Napisane przez: torlin | 29/09/2018

Obiektywizm biografii

Czytam w tym momencie biografię Władysława Gomułki pióra Anity Prażmowskiej i mam z nią taki sam kłopot, jak z większością biografii – na ile jest ona szczera i prawdziwa. Rzeczą normalną jest, że autor(ka) „zaprzyjaźnia” się z bohaterem, rozumie jego postępowanie, nawet wręcz zaryzykowałbym twierdzenie, że wady umniejsza, a sukcesy i plusy dodatnie życia bohatera uwypukla.

W przypadku Towarzysza Wiesława te kłopoty nawarstwiają się i mieszają jak pokłady skalne po trzęsieniu ziemi. Dla mnie jest to jedna z najbardziej ciekawych osobowości epoki komunizmu, niejednoznaczna i w trakcie swojej epoki – wielka. Budząca olbrzymie kontrowersje, dla prawostronnych nawiedzonych krzykaczy dyktator ciemniaków, dla dzisiejszych komunistów człowiek prawy, myślący tylko o Polsce. Na pewno na biografii Gomułki cieniem kładzie się strzelanina na Wybrzeżu, tutaj rozumiem ludzi mówiących, że tym czynem przekreślił całą swoją przeszłość. Z bólem serca muszę się z tym zgodzić, bo jeżeli moim zdaniem Jaruzelski swoimi czynami odkupił mało piękną przeszłość, to ta zasada działa w obydwie strony.

Powiem szczerze, że najbardziej fascynujące fragmenty książki dotyczą 19 października 1956 roku, kiedy to przerwano rozpoczynające się VIII Plenum Komitetu Centralnego PZPR, aby spotkać się z delegacją sowiecką z Nikitą Chruszczowem na czele (+ Mikojan, Mołotow, Kaganowicz), która niezaproszona i niezapowiedziana przybyła do Warszawy, aby powstrzymać polityczne zmiany w Polsce (m.in. w składzie KC). Nikita pokazywał jawnie swoje niezadowolenie, przywitał się najpierw z Rokossowskim i rozmawiał z wojskowymi, a dopiero później z delegacją KC: Ochabem, Cyrankiewiczem, Gomułką i Zawadzkim. A później zarzucił polskim komunistom brak zaproszenia na Plenum KC PZPR dla delegacji radzieckiej. O odpowiedzi Gomułki kiedyś się dużo słyszało: ” W jaki sposób powinni ze sobą rozmawiać komuniści?” Dzisiaj trudno sobie to wyobrazić, ale Gomułka zażądał prawnego uregulowania pobytu wojsk radzieckim w naszym kraju, potwierdzenia przez towarzyszy radzieckich, że Polska była prześladowana w czasach stalinowskich, usunięcia z kraju Rokossowskiego i innych doradców radzieckich, uregulowania kontaktów gospodarczych ze Związkiem Radzieckim, a od Polaków – dopuszczenie klasy robotniczej do zarządzania krajem i wprowadzenie polskiej drogi gospodarczej do komunizmu. Zupełnie jak współczesny liberał gospodarczy Gomułka rozprawiał się kolejno z mitami wspaniałej kondycji spółdzielni rolniczych, wielkich osiągnięć planu sześcioletniego, olbrzymiego wydobycia węgla kamiennego, wyjątkowo niekorzystnych kredytów z ZSRR.

Dla ludzi żyjących w latach 50. ubiegłego wieku Gomułka jawił się (mówiąc z przesadą) jak Mazowiecki w 1989 roku, po strasznym okresie stalinowskim nastąpiła odwilż. Moim zdaniem, gdyby został usunięty w 1968 roku, jego biografia byłaby zupełnie inna. 1970 rok zawalił wszytko, co pozytywne.

 

 


Responses

  1. „1970 rok zawalił wszytko, co pozytywne.”

    Z historycznego punktu widzenia nie sadze by tak bylo. Rzeczywiscie 1968, moze nawet wczesniej, byl okresm schylkowym ery Gomulki. Warto jednak pamietac, ze na sam koniec uregulowal stosunki z Niemcami Zachodnimi.

    „…Jaruzelski swoimi czynami odkupił mało piękną przeszłość,..”

    Jaka malo piekna przeszlosc mial odkupywac Jaruzelski?

    Pozdrawiam

  2. Jaruzelski od początku do końca był w porządku. I wiem, wcale nie z polskich zródeł, że gdyby nie wprowadził stanu wojennego mielibyśmy bratnią pomoc z trzech stron . Może akurat w domu nie był wymarzonym mężem i ojcem, ale skoro byłeś żonaty, to sam wiesz, że w małżeństwie „każda akcja wywołuje reakcję”. A wspominki córki o sytuacji domowej to tylko jedno spojrzenie na rodziców- wielce subiektywne po latach, choć być może również wykreowane do spółki z kimś.
    Generalnie nie czytuję biografii, właśnie dlatego, że nigdy nie wiem na ile jest to kreacja piszącego a ile w tym prawdy. I czasem podpadam innym czytelnikom wypowiadając swą opinię.
    Nad autobiografiami też się zastanawiam z kolei czy aby są one obiektywne, bo przecież na siebie też spoglądamy często mało obiektywnie, co zresztą nie dziwi.
    W czasach Gomólki, po pamiętnym wiecu poparcia, dostałam 5+ na klasówce z wypracowania na ten temat. Ale nigdy nie byłam „zwierzem politycznym”, naprawdę. Już nawet nie pamiętam co wtedy napisałam -skleroza to fajna rzecz;)
    Miłego;)

  3. Anabell!
    „skleroza to fajna rzecz” 😉 – panie doktorze, mam straszną sklerozę! Od kiedy? A co od kiedy?
    „Jaruzelski od początku do końca był w porządku” – nie Anabell, miał olbrzymi wpływ na agresję na Czechosłowację i na nieszczęsne użycie ostrej amunicji na Wybrzeżu w 1970 roku. Do dzisiaj zresztą nie wiadomo, kto wydał ten rozkaz. Ale swoim postępowaniem w 1981 roku i w 1989 odkupił swoją winę. Że Polska tak wygląda jak wygląda jest w jakimś ułamku (i to sporym) jego zasługą.
    Już pisałem wielokrotnie, że mogłaby zaistnieć pomoc braterska wojsk sojuszniczych, ale o wiele ważniejsze było nie tylko stłamszenie „Solidarności”, której wyrosły różki, ale też spacyfikowanie betonu partyjnego, co uniemożliwiło wybuch wojny domowej.
    „wspominki córki” – no cóż, prawie każda słynna osoba nie jest stawiana na piedestale rodzicielskim przez ich progeniturę, a szczególnie córki, patrz opowieści Agaty Passent na temat Agnieszki, i następnej Agaty, ale tym razem Młynarskiej, na temat Wojtka.
    —————–
    Vandermerwe!
    Niestety, zawalił. Ludzie wybaczą wszystko, wygonienie do Izraela, durne przemówienia, bzdury ekonomiczne, ale nie wybaczą strzelania do tłumu ostrą amunicją. Tego nie wolno robić, i każdy przywódca, który do tego dopuścił, powinien zostać rozstrzelany.
    O Jaruzelskim już pisałem w odpowiedzi Anabell, on miał za uszami naprawdę sporo.
    Gomułka nie nosił nienawiści w sercu do Niemców, w 1956 roku nie zgodził się, aby jeńcy niemieccy pracowali w kopalniach nie tylko węgla, ale i uranu.

  4. @ Torlin,

    „Do dzisiaj zresztą nie wiadomo, kto wydał ten rozkaz. ”

    Jak sam piszesz, nie wiadomo kto a obciazasz Jaruzelskiego. Nie jest moim zamiarem usprawiedliwianie wydarzen na Wybrzezu ale sprowadzasz rzecz do jednej osoby.
    Juz to kiedys dyskutowalismy. Okres od 1945 do 1989 roku i glowne osobowosci tego czasu czekaja na szczegolowe analizy i oceny. Nie jestem przekonany bysmy doczekali sie tego w Polsce obecnych czasow, moze , jak to bylo moim doswiadczeniem, badacze w innym kraju.
    Jeszcze o Gomulce. Jego oficjalny stosunek do Niemiec nie byl osobisty. Byl stosunkiem polityka, znajacego realia wielkiej polityki. Widzisz, do momentu uloazenia stosunkow z RFN a nawet pozniej na Zachodzie ( wlasciwie bez wyjatku) polskie tereny uzyskane po II w.s. byly systematycznie oznaczane jako „pod tymczasowa administracja polska”. O ile szersze spoleczenstwo polskie z tego nie zdawalo sobie sprawy, polskie wladze byly tego z pewnoscia swiadome. To byl dla Polski grozny precedens – wschodnie ziemie IIRP nie byly „pod tymczasowa administracja ZSRR”. NRD probowalo „wyluskac” od Polski Szczecin. W powaznym pismie brytyjskim w polowie lat 80-ukazal sie artykul, ktory okreslal polska – niemiecka granice na Odrze jako nielogiczna i przewidywal, ze stanie sie ona przyczyna wojny w Europie. Akurat w tej sprawie polscy politycy PRL, Gomulka w szczegolnosci, mieli dobre wyczucie.

    Pozdrawiam

  5. Masz rację Vandermerwe, tylko łączysz dwie sprawy, których nie można połączyć: Wybrzeża z 1979 roku, i stosunku do Niemiec.
    Piszę wyraźnie, że do dzisiaj nie wiadomo, kto wydal rozkaz strzelania ostrą amunicją, ale Gomułka był najważniejszą osobą w państwie, a Jaruzelski był ministrem obrony narodowej. Koniec, kropka, nie mam zamiaru więcej pisać na ten temat. Obydwaj musieli wiedzieć, i nawet jeżeli oni nie zadecydowali, to nie zaprotestowali.
    Co innego Niemcy. Bardzo słusznie piszesz o terenach tymczasowo będących pod polską administracją. NRD próbowało „wyłuskać” Szczecin, ale było tuż po wojnie, inna rzecz, że argument mieli wspaniały: „granica jest na Odrze i Nysie. Koniec. kropka.”. A Szczecin leży po zachodniej stronie Odry.
    Mało kto pamięta, ale układ 2+4 był niesłychanie upierdliwy w uzgadnianiu, Niemcy broniły się jak lew (Kohl), żeby tylko nie uznać granicy polsko-niemieckiej jako ostatecznej i nienaruszalnej, a jako koronny argument rzucali: „Żaden rząd niemiecki nie może dziś uznać granicy Odra-Nysa w imieniu całych Niemiec, które dopiero powstaną w przyszłości”. Wielkim sukcesem Mazowieckiego, Skubiszewskiego i Wałęsy było to, że Niemcy podpisały ten dokument, a wcześniej, że w ogóle Polacy zostali zaproszeni.

  6. Przyznam, że nie czuję sentymentu do czasów nieboszczki komuny a nawet wprost przeciwnie, bo był to czas stracony niezależnie od tego, że zapewne jakieś tam umowne pozytywy z pewnością dałoby się odnotować. Tym samym tzw. „bohaterowie” tamtego okresu czy się tego chce, czy też nie chce mieli najzwyczajniej wymiar marionetkowy. Nawet tragiczny, powiedziałbym, bo przecież wszelkie decyzje i przyzwolenia na takie lub inne zwroty akcji zapadały gdzie indziej. A biografie tychże „bohaterów”… Jak wiadomo papier jest cierpliwy, co w niczym nie zmienia prawdy o tamtym okresie.

  7. Wydaje mi się sądząc z naszej historii, to Polska tak na dobrą sprawę sama z siebie za dużo nie miała nic do powiedzenia.
    Jej historia i byt właściwie opiera się na zbiegu okoliczności tj. na tym w jakich relacjach między sobą są główni gracze i kto sobie w ramach swojej polityki Polska pokrywa.
    Polska najwyżej dostaje jakieś tam ochlapy z lewej lub prawej strony sceny światowej lub nic.
    O tym ,że nie znaczymy nic i nic nie wnosimy w światowa rozgrywkę , świadczy choćby to , jak łatwo było nas unicestwić jako kraj aż na 200 lat.
    Tak po 1 w.s. , jak im po drugiej 2 w.s. , do władzy dochodzą politycy , którzy tak naprawdę marionetkami innych. Zastanawiam się tylko ,czy swoim sprytem chcą ugrać coś dla kraju , czy tylko dla siebie ?..
    Podejrzewam to drugie. Teraz to jak w miedzywojniu, współczuję tym co się będą tego okresu uczyć w dalekiej przyszłości , jeżeli w ogóle będzie się ktoś uczył historii Polski. 😉

  8. @ szczur z loch ness,

    „..że zapewne jakieś tam umowne pozytywy z pewnością dałoby się odnotować.”

    Odnosnie pozytywow, dla niektorych nie byly umowne, byly calkiem realne i wymierne. Zapewne odnosi sie to do sporej czesci polskiego spoleczenstwa,ktore wyszlo z II wojny swiatowej. Z gory uprzedzam. Akurat moja rodzina, po jednej i drugiej stronie, w wyniku zmian jakie zaszly po 1945 roku poniosla nieodwracalne straty.

  9. Niestety, nie mogę się z Wami zgodzić.
    ———————
    Julu!
    Napisanie, że Polska była unicestwiona przez 200 lat jest grubą przesadą. Ty liczysz od zaborów do 1989 roku? Po drugie – jak możesz napisać, że: „po 1 w.s.(…) do władzy dochodzą politycy, którzy (są) tak naprawdę marionetkami innych”. To niby kto był marionetką? Piłsudski? Dmowski? Paderewski? Moraczewski? Daszyński? Niepodległości w 1918 roku nikt nam nie dał w prezencie.
    „na tym, w jakich relacjach między sobą są główni gracze i kto sobie w ramach swojej polityki Polska pokrywa” – tak, ale tak jest na całym świecie. Głównym przysłowiem politycznym Meksykanów jest: „Nieszczęśliwa jest ta nasza ojczyzna, za daleko od Boga, a za blisko Stanów Zjednoczonych”. Chciałem zauważyć, że przez prawie 500 lat (400 z dokładką) to Polska była tym głównym graczem.
    —————-
    Szczurku!
    Z Tobą również się nie mogę zgodzić. Takie określenie jak „czas stracony” mógłby ujść jakiemuś dwudziestokilkulatkowi, dla którego Gomułka, Gierek czy Jaruzelski to wszystko jedna postać,a przykłady z komuny brane są z filmów Barei. Może nie masz duszy historyka, ale to były bardzo barwne postaci, działy się niesłychane wydarzenia, tak że skwitowanie wszystkiego, że są to marionetki, spłaszcza wymiar historyczny. Dla przykładu przekazanie Polsce Szczecina, sprawa przynależności do Polski Białowieży, wymiana ziem, czy wspomniane powyżej ciężkie rozmowy Gomułki z Chruszczowem.
    Jako analogię mogę napisać, że identycznie protestowałbym po napisaniu przez Ciebie, że hitleryzmem i Adolfem Hitlerem nie warto się zajmować, bo to były straszne czasy, a on był mordercą.
    Twoje fragmenty przypominają Julę: „tzw. „bohaterowie” tamtego okresu (…) mieli najzwyczajniej wymiar marionetkowy”. Nigdy Gomułki nie można (i nie wolno) nazwać marionetką, był to jedyny człowiek, który mógł się postawić towarzyszom radzieckim – pamiętaj, że żyliśmy wtedy w określonej sytuacji politycznej, i albo by nas nie było (16 republika, czy 17-sta – Ugrofinowie), albo trzeba było postawić na takiego człowieka, który towarzyszom radzieckim zdoła coś wyszarpnąć. Albo jeszcze mogliśmy pójść do lasu, aby nas wyklęli.

  10. Vandermerwe!
    Już po napisaniu poprzedniego komentarza i opublikowaniu go zobaczyłem Twój. Nie bardzo chciałem pisać o tym, bo to byłby pewnikiem dwusetny ten sam tekst, ale widzę, że to trzeba powtarzać w każdym momencie historycznym. Zmiany społeczne, jakimi poskutkowały lata 1944-49, nie da się ocenić negatywnie. Był to wspaniały, cudowny okres dla milionów ludzi bez pracy, mieszkań, edukacji, opieki zdrowotnej. Ja już to tyle razy pisałem, że nie chciałem się powtarzać – a jak – tak jak i Ty Vandermerwe – na tych zmianach tylko straciłem (tak jak identycznie w 1989 roku, popierałem zmiany, a jednocześnie osobiście na nich traciłem).

  11. Torlinie, deprecjonowanie i obrażanie osób, które myślą inaczej niż Ty to rzecz nie nowa, jednakowoż stwierdzenie że poznawałem swoje własne życie na filmach Barei to jednak o jeden omost za daleko. Doskonale pamiętam Gomułkę. Przykro mi ale nie przekonasz mnie abym docenił opiewany przez Ciebie geniusz, intelekt, bohaterstwo, czy też niezwykły talent polityczny tow. Wiesława. Nie on o tym wszystkim decydował a nawet jeśli coś uzyskał to widocznie były to sprawy bez znaczenia dla całości imperium sowieckiego i Moskwy. W innym przypadku tow. Wiesław bardzo szybko przestałby, takim lub innym sposobem, być namiestnikiem uczynionym aby czuwał nad porządkiem w jednym z wielu krajów satelickich. Był marionetką w tych wszystkich grach powtórzę. Z definicji oznacza to, że ktoś inny pociągał za sznurki. Tyle to słowo oznacza i tak zostało użyte. A, że niewygodnie do Twoich tez nic na to nie poradzę. To, że żył skromnie w przeciwieństwie do partyjnego otoczenia, nie czyni z niego męża stanu. Druga kwestia, to pozytywy ze słusznie minionego ustroju. Toż Polska nie była samotną wyspą na oceanie i wystarczy porównać rozwój cywilizacyjny, gospodarczy i jakikolwiek inny po II w.ś. krajów zachodnioeuropejskich oraz siermiężność bloku wschodniego. To czas stracony, niejako w relacji. Nie kwestionuję i nikt normalny ne kwestionuje, że startowaliśmy z bardzo niskiego pułapu, analfabetyzmu, biedy, czy wręcz zacofania. Tak było, tylko co z tego? Mamy teraz gloryfikować tzw. sztandarowe zdobycze socjalizmu? Wicie, rozumiecie, bo ja nie rozumiem. I zapewniam, że niezależnie od kolejnych wycieczek ad persona i pouczania nie zrozumiem z pełnym szacunkiem dla Twoich poglądów..

  12. Torlin,
    Nie, ja liczę czas zaborów , bo wtedy nie było nas na mapie az do 1918r, czyli nowego porządku w świecie.

    Splot wydarzeń związanych z I w.s. , zmiany w związku z tym w Europie. Upadek naszych zaborców , pozwolił zaistnieć tym panom wymienionym przez Ciebie w polityce Polski i to na króciutko , bo II w.s . pokazala , ze w tydzień juz bylo po naszej obronie i po naszym istnieniu na mapie.

    Po drugiej w.s. tj. od 1945 znowu jesteśmy na mapie i skoro j. urzędowym był polski , to moim zdaniem istnielismy jako państwo i chyba nadal istniejemy , tak ?..

    Gospodarka tylko nam sie zmienila ,choć ciągle jeszcze korzystamy z dóbr z czasów „zdobyczy socjalizmu” , choć kocyk do dzielenia coraz krótszy .

    Ja tylko zaznaczam , ze my sobie sami tego nie wywalczylismy , to wszystko bylo spowodowane zmianami swiatowymi w gospodarce światowej.

    Mysle , ze to jeszcze nie koniec zmian, ze chyba zanosi sie znowu na olbrzymie roszady swiatowe , nawet ze zmiana kolejnych granic , panstw – a kolejnej zamianie przodujacych liderow swiatowych.

    Wystarczy , że nastąpi kolejna dekada, wymiana polityków i te zmiany nastąpią, bo inne będą potrzeby ludzi , kolejnego pokolenia.

    Dziewietnastowieczny patriotyzm przechodzi powoli do lamusa łącznie z postrzeganiem obecnych religii.

    Polska moze istniec lub nie. Nie wnosi nic istotnego dla rozwoju światowego ze swojej kultury. Uwazam ,że u nas wszystko wtórne i z opóźnieniem.
    😉

  13. Torlin,
    Ja liczę lata od I rozbioru od 1772r Polski do 1918r.
    Czyli ok. 146 lat + 5 lat okupacją hitlerowska , to ok. 145 lat. 😉 Oficjalnie podobno liczy się rok po 3 rozbiorze, czyli 123 lata , bez śladu na mapie !..
    Historia, to nauka bardzo subiektywna – zwłaszcza , że pewne informacje mogą być podawane do publicznej wiadomości dopiero po np. 70 latach.
    Jak to się mówi, ” zwycięscy piszą historię na swoją modłę , przegrani nie istnieja. „.. Interpretacja tych samych faktow bywa rozna.
    I można powiedzieć za J.Tischnerem ,że.. „góralska teoria poznania mówi ,że są trzy prawdy : swienta prawda , tys prowda i gowno prawda.”.
    Myślę, że historia Polski byłaby taka sama , czy byliby Ci panowie , czy nie , wynika to po prostu z naszego położenia geopolitycznego. Żaden z sąsiadów nie pozwoli w całości nami zawlaszczyc drugiemu. Chyba , że się podzielą nami, co może się stać w przyszłości.

  14. Julu!
    Ja już nie mam siły. Zostajemy przy swoich zdaniach.
    ————
    Szczurku!
    Zlituj się, za co Ty się obrażasz. Jeżeli czujesz się urażony, to bardzo, ale to bardzo Cię przepraszam, ale ja naprawdę nie wiem, o co Ci chodzi. Czytam ten swój wpis już trzeci raz i nie rozumiem Twoich zarzutów.

  15. Zacny Torlinie, spokojnie i bez nerwów, bo nawet do głowy mi nie przyszło obrażać się a tym bardziej w kwestii tow. Wiesława. Bardziej zdziwiłem się a po części rozbawiłem, czytając. Takie osoby jak Gomułka były bardzo przydatne Moskwie, bo tworzyły pozór istnienia niezależnych i suwerennych państw nazwijmy to „zaprzyjaźnionych”, co niezależnie od liczby głosów w organizacjach międzynarodowych dawało szereg innych możliwości dyplomatycznych i gospodarczych. Napisałeś w notce o niezapowiedzianej wizycie. A komu Rosjanie mieli się zapowiadać, skoro byli u siebie? Pilnowali jedynie aby sytuacja nie wymknęła się kontroli. Na co też mieli proste sposoby mając w państwach bloku wschodniego wojska, czy też usuwając nazbyt rozbrykanych przywódców przewrotami pałacowymi. Powiadam Ci swoistego rodzaju niesubordynacja Polski była dla Rosjan w aspekcie międzynarodowym nawet wygodna. Tworzyło to pozory, bo był to teatr kukiełkowy. Oczywiście wraz z czasem sytuacja ulegała zmianie i jeśli już wskazywać postać najbardziej historycznie interesującą, skoro nawiązujesz do aspektu historii to był to gen. Jaruzelski. O jego intencjach, planach oraz o czym rozmawiał w Moskwie, z zachodnimi dyplomatami, czy chociażby z Papieżem tak naprawdę niewiele wiadomo. W reasumpcji napiszę tak. Żaden z pierwszych sekretarzy nie był postacią kryształową. Ani jeden z nich niczego do historii nie wniósł z wyłączeniem trzymania niepokornego kraju a zarazem rosyjskiej quasi „republiki” za mordę. To nie jest z pewnością powód do obrażania się a najzwyczajniej inny punkt widzenia. Jednocześnie dopuszczam, że można to oceniać inaczej, czy też wiedzieć na ten temat więcej. Dopuść również taką możliwość i dajmy spokój, bo nie ma o co kopii kruszyć a zwłaszcza o tow. „wicie rozumicie”.
    Serdeczności

  16. Kamień z serca. Twój komentarz tak brzmiał groźnie, że aż się przestraszyłem. Mam ciągle jednak wrażenie, że Ty walczysz nie z moją notką, ale swoim wyobrażeniem o mojej pisaninie. Otóż, biorąc zusammen do kupy obydwa Twoje komentarze:
    1. „poznawałem swoje własne życie na filmach Barei” – otóż ja napisałem ten tekst o przysłowiowym dwudziestokilkulatku,
    2. „opiewany przez Ciebie geniusz, intelekt, bohaterstwo, czy też niezwykły talent polityczny tow. Wiesława” – zlituj się, gdzie ja to napisałem?
    3. ” To, że żył skromnie” – w ogóle nie używałem tego argumentu,
    I tak dalej, nie chce mi się już.
    Widzisz, mamy dwa różne podejścia do tematu, Twoje – to wszystko marionetki, nic nieznaczące, pociągane za sznurki, dla mnie to są barwne postacie usiłujące działać samodzielnie w ramach ustroju. Niektórzy są straszni (Honecker), a inni poszli za daleko (Dubček).
    Co do Gomułki mylisz się całkowicie, I sekretarzem został wbrew Moskwie, i był na tyle sprytny, że załatwił sobie u towarzyszy chińskich brak inwazji radzieckiej na nasz kraj. Jeżeli ruscy, jak piszesz: „A komu Rosjanie mieli się zapowiadać, skoro byli u siebie?” – byli u siebie, to dlaczego nie weszli tak po prostu na posiedzenie KC, dlaczego pozwolili na wyrzucenie Rokossowskiego, na utrzymanie prywatnej własności rolnej, dlaczego reagowali wściekłością na żądanie wręcz Gomułki, aby przeprosili Polskę za czasy stalinowskie, a pasja wzrosła, gdy Gomułka stwierdził, że robotnicy poznańscy mieli rację.
    Widzisz Szczurku, jestem byłym historykiem, przekopałem i przeczytałem mnóstwo dokumentów, w tym rosyjskich, o tym okresie. Przeczytałem całe tomy dokumentów stosunków politycznych polsko-radzieckich, i wierz mi, jest to fascynująca lektura. Oczywiście, można stwierdzić: „to wszystko marionetki”, Ale dla mnie to jest straszne spłaszczenie tematu.
    Tu jest jest jeszcze bardzo ważna kwestia, o której się zapomina, to jest różnica pomiędzy komunistami przedwojennymi, będącymi w Polsce podczas okupacji, i towarzyszami przysłanymi ze Związku Radzieckiego. Obydwie grupy się nie znosiły, Gomułka od 1941 roku nie miał zaufania Moskwy, założenie Krajowej Rady Narodowej było kontrą na założenie Związek Patriotów Polskich. To Gomułka powiedział słynne zdanie: „Tworząc KRN, PPR wychodzi z założenia, że w sprawach dotyczących kraju mogą decydować tylko czynniki wyłonione w kraju lub przez kraj powołane”.
    Na koniec Drogi Szczurku pozwolę sobie skopiować z Wiki dwie opinie, jedna mojego guru, Adama Michnika: „Zawsze uważałem, że Gomułka to postać. (…) Uważałem, że to jest polski komunista prosowiecki, ale nie sowiecki. (…) Uważał, że nie ma w ogóle miejsca dla Polski antysowieckiej. Ze względu na ziemie zachodnie. Ze względu na to, że wtedy Rosjanie zagraliby inną grę. Nie na Polskę tylko na Niemcy.(…) Był państwowcem. (…) W sumie oceniam go krytycznie, uważam, że masę rzeczy spieprzył, zwłaszcza po 1956 r., kiedy nie wykorzystał szans na zmiany. Ale nigdy nie zapomnę, że w 1956 r. był bohaterem narodowym. Że po nim taką popularność w narodzie mieli już tylko Wojtyła i Wałęsa. I nikt więcej. (…) On nie był człowiekiem głupim. To na pewno nie był żaden „kosmopolita”. Bardzo dobrze wpisany w tę polską plebejską glebę. Nie był żadnym antysemitą(…) Ale nie cierpiał syndromu moskiewskich komunistów. A dużo Żydów tam było. Nie cierpiał ich, bo uważał, że są zanurzeni w doktrynerstwie i że lojalnie związani są przede wszystkim z Moskwą. Więc są szkodliwi i niebezpieczni dla sprawy komunizmu w Polsce. Bo naród ich odrzuci. (…) Zawsze uważałem, że Gomułka był niebanalny”.
    I druga – osoby całkowicie z prawej strony – Jana Olszewskiego: „To była dziwna osobowość, która miała w sobie – przy różnych niekiedy bardzo prymitywnych odruchach – element pewnej rzetelności, osobistej uczciwości. Niewątpliwie był komunistą, w niemalże idealny sposób uosabiał komunistyczne środowisko. A jednocześnie było w nim coś z naturalnej prawości polskiego chłopa. Wśród ludzi którzy w więzieniu posługiwali się grypserą miał ponoć ksywkę „Kwadratowy”. Określenie absurdalne, ale celnie oddające pewne cechy osobowości Gomułki – toporność, a jednocześnie to, że był on człowiekiem serio, który naprawdę wierzył w to co mówi; nie jest to dla niego kwestia taktycznej gry czy oportunizmu. W każdym razie nie był to człowiek zwyczajny”.
    I o to mi chodziło, Wierny Druhu. Nawet zakładając, że to były osoby, których działalność jest powszechnie potępiana, miały swoje motywy, pragnienia, działały w określonej sytuacji społeczno-politycznej. I ja w taki sposób postępuję, nie identyfikując się z tymi postaciami, badam jedynie ich postępowanie, nie zadowalając się określeniem: „to marionetki”. Bo cóż może być bardziej fascynującego dla badacza czasów komunistycznych niż np. temat: „Wanda Wasilewska a niepodległość Polski”.

  17. Torlin,
    widzę , że jesteś nonkonformista. Wyszukujesz takie postaci z naszej historii, ktore teraz sa passe. 😉
    ” Szczurek” ,wyraźnie darzy nienawiścią polskich komunistów , ale chyba bardziej Gierka niż Gomułkę, bo tego drugiego cytuje. ” Wicie, rozumiecie.”
    Chyba nie jest ze Śląska, a na pewno nie górnikiem.
    Bardziej , jeżeli o naszą historię, to przypisalabym Szczurka do pokolenia J.P.2.
    Mam nadzieję, że nie jest zwolennikiem innej opcji tj. tej związanej z naszym kolejnym guru ze zgromadzenia salezjanskiego. Taki tam współczesny biznesmen w sustanie, co doi państwo i swoich zwolenników.
    O jego związek z rodziną Czartoryskich też nie podejrzewam, bo mimo kolejnej darowizny zapisanej umowami na rzecz państwa i tak sobie odebrali kolejną zaliczkę w milionach dolarach na konta w strefie bezpodatkowej. 😂

  18. Robisz Julu jeden podstawowy błąd, mylisz zafascynowanie historyka z osobistymi poglądami. Człowiek interesujący się dla przykładu polityką społeczną lub socjalną Hitlera nie musi być jego wielbicielem, i te prace nie mają charakteru hagiograficznego.
    „Mam nadzieję, że nie jest(eś) zwolennikiem innej opcji tj. tej związanej z naszym kolejnym guru ze zgromadzenia salezjańskiego” – nie wiem, chodzi Ci o Rydzyka? Nie znam się zupełnie na sprawach religijnych, ale mnie się wydaje, że jest redemptorystą, a nie salezjaninem. Ale nie zmienia faktów, że gdybym był historykiem w 2100 roku, to byłbym zafascynowany tą postacią, i pisałbym pracę na temat: „Wpływ Ojca Rydzyka na życie polityczne i duchowe Polaków”. I to tak samo będzie się miało nijak do moich poglądów osobistych.
    I tak jak Kałużyński, który twierdził, że w nawet najgorszym filmie są sceny lub kreacje warte zauważenia, tak jak uważam, że w każdej postaci można znaleźć pozytywy, mimo że całość ich postępowania budzi niesmak i jest godne potępienia.

  19. Tak sobie myślę, że ci dwaj na zdjęciu to są warci siebie. Jeden na forum ONZ walił butem w mównicę, drugi nawet szkoły podstawowej nie miał. Obydwaj zresztą ślusarzami byli już jako dzieci.
    To ten nasz Lechu przy nich jest intelektualistą.

  20. Stokrotko!
    Chruszczow skończył uczelnię, nazywała się Всесоюзная промышленная академия (Wszechzwiązkowa akademia przemysłowa), ale była ona słaba, na poziomie szkoły średniej. Uczelnię tę stworzono w 1925 roku, aby ludzie po technikach mieli wyższe wykształcenie.
    Może oni i nie mieli wykształcenia, ale rządzili całymi narodami.

  21. Stokrotka,
    wydaje mi się , że inne czasy i nie ma sensu porównywać wykształcenia.
    To tak , jak ilość studentów w czasach średniowiecza do czasów współczesnych.
    Powiedzmy , że dzięki tej dwójce ze zdjęcia , ten kolejny mógł aż takie wykształcenie w tym kraju zdobyć i taka popularnosc .
    W prywatnej firmie nie miałby szans na przeskoczenia plota. 😂

    Torlin,
    czyli faktycznie , każdy będący na świeczniku i mający wpływy na realna władze , ma wpływ na kształtowanie się życia ludzi w danym społeczeństwie, danym kraju w określonym czasie.
    Tyle ,że ludzie od zawsze bawią się ocenianie tych VIP -w , a oni nadal niezrazeni tym , walczą o to by mieć wpływy na losy innych. Tj. walczą o władzę nad duszami.
    Jednak historia jest zapisywana i po to by uczyć się na błędach a nie koniecznie non stop je powielać , tak mi się wydaje. 😉

  22. Dla mnie Julu „historia jest zapisywana” po to, aby wiedzieć. I co najważniejsze, historyk powinien w sposób maksymalny starać się być obiektywnym, pozbawionym naleciałości współczesnych.

  23. Torlin
    Niejako przy okazji wywołany został temat komunikatywności tekstów zamieszczanych w sieci. To największy mankament wspomnianego medium niestety na tyle duży, że nader często przekaz wykraczający poza zagadnienie co było na obiad i tematy pokrewne jest skazany na klęskę. Czy tego chcemy, czy nie chcemy blogowe wpisy muszą być lakoniczne, bo nikt nie czyta postów przekraczających dwa ekrany albo czyta pobieżnie. Natomiast komentarze to tylko komentarze i kiedy rozrastają się ponad miarę łatwo się pogubić. Tym bardziej nikt nie będzie się przez to przedzierać. Chociażby temat Władysława Gomułki okazał się na tyle wielowątkowy i niejednoznaczny, że o dojściu do jakiejś konkluzji mówić tu trudno. Z wyłączeniem jednej, że każdy pozostaje przy swoim zdaniu, przy czym – jak trafnie zauważasz – owe zdania różnią się ze względu na przyjętą optykę patrzenia. Bez najmniejszych wątpliwości Gomułka wiernie realizował główną dyrektywę Moskwy aby za wszelką cenę oraz wszelkimi metodami bronić narzuconego ustroju. To był warunek niezbędny, zaś cała reszta, patrząc geopolitycznie, miała dla Kremla mniejsze znaczenie. Całkiem inną kwestią jest jak sobie Moskwa radziła w określonych sytuacjach pojawiających się w krajach bloku wschodniego. Biorąc pod uwagę coraz większe zróżnicowanie wspomnianych krajów, w rozumieniu ideologicznym, radziła sobie marnie. Stąd pewnie wymuszało to takie lub inne ustępstwa. Czyli pojawia się kolejny wątek a mianowicie na ile spryt i cechy osobowościowe Gomułki pozwalały na skuteczne rozgrywanie i lawirowanie a na ile był to wynik nieporadności samego Kremla. W każdym razie jeśli sprawy szły zbyt daleko Moskwa ratowała się rozwiązaniami siłowymi (chociażby Czechosłowacja). Temat jest oczywiście ciekawy ale ze względu na przestrzeń, w której przyszło nam się poruszać – jak już wspomniałem – niemożliwy do zamknięcia jednoznaczną konkluzją.
    Serdeczności i może się ociepli na tyle aby coś upiec na grillu 🙂

    Jula
    Niestety nie zgadłaś. Jeśli już to jestem dzieckiem Jarocina hehehehe 🙂

  24. Torlin,
    Historyk zafascynowany w 2100 r zakonnikiem Rydzykiem ?..
    Kim , czym ?.. – to klasyczny hochsztapler.
    Bardziej bym była ciekawa, dlaczego w przeciwieństwie do Niemiec, bo tam podobno zaczął ten swój podejrzany interes , dopiero w Polsce mógł się tak rozwinąć. Dlaczego w naszym kraju trafił na tak podatny, grunt ?..
    Z Niemiec musiał cichaczem zmykać , podpisując jakieś papiery , tajemnicze umowy, pod groźbą aresztu.
    W USA za niepłacenie podatków by dawno siedział za kratkami , skazany na kilkaset lat. Życia by mu niestarczylo ?..
    Tam, też różne guru relijne dochodzą do dużych pieniędzy , równo strzyzac swoje owieczki, ale w przypadku niejasności, państwo wkracza na ich teren i ściga za przekręty finansowe.
    Żadna czarna kiecka, zaden immunitet ich nie chroni.
    Może dlatego, że tam jest różnorodność tych odlamow wiary chrzescijanskiej ?..
    Żadna religia nie ma tam aż takiego wpływu na władzę , zwłaszcza kk, tak myślę.
    Bo w Polsce, to każda władza laicka zaczyna swoje rządy od kajania się , przed najwyższymi władzami reprezentującym Watykan w Polsce.
    Państwo ” demokratyczne” kaja się w geście holdownika ,temu feudalnemu państwu.😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: