Napisane przez: torlin | 23/06/2018

Szok po wygranej nieumiarkowanej

„Polityka” zrobiła jak co roku konkurs architektoniczny pn. Nagroda Architektoniczna „Polityki” za rok 2017. Bardzo ciekawe rozstrzygnięcia zapadły na linii jury Grand Prix i głosujący czytelnicy „Polityki”, są one godne szczegółowego rozważenia. Mamy w obu przypadkach kompletnie różne podejście do tkanki miejskiej, i różne spojrzenie na piękno.

Grand Prix otrzymały: BAAS z Barcelony, warszawska pracownia Grupa 5 Architekci i katowicka pracownia Małeccy Biuro Projektowe za budynek – nową siedzibę Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego.  Dwukondygnacyjne kino, sala projekcyjno-filmowa i wspaniale wyposażone pracownie, jak w profesjonalnej stacji telewizyjnej. Wszystko to obudowane cegłą, drewnem i szkłem. Uliczka jest wąska „familokowata”, i jeszcze do tego z dawnym budynkiem fabryki żarówek.

I wyobraźcie sobie, że architekci wbudowali tę fabrykę w budynek wydziałowy, widać to na zdjęciu na samym szczycie. Jak pisze GW: „Obiekt stylistycznie nawiązuje nie tylko do śląskich kamienic i familoków, ale również do pobliskiego Centrum Informacji Naukowej i Biblioteki Akademickiej. Ponadto współgra ze zlokalizowanymi w nieodległej Strefie Kultury gmachami Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia oraz Muzeum Śląskiego”.

Muszę przyznać, że uwielbiam taką architekturę, wkomponowującą się w otoczenie. Czego nie można powiedzieć o biurowcu „Bałtyk” w Poznaniu.

Otworzono ogromny biurowiec w Poznaniu o nazwę Bałtyk, nazwa pochodzi od kina o tej samej nazwie mieszczące się kiedyś właśnie w tym miejscu. Projektantem budynku jest znane holenderskie biuro projektowe MVRDV, budynek „Bałtyk” ma 16 pięter i ponad 12 tys. m² powierzchni biurowej + liczne restauracje, kawiarnie, galeria handlowa, klub fitness, klub jazzowy + piękny taras widokowy.

Zaletą tego budynku jest fakt, że inaczej wygląda z każdej strony.

Dla mnie budynek ten jest koszmarkiem, w ogóle nie pasuje do otoczenia, burzy tkankę miejską. Ale co ja zrobię, gdy czytelnicy „Polityki, przecież ludzie inteligentni, wybrali właśnie ten budynek na swojego ulubieńca. I to z jaką przewagą: 1. „Bałtyk” – 64% głosów, 2. Wydział Radia i TV UŚ w Katowicach – 15, 1%. Jak pisze „Polityka”: „przewaga zwycięzcy jest gigantyczna. Nasi czytelnicy z pewnością docenili architektonicznie perfekcyjną i estetycznie oryginalną bryłę Bałtyku, (…) zapewne także (…), że jest to jeden z nielicznych w Polsce komercyjnych biurowców, który zadbał (kosztem ograniczenia powierzchni zabudowy) o stworzenie interesującej przestrzeni publicznej. Wykreowana na tyłach budynku i zintegrowana z zabytkowym budynkiem Concordii , świetnie ożyła jako miejsce spotkań, a także jako miejsce plenerowych wystaw sztuki (tzw. Przystań Sztuki)”.

Może i prawda, ale pasuje do otoczenia jak pięść do nosa.


Responses

  1. W pełni się zgadzam. Nie lubię budowli, które – jak ten biurowiec w Poznaniu – krzyczą: patrzcie na mnie, tylko na mnie, tutaj jestem.

  2. To jest przerost formy nad trescia. Po tej stronie globu cos takiego panuje obecnie przy budowie domow w osiedlach. Architektonicznie te twory moga byc ciekawe ale najczesciej brakuje praktycznosci i zyc sie w tym nie da. Moj znajomy zafundowal sobie cos takiego i osobiscie czuje sie w tamtym domu jak w poczekalni na dworcu. Moj byly przelozony mawial, ze jak cos jest ladne to z pewnoscia jest dobrze zaprojektowane. Jego uwaga odnosila sie do maszyn i urzadzen przemyslowych, jednak w duzym stopniu ma zastosowanie do projektow uzytecznosci publicznej i codzennej. „To cos” na zdjeciach przykuwa uwage ale czy jest ladne pozostaje sprawa dyskusji.

    Pozdrawiam

  3. Tak ten pierwszy jest wspaniale wkomponowany w klimat uliczki.

    Ten drugi jest jak głaz rzucony z kosmosu. Kosmiczny i nijak nie wspolgrajacy z otoczeniem . Wbity w tą dzielnicę niczym maczuga Herkulesa z Ojcowskiego Parku Narodowego . 😉

  4. Julu! Pawle! Vandermerwe!
    Czyli jesteśmy zgodni – bardzo jestem temu rad. Ale pozostaje pytanie, w jaki sposób kupujący „Politykę”, pisma niegłupiego, mającego wyrafinowanego i inteligentnego czytelnika, mogli tak głosować, i to w dodatku w takiej masie (proporcji).

  5. No bo jednak , Ci zwiedzający Ojcowski Park Narodowy , podziwiając maczuge Herkulesa.
    Niektórzy nawet się wspinaja.
    Choć ten budynek raczej nie będzie symbolem Poznania .
    Gusta i klimaty są różne , podobno o nich się nie dyskutuje.
    Może brali pod uwagę tylko sam budynek a nie , jak jest wkomponowany w osiedle ?.. tj. budynek jako samą bryłę bez tła.
    🙂

  6. Wszystko dziwne: czasy, ludzie, ludzkie dzieła. I tylko my trochę inni niż rzeczywistość wokół nas.
    „Bałtyk” zwalił mnie z nóg. Na szczęście głowa trafiła do miski, więc bałagan nie taki wielki. Brakuje mi słów, co widać po treści.

  7. Też się zgadzam.

    Ale co do „Polityki” to niestety strasznie spadła jakościowo, przez wiele lat czytałem każdy numer, a potem stopniowo coraz rzadziej, a teraz naprawdę rzadko. To już nie to co kiedyś, co się musiało przełożyć również na czytelników.

  8. Oglądaliście wykonanie PSZCZÓŁKI MAI przez Pana Możdżera na koncercie ku pamięci Pana Wodeckiego ? – Bawiła się cała sala.
    Tak to działa.
    Niestety w drugą stronę działać nie chce.
    To chyba jest odpowiedź na Twoje pytanie.

  9. gszczepa: Ja czytam „Politykę” systematycznie gdzieś chyba od dwunastego roku życia do dziś. Czyli blisko pięćdziesiąt lat. Owszem, zmieniała się w tym czasie mocno i może w ostatnich latach stała się nieco bardziej „ludowa”, ale żeby „strasznie spadła jakościowo”, tego bym nie powiedział. Tak czy inaczej, w swoim sektorze prasy jest wciąż nie do przebicia. I co dla mnie najważniejsze, nie widać w niej śladu koniunkturalizmu.

    Torlin: „w jaki sposób kupujący „Politykę”, pisma niegłupiego, mającego wyrafinowanego i inteligentnego czytelnika, mogli tak głosować…”

    Może my tu na twoim blogu nie jesteśmy miarą wszechrzeczy ani arbitrami elegantiarum? Gust elit nie jest rzeczą niezmienną.
    Jedno wydaje mi się pewne: dziś może się ludziom ten biurowiec podobać i może stać się na jakiś czas ikoną Poznania, ale nie jest to obiekt, który będzie się godnie starzał. Za kilkadziesiąt lat będzie postrzegany jako dziwactwo psujące krajobraz miejski (o ile wcześniej nie pójdzie pod kilof).

  10. @ Torlin,

    „..mogli tak głosować..”

    Troche z innej beczki, choc na czasie. Pilka nozna. O kolejnych meczach czolowych klubow czy reprezentacji czyta sie peany pochwalne – pilka nozna nigdy tak wspaniala nie byla. Czy rzeczywiscie? Warto obejrzec mecze, chocby z MS z lat 60-tych czy 70-tych by zobaczyc jak bardzo nieladna i nieczysta gra stal sie futbol. Jednak podoba sie i masom i komentatorom-specjalistom.

    Pozdrawiam

  11. Vandermerwe: Od dawna przestałem się interesować piłką nożną (i w ogóle kibicowaniem w jakiejkolwiek dyscyplinie), ale czasem zdarza mi się popatrzeć na jakiś mecz. I zgadzam się, dzisiejszy futbol jest zdecydowanie mniej widowiskowy niż kilka dekad temu. Nawet nie chodzi o czystość gry. Przede wszystkim najlepsze drużyny nie dają sobie nawzajem pograć. Zbyt skuteczna jest obrona, zbyt szczelne krycie przeciwników. Więcej niż trzy-cztery bramki w meczu to dziś ewenement.

  12. @Paweł Luboński,
    z tygodników najbardziej cenię sobie obecnie Tygodnik Powszechny.

  13. Julu!
    Na Maczugę Herkulesa to mogą wleźć jedynie alpiniści (taternicy, można by ich nazwać „pienirnicy 😉 )
    —————-
    Tempie!
    Ciekaw jestem, co było w misce 😉
    ——————
    Do zainteresowanych w sprawie „Polityki”
    Czytam ją co tydzień, ale wolę Newsweeka. A tak naprawdę najbardziej lubię Angorę, ale wiem, że to są przedruki. TP już nie czytam, bo za drogo z Ojcem nas to kosztuje, a ja jestem niewierzący, i najczęściej połowa numeru mnie nie interesuje.
    ——————
    Sprawa meczów
    Już dawno przestała mi imponować perfekcja Ligi Mistrzów, zresztą to samo jest z koszykówką amerykańską, dla mnie to jest nie do oglądania. Jak nisko upadłem, świadczy poniższe zdarzenie. Jak byłem ostatni raz w Tatrach strasznie się rozchorowałem na Bukowinie (zjadłem płonącego pstrąga w restauracji, i mało co nie wylądowałem w szpitalu). Dążąc do rehabilitacji, a nie mogąc iść w wysokie góry, postanowiłem wjechać na Gubałówkę i przejść grzbietem do Poronina, a nigdy jeszcze tą trasą nie szedłem. I schodząc z góry zobaczyłem mecz piłkarski. Grał Poroniec Poronin (inna rzecz, jak jest kretyńska nazwa tego klubu, poroniec to jest od poronienia i jest to DEMON, ale wiem, że to jest od nazwy rzeki) z Granitem Czarna Góra. Co to były za emocje, Poroniec w razie zwycięstwa mógł awansować, a Granit w przypadku porażki spadał. Siedziałem na trybunach (!!! – trzy rzędy ławek) i patrzyłem zachwycony. I tak byłem jednym z nielicznych kibiców, bo wszyscy stali 2 metry za mną i obserwowali mecz zza siatki, a ja wykupiłem bilet i rozpierałem się jak basza na trybunach.
    —————
    sprawa „Baltyku”
    Na imieninach siostry byliśmy zaproszeni do fajnej knajpie i tam obecnym pokazałem notkę. Moja siostrzenica powiedziała, że może to i tak wygląda, ale ona go widziała na własne oczy i mówi, że jest przepiękny. I bądź tu mądry.

  14. Mnie też się ten budynek nie podoba- na tym pierwszym zdjęciu to raczej przypomina maczugę Herkulesa, na ostatnim zaś wygląda jakby zaraz miał runąć. Dawno mi minął zachwyt wieżowcami.A jak do tego popracuje się w takim wieżowcu to się człowiek nie może nadziwić czym się ludzie ekscytują.
    Gdy byłam w końcu lat 80-tych w Singapurze i widziałam ówczesne wieżowce- oczęta wychodziły mi z orbit- co za różnorodność, jak śmiałe projekty! No ale „na co dzień” wolę miasto zbudowane dla ludzi, o bardziej ludzkim wymiarze.
    Tak by chcąc obejrzeć dokładnie budynek wystarczało przejście na drugą stronę ulicy a nie wymagało oglądania go z jakiejś wieży widokowej.
    I dlatego z takim zapałem spaceruję po dzielnicy w której teraz mieszkam- solidne mieszczańskie domy budowane w latach międzywojnia, każdy inny, ale pasujący do sąsiedniego.Pokazywałam je w swoich postach.
    Miłego;)

  15. Czyli Anabell właściwie jesteśmy wszyscy zgodni. Wszyscy tęsknimy za normalnymi ulicami, sklepami, parkami, dlatego tak świetnie czujemy się w miastach średniowiecznych, były szyte na naszą miarę.
    Chciałem podziękować Ci za wspaniałą notkę, jaką u siebie zainstalowałaś. Wiem doskonale, że nie wszystkich to interesuje, ale dla mnie to jest frajda. Przy pisaniu komentarza usiłowałem się ograniczać, bo wyszłaby praca doktorska.

  16. Torlinie.
    W misce na początku nic nie było.

  17. Skoro Tempie w misce nic nie było, to rzeczywiście bałagan po wpadnięciu do niej głowy nie był wielki.

  18. @Torlin, TP
    W Internecie po zarejestrowaniu się masz 6 artykułów miesięcznie za darmo, w sam raz żeby przeczytać najciekawsze.

  19. Gszczepa!
    Fajnie, zaraz to zrobię, dzięki.

  20. A propos klimatu średniowiecznych miast. Kiedyś wjechałem do włoskiego miasteczka reklamowanego średniowiecznym klimatem. Na ulicach wywalone materace, zgniłe owoce i wszędobylski smród zgnilizny – ja dziękuję – bardziej odpowiada mi nasza swojskość.
    Chociaż ostatnio zaczynają mi przeszkadzać wszędobylskie betonowe bruki. (w ilości i jakości) Kostkę stosuję wszędzie, a jak to u nas wiosną położony bruk, a jesienią przekładka kabla lub rurociągu i po ptokach. Tak miało być tylko w komunie, a tu minęło 30 lat i krzywe chodniki dalej królują.

  21. Byłem w Toledo, 2 lata temu byłem w Kotorze. To jest coś wspaniałego. W tym roku pojadę znowu do Bergamo Alta w drodze do Alp, ale wiem, że najpiękniejszym miastem średniowiecznym Europy jest Rothenburg nad rzeką Tauber.

  22. Byłem w Toledo, byłem też w Kotorze (dwa razy), byłem we włoskim miasteczku San Gimignano. Wszystkie są piękne, ale czy można mówić o klimacie, skoro są rozdeptywane przez tłumy turystów i obstawione straganami z pamiątkami? Mnie to psuje przyjemność. Staram się wtedy zawsze zabrnąć w jakiś zaułęk na uboczu, gdzie główna fala nie dociera.
    Największe chyba wrażenie z tego gatunku zrobiła na mnie zamieszkana przez Kucowołochów wioska, czy może raczej mini-miasteczko Brajczino w górach na południowym zachodzie Macedonii. Tam wtedy – kilkanaście lat temu – nie widziało się praktycznie ruchu turystycznego. Stara, kamienna zabudowa, wąskie uliczki, sklepik z zaopatrzeniem jak u nas w stanie wojennym, stara kobieta prowadząca jucznego osła… Poszliśmy do starego, nieczynnego monasteru nad wsią – żywej duszy, wszystko pootwierane, nikt nie pilnuje, w cerkwi zapas świeczek do zapalania i miseczka na ofiary pieniężne. Powiało prawiekiem, mówiąc językiem Vincenza. (Dziś widzę w Google, że są tam już luksusowe pensjonaty).

  23. Parę lat temu byłem w Sintrze, w Portugalii. Trudno o bardziej turystyczne miejsce. Wysiada z pociągu z Lizbony na stacyjce, pod stacyjką czeka autobus, którym się jedzie na górę.

    Nie wsiadłem do autobusu, poszedłem sobie pochodzić po miasteczku. Praktyczny brak turystów. Cicho, spokojnie, znalazłem malutką cukiernię, zjadłem ciastko, popiłem kawą. Jedno z lepszych wspomnień z moich wizyt w Portugalii.

    Kluczowe jest to że to było w zasięgu pieszego spaceru.

  24. Pawle! Gszczepa!
    Mnie to w ogóle nie przeszkadza. Już kiedyś pisałem Wam, że ja na to nie zwracam uwagi, umiem się wyłączyć. Co do Sintry, to była pełna turystów. My poszliśmy świadomie w kierunku Pałacu Siedmiu Westchnień (Palacio de Seteas ), aby zobaczyć, gdzie podpisano Pokój w Sintrze. I też turyści. I wszędzie, gdzie byliśmy było ich pełno, właściwie w Portugalii jedynym miastem, gdzie jakby było ich mniej, to w Leirii (informuję wszystkich, że w tym mieście jest najwspanialszy hostel świata przeze mnie widzianego).
    Pawle, a byłeś w Rothenburgu?
    ——————-
    Dla wszystkich ciekawostka. Rothenburg, o którym piszę, leży nad rzeczką Tauber, lewym dopływem Menu. Miasteczko to zaprzyjaźnione jest (miasta partnerskie) z Czerwieńskiem (nie mylić z Czerwińskiem, Czerwieńsk leży w województwie lubuskim nad Odrą). Niemiecka nazwa Czerwieńska to Rothenburg an der Oder.

  25. Mnie zaś zatłoczenie turystyczne straszliwie drażni.

  26. „Pawle, a byłeś w Rothenburgu?”

    Nie byłem. W ogóle prawie nie znam Niemiec. Byłem tylko w Berlinie i przejazdem przez pół dnia w Akwizgranie.

  27. No i bańka kolejna Polaków pryska , tym razem w piłce nożnej.
    Leją nas po kolei wszyscy.
    Już Polacy wypadają z grupy i dalszej walki. 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: