Napisane przez: torlin | 04/06/2018

Nic i pustka

Taka jest prawda. W głowie mam pustkę, czyli tzw. „nic”. Nie mam żadnego tematu na notkę, bylem ostatnio przepracowany, nic mi się nie chce.

A moje myśli polityczne? Mam kilka przemyśleń.

Pierwsze – to jest całkowita bierność mojej strony. Dzisiaj jest 4 czerwca, myślałem, że będzie jakaś demonstracja, pokaz siły, podnoszenie się na duchu. To jest w końcu nasze święto. Nic. Pustka. To samo jest z kandydatem Platformy na prezydenta miasta, jak tak dalej pójdzie, to powtórzymy „wyczyn” Komorowskiego.

Po drugie – od razu mówię, życzę Kaczyńskiemu powrotu do zdrowia, nawet największemu wrogowi nie życzę choroby, cierpienia czy śmierci. Ale ten jego pobyt w szpitalu jest zastanawiający. Cała Polska żyje plotką, po naprawdę skomplikowanych operacjach ludzie szybciej wychodzą, a tu z powodu kolana tyle czasu…

Przeczytałem w gazecie.pl cudowny komentarz dotyczący Pięty: „Poseł Pięta wprawdzie pier…ił, ale się nie zaciągał”. Śmiałem się jak oszalały.

Nie gniewajcie się, ale nie mam tematów. Wszyscy mi obiecywali notki: Stokrotka, Vandermerwe, Gszczepa powtórną… Obiecanki cacanki, a Torlinowi kłucie w boku.


Responses

  1. Przyjacielu,

    Mam pomysl na „cos” ( troche w kierunku Twego „Nic i Pustka) ale w tej chwili zawalony jestem praca – ciekawy projekt zachodniej Afryce. Zobaczymy, co wyjdzie z jednego i drugiego – notka predzej zas projekty maja to do siebie, ze od pomyslu do realizacji najczesciej dluga i wyboista droga.

    Pozdrawiam

    P.S. Planowalem majowy wypad do Polski ale w obecnej sytuacji Sierpien wyglada bardziej realistycznie.

  2. Stokrotka Ci jakąś notkę obiecała?
    Ale to chyba było bardzo dawno. Potem wydała trzecią książkę i roboty ma pełno.
    To już lepiej nic nie będę obiecywać.

  3. Taki dorosły, a nie wie, że obiecanki-cacanki. Pisuary też tylko obiecują, a ludzie im wierzą. Peowski kandydat na prezydenta W-wy jakoś mnie nie przekonuje. To duże miasto i zarządzać nim wcale nie jest łatwo- tu potrzebny jest naprawdę dobry ekonomista.
    Zastanawiam się co gorsze- pustka w głowie czy konkretny projekt z którego realizacją są problemy- bo ja właśnie ten etap „przerabiam.
    Wymyśliłam, rozrysowałam, widzę to oczyma wyobrazni i…doszłam do
    ściany;)))
    Miłego;)

  4. Cytat. Przydługi, Droga Stokrotko! STĄD
    „Do pierwszego akapitu:
    Torlinie- może bym i coś „napisała dla Twojego blogu” ale musiałbyś mi przysiąc, że nie napiszesz potem…. że żałujesz że mnie zaprosiłeś…..

    Stokrotko, daję słowo, i udostępniam Ci swoje łamy (jeżeli mogę poprosić, to ze zdjęciem). Zastanawiam się tylko, po co Ci ta moja obietnica? Chcesz coś strasznego na mnie napisać, na temat blogu, czy moich komentatorów? Masz mój adres e-mailowy.

    @torlin
    Miałam na myśli moje nie całkiem zbieżne z Twoimi opinie i poglądy… czego mógłbyś nie znieść;
    Ale to dopiero mniej więcej za miesiąc, ponieważ mam teraz bardzo dużo pracy… i to nie tej związanej ze Świętami”.
    Voilà.
    ———–
    Anabell!
    Ja wiem, że kobiety takie są, ale nie myślałem że Stokrotka. Mówi się trudno, a już się cieszyłem.
    Z tą ścianą potrafi tak być. Ja ze swojego doświadczenia wiem, że bardzo dużo daje mi spacer po Lesie Kabackim. Są takie momenty, że nie wiem przy pisaniu, co czytam, nie mogę skupić się na konkretnym akapicie. Im bardziej się zmuszam, tym jest gorzej. Na szczęście wszystkie prace oddane, teraz mogę się zająć sobą.
    Dla mnie Trzaskowski jest bezpłciowy.
    ————-
    Vandermerwe!
    Bardzo się chcę z Tobą w końcu spotkać. Domyślam się, że z mojego powodu nie będziesz regulować lotu, więc chciałbym Cię tylko poinformować, że w nocy z 26 na 27 sierpnia siedzę na lotnisku Okęcie i wylatuję do Bergamo w Alpy na wakacje.

  5. U nas na Żoliborzu przez kilka lat utrzymywał się zwyczaj przychodzenia 4 czerwca wieczorem pod okno mieszkania Kuroniów na ul. Mickiewicza. Ktoś przyniósł jakąś butelkę, ktoś upiekł ciasto, ktoś przemówił, coś się zaśpiewało… Miło było. Ale rozeszło się po kościach. Tak bywa ze spontanicznymi inicjatywami, jeśli nie ulegną instytucjonalizacji.
    Mam wrażenie, iż PiS zdołał nawet swoim przeciwnikom wmówić, że ta data nie jest niczym ważnym, a może wręcz czymś wstydliwym – w końcu te wybory nie całkiem były wolne.

    Nie wiem, czego ludzie chcą od Trzaskowskiego. Wypowiada się na ogół całkiem sensownie, a to, co nawet Wyborcza nazywa jego „wpadkami”, na przykład opinia o nowym lotnisku, w moich oczach wcale wpadkami nie jest. Dlaczego warszawiak miałby się cieszyć, że mu zabiorą Okęcie (a może i Modlin), żeby Morawiecki miał swoją Gdynię? Ja zresztą jestem przekonany, że lotnisko nie powstanie, a jeśli powstanie, to będzie jak w Berlinie: rozpaczliwie przekroczony termin oddania i rozpaczliwie przekroczone koszty. To już nie będzie mój problem – tak się składa, że dziś kończę sześćdziesiąt lat.

    Na razie lecę (w sierpniu) z Okęcia do Bukaresztu – kupiliśmy sobie całkiem tanie bilety. I cała Rumunia otworem.

  6. @ Torlin,

    Dziekuje za informacje, zawsze istnieje mozliwosc spotkania sie na lotnisku, Ty wylatujac ja przylatujac. Nie powiem, ze mam w tym wielka wprawe ale w sprawach zawodowych tak tez sie spotykalem. Na tym etapie nie moge nic planowac ale chcialbym przyleciec w pierwszej polowie Sierpnia. Szczegoly uzgodnimy przez e-mail – butelka tutejszego czerwonego wina czeka.

    Jak juz cos napisze, jak obiecalem, to bedzie ze zdjeciami by bylo wiadomo o czym marudze.

    Pozdrawiam

  7. Pawle, tego święta szkoda. Taka jest jednak prawda, że nasze środowisko jest mało „wiecowe”, trochę to jest sprzeczne z naszą aktywnością polityczną. Zazwyczaj jest to raczej udział w panelu dyskusyjnym, niż na wiecu.
    Teraz chciałbym coś napisać, a jednocześnie nie chciałbym, abyś pomyślał, że się do Ciebie wtrącam, lub Cię krytykuję. Ale Pawle, ile razy już byłeś w Rumunii? Nie ma innych państw świata? Ja byłem w Rumunii sześć razy i o cztery za dużo (no może trzy: Rumunia jako taka z Bukaresztem, Mołdawia Rumuńska i Karpaty). Wiem, że specjalizujesz się w ludach karpackich, ale dlaczego nie polecisz do Maroka, Islandii, Laosu czy Etiopii? Nie znam Twoich wyjazdów, ale mam przyjaciela, inteligenta na dość wysokim stanowisku, który w życiu nie był w Rzymie, Paryżu, Londynie, a jeździ na okrągło po dawnych ziemiach Rzeczpospolitej ze Smoleńskiem włącznie (akurat nie chodzi o samolot).
    ————
    Vandermerwe!
    Może Ty. Mam nadzieję.
    Jakbyś był w pierwszej połowie sierpnia, to zostaw kilka godzin na pogaduszki (chociaż ze cztery). A może chcesz przenocować u mnie.

  8. „ile razy już byłeś w Rumunii?”

    Nie chce mi się na poczekaniu liczyć, ale sądzę, że blisko dwadzieścia razy, a może już nawet przekroczyłem tę liczbę. Ale ostatnio miałem dłuższą przerwę.
    Dlaczego tak, a nie inaczej? Po pierwsze, po prostu lubię, żeby nie powiedzieć – kocham ten kraj i dobrze się w nim czuję. Tak jak twój znajomy kocha dawne kresy Rzeczypospolitej. Świetnie go rozumiem.
    Po drugie i chyba ważniejsze, jest to obok Ukrainy najbliższy kraj, w którym można (jeszcze!) uprawiać turystykę górską taką, jak lubię. Z namiotem, gotowaniem na ognisku, biwakowaniem gdzie zechcę bez obawy, że zapłacę mandat. I bez ciągłego spotykania innych turystów. Przy czym gór jest tam bardzo dużo i bardzo różnorodnych. Po tych wszystkich wyjazdach pozostało mi jeszcze sporo pasm do zaliczenia.
    Po trzecie, w moim wypadku wchodzi też w grę swoisty snobizm: jeździć nie tam, gdzie jeżdżą wszyscy. Mnóstwo ludzi było w Paryżu, w Londynie, w Rzymie. A znasz kogoś (poza mną) kto przeszedł góry Ţarcu (czyt. Carku) i Godeanu? Albo chociaż wie, gdzie to jest?
    Islandia, powiadasz, Laos czy Maroko. Cóż, nie da się być we wszystkich interesujących miejscach na świecie. W ostatnich latach bywałem w wielu wielkich i sławnych miastach Europy, w tym roku poza Rumunią jedziemy do Prowansji. Ale szczerze mówiąc, zaczynam mieć dosyć. Dosyć tych wszystkich miejsc, zabytków i muzeów, które „koniecznie” trzeba zobaczyć i które „zobaczają” miliony turystów rocznie.

  9. @Paweł Luboński,
    to mamy trochę podobnie, ja na zbliżonej zasadzie uwielbiam spędzać lato na kajakach i nie przeszkadza mi wcale że wiele rzek już wielokrotnie zaliczyłem i dość dobrze znam.

    @Torlin,
    Mam dobrą wiadomość, mam pomysł na kolejną notkę, więc jest nadzieja że ta obiecana się niedługo napisze;-)

  10. @ Pawel Lubonski,

    „Po pierwsze, po prostu lubię, żeby nie powiedzieć – kocham ten kraj i dobrze się w nim czuję.”

    To jest to!! Nic dodac nic ujac. Bywa trudne do zrozumienia, piszacy te slowa jednak dobrze rozumie, nie mowiac o zonie piszacego.

    Pozdrawiam

  11. I z niczego i z pustki powstała fajna dyskusja. Różnimy się, i to jest „śliczne” – jakby powiedział Grünspan.
    Do wszystkich!
    Do wszystkiego, czym się zajmowałem w życiu, mam słomiany zapał. Nie mówię tu o fundamentach, ale właśnie o takich drobiażdżkach jak zainteresowania, umiejętności, wakacje. Wszystkiego próbuję, i właściwie w niczym nie jestem bardzo dobry. Popatrzcie na sporty i ruch, trenowałem biegi przełajowe, pływanie, żeglarstwo, wspinaczkę, taniec towarzyski, uwielbiałem kolarstwo, kajakarstwo, i właściwie niczego nadzwyczajnego nie osiągnąłem. To samo z wakacjami, szybko się nudzę. Byłem dla przykładu w Gruzji, bardzo mi się ten kraj podobał, ale pojechać tam jeszcze raz? Portugalia? Starczy jeden raz.
    A kraj, który kocham? Chyba nie ma takiego. Uwielbiam trasy alpejskie w Austrii i w Niemczech, zachwycony byłem Kotorem i Saharą, ale tak jest ze mną, że zakocham się z taką samą intensywnością w dżungli Borneo, fiordzie norweskim, gorącym źródle na Islandii i w wędrówce do podnóża Everestu. Ale jechać w to samo miejsce po raz dwudziesty? Przeżyłem to w Tatrach, gdzie musiałem po raz pięćdziesiąty wchodzić na Gąsienicową tym samym Upłazem. Ostatni raz byłem w Tatrach w 2009 i to był ostatni raz w moim życiu (pamiętam o powiedzeniu: „nigdy nie mów nigdy i zawsze”).
    Reasumując, tym się właśnie od Was pięknie różnię. I wyjeżdżam sam, i na zorganizowane wyjazdy, wyjeżdżam i w pustkę, i w olbrzymi turystyczny tłok, wyjeżdżam w chłody i na Saharę. Chciałem napisać, że i rozbijam namiot, i nocuję w hotelach, ale teraz (chyba ze względu na wiek) już mi się nie chce nocować w namiocie. Wiem, że to jest niedobrze, że ja się tak szybko nudzę. Dlatego wakacje ze mną są tak intensywne, każdego dnia muszę robić coś innego niż w dniu poprzednim, bo już uważam, że tracę niepotrzebnie czas. Czuję, że Pawle z Tobą na obozowisku po dwóch dniach zwariowałbym z nudów (pomijając interesujące rozmowy) i z przerażenia przed dzikimi psami i niedźwiedziami.

  12. „Byłem dla przykładu w Gruzji, bardzo mi się ten kraj podobał, ale pojechać tam jeszcze raz? Portugalia? Starczy jeden raz.”

    No to się rzeczywiście mocno różnimy. Mnie po każdym takim wyjeździe pozostaje niedosyt: jeszcze tego nie zobaczyłem, nie dotarłem wszędzie, gdzie bym chciał. Dobrze byłoby poprawić. Dwa lata temu siedziałem pięć dni w Barcelonie i mam poczucie, że to było za mało. To samo z Lizboną i okolicami.

    „…każdego dnia muszę robić coś innego niż w dniu poprzednim…”

    A jak chodzisz po Alpach, to każdego dnia robisz co innego? Dlaczego wędrówka po górach Rumunii z namiotem jest twoim zdaniem nudna, a po górach Austrii z noclegami w schroniskach już nie?
    Ja w Rumunii niedźwiedzia widziałem raz – z okna autokaru, grzebiącego w parkingowym śmietniku. Psy, owszem, bywają nieprzyjemne. Nie dzikie, tylko pasterskie, broniące swojego kierdla owiec.

  13. Pawle serdeczne życzenia.
    Torlinie Ty się nie bój o posła Piętę – odda panienkę do Caritasu i szybko wróci w łaski Prezesa. Boję się co Prezes przy okazji zafunduje pozostałym posłom, bo samorządowcom pewno zaleci samożon.
    Okąd mam paszport jeżdżę po Europie. Ktoś po Australii, kto inny po Afryce je wsiadam w auto w drogę. Resztę czasu spędzam w pracy i na ogrodzie takia moja osobista orka i laborka.

  14. @Torlin
    Czy Ty maśz jakieś zastrzeżenia w stosunku do mnie????
    Przecież wszystko sie zgadza bo:
    1. Nadal się Ciebie boję…
    2. Byłam wtedy bardzo zajęta, bo uzgadniałam w wydawnictwem i z drukarnią warunki wydania mojej trzeciej książki.
    3. Teraz też jestem bardzo zajęta bo książkę rozprowadzam. Poza tym mam problemy ze zdrowiem.
    Ale notkę dla Ciebie mam gotową. Tylko że po niej wybuchnie wielka awantura.
    Przeczytałam w Twoim komentarzu jak to Ty się od nas bardzo różnisz.
    I myślę, że chyba nie bardzo. W każdym razie nie ode mnie.

  15. Stokrotko!
    Nie wiem, i nie rozumiem, w co się ze mną bawisz. Piszesz „Czy Ty masz jakieś zastrzeżenia w stosunku do mnie????”, kiedy ja tylko zareagowałem na Twój tekst „Stokrotka Ci jakąś notkę obiecała?”, bo wynikało z niego, że mi nic nie obiecywałaś.
    Zupełnie nie rozumiem tej całej sytuacji. Chciałem dać możność opublikowania swojej własnej notki przed nową publiką, powiedzenia czegoś ciekawego przed nowymi ludźmi, pochwalenia się swoimi fotografiami. Gszczepa zareagował, i mam nadzieję, że jest zadowolony, ten temat akurat go pasjonował. To miała być frajda, przyjemność, a wywoływana jest wojna. A cóż takiego jest w moim blogu czy w moim jestestwie, że po Twojej notce ma wybuchnąć awantura?
    ————–
    Pawle!
    Chodziłem po Karpatach Rumuńskich, wprawdzie raz – znam tylko Bucegi, ale jeszcze sprzed boomu turystycznego (I poł. lat 70.), było pusto, cicho i dziko (ale kolejka już chodziła). Sport-events, z którym byłem w Czarnogórze, na okrągło wysyła mi reklamówki trzech trekkingów w Rumunii: Fogaraszy, Apuseni z Padisz oraz w Karpaty Marmaroskie z Bukowiną.
    Ale z tym porównaniem z Alpami jak zwykle bezbłędnie mnie dobiłeś, tę potyczkę słowną wygrałeś.
    —————
    Piotrusiu!
    Jadę w tym roku w Alpy Włoskie – i to nie to, że nie chcę pojechać. Sprawa jest bardziej skomplikowana, Łukasz jest moim serdecznym kumplem, w wieku mojego syna, miał jechać ze mną do Gruzji – nie pojechał, bo nie miał pieniędzy. Miał jechać do Portugalii – stracił pracę – nie pojechał. Teraz ma nową specjalizację, stałą umowę o pracę i marzenie, aby pójść ze mną od schroniska do schroniska w Alpach. Nie mogłem odmówić, a przecież też pójdę z wielką radością. Boję się tylko, że ten typ wędrówki będzie już dla mnie niedługo niedostępny.
    „wsiadam w auto w drogę. Resztę czasu spędzam w pracy” – nie mam auta i pracy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: