Napisane przez: torlin | 18/07/2018

Efekt dżumy

Znowu skojarzenia. I to tak obszerne, że aż boję się, że za wielkie. Nałożyły się dwie sprawy, obejrzany przeze mnie film z gatunku „komedia romantyczna” (kompromitująca mnie słabość filmowa, uwielbiam je po prostu), i przeczytany artykuł w „Polityce”.

Komedia przeze mnie oglądana to „Holiday”, w której jedną z głównych ról zagrał ówcześnie 91-letni Eli Wallach jako Arthur Abbott. Według scenariusza Arthur Abbott jest jednym z najwspanialszych scenarzystów świata, posiadacz Oskara. Na wielkim wieczorze poświęconym jego osobie opowiada, jak przed ponad 60 laty przyjechał do Fabryki Snów jako Żyd uciekający do Ziemi Obiecanej i zaczął pracować jako goniec. Cała ta historia koresponduje wspaniale z historią samego Eli Wallacha, którego rodzice byli sklepikarzami w Polsce i tak samo wyemigrowali do Stanów. Mam jeszcze jedno wspaniale skojarzenie związane z Wallachem, ale o tym na końcu, w Ps.

Druga część to artykuł Rafała Wosia w „Polityce” pt. „Perły Peerelu”, w którym opisuje wspaniałą koncepcję zaproponowaną przez Marcina Piątkowskiego i niezależnie od niego przez Gavina Rae, że istnieje niesłychanie paradoksalne zjawisko w historii ekonomii – efekt dżumy. W wielkim skrócie dżuma wybiła tak straszną ilość mieszkańców w Europie Zachodniej, że  ludzie zaczęli być szanowani jako pracownicy i uwolniona została energia potrzebna do generowania postępu. To dało tym państwom supremację na wieki. Jako przykład odwrotny pokazują I Rzeczpospolitą, gdzie dżumy nie było. Opisują to w związku z Peerelem, który doprowadził do eksplozji talentów, wykształcenia, dam jeden przykład, przed wojną było 7 tys. inżynierów, po wojnie 110 tys. Ilu bardzo zdolnych ludzi siedziało po wsiach i suterenach w miastach, nie mogąc (lub nie potrafiąc) osiągnąć należnego sukcesu w życiu.

Polska przedwojenna była i dla Żydów miejscem, w którym nie mogli się uaktywnić. Mówię oczywiście o tej bardzo szerokiej masie biednych ludzi, niemających żadnych perspektyw. I to nawet nie z winy Polski, ale raczej otoczenia żydowskiego. I raptem ci ludzie wyjeżdżają do Stanów Zjednoczonych, w której robią oszałamiające kariery. Nawet nie chce mi się wyszukiwać przykładów, bo są ich setki. Samuel Goldwyn urodził się w Warszawie jako Szmul Gelbfisz, najstarszy z szóstki dzieci Abrahama i Hanny Gelbfisz (z domu Jarecka), w domu panowała bieda. Louis Burt Mayer, jego ojciec założył firmę złomową, imigrant niewykwalifikowany w jakimkolwiek zawodzie, walczył o utrzymanie. Marcus Loew urodził się w biednej żydowskiej rodzinie w Nowym Jorku. To tylko przykład Metro-Goldwyn-Mayer.

Tak sobie myślę, ilu znakomitych architektów, wynalazców, techników, artystów szlaja się w tym momencie w bezsilnej złości po ulicach i placach Kairu, Bombaju, Bagdadu, Lusaki czy przedmieściach Marsylii.

Ps. Eli Wallach, Eli Wallach, skąd ja znam to nazwisko? Wiem, że grał w którymś ze wspaniałych filmów, ale w którym? Skąd ja znam to nazwisko? Ale od czego Wikipedia. To jest ten zły przywódca bandy z „Siedmiu Wspaniałych”.


Responses

  1. Dżuma jako bodziec rozwojowy i praprzyczyna supremacji Zachodu? To oryginalna i śmiała teza. Tyle że kompletnie nieweryfikowalna.
    Śmieszą mnie ludzie, którzy próbują wskazać proste i jednoznaczne przyczyny wielkich procesów historycznych, na przykład ci, którzy twierdzą, że Rzym upadł, bo patrycjat pił wodę z ołowianych rur.

  2. Dawne epidemie wybuchały głównie wtedy, gdy wzrastała liczba ludności- nie ja to wyliczyłam. Teraz też wybuchają różne dziwne epidemie, ale poziom medycyny jakby nie było jest nieco wyższy i „dajemy radę”, jak mawiała była pani broszkowa.Frustracja wielu dobrze wykształconych ludzi bierze się stąd, że tak naprawdę nigdzie nie ma potrzeby by zatrudniać aż taką ilość wysoce wyuczonych osób. W różnych biurach naprawdę nie potrzeba ani zgrai projektantów-inżynierów, ani osób po studiach wielu innych specjalności.
    Z całkowitym powodzeniem mogą je wykonywać osoby po liceum i ewentualnie jakimś kursie. Znam kilka osób z cenzusem, ba , nawet z doktoratem, które nie mogły w Polsce znależć pracy- i tak pan dr politolog prowadzi po prostu knajpę nad Bałtykiem, a dr po SGH biuro turystyczne, choć ukończył niby dobry wydział, bo finanse. Pani po muzykologii zajęła się hodowaniem czwórki własnych dzieci i twierdzi, że milej podciera się tyłki dzieciom mając dyplom z muzykologii. Pomału chyba następuje czas, gdy studia będzie się robić dlatego, że dany kierunek nas interesuje a nie że dany dyplom ułatwi nam znalezienie pracy.
    Wędrówki do USA „za chlebem” lub z powodu prześladowania były możliwe głównie dlatego, że to był i jest nadal ogromny kraj a ci co przybywali wiedzieli dobrze, że muszą pracować, bo nic nie ma darmo. I pracowali.
    Dzisiejsi frustraci z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu przybywają do Europy nie po to żeby pracować, ale żeby załapać się na socjal. Zauważ, że nikt z nich jakoś do Polski nie ma ochoty przyjechać- bo wszyscy wiedzą, że tu nie ma wysokiego socjalu, ba nawet go wcale czasem nie ma.
    Miłego;)

  3. Anabell!
    Trochę Cię przepraszam, że do Cibie rzadko zaglądam, ale jestem tak zaaferowany wnuczkami, że nie bardzo mam czas i chęci siedzieć w komputerze.
    I znowu Cię muszę przeprosić za może za ostre słowa, ale co? Jesteś rasistką? To jest po prostu olbrzymie uogólnienie: „Dzisiejsi frustraci z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu przybywają do Europy nie po to żeby pracować, ale żeby załapać się na socjal”. To jest nieprawda. Olbrzymia większość pracuje, czasami w takich zawodach, do których nawet podejść biały nie chce, albo chce pracować. Krzywdę im wszystkim robią jednostki takie jak opisujesz, bo je najbardziej widać. Bo tych pracujących nie widać na ulicach o 11.
    Muszę powiedzieć, że olbrzymie wrażenie zrobiła na mnie pod tym względem Portugalia. Mnóstwo kolorowych pracujących w najrozmaitszych zawodach, a Mulatki siedzące w kasie (dzisiaj raczej należałoby powiedzieć „na kasach”) sklepów są tak prześliczne, że człowiek chciałby, aby go jak najdłużej obsługiwała. Wszyscy roześmiani, mili.
    Jeżeli chodzi o pracę po studiach, to niestety trzeba mieć zdolności i trochę szczęścia. To nie jest automat dyplom = dyrektor. Przepraszam bardzo, a czym złym jest prowadzenie knajpy? Człowiek zdolny z błota zrobi złoto. Nie pamiętam teraz nazwiska, znane przed laty, nie chce mi się teraz szukać, ale młody człowiek na stażu w „Życiu Warszawy” dostał na próbę prowadzenie rubryki w druku wielkości pudelka od zapałek o nazwie „ceny na bazarach”. Po kilku miesiącach wszyscy czytanie „Życia” zaczynali od tej rubryki.
    Ja też w swoim życiu byłem na szczytach, miałem prawie 500 pracowników i stanowisko dyrektora, i pracowałem jako szeregowy pracownik. I korona mi z głowy nie spadła. A wierz mi, że na tych mniejszych stanowiskach naprawdę można dobrze zarobić, ale to są jednostki.
    Jak wzrastała ilość ludności, to wybuchały wojny.
    ————–
    I Ciebie też muszę przeprosić Pawle, ale wydaje mi się, że nie zrozumiałeś notki. Słowo „dżuma”, może kontrowersyjne, jest tutaj przenośnią. Rzecz jest o dziwnym przełożeniu wielkich wydarzeń, czego się nikt nie spodziewał, i człowiek zastanawia się dlaczego tu, dlaczego teraz, dlaczego oni.
    Wielka emigracja żydowska do Ameryki, wyrastają fortuny dziesiątki ludzi staje na nogi, Żydzi opanowują USA również mentalnie. W domu byli nikim, tutaj wszystkim. Ta sama emigracja do Brazylii i Argentyny. Troszeczkę się wybiło, ale kudak im do osiągnięć Żydów amerykańskich. Dlaczego tu, a nie tu.
    Komuna. Pisałem o tym wielokrotnie, tak że nie chciałbym się powtarzać, Międzywojnie to bieda, zacofanie, brak przemysłu, pracy, edukacji, opieki zdrowotnej. I raptem zmiana ustroju w Polsce powoduje wysyp inicjatyw ludzkich, nie tylko w skali państwa, ale i jednostek. Ludzie milionami usiłowali wykorzystać pojawiającą się szansę na lepsze życie. Dlaczego nie było tak w innych państwach, Mołdawii, ówczesnej Bułgarii i Rumunii, na wsi rosyjskiej?
    Dżuma, niespodziewane wydarzenie, rzeczywiście zostało wykorzystane przez Zachód do nakręcenia postępu. Ale dżuma była również w Rosji.
    Jak widzisz chodzi mi o to, że wielkie epokowe wydarzenie część ludzi umie spożytkować na plus dodatni. 😉

  4. Wydaje mi się, Torlinie, że jednak zrozumiałem. W moim przekonaniu wielkie procesy społeczne i ekonomiczne są wypadkową ogromnej liczby czynników. Wątpię, by kiedykolwiek udało się je wyodrębnić i wskazać, jaki był udział każdego z nich. Dlatego jestem skrajnie nieufny wobec syntez, po zapoznaniu się z którymi człowiek otwiera szeroko gębę, myśląc: „Ach, teraz rozumiem, dlaczego tak się sprawy potoczyły”. Dlatego upadł Rzym, dlatego Europa znalazła się na czele postępu cywilizacyjnego, dlatego, dlatego, dlatego…
    Nie chodzi mi o to, że akurat dżuma, tylko o to, że jest to kolejna próba prostego wyjaśnienia tego, czego w prosty sposób wyjaśnić się nie da. Albo w ogóle się nie da. Chęć zrozumienia jest naturalną potrzebą człowieka, ale ja sądzę, że lepiej przyznać się do braku zrozumienia, niż dać się uwieść jakiejś mniej czy bardziej sensownej, lecz nieweryfikowalnej teorii.

    W drugiej sprawie. Annabell dotknęła zagadnienia, które w moim przekonaniu stanie się w bliższej lub dalszej przyszłości największym problemem naszej planety. Nie sam oczywiście to wymyśliłem. Chodzi o to, że coraz mniej ludzkiej pracy, nawet wysoko kwalifikowanej, potrzeba, by zaspokoić potrzeby ogółu. Przy obecnym systemie gospodarczym (mam na myśli kraje wysoko rozwinięte) oznacza to spychanie znacznej części ludności może nie w nędzę, lecz w skromną, mało sensowną wegetację i niepewność jutra.
    W średniowieczu ogromna większość populacji musiała zajmować się ciężką pracą, głównie w rolnictwie, żeby zdobyć elementarne środki utrzymania. Dziś parę procent obywateli może zapewnić wyżywienie wszystkim. Ten sam proces posuwa się do przodu nawet w zawodach intelektualnych.
    Ludzkość zetknie się prędzej czy później z problemem rzeszy ludzi zbędnych, którzy mogą nawet mieć wysokie kwalifikacje, ale nikt tych kwalifikacji nie potrzebuje. Jak zapewnić im odpowiedni standard życia i co może ważniejsze, jaki sens temu życiu nadać?

  5. Co do dżumy w IRP… No nie wiem. To znaczy: w takim XIV wieku w Polsce dżuma była. W IRP może nie… Ale przecież inne zarazy, głód, czy wojna (choćby potop szwedzki) i owszem — zjawiska z zachodu nie były nam obce.

  6. @Pawle,
    owszem, mały procent pracuje na nasze wyżywienie. W „procesie historycznym” w to miejsce weszła większa wytwórczość. Ale i to się skończyło. Teraz mamy więcej usług. Tłumacząc na nasze: żywimy giełdę i banki.
    Tak, czy siak, przy argumentach, że wszystkiego jest dość, a pracowników potencjalnych za dużo, to ja mam wątpliwość. Bo wielu ludzi chciałoby mieć więcej — dom, ogród, samochód, sprzęt elektroniczny… OK, rozumiem, że to nie walka o przetrwanie, ale jednak — ludzie chcą pracy nie tylko po to, by wyrzucić ze swego życia brak poczucia sensu, ale także po to, by zarobić. Jakoś bezrobocie im nie wystarcza, co oznacza, że dóbr w porównaniu do potrzeb wcale nie ma za dużo.
    Jak w starym paradoksie: żywności jest za dużo, ale i tak ludzie chodzą głodni…

  7. Torlin: „Dóbr w porównaniu do potrzeb wcale nie ma za dużo.”

    Przecież mogłoby być ich dużo więcej przy obecnym poziomie sił wytwórczych. Nie dlatego ich nie ma, że nie da się wyprodukować, tylko dlatego, że nie da się sprzedać. Zwracam przy tym uwagę, że w naszych czasach wielkość produkcji jest w małym (i coraz mniejszym) stopniu związana z ilością włożonej w to pracy ludzkiej.

  8. Oczywiście to było do paka4, nie do Torlina.

  9. Nie pamiętam teraz nazwiska, znane przed laty, nie chce mi się teraz szukać, ale młody człowiek na stażu w „Życiu Warszawy” dostał na próbę prowadzenie rubryki w druku wielkości pudelka od zapałek o nazwie „ceny na bazarach”. Po kilku miesiącach wszyscy czytanie „Życia” zaczynali od tej rubryki.””- – czy to nie był Marek Przybylik ?

  10. Lechu, dzięki, rzeczywiście był to Marek Przybylik. jest on doskonałym przykładem, jak zdolny i pełen ambicji młody człowiek może zrobić złoto z niczego.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: