Napisane przez: torlin | 21/03/2018

Filmowe refleksje

Gabrielle Anwar

Dzisiaj chciałbym zająć się być może drobiażdżkami, ale czyż z nich nie składa się całe nasze życie? Jak wiecie nie mam telewizji, to znaczy mam telewizor, ale nie mam żadnej stacji. Oglądam najczęściej różne filmy na YouTubie, przede wszystkim dokumentalne, ale normalnymi filmami nie pogardzam. I oglądając ostatnio dwa filmy dostępne w Internecie nasunęły mi się dwa tematy do rozważań blogowych, obydwa moim zdaniem ciekawe, i poruszające mnie pod względem filmowym do głębi.

Pierwszy temat to sprawa postsynchronów. Film Patryka Vegi „Pitbull-nowe porządki” jest momentami nie do oglądania. Nic nie rozumiem, co mówią bohaterowie. Takim najdramatyczniejszym przykładem jest dla mnie „Girl guide” Machulskiego, w którym nie słychać w całych sekwencjach, co mówią bohaterowie. Zawsze wydawało mi się, że jest to współczesna tendencja do realizmu, nie nagrywamy postsynchronów, bo są one sztuczne, ważny jest realizm, to nieważne, że we wszystkich filmach wyprodukowanych za komuny nigdy nikt nie miał kłopotów ze zrozumieniem. Aż tu nagle mój syn podesłał mi e-mailem ARTYKUŁ, który mną wstrząsnął. Okazało się, że oni robią postsynchrony, tylko źle. Przy dzisiejszej technice? Panie Boże, Ty to widzisz, i nie grzmisz!!!

Drugi moim zdaniem jest jeszcze ciekawszy. Przez przypadek znalazłem film „The Manor”, wygląda jak produkcja telewizji brytyjskiej, tymczasem jest to film czeski. Po prostu znakomity, jest to cudowna, czarna, purnonsensowa komedia kryminalna, w założeniu przypominająca Rashōmon czyli wydarzenia relacjonowane są przez wszystkie  osoby tak, że dotarcie do prawdy okazuje się niemożliwe, ponieważ każda z nich przedstawia je zupełnie inaczej. Ubawiłem się po pachy, śmiałem się bez przerwy, i nic mnie nie interesowało, kto zabił. Ale z tym filmem związane są trzy kwestie, które chciałbym poruszyć w swoim blogu (znowu przeczytam, że niepotrzebnie!), przy czym punkt pierwszy jest najważniejszy:

  1. Tytuł filmu – oryginalny brzmi: „The Manor„. W Filmwebie jest to „Rezydencja„. Na stronie Gabrielle Anwar w Wikipedii jest to „Dwór„. A ja oglądałem go w YouTubie pod nazwą „Posiadłość„.
  2. Strasznie mi się podobała w tym filmie Gabrielle Anwar. Wiem o tym, że film jest z 1999 roku, to teraz ta aktorka ma prawie 50 lat, ale wtedy była śliczna.
  3. Aktorka jest prawie w ogóle nieznana, występuje raczej w serialach i filmach telewizyjnych, w związku z tym zupełnie jej nie skojarzyłem z filmem, a raczej ze sceną – jednej z największych i najważniejszych scen filmowych w historii światowej kinematografii. Nie napiszę której, zajrzyjcie sobie, a co? Trzeba trochę popracować 😉 Jak chcesz wiedzieć, naciśnij sobie TU.

 


Responses

  1. Słowo daję! Jesteś kolejną osobą, która czyta mi w myślach, Torlinie 🙂

    Skończyłem czytać tę notkę w tym samym momencie, kiedy pojawił się u mnie Twój komentarz 🙂 Aktorka faktycznie śliczna i jej nazwisko dawniej obiło mi się już o uszy też.

    Pierwszy przytoczony przez Ciebie to jednocześnie esencja oraz bolączka każdego tłumacza – a dla mnie osobiście fascynująca sprawa, jak można ten sam tytuł przetłumaczyć na tysiąc różnych sposobów!

    To samo, tylko od nieco innej strony: Wiedziałeś, że w latach 80-tych, kiedy Gwiezdne Wojny po raz pierwszy wchodziły do polskich kin, „Sokół Milenium” był Sokołem Tysiąclecia, Imperator był Cesarzem, a Moc była Siłą? 😀

  2. Celcie, sprawa jest prosta, nadajemy na tych samych falach, to samo nas interesuje, wyciągamy podobne wnioski, mamy podobne zainteresowania i pasje wyszukiwania rzeczy nowych. Cieszę się, że nasze trajektorie gwiezdne się przecięły 😉 .
    A o gwiezdnych wojnach nie wiedziałem. Jak będziesz miał chwilę czasu, to obejrzyj sobie film „The Manor”, znakomita odtrutka na wszelkie Wielkie Kłopoty.

  3. Trochę obawiam się posądzenia o trywialność, ale bardziej podoba mi się scena tańca z Miami Vice 😉

  4. Ostatnio, gdy chcę się zachwycić, oglądam Honky tonk woman – Crow i Jagger

  5. Naprawdę, Drodzy Panowie, niejedna dziewczyna jest śliczna, i niejeden taniec jest wspaniały. Taniec, o którym pisałem, jest jednak znany na całym świecie. A co do Stonsów, to ich taniec jest TU, jednak po pierwsze nie jest on filmowy, po drugie Jaggera mogę tylko oglądać na scenie śpiewającego, jego machowskie pozy wnerwiają mnie nieprawdopodobnie. Ale cieszę się, żeście się wpisali, naprawdę nie mogę pisać cały czas o pancernikach na Pacyfiku.

  6. Jeżeli chodzi o taniec w filmie to moim zdaniem bezkonkurencyjny są;
    Fred Astaire & Ginger Rogers . Są ponadczasowi. 👞👠

  7. Zapach Kobiety – to był dobry film.A aktorka naprawdę ładna.
    Nie oglądam od wielu lat filmów fabularnych, jakoś szkoda mi na nie czasu.
    Miłego;)

  8. Julu!
    Najważniejszym i najpiękniejszym tańcem w filmie jest dla mnie scena w „Deszczowej piosence”, w której Gene Kelly puka w kolejne drzwi producentów. Nie ma niestety tej sceny w YouYubie.
    ———–
    Anabell!
    Czy Twoja postawa nie jest przypadkiem fundamentalizmem? Przecież naprawdę są różne filmy, smutne, wesołe, parodystyczne, naprawdę można sobie wybrać odpowiedni. A z filmami to jest jak z książkami. Wczoraj obejrzałem sobie film „Inferno – piekielna walka” z Jean-Claude Van Dammem. Myślałem, ze to będzie kolejne łubudu, tymczasem oprócz zwyczajowego rozwalania wszystkich znalazłem bardzo fajny film obyczajowy z elementami komedii romantycznej.

  9. Ależ skąd, to nie fundamentalizm.Był czas, gdy kilka razy w miesiącu chodziłam do kina i byłam „na bieżąco” z kinematografią. Przestałam chodzić do kina gdy wkroczył do niego popcorn, coca cola , chrupanie i siorbanie.
    I ten mdlący zapach popcornu.
    Poza tym nie wiem co jest, ale straszliwie mi się doba skurczyła , niczym wełna wyprana w gorącej wodzie.
    Tak naprawdę to nie mam czasu na oglądanie filmów, dużo teraz projektuję no i czasem trzeba projekt wykonać, a to zabiera mnóstwo czasu, nieraz i tydzień.
    Jeżeli mam do wyboru film dokumentalny i fabularny – z pewnością wybiorę dokumentalny.
    Na szczęście mamy TV internetową i dzięki temu mogę oglądać co chcę, bez kompromisów lub sprzeczek. Mąż uwielbia politykę, a ja już dostaję wysypki od tej polskiej polityki. Nie po to wyjechałam by ją oglądać.
    Tylko niektóre dyscypliny sportu razem oglądamy.

  10. Wiem że jest znany, ale mnie jakoś nie kręci 😉
    A co powiesz na solową scenę z „Footloose”?
    (tym razem nawet kobiety nie ma)

  11. Obejrzałem ten film. Rzeczywiście jest cudnej urody.
    Pozdrawiam

  12. Gszczepa!
    Podchodząc do tego konserwatywnie, to co przedstawiłeś, jest to balet. Balet jest również tańcem, jak opera jest muzyką, ale ja nie o takim tańcu mówiłem. Pisałem o tym wielokrotnie, że dla mnie taniec jest tylko z kobietą. Rzecz jest po prostu w domyśle, dla mnie taniec kojarzy się z kobietą, chociaż zdaję sobie sprawę, że balet jest również tańcem, tak jak na dźwięk słowa „muzyka” muzyka operowa nie przychodzi mi jako pierwsza na myśl.
    ————-
    Vulpianie!
    Co za Szlachetny Gość. Witam w Kamiennej Wiosce i wręczam klucze do miasta (chciałoby się powiedzieć – wioski) 😀 . Rzadko ktoś z Waszej „bandy” 😉 do mnie trafia, bo mnie herszt nie lubi. Jedyny Szczurek, który się wyłamał (nie mówię o Wachmistrzu, bo to inna kategoria). Tak mi jest miło, że Ci się podobał, dla mnie naprawdę kawał porządnego kina, i ze znakomitym aktorstwem. Co niniejszym perswaduję pozostałym Komentatorom. Pozdrawiam serdecznie.

  13. Mi się ostatnio ta scena podobała, ale to nie film kinowy, a protest polityczny. Ale ten śnieg. Te ruchy…

  14. I Ty PAK-u takie babole walisz… Nie mi, tylko mnie…
    Kiedy użyć mi a kiedy mnie – są reguły i każdy z wyczuciem językowym daje radę, co oznacza jedno: „bo proszę pana nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad swoją inteligencję…” A z kogo to cytat, to już pewnie wiecie.
    Dawnom tu nie był i nic się nie zmieniło: Gospodarz dalej dyplom wiesza niż mu sufitu staje a Goście dyskretnie milczą na dwa tematy: Gospodarza i swój.

  15. PAK-u!
    Jakoś nie bardzo mi ten film leży, może to jest kwestia gustu. Zeenem się nie przejmuj.
    —————–
    Zeenie!
    Znamy się ponad 10 lat, zestarzałeś się, kiedyś byłeś dowcipny, dzisiaj jesteś tylko zgryźliwy i cyniczny. Ja dla wszystkich przemądralińskich mam propozycję, prowadź blog przez ponad 10 lat z co trzydniową notką, aby ktokolwiek chciał to przeczytać. A oprócz tego nie ma musu do zaglądania do mnie.

  16. 1. Wyznam, że jestem tak leniwy, że zaglądam jedynie do tych blogów, które podał u siebie Wachmistrz, ignorując całą resztę blogosfery. Dlatego u Ciebie jestem dość częstym gościem. A że milczę? Zapewne dlatego, że nie mam niczego ważnego do dodania.
    2. Struktura naszej bandy, jeśli już ją traktować jako całość, nie wymusza wygłaszania poglądów wodza, przesyłanych każdego ranka sms-ami. To domena marnej jakości polityków.
    Pozdrawiam

  17. Przepraszam Vulpianie, dopiero teraz zauważyłem. Nie gniewaj się. Miło mi, że wpadasz.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: