Napisane przez: torlin | 23/10/2018

Babska i chłopska literatura

Dorwałem się do książki Kasi Nosowskiej „A ja żem jej powiedziała….” i powiem szczerze, że przeczytałem jednym tchem. I byłem nią zachwycony. Wspaniale napisana, cudownym językiem, nowoczesnym, i wokalistka Hey porusza tak delikatnie tematy, na których przejechało się mnóstwo pisarzy. Powiedziałem do córy: „I zobacz, zachwycony jestem babską literaturą”.  A na to Ania: „a jaka to jest chłopska literatura?” I szczerze mówiąc zgłupiałem.

Bo o babskiej literaturze jest raczej łatwo powiedzieć, widzę, co pożyczają kobiety w bibliotekach, harlekiny, książki obyczajowe, co nie oznacza, że nie czytają całej literatury pozostałej. Ale co powiedzieć o mężczyznach? Czym się różni tematyka ich książek od książek czytanych przez kobiety? Jeżeli pojedziemy stereotypami, to przeciętny chłop pije piwo, rozmawia o samochodach, ogląda mecz, a rękami próbuje zrobić wstęp do seksu z jakąś panią. Tylko, jaki to ma związek z literaturą? O samochodach jeżeli czytają, to katalogi, które nie są książkami, o meczach nie czytają, chyba że w komórce wyniki, o piwie to już absolutnie nic a nic, pozostają kobiety. Kryminały, książki sesyjne, SF, dobre książki obyczajowe. Ale to wszystko czytają również kobiety.

To jak to? Jest babska literatura, a chłopskiej nie ma? Nie ma czysto naszej literatury. A może nią jest tego typu książka, którą jutro-pojutrze mam zacząć czytać: generał sir Richard Shirreff „2017 – Wojna z Rosją„.


Responses

  1. Książki o herosach wojennych. Z reguły tylko chłopcy bawią się w wojnę. Tak mają już od małego.
    Zauważyłam, że nawet tu w dyskusję o przebiegu drugiej wojny światowej i ewentualnie jej alternatywnym przebiegu , wdaja sie ” chłopy ” i to niekoniecznie historycy z zawodu.
    Czyli książki wojenno- przygodowe , gdzie nasi zabijają złych. Jakieś polityczno- sensacyjne. To zdecydowanie „chłopskie książki”. Czasami z bratem czytałam ” serie tygrysów” a on w zycie nie przeczytał ani jednej książki z serii o „Ani z Zielonego Wzgórza.” 😉

  2. Chyba trzeba na początku zauważyć, że mężczyżni generalnie dużo mniej książek czytają…
    I to są obserwacje i dane od pań bibliotekarek.

  3. Julu!
    Podstawową książkę o Ani uwielbiam, mam nawet u siebie w bibliotece, a jeszcze bardziej lubię serial nakręcony w naturalnych krajobrazach Wyspy Świętego Edwarda. Drugi tom (i film-serial) czytałem chyba dwa razy, reszta mnie niezmiernie nudziła.
    A o tych wojennych może i masz racje, która z dziewcząt będzie czytała wspomnienia Bradleya.
    —————–
    Stokrotko!
    A bo ja wiem. Widzę sporo mężczyzn w bibliotekach. Masz nawet w moim blogu mężczyzn, którzy sporo czytają.

  4. Osobiście dzielę literaturę na dobrą i złą , a nie z uwagi na płeć czytającego lub piszącego. Bo z równym zainteresowaniem przeczytam wspomnienia człowieka, który w czasie II wojny światowej pływał UBOTami jak i książkę Kasi Nosowskiej..
    No ale może to wynika z tego, że jak ktoś kiedyś szczerze powiedział o mnie, że jestem „przekobieconym facetem”. bo za wiele posługuję się logiką.
    Miłego;)

  5. Ja Anabell generalnie tak samo, nie wstydzę się czytać Anię czy Nosowską. Ale próbowałem czytać „Pięćdziesiąt twarzy Greya” i nie dałem rady (a mówi się, że mężczyźni tylko świntuszą). To samo jest z harlekinami, nie daję rady. Ale za to komedie romantyczne uwielbiam, mogę je oglądać bez końca.
    To ja z kolei jestem „przefacetowaną babą”, bo nie interesuję się samochodami, meczami piłkarskimi, piwem, nie zapijam się, nie zdradziłem żony i z wyjątkiem brody nie jestem jak małpa.

  6. @ Torlin,

    Sir general okazal sie „slepym jasnowidzacym”, mamy rok 2018 i wojny z Rosja nie bylo. Rozumiem, ze na emeryturze ludzie probuja sobie dorobic ale istnieja tez granice wiarygodnosci – sir czy tez nie sir.

    Z zona czasami czytamy te same ksiazki, czasami zas rozne – zalezy od tematu i „klimatu”. Czesto o przeczytanych ksiazkach dyskutujemy, co pozwala na czesciowe ponznanie tych, ktorych nie czytalismy.

    Niby mezczyzni lubia bawic sie w wojne ale M.Thatcher lubila fotografowac sie siedzac w czolgu czy czyms podobnym. Podobniez w owczesnym gabinecie rzadowym byla „jedynym mezczyzna”.

    Pozdrawiam

  7. Mimo całej sympatii do Ciebie Vandermerwe nie mogę się zgodzić. Taki jest kanon literatury, filmu, piosenek czy słuchowisk, że zamiast przysłowiowego „w dalekiej przyszłości” podaje się konkretną datę, nie spodziewając się, że ktoś tej daty dożyje i sprawdzi. Przykładów jest mnóstwo, pierwsze, które mi się nasuwa na myśl, to cykl powieści Clarke’a, z których najsłynniejsza jest pierwsza, „2001: Odyseja kosmiczna”, sfilmowana przez Kubricka, drugą też można już było sprawdzić, czyli „2010: Odyseja kosmiczna”. Ostatniej raczej nie sprawdzimy, bo Clarke ustawił swój celownik na 3001.
    Następnym nasuwającym się jest Orwell ze swoim „Rok 1984”. Nic się nigdzie nie zgadza, takie są zasady tego rodzaju datowania.

    Bo można i tak jak Zager & Evans w swoim największym przeboju, „W roku 2525”:
    W roku 2525
    Jeśli mężczyzna wciąż będzie istniał
    Jeśli kobieta zdoła przetrwać
    Mogą się dowiedzieć, że:

    W roku 3535
    Nie będziesz musiał mówić prawdy ani kłamstw
    Wszystko, co będziesz myślał, robił i mówił
    Będzie w pigułce branej na co dzień.

    W roku 4545
    Nie będziesz potrzebował zębów ani oczu
    Nie znajdziesz rzeczy nadającej się do żucia
    Ani nikt nie będzie na ciebie patrzył.

    W roku 5555
    Twoje ręce będą bezwładnie zwisać ci po bokach
    Twoje nogi nie będą miały nic do roboty
    Jakieś maszyny będą robić to za ciebie.

    W roku 6565
    Nie będziesz potrzebował męża ani żony
    Będziesz wybierał syna oraz córkę
    Z dna długiej, szklanej rurki [Oooo].

    W roku 7510
    Jeśli Bóg przyjdzie, o ile nie zrobił tego do tej pory
    Może rozejrzy się wokół siebie i powie:
    „Chyba już czas na Sąd Ostateczny”.

    W roku 8510
    Bóg potrząśnie swoją potężną głową
    I albo powie: „Jestem zadowolony z tego, dokąd człowiek zaszedł”
    Albo zmiecie wszystko i zacznie od początku [Oooo].

    W roku 9595
    Trochę się zastanawiam, czy człowiek wciąż będzie żywy
    Bo do tego czasu weźmie wszystko, co stara Ziemia mogła mu dać
    Ale w zamian sam nie da nic [Oooo].

    Teraz minęło już 10’000 lat
    Człowiek wypłakał miliard łez
    Przez to, co kiedykolwiek wiedział
    Teraz jego panowanie dobiegło końca.
    Lecz przez nieskończoną noc
    Widać mruganie gwiazdy
    Tak daleko stąd
    Może to tylko wczorajszy dzień?

    W roku 2525
    Jeśli mężczyzna wciąż będzie istniał
    Jeśli kobieta zdoła przetrwać
    Mogą się dowiedzieć, że:

    W roku 3535
    Nie będziesz musiał mówić prawdy ani kłamstw
    Wszystko, co będziesz myślał, robił i mówił
    Będzie w pigułce branej na co dzień…

    I weź to teraz sprawdź.

  8. He,.. I tak odbyliśmy takich czasów ,że nastąpiło szybkie przyspieszenie cywilizacyjne. Ja jeszcze pamiętam , jak moja ulica ze wsi jechały furmanki zaproszone w dwa konie i wiózł warzywa. Ludzie kupowali na zimę ziemniaki , buraki , kapustę itd..
    To już odeszło , jak te pomidory w piosence. Ale kto przewidział telefony komórkowe. Brakuje mi tylko latających taksówek. 😉😂

  9. @ Torlin,

    Z calym szacunkiem ale „Odysea”(film) powstawala w czasie, gdy rzeczywisice przypuszczano, ze ludzkosc stoi u progu lotow do innych planet. Czlowiek lada moment mial ladowac na Ksiezycu – w pespektywie 30 lat bylo to calkiem prawdopodobne. Jednak film nie pretendowal to roli przepowiedni. Natomiast sir general, na fali antyrosyjskiej histerii, wysmazyl ksiazke, ktora wsparta generalskim autorytetem, doskonale wpisywala sie w panujace nastroje, jeszcze je podsysajac, a w niektorych krajach Europy zostala potraktowana jak biblia. Zasadnicza roznica.

    Pozdrawiam

  10. Torlin ,
    Hmmm, odnośnie zdobywania Kosmosu przez ludzi, to mnie nadal intryguje Księżyc. 🌘
    Zastanawiam się , czy jego zdobycie , to nie taka legenda jak z naszym panem Twardowskim na nim ?..
    Dlaczego nie jest wykorzystywany np. na bazy naukowe, czy wojenne ?..
    Dlaczego nie ma organizowanych wycieczek dla miliarderów?..
    A już są ponoć dla nich zapisy na wycieczki na Marsa.
    No a loty na orbitę okoloziemska przez ludzi , to narazie tylko dzięki rakietom rosyjskich, czy może dawnych radzieckich ?..
    Technologia poszła do przodu a tu jakby się cofamy, a może nic nie wiemy ?..
    😉

  11. Właśnie, Jula ma chyba rację — całe, szerokie półki z książkami o wojnie i wojnach, w działach historycznych — to domena mężczyzn.
    Zapewne należałoby dodać część fantastyki, ale trudno mi ją teraz dookreślić.
    O samochodach się mało czyta, ale jeśli już, to też bym się spodziewał skrzywienia genderowego.
    A, no i ważna rzecz — to będzie korelacja, skrzywienie itp. Ale nie zero-jedynkowa reguła.

  12. Zabawne, ale sporo scen w „Odysei…” inspirowane jest rosyjskim filmem:-)

  13. Julu!
    Fajne dwa wpisy, jeden mówiący o tym, jak cywilizacja poszła do przodu, druga kwestionująca ten rozwój.
    ————-
    Vandermerwe!
    Uważasz, że nie powinienem jej przeczytać?
    ————
    PAK-u!
    Chyba masz rację – o wojnach.

  14. @Torlin,
    I jak tam lektura?

    Pytam bo słyszałem o tej książce (niezbyt pochlebnie), ale nie zdecydowałem się przeczytać, mimo że temat jakoś tam mnie zainteresował.

  15. Gszczepa!
    Jeszcze niestety mój Tata nie skończył. Nie omieszkam jednakże powiadomić Cię o swoich wrażeniach, jak przeczytam.

  16. @ Torlin,

    „Uważasz, że nie powinienem jej przeczytać?”

    Tak nie uwazam. Kazda ksiazka jest warta przeczytania.

    Z mej strony moge polecic dwie.

    1. John J. Mearsheimer; The Great Delusion. Liberal Dreams and International Realities.

    Cos dla „dzyihadystow” liberalizmu na ostudzenie zapalow.

    2. Richard Connolly; Russia’s Response to Sanctions. How Western Economic Statecraft is Reshaping Political Economy in Russia.

    Sadze, ze ksiazke szczegolnie nalezaloby polecic polskim czytelnikom (choc nie tylko) „karmionym” przez media roznymi fantasmagoriami na temat wspolczesnej Rosji.

    Pozdrawiam

  17. @ gszczepa
    „Zabawne, ale sporo scen w „Odysei…” inspirowane jest rosyjskim filmem:-)”

    Jesli piszemy o filmach, zas filmach Kubricka w szczegolnosci, i ich odniesieniu do rzeczywistosci warto przypomniec „Dr. Strangelove. ….etc”. O ile film zdaje sie byc surrealistyczny to jednak jest mocno zakorzeniony w rzeczywistosci i.e. przedstawione postacie maja swych zywych odpowiednikow, koncepcja „doomsday machine” rzeczywiscie istniala choc byla pomyslem amerykanskim nie rosyjskim zas istniejace koncepcje wojny i kontroli nad bronia jadrowa byly mniej wiecej takie jak przedstawiono na filmie.

    Pozdrawiam

  18. Vandermerwe!
    Mearsheimera sa w Polsce dwie pozycje: „Lobby izraelskie w USA” (bardzo krytykowana za antyizraelskość) i „Dlaczego politycy kłamią: Cała prawda o kłamstwie w polityce międzynarodowej”, ale niestety żadnej z nich nie ma w bibliotece publicznej, musiałbym kupować.
    A Richarda w ogóle nie ma na polskim rynku. pzdr

  19. @ Torlin,

    Nie ma, gdyz to sa calkiem nowe publikacje wydane w tym roku i dostepne jedynie w jezyku angielskim. Przypuszczalnie doczekasz sie tlumaczenia tej pierwszej zas watpie czy zobaczysz polska wersje drugiej – chcialbym sie mylic.

    Pozdr

  20. No i posprzątane.
    I na tym powinienem zakończyć. Ale…
    Widzisz Vandermerwe, nie wierzę ludziom pokazującym brudy współczesnej polityki, jakie to Stany (Chiny, Rosja, Izrael, Iran, Arabia S. – niepotrzebne skreślić) są niedobre. Po pierwsze – tak było od tysięcy lat, po drugie – uważam, że jakby ci ludzie dorwali się do polityki ze swoimi wspaniałymi pomysłami, postępowaliby dokładnie tak samo. Nie wierzę w świętych z wyjątkiem Templera.
    Kiedyś (w lutym tego roku) przy okazji rozmów o Macedonii przypomniałem wspaniałą książkę „Za szybą” TU, tam opisywałem ruchy pacyfistyczne, jak ze sobą walczyły, jakie stosowali metody (drugi komentarz o 11.45). I tak mamy wszędzie, od traktatu w Budapeszcie o nienaruszalności terytorialnej Ukrainy po zebranie spółdzielni mieszkaniowej w moim domu (żeby było śmieszniej, przez nas założonej).
    To jest jeden z powodów, dla których nie znoszę „Le Monde diplomatique”, oni mają generalnie rację, tylko nie wierzę w szczerość ich poglądów. Bo nie rządzą. Gdyby oni byli u władzy, zapomnieliby w mgnieniu oka o swoich ideałach.

  21. @ Torlin,

    „Widzisz Vandermerwe, nie wierzę ludziom pokazującym brudy współczesnej polityki…”

    Jesli odnosi sie powyzsze do wspomnianych przeze mnie ksiazek to nastapilo nieporozumienie. Obie sa powaznymi analizami uznanych badaczy, nie zas „praniem politycznych brudow”. Pierwsza z prac powstawala na przestrzeni 10 lat jak zaznacza Autor we wstepie – o czyms to swiadczy.

    Pozdrawiam

  22. Drogi Vandermerwe, nic nie poradzę na to, że na dźwięk tych słów (i to w tytule): „Dlaczego politycy kłamią: Cała prawda o kłamstwie w polityce międzynarodowej” drętwieję.
    A po książce o lobby izraelskim napisano: ” Krytycy amerykańscy czy niemieccy zarzucali autorom tendencyjność, antyizraelskość, a nawet antysemityzm”. Dziękuję, postoję.

  23. @vandermerwe,

    Wiem, wiem.

    Z jednej strony cenię sobie i dość dobrze znam Kubricka, z drugiej swego czasu przeczytałem nawet „On Thermonuclear War” Hermana Kahna. Fascynująca lektura.

  24. @ Torlin,

    „” Krytycy amerykańscy czy niemieccy zarzucali autorom tendencyjność, antyizraelskość, a nawet antysemityzm”.”

    Oczywiscie, krytycy zarzucali wlasnie antyizraelskosc i antysemityzm, jakby inaczej. Przeciez dzisiaj siedliskiem antsemityzmu europejskiego jest brytyjska Partia Pracy – puk, puk w czolo.

    Jesli chcesz stac, stoj. Niemniej najnowsza ksiazka JJM jest warta lektury. Nie jest tym, co probujesz sugerowac, jak zadna z prac JJM.

    Pozdrawiam

  25. @ Torlin,

    „…. od traktatu w Budapeszcie o nienaruszalności terytorialnej Ukrainy ”

    Dlaczego akurat nienaruszalnosc granic Ukrainy jest tak wazna, zas granic Jugoslawii czy tez Serbii lub Syrii juz nie? Odpowiedz znajdziesz po czesci w pracach, ktore zmuszaje Ciebie do „stania”. W nawiazaniu do Twojej najnowszej notatki, mozna powiedziec, ze jezyk dyplomacji/polityki jest niezwykle logicznym w celu bycia wlasnie nieprecyzyjnym. Stad oskarzenie o klamstwa.

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: