Napisane przez: torlin | 25/04/2018

Mojsza licencja jest licencniejsza niż Twojsza

Nie ukrywam, że tytuł notki ściągnąłem z komentarzy pod artykułem, inna rzecz, że ja te komentarze w Gazecie uwielbiam, są czasami tak dowcipne i przekorne (bywają też chamskie – przyznaję).

O całej sprawie słyszałem już jakiś czas temu. Polska przewodniczka Klaudia, prowadząca dwójkę klientów na Gerlach, została zaatakowana przez słowackiego przewodnika, który ją nie tylko uderzył, ale i zwymyślał. Cała sprawa opisywana była w Gazecie w dn. 17 kwietnia tego roku w artykule: „Polska przewodniczka została zaatakowana pod najwyższym szczytem Tatr„, a teraz jest dalszy ciąg tej sprawy (ale nie sądowy – to toczy się niezależnie). Z artykułu „Słowacy do Polaków w Tatrach: Możecie chodzić tylko z naszymi pozwoleniami” można wywnioskować, że głupi incydent na szlaku (inna rzecz, że to się odbywało na półce skalnej) może mieć olbrzymie skutki międzynarodowe, a raczej będzie zwierciadłem, w którym odbiją się problemy dzisiejszej Europy.

W związku z tym trzy cytaty wprowadzające:

  1. stanowisko Narodnej Asociacii Horskych Vodcov (NAHV), zrzeszającej słowackich przewodników wysokogórskich: „Chcemy, żeby w Tatrach panował porządek podczas wyjść wysokogórskich. Na Słowacji mamy przepisy, które jasno określają, jakie wymogi powinni spełniać przewodnicy, którzy prowadzą turystów na szczyty. Tylko Narodna Asociacia Horskych Vodcov może wydawać licencje przewodnikom, chcącym prowadzić turystów po słowackich górach. Niestety, coraz częściej zdarza się, że Polacy nie respektują tych zapisów i legitymują się uprawnieniami wystawionymi przez polskie ministerstwa”.

  2. oświadczeniu Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich: „Sytuacja prawna przewodnictwa górskiego na Słowacji i w Polsce bardzo się różni. (…) Prawdą jest, że P. Klaudia posiada Europejską Legitymację Zawodową wydaną przez Ministerstwo Sporu i Turystyki, zgodnie z bardzo ogólnie sformułowaną dyrektywą Komisji Europejskiej w sprawie usług transgranicznych. Nie jest to jednak ani certyfikat kwalifikacji ani licencja potwierdzająca europejskie standardy przewodnictwa, na których opiera się ustawa o usługach turystycznych w Słowackiej Republice. Dyrektywa jako akt prawny jest tylko wytyczną do wdrożenia pozostawiającą krajom członkowskim sposób jej wprowadzenia. Powinniśmy to rozumieć jako obywatele kraju, który prawo krajowe stawia przed unijnym. Słowacja wdrożyła dyrektywę w wyżej opisany sposób według standardów obowiązujących w większości górskich krajów UE.”.
  3. Pani Klaudia: „Stanowisko przewodników wysokogórskich nie zostało do mnie skierowane. Nie jestem członkiem tego stowarzyszenia, które nie jest skłonne do rozmowy, nikt nie odezwał się do mnie. To stowarzyszenie ma problem z uznaniem uprawnień innych przewodników. Nie honorują przepisów Unii Europejskiej. Nie mam z nimi żadnego sporu. Jestem przekonana, że to dążenie do uzyskania monopolu na usługi przewodnickie”.

Coś dziwnego dzieje się w Unii (a może to tylko u nas, we Wschodniej Europie (przestańmy się oszukiwać z tą Środkową)), zaczyna powracać Naszojść. Pięknym przykładem jest Cieszyn, który stał się faktycznie jednym miastem, ale nie pod względem instytucji. Żaden taksówkarz nie przejedzie na drugą stronę, autobusu nie ma, kolej zlikwidowali, na stronę czeską można tylko własnym samochodem lub per pedes. Nawet list z Cieszyna do czeskiego Cieszyna idzie przez Pragę i Warszawę.

No i cofamy się. Niestety. Moje marzenie o Europie póki co zamarło (zamarzło). A ponieważ się cofamy, to powinienem napisać zgodnie z polskim wzorcem: „cofamy się do tyłu”.


Responses

  1. Egoizm jest wytworem kilkuset milionów lat ewolucji. Dyrektywy unijne są wytworem zaledwie kilkudziesięcioletniego wytworu ewolucji. Pierwotność egoizmu jest więc najoczywistszą oczywistością. (Takie posty są nieoczekiwaną konsekwencją czytania książek, których autorami są szczytowe wytwory ewolucji.)

  2. A czytanie takich komentarzy Tempie jest szczytowym osiągnięciem mojego zadowolenia 😀
    Pomyślałem sobie, że powinienem Ci Tempie odpowiedzieć szerzej. Egoizm jest wytworem ewolucji, ale jest też wytworem braku. Jak ja się najem, to ten drugi nie będzie miał i On będzie głodny. Jak sobie stworzę harem, to ja będę rozrzucał swoje geny,a ten On nie będzie. Jak zablokuję wejście do lasu, to ja będę miał zwierzynę, runo leśne i będę mógł dokonywać samowyrębu, a On może sobie zbierać przydrożną babkę czy rdest.
    Ale powtarzam, to jest prawidłowe (możemy narzekać na to sformułowanie, ale jest ono prawdziwe, zgodne z naturą człowieka) działanie przy gospodarce braku, a wręcz życiu w niedoborze wszystkiego. Ale dzisiaj, gdy mamy nadmiar wszystkiego?

  3. Chyba nie ma co nadmiernie uogólniać na szczeblu ogólnokrajowym.
    W przypadku przewodniczki chodzi zwyczajnie o kasę. W każdym dużym mieście obleganym przez turystów miejscowi przewodnicy załatwiają sobie zakaz oprowadzania wycieczek przez „obcych” i nie jest on podyktowany troską o poziom merytoryczny, to zwyczajne eliminowanie konkurencji. Do tego od dawna przywykliśmy, a dlaczego w górach miałoby być inaczej?
    W przypadku Cieszyna to chyba kwestia nieumiejętności dogadania się między samorządami obu miast. Nie sądzę, by jakieś prawo polskie bądź czeskie zabraniało organizowania transgranicznej komunikacji publicznej.
    A taksówkarze z obu stron, jak przewodnicy, pilnują swojego interesu.

  4. O ile się nie mylę, to w wielu krajach wyprawa wysokogórska musi być wpierw zgłoszona i zatwierdzona w kraju, w którym ma się odbyć. Nawet gdy ta „wyprawa” to tylko dwójka turystów z przewodnikiem. Gerlach to w końcu nie spacerek na Gubałówkę.A co by się stało, gdyby tak polski klub wysokogórski omówił ze Słowakami kwestię uprawnień polskich przewodników wysokogórskich i tę sprawę zawczasu uregulował?. Korona z głów by im nie spadła a z pewnością poprawiłaby się stosunki sąsiedzkie.
    Wiele lat jezdziłam właśnie na Słowację, bo infrastruktura turystyczna tam była o niebo lepsza niż po polskiej stronie Tatr. I zawsze byliśmy bardzo zadowoleni bo ludzie tam byli baaardzo mili.

  5. Anabell!
    Bardzo lubiłem wyjeżdżać na Słowację, wyjeżdżałem tam jeszcze w ramach Konwencji. Kiedyś przechodziłem granicę w najbardziej gorącym okresie, opisywałem to TU, wydaje mi się, że warto przeczytać.
    Co do „omówienia” sprawy czarno to widzę, każdy ogradza swój grajdołek.
    Ps. Tak ze zwykłej ciekawości – przeczytałaś mój wpis o Profesorze Aleksandrze, który umieściłem u Ciebie w notce o mieszkaniu w Berlinie przez pół roku?
    ———–
    Pawle!
    To jest proces ogólnoeuropejski, zaczynamy odchodzić od ideałów. Patrz rozwiązania francuskie w sprawach kierowców TIR-ów.

  6. „…zaczynamy odchodzić od ideałów. Patrz rozwiązania francuskie w sprawach kierowców TIR-ów.”

    A jaki, twoim zdaniem, jest w tym wypadku ideał?
    Moim zdaniem ideałem powinno być, żeby w całej zjednoczonej Europie ludzie wykonujący równie dobrze tę samą pracę otrzymywali zbliżone zarobki, a nie drastycznie się różniące w zależności od tego, jakiego kraju są obywatelami i gdzie jest zarejestrowana zatrudniająca ich firma.
    To, że polscy kierowcy godzą się pracować za mniej (bo wydają w Polsce, nie we Francji), zapewnia przewagę konkurencyjną polskim firmom i trudno się dziwić Francuzom, że się przed tym bronią.

    Na pierwszym etapie transformacji tania, a dość wysoko kwalifikowana siła robocza była niemal jedynym atutem polskiej gospodarki, ale kiedyś trzeba z tym skończyć!

  7. Zgadzam się z Pawłem. To brzydki (swoją drogą, ja bym przemoc fizyczną postawił jako gorszą niż zwymyślanie, a u Ciebie, Torlinie, można odnieść wrażenie, że jest odwrotnie) przykład myślenia portfelem. Sorry, ale tyle zarobimy, na ile uda nam się wyjść poza wolny rynek i przejąć jakiś tam monopol. W ogólnych zasadach zresztą zastrzeżenia „słowackie” mogą mieć sens, tzn. z przytoczonych tekstów odnoszę wrażenie, że polskie przepisy są niebezpiecznie (dla oprowadzanych turystów) liberalne; ale opisany spór w szczególności stanowi przykład brudnej walki o wyeliminowanie konkurencji.

    Cóż, ideały ideałami, ale ludzie myślą portfelami. Jak to było u Marksa? Byt określa świadomość?

    Co do Unii zaś… Na pewno jest jakiś kryzys w myśleniu o niej, jako o zbiorowości pewnej. Cóż, Unia nie wytworzyła wspólnej opinii publicznej — narody czytają w swoich językach i zwykle niewiele wiedzą o sąsiadach. Na to nakłada się cyniczna gra polityków, którym zawsze wygodnie jest zwalić na nieobecnych, czyli np. Brukselę.

    Ale jest to kryzys, który nie wydaje się jakoś ostateczny. Ani dowiedziony postawą słowackich przewodników. Więcej, chyba w ogólności jednak narasta poczucie europejskiej wspólnoty. Ludzie w końcu przekraczają granice coraz częściej, handlują ponad nimi, zwiedzają ponad nimi… Zakochania też znajdziesz ponad nimi, a naukę i współpracę całkiem często. Więc tu będzie lepiej — spokojnie — może nie ma wspólnej opinii publicznej, ale jednak liczba związków ponad granicami rośnie a nie maleje.

  8. ” Pięknym przykładem jest Cieszyn, który stał się faktycznie jednym miastem, ale nie pod względem instytucji. Żaden taksówkarz nie przejedzie na drugą stronę, autobusu nie ma, kolej zlikwidowali, na stronę czeską można tylko własnym samochodem lub per pedes.”

    Ekhm, w Cieszynie kolei przez granicę nigdy nie zlikwidowano; rozebrano w międzywojniu – owszem – tramwaj (z tym że gdyby nawet nie stało się to wówczas to pewnie najdalej w latach ’60tych, jak w niedoległym – a znacznie większym – Bielsku). Odcinek linii Kojetin – Bielsko (tzw. Kolej Miast Śląskich) między czeską a polską stacją bywał wprawdzie parukrotnie zamykany dla ruchu pasażerskiego (najpierw za nieboszczki komuny, później w l. 2009 – 2015), ale każdorazowo z winy strony polskiej. Od 2,5 roku pociągi (czeskie, z Frydka-Mistka) ponownie kursują.

    Może nieco obok tematu, ale sam się prosiłeś 😉

  9. Oczywiście przeczytałam. Ale w Polsce jakoś niemal żadna władza nie potrafiła docenić tych, którzy dla Polski pracowali, zwłaszcza poza granicami kraju. A teraz to już zupełnie nie ma z kim o tym rozmawiać z uwagi na wielce oryginalne kryteria polskości i patriotyzmu dziś obowiązujące.

  10. Anabell!
    Pójdę jeszcze do Szostkiewicza, tyle lat byłem jego ulubionym blogerem, jeszcze z nim nie rozmawiałem.
    ————————
    Pawle! PAK-u! Odpowiadam Wam wspólnie!
    „Moim zdaniem ideałem powinno być, żeby w całej zjednoczonej Europie ludzie wykonujący równie dobrze tę samą pracę otrzymywali zbliżone zarobki” – i ja właśnie o tym piszę (może pokrętnie – jak zwykle). To jest właśnie ideał, do którego dążymy (raczej powinienem napisać – dążę). Moim ideałem jest wspólne państwo z różnicami typu stany w Stanach Zjednoczonych, w miarę jednakowe prawodawstwo, administracja, przepisy. Wiem – finanse, to jest zawsze najgorszy punkt.
    I dlatego to wszystko, co się teraz dzieje (nie tylko w Polsce) jest krokiem w tył w stosunku do mojego marzenia. Ale przecież wszyscy wiemy (i Ty również), że rozwój ludzkości nie przebiega liniowo, tylko na zasadzie gimnastycznej – dwa kroki w przód – jeden w tył. Teraz mamy ten „w tył”.
    ————–
    PAK-u!
    Napisałem ” który ją nie tylko uderzył, ale i zwymyślał”, tak się zastanawiam, czy to jest, że napisałem, że „zwymyślanie jest gorsze od przemocy fizycznej”? Chyba nie. Ale postawiłbym pomiędzy tym równość. W dzisiejszej Polsce musieliśmy założyć na siebie skórę jaszczura, żeby nie zwariować, ale słowa potrafią ranić. I to strasznie – wierz mi PAK-u!
    Nawiasem mówiąc – jako przykład dla mnie bolesny, z wczoraj – w Gazecie Wyborczej był artykuł o skreczu Radwańskiej. Taka ilość pomyj, jaka się na nią wylała, to wprost nieprawdopodobne. A jak taki facio wywrzeszczy jej to w twarz?
    ——————–
    Szymonie!
    Piszesz: „Może nieco obok tematu, ale sam się prosiłeś”. Otóż nieprawda, zgodnie z tematem. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale staram się poruszać poważniejsze tematy przy pomocy jakichś przykładów. Oczywiście, nie zawsze mi to wychodzi, ale próbuję.
    Cieszę się, że chodzi. Przyznaję bez bicia, że korzystałem z artykułu GW z 5 sierpnia 2014 r. i nie sprawdziłem, czy to dalej jest prawda. Pzdr

  11. @Torlinie:
    Ale z tymi płacami to rozumiem, że Pawłowi chodziło o to, że w przypadku „francuskie rozwiązania w sprawie kierowców Tirów” to właśnie jest po stronie jednego organizmu zjednoczonej Europy, a Polska (rząd i przewoźnicy) próbują wytargować sobie lepszą pozycję kosztem polskich obywateli.

    Co do przemocy słownej — potępiam ją, ale jednak, też i rozumiem, że czasem ludziom puszczą nerwy (czy powinny na Gerlachu inna rzecz; tak jak inna rzecz, czy ma sens hejt w internecie) i jakaś wiązanka z ust się wypsnie. Przemoc fizyczna to już jednak przekroczona absolutnie nieprzekraczalna granica.

  12. Ujednolicenie zarobków w skali europejskiej jest nierealne skoro się różnią w ramach tego samego państwa pomiędzy różnymi miastami.

  13. @ Torlin,

    „To jest proces ogólnoeuropejski, zaczynamy odchodzić od ideałów. ”

    A moze idealu nigdy nie bylo? Moze jest wytworem sprawnie dzialajacej machiny polityczno-propagandowej? W czasie podbojow kolonialnych dzielono odlegle terytoria nie zwracajac uwagi na spoecznosci je zamieszkujace. „Zjednoczona” Europa ostatecznie ma byc zjednoczona nie zwracajac uwagi na narody ja zamieszkujace. Proza „kwadratury kola”.

  14. PAK-u! Gszczepa! Vandermerwe!
    Ja pisząc o ideale myślałem właśnie o wyrównanej Europie, przecież przez te lata zrobiliśmy naprawdę postęp. Nigdy nie będzie równości, ale jest to pewien wzorzec, do którego należy dążyć.

  15. Przykro, kiedy jest spór – a dla z Twojej notki jasno wynika, że jest – bo wtedy zawsze ktoś obrywa. W tym wypadku oberwała rykoszetem Pani Klaudia, która po prostu wykonywała swoją pracę.

    Insza rzecz, że kiedy jest spór między DWIEMA stronami, to już jest źle…ale tutaj mamy aż TRZY strony, z których każda na dokładkę ma własne zdanie. Obawiam się, co z tego może wyniknąć w dłuższej perspektywie. Bo po kościach się to raczej nie rozejdzie…

    Abstrahując natomiast od opisanej tu sytuacji, ja już czwarty raz czytam sam TYTUŁ tej notki i przyznam szczerze: słowo LICENCNIEJSZA smakuje wybornie 😀 Licencniesza, czyli jaka? Bardziej licencjonowata od innej licencji? A skoro tak, to czym się mierzy ową licencjonowatość? Ileż tutaj Torlinie możliwości zabawy tym jednym słowem!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: