Napisane przez: torlin | 04/05/2018

Przekornym być flagi nie wywieszając

Od początku swojego dorosłego życia byłem przekorny wobec władzy. Może to spowodował komunizm, młodzież w prywatnych rozmowach była szalenie antykomunistyczna. A wszelkiego rodzaju rajdy, ogniska czy plenery kończyły się zawsze wykrzyczeniem jak Niemen w dziwnym świecie: „Nie oddamy Wilna, nie oddamy Wilna, nie oddamy naszego Wilna, pójdzie armia silna, i wrócimy znów do Wilna”. Jednocześnie miałem dostęp do materiałów historycznych objętych cenzurą w tzw. Bibliotece Wojskowej przy I Armii Wojska Polskiego. Człowiek robił takie może dziecinne demonstracje, nie wystawiał flagi 1 Maja, a wystawiał Trzeciego. Nie czytał książek o I i II Armii, a za to pochłaniał kolejne pamiętniki lotników z Bitwy o Anglię.

I raptem zaczynam się w to samo bawić. Wystawiam flagę 1 Maja, a Trzeciego nie. Czytam o lotnikach 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego, a nie o Dywizjonie 303. I właściwie powinniśmy zacząć krytykować Konstytucję 3 Maja, nie jest ona tak znakomita, jak sobie ubzduraliśmy. Oczywiście przy takim zacofaniu większości szlachty, jakie ujawniło się w XVIII wieku, nic więcej nie można było uchwalić (władza degeneruje, władza absolutna degeneruje absolutnie). Pomijając już fakt bezprawnego powołania Konstytucji do życia, uchwalono ją z naruszeniem prawa – ówczesny regulamin sejmowy przewidywał, że projekt powinien wpłynąć do komisji parlamentarnej, zostać wydrukowany, a następnie przez 3 dni posłowie mieli prawo się nad nim zastanawiać.

Już samo zwołanie Sejmu było falandyzacją prawa, musimy w tym momencie wrócić do zapomnianej pewnie sprawy sejmów skonfederowanych. Posłowie mieli dość liberum veto (ius vetandi – prawo sprzeciwu), więc wykombinowali, że spotkania odbywać się będą według zasady konfederacji, gdzie obowiązywała większość głosów. Sejm prowadził obrady pod tzw. węzłem konfederacji. A początek obrad był pisowski aż do bólu zębów, po prostu posłowie opozycji, którzy nie podpisali umowy konfederacji, nie byli wpuszczani na salę. Konstytucja 3 Maja naruszyła prawa kardynalne, ograniczyła prawa szlachty, w tym przede wszystkim wolną elekcję. Ustawy okołokonstytucyjne pomogły mieszczanom, za to chłopstwu i plebsowi nie pomogła nic.

Pomijając fakt preambuły: „W imię Boga w Trójcy świętej Jedynego” Konstytucja pokazała nienawiść do odchodzących z Kościoła: „Przejście od wiary panującej do jakiegokolwiek wyznania jest zabronione pod karami apostazyi”, ale powiedzmy sobie szczerze, dzisiaj nie jest lepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że była to jak na ówczesne warunki szalenie nowoczesna Konstytucja. I nie mogła iść za daleko, próbowała to zrobić Konstytucja Księstwa Warszawskiego, i spotkała się z nienawiścią szlachty. Ale nie możemy zapomnieć o tym, że te kilka lat 1791-1813 (22 lata) stworzyły nowoczesny naród polski. Można je porównywać z 21 latami Międzywojnia czy podobnym okresem po 1989 roku.

Ale flagi nie wywiesiłem.


Responses

  1. O co takie halo z tą konstytucją , skoro w ogóle nie weszła w życie.
    Może była napisana przed tą w USA ale i co z tego. 😴

    Ta w USA została wprowadzona w życie i obowiązuje już chyba 3 wieki z dopisywanymi poprawkami.

    W Polsce ta z 3 maja , znakomicie wspisuje sie w nasza matrylologie , to po prostu była i jest ” martwa konsrytucja”.😉

    Tymczasem ,” Adrian” kombinuje rozpiske nad kolejna chyba już 3 , która by obowiązywała w naszym ” umeczonym” fiksujacymi politykami kraju. 😂

  2. Jestem bardziej oporna- nigdy żadnej flagi nie wywieszałam.Wychowałam się na Radiu Londyn i Radiu Wolna Europa. I chyba to rozdwojenie na linii dom-szkoła (głęboki PRL) ma nadal wpływ na to, że nikomu żadnej flagi nie wywieszam.Przykro mi tylko, że nadal kręcimy się w kółko nie wyciągając żadnych wniosków z minionych wydarzeń historycznych – tych dawnych i tych stosunkowo niedawnych.
    Miłego;)

  3. W Umęczonej tak się porobiło, że jak widzę człowieka z flagą, to mnie otrząsa. Skojarzenia mam proste: faszysta, kościółkowy oszołom, w najlepszy wypadku zwykły szajbus. Jak na demonstracje KOD zaczęli przychodzić z flagami ludzie których znam i szanuję, byłem w szoku – normalny a z flagą! Ale sam się nie przekonałem – nie wywieszam. I nawet czasem żałuję, bo to ładna flaga jest…

  4. „Ale nie możemy zapomnieć o tym, że te kilka lat 1791-1813 (22 lata) stworzyły nowoczesny naród polski. Można je porównywać z 21 latami Międzywojnia czy podobnym okresem po 1989 roku.”

    A co pomiedzy? Niby narod polski pojawial sie i znikal?

    Pozdrawiam

  5. „te kilka lat 1791-1813 (22 lata) stworzyły nowoczesny naród polski. Można je porównywać z 21 latami Międzywojnia czy podobnym okresem po 1989 roku.”

    Chętnie przeczytam rozwinięcie tej tezy, nawet napiszę dlaczego: bo może ma logiczne uzasadnienie 🙂
    Ja na ten przykład do dziś nie dostrzegam nowoczesności narodu polskiego (czy to nie bluźnierstwo z małej litery?)

  6. Julu!
    Nie można jednym zdaniem porównywać sytuacji polskiej i amerykańskiej. To się łatwo pisze: „Ta w USA została wprowadzona w życie i obowiązuje już chyba 3 wieki z dopisywanymi poprawkami. W Polsce ta z 3 maja , znakomicie wpisuje się w naszą martyrologię , to po prostu była i jest ”martwą konstytucją””, bo tak ułożyła się historia. Tymczasem mogło być dokładnie na odwrót, Amerykanie zwyciężyli nie sami, tylko dzięki dostawom amunicji, uzbrojenia, mundurów dokonanych przez Francuzów, po stronie amerykańskiej stanęli Hiszpanie i Holendrzy. Brytyjczycy podpisali układ wersalski, ale gdyby go złamali i posłali swoje podstawowe siły do USA, to Amerykanie by padli w mgnieniu oka. Powiedzmy sobie szczerze, Waszyngton dostawał w dupę prawie cały czas.
    —————–
    Anabell!
    To trochę się dziwię, bo właśnie w głębokim PRL-u wszyscy usiłowali wywieszać flagi 3 maja, śmiejąc się ze służb miejskich, że chcą za wszelką cenę usunąć wszystkie flagi z ulic w dn. 2 maja, aby zdążyć przed trzecim (aby wtedy nic nie wisiało).
    ————–
    Walden!
    Coś w tym jest, masz rację.
    ————-
    Vandermerwe!
    To był – może nie najszczęśliwszy – skrót myślowy, o nowoczesnym narodzie jest tylko jedno zdanie: „że te kilka lat 1791-1813 (22 lata) stworzyły nowoczesny naród polski”. O tamtych dwóch datach wspomniałem na zasadzie, że są podobnej wagi, ale już bez narodu.
    ———–
    Zeenie!
    Mówimy o końcu XVIII wieku i początkach XIX, przedtem rzadko kto posługiwał się argumentami narodowymi. Takie państwa jak Francja, Anglia, Włochy, Hiszpania, Niemcy były przede wszystkim zbiorowiskiem historycznych ludów, ich mieszkańcy byli Gaskończykami, Katalończykami, Neapolitańczykami czy Szwabami.
    W Polsce była trochę inna sytuacja, mieliśmy od groma i ciut ciut mniejszości narodowych, I Rzeczpospolita przyjmowała wszystkich, narodowość się właściwie nie liczyła, byli obok Polaków, Litwinów i Rusinów Żydzi, Ormianie, Tatarzy, Holendrzy, Moskwiczanie, Szkoci, Szwedzi i przede wszystkim Niemcy. To były lata z chociaż propozycją ukształtowania nowego systemu prawnego państwa, nowe spojrzenie na prawa człowieka, na myśli renesansowe. Nie wiem, ale dla mnie jest to widoczne gołym okiem, czy się różnił np. rok 1780 od 1813.

  7. Torlin,
    Wtedy byłaby inna historia USA i Polski.
    Bez gdybania , jednak historia sie tak potoczyla, że USA zdominowalo świat a Polska na dwa wieki przestała istnieć na mapie jako państwo.
    Poza tym, po uzyskaniu niepodleglosci Amerykanie , porafili miec swietne układy z Anglikami, umieli zawierać z nimi interesy polityczne, handlowe , gospodarcze itd., .
    Mam wrażenie, że w Polsce politycy od zawsze kręcą się w kółko , popełniają ciagle te same błędy .
    Ps.
    Ta ” wspaniała konstytucja ” , nie znosila panszczyzny .Wstyd , bo dopiero Car zniósł . 😉

  8. Jaka jest definicja narodu polskiego? Wydaje mi się, że genetycznie czyści to w Konopielce Redlińskiego ostatni dokonali żywota. Każdy ma dziadków i pradziadków trochę skądś.

  9. Julu!
    Car zniósł w zaborze rosyjskim, a mieliśmy trzy zabory.
    No cóż, nie mieliśmy najszczęśliwszego położenia, to chyba Słowacki powiedział, że Polska leży pomiędzy dwoma kamieniami młyńskimi, jak się sama nie stanie takim kamieniem, to zostanie starta na proch. Ale nie tylko my mamy takie położenie, Meksykanie mówią o swoim kraju, że leży za blisko Stanów Zjednoczonych, a za daleko od Boga. Popatrz na Kurdów, Tybetańczyków, Abchazów, Tamilów, Rohingya’ów (nie umiem tego odmienić), popatrz na Ruś, też miała za dużych sąsiadów, Finowie, tyle lat pod okupacją jak nie szwedzką, to rosyjską. To nie tylko my mamy pecha.
    ————–
    Tempie!
    Jesteśmy zapewne tyglem narodów, ale jak słusznie chyba Paweł wspomniał, teraz od wielu pokoleń obracamy się we własnym sosie. Patrząc na swoje drzewo genealogiczne, to miałem Holenderkę 6 pokoleń wstecz. A reszta to Polacy.
    A tak naprawdę definicja narodu potrzebna jest ludziom, którzy chcą rządzić, więc jest potrzebna maszyna segregująca ludzi i dająca możliwość napuszczania jednych na drugich (wywyższania jednych nad drugich).

  10. Hej !.., dopiero ta ostatnia migracja trochę nasza populację wymieszala.
    Tam na obczyźnie BardO chętnie Polacy wychodzą za tubylców, bo to przyspiesza integrację i szybciej można uzyskać obywatelstwo, zwłaszcza USA i Kanady. 😉
    W Anglii, Francji , krajach skandynawskich też. 😂
    Nawet się mieszamy o zgrozo, 😊 rasowo.

  11. Nie zapominajmy o Konstytucji Korsyki 😉

  12. Julu!
    Do Stanów to już bardzo mało Polaków wyjeżdża, kierunek brytyjski czy niemiecki jest o wiele bardziej optymalny. Niektórzy rzeczywiście mieszają się rasowo, ale to są wyjątki. Oprócz tego protestuję przeciwko okładaniu człowieka inwektywami o rasizmie tylko dlatego, że nie chce mieć żony o innym kolorze skóry.
    —————
    Gszczepa!
    Oczywiście masz rację, wszyscy obeznani w temacie pamiętają o niej. Ale o czym my mówimy? O konstytucji malutkiego państewka istniejącego 14 lat, kiedy podstawowa dyskusja obejmuje konstytucje Stanów Zjednoczonych, Francji i Polski (obojętne w jakiej kolejności).

  13. Hmm, z mojej klasy liceum i podstawówki połowa wyjechała do USA i Kanady.
    Połowa się rozeszła z Polakami i tam powtórnie powychodzila za Tubylców.
    Fakt tylko jedną wyszła za za afroamerykanina.😉

    Za to mam dwie koleżanki , które wyszły za mąż z Arabów , jedna za Marokanczyka a druga za Tunezyjczyka.

    Trzeba przyznać że w sprawie religii podchodzilismy dosyć luźno
    . W Kanadzie dwie wyszły za mąż za prezbiratynczyka i za faceta który wystąpił z mormonow. Czyli za protestantów.😆

    Teraz moje siostrzenicy , jedna wywedrowala do Belgii a druga do Hiszpanii.

    Blogerki , jedna w Holandii , inna teraz dojechala do męża w Szwecji. Wyemitowała po 50-tace. Ale jej córka już tam chodziła do średniej szkoły i teraz tam studiuję medycynę. Zdolną dziewczyną miała lekcje dodatkowe zm.angielskiego w Polsce , ale tam musiała opanować J.szwedzki.

    Tak ,że różnie i bardzo roznorodnie jest wśród moich znajomych. 😊

    Pozdrawiam!.. U nas ztego co wiem , to z kolei dużo Ukraińców się osiedla.
    Czyli wędrówka ludów trwa.

  14. Errata, 😉
    Nie chorzyste , tylko członka kościoła prezbiterianskiego.😉

  15. @ Torlin,

    „Finowie, tyle lat pod okupacją jak nie szwedzką, to rosyjską.”

    Bez przesady, nie zadna okupacja, przynajmniej w dzisiejszym tego slowa rozumieniu.

    Pozdrawiam

  16. Julu!
    Widzisz, to zależy. Spośród mojej rodziny i przyjaciół nie wyjechał nikt. Dwóch pracowało za granicą: Szymon był oddelegowany do Antwerpii przez polską firmę, a Zdzisław miał własną firmę budowlaną, budował przede wszystkich w Niemczech, ale i w Polsce. Trudno to nazwać emigracją.
    Jeżeli chodzi o kolor skóry i wyznanie przy ślubach lub związkach, to jedynie córka mojego krewniaka (brata cioteczno-ciotecznego) wyszła za Wietnamczyka.
    —————–
    Niestety Vandermerwe!
    Oni mieli gorzej jak Polacy. Jak utracili niepodległość w 1249 na rzecz Szwedów, to w 1809 Szwedzi utracili Finlandię na rzecz Rosjan, a w 1914 na rzecz Niemców. Niepodległość Finlandia zdobyła dopiero w 1917 r., a trzeba pamiętać o strasznych dwóch wojnach ze Stalinem i jego nienawiścią za pierwszą przegraną. Otóż pisząc: „Bez przesady, nie żadna okupacja, przynajmniej w dzisiejszym tego słowa rozumieniu” – nie masz racji.

  17. @ Torlin,

    Prosze nie mieszaj okresu przed I w.s. z tym, co bylo pozniej, Wojny ze Stalinem byly wojnami ale nie okupacja. Jakos dziwnie sie sklada, ze jednym z jezykow oficjalnych w Finlandii jest jezyk „okupanta”. Na tej samej zasadzie rozrost Krolestwa Polskiego byl okupowaniem terenow niepolskich. Ale czy byl? Niekoniecznie, w tamtych czasach te rzeczy widziano odrobine inaczej. A w dniu dzisiejszym czy Szkocja i Walia sa pod okupacja angielska? Jesli przyjac Twoja agumentacje, jak najbardziej sa. Patrzac zas na wyniki szkockiego referendum nie jest to tak oczywiste. Jesli zapytasz Szkota czy jest Anglikiem odpowie, ze nie jest ale jest brytyjskim poddanym (British subject) i to odnosilo sie do wielu spolecznosci w czasach minionych.

    Pozdrawiam

  18. Torlin,
    Aaaaaa, żeby nie było że tylko kierunek zachód , bo jeszcze 3 osoby studiowała w byłym ZSRR i tam powychodzily za mąż.
    Jedna za Gruzina , jedna za Bialorusina a jedna za Rosjanina.
    Mieszkają za wschodnią granica do dziś i są też bardzo zadowolone ze swojego życia , wiem , bo byly na spotkaniu klasowym po latach i bardzo ładnie wyglądały. Dwie przeszły na prawosławie. ( To tak odnośnie religii).
    Pracują w tych sprywatyzowanych dużych przedsiębiorstwach , chyba u tych slynnych oligarchow , na jakiś kierowniczych stanowiskach , ekonomicznie po tych zmianach dobrze im się tam wiedzie.

    Ps.
    Czyli az dziw , że tacy tolerancyjni i otwarci na inność byliśmy z mojego środowiska , zupełnie jakbyśmy nie byli wychowywani w Polsce. 😂

    Zresztą nasi aktorzy też sobie tam chwała pracę. Na przykld aktor Pawel Delag, pracuje tam ale i też we Francji , jest bardzo zadowolony.
    I inni też tak polskie aktorki jak i aktorzy.

  19. @Torlin,
    O co chodzi z tą utratą w 1914 na rzecz Niemców? Trochę chyba pomieszałeś:-)

    Do fińskich nieszczęść dorzucić można jeszcze wojnę domową i… wojnę z Niemcami w 1944.

    Ale mam poczucie że i tak całkiem nieźle na tym wszystkim wyszli.

  20. Zauważyłam ,że głową państwa w Finlandii jest prezydent.
    W jego kompetencjach jest mianowanie premiera, itd… tj.innych najwyższych urzędników.
    A także UWAGA!… arcybiskupa i biskupów kościoła ewangelicko-augsburskiego.
    Tam rządzą kościołem , nie tak jak u nas ,że kościół o strukturze feudalnej rządzi państwem.
    Proszę zauważyć ,że w tych pastelowych krajach glowny kościół w danym panstwie podporządkowany jest władzy świeckiej , tak jest np.Anglii co przekłada się na całą Wielką Brytanie . Tak jest np.W Szwecji kościół Luterański i podejrzewam w pozostałych krajach skandynawskich.
    Proszę to sobie sprawdzić i na inne kraje. 😉

  21. @ Jula,

    „…nie tak jak u nas ,że kościół o strukturze feudalnej rządzi państwem.”

    Tu akurat wina kosciola jest niewielka, gdyz jak kazda organizacja probuje uzyskac jak nawiecej korzysci. Pretensje nalezy kierowc pod adresem klasy politycznej III RP, ktora preferencyjnie traktuje kosciol w wielu sprawach.

    „Czyli az dziw , że tacy tolerancyjni i otwarci na inność byliśmy z mojego środowiska , zupełnie jakbyśmy nie byli wychowywani w Polsce. ”

    Podroze ksztalca, zwlaszcza dookola swiata. Ciekawe, gdyz wspolnie z zona mielismy podobne obserwacje o naszym pokoleniu/srodowisku. Jesli zas chodzi o dzien dzisiejszy to opis swiata w polskich mediach przyprawia o bol zebow i glowy, a czesc spoleczenstwa zapewne traktuje tenze jako zrodlo wiedzy.

    Pozdrawiam

  22. Julu!
    Spośród mojej rodziny i znajomych nie ma nikogo pracującego na Wschodzie.
    ————–
    Vandermerwe!
    Nie zrozumiałem Twojego postu, a niby dlaczego nie mogę mieszać okresu sprzed I Wojny Światowej z II? Zareagowałeś na moje zdanie: „Finowie, tyle lat pod okupacją jak nie szwedzką, to rosyjską” kwestią: „Proszę nie mieszaj okresu przed I w.s. z tym, co było później”, a ja się pytam dlaczego? Przykład z Walią jest pudlem, bo najważniejsze jest spojrzenie społeczeństwa na tę kwestię, a w tym wypadku Finowie nie znoszą szwedzkiego i Szwedów. Historycy.org słusznie piszą: „Finlandia znalazła się pod władzą szwedzką. Szwedzi zawsze bardzo źle traktowali Finów, jako obcy, wręcz azjatycki lud, który służył jako tania siła robocza. Właściwie lud fiński nie miał żadnych praw na swoich ziemiach jako naród. Szwedzi nawet próbowali zakazać sauny jako przejaw dziwnych, nie-europjeskich zwyczajów. Językiem urzędowym, wykładowym itd. w Finlandii był tylko szwedzki. Językiem fińskim mówiła wieś. Szlachta Finlandii była szwedzkojęzyczna i w większości byli to Szwedzi”. I to jest prawda. To była najzwyklejsza okupacja. Trochę inaczej wyglądały stosunki ówczesne rosyjsko-fińskie, Finowie byli zakochani w Rosji, i z przyjemnością wysłali swoje oddziały, aby stłumiły Powstanie Listopadowe. Mickiewicz napisał o nich: „urodzeni jako niewolnicy, kochający swe jarzmo i ślepo wypełniający rozkazy”.
    Ale to wszystko do pewnego czasu, później i Finowie mieli dość.
    ———————-
    Gszczepa!
    Powiem Ci, że pisałem z pamięci, utkwiło mi, że wojska niemieckie okupowały terytorium Finlandii podczas I Wojny Światowej. Muszę to sprawdzić.

  23. @ Torlin,

    Co piszesz o stosunkach szwedzko-finskich jest prawda ale niekoniecznie podchodzi pod definicje okupacji. A panowanie rosyjskie widzieli pozytywnie – byli okupywani przez Rosje czy nie?, W jednym i drugim przypadku byli uzaleznieni od wladzy zewnetrznej ale to nie to samo co okupacja. Takich przykladow jest w historii duzo. Z tutejszego podworka. Po II wojnie burskiej, gdy obie republiki utracily niepodleglosc, trudno mowic o okupacji ale mozna mowic o zaleznosci od wladzy zewnetrznej. Sytuacja ludnosci pochodzenia holenderskiego byla w sumie zblizona do sytuacji finskiej , jednak powstala Unia pod politycznym przywodctwem niedawnych bohaterow wojny burskiej ( Smuts, Botha). Sentymenty antybrytyjskie byly zywe i dawaly o sobie znac w wielu momentach ale poza okresem wojny, nie byla to okupacja.

    Pozdrawiam

  24. Nie rozumiem, Torlinie, czemu jesteś tak przywiązany do słowa „okupacja”. Wygląda mi to na wiarę w magię słów. Na tej samej zasadzie Ukraińcy bronią się zębami i pazurami przez nazwaniem rzezi wołyńskiej ludobójstwem, a Turcy – swoich działań wobec Ormian. Tak jakby czyn stawał się czymś lepszym lub gorszym w zależności od tego, jakim słowem go określimy.
    „Okupacja” to z definicji zbrojne zajęcie i kontrolowanie CUDZEGO terytorium. Inaczej mówiąc, okupujący nie twierdzi, że okupowane ziemie należą do niego. Jeśli natomiast owe ziemie przez kilkaset lat wchodzą w skład jakiegoś państwa i nikt tego nie neguje, to jakie to ma znaczenie, że kiedyś zostały przyłączone drogą podboju?
    A po drugie, z twoich wywodów można by zrozumieć, że gdyby Szwedzi traktowali Finów (a Polacy Ukraińców) jak należy – to nie byłaby to okupacja. Czyli co by to było?

  25. Jeszcze jedna uwaga. Programowa przekora wobec władzy, jakiejkolwiek władzy (a także wobec powszechnie przyjętych poglądów) wydaje mi się postawą intelektualnie wątpliwą, choć sam ją z lubością nieraz uprawiam. Oznacza bowiem przyjęcie narracji promowanej przez ową władzę, tyle że ze znakiem minus, co nie bardzo się godzi z samodzielnością myślenia. Twierdzę że A, dlatego że „oni” twierdzą, że nie-A, czyli jakiś sposób uzależniam się od „ich” ocen.

  26. Może rzeczywiście prezentuję postawę życzeniową. Chciałbym, aby dana grupa ludzi (plemię, naród, grupa etniczna, współwyznawcy czy inni) mieli prawo decydować o swojej niepodległości czy podległości. Żeby nikt za nich nie decydował, czy to już jest okupacja, czy jeszcze nie. Argument, że Szwedzi zajmowali Finlandię przez 600 lat jest nieistotny, a miłość do Rosjan był spowodowany tymi samymi czynnikami jak np. u Bułgarów – wyzwolili ich od ciemiężycieli.
    Ale na to od kilku tysięcy lat nikt nie pójdzie. Już myślałem, że Nowa Rzeczywistość Europejska coś zmieniła pod tym względem, aksamitny rozpad Czechosłowacji, późniejszy Jugosławii był traktowany jako barbarzyństwo. Ale widać wszystko wraca do starych kolein. Jakby Śląsk się chciał usamodzielnić, albo Morawy, albo Gagauzi, to władze centralne za nic miałyby chęci i pragnienia mieszkańców. Dla mnie każde opanowanie jakiegoś terenu bez zgody mieszkańców jest okupacją. Burów też nikt się pytał (oni wcześniej zresztą też).

  27. Przekora…
    Gdy widzę „przekornych” to zawsze pytam: „wobec czego”. Bo to ma warstwy. Jak pamiętam późniejszy PRL (jako człowiek młodszy), to była oficjalna historia i ideologia, której nie traktowało się serio (ja nie poczuwałem się do bycia na kontrze, ale właśnie przymróżenia oka — owszem), potem była druga historia, dominująca, ale nieoficjalna, czyli oficjalna ale sprzed pół wieku, dokładniej to w wersji sanacyjnej. Ale, jak już się i tę historię poznało, to jeszcze wychodziły szepty, że żaden tam „dziad Piłsudski”, ale Dmowski i jego ludzie…

    Jestem podejrzliwy wobec przekory. Ona jest potrzebna, ale właśnie ten późny PRL (zresztą i obecna rzeczywistość; a słyszę opinie socjologów, że i wczesny PRL, że tak na dobrą sprawę po II wojnie światowej w Polsce świadomością nie rządziła partia, mimo prób, a Kościół), pokazał, że poczucie dominującej rzeczywistości i narracji ma swoje warstwy, często przeciwne, czasem w samookreśleniu „przekorne”.

    ***

    Co do flag. Wywiesiłem 30-tego, jak dobrze pójdzie zdejmę jutro. Zasadniczo staram się mieć je na trójświęcie (jak i na 11 listopada; choć — „przekornie” od czasu, gdy Beata Szydło wystąpiła bez flagi unijnej, to zawsze w zestawie — flagi polskiej i unijnej obok siebie), gdyż parę lat temu dość boleśnie uderzył mnie brak flag, poza oficjalno-urzędowymi, na ulicach w święto państwowe. Nie zamierzam, przynajmniej na razie, zdejmować flag w jakiejś demonstracji. I ja wiem, że można mieć zastrzeżenia do wszystkich świąt państwowych, bo każde ma jakiś cień, ale mimo wszystko — obojętność na to świętowanie bywa dla mnie (o dziwo, przy patrzeniu na naród i historię z przymróżeniem oka) bolesna.

    A zdejmę jutro, nie dla II wojny światowej i jej końca (swoją drogą wciąż próbuję zrozumieć, który czas był prawidłowy w tej nocy z 8 na 9 maja), ale dla młyna w którym jestem teraz zakręcony…

    ***

    Co do 1 i 2 Armii, dywizjonów i pułków; to owszem, jak kiedyś bardziej szukałem informacji o „zachodzie”, bo mając je trudniej dostępne (w mniejszym wyborze) wydawały się ciekawsze; to teraz chciałbym na serio przeczytać dobrą rzecz o polskich wojskach na wschodzie; nawet szerzej o tym teatrze wojennym. Bo stare rzeczy… nie zawsze dają się czytać. Blok wschodni może nie poniósł najboleśniejszej porażki na polu gospodarczym, ale właśnie marketingowym. Oficjalne książki były pisane często nudno. Tu nawet nie chodzi o ideologię… Choć może pośrednio. Bo jednak ta pewna urzędowość daje się odczuć.

    Tymczasem jesteśmy zalani tłumaczeniami z angielskiego książek o II wojnie światowej. Wielu świetnych, ale mało który anglojęzyczny autor zajmuje się frontem wschodnim, a nawet jeśli, to zwykle nie zna języka świadków wydarzeń i nie potrafi do nich dotrzeć. To obniża jakość, nawet dobrych skądinąd piór; albo dowartoścowuje Wehrmacht (niemiecki znają lepiej).

    Oprócz anglojęzycznych pojawiają się dzieła przeróżnych antykomunistów. Tzn. ja rozumiem, że antykomunizm, tak jak antyfaszyzm, jest obowiązkiem człowieka-demokraty, ale też postawa taka jest bardzo ideologicznym podejściem do historii. To bywa dobrze napisane (Suworowa czytało mi się nieźle), ale jeśli chodzi o wartość historyczną… To nawet nie wiem, czy określenie „zerowa” nie byłoby nadmierną oceną, bo jest chyba wręcz ujemna.

    Ale to dotyczy nie tylko podwładnych Stalina, ale też kampanii wrześniowej. Zachodni historycy zasadniczo jej nie znają, polscy nie bardzo potrafią pisać, o skłonności do popadania w swoistą hagiografię polskich żołnierzy, nie wspominając.

  28. @Jula, Kościół i władza:
    W Polsce konkordat dał państwu prawo weta wobec nominacji biskupich. I państwo raz tym pogroziło, w końcu Kościół się sam wycofał… Ale wtedy poszło o teczki SB.

    Tak patrząc na to, to ja nie wiem, czy to dobrze.
    To znaczy, czy to dobrze, że państwo może się wtrącać? Fakt, Kościół ma tendencję do zamiatania brudów hierarchów pod dywan i jakiś głos z zewnątrz jest bardzo potrzebny. Ale czy państwo jest właściwym narzędziem? Mamy tradycję bizantyjską, gdzie Kościół i państwo są blisko i widzimy, czym to się kończy.

    Inna rzecz, kiedy państwo protestuje. Mam wrażenie, że wśród rządzących istnieje pewien konsensus, że Kościół w swoim nauczaniu jest ponad prawem, a państwo może mieć zastrzeżenia jedynie „polityczne”, czyli na przykład dotyczące praw mniejszości, choćby narodowych. Sądzę, że gdyby próbowano na metropolitę katowickiego powołać zwolennika niepodległości Górnego Śląska, państwo poczułoby się zmuszone do interwencji; ale gdy metropolitą krakowskim robi się biskupa jawnie upolitycznionego i lansującego skrajną wizję rzeczywistości, państwo staje z boku. (A teraz wręcz kibicuje.)

    A może powinno być właśnie odwrotnie?

  29. Ta przekora z niewywieszaniem flagi i robieniem tego w innych dniach to element Twojej natury, czy może to bardziej przekora wynikła z nostalgii za dawnymi czasami?

    I nie rozumiem tutaj dwóch rzeczy:

    1. „Odejście od wiary panującej” i kara apostazji. Przecież to jakieś masło maślane… Odejście od Kościoła, od wiary katolickiej to nie jest coś, co ktoś na Ciebie nakłada, jak karę… To jest proces który dokonuje się przez Ciebie i w Tobie samym… Z Twojego własnego i nieprzymuszonego wyboru.

    2. Już kiedyś wspominałeś mi, że w latach 1791-1813 tworzyło się nowoczesne państwo polskie. I o ile rozumiem drugą część tego przedziału, o tyle ta pierwsza mnie dziwi. Twoje słowa o nowoczesności nie pasują do pierwszych lat tego przedziału. Jakim cudem tworzyło się nowoczesne państwo polskie od 1791 roku, jeśli wtedy owe państwo było wymazywane z mapy?

  30. PS.
    A propos położenia Polski — chyba już tu cytowałem żale Bismarcka, że Niemcy są tak paskunie położone, koło tych wojowniczych Francuzów, że chyba już gorzej nie można…?

  31. @zeen, Torlin i nowoczesność narodowa:
    Niedawno skończyłem „Świt narodów Europy” Zientary, gdzie mówi on o kształtowaniu się świadomości narodowej Franzuców, Niemców, czy Włochów w pierwszych dwóch stuleciach ubiegłego tysiąclecia.
    Więc choć owszem, podziały regionalne były. Ale przecież i wciąż są! Byłem na dniach młodzieży w Krakowie i zastanawiał mnie ogrom flag, których nie poznawałem i brak flag francuskich; po dopytaniu noszących flagi wyszło, że spotykam co chwilę Bretończyków, czy Burgundów pod swoimi flagami, ale nie widzę Francuzów; podobnie chętnie pod flagami landowymi występowali Niemcy… więc to wcale nie jest taka przeszłość, choć można też pytać, czy to nie jest przejaw nonkonformizmu, albo tradycjonalizmu tej akurat młodzieży, której chciało się do Krakowa przyjechać. Swoją drogą, pod flagą unijną też spotkałem grupy (mniej liczne) — Belgów i Anglików. Wydawało mi się wręcz, że duże, pewne siebie narody poszukują jakiejś tożsamości „podnarodowej”, regionalnej, podczas gdy narody podzielone (bo Anglików trudno mi było rozpatrywać w oderwaniu od dyskusji nad brexitem) chętniej wynosiły to, co łączy. Ale za mała próbka.

    Z nowoczesnością chodzi o poczucie politycznego, społecznego i narodowego zaangażowania wszystkich. Bo naród, ten z XIII, czy XVIII wieku był narodem rycerskim, czy szlacheckim — tożsamość narodowa dotyczyła „elit politycznych”. Dlatego też niezupełnie mnie przekonuje teza o 22 latach budowy nowoczesnego narodu polskiego, bo owszem, to jest okres transformacji narodu szlacheckiego w naród we współczesnym tego słowa znaczeniu, ale to się bynajmniej nie skończyło tak szybko (choć ślady trasnformacji już widać u Kościuszki).

  32. @ Torlin,

    „Burów też nikt się pytał (oni wcześniej zresztą też).”

    Jesli wezmiesz pod uwage historie ludzkosci to tak wlasnie jest po dzien dzisiejszy – mimo wznioslych slow.

    Pozdrawiam

  33. Dlaczego właściwie niepodległość miałaby być związana z mieszkańcami i terytorium?

    Co do nowoczesnej Polski, to dla mnie zaczyna się ona w 1945 r., wcześniej to raczej inspiracje historyczne.

  34. @gszczepa:
    > Dlaczego właściwie niepodległość miałaby być związana z mieszkańcami i terytorium?
    Inni kandydaci do decydowania o „niepodległości”?
    Swoją drogą zerknąłem do słownika. A ten się zgodził z moją intuicją, że ściśle rozumiana niepodległość nie ma nic wspólnego z narodem (a państwem, brak więc bytu państwowego sprawia, że słowo traci sens), że Polska nie jest niepodległa, ani nie „odzyskała” niepodległości w 1918…

    > Co do nowoczesnej Polski, to dla mnie zaczyna się ona w 1945 r., wcześniej to raczej inspiracje historyczne.
    Kryterium nowoczesności?
    Bo np. wordpressa w Polsce nie używano jeszcze przez wiele lat po 1945… A czy bez wordpressa istnieje nowoczesność.

  35. Kościół i władza,
    @pakt4 i @wandermerwe.
    Myślę , że w Polsce , gdzie dominująca religia jest katolicyzm , nigdy nie będzie tak jak w krajach protestanckich. Oni sobie sami wywalczyli tę religię, dołączając się od kk.
    Polska , jeżeli już, to powinna się wzorować na katolickiej Francji.
    No ale tam jest odołączenie władzy świeckiej od kościelnej.
    Oni też sobie taką sytuację wywalczyli.
    Jedni i drudzy w krwawych, ZWYCIESKICH walkach, w przeciwieństwie do Polski.
    Ja tylko się boję ,żeby w Polsce nie było ” mlotu na czarownice „, choć taka próba moim zdaniem jest.
    Bo w konstytucji , jest paragraf o nienaruszalnosci wyznaniowej, czy coś w tym stylu. Niestety interpretowane tylko w jedną stronę, bo to tylko ochrona uczuć katolików. Państwo ma w d. .. , ochronę uczuć innowiercow , czy ateistów.
    Dziwnym zabiegiem okoliczności nasza sytuacja jeżeli porównać do obu Ameryk , to jest bliższa do tej południowej niż północnej.
    Dziwnym zbiegiem okoliczności w tej północnej , dominuje religia protestanci. No a Polska przecież od zawsze marzyła o ” raju” USA. 😉

  36. Julu!
    Nie wiem, ale powinienem chyba poprosić Cię o zgodę na poprawienie Twojego tekstu, chodziło chyba o „odłączając się od kk”.
    Jestem ateistą i moim zdaniem sytuacja tak myślących w Polsce jest trochę skomplikowana. Bo z jednej strony trzeba jasno powiedzieć, że nie jesteśmy prześladowani z powodu swojej niewiary w najmniejszym stopniu. Nie ma takiej rzeczy czy sprawy, której nie możemy dostać, uzyskać, załatwić, ponieważ jesteśmy niewierzącymi. Zauważyłem wręcz, że teraz jest to powód do dumy.
    Ale z drugiej strony nie mamy żadnych praw. Wszędzie muszą wisieć krzyże, w domach odmawia się modlitwy, religia w szkołach jest częściej niż WF i często gęsto podczas środkowych lekcji. Ale tak sobie myślę, że wahadło ma takie właściwości, że przechodzi na drugą stronę z taką samą siłą.
    Jeżeli chodzi o Amerykę Północną a Południową, to w Stanach masz tzw. pas biblijny, i tam wiara sięga apogeum.
    Całkowicie błędne jest utożsamianie katolika jako prześladującego protestanta. Było dokładnie na odwrót, to protestanci prześladowali katolików, a bardzo często współwyznawców, jak np. prześladowanie anabaptystów przez luteran, prześladowanie przez anabaptystów ludzi innej wiary. Przeczytaj sobie TĘ NOTKĘ W CAŁOŚCI, jest bardzo ciekawa jako przykład.
    W Polsce niewierzący nie mają szans sobie niczego wywalczyć, możemy tylko czekać na stopniowy odwrót od Kościoła.

  37. @Jula:
    Nie…
    W takiej Wielkiej Brytanii kościół (anglikański) był dużo bardziej związany z państwem, niż w Polsce pod rozbiorami w tym samym okresie. Bodaj w Szwecji luteranizm jest nadal oficjalnym wyznaniem.

    To są dwie różne rzeczy.

    Pierwsza, to pewien rozdział Kościoła od państwa. Wielu wskazuje, że jego początkiem jest konflikt papieża z cesarzem z średniowiecza. Dwie rywalizujące władze, które stopniowo określają swoje strefy wpływów. Tego nie miało Bizancjum, tak jak nie miał islam.

    Druga, to oparcie się na Biblii w protestantyzmie, z naciskiem na indywidualne poszukiwanie. To dawało większą różnorodność, choć warto dodać, że też to zrodziło fundamentalizm religijny.

    Do krwawych rewolucji nie dążę, choć z okazji marksowskiej rocznicki zauważyłbym, że rewolucje czasem się przytrafiają i trudno ich uniknąć.

    @Torlinie, oraz wiara/niewiara/prześladowanie/duma:
    Wiele zależy od miejsca zamieszkania. W Warszawie możesz sobie być ateistą, ale we wsi mogliby Tobie nie popuścić. Tak samo z załatwianiem miejsca na cmentarzu (są w większości katolickie), albo nauczaniem etyki w miejsce religii.

  38. (Trocin), tak mi wprowadza twoją nazwę komórka , oczywiście Torlinie,
    Ty jako facet nie jesteś prześladowany ,ale co mogą powiedzieć kobiety?.. , po co ten ” czarny marsz” itd… ?

    Oczywiście żyjemy już XXI wieku i nikt nie będzie nikogo palił na stosie ale prawo jest bardzo restrykcyjne i dostosowane pod dogmaty kościoła katolickiego.

    Ja nie piszę ,że w ogóle religie protestanckie są super organizacjami, ale są bardziej postepowe od wiary katolickiej.
    Nie ma tam służących zakonnic, pastor może się zenic i mieć rodzinę itd..
    To ,że się zwalczaly i nadal zwalczają , wiadomo. To walka o wpływy i pieniądze , i wladze. ☺

    Ps.
    Dobrze , że mnie zrozumiałeś i prawidłowo poprawiles. Pisze szybko z komórki, i pisze słowo inaczej, a komórka wprowadza z pamięci inne słowo
    O przeciwnym znaczeniu o zgrozo. 😉

  39. Nowoczesna w znaczeniu bliższym słowa współczesna. Istnieje pewna ciągłość instytucji, uznania, itd od 1945 r. którego nie ma wcześniej.

    Nie wiem czy WordPress może być uznany za nowoczesny dzisiaj 😉

    Oprócz terytorium i mieszkańców niepodległość wiązałbym właśnie z instytucjami i uznaniem. Rozważmy takie Nadniestrze. Terytorium (które kontroluje) posiada, mieszkańców posiada, ale czy jest niepodległe? Dla kontrastu można pokazać Kościół katolicki.

  40. @ Jula,

    Mimo wszystko, pretensje nalezy kierowac w strone tych, ktorzy ladu konstytucyjnego i prawa winni bronic. Kazda organizacja, w tym i kosciol, moze sie domagac przywilejow ale panstwo nie ma obowiazku przyznawania przywilejow tylko dlatego, ze ktos sie ich domaga.

    Pozdrawiam

  41. Pakt4,
    No ale w Wielkiej Brytanii, od wystąpienia z KK, Henryka VIII , zwierzchnikiem kościoła anglikanskiego jest król , teraz chyba Elzebieta II.

    Podobnie w krajach skandynawskich i tam jest ponad połowa ateistów. Tak to wynika ze statystyk.

    W Polsce dodatkowo mnie martwi , duzy odplyw pieniedzy na nasza przedwojenna arystokracja.
    Nie wiem jak to teraz wygląda od strony prawa, oficjalnie jesteśmy chyba państwem demokratyczntm mam nadzieję ,że nie będzie powrotu tytułów.

    Wiem, że próbują odzyskać swoje majątki ,jeżeli nie w postaci ziem, to w postaci zwrotów pieniężnych I to chyba się odbywa.

    To nie dziwny się i Żydom w Ameryce, że też chcą odzyskać majątki po swoich krewnych .😉

  42. Przekonaliście mnie całkowicie, tym „czarnym marszem” zabiliście mnie „na śmierć”. I tymi wioskami. Wycofuję się na z góry upatrzone stanowiska. macie rację.
    ————-
    Bardzo mądry komentarz Vandemerwe.
    —————
    Gszczepa!
    Piszesz: „Oprócz terytorium i mieszkańców niepodległość wiązałbym właśnie z instytucjami i uznaniem. Rozważmy takie Nadniestrze. Terytorium (które kontroluje) posiada, mieszkańców posiada, ale czy jest niepodległe?” I właściwie powinienem odesłać Cię do ostatniego mojego komentarza w nowej notce. Powtórzę, to Naddniestrzanie decydują, czy są narodem i czy są niepodlegli. Jeżeli zależność i współpraca z Rosją jest ich częścią świadomości, to nikomu nic do tego. Oni sami o tym decydują, a nie my.

  43. @Julo:
    > No ale w Wielkiej Brytanii, od wystąpienia z KK, Henryka VIII , zwierzchnikiem kościoła anglikanskiego jest król , teraz chyba Elzebieta II.
    O ile mi wiadomo (9 maja, 8:56) masz rację 😉 Zresztą do Elżbiety II mam sympatię, więc życzę jej sto lat.
    Tyle, że to właśnie wykazałaś — symbioza państwa i kościoła.
    Pamiętam ze wspomnień Russella, jak to jeden z profesorów Cambridge na przełomie XIX i XX wieku stwierdził, że nie utożsamia się wyznaniem wiary Kościoła Anglikańskiego i zrezygnował z pracy. Bo jako pracownik musiał przysięgać zgodność z owym wyznaniem wiary. Fakt, przymykano na to oko (profesor ów bardzo poważnie traktował przysięgi a po jego rezygnacji ją zniesiono), niemniej to było ściślejsze powiązanie z kościołem i religią niż w typowych uniwersytetach krajów katolickich.
    Dlatego uważam, że źle szukasz przyczyny. Protestantyzm nie wpłynął wprost na politykę. Wpłynął na nią pośrednio, o ile w ogóle. „O ile w ogóle”, bo w historii różnych narodów wyglądało to różnie. Np. na Węgrzech lepszy rozwój był w regionach katolickich niż protestanckich. Jak widać czynników musiało być dużo.

    > Wiem, że próbują odzyskać swoje majątki ,jeżeli nie w postaci ziem, to w postaci zwrotów pieniężnych I to chyba się odbywa.
    W Polsce następuje dzika reprywatyzacja, co ma kilka przyczyn. Zbyt wiele by o niej tu pisać. W każdym razie, to nie jest kwestia samej tylko arystokracji.

    > To nie dziwny się i Żydom w Ameryce, że też chcą odzyskać majątki po swoich krewnych .😉
    Bo powinno być tak: reprywatyzacja procentowa (tzn. zwraca się procent majątku), równa dla wszystkich dawnych posiadaczy, niezależnie od tego, czy odebrał im majątek Hitler, czy Stalin (Bierut itp.), niezależnie od tego, jakiej są obecnie narodowości i obywatelstwa. U nas robi się to byle jak. Niektórym wszystko, niektórym nic; przy skrajnych postulatach w przestrzeni publicznej…

  44. A niektórym po kilka razy za to samo. Tajskie przekręty sacodkrywane.
    Ja jestem jeszcze zdziwiona tą fundacją Czartoryskich. Hanna Bakula , bliżej to przedstawiła na swoim blogu. Ona jako malarska i historyk sztuki coś wyjaśniala ,że ta fundacja i tak była jakby własnością po części państwa,i to nie tak było ,że Czartoryscy mogli zabrać sobie i wywieźć do Hiszpanii , czy gdzieś tam do swoich posiadłości tę zbiory.
    Jej zdaniem, to było wyrzucenie pieniędzy. No ale u nas taka tradycja , gest na wydawanie dużych pieniędzy za friko. Loty tej Anders, która niby pracuje dla rządu dublujac naszego ambasadora i pracowników ministerstwa spraw zagranicznych , czy jakoś tak ten resort się nazywa. Teraz wychodzi ,że nasza przasna jeździła jak taksówka tam i nazad samolotami Casa. Dobrze ,że zaczynają sobie wytykać tę koszty z przeciwnych obozów politycznych, tylko,że żadne z nich po dojściu do władzy , nie zamierza oszczędzać , dopiero pokazują jakim bogatym krajem rządzą i na co ich stać. Niczym wezyrzy emiratow arabskich. 😂

  45. Reprywatyzacja procentowa tylko w wariancie 0,0 % 😉

  46. Zabawne, ale kościół katolicki w Anglii był tradycyjnie bardziej konserwatywny. Polecam tutaj mojego ulubionego Davida Lodge’a.

    Samoloty są do latania.

    Działania Andersa w trakcie kampanii wrześniowej były bardzo dyskusyjne, fascynujące że potem zrobił aż taką karierę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: