Napisane przez: torlin | 16/10/2018

O religii, nauce, oszustwie, bogaceniu się i ciekawości ludzkiej na wesoło na 149 rocznicę

A w Księdze Rodzaju (6.4) stoi napisane: „A w owych czasach byli na ziemi giganci”. Fundamentaliści, wierzący w każde słowo Biblii, i dyskusje z nimi na spotkaniach Metodystów tak zdenerwowały George’a Hulla, właściciela sklepu tytoniowego w Nowym Jorku, że postanowił zakpić z jednego z adwersarzy. Zatrudnił ludzi do wydobycia 10-metrowego bloku gipsu w Fort Dodge w stanie Iowa, oszukując, że jest przeznaczony na pomnik Abrahama Lincolna w Nowym Jorku. Wysłał ten blok do Chicago, gdzie niemiecki kamieniarz Edward Burghardt wyrzeźbił kolosa na podobieństwo człowieka. Włożył również sporo wysiłku, aby olbrzym wyglądał na stary i zwietrzały, nawet powierzchnia olbrzyma została pobita stalowymi drutami tkwiącymi w desce w celu zasymulowania porów. W listopadzie 1868 roku Hull przetransportował olbrzyma koleją do gospodarstwa jego kuzyna, Williama Newella. Do tego czasu wydał 2 600 USD na oszustwo (prawie równowartość 48 000 USD w 2017 r.,).

W dn. 16 października 1869 roku czyli dokładnie 149 lat temu, gigant został „znaleziony” podczas kopania studni. Newell ustawił namiot nad olbrzymem i naliczał 25 centów od ludzi, którzy chcieli go zobaczyć, a dwa dni później podniósł cenę do 50 centów. Widzowie ustawiali się w kolejce. Tymczasem ludzie zdrowo myślący mieli ubaw po pachy, archeolodzy od razu powiedzieli, że to fałszywka, geolodzy stwierdzili, że tylko głupiec w tym miejscu kopałby studnię, a niektórzy teolodzy i kaznodzieje bronili jednak jego autentyczności.

Ostatecznie Hull sprzedał swój udział w wysokości 23 000 USD (równowartość 445 000 USD w 2017 r.) spółce pięciu mężczyzn kierowanych przez Davida Hannuma. Ci przenieśli go na wystawę w Syracuse w Nowym Jorku, a gigant przyciągnął takie tłumy, że showman P. T. Barnum zaoferował Hannumowi 50 000 $ za jego odsprzedanie. Ponieważ ten odmówił, wynajął mężczyznę, by stworzył replikę gipsową, a następnie pokazał swojego olbrzyma w Nowym Jorku, twierdząc, że to ten jest prawdziwym olbrzymem, a gigant z Cardiff oszustem. Fałszywa kopia Barnuma przyciągnęły większy tłum niż oryginalny falsyfikat, gdy obaj wystawiali swoje olbrzymy zaledwie kilka przecznic od siebie w Nowym Jorku.

Hannum pozwał Barnuma do sądu za to, że ten nazwał jego giganta fałszywym, ale wszystko zmieniło się w dn. 10 grudnia 1869 r., gdy Hull wyznał wszystko prasie, a 2 lutego 1870 r. sąd miał nieprawdopodobną radochę orzekając, że Barnum nie może zostać pozwany o uznanie fałszywego giganta za fałszywego.

Ale niestety musimy przy tym wesołym temacie postawić kilka pytań, czy przeciętny człowiek ma prawo spojrzeć na dowody i decydować, co jest prawdą? Jaki jest autorytet nauki? Czy Biblię należy rozumieć dosłownie? Humbugi były formą rozrywki w II połowie XIX wieku – aby „spektakularnie przedstawić zasadę niepewności wiedzy”, czyżby dziś była to forma polityki? I ile oni wszyscy na tym gigancie zarobili? Wszyscy dorobili się fortun. Najciekawsze jest to, że jest on w dalszym ciągu wystawiany współcześnie na Wystawie Rolniczej w Cooperstown, NY. Zanim zacznę krytykować oglądających przypomnę sobie, że sam jeździłem do Werony zobaczyć m.in. dom Julii i dom Romea. A tak nawiasem mówiąc, do dzisiaj są wątpliwości, czy na Wystawie Rolniczej jest Gigant  Hannuma czy Barnuma? Ciekawe 😉


Responses

  1. „Czy przeciętny człowiek ma prawo spojrzeć na dowody i decydować, co jest prawdą?”

    Co rozumiesz przez „ma prawo”? Przeciętny człowiek to po prostu robi i nikt mu przecież tego nie może zabronić.
    Autorytet nauki pulsuje. Obecnie mamy okres nasilenia irracjonalizmu, co wiąże się moim zdaniem z rozwojem techniki, a zwłaszcza Internetem. Jak nigdy wcześniej łatwe i tanie jest rozpowszechnianie dowolnych bzdur, a przeciętny człowiek ma trudności z odróżnieniem ich od rzetelnej wiedzy, ponieważ jedno i drugie jest podawane w „naukowym” sosie. Dawniej też istniały towarzystwa płaskiej ziemi i temu podobne, ale ich przekaz nie miał tak dużego zasięgu. Niemałe znaczenie ma też ogólny cywilizacyjny pesymizm. Nikt dziś nie wierzy, tak jak na przykład w drugiej połowie XIX wieku, że idziemy ku wspaniałej przyszłości, którą zgotuje nam przede wszystkim postęp nauki.
    A na marginesie: czy te gipsowe giganty podawano za skamielinę żywych istot? Przecież sprawdzić, z czego je zrobiono, było nietrudno.

  2. Ale szybko zareagowałeś Pawle. Miło mi. Co do podstawowego tematu poruszonego przez Ciebie uważam, że przez wieki to się nie zmieniło, jest stała procentowo grupa ludzi wierząca w każdą bzdurę. Dawniej, mimo braku Internetu, ludzie wierzyli powszechnie w rodzące się garnki, białe damy i zamianę człowieka w wilka albo ołów w złoto.
    Na ostatnie pytanie nie potrafię odpowiedzieć, w moich źródłach nie ma na ten temat ani słowa.

  3. To ten gigant był niczym Kolos Rodyjski.
    Ludzie nadal,lubią wierzyć cuda uczeni za pieniądze je naukowo potwierdzają. Słynne dowody Macierewicza z naszego podwórka i grupa naukowców w to wplatana. O cudach religii we współczesnym świecie to nawet nie chce pisać by nie być posadzone o obrażanie uczuć religijnych.
    Głupota i żądza pieniędzy zawsze będzie triumfowac. 😊

  4. „…jest stała procentowo grupa ludzi wierząca w każdą bzdurę.”

    Owszem, ale zmienny jest klimat intelektualny. W wieku Oświecenia i później w drugiej połowie XIX wieku powszechna była wiara w potęgę nauki i trudniej było lansować bzdury, jeśli nauka je negowała. Oczywiście dotyczy to warstwy jako tako oświeconej, bo do prostego wieśniaka tezy naukowe w ogóle wtedy nie docierały.

  5. Julu!
    Zdanie „Głupota i żądza pieniędzy zawsze będzie triumfować” jest nawet na powyższym przykładzie łatwe do obalenia. No bo co zrobił Hull? Zażartował. Czy się kierował rządzą zysku? Chyba nie, skoro władował tyle pieniędzy w dowcip, a nie mógł przewidzieć, że zarobi fortunę. Czy oglądający byli głupi? Można tak sądzić do momentu wyjawienia prawdy przez Hulla, później o idiotyzm nie można ich podejrzewać.
    —————–
    Pawle!
    Naukowcy mają jedną wadę, taką samą jak inteligencja, wszędzie widzi uwarunkowania. Żartem można powiedzieć, że nie podadzą nawet temperatury, bo ona zależy od wysokości n.p.m.., ciśnienia itp. W dyskusji z tamtą stroną słyszy się często ogólniki (Piłsudski był cudowny), tymczasem inteligent przez co najmniej pół godziny będzie tłumaczył, że to jest prawda i nieprawda zarazem.
    Nauka nie podaje łatwych, chwytliwych rozwiązań. Powiedz mi szczerze, wiedziałbyś, że Ziemia krąży wokół słońca, gdyby Ci nikt nigdy w życiu o tym nie powiedział?

  6. A to, że ludzie lubią wierzyć w cuda ?… jest do obalenia, nawet na tym przykładzie . Szli i płacili za gapienie się na coś . Sami nie wiedzieli na co. 😉

  7. Czy sprawa dotarlaby do sa da, gdyby nie spór o zyski.
    To coś że współczesności, kupiony za miliony obraz , który zniknął. 😉

  8. „Naukowcy mają jedną wadę, taką samą jak inteligencja, wszędzie widzi uwarunkowania.”

    Dlaczego uważasz, że to jest wada?
    Ten sposób myślenia nie sprawdza się może tylko w sytuacjach podbramkowych, kiedy potrzebne jest radykalne i zdecydowane działanie. Bo żeby tak działać, trzeba mocno wierzyć, że ma się rację. Ale to są sytuacje stosunkowo rzadkie.
    To mi przypomina, jaką pogardą darzyli bolszewicy „zgniłą, ślamazarną inteligencję”, która podczas rosyjskiej wojny domowej nie opowiadała się jednoznacznie za jedną ze stron. Więcej szacunku mieli dla swoich „białych” przeciwników.

  9. Julu!
    Rzeczywiście, ci dwaj to z chęci zysku. Ale Hull? Narobił bałaganu, dorobił się i pewnikiem śmiał się w kułak.
    ————–
    Pawle!
    Mnie chodzi o to, że ludzie prostsi rzucają hasełka, a inteligent musi się tłumaczyć. Łatwo jest powiedzieć: „Żydzi przerabiają dzieci na macę”, trudniej jest udowodnić, że to nieprawda, bo zaczniemy wchodzić w skład chemiczny, a raczej niezgodność składu. Wytłumaczenie, że nie wszyscy rudzi są fałszywi również zabiera dość sporo czasu.
    Wszystko zależy również od aktualnej sytuacji (jak z tym kręceniem się Słońca dookoła Ziemi,i niech mi nikt nie mówi, że to nieprawda, sam widziałem zachodzące słońce 😉 ), patrz, co się stało z osądami na temat globalnego ocieplenia. W zeszłym roku absolutnie dominowały głosy „memowe”, kpiące, robiące z naukowców debili, w tym cisza absolutna. Jak podpiekło, jak nie było w ogóle deszczu – inna rzecz, że ta pogoda wariuje, w zeszłym roku mieliśmy z kolei pola ryżowe.
    Naukowcy mają te same problemy z wytłumaczeniem się jak inteligencja.

  10. „Ludzie prostsi rzucają hasełka, a inteligent musi się tłumaczyć.”
    Rewelacja na miarę Himilsbacha

  11. Piotrusiu!
    Uwielbiałem go, nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego on mnie tak lubił, byłem w końcu całkowicie z innej bajki. Nazywał mnie „Siekierka”, też nie wiem dlaczego.
    Pewnikiem przesiąkłem 😉

  12. O! To chyba nawet lepiej udokumentowana fałszywka niż całun turyński 😛

    > „czy przeciętny człowiek ma prawo spojrzeć na dowody i decydować, co jest prawdą?”
    Z jednej strony uczciwość popularyzatorów nauki nakazywałaby przekonywać do dowodów.
    Z drugiej strony, trudno bez lat studiów sprawdzić poprawność argumentów.

    > „Humbugi były formą rozrywki w II połowie XIX wieku – aby „spektakularnie przedstawić zasadę niepewności wiedzy”, czyżby dziś była to forma polityki?”
    Raczej zatarła się odpowiedzialność za słowa i poczucie wolności „opiniowania”, które to opinie decydują o prawdzie i fałszu faktów. Nie powiedziałbym, że to forma polityki, raczej nieprzygotowania przez szkoły do życia we współczesnym świecie. Cóż, uczyliśmy się, gdy nikt nie miał w domu internetu…

  13. Już się PAK-u za Tobą stęskniłem, myślałem że zaginąłeś w akcji. Masz oczywiście rację, już kiedyś pisałem, że ja – człowiek znający historię – miałem kłopoty z odsianiem plew od ziarna. Siadasz przed YouTubem, włączasz dla przykładu „Polska Średniowieczna”, i masz spis jakichś ludków, którzy mówią na ten temat. Ja to chociaż szukam znanych nazwisk, np. Samsonowicz, ale młody człowiek włącza pierwszy z brzegu film i słyszy takie bzdury, że człowiek łapie się za głowę. Tam wszystko jest wymieszane dokumentnie, nie można po obrazku poznać, jaka będzie treść. W Wikipedii, lepiej, gorzej, ale jest to pilnowane, tu – pełna wolnoamerykanka.

  14. Kult cargo:
    „Kulty cargo powstałe w XX wieku na wyspach Pacyfiku pokazują nam w jaki sposób tysiące lat temu prymitywni technologicznie ludzie mogli postrzegać przybywające istoty pozaziemskie za bogów. Mieszkańcy wysp Pacyfiku widząc startujące i lądujące samoloty wznoszące się w powietrzu, nie mogli zrozumieć w jaki sposób jest to możliwe więc uznawali te ‚wielkie metalowe srebrne ptaki’ za coś boskiego. Pilotów i wojskowych, którzy wychodzili z pokładu samolotów, tubylcy uznawali albo za istoty boskie, albo też za pośredników wysłanych do nich przez bogów. Często żołnierze czy piloci przychodzili do tubylców i wręczali im drobne podarki w postaci czekolady, zegarków, butów czy butelek z napojami. Wszystkie te prezenty były nazywane przez tubylców określeniem ‚cargo’, czyli ‚ładunek/towar’. Za każdym razem gdy samoloty oddalały się z wyspy, tubylcy godzinami wypatrywali w niebo oczekując ich powrotu, bo wiązało się to z kolejną porcją podarunków od bogów….”

    Moim zdaniem jedyną metodą aby nie dać się omamić innym, jest poszerzanie swojej wiedzy. W 100% nas to nie zabezpieczy, ale na pewno w dużej części.

  15. Torlin,
    Hull zrobił kawał swoim oponentów no i przy tym przypadkiemm nieźle zarobił.

    Tak się zastanawiam czy inni oszukując dla zysku też nieźle się bawią , że kogoś tam zrobili w ” jajo ” ?..

    No a potem to się rozkręca i przyjmuje dowolną wersję ” prawdy góralskiej Tischnera „.

    Komedia staje się tragedią, jak to w życiu niestety. Po prostu farsa.

  16. Mario!
    Lubię poszerzać swoją wiedzę 😀
    ————-
    Julu!
    Komedia nie zawsze staje się tragedią, wybacz. 🙂 I nie zawsze przekształca się w farsę, jest to dla mnie za daleko idące uogólnienie.

  17. @mario:
    Jest jeden problem — trzeba komuś zaufać w tym poszerzaniu. Bo w księgarniu, a tym bardziej internecie, mamy pełny supermarket produktów wiedzopodobnych.

  18. Paku4

    Zaufać można jedynie sobie, na podstawie tego, co już się wie.

    Jeśli chodzi o innych, ja zdaję się na intuicję.
    W zależności od dostępnych danych, albo ktoś mnie do siebie przekonuje, albo nie.
    Zdarza się również, że wykorzystuję część cudzej wiedzy – bo całość jest nieprzekonywująca.
    Staram się jak mogę, odsiewać ziarno od plew – jest to trudne.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: