    ——————-
    Szczurku!
    „Porządek polityczny powinien zabezpieczać społeczeństwa”? A w jaki sposób? Każde zabezpieczenie można zdemontować. I co wtedy? Mają wejść jakieś siły i naprawić sytuację? Tuż koło nas są Czechy, gdzie rządzi prezydent z premierem właściwie dekretami, bo wykorzystali lukę prawną. „I co nam zrobicie?”
    Od kilkudziesięciu lat piszę we wszystkich blogach o porażającej myśli wielu polityków wszystkich właściwie krajów, że model rosyjski i chiński prowadzenia polityki jest najlepszy dla nich na świecie. I zawsze pokazywałem Stany Zjednoczone, jedyne, które mogą nas przed tym bronić. Wszyscy, właściwie bez wyjątku, mnie atakowali. I teraz ta degrengolada dotarła i do źródła. Zobaczmy prognostyk skrajny, PiS rozwiązuje parlament, wsadza opozycję do pierdla i wychodzi z Unii. I co? Napiszemy skargę, że tak nie wolno? Tylko mi nie pisz, że to jest niemożliwe, popatrz lata 30. w Polsce. Też była demokracja.
    Powinienem raczej zadać to pytanie w Twoim blogu, bo tam padło to stwierdzenie: „Przynajmniej w jednej sprawie przyznałeś mi rację”. Pod słowem honoru, nie przypominam sobie jakiejkolwiek dyskusji między nami, w której mielibyśmy kompletnie rozbieżne zapatrywania.
    ——————–
    Gszczepa!
    „Usuwanie na zimno śladów historii materialnej wydaje mi się bardzo głupie” – mam to samo zdanie.
    „radosny absurd” – ale czasami są to wspaniałe zmiany. Ulica Giordana Bruna nosi imię geniusza ludzkości, wspaniałego człowieka, tymczasem Julian Brun był dla mnie nikim. Wspaniałą zmianą jest również przemianowanie Ciszewskiego na Ciszewskiego, tamten był komunistą bez znaczenia, tymczasem Jan Ciszewski dla mojego pokolenia był czymś więcej niż sprawozdawcą sportowym, to była instytucja, jak Tomaszewski czy Tuszyński. Budzący skrajne emocje, albo go ktoś uwielbiał, albo nienawidził, jak na dzisiejsze normy prowadził mecz zbyt ekspresyjnie. Jak widzisz, i bywa tak.
    —————–
    Pawle!
    Tu mi najtrudniej, dlatego że właśnie Ty dotarłeś do jądra notki. „Torlinie, według mnie publiczne rozważanie, czy temu lub owemu POWINNO SIĘ wybaczyć, jest bezprzedmiotowe”. I wracamy do źródła wszystkich nieporozumień w moim blogu, to ciągłe stwierdzenia, że poruszam tematy niepotrzebnie, albo których nienależałoby poruszać, albo to jest zbędne, albo wstydliwe, albo intymne, albo osobiste. Brakuje mi tu również dawno niewidzianego Telemacha, który tak jak Ty stwierdziłby: „Zakłada ono, że istnieją jakieś byty autonomiczne, zwane narodami, posiadające twarz, honor, wolną wolę, kolektywną świadomość i zbiorowe sumienie. To jest interesująca koncepcja, ale niestety śmierdząca myszą, zupełnie nie trzymająca się kupy, że o logice już nie wspomnę”. A ja właśnie pisałem o wybaczeniu narodów.
    I nie mówię o sądach, karach, tylko o świadomości społecznej. Oczywiście musimy tu wspomnieć o „dwóch Polskach”, ja myślę tylko o jednej. Podczas pomagania (bo trudno było to nazwać pracą przy pracy zawodowej) Unii Demokratycznej narozmawiałem się z Wielkimi Ludźmi po pachy na ten temat. Społeczeństwa (może bardziej grupy społeczne) wybaczają pewne winy.
    —————–
    Piotrusiu!
    Jeżeli można trupom (przepraszam – zwłokom, przepraszam osobom zmarłym) zabierać stopnie wojskowe, to ja proponuję zabrać stanowisko króla Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu, a Franciszkowi Branickiemu i Sewerynowi Rzewuskiemu hetmaństwo. A jakby się udało, to i paskudnemu Walezjuszowi króla Francji. A co? Nie stać nas? Będzie Francuz od nas uciekał.
    —————-
    Tempie!
    „Ja nie wybaczam”. Naprawdę? Nigdy nikomu? Nie wierzę.
    ——————–
    Vandermerwe!
    Z podziękowaniem za opis Waszej sytuacji. Jeżeli chodzi o tzw, „wejście”, to jesteś zgodny ze mną, właściwie nie było takiego niebezpieczeństwa. Za to olbrzymie było w Służbie Bezpieczeństwa i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, które koniecznie chciały rozwiązać to siłą. A po Radomiu właściwie nic nie zostało, tylko stan wojenny.
    —————–
    Do wszystkich!
    Pisałem już o tym sto razy, o wspaniałej prognozie Tadeusza Bodzio, który to wszystko przewidział w swojej książce „Między romantyzmem a pragmatyzmem”. „Romantycy” ( to niby dzisiejszy PiS) uważali, że niepodległość można zdobyć tylko rewolucją, powstaniem, siłą, żadnych rozmów z okupantem, pragmatycy wręcz przeciwnie – już piszę skrótowo. I pragmatycy wygrali, to był cios dla „romantyków”, po którym oni właściwie mentalnie się nie zebrali. Bodzio przewidział, że najważniejszy ich następny ruch to będzie podważanie świeżo zdobytej niepodległości Polski („oni wcale nie zdobyli prawdziwej niepodległości”), oczernianie jej twórców i architektów, a po drugie – próba wskrzeszenia rewolucji „post”. Inaczej mówiąc, to, co było dotychczas, to nie była prawdziwa niepodległość, my teraz zrobimy rewolucję, i naród będzie niepodległy. Na nasze nieszczęście oni świetnie wiedzą, że to jest li tylko teatr, i że prawda jest taka, że przegrali sprawę, o którą walczyli prawie 300 lat. I dlatego są tacy bezwzględni, obrzydliwi, czują swoje własne poniżenie.

  11. Tak długo pisałem odpowiedź, że w międzyczasie wpisał się Wachmistrz. Co powiesz Wachmistrzu o moich propozycjach przedstawionych w odpowiedzi dla Piotrusia? Miałbym jeszcze kilka, Bolkowi zabrać tytuł książęcy, Konradowi Mazowieckiemu zabronić sprowadzania Krzyżaków. Albo Władysławowi IV zabronić umrzeć.

  12. Co powiem? Że kogo bogowie chcą zgubić, pierwej mu odbierają rozum…
    Kłaniam nisko:)

  13. Torlinie nie wywołuj wilka z lasu przypominaniem propozycji.
    Przecież już całe morza nieprawdopodobnych andronów, które andronami Do Rzeczy były jeszcze trzy lata temu teraz krok o kroku stają się przepisami.
    Czasami nawet odnoszę wrażenie, ze slogan – ja rzucam myśl a wy go łapcie – nasza legislatura przekuła na – ja łapię ( propozycję z sieci) myśl, a wy go rzucajcie pod obrady.

  14. Tyle komentarzy, a to tylko efekt adoracji szaleńca z przebłyskami destrukcyjnego geniuszu.
    Naród dostał chleb, igrzyska w międzyczasie – będzie więc wielbił.
    Aż chleb się skończy – co pewnie nastąpi z końcem dotacji U.E ok 20 roku.
    Przed nami jeszcze parę lat panoszenia się głupoty… i co tam kto chce niech dopisze.

    Zastanawiam się czasem jak to się stało, że tylu wykształconych ludzi dało się omotać przez te pisowskie brednie.
    Sam pomysł wybaczania lub nie? to absurd.
    Co powiemy o aktualnych przywódcach za ileś lat?
    Żenada.

  15. Obejrzę sobie „Droga do zapomnienie”
    Dziękuję

  16. @Torlin,
    Zawsze uważałem że ulice należy nazywać po prostu np. „Konstytucji”, bez wskazywania o jaką chodzi, tak żeby w razie zmian ustroju nie było konieczności wymiany tabliczek.

  17. Brat mieszka w Krakowie przy ul.powstańców. Każdy , ale to każdy chcę doprecyzować tych powstańców, a tu tylko powstańców i kropka. 😉

  18. Idealnie 😉

  19. Mario!
    Ze wszystkim się zgadzam z wyjątkiem: „Sam pomysł wybaczania lub nie? to absurd.”. Co Mario jest absurdem? Wybaczanie? Mówienie o wybaczaniu?
    ————-
    Julu! Gszczepa! Bo to akurat wspólny Wasz temat!
    Pomysł znakomity, próbują go wprowadzić w życie kolejne pokolenia. W Warszawie jest tak, np. popularny Plac Konstytucji jest po prostu placem poświęconym konstytucji, ale nałogowi poprawiacze historii, chcąc dla przykładu przemianować go na Pl. Reagana przypominają stale, że pierwotnie plac ten nosił nazwę Placu Konstytucji 1952 roku. A cudowne przykłady Juli mamy w Warszawie na Saskiej Kępie, królują tam trzy ulice poboczne od Francuskiej i Paryskiej: Zwycięzców, Obrońców i Walecznych. W Radości główną ulicą jest ul. Patriotów, i mamy dużo radości w tym momencie, jak każdy co innego widzi w nazwie tej ulicy (we wszystkich czterech tych ulicach właściwie). 😀
    ——————
    Wachmistrzu!
    Tak jak Ci pisałem, uważam to za wspaniałą zabawę, komu teraz można np. zabrać tytuł. Radziejowski na przykład.

  20. Torlinie!
    Nie wybaczam, bo nie muszę – puszczam bokiem. Gdybym dalej tłumaczył wyszedłby straszny bełkot.

  21. Ja generalnie dzielę ludzi na dobrych i złych.
    Nie opieram się na żadnych przesłankach partyjnych czy religijnych.
    I też nie wybaczam tylko unikam. Teoretycznie możnaby powiedzieć ,że pewne sytuacje wymuszają takie czy inne zachowanie , no ale zawsze jest pewna granica , która moim zdaniem nie należy przekraczać.
    A w ogóle świat , powiem trywialne a raczej powtórzę za zdolną koleżanka , która jako naukowiec pracuje w jednej z większych uczelni w USA.
    Prowadziła bardzo ciekawy blog, jej ksywka to heliska , stad mniej wiecej mozna sie domyslic o jej pracy , głównie modyfikacja , interwencja w genetyke , o tym jak tam robi karierę, jak musi współpracować z naukowcami , młodymi stypendystami z całego świata.
    O swoim zatargu z Hindusem. O tym całym środowisku , gdzie jest walka o osiągnięcia naukowe , też po trupach.
    Te wspaniale chwilę jak i te pełne grozy. Opowiedziała o ataku studenta z brodnia w czasie wykładu na auli na campusie.
    Ona już była na etapie doktoratu. Czyli dalej studiowała ale i równocześnie pracowała , na uczelni. Czyli już studiowała za darmo. Wcześniej miała pełne stypendium. No w każdym razie wracajac do jej mysli ; swiatem rzadzi d…, h… podparta. To tyle z jej cennych naukowych obserwacji. 😉

  22. @Temat:
    A ja nie wiem, czy to nie jest kwestia tak popularnej ostatnio „narracji”. W „narracji” można być dobrym, albo złym. Można być też ew. rozmytym. Jest to więc kwestia opowiadania o przeszłości, bo jej przecież obecnie nie doświadczamy.
    Czyli byłaby to kwestia jednak pewnej koniunktury, która mówi, czy dana narracja jest lepsza, czy gorsza.

    PS.
    Machiavelli twierdził, że ojcobójstwo każdy wybaczy, ale zabrania ojcowizny — nikt nigdy… Obawiam sie, że to może być istotny dodatek do tej narracji.

    @Piotruś:
    Ale Churchill w Royal Navy służył tylko w randze lorda 😉 Nie można dymisjonować go więc ze stopnia marynarskiego. A co miał w kawalerii, to ja nie wiem, bo już na wojnie był chyba raczej korespodnentem wojennym z tego co mi się widzi…
    Swoją drogą, to niesprawiedliwe. Nigdy się nie będzie dało zdymisjonować obecnie panujących 😦

    @Jula:
    Ja się tak podśmiechuję, że u mnie nikt nie likwiduje alei Bojowników o Wolność i Demokrację. Tylko czasem ta wolność i demokracja zmieniają swój sens 🙂

  23. Julu!
    „światem rządzi d…, h… podparta. Myślałem, że już PRZEDYSKUTOWALIŚMY TEN TEMAT w moim blogu (brałaś przecież w tym udział).
    A gdzie to nie idzie po trupach!?! Trzeba mieć taki charakter jak ja, dla którego są rzeczy ważniejsze – Paweł już je zlokalizował, to jest duma.
    —————–
    Tempie!
    To Ci współczuję. Ja umiem wybaczać.
    —————
    PAK-u!
    „kwestia opowiadania o przeszłości”, tylko widzisz, opowiadanie o historii jest zawsze w kontekście współczesności, tylko wtedy porywa ona „normalnych” ludzi. Tak normalnie, bez kontekstów, pasjonuje li tylko takich wariatów jak dla przykładu Wachmistrz i ja.
    „Machiavelli twierdził, że ojcobójstwo każdy wybaczy, ale zabrania ojcowizny — nikt nigdy…” – bardzo dobry dodatek. I nic mnie nie mogło bardziej ucieszyć, niż jedno zdanie wypowiedziane przez tzw. przeciętnego człowieka. Otóż oglądałem ostatnio reportaż z Nadarzyna, w którym kandydat PiS rządzący ostatnio gminą z komisarskiego nadania wojewody niespodziewanie przerżnął wybory uzupełniające z kandydatem niezależnym. Na pytanie skierowane do idących ludzi ulicą, co się stało, skoro PiS wygrał niemożebnie poprzednie wybory, jeden z nich odpowiedział: „Platforma kradła, ale tak jak kradnie PiS, to się w głowie nie mieści”. Miód polał mi na serce.
    ‚”Ale Churchill w Royal Navy służył tylko w randze lorda 😉 Nie można dymisjonować go więc ze stopnia marynarskiego. ” – ale można go pozbawić tytułu lorda 😉
    „Ja się tak podśmiechuję, że u mnie nikt nie likwiduje alei Bojowników o Wolność i Demokrację. Tylko czasem ta wolność i demokracja zmieniają swój sens” – ależ takich przykładów PAK-u jest na kopy, w samej Warszawie dla przykładu Al. Wyzwolenia, diabeł wie, o jakie wyzwolenie chodzi. nawet można zastanawiać się nad Al. Rzeczypospolitej na nowym Wilanowie – o jaką to Rzeczpospolitą chodzi. A Al. Solidarności? A Marszałkowska? A Nowy Świat? A poruszam się tylko wielkimi arteriami. 😉

  24. Nie dość, że można pozbawić tytułu lorda to można nadać tytuł Kamerdynera Admiralicji – satysfakcja taka sama.

  25. Torlinie, nie współczuj. Mnie po prostu to nie dotyczy – nie interesują mnie powody do wybaczania

  26. Torlin: „Na pytanie skierowane do idących ludzi ulicą, co się stało, skoro PiS wygrał niemożebnie poprzednie wybory, jeden z nich odpowiedział: „Platforma kradła, ale tak jak kradnie PiS, to się w głowie nie mieści”. Miód polał mi na serce.”

    Skąd ten miód? Moim zdaniem to jest raczej przygnębiające, że najstraszniejsze oskarżenie, jakie można rzucić pod adresem rządzących, to nieodmiennie: „Oni kradną!”. A jak osobiście nieskazitelnie uczciwi politycy łamią konstytucję lub przez niekompetencję rujnują kraj – to ludu nie porusza.

    By the way, Churchill w ogóle nie służył w Royal Navy, bo pierwszy lord admiralicji to cywilny urzędnik, coś w rodzaju ministra marynarki. Natomiast w czasie swojej krótkiej służby w piechocie podczas I wojny światowej miał stopień majora, więc po degradacji to będzie private Churchill.

  27. Dyskutujacym o wybaczaniu polecam zainteresowac sie Komisja Prawdy i Pojednania, dzialajaca swego czasu w Poludniowej Afryce. Interesujacym jest, co mialo byc a co osiagnieto.

    Pozdrawiam

  28. @vandermerwe,

    Można prosić o paru słów na ten temat?

  29. Chciałem pobawić się we własną wersję IPN, i pozabierać lub porozdawać rożne funkcje ludziom z przeszłości, ale większość z Was mnie zgasiła. To nie będę.
    ————-
    Pawle!
    Z elektoratem PiS-u nie można inaczej. A oskarżanie Tuska, że się nakradł, jest w porządku?
    ————-
    vandermerwe! Gszczepa!
    Mnie również interesuje odpowiedź.

  30. Mam na glowie kilka spraw. Moze szerzej skomentuje przy innej okazji. Pragne jednak polecic ksiazke ” The Truth About the Truth Commission”. Jest to praca A. Jeffery wydana przez South African Institute of Race Relations w 1999 roku. Wiem, Torlin nie zna angielskiego.

    Pozdrawiam

  31. Vandermerwe!
    A może napisałbyś notkę, tak jak drzewiej żeś obiecał?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: