Napisane przez: torlin | 14/03/2018

Zapomniany IPS, poprzednik PIS-u

W Warszawie w 1931 roku nastąpiło bardzo ważne wydarzenie kulturalne, został wybudowany nowy budynek Instytutu Propagandy Sztuki. Jak widać na zdjęciu, nie była to porażająca swoim pięknem architektura, mimo że twórcą była osoba wybitna, Karol Stryjeński, architekt słynny w Międzywojniu z zaprojektowania Wielkiej Krokwi. Pomniejszało ten budynek również sąsiedztwo z Pałacem Leopolda Kronenberga, ale niesłychanie ważne były konteksty lokalizacji. Po pierwsze, budynek został zbudowany na ul. Królewskiej (oficjalny adres – Królewska 13, dzisiaj Hotel Victoria), a więc faktycznie na Pl. Józefa Piłsudskiego (bardziej znanym jako Pl. Zwycięstwa), po drugie, od tego budynku były dwa kroki do Zachęty na Pl. Małachowskiego (przed wojną plac miał tego samego patrona). Przez wszystkich ludzi sztuki nowoczesnej Zachęta była konserwatywna, zachowawcza, niewpuszczająca świeżego spojrzenia.

Potrzebna była nowa instytucja, propagująca nowoczesną polską sztukę. Mając dość dyktatu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych postanowiono premiować polskich twórców awangardowych, tylko że Instytut nie umiał zarobić na siebie. Stanisław Szreniawa-Rzecki wpadł na znakomity pomysł, aby w podwórcu Instytutu, który przypominał długą kiszkę otoczoną z trzech stron salami wystawowymi, urządzić kawiarnię. A miał on intuicję tworzenia czegoś wielkiego, był w końcu jednym z twórców i wykonawcą „Zielonego Balonika”.

Pomysł nie tylko chwycił, ale i zachwycił. W mgnieniu oka opustoszała „Ziemiańska”, i całe towarzystwo przeniosło się do IPS-u, łącznie ze Skamandrytami. Różnica była tylko taka, że w „Ziemiańskiej” Skamandryci mieli swój stolik, a tutaj siadali byle gdzie. Tłok był olbrzymi, ale w końcu, jak bywał Fiszer, to trudno, żeby było inaczej – rozmowa Franciszka z Januszem Kusocińskim: – A czym łaskawy pan się zajmuje? – Biegam. – A w którą stronę? Najpierw przenieśli się malarze, później literaci, a za nimi jak zwykle wszyscy snobi. Ze względu na brak miejsca na kawiarnię zaanektowano również dwie sale wystawowe, i ku zdziwieniu wszystkich Instytut zaczął zarabiać na siebie.

IPS jest kompletnie zapomniany, tymczasem kawiarnia Instytutu zaczęła być słynna kulturalnie, śpiewali w niej najsłynniejsi artyści jak Mira Zimińska, z wykładami bywał Filippo Tommaso Marinetti, słynny włoski futurysta, występowała Grupa Satyryków „Cyrulika”, założona w 1934 roku przez Tuwima (chodzi o pismo satyryczne „Cyrulik Warszawski”). IPS jest również kompletnie zapomniany jako instytucja kulturalna, nawet w Internecie jest mało na ten temat, ale IPS organizował coroczne wystawy plastyki: Rytu 1932, w tym samym roku Rytmu, w 1934 – kapistów; indywidualne, malarskie wystawy retrospektywne: Michałowskiego, Pankiewicza, Makowskiego, zorganizował dwie Międzynarodowe Wystawy Drzeworytów i co bardzo ważne – organizował za granicą wystawy polskich twórców: Montevideo, Edynburg, Los Angeles, Berlin.

Ostatnim dyrektorem Instytutu był Juliusz Starzyński, niesłychanie ciekawa postać w kontekście dzisiejszych rozmów na temat komunistów, przed wojną wielki propagator sztuki nowoczesnej, to on właściwie postawił na nogi Instytut pod względem kulturalnym, założył bardzo dobre pismo „Nike”. Po wojnie został wielbicielem socrealizmu, uważał ją za jedną z najważniejszych form architektonicznych, z drugiej strony umiał w Moskwie zrobić taką polską ekspozycję na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Krajów Socjalistycznych w Moskwie w 1959 roku, po której Rosjanie dostali piany. Na miejsce IPS-u po wojnie został powołany przy Polskiej Akademii Nauk Państwowy Instytut Sztuki o rozczulającym skrócie, którego dyrektorem został właśnie Starzyński.

Należałoby dodać, że pod tym samym adresem Królewska 13, w tym samym roku, stworzona została alternatywna kawiarnia „SiM Sztuka i Moda”, jeszcze bardziej zapomniana niż IPS. Ale to może następnym razem. Na zdjęciu powyżej, pokaz mody w SiM-ie.


Responses

  1. Torlinie, a cóż to za laska o nieco ciężkawej budowie na drugim zdjęciu? Mam poczucie, że ją skądeś znam ale klapka w mózgu nie odskakuje, niestety…

  2. Walden, nie znam jej. Po przeszukaniu Narodowego Zbioru Cyfrowego znalazłem to ZDJĘCIE, jedyna informacja, że modelka nazywa się Koźmińska.
    A co do „ciężkawej budowy” pamiętaj, że mody (i na ciała kobiece) zmieniają się, przed wojną było inaczej. Inaczej też było na wybiegach, w dzisiejszych czasach opanowani jesteśmy perfekcyjnością, nawet na na najmniejszych pokazach modelki mają być idealne. Dawniej na wybiegach, szczególnie w kawiarniach, występowały różne kobiety, bo i modelki były różniące się od siebie: niskie, przy kości, starsze. Może to właśnie wtedy było normalniej.

  3. Fascynujące jak się zmieniają kanony mody 😉

  4. Gszczepa!
    Jeszcze można zrozumieć różnicę XV-XX wiek, ale w tak krótkim okresie!!! Co mówimy o latach 30., zobacz modę lat 60. lub 70. Od razu wiesz, z jakich lat jest fryzura kobieca, marynarka męska lub taniec.
    Jeżeli chodzi o kobiety przez całe życie byłem zwolennikiem sukienek, żakietów i spódnic, a przeciwnikiem spodni. Rozumiem jeszcze w zimie przy mrozie, ale dla mnie kobieta w spodniach wygląda jak babochłop. Już się pewnie nie zmienię, ale to zależy od konkretnej kobiety. Moja najstarsza wnuczka, śliczna i zgrabna jak obrazek, już jak miała 2 lata nie chciała założyć sukienki. I do dzisiaj to jej zostało, spódnice zakłada tylko na taniec w zespole. A jej młodsza siostra uwielbia spódnice, i nie chce zakładać spodni, od biedy leginsy.
    Mam pytanie, właściwie dlaczego chłopy nie mają prawa nosić spódnic w gorące dni? Skoro kobiety mają prawo nam zabierać wszystko: spodnie, kalesony, koszule, kamizelki, krawaty, marynarki, to dlaczego my nie możemy?

  5. Możesz i taka Mode wprowadzić latem dla facetów. Zdaje się ,że są tacy którzy noszą sukienki na dodatek czarne.
    No a kilt uSzkotow. Ubrania w starożytności . Prześledź i tę męską modę , to zobaczysz jak była różna i podobną do kobiecej. To samo z fryzurą , przozdabianiem twarzy . Kitel lekarski . Fartuchy -spódnice dla kelnerów , kucharzy. Niektóre zawody wymuszają ubiór aseksualny.
    Teraz te modelki chude i wysokie jak wieszaki , nienaturalnie. Wszystkie by się utrzymać w zawodzie muszą stosować dietę i ciągle się odchudzać.
    To jest nienaturalnie. No bo łatwiej jest je ubrać , zarzucić kawałek szmaty .
    Ciężko jest dopasować ubranie N grubaske , to już tak się nie układa itd..
    No a epoka Rubensa. Wtedy piękno było grube, rude . Tłusty człowiek to był dobrze sygnowany. Biedoty wtedy tylko była chuda , bo nie miała za co jeść.
    Moja mama miała jeszcze skojarzenie z czasów wojny. W tedy też mało było grubych ludzi. A ci najszczuplejsci to byli w obozach zagłady. Waga tak od 20 do 30 kg. dorosłego człowieka. Same kości . I takie prawie są te modelki wzrost 180 cm a waga 45 kg. 😱
    Ta kobietka na zdjęciu , to normalna kobieta ani tłusta , ani chuda.
    W okresie miedzywojnia to kobietki były normalne a faceci jacyś tacy marniejsi , tak bardziej na zamrożonych wyglądali. 😉

  6. Właściwie wszystkie tematy Julu, które poruszyłaś, są ważne. Inna rzecz, że większość mężczyzn chodzących w krótkich spodenkach wygląda żenująco. To jest brzydota do kwadratu. I zauważ, że normą np. w supermarketach jest para: kobieta nawet w miarę elegancko ubrana, ale obowiązkowo w długich spodniach mimo upału (najczęściej dżinsowych), a na górze ma leciutką bluzkę na ramiączka, tymczasem facet jest w krótkich spodenkach, ma klapki na nogach i brudnego, wyciągniętego t-shirta, który sterczy mu na za dużym brzuchu.
    Zastanawia mnie tylko, że kobiety wyciągają od mężczyzn, i przełamują wszystkie tabu, a ci z kolei są tak nieprawdopodobnie konserwatywni. Nie mówię tu o klerze i o Szkotach.
    I to o dziwo mężczyźni wcale nie pragną takich chudzielców, kobita musi mieć trochę ciała, cała rzecz, żeby go nie miała z kolei za dużo, chociaż amatorzy na nie także się znajdą.

  7. @Torlin,
    1) Znajomy Szkot często wpada na imprezy w tradycyjnej spódniczce, przełam się i weź z niego wzór:-)
    2) A widzisz, mnie zawsze fascynowały kobiety w spodniach (i z krótkimi włosami),
    3) Normy się zmieniają i zauważam że młodzi mężczyźni dużo bardziej dbają o wygląd niż to bywało kiedyś.

  8. Dziewczyna jest OK jak najbardziej, nie mam żadnych zastrzeżeń 🙂 Nie załapałem z układu fotografii, że to pokaz mody, sądziłem raczej, że to gwiazda jakowaś wpadła do IPSu i wszyscy gapią się na nią jak na jakąś Dodę!
    A swoją drogą, to kanon idealnej budowy ciała w tym okresie też był niejednolity i np. krótko ścięte chuderlawe „chłopczyce” także robiły furorę.

  9. Podziwiam Cię nie od dzisiaj Torlinie, za to, jak głęboko siedzisz w Kulturze przez duże K i za to jak potrafisz wynajdywać takie właśnie zapomniane perełki jak w tej notce 🙂

    Szkoda, że współczesny PiS w niczym nie przypomina tego dawnego. Przydałoby się więcej Kultury w polityce i przestrzeni publicznej.

    O Stryjeńskim i Wielkiej Krokwi wiem od dawna.

    Jeszcze jedna rzecz. Wspomniałeś o pałacu Leopolda Kronenberga. Kronenbergowie to żydowska rodzina z długoletnimi tradycjami, istniejąca od czasów zaborów a być może i wcześniej. Moja własna rodzina często bywa mylona z tą rodziną, ze względu na bardzo podobne nazwisko. My jednak nie mamy z nimi nic wspólnego. Poza tym, MOJA rodzina o ile wiem, nie ma żydowskiej krwi. Bardziej korzenie austriacko-niemiecko-szwedzkie.

    Pozdrawiam gorąco! 🙂

  10. Jestem czerwony jak burak po Twoich komplementach Drogi Przyjacielu. Niestety, w Polsce jesteśmy na wymarciu, jak dinozaury. Również bardzo serdecznie Cię pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: