Napisane przez: torlin | 11/09/2018

10 banalnych punktów

W ostatnim przeze mnie przeczytanym numerze „Newsweeka” prof Paweł Machcewicz, pierwszy szef Muzeum II Wojny Światowej, umieścił artykuł pod fascynującym tytułem „10 wydarzeń, które zmieniły losy wojny” (chodzi o II W.Ś.). Ponieważ ja w przeciwieństwie do Pawła uwielbiam wszelkie zestawienia, punkty, quizy, z pasją oglądam „11 rzeczy, których nie powinni robić mężczyźni 65+”, „10 metod robienia jajecznicy” lub”7 najnowszych inspiracji w kuchni”, to na to zestawienie rzuciłem się jak zgłodniała lwica na małą zebrę, która odeszła od stada.

  1. 1 września 1939,
  2. 3 września 1939,
  3. 17 września 1939,
  4. lato 1940 (niemiecka oferta pokojowa wobec Brytyjczyków),
  5. 22 czerwca 1941,
  6. początek Holokaustu między lipcem 1941 a styczniem 1942,
  7. 5 grudnia 1941 – zatrzymanie Niemców na przedpolu Moskwy,
  8. 7 grudnia 1941,
  9. Teheran,
  10. Jałta.

Podałem to oczywiście skrótowo, autor tłumaczy się z braku Stalingradu, że bitwa o odsunięcie Niemców spod Moskwy była ważniejsza. Ale zastanawiam się nad sensem tego artykułu, zebra okazała się być ciężkostrawna. Te 10 punktów wymieni chłopak ze szkoły podstawowej interesujący się historią, ze wskazaniem na II Wojnę Światową. Banał tych punktów jest porażający, zastanawiam się tylko, czy można to było inaczej napisać. Mówiąc na odwyrtkę, czy były daty mające tak samo istotny wpływ na II W.Ś., a które nie są tak oczywiste.  Bo przecież można napisać nowe 10 punktów i zdobyć honorarium:

  1. Anschluß Austrii 12 marca 1938,
  2. Niemiecka ofensywa na Zachodzie 10 maja 1940,
  3. Bitwa o Anglię, 10 lipca – 31 października 1940,
  4. Bitwa Stalingradzka, od 23 sierpnia 1942 do 2 lutego 1943 roku,
  5. Operacja Husky 10 lipca 1943,
  6. Bitwa pod Kurskiem  5 lipca – 23 sierpnia 1943,
  7. D-day 6 czerwca 1944,
  8. Bezwarunkowa kapitulacja Wehrmachtu 8 maja 1945,
  9. Hiroshima 6 sierpnia 1945,
  10. Wypowiedzenie wojny Japonii przez ZSRR, 9 sierpnia 1945.

Ale dla mnie naprawdę fascynujące byłoby ułożenie takich 10 faktów/dat/okresów z II Wojny Światowej, które same (jako same) nie były istotne na zasadzie wielkiego oddziaływania na losy wojny, ale miały wielki wpływ na umysły ludzi:

  1. Nalot na Guernikę 26 kwietnia 1937,
  2. Zatopienie „HMS Glorious” przez Scharnhorsta” i „Gneisenau” 8 czerwca 1940,
  3. Odnalezienie grobów katyńskich 1941-2,
  4. Walki na Krecie maj 1941,
  5. Informacje Sorgego – jesień 1941,
  6. Bitwa o Midway  4–7 czerwca1942,
  7. Rajd na Dieppe  19 sierpnia 1942 r.
  8. Bombardowanie Drezna 13-14 lutego 1945,
  9. Zdobycie Berlina 2 maja 2945,
  10. Zdobycie Okinawy od 3 kwietnia do 16 czerwca 1945.

Taka sobie zabawa.

 


Responses

  1. Zazwyczaj jest tak, że felietony w stylistyce „dziesięć rzeczy o czymś tam” w pierwszych kilku punktach zawierają oczywiste banały, w kilku dalszych sprawy interesujące, natomiast na końcu wypociny, głównie dlatego aby dopełnić listę do dziesięciu. Co gorsze mam przeświadczenie graniczące z pewnością, że tekst z którym polemizujesz powstał li tylko jako wierszówka pisana dla ludu prostego a przede wszystkim dla honorarium a nie rzetelna analiza. Chociażby dlatego, że nie jest możliwe wskazanie dokładnie dziesięciu faktów, które wpłynęły pryncypialnie na losy II wojny. Iluś tam faktów już prędzej, bo z pewnością było ich więcej niż dziesięć. Każdy z takich faktów również wzbudzałby polemiki, bowiem rzecz nieodparcie prowadzi do rozważań co by było gdyby. A tego nie wie nikt.
    Pozdrawiam z Krainy Loch Ness 🙂

  2. W książce poświęconej alternatywnym wersjom historii najnowszej, którą już ci kiedyś polecałem, Witold Orłowski (ten znany ekonomista), za punkt wyjścia jednego z wątków, a zatem za punkt zwrotny wojny przyjął decyzję Hitlera z wiosny 1941 roku, by rozprawić się z Jugosławią i pomóc Włochom w starciu z Grecją. Opóźniło to o dwa czy trzy miesiące początek ofensywy przeciwko ZSRR. Orłowski sugeruje, że gdyby wyruszyła wcześniej, to niemieckich czołgów nie zatrzymałoby pod Moskwą październikowe błoto (wbrew potocznej opinii nie mrozy!), stolica by padła, a wówczas stalinowski reżim by się rozsypał.

  3. Szczurku!
    Całkowicie się z Tobą zgadzam, ale co zrobić, jak ja mam słabość do tego rodzaju rozwiązań. Z II Wojną Światową jest jeszcze jeden kłopot, że 76 Niemców na stu zginęło na froncie wschodnim, tak że wszelkie pozarosyjskie „ważne wydarzenia” słabną wobec wielkości frontów m.in. białoruskich i ukraińskich. Tak naprawdę 8 na 10 istotnych faktów decydujących o przebiegu II W.Ś. powinno być z frontu wschodniego, istnieje niestety nadreprezentacja pozostałych: zachodniego, włoskiego i afrykańskiego (pomijam świadomie front pacyficzny). Jest to w dalszym ciągu „wojna nieznana”.
    Identyczną nadreprezentację frontu zachodniego nad wschodnim mamy w Polsce, porównaj nasze oddziały tu i tu.
    ——————-
    Pawle!
    Ja wiem, że to była mała prowokacja wobec Ciebie, ale tego rodzaju alternatywnych historii można mnożyć więcej, Hitler zostaje zabity, Rosja przyłącza się do Paktu Antykominternowskiego, upadek Australii, przegrana Bitwa o Anglię, zrzucenie bomb atomowych na Europę.
    Jednocześnie nie jestem pewien, czy błota na pewno zatrzymałyby armie Hitlera wobec dywizji syberyjskich, Stalin trzymał na Dalekim Wschodzie do 1945 roku 40 dywizji, w razie czego poświęciłby Syberię. Upadek Moskwy nie jest upadkiem Rosji, o czym boleśnie przekonał się Napoleon.

  4. „Stalin trzymał na Dalekim Wschodzie do 1945 roku 40 dywizji, w razie czego poświęciłby Syberię.”

    Torlinie, logistyka! Nie wystarczy mieć dywizje, trzeba jeszcze móc je przerzucić tam, gdzie są potrzebne, i wtedy, gdy są potrzebne. W 1941 roku mogło zabraknąć na to czasu.
    Orłowski nie twierdzi, że to byłby koniec Rosji. W jego wizji upadek Moskwy wywołuje pucz i pozbawienie Stalina władzy, a jego następcy idą na ugodę z Hitlerem, zachowując władzę nad terenami zawołżańskimi.
    Napoleon… Nie jestem miłośnikiem takich analogii historycznych. Inne były wtedy cele wojny, inne metody jej prowadzenia, a Moskwa nie była stolicą i ośrodkiem władzy.
    Moim zdaniem najważniejszym punktem zwrotnym było przystąpienie do wojny Stanów Zjednoczonych. Od tego momentu bowiem strona aliancka miała nad krajami Osi tak miażdżącą przewagę potencjału ludzkiego i zwłaszcza ekonomicznego, że jej zwycięstwo było tylko kwestią czasu.

  5. Chiny, pamiętajmy o Chinach.

  6. Pawle!
    Po tym, co się orientuję, Rosjanie wysłali z Dalekiego Wschodu od maja do listopada 17 dywizji. Więc wydaje mi się, że nie doceniasz możliwości logistycznych Rosjan, i za bardzo doceniasz logistykę Niemiec.
    Szczerze mówiąc zawsze zastanawiałem się nad zaopatrzeniem wojskowym, obojętne, czy to dotyczy wojsk Aleksandra Wielkiego, Napoleona czy Hitlera. Armia idzie naprzód, grzmią armaty, strzelają karabiny, ale w pewnym momencie kończy się amunicja i trzeba nową załadować. Ktoś ją musi przywieźć, łącznie z paliwem i żarciem, i mają – przy szybkich postępach wojsk – drogę coraz dłuższą. Nie dziwię się, że wiele armii stanęło z braku paliwa czy amunicji.
    Nie bierzesz pod uwagę również olbrzymich zgrupowań partyzanckich na tyłach Niemców, dla nich wysadzanie torów kolejowych z braku przejezdnych dróg (błoto) było tragedią. Może i Moskwę by zdobyli, ale nie byli w stanie w przeciągu pół roku posunąć się chociaż odrobinę dalej.
    Wiem, że oburzysz się na moje zdanie, które napiszę, w kontekście Powstania Warszawskiego, ale masz przykład Rosjan, po błyskawicznym przemieszczeniu się przez Białoruś musieli stanąć nad Wisłą, a po przejściu Polski nad Odrą. A pamiętaj, że mieli wtedy na tyłach swoje właśnie państwo, albo sprzymierzoną z nimi Polskę. I też nie dali rady logistycznie.
    Co do Napoleona – zgadzam się całkowicie.
    W sprawie „najważniejszego punktu zwrotnego” – zgadzam się całkowicie.
    ———
    Gszczepa!
    Masz całkowitą rację, szczególnie w moim zestawieniu faktów, które zapadły w pamięć ludzkości, a były związane z II W.Św., powinien znaleźć się Nankin.

  7. „Moim zdaniem najważniejszym punktem zwrotnym było przystąpienie do wojny Stanów Zjednoczonych.”

    Zapewne. Wobec tego takim punktem zwrotnym (moze nawet bardziej niz przystapienie USA) byl atak Rzeszy na Zwiazek Radziecki.

    Kiedys wspominalem o ksiazce „Forgotten Ally. China’s World War II, 1937-1945″. Jest jeszcze inna ciekawa ksiazka dotyczaca wysilku zbrojnego Indii, choc kontekst jest troche inny:”Churchill’s Secret War”. Obie warte lektury, gdyz tamte regiony swiata w kontekscie wojny sa wlasciwie zpomniane.
    Zreszta widzenie wojny i waznosc zdarzen w jej trakcie zalezy od miejsca, w ktorym sie bylo lub jest. Znajomy Holender ( kolonialny z Indonezji) przesiedzial wojne w japonskich obozach i sprawy minionej wojny widzi inaczej niz mieszkancy Europy. Itd., itp.

    Pozdrawiam

  8. „Wobec tego takim punktem zwrotnym (moze nawet bardziej niz przystapienie USA) byl atak Rzeszy na Zwiazek Radziecki.”

    Też. Z tą różnicą, że starcie między III Rzeszą a ZSRR było – według naszej dzisiejszej wiedzy – nieuniknione. Gdyby Hitler nie zaatakował, to zrobiłby to, tylko nieco później, Stalin. Natomiast udział USA nie był oczywisty, tam były silne tendencje izolacjonistyczne.
    Działania w Chinach, mimo ich dużej skali, są zapomniane, gdyż nie miały znaczącego wpływu na wynik wojny. Aż do samego jej końca w Chinach stacjonowała większość japońskich wojsk lądowych i w niczym to Japonii nie pomogło, ani w niczym nie zaszkodziło. Tych armii i tak nie dałoby się użyć w decydujących walkach na Pacyfiku, z czysto logistycznych względów – na wyspach nie było miejsca na rozwinięcie takich sił, nie było też środków transportowych, by je tam przewieźć.

  9. Torlin: „Wiem, że oburzysz się na moje zdanie, które napiszę, w kontekście Powstania Warszawskiego, ale masz przykład Rosjan, po błyskawicznym przemieszczeniu się przez Białoruś musieli stanąć nad Wisłą…”

    Skąd wiesz, że się oburzę? Zawsze twierdziłem, na podstawie znajomości realiów wojskowych, że Sowieci nawet przy najlepszych chęciach nie byliby w stanie dotrzeć do Warszawy na odsiecz powstańcom wcześniej niż w połowie września, więc wtedy, gdy powstanie już dogorywało. Że i wtedy tego nie zrobili – to inna sprawa.
    Również rok 1941 to inna sprawa. Zwracam ci uwagę, że wtedy jeszcze nie było na Białorusi „olbrzymich zgrupowań partyzanckich”. Gdyby niemiecka ofensywa nie zwolniła z powodu tego nieszczęsnego błota, to dywizje syberyjskie prawdopodobnie nie dojechałyby na czas, by zapobiec upadkowi Moskwy – linia transsyberyjska na znacznych odcinkach do dziś jest jednotorowa. 16 października, po przełamaniu przez Niemców frontu pod Wiaźmą, Moskwa była zupełnie odsłonięta. W pośpiechu graniczącym z paniką ewakuowano z niej najważniejsze instytucje.

  10. @Paweł Luboński,
    Piechoty na Pacyfiku nie dałoby się użyć, ale lotnictwa jak najbardziej.
    A piechotę można było użyć przeciwko ZSRR.

    Co więcej, wojna w Chinach zżerała ogromne zasoby przez wiele lat, tych zasobów zabrakło na przedwojenną rozbudowę floty, lotnictwa czy w ogóle gospodarki.

  11. „wojna w Chinach zżerała ogromne zasoby”

    Nie znam zbyt dobrze tematu, ale wydaje mi się, że ta wojna przynosiła Japonii właśnie korzyści materialne. Mówiąc brutalnie, doili Chiny, ile się dało.

  12. Nie pokrywało to ogromnych kosztów prowadzenie wojny.

  13. @ Pawel LUbonski,

    W wielu miejscach zgoda, z zasadniczym wyjatkiem. Pisze Pan o wojnie na Dalekim Wschodzie z punktu widzenia europejskiego ( mowiac bardzo ogolnie) – to byl konflikt na Pacyfiku. Rowniez ale nie tylko. Jak zauwazaja niektorzy historycy, II w.s rozumiana jako ciag zazebiajacych sie zdarzen na Dalekim Wschodzie trwala od 1937 roku az do zjednoczenia Wietnamu czyli polowy lat 70-tych. Pisze Pan,ze oddzialy , ktore „ugrzezly wChinach nie mialy wiekszego wplywu. NIe wiemy, gdyz byly w Chinach i nie mogly brac udzialu w podboju np. Indii. Nie wiemy i nigdy nie dowiemy sie co by bylo, gdyby Indie zostaly zajet przez Japonie – realnie taka mozliwosc istniala i bylaby do zaakceptowania przynajmniej przez czesc ludnosci. Podboje japonskie uswiadomily ludom Azji, ze wladze kolonialne sa do pokonania i byly poczatkiem konca ery kolonialnej na kontynencie. Autor ksiazki, ktora wspomnialem wczesniej prof. Rana MItter uwaza, ze przyczyna zapomnienia jest bardziej prozaiczna – komunistyczna wladza w Chinach i zimna wojna. Jak zauwaza, Chiny staly sie z alianta wrogiem zas dotychczasowy wrog aliantem. Z jeszcze bardziej prozaicznych powodow nie pamieta sie o wkladzie Indii w wysilek wojenny Wielkiej Brytanii – umniejszanie tego udzialu zaczelo sie wraz ze zblizaniem konca wojny a w 1950 roku Churchill mogl napisac, ze „mala wyspa” czyli Wielka Brytania „na wlasnych plecach niosla” Indie i uchronila je od horroru wojny.

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: