Napisane przez: torlin | 26/09/2018

Moje wątpliwości

Dzisiaj mija 110 lat od pamiętnej akcji PPS na stacji Bezdany, tzw. akcji czterech premierów (Józef Piłsudski, Tomasz Arciszewski, Aleksander Prystor i Walery Sławek). Nie ma co opisywać całej akcji, w 2008 roku, w jej stulecie, byliśmy zasypani interpretacjami i opisami. Mnie najbardziej męczy sprawa moralna, czy w ogóle można coś takiego robić. Znam doskonale argumenty propiłsudczyków, walka z zaborcą, zabity został żandarm, a więc osoba wojskowa, osoby poboczne były bezpieczne, uspokajane, częstowane papierosami; potrzeby gotówkowe organizacji oraz na łapówki. Leninowi zarzucamy, że rewolucję zrobił za pieniądze niemieckie, to w tym wypadku Piłsudski na tę okoliczność został wyszkolony przez Austriaków.

Czy naprawdę wszystko można usprawiedliwić? Czy każde łajdactwo drugiej strony musi powodować zwierciadlane odbicie w ramach Kodeksu Hammurabiego:

  • § 196 Jeśli obywatel oko obywatelowi wybił, oko wybiją mu.
  • § 197 Jeżeli kość obywatel złamał, kość złamią mu.

 


Responses

  1. Nie bardzo rozumiem, Torlinie. Masz wątpliwości, czy można rabować pieniądze w chwalebnym celu.
    A czy można mordować na ulicy oprawców z Gestapo? A Polaków-konfidentów? Czy można w imię niepodległości wszczynać zbrojne powstania, w których wiadomo, że zginie wielu bogu ducha winnych ludzi? Lustrzanym odbiciem jakiego łajdactwa była akcja w Bezdanach?
    Jeśli idzie o mnie, to absolutnie nie mam pretensji do Lenina, że zrobił rewolucję za niemieckie pieniądze. Mam pretensje o to, co wynikło z tej rewolucji.
    Ja jestem etycznym konsekwencjonalistą. Skłonny jestem usprawiedliwić nawet zbrodnię, jeśli była popełniona w dobrym celu i przyniosła zbawienne skutki. Gdybyż jeszcze można było te skutki przewidzieć ze stuprocentową albo choćby osiemdziesięcioprocentową pewnością…

  2. Sam mam właściwie Pawle kłopoty ze zgrabnym wytłumaczeniem, o co mi chodzi. Tak, można mordować oprawców z Gestapo. Można wszczynać powstania. Ale nie można zabijać przypadkowych ludzi z tamtej strony tylko dlatego, że są np. żandarmem. Akcja na Kutscherę – w porządku. Odbicie Rudego – w porządku, czy zamach na Reinharda Heydricha (chociaż tutaj konsekwencje były straszne).
    Tymczasem Piłsudski rzuca bombami w wagon pocztowy i rabuje pieniądze przeznaczone na budowę linii tramwajowej w Wilnie. Dla mnie to jest tak, jak zabicie żołnierza włoskiego na urlopie w Polsce, jak siedzi w kawiarni i pije piwo, tylko po to, aby zdobyć jego broń.

  3. Stan bezprawia nazywa się wojną. Bezprawie jak sama nazwa wskazuje pozbawione jest logiki więc wytłumaczyć logicznie się nie da. Daremne więc wasze próby zrozumienia lub logicznego tłumaczenia braku logiki.
    Sprawy wyjaśniamy więc przy użyciu ideologii odmiennej dla każdej strony prowadzonej wojny.
    Udało im się więc zostali premierami, gdyby się nie udało zostaliby zapomnianymi przez wszystkich włamywaczami.

  4. Co do pierwszej części – całkowicie się nie zgadzam. „Bezprawie jak sama nazwa wskazuje pozbawione jest logiki” – chciałem wspomnieć dyskretnie i szeptem Piotrusiu, że sama nazwa „bezprawie” wskazuje na brak prawa, a nie na brak logiki, co jest tożsame. Wojna kieruje się swoistą logiką, pokręconą, momentami straszną, ale mimo wszystko ona jest.
    Co do drugiej części – całkowita zgoda. Ale tak jest w wielu momentach każdego człowieka.

  5. „Nie można zabijać przypadkowych ludzi z tamtej strony tylko dlatego, że są np. żandarmem. Akcja na Kutscherę – w porządku.”

    Przy okazji zamachu na Kutscherę po stronie niemieckiej zginął nie tylko Kutschera. Także przypadkowy funkcjonariusz, który miał nieszczęście być tego dnia jego kierowcą oraz – jeśli dobrze pamiętam – jacyś inni Niemcy, którzy przypadkowo tamtędy przechodzili, a że mieli broń, więc po nią sięgnęli.
    Zarówno żandarma w Bezdanach, jak i tych Niemców zabito nie dlatego po prostu, że byli w obcych mundurach, tylko dlatego, że przeszkadzali lub w mniemaniu zamachowców mogli przeszkodzić w zaplanowanej akcji.
    A poza tym – czyż wojna nie polega na zabijaniu przypadkowych ludzi z drugiej strony?

  6. Jeszcze coś dopowiem. Są różne poziomy przyzwolenia na użycie przemocy. Kwakrzy nie biorą broni do ręki nawet w najsłuszniejszej sprawie. W ciągu XIX wieku utrwalił się pogląd, że wojna jest sprawą wyłącznie wojska. Że zabijać mogą tylko ludzie w mundurach innych ludzi w mundurach i tylko w otwartej walce, a i tego należy zaniechać, gdy przeciwnik się poddaje. Cywil zaś schwytany z bronią w ręku jest bandytą i można go natychmiast rozstrzelać w majestacie prawa. XX wiek zakwestionował te zasady.
    Ty jak rozumiem, godzisz się na terror indywidualny, pod warunkiem, że skierowany przeciwko niewątpliwym zbrodniarzom, ale już nie przeciwko „przypadkowym” żołnierzom wroga. Ktoś zaś może zwrócić uwagę, że zabicie tego żołnierza jest też pewnym wkładem w zwycięstwo. Dlaczego można go zabić na froncie, ale nie w kawiarni? Dlaczego można zabić go, gdy jedzie dopiero na front, wysadzając tory pod transportem wojskowym?
    Naprawdę trudno tu wytyczyć jakąś oczywistą granicę tego, co etycznie dopuszczalne.

  7. Ja pisząc swój post Pawle wiedziałem, że moje stanowisko bardzo łatwo można zakwestionować i że właściwie jest nie do obrony. I tak samo nie wiem, jak to napisać, ale po tej akcji w Bezdanach czuję niesmak. Usiłuję te swoje myśli przelać – nazwijmy to – na papier, ale mi nie wychodzi.
    We wszystkim masz rację, ale jeżeli pozwolisz dam inny przykład, który dla mnie koresponduje z tym. Pamiętasz historię porwania MS Achille Lauro i zabójstwo Leona Klinghoffera, 69-letniego inwalidy poruszającego się na wózku? Wyrzucili go za burtę, bo był Żydem, a oni byli Palestyńczykami walczącymi z Izraelem o wolność ojczyzny.

  8. „Skłonny jestem usprawiedliwić nawet zbrodnię, jeśli była popełniona w dobrym celu i przyniosła zbawienne skutki. Gdybyż jeszcze można było te skutki przewidzieć ze stuprocentową albo choćby osiemdziesięcioprocentową pewnością…”

    1. Kto i jak okresla dobry cel. Jak pokazuje zycie, tzw dobry cel staje sie swoistym parawanem dla czynow niejednokrotnie gorszych niz te przeciw ktorym wystapiono w imie dobrego celu.

    2. Najlepsze plany plany wojenne sypia sie wraz z pierwszym wystrzalem. Jak czesto, stojac na przyslowiowej kupie gruzow mowi sie”chcielismy dobrze ale nie wyszlo”.

    Najogolniej , wojsko jest szkolone by zabijac ( podobnie jak czlonkowie tzw organzacji wyzwolenczych) zas w trakcie wojny, duzej czy malej, gina ludzie, w wiekszosci przypadkowi.

    Pozdrawiam

  9. Tak się cieszę Vandermerwe, że Cię widzę u siebie, coś zanikłeś w południowoafrykańskich przestrzeniach. Generalnie masz rację, to są kolosalne i wieczne argumenty wszystkich pacyfistów. Większość procesów dziejowych wymyka się spod kontroli, jest to jasne, jak człowiek uświadamia sobie, jaką ilość zmiennych musiałby przyjąć komputer, gdyby miał opracować dokładną strategię jakiejś wojny.

  10. Vandermerwe: „Kto i jak okresla dobry cel. Jak pokazuje zycie, tzw dobry cel staje sie swoistym parawanem dla czynow niejednokrotnie gorszych niz te przeciw ktorym wystapiono w imie dobrego celu.”

    Zgadza się, często tak bywa. Czy cel był wystarczająco szczytny, a użyte środki do niego adekwatne, to się zwykle okazuje post factum albo nie okazuje się nigdy. Na tym polega ryzyko każdego radykalnego działania.
    Zwycięzców nie sądzą.
    Użyję abstrakcyjnego przykładu: gdyby Związek Sowiecki w drugiej połowie XX wieku doścignął i prześcignął w postępie cywilizacyjnym i społecznym Stany Zjednoczone, jak to obiecywał Chruszczow, gdyby komunizm okazał się rzeczywiście świetlaną przyszłością ludzkości, to sądzę, że nikt by specjalnie nie wypominał bolszewikom zbrodni popełnionych podczas rewolucji i wojny domowej. Uznano by to za akceptowalne koszty.

  11. Torlin: „Wyrzucili go za burtę, bo był Żydem, a oni byli Palestyńczykami walczącymi z Izraelem.”

    Chyba wyrzucili go po to, żeby zademonstrować swoją determinację i gotowość do spełnienia poważniejszych gróźb, a nie po to, żeby na świecie było o jednego Żyda mniej. To się mieściło w logice ich działania. Żeby było jasne: również dla mnie branie cywilnych zakładników i zabijanie ich lub grożenie im śmiercią jest etycznie nie do obrony.
    Ale to jednak trochę co innego niż wspomniane wyżej zabijanie nieprzyjacielskiego żołnierza, choćby nawet w „cywilnej” sytuacji. Skoro uważasz, że zastrzelenie go w chwili, gdy pije piwo w knajpie jest nie w porządku, to co powiesz na zbombardowanie z powietrza tyłowego obozu nieprzyjacielskich wojsk, gdzie żołnierze akurat wypoczywają lub śpią?

  12. Dlatego napisałem Ci Pawle, że moje stanowisko jest nie do obrony. Poddaję się. Ale czy mam prawo do poczucia niesmaku, mimo że nie mam racji?

  13. Zaatakować pociąg i na dodatek ukraść pieniądze przeznaczone na budowę tramwaju?! Zbrodnia, zbrodnia, haniebna zbrodnia! (Przynajmniej w mikolskim systemie wartości. Bo gdyby chodziło o autobus, to już co innego…) 😉

  14. Jak ja wiem Szymonie, to zbrodnia jest niesłychana, gdy pani zabija pana 😀

  15. „To się mieściło w LOGICE ICH DZIAŁANIA”
    Zdanie to najlepiej oddaje co chciałem powiedzieć. Łatwość obiektywnej oceny jest możliwa dopóki wszystkie strony (sporu) hołdują jednej prawdzie Kiedy każda ze stron stworzy własny system aksjomatów ocena ICH DZIAŁAŃ według NASZEJ LOGIKI staje się prawie niemożliwa.
    Skoro więc NASZE prawo jest logiczne, to wszystko co nam nie pasuje w ICH postępowaniu automatycznie staje się nielogiczne.

  16. Nie wiem Piotrusiu, czy nie mylisz logiki z – nazwijmy to górnolotnie – moralnością. Logikę można dostrzec nawet w atakach szaleńców. Każdy z nich może logicznie wyłożyć swoje racje, i będziemy musieli potwierdzić, że z jego strony było to logiczne. Chociaż straszne.

  17. @ Pawel Lubonski,

    „Zwycięzców nie sądzą.”

    Tak, naleezy jednak dodac, ze w okreslonych przypadkach niesadzi sie rowniez przegranych.

    @ Torlin,

    ” coś zanikłeś w południowoafrykańskich przestrzeniach. ”

    Bez przesady. Kilka dyskusji wstecz cos tam marudzilem. Bedac w zgodzie z rzeczywistoscia, mam duzo pracy. Pragne usunac z drogi istotne rzeczy przed przylotem do Polski w polowie Pazdziernika. Szczegoly za kilka dni.

    Pozdrawiam

  18. Vandermerwe!
    Tym razem umówimy się w kawiarni


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: