Napisane przez: torlin | 16/06/2018

Kulejące państwo

Zastanawiałem się, czy dawać tę notkę. Wszystko jest polityczne w Polsce, więc tego rodzaju wpisy również. Dlatego na samym początku deklaruję, co już pisałem kilka notek wstecz

nawet największemu wrogowi politycznemu nie życzę śmierci, bólu, przerażenia. Panie Prezesie, życzę Panu powrotu do zdrowia.

Ale to nie zmienia faktu, że nad pewnymi rzeczami trzeba się zastanowić. Że moje intencje są czyste widać po mojej siostrze i po mnie, załatwiliśmy już wszystkie sprawy doczesne z moim Tatą, niech żyje długie lata, ale ma już prawie 98 lat. Otóż dotarły do mnie informacje, że Prezes jest chory na raka, ale nie trzustki, jak wieść niesie, ale kości. I toby się zgadzało, moja żona na to umarła, a zaczęło się od tego, że zaczęła kuleć. Wszyscy zastanawiali się teraz nad długością pobytu Prezesa w szpitalu, a teraz nawet oficjalnie minister zdrowia puścił farbę. Ale to wszystko jest li tylko wstęp, chodzi mi o zupełnie coś innego.

Zastanówmy się, a jak nastąpi ostateczność? Moja żona zmarła 3 miesiące od momentu pierwszych objawów, Religa również lekceważył badania i lekarzy. Jak będzie wyglądała Polska bez Prezesa? Jak będzie wyglądał PiS? Czy powstaną nowe kapliczki, nazwy ulic i pomniki? Ale najważniejsze, jak będzie wyglądało kierowanie państwem, Sejmem?

Wygląda na to, że PiS wpadnie w tę samą dziurę co Tusk – zasada wycinania każdego kto podniesie głowę skutkuje rozmnożeniem się ludzi miernych, ale wiernych. A na dodatek rozwalenie moralności w państwie polskim, ta zgoda na kłamstwo, obrażanie, inwektywy, niesprawiedliwość, to rozbuchanie nienawiści u swoich wyborców spowoduje tragedię. Pierwszą ustawę, jaką przyjmie polski Sejm, będzie całkowity zakaz aborcji, Prezes to jeszcze jako tako kontrolował, gdyby jego zabrakło, ekspozytura Kościoła rzuci nam się do gardła. Jak będzie wyglądała polityka gospodarcza, społeczna? Ni stąd ni zowąd Prezes jawi mi się jako gwarant jakiejś tam normalności w Polsce, gdyby go zabrakło, bezhołowie niesamowite.

W Sejmie i poszczególnych agendach rządowych są takie miernoty, że aż strach. A co mówić o PiS-ie! Tam nie ma ani jednego inteligentnego człowieka, oprócz tego to towarzystwo rzuci się sobie do gardeł. Jestem również pewien, że natychmiast wypłynie Macierewicz. Widzicie w dalszym ciągu – przy założeniu ewentualnej śmierci Prezesa – w jednej partii Macierewicza, Ziobrę, Gowina, Dudę, Morawieckiego?

Ku mojemu zdziwieniu i przerażeniu widzę śmierć Prezesa jako koszmarną wizję apokalipsy. Raptem stał się gwarantem normalności. Ale kto sieje wiatr, ten zbiera burze.


Responses

  1. 1. W polityce liczy się wynik, a intencje schodzą na drugi plan. Wynik polityki partii obecnie rządzącej skutkuje osłabieniem pozycji państwa, niezależnie od tego, co sama władza będzie złotouście i miodopłynnie opowiadać.
    2. Nie takie już słońca polityki gasły, a świat nadal istnieje (chociaż te słońca zapewne są, gdzieś tam w piekle, zdumione takim obrotem sprawy). Sądzę, że najistotniejszym aspektem kolejnego stadium polityki wewnętrznej będzie to, że po śmierci prezesa jego partia rozpadnie się na kilka mniejszych. A to odmieni całkowicie zabawy polityczne.
    Pozdrawiam

  2. No cóż , zaraz za rządy w Polsce za zgodą całej katolickiej populacji polskiej , złapie się T.Rydzyk z Torunia.
    Człowiek zacny, kapłan z zawodu , przy tym biznesmen co podatków nie płaci ale za to dotacji od państwa bierze co nie miara aż mu inni wyzsi kapłani zazdroszczą łącznie z prymasem Polski, który musi haracz na Watykan ze swojego wydzielac.
    Zaraz nas Unia za feudalny ustrój wyrzuci ze swoich szeregów ale nie bój się, bo litosciwi sąsiedzi pomogą nam w zarządzaniu, jak to drzewiej w historii naszej bywało.
    Urządza na naszym terenie śmietnik odpadów światowych, tych których nikt u siebie nie chce ze względu na dużą szkodliwość.
    Polacy będą te śmieci segregowac a potem palić wszystko jak leci , puszczając do atmosfery trucizny , już wprawe mamy.
    Teraz pierwsze próby palenia w różnych częściach Polski.
    A co?.. prace bedziemy mieć i na złość naszym okupantom , tj. całemu Światu, bedziemy i ich truć toksycznymi odpadami. Bo Ziemia jest okrągła i się kręci , wszystko się kręci. 😉 😀

  3. Torlinie więcej optymizmu.
    Przecież to małego formatu polityk. (wszyscy zresztą z jednej gliny ulepieni)
    Jego zmiana będzie tak samo odczuwalna jak zmiana Pani Premier najlepszej z najlepszych, jak ministra najodważniejszego z odważnych. Ferajna dobrze wie,że to tylko bożek na ołtarzu partyjnej wiary.
    Najlepszego prezesa zastąpi prezes jeszcze lepszy, byle bez prawa zatwierdzania kandydatów na listach wyborczych.

  4. Julu!
    Czy Ty chociaż raz możesz napisać inny komentarz? To Twoje czarnowidztwo jest naprawdę depresyjne, szczególnie że to wszystko co piszesz – jeżeli chodzi o skalę – jest nieprawdą.
    ————–
    Piotrusiu!
    W żaden sposób nie można traktować Kaczyńskiego jako polityka małego formatu. Możemy go nie lubić, nie cenić, ale nie można go lekceważyć. To on bardziej niż brat miał zmysł wielkiego polityka, odsunięcie PZPR od władzy za pomocą SD i ZSL było majstersztykiem politycznym. Ludzie z PO, dziennikarze opowiadali, że z przyjemnością słuchali wywodów politycznych braci, którzy z wielkiej polityki rozumieli więcej niż przeciętny poseł.
    To nie ma być laurka dla JK, bo robi rzeczy straszne.

  5. Ależ Drogi Vulpianie, ja mogę mieć mnóstwo pretensji do Kaczyńskiego, ale nie mogę mu odmówić wielkości politycznej.
    Ale mnie właśnie chodzi o to, co będzie po śmierci prezesa. To, że partia rozpadnie się na kilka części jest tak jasne, jak to, że Polska jest na półkuli północnej. Mnie bardziej zastanawia ten okres pozbawiony Kaczyńskiego w Sejmie, i tego się boję. Partia sama może się i rozpadnie, ale będą przegłosowywać teraz najbardziej absurdalne ustawy – bo kota nie ma, to myszy harcują. Tutaj Jula ma rację, Kościół będzie jeszcze większym zwycięzcą. A to spowodowane jest wyrzuceniem z partii i z Sejmu przez Kaczyńskiego wszystkich ludzi myślących, zdrowych na umyśle.

  6. Torlinie!
    Sprawne manipulowanie ludźmi, obniżenie poziomu kultury politycznej, osłabienie pozycji kraju w UE – jeśli to dzieło geniusza, to ujemnego.
    Pozdrawiam

  7. „…ta zgoda na kłamstwo, obrażanie, inwektywy, niesprawiedliwość, to rozbuchanie nienawiści u swoich wyborców ”

    Mysle, ze jest to skrocony opis kryzysu panstwa liberalnej demokracji. Polska to „mala krostka” na wiekszym ciele. Rzecz rozlazi sie w szwach i sypia sie trociny.

    Pozdrawiam

  8. Vulpianie! Vandermerwe!
    Niedostrzegalnie obydwa Wasze wpisy łączą się nierozerwalnie. Tutaj Vandermerwe ma rację, ludzie w swojej większości na świecie wcale nie chcą liberalizmu i wolności. No, może to raczej tak należałoby ująć, że przyjmie te zasady, ale wraz z bezpieczeństwem socjalnym, co brzmi jak oksymoron. Raptem okazało się, że ludzie przyjmą z chęcią autorytaryzm pod warunkiem opieki państwa jak za czasów komuny. Do tego należałoby dodać, że odwrót od wolności słowa na świecie trwa.
    I mamy w związku z tym ogólnoświatową zaściankowość, przaśność, mojość. To moja religia, moja zagroda, mój dom, moje miasteczko czy wioska. Tak jak jest, to jest dobrze. Tak było za naszych dziadów, niech się nic nie zmienia.
    Ale Kochani Liberałowie, nie wpadajcie w przerażenie, wszystkie rozwoje charakteryzują się rytmem: „dwa kroki w przód, jeden w tył”. I teraz mamy ten jeden w tył.
    W pewnym momencie młodzi zaczną się dusić w tym mojoskim sosie, zaczną żądać postępu, i wtedy znowu zrobimy następne kroki do przodu. I dlatego Vulpianie muszę docenić wielkość Kaczyńskiego, że on to zobaczył. Że cynicznie wykorzystał, to inna sprawa. Większość ludzi, moich znajomych, którzy są fundamentalistami liberalnymi, nic z tych tendencji ogólnoświatowych nie zrozumiała. Twierdzą, że to ja się zmieniłem, i przesiąkłem ideologią Kaczyńskiego. Tylko, że prawdziwą prawdą jest to, że jak Vandermerwe zobaczyłem potworne błędy liberalizmu, Unii. A jak trudno wyznawać tego rodzaju wartości widać po ostatnim głosowaniu w sprawie studiów medycznych u Wyszyńskiego. PO była „za”.

  9. @ Torlin,

    Mysle, ze zle odczytales moj wpis. Nie, nie sadze, by ludzie nie chcieli demokracji, wolnosci i wszelkich swobod ( oczywiscie kazdy ma swoja definicej). Tyle tylko, ze ow wspanialy swiat okazal sie mirazem. Niby demokracja miala byc przez ludzi i dla ludzi. Okazuje sie, ze jednego i drugiego jest coraz mniej. Mozna na poczatek zapytac jak dalece demokratyczne panstwo ma ingerowac w nasze zycie? Jesli dobrze popatrzec zaczyna bys jak w minionym okresie, panstwo wie, co jest dobre a co nie, kiedy mamy byc szczesliwi a kiedy nie, co wolno nam powiedziec ( ramach wolnosci slowa) a co nie. Spoleczensstwo coraz mniej partycypuje w procesie zwanym demokracja. Twoj czy moj, czy tez dowolnego mieszkanca kraju tzw. demokracji liberalnej udzial sprowadza sie do przyklepywania decyzji podjetych poza spolecznym zasiegiem. Popatrz na poklosie wyborow w USA czy tez referendum w Wielkeij Brytanii. Reakcja przypomina Afryke, gdzie, jak zauwazyl pewien profesor, w wyniku wyborow liczy sie zwloki. W obu przypadkach reakcja jest proba zniszczenia drugiej strony. Popatrz na elity polityczne liberalnych demokracji. To sa ludzie bez wizji, dobrzy na wlascieli sklepow z pietruszka nie na trudne (moze przelomowe) czasy, gdy nalezy miec wizje. Swego czasu byla praca o niepowodzeniu nowoczesnego panstwa w Afryce. Autor zuwazyl, ze panstwo w oczach obywateli krajow afrykanskich nie jest sila przyjazna, nie chroni, nie jest pomocne, jest sila obca a nawet wroga. Bezpieczenstwo zapewnia wioska, klan, plemie. Panstwo, jesli tylko mozna, moze byc zrodlem dochodu, nic wiecej. Obawiam sie, ze tak zaczyna byc postrzegane panstwo demokracji liberalnej. Moze droga deleka do afrykanskiego przykladu, nigdy jednak nie wiadomo.

    Pozdrawiam

  10. Rozwój to jest rozwój – być może toczy się meandrem, ale nie do tyłu.
    Życie ogółu społeczeństwa toczy się pomiędzy poziomami bezpieczeństwa i wolności, a gawiedź zawsze uwielbiała darmowy (bezpieczny) chleb i (niczym nie ograniczone) igrzyska.
    Obecnie też tak żyjemy. Bezpieczeństwo jako takie w naszej części świata stało się oczywistością pragniemy jak najwięcej wolności.
    Konflikt programowy dotyczy moim zdaniem obszaru wolności.
    Dla kogoś komu granice wolności wyznaczają opłotki – fanaberią zagrażającą bezpieczeństwu wydają się być ośmiorniczki i sąsiad pochodzący zza opłotków.
    Dla kogoś pragnącego korzystać z szerszych granic wolności nawet propagowanie opłotkowej postawy wydaje się uwierać jak kajdany.

  11. @ Piotrus,

    „…a gawiedź zawsze uwielbiała darmowy (bezpieczny) chleb i (niczym nie ograniczone) igrzyska.”

    Gawiedz to przypuszczalnie rowniez Pan i ja. NIe bardzo wiem, gdzie granica miedzy gawiedzia a nie-gawiedzia przebiega. Nie jest rowniez przekonany, ze ludzie, ktorych ma Pan na mysli piszac o gawiedzi pragna jedynie darmowego chleba i igrzysk.

    Pozdrawiam

  12. Vandermerwe wyjaśniam niezwłocznie.
    Gawiedź płynie , a nie-gawiedź wiosłuje. Być może dopływają do tego samego celu, ale w swojej samoświadomości osiągają go zupełnie innymi metodami. A jako że płyną w tym samym środowisku granica czasami jest ledwo dostrzegalna, czasami ogromna.
    Pod pojęciem darmowy rozumiem osiągnięty bez zbytniego wysiłku.
    Natomiast chleb to dobro podstawowe i powszechne, a igrzyska to zjawiska emocjonalne dozowane okazjonalnie, których bohaterami są inni.
    Wyjaśnię też, że w mojej teorii poziomy określające odczuwane bezpieczeństwo i wolność zależą od miejsca na Ziemi i czasu który opisujemy.
    Tak więc myślę że darmowego chleba i igrzysk pragną wszyscy, a tylko niektórym to za mało i usiłują wiosłować. Gawiedzi w zupełności to nie przeszkadza po warunkiem że wiosłowanie nie dostarcza smaczniejszego chleba lub głębszych emocji.

  13. Z Jaroslawem Kaczynskim jest dodatkowo ten problem, ze po tragicznej śmierci brata , chyba z poczucia winy , zbudował tę całą farse wokół tej katastrofy.
    To stało się jego obsesją i włączył w to cała Polskę.
    W swoją schizme wciągnął innych.
    No w historii świata bylo multum ludzi na eksponowanych stanowiskach , których psychiatrzy by sklasyfikowali według swoich tabel a i tak tym ludziom pozwalano rządzić , ciągnąć innych za sobą w swoje szaleństwa.
    Ps.
    W nauce też pełno takich , na szczęście ta odmienność pozwala im wychodzić poza schematy, czyli w tym przypadku nawet wskazana .
    Gorzej z nawiedzonym kapłanami, ale to przypadki podobne do polityków.
    Inne przywary, które wyłaniają liderów , to te ujęte w 10 przykazaniach dekalogu , tyle że na zasadzie przeciwieństwa .😉
    Tj. kradnij, zabijaj , kłam, cudzoloz , czcij mamone itd., itd…

  14. @Torlin,
    czytałeś ” dzieje głupoty w Polsce ” – Aleksandra Bochenskiego?. , jezeli nie , to polecam. 😂

  15. Torlinie drogi,
    Pisząc:
    „Tam nie ma ani jednego inteligentnego człowieka”

    dokonujesz sporego uogólnienia, a może nawet nadużycia. Jak to zmierzyłeś?
    Myślę również, że w nieuprawniony sposób zrównujesz inteligencję z odpowiedzialnością i mądrością. Nie powinieneś. Zło potrafi być emanacją inteligencji. Jest na to wiele przykładów. Niestety.

    Najogólniej psychologia definiuje inteligencję jako: „zdolność do postrzegania, analizy i adaptacji do zmian otoczenia.”

    Jeśli zatem znajdziemy się w otoczeniu promującym lub nagradzającym okrucieństwo, niegodziwość, tanie cwaniactwo lub nieuczciwość to (z przykrością trzeba skonstatować) wyeksponowanie takich cech będzie dowodem posiadania zdolności adaptacyjnych i umiejętności antycypacji oczekiwań otoczenia.
    Smutne, nieprawdaż? Ale jest z tego wyjście.

  16. @ Piotrus,

    W swoim zyciu pracowalem z roznymi ludzmi czy tez grupami ludzi i trudno jest mi przypasowac Pana wyjasnienie do czegokolwiek czy kogokolwiek. Z moich obserwacji wynika, ze bardzo nieliczni licza na „free lunch” czy jak Pan woli, plyna, gdy inni wiosluja.

    Pozdrawiam

  17. Kiedy czytam narzekania, w jakim złym stanie jest obecna demokracja, chce mi się zapytać: Gdzie i kiedy było tak cudownie, jak teraz nie jest? Gdzie i kiedy obywatele mieli pełne poczucie podmiotowości i oni sami decydowali o swoim losie, a nie jakieś siły będące poza zasięgiem ich wpływu?
    W Atenach V wieku p.n.e.?

  18. @ Pawel Lubonski,

    „Gdzie i kiedy było tak cudownie”

    Nigdy.

    Pozdrawiam

  19. Jako człowiekowi, naprawdę bardzo, bardzo Kaczyńskiego współczuję. Słyszałem, że był w szpitalu, ale dopiero od Ciebie się dowiaduję, że to rak 😦

    Ja również nie pierwszy raz zastanawiam sie nad poruszoną przez Ciebie kwestią PiSu w erze po Kaczyńskim. Moim zdaniem ta partia nie przetrwa bez niego. Rozpadnie się to wszystko w jasną anielkę.

    Pisowcy nie będą mieli za kim pójść, bo tylko Jarosław to wszystko jako tako za pysk trzyma. Tam panuje kult wodza, jak w Międzywojniu i to widać na każdym kroku. Żaden polityk, jaki nastanie tam po nim, nie będzie miał już takiego posłuchu, ani takiego wpływu na politykę.

    Sytuacja PiSu przypomina trochę tę u Windsorów. Elżbieta dogląda wszystkiego, trzyma dzieci i wnuki krótko. Za jakiś czas jej zabraknie, a jeśli Karol nie odejdzie wcześniej, wszystko może się wydarzyć…

    U mnie też notka cokolwiek polityczna dziś, jeśli jesteś zainteresowany 🙂

    Przykro mi, Przyjacielu, z powodu Twojej Żony… Ale jestem pewien, że patrzy na Ciebie i całą rodzinę z lepszego miejsca i szeroko się do Was uśmiecha…

  20. Podzielam zdanie przedmówców przewidujących,że PiS nie przeżyje odejścia Kaczyńskiego. PiS (i to samo można powiedzieć o dawnym PC) to nie jest partia o określonym programie czy obliczu ideowym, tylko narzędzie realizacji osobistych ambicji JK. Nie ma w niej ludzi zdolnych do samodzielnego działania politycznego (może poza Macierewiczem – facetem, którego zdrowie umysłowe stoi pod znakiem zapytania). Jeśli prezes zniknie, masę członkowską rozszarpią obecne przystawki – ziobryści, gowinowcy. Nie jestem też przekonany, czy ten kataklizm przeżyje Platforma Obywatelska, którą w dużym stopniu trzyma w kupie walka o władzę z PiSem. Może więc polska scena polityczna zostanie zbudowana od nowa, oby w bardziej sensowny sposób.

  21. @ Pawel Lubonski,

    „Może więc polska scena polityczna zostanie zbudowana od nowa, oby w bardziej sensowny sposób.”

    Sadze, ze swoistym „przeklenstwem” polskiej sceny politycznej jest dosyc czeste znikanie i pojawianie sie partii politycznych. Niby twarze pozostaja te same ale to nie to samo. Niestety, kazde takie przetasowanie to utrata ciaglosci, rozproszenie doswiadczenia grupowego itd. Chyba bardziej pozyteczna bylaby ewolucja wewnatrzpartyjna. Proces dojrzewania politycznego partii jest rozlozony na wiele lat. Z cala pewnoscia brakuje w Polsce partii lewicowej z prawdziwego zdarzenia – z tym jest obecnie trudno na calym swiecie.

    Pozdrawiam

  22. Vandermerwe: Zgadzam się, tyle że obecny układ partyjny jest koślawy i nie rokuje moim zdaniem nadziei na pozytywną ewolucję. Dwie główne partie są typowymi partiami władzy. Nie tak znowu bardzo różnią się poglądami na sprawy zasadnicze (przecież na starcie planowały koalicję, a pokłóciły się nie o ideologię, tylko o podział stołków).
    Dużo lepszy był układ AWS – UW – SLD i do dziś nie mogę odżałować, że się załamał.

  23. Vandermerwe
    Widzę, poeta ze mnie mało czytelny, bo przekazać chciałem, że:
    – większej części społeczeństwa obojętne są wzniosłe hasła, cele i metody polityczne. Po prostu płyną przez życie bez większego wysiłku, byle micha była pełna.
    – co niektórym wydaje się lub chcą być kowalami swojego losu, Wiosłują więc usilnie by dopłynąć do wymarzonego brzegu.
    W naszych warunkach jedni patrzą na drugich z wyraźną niechęcią wyzywając się od liberałów i kryptokomunistów. Przy czym jak zauważył Paweł celem głównym podziałów ideowych jest ograniczony zasób stołków do obsadzenia.

  24. @Paweł Luboński,
    Ale to też było nie do utrzymania. AWS to był kompletny groch z kapustą przecież, z UW niewiele było lepiej. Nie jest przypadkiem że z ówczesnych partii najlepiej się trzyma PSL, który jako jedyny miał jednoznaczną misję.

  25. @ Piotrus,

    ” – większej części społeczeństwa obojętne są wzniosłe hasła, cele i metody polityczne. Po prostu płyną przez życie bez większego wysiłku, byle micha była pełna.”

    Trudno jest sie zgodzic z taka ogolna ocena. Jak wspomnialem, pracowalem z roznymi ludzmi. Przez pare lat towarzyszami mojej pracy byli ludzie, ktorych kiedys nazywano „klasa robotnicza” . Oczywiscie, jak w kazdej grupie istnieje roznorodnosc postaw, jednak przewazajaca byla zaprzeczeniem teorii gloszonej przez Pana – ci ludzie ciezko pracowali by zmienic swe zycie, zycie rodzin i byli dumni z tego, co robia, przede wszystkim, ze robia to dobrze. Okazalo sie, ze rozwniez doceniaja to, co jest w sumie niewymierne. Przekonalem sie o tym, gdy po paru latach odwiedzilem przesiebiorstwo i oddzial, gdzie pracowalem – normalna sprawa w takich chwilach rozmowy ze starymi znajomymi. Jednak po jakim czasie przybiegl pracownik, z ktorym, wedlug mnie, mialem najmniejszy kontakt. Powiedzial, ze przyszedl by uscisnac moja reke, gdyz ja jego wychowalem. Mozna z tego drobnego zdarzenia wyciagac rozne wnioski niemniej o czyms swiadczy – nie o mnie, o ludziach, z ktorymi mialem kontakt.

    Pozdrawiam

  26. ” AWS – UW – SLD”

    Dwa ugrupowania juz nie istnieja, zas trzecie istnieje chyba sila rozpedu. Czy przypadkiem jedna z przyczyn takiego stanu rzeczy nie jest fakt, partie w Polsce sa ( moze nie z zalozenia) partiami jednego czlowieka. Poki jest przywodca i odnosi wieksze lub mniejsze sukcesy wszystko jest dobrze, gdy zas sie „konczy”, partia obumiera i znika.

    Pozdrawiam

  27. Vandermerwe: „Czy przypadkiem jedna z przyczyn takiego stanu rzeczy nie jest fakt, partie w Polsce sa partiami jednego czlowieka.”

    Akurat żadna z trzech wymienionych partii nie była „partią jednego człowieka”. To raczej przyczyną ich rozpadu były ambicje jednostek: Tusk rozsadził Unię Wolności, Kaczyńscy – AWS.

  28. @ Pawel Lubonski,

    Mysle, ze Pan potwierdza, co napisalem. Jak jest mozliwe, ze Tusk mogl „rozsadzic” AWS, czy obecnie, w wyniku odejscia ze stanowiska przyczynic sie do implozji PO? Mnie nie chodzi o to, ze partia byla tworzona wokol jednego czlowieka. Rzecz w tym, ze nie istnialy mechanizmy broniace partie przed dominacja jednostki nad partia. Prosze zobaczyc, nawet tak silna osobowosc jaka byla Margaret Thatcher nie byla w stanie „zawladnac” Partia Konserwatywna. Gdy nadszedl moment zagrazajacy partii ta usunela ja bez ceregieli, jednoczesnie partia uksztaltowala nastepcow. Prosze teraz to porownac z tym co sie zdarzylo w PO. Przewodniczacy i premier w srodku kadencji, przed nadchodzacymi wyborami mowi, ze odchodzi. Partia w sumie nie reaguje. Tusk namaszcza nastepce a partia nie reaguje. Komorowski, wspierany przez PO, przegrywa wybory prezydenckie – partia sie od niego odsuwa i pozostaje w letargu. Jakies tam otrzezwienie przychodzi po wyborczej katastrofie, jednak dzialania sa rachityczne i partia wyraznie jest zagubiona. Dzisiaj znowu wielu marzy o powrocie Tuska na polska scene polityczna – litosci!!!
    Nie pisze tego z jakas dzika radoscia. Nie glosuje w polskich wyborach choc mam prawo ale w Polsce nie mieszkam. Gdybym mieszkal, najprawdopodobniej glosowalbym na UD, UW a obecnie na PO.

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: