Napisane przez: torlin | 05/09/2018

Wróciłem

Wróciłem szczęśliwie, miałem wspaniałe wakacje. Najpierw odpowiem na pytanie Juli – nigdy na wakacjach nie używam nowoczesnych form w telefonie, odpoczywam. Nie mam nawet Internetu. Włączam go jedynie w sytuacjach awaryjnych, kiedy jestem do tego zmuszony okolicznościami.

Wyprawa była wspaniała, sześć dni w w Alpach, jeden w Kolei Retyckiej, jeden w Bergamo i dwa dni transportowe. Musiałem bardzo rano wstać, więc jestem z lekka nieprzytomny – tak że teraz tylko kilka anegdot z wyjazdu.

  1.  Logistyka pierwszego dnia okazała się być bardziej skomplikowana, niż pierwotnie przewidywałem. Z sześciu punktów zrobiło się siedem, gdyż nie jeździ pociąg na trasie Bergamo – Sondrio, i musiałem ten punkt rozbić na dwa etapy: Bergamo – Lecco i Lecco – Sondrio. Inną sprawą jest informacja autobusowa we Włoszech. Tak jak pociągi opisane są prawidłowo, tak rozkłady autobusowe wołają o pomstę do nieba. Do Włoch przylecieliśmy w niedzielę, już w Warszawie sprawdziłem, że autobusów z Sondrio do Chiesa jest mnóstwo, takie same godziny odjazdów jak w Internecie znajdowały się na tablicy informacyjnej. Tylko że na ww. tablicy nie ma informacji, że w niedzielę one … nie jeżdżą. Pierwszy nie przyjechał, drugi też, siedzimy cztery godziny i w końcu kierowca przypadkowego busa zlitował się nad nami, zadzwonił na bazę, kiedy będą autobusy i wszystko skończyło się dobrze.
  2. Alpy są drogie, przeciętny koszt noclegu + śniadanie i obiadokolacja to 50 kilka euro.
  3. Anegdota nieprawdopodobna z szóstego dnia, gdybym o czymś takim przeczytał w książce, albo zobaczył w filmie, tobym się zaśmiał: „ale autor za biurkiem wymyślił beznadziejne rozwiązanie akcji”. To był jeden dzień ciężkiego deszczu, resztę pobytu mieliśmy w pięknym słońcu. Od schroniska Palu do schroniska Musella prowadzą dwie drogi, trudna, ale krótsza, i druga o wiele dłuższa, ale łatwiejsza. Od początku stawiałem na drugą, ale za namową kierownika schroniska poszliśmy tą pierwszą przez przełęcz Bocchel de Torno. Byliśmy już 50 metrów od przełęczy, zmoczeni, zmęczeni ciężkimi plecakami, gdy zobaczyliśmy rzekę spływającą z gór szerokości ok. 5 metrów, i do tego spadającą w dół kaskadami, przez którą teoretycznie powinniśmy przejść. Trzygodzinny powrót do schroniska, mokrzy, zmęczeni wchodzimy do środka, a tam za stołem siedzi mój nowy znajomy, z którym poprzedniego dnia piłem piwo i rozmawiałem po niemiecku (niestety to rzadkość), który na nasz widok się roześmiał i powiedział: „Jacek, wsiadaj do samochodu, to was zawiozę do Muselli”. Więc wsiedliśmy do nowej Toyoty Land Cruiser i po pewnym czasie wysiedliśmy na godzinę marszu do schroniska.
  4. W  poniedziałek pojechaliśmy pociągiem Bernina Express z Tirano do przełęczy Bernina, jedna z najpiękniejszych tras kolejowych w Europie, pod opieką UNESCO. Zaczyna się w Tirano we Włoszech 420 m (albo w St. Moritz – zależy jak się na to patrzy) i przejeżdża przez Przełęcz Bernina 2.256 m.
  5. Od dawna zakochany jestem we włoskim jedzeniu, straciłem na żarcie fortunę, ale w schroniskach dostawaliśmy lokalne produkty, wszystko było tak pyszne, że nie do opowiedzenia. W schronisku Palu szef zaserwował nam pastę nero, z czarnym makaronem, okazało się, że taką robi się tylko w tej dolinie.
  6. Wochy zrobiły na mnie doskonałe wrażenie, ludzie są uśmiechnięci, pomagający, jest czyściutko. Nawet przekonałem się do dworca kolejowego w Bergamo, gdzie w 2000 roku widziałem mnóstwo ludzi o innym kolorze skóry, żebrzących, hałaśliwych, biednych, teraz ilość ich się nie zmieniła, ale wszyscy uśmiechnięci, dobrze ubrani, zupełnie, jakby zmienił się ich status.
  7. Powolutku chyba będę musiał zmienić styl chodzenia po górach, 7-godzinne chodzenie z 10-kilogramowym plecakiem przy różnicach poziomów sięgających kilometra zaczyna być dla mnie za ciężkie. Przypuszczalnie wybiorę sobie schronisko, doniosę do niego podstawowy plecak i będę łaził po najróżniejszych szlakach, ale już bez niego.
  8. Tanie linie powodują, że Bergamo jest pełne Polaków.

Responses

  1. Najważniejsze, że jesteś cały i zdrowy a na dodatek zadowolony.
    Serdeczności z Krainy Loch Ness 🙂

  2. Witaj w sieci! Najważniejsze, że jesteś zadowolony oraz cały i zdrowy. Wybrałeś się w podróż w sierpniu, a sierpień jest znacznie droższym miesiącem niż lipiec lub wrzesień, w wielu miejscach nawet o 50%.
    Oczy mi wyszły na wierzch we Włoszech, gdy ceny z dnia na dzień podskoczyły do góry.
    Miłego;)
    P.S.
    Wszystkie góry są drogie , niezależnie od tego czy wszystko sprowadzają z dołu, czy serwują coś miejscowego.

  3. Miła Anabell!
    Tutaj Anabell akurat nie masz racji, bo ja pisałem wcześniej do schronisk, i oni wprowadzali ceny wrześniowe już od nocy z 26 na 27 sierpnia (z niedzieli na poniedziałek) – to był jeden z powodów wcześniejszego wyjazdu (ale nie jedyny, możliwości urlopowe towarzysza podróży).
    „Wszystkie góry są drogie”, ale powoduje to kuriozalne konsekwencje. Zmęczeni lądujemy w Tirano, idziemy szukać hotelu, przechodzimy koło trzygwiazdkowego hotelu „Korona”, miejsca są, a cena taka malutka wobec schronisk. Więc natychmiast bierzemy.
    Powiem Ci szczerze, że poprawiła nam się obu sytuacja materialna, w związku z tym wreszcie żyliśmy jak Europejczycy, restauracje na reprezentacyjnych ulicach miast, wszystko płatne kartą kredytową (jestem po finansach, umiem pilnować wydatków). Na całość wydałem ok. 3.000 zł, no może trochę więcej, a chciałem zauważyć, że jakbym kupił wycieczkę 10-dniową, tobym zapłacił to samo. Ale mi się wszystko wyrówna, bo dostałem wyrównanie emerytury 4 zł i 11 groszy 😉 (bo kazałem jeszcze raz przeliczyć podstawę).
    ————-
    Tak, Drogi Szczurku, jestem cały, zdrowy i zadowolony. I z brzucha mi spadło 😉

  4. Gratuluję udanych wakacji!
    Dobrze że wróciłeś:-)

  5. „..widziałem mnóstwo ludzi o innym kolorze skóry, żebrzących, hałaśliwych, biednych, teraz ilość ich się nie zmieniła, ale wszyscy uśmiechnięci, dobrze ubrani, zupełnie, jakby zmienił się ich status.”

    Jak widac zebranie ma pozytywne strony. Przypomnialem sobie historyjke o jegomosciu, ktory pil na umor zas ze sprzedanych butelek stac go bylo na wystawne zycie.

    Pozdrawiam

  6. Gszczepa!
    Bardzo się cieszę, że Ty się cieszysz :D. Muszę Ci powiedzieć, że obco czuję się we własnym domu, tzn. dobrze wypocząłem.
    ————-
    Vandermerwe!
    Zaryzykowałbym stwierdzenie, że Murzynom, bo tacy dominują we Włoszech, się po prostu chce zmienić swój status. Pełno ich w sklepach, zakładach usługowych, na mojej ulicy był zakład fryzjerski (dwaj fryzjerzy czarni jak heban), a przed zakładem 3-osobowa kolejka takich samych jak oni. Kobiety w kolorowych strojach, a jednocześnie bardzo nowocześnie ubrane, aż przyjemnie spojrzeć. Przypomina mi to Portugalię, gdzie integracja chyba jest najbardziej posunięta. Widać, że oni chcą pracować, normalnie żyć, i to jest bardzo przyjemne.
    Ps. Nie zrozumiałem słowa „zebranie” w Twoim komentarzu. To literówka, czy może to coś oznacza?

  7. „Wszystkie góry są drogie.”

    Ja tydzień temu wróciłem z tanich gór. Oczywiście – Rumunia. Przeszliśmy z żoną trzy pasma górskie: Lotru, Cindrel i Metaliferi (tego ostatniego tylko kawałek). W starym stylu: z namiotem, biwakując, gdzie się trafiło, gotując głównie na ogniskach. Waga plecaka (mojego) – 20-25 kg, w zależności od tego, ile zapasów żywności niosłem i ile wody (zabieramy standardowo 3 litry, żeby nie musieć w razie czego schodzić w dolinę).
    Nocleg dla dwóch osób w kwaterze prywatnej w Rosia Montana kosztował 50 lei (w tej chwili leu jest praktycznie równy złotówce). To takie dziś zapomniane przez Boga i ludzi miasteczko, w którym już Rzymianie kopali złoto. Nocleg w schronisku w górskim kurorcie Paltinis – 70 lei.
    Cały 17-dniowy wyjazd kosztował ok. 3400 zł, z czego ponad trzecia część to przejazd w dwie strony – TAM samolotem do Bukaresztu i dalej pociągiem, POWRÓT przez Węgry i Słowację w równie skomplikowany sposób co Twój dojazd w Alpy, przy czym korzystanie z komunikacji publicznej w Rumunii mimo przynależności do UE wciąż zapewnia wiele egzotycznych atrakcji. Niemały udział miały też kilkakrotne solidne obiady w restauracjach.

  8. Już wielokrotnie mówiłem Ci Pawle, i to w bezpośredniej rozmowie, że Cię podziwiam. Przecież z Ciebie nie jest znowu taki atleta, a ja 25 kg przeniósłbym, ale z pokoju do pokoju. I podziwiam Cię za te spartańskie warunki, w schroniskach nie ma luksusu, ale przypomina to jakoś cywilizację.
    Należałoby dodać, że pod względem cen świat się wyrównuje.

  9. Ja wróciłem z Bieszczad – ceny średnie. Odnośnie ciekawostek – na środku Jeziora Solińskiego pojawiła się piaszczysta wyspa na której opalają się kajakarze i rowerzyści. Poziom wody niższy o jakieś 4 metry.

  10. Piotrusiu!
    Rowerzyści? Rozumiem, że wodni.

  11. @ Torlin,

    „zebranie”

    Napisze z bledem „rzebranie”.

    „Przypomina mi to Portugalię, gdzie integracja chyba jest najbardziej posunięta. ”

    To po czesci wynika z zupelnie innego niz wsrod Anglosasow stosunku do „innych”. Bywalem w Mozambiku jak i w Angoli i jestem pelen podziwu dla tego malego narodu na dalekim krancu Europy.

    Pozdrawiam

  12. Przepraszam Cię Vandermerwe, powinienem się domyślić. Ale czasami jest to trudne. W Polsce piszę SMS-y zawsze z końcówkami polskimi, za granicą bez – chociaż wg Play’a mam SMS-y za darmo. A ponieważ w rodzinie mamy przyjęte, że po szczęśliwym wylądowaniu dajemy znać napisałem „wyladowalem”, co można odczytać jako „wyładowałem”.
    Powtórzę, Murzyni zrobili na mnie znakomite wrażenie we Włoszech, widać że chcą inaczej żyć. Jestem liberałem, i mi ich hałaśliwość nie przeszkadza, puszczanie muzyki. Dziwię się tylko im uwielbieniom dla telefonów komórkowych, gadają bez przerwy, jeden w pociągu z przesiadką rozmawiał z jedną osobą 2 i pół godziny, denerwując się w tunelach.
    Ps. W GW przeczytałem, że rand ma kłopoty. Kilka słów?

  13. @ Torlin,

    „Przepraszam Cię Vandermerwe”

    Nie przepraszaj, gdyz niczego zlego nie napisales a ja sie nie obrazam, gdyz „wina” jest po mojej stronie.

    „Dziwię się tylko im uwielbieniom dla telefonów komórkowych, gadają bez przerwy..”

    Celna obserwacja. Tutaj jest dokladnie to samo.

    „W GW przeczytałem, że rand ma kłopoty. Kilka słów?”

    Gdyby to byl tylko Rand nie byloby wiekszego zmartwienia. Systematycznie traci na wartosci od 1994 roku. W latach 80-tych R 1,00 = $ 1,00. Teraz jest R 15 z „kawalkami” do dolara. Powazniejszym problemem jest fakt,ze to symptom powaznych problemow spoleczno-polityczno-ekonomicznych. Najogolniej mozna zawolac „czy jest z nami pilot”, gdyz nie bardzo wiadomo czy ktokolwiek steruje istotnymi sprawami panstwa. Nasz znajomu, pilot SAA a wczesniej wojskowy pilot SAAF, powiedzial kiedys, gdy jeszcze nic nie zapowiadalo tak powaznego kryzysu, ze historia postkolonialnej Afryki jest jaka jest i on nie widzi by RPA mialo byc wyjatkiem – wglada, ze mial racje. Kraj jest zbyt rozwiniety i bogaty totez zajmie to troche czasu ( choc juz dzisiaj rzad wlasciwie nie ma pieniedzy na jakiekolwiek dzialania stymulujace gospodarke, choc to samo w sobie nie wystarczy) ale droga jest raczej w dol niz w gore. To obszerny i zlozony temat, raczej malo optymistyczny.

    Pozdrawiam

  14. Dzięki Vandermerwe!

  15. A gdzie jest zdjęcie Torlina wędrującego po Alpach z plecakiem???


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: