Napisane przez: torlin | 09/11/2018

Czuję beznadzieję (ale to pewnie chwilowe)

Staram się rzadko dawać aktualne notki, ale tym razem muszę, bo mi się ulało. Raptem zacząłem być przerażony tym, w jakim kierunku zmierza świat. Moim zdaniem – albo w kierunku terroru, albo wojny i zagłady. Takie to straszne myśli chodzą mi ostatnio po głowie. Złożyło się na to wiele przyczyn, podam je w jakiejś tam przypadkowej kolejności.

Pierwszym, może nie najważniejszym, ale dokuczliwym jak komar w nocy, jest pomnik Kaczyńskiego w Warszawie. Warszawa go nie chce, PiS najpierw  zmilitaryzował Plac Zwycięstwa, postawił Pomnik Smoleński, brzydki jak sto diabłów, ale z boku, i o nienagannej wysokości. „Zbudujemy pomnik Lecha takiej samej wysokości jak Piłsudskiego” – i co?” Kaczyński ma 6 metrów wzrostu i jest znacznie większy od Parkingowego (tak potocznie Warszawiacy nazywają pomnik Dziadka, bo Piłsudski ma pomnik na parkingu). Ale największa zabawa jest z guzikami, długością rękawów i innymi drobiazgami. Mówią: „Marylka powinna odpiąć dolny guzik swojemu mężowi”, i „dlaczego PiS robi z byłego prezydenta ciemniaka, na zdjęciach Kaczyński miał zawsze wystające rękawy koszuli ze spinkami”. Ten pomnik jest żenujący, ale najgorsze jest to, że całość przeprowadzona została wbrew samorządowi, bez pytania o zdanie Warszawiaków, z łamaniem przyrzeczeń.

Druga sprawa to Brazylia. Kolejne państwo ładujące się w te same koleiny co Polska, Stany Zjednoczone czy Turcja. Doły społeczne Brazylii już nie wiedzą, na kogo głosować, miotają się pomiędzy skrajną lewicą, a skrajną prawicą, ale „cóś” mi się zdaje, że tym razem wpadną w taki terror, że przykłady dawnej Argentyny i Chile będą jak wspomnienia po wywczasach.

Wielkie pieniądze, to, co się dzieje, zaczyna zakrawać na kanibalizm, one pożerają ludzi. Szef FIFA postanowił zrobić nowe ogólnoświatowe rozgrywki piłkarskie, UEFA chce wyjęcia najlepszych zespołów  europejskich i zrobienie z nich niezależnej ligi, a wszystko po to, aby – jak pisze  Rafał Stec w GW – spełnić ich (działaczy) marzenia: „piłkarze niech kopią osiem dni w tygodniu, klienci konsumują transmisje 26 godzin na dobę, sponsorzy obłapiają nas nawet dłużej, publice należy przy tym wmówić, że zazna wyłącznie wydarzeń megahitowych, nie do przeoczenia”. Takim tropem poszła już FIVB, będą mistrzostwa Europy (13-29 września), a zaledwie dwa dni po zakończeniu tej imprezy rozpocznie się w Japonii Puchar Świata (1-15 października), impreza komercyjna, w której uczestnictwo jest „dobrowolne” 😉 (dla ludzi słabo znających siatkówkę, udział jest dobrowolny, ale władze międzynarodowej organizacji siatkarskiej pozostawiają sobie takie mnóstwo „dzikich kart”, które następnie rozdzielają „po uważaniu”, że głowa mała). To, że zawodnicy będą grali cztery razy w tygodniu – to się nie liczy. Szmal, szmal, szmal, i nie piszę o bramkarzu reprezentacji. Optymiści mówią, że nie ma tego złego…, trzeba stworzyć jeszcze jedną reprezentację Polski i jeździć równolegle na turnieje. „Mamy przecież mistrzów świata juniorów”.
Potentaci z branży technologicznej: Facebook, Apple, Google i Amazon, zaczynają się skupiać na wpływach politycznych zamiast na rozwoju i innowacji. „The Wall Street Journal” nas jednak uspokaja: „W powszechnej opinii Google jest liderem wśród wyszukiwarek internetowych, ale przecież planowanie zakupów często zaczyna się od wyszukiwarki Amazona. Z kolei większość treści najbardziej angażujących Amerykanów pochodzi z Facebooka, Twittera i innych mediów społecznościowych niedostępnych za pośrednictwem Google’a. Z pewnością algorytmy Facebooka mają wpływ na to, które posty swoich znajomych zobaczysz, ale przecież wciąż jest wiele innych sposobów kontaktu ze znajomymi. Facebook i Google zdominowały reklamę w internecie. Ale to wciąż jedynie ułamek całego rynku reklam o rocznej wartości 540 mld dol. Mówi się, że Amazon jest liderem w branży e-handlu z udziałami na poziomie 44 proc. Ale udziały firmy w handlu detalicznym w całych Stanach Zjednoczonych to zaledwie 4 proc., a w globalnej sprzedaży detalicznej – mniej niż 0,5 proc. Co więcej, firmy, które dominują dziś, w ciągu dekady lub dwóch stracą swoją pozycję. Tego uczy nas historia. Dzisiejsi liderzy będą bronić swoich obecnych udziałów, dopóki nie wejdą w nową, nieistniejącą dziś jeszcze być może dziedzinę internetu. I nie będzie w tym niczego dziwnego – Apple, Google i Facebook wcale nie są w mediach społecznościowych tak silne, jak mogłoby się wydawać (Holman W. Jenkins jr., „Facebook, Apple, Google i Amazon – firmy, które dominują dziś, wkrótce stracą swoją pozycję. Tego uczy nas historia” – The Wall Street Journal w GW).

I ostatnią sprawą są stosunki polityczne pomiędzy państwami – gigantami, jak mówi przysłowie kenijskiego ludu Kikuju: „Gdzie dwa słonie walczą, cierpi na tym trawa”. To co powiedzieć, jeżeli tych słoni jest kilka sztuk? Napięć na linii Chiny – Stany Zjednoczone – Rosja jest coraz więcej, i wraz ze wzrostem potęgi chińskiej będą coraz większe.

Wszystko to nie nastraja optymistycznie.

 


Responses

  1. Podejście PiSu do pomników mnie irytuje. W miasteczku z którego pochodzę, był sobie mały pomniczek, postument właściwie ku pamięci ludzi rozstrzelanych przez Niemców podczas DWS – i co i musiał zniknąć bo się IPN-owi nie spodobał. Bo rozstrzelani byli z jakiejś lewicowej organizacji. Czyli niewłaściwej. Wydaje mi się to głęboko niewłaściwie i razi moje poczucie godności.

    Problem z FAANG (Facebook, Apple, Amazon, Netflix and Alphabet’s Google) jest taki że to wszystko firmy amerykańskie. Pojawiają się firmy chińskie (Alibaba chociażby, i wiele innych), ale Europa niestety nie istnieje w Internecie.

    Tutaj w Polsce mamy uprzywilejowaną sytuację, bo sporo naszego Internetu jest polskiego, Allegro, portale, GOG. Ale też jest z tym coraz trudniej.

  2. Nie dziwię Ci się. Szczerze- od dawna uważam, że wszystko tak się układa na świecie,( w tym również u nas) że nie żal będzie umierać.
    Wszyscy, którzy wychowywaliśmy dzieci w końcówce PRL i w okresie transformacji zrobiliśmy jeden wielki błąd – obecne pokolenie 40-latków zupełnie nie kojarzy co było przed transformacją, nie docenia jej znaczenia, bo choć popełniono nieco błędów, to był to b. dobry kierunek.
    To wszystko co te pisuarowskie psuje robią z Polską woła o pomstę do nieba- niestety niebo jednak jest od dawna puste.
    A te wszystkie ich pomniki nadają się tylko na złom- takie urodne. Podobnie jak pomniki JPII.
    Ciekawa jestem tej najbliższej niedzieli w Warszawie.
    My zamierzamy uczcić święto razem z dziećmi, przy dwóch butelkach wina- białego i czerwonego. Muszę pomyśleć nad menu.
    Miłego;)

  3. Anabell!
    No nie! Umierać to ja nie mam zamiaru. Ale generalnie masz rację (jeżeli chodzi o drugą część Twojego komentarza).
    Co do pierwszej części – polemizowałbym. Niestety, nie uważam, aby przed transformacją „był to b. dobry kierunek”. Wręcz przeciwnie, uważam, że b. zły. To, że w 1989 i 1990 roku zostały zrobione błędy, nie może nam przesłonić faktu, że właśnie z powodu wprowadzenia radykalnych działań mamy takie państwo, a nie inne.
    ————
    Gszczepa!
    Z tym pomnikiem to tak jak z Kasprzakiem i Waryńskim w Warszawie, te głąby nie rozróżniają walki robotników od komunizmu. Historycy dziadowscy.
    Sprawdziłem, co to jest GOG. Masz na myśli CD Projekt?

  4. Widzieliście to? Litwinów o coś takiego nie podejrzewałem

  5. Torlin, TRANSFORMACJA BYŁA DOBRYM KIERUNKIEM, chyba coś nieprecyzyjnie napisałam.

  6. Przepraszam Anabell, to ja źle zrozumiałem. Jeszcze raz przepraszam.

  7. „Moim zdaniem – albo w kierunku terroru, albo wojny i zagłady.”

    Patrzac na swiat z pewnej odleglosci – niby jestem na jego krancach, za mna tylko „pustka oceanu” – rzeczywiscie dostrzegam zagrozenia. Terror juz spore polacie swiata maja. Czy bedzie wojna? W sumie tez juz jest choc nie dotarala do samych sprawcow i tli sie latami w „egzotycznych” zakatkach swiata. Co do zaglady, nie wiem i jesli nastapi nie bede w stanie ocenic, kto i dlaczego mial racje, wiec tym sie nie przejmuje. Jeden z polskich historykow piszac o przedwojennych politykach Zachodu uwazal, ze byliby dokonalymi sklepikarzami, w zadnym zas wypadku nie byli mezami stanu. Ten sam problem istnieje dzisiaj. W krajach decydujacych o losach reszty swiata ( niektorzy nazywaja to „zbiegowisko” Zachodem) brakuje mezow stanu. Francja od dluzszego czasu nie ma szczescia do prezydentow, Wielka ( do niedawna) Brytania tudziez choc ma „tylko” premierow, Niemcy przynajmniej maja kanclerzy zachowujacych sie przywoicie ale to chyba malo, o USA nie wspomne gdyz od dosyc dawna przestano sie w tym bogatym kraju zajmowac polityka preferujac polityczny cyrk i zabawe w wojne.

    Co do reszty poruszonych przez Ciebie problemow. Taki wybrano „jedynie sluszny kierunek” i tak nalezy trzymac, wiecej tego samego – pokrzykuja ideolodzy „jedynie slusznego kierunku”. Ja z tym walczyc nie zamierzam, gdyz nie ma co marnowc energii i zycia. Wole zrobic unik i wyjechac w odludne miejsce, gdzie nie ma sygnalu a ludzi sie nie widuje i jest sie sam na sam z przyroda – jeden z nielicznych benefitow zycia w na obrzezach swiata.

    Pozdrawiam

  8. @Torlin,
    Tak, GOG.com to projekt wywodzący się z CD Projektu.

    @vandermerwe,
    Rzeczy w tym że „kraje decydujące o innych krajach” to stopniowo coraz mniej będzie tylko „Zachód”.

  9. @ gszczepa,

    Zapewne tak, gdyz nic nie trwa wiecznie. Jednak dzisiejsza rzeczywistosc jest jaka jest. Profesor Kishore Mahbubani uwaza, ze z historycznego punktu widzenia obecna dominacja Zachodu ( +- 200 lat) jest wyjatkiem a nie regula. Jesli ma racje to swiat stoi w obliczu ponownej dominacji Chin i Indii(?).

    Pozdrawiam

  10. Otóż nie zgodzę się z Tobą Vandermerwe, te tezy z lubością głoszą ludzie z Azji niemogący pogodzić się z wielowiekową dominacją Zachodu. Mówisz – +- 200 lat. A jak to obliczył Singapurczyk z pochodzenia Pakistańczyk (Sindh)? Przecież te 200 lat to czas absolutnej dominacji Zachodu, z podbojami i koloniami włącznie. Popatrz! 2018 – 200 =1818 rok. Weźmy chociaż 100 lat więcej, to mamy 1718, opanowanie Chin przez wojska mandżurskie,
    Popatrzmy na Indie. 1739 – zdobycie Delhi przez Persów, 1744 – pierwsza wojna kolonialna w Indiach pomiędzy Francją a Wlk. Brytanią.
    Z Wiki o Japonii: „Po krwawo stłumionym w Shimabarze (Kiusiu) buncie chłopów (przełom 1637/1638), którym broń dostarczyli Portugalczycy, Japonia weszła w okres izolacji (…). Jedynymi Europejczykami w Japonii pozostali Holendrzy (…). Izolacja pogłębiła kryzys gospodarczy, którego przyczyną był też podział społeczeństwa, hamujący naturalne procesy rozwoju i powodujący ubożenie społeczeństwa”.
    Mógłbym się cofnąć o następne 100 lat, ale to nie o to chodzi. Kiedy chińską kolonią była Anglia, indyjską Francja, a japońską Stany Zjednoczone? Wcześniej kraje azjatyckie zamykały się przed wpływami obcych, toczyły wojny w swoim świecie kulturowym, i trudno jest arbitralnie stwierdzić, że w latach 1450 – 1700 kultura i siła państw azjatyckich była większa niż Zachodu. Dałem datę 1450, bo wtedy zaistniała wielka morska wyprawa cesarza Chin Yongle, a nie mnie sądzić, kto był potężniejszy, gdy do żadnych walk z Europejczykami nie doszło. Może te twierdzenia to są jedynie azjatyckie kompleksy? Mimo swojej potęgi nigdy, przez całe 1.000 lat, nie weszły te państwa na wyższy poziom, nie stały się światowymi mocarstwami.

  11. Kennedy w „Mocarstwach świata” ładnie pisał jak to w ok 1500 r. było kilka w miarę równorzędnych, wysoce rozwiniętych regionów świata i wcale nie było oczywiste że to akurat Europa zostanie regionem dominującym.

    Tymczasem świętujemy setną rocznicę zakończenia pierwszej japońskiej interwencji zbrojnej w Europie. [ https://en.wikipedia.org/wiki/2nd_Special_Squadron_(Japanese_Navy) ]

    Teraz Korea Pd. jest w stanie sprzedawać nowoczesną broń do Europy (a kto komu broń sprzedaje zawsze istotnym wskaźnikiem realnych wpływów).

    [ https://en.wikipedia.org/wiki/K9_Thunder#Operators ]

  12. Wspaniałe Gszczepa. Nigdy w życiu nie słyszałem o armadzie japońskiej na Morzu Śródziemnym. Wprawdzie – jeżeli Wujek Google dobrze tłumaczy – flotylla składała się z jednego krążownika i z niszczycieli, ale z drugiej strony po takiej sadzawce nie muszą pływać pancerniki. Nie słyszałem również, że Polska współpracuje z Koreą Południową przy produkcji sprzętu wojskowego. Człowiek całe życie się uczy.
    Ale to nie zmienia faktu, że potwierdzasz w gruncie rzeczy moją interpretację, że…
    Moment, to trzeba uszczegółowić. Vandermerwe, po Kishore Mahbubanim, napisał: „z historycznego punktu widzenia obecna dominacja Zachodu ( +- 200 lat) jest wyjątkiem, a nie regułą”. W dawnych latach nie było technicznych możliwości zdobywania dalekich lądów (no może Aleksander Wielki), ale jak tylko były takie możliwości techniczne, to Europejczycy podbijali Azję, a nie na odwrót. Może niesłusznie, ale ja zrozumiałem powyższy tekst (Vandermerwe, Mahbubani), że to Azja dominowała przez dawne lata. Albo to jest niesprawdzalne, albo te państwa były równorzędne, albo nie było takich możliwości technicznych. Dlatego – nie gniewaj się Vandermerwe – to zdanie Singapurczyka jest dziwne.

  13. @Torlin,
    To że akurat niszczyciele to dlatego że tego właśnie Francuzom i Brytyjczykom brakowało – niszczycieli do osłaniania konwojów przed okrętami podwodnymi.

  14. @ Torlin,

    Twoja niezgoda winna byc skierowana nie do mnie lecz autora przedstawionej idei. Pierwszy problem z brzegu. Jesli mowimy Indie, jaki kraj mamy na mysli. Obecne Indie sa tworem epoki kolonialnej. Wczesniej takich Indii nie bylo – to mozna znalezc nawet w ksiazkach wydanych w Indiach. Troche trudniej jest z Chinami, ktore z racji ciaglosci cywilizacyjnej probuje sie przedstawiac jako „panstwo cywilizacyjne”. Przywolalem stwierdzenie profesora tylko dlatego by pokazac, ze widzenie swiata nie jest jednolite. Ty nie zgadzasz sie z profesorem, on zas nie zgadza sie z z widzeniem proponowanym , miedzy innymi przez Ciebie.

    Piszesz:”..te tezy z lubością głoszą ludzie z Azji niemogący pogodzić się z wielowiekową dominacją Zachodu.”

    Moze tak, moze nie, nie wiem. Tzw Zachod nie pozostaje jednak daleko z tylu w propagowaniu dziwnych wizji, z ktorymi reszta swiata sie moze nie zgadzac. Oto jego przedstawiciele pisza o „koncu historii” gdyz gdzies na malym i odleglym kontynencie przewrocila sie „sciana” i jednoczesnie twierdza, ze demokracja i liberalizm sa apogeum rozwoju ludzkosci i nic lepszego nie da sie wymyslec.
    A i kontynent afrykanski, zasobny w dobra natury oraz biede i nieustajace konflikty nie pozstaje z tylu. Niektorzy jego przedstawiciele twierdza, iz z Afryki nie wywedrowal tylko czlowiek ale rowniez wszelkie osiagniecia cywilizacyjne. Stwierdzenie, „jestesmy tak rozni, ze az do siebie podobni”, jest jak najbardziej w tym przypadku na miejscu.
    Moze Pitagoras byl Afrykanczykiem a „Kopernik byla kobieta” – nie ma to wiekszego znaczenia dla dnia dzisiejszego, przyprawiajacego Ciebie o depresje, a tym bardziej dla przyszlosci.

    @ gszczepa,

    Korea Poludniowa jest doskonalym przykladem jak wielki problem ma ludzkosc z przepowiadaniem przyszlosci. Gdy konczyla sie era kolonialna Korea byla biedniejsza od dekolonizujacych sie krajow afrykanskich. Uwazano wtedy, ze Afryka jest na drodze do powszechnego dobrobytu, inaczej niz Azja. Dzisiaj, wiele dzisiecioleci pozniej, Afryka jest „dzieckiem specjalnej troski” Korea zas, jak i reszta Azji zmierzaja do celu przypisanego Afryce.

    Pozdrawiam

  15. Vandermerwe,
    to wyjaśnia dlaczego Azja a nie Afryka prze do przodu. ☺

    Afryce na przeszkodzie stoją te dobra natury, którymi z powodu biedy sama nie zarządza. Łatwiej obcym zarządzać, gdy właściciele są w stanie wojny i biedny mimo bogactwa.

  16. Julu!
    To jest o wiele bardziej skomplikowane. Afryka jest biedna z powodu absolutnej wszechwładzy korupcji i fatalnych przywódców. Azja tym się różni pod tym względem od Afryki, że tam też byli straszni przywódcy, jak chociażby w Korei Południowej generał Park Chung-hee, ale potrafili być również szefami państw despoci typu generała Roh Tae-woo wprowadzający w życie rozwój ekonomiczno-przemysłowy kraju. Tak jak teraz Chiny, a Polska za czasów Wilczka.
    —————–
    Vandermerwe!
    Chciałbym, abyśmy sobie w ogóle (w korespondencji nie tylko z Tobą) wyjaśnili jedną kwestię. Każdy w tym blogu ma prawo mieć swoje zdanie, ma prawo do omyłek, złego odczytania, polemiki, niesłusznych tez. Mój blog jest liberalny (oczywiście są pewne granice, ale w ciągu 12 lat jego prowadzenia skasowałem chyba z 5 lub 6 postów, więc nie przesadzajmy z tą cenzurą w Kamiennej Wiosce).
    Dlaczego o tym piszę Vandermerwe? Otóż dlatego, że założyłem – być może niesłusznie – że cytat zaprezentowany jest bliski Twojemu sercu. Ale nie będę powtarzał swoich argumentów.
    To, co napiszę – IMHO – jest może kontrowersyjne, ale z tego Kamienna Wioska słynie. Otóż uważam, że poszczególne rasy różnią się pod względem pracowitości. Azjaci są nieprawdopodobnie pracowici, całymi latami będą uprawiać swoje poletko (przenośnia!!!), aby cokolwiek osiągnąć. Czytałem kiedyś książki o Tajlandii i Tanzanii (tamtejszych autorów), jaką nienawiścią otaczani byli Chińczycy, wdzierający się we wszystkie sfery gospodarcze tych państw, bogacący się, chcący za wszelką cenę osiągnąć cel. To samo dotyczyło Hindusów. Było to chyba w latach 80. czy 90. ub. wieku, ale zrobiono na uniwersytetach Zachodniego Wybrzeża USA klasyfikację najlepszych studentów, w pierwszej dwudziestce było dziewiętnaścioro Azjatów.
    I twierdzę, że tacy sami byli przez prawie 2.000 lat Europejczycy, a szczególnie państwa protestanckie. Można potępiać Amerykanów za wytępienie Indian i parcie na Zachód, ale oni właśnie potrafili ciężką pracą, harówą od rana do nocy, postawić siebie, swoją rodzinę i kraj na nogi.
    Tymczasem – znowu IMHO – ludność Afryki Czarnej i Południowej Ameryki nie mają takiego parcia na osiągnięcie sukcesu

  17. W USA jest teraz głośna sprawa dyskryminacji Harvardu skierowanej właśnie przeciwko Asian-Americans. Harvard sztucznie ograniczał liczbę przyjmowanych Azjatów.

  18. @ Torlin,

    Ja absolutnie nie mam pretensji do Ciebie. Dyskutujemy. Jesli cos jest niezbyt jasne, wyjasniamy. Jesli dobrze pamietasz z naszego spotkania w Warszawie, jestem calkiem normalny – przynajmniej ja tak siebie widze. Pobyt w odleglym zakatku swiata nauczyl mnie, ze spolecznosc swiatowa jest jak najbardziej heterogeniczna i tego nie zmienimy. Co za tym idzie, rozne spoleczenstwa, analizujac te same zdarzenia dochodza do zupelnie roznych wnioskow. By byc bardziej konkretnym, dzisiaj Europa celebruje Dzien Pamieci, w Polsce Dzien Niepodleglosci a tutaj jest to zwykla niedziela. W zwiazku z tym cala rodzina, razem z narzeczona syna i absztyfikantem corki, ktora akuratnie jest w Afryce, idzie ( w rzeczywistosci jedzie) do odleglej o +- 7 kilometrow ludowej restauracji/browaru na ludowy festyn.

    @ Jula,

    Jak zwykle bywa problem jest bardziej zlozony. Spoleczenstwa rozwijaly sie w rozny sposob w roznych miejscach. Nie ma to nic wspolnego z mozliwosciami intelektualnymi – nie jestm specem w tej sprawie wiec nie potrafie podac przyczyny tego stanu rzeczy. Drobny przyklad z historii. W XIX wieku mialy miejsce wojny brytyjsko – zuluskie. Po jednej stronie stalo wojsko uzbrojone w bron palna, po drugiej – wojownicy odziani w skory, uzbrojeni w dzidy i tarcze z krowiej skory – sadze, ze wojowie Mieszka I byli lepiej uzbrojeni. Prosze z tego nie wyciagac zbyt daleko idacych wnioskow. Wszyscy jestesmy ludzmi o tym samym potencjale ale niekoniecznie kroczymy ta sama droga rozwoju.

    Pozdrawiam

  19. Torlin,
    Myślę , że to nie różnice rasowe. Raczej różnice kulturowe.
    Przecież Kościuszko ma najwięcej pomników zaraz za Waszyngtonem w USA , podobno ?…
    W Polsce też dużo zrobił , ale co mógł kiedy wówczas chłop pomimo swojej walecznosci , był tylko własnością pana szlachcica. Właściwie uwolnienie zawdzieczal carowi.
    W naszej kulturze katolicyzm nam się średnio przybliżył moim zdaniem. Bo i msze były po łacinie i informacje ze spowiedzi były przekazywane dalej . W końcu podczas insurekcji wieszano taegowiczan , gdzie również zawisło oprócz zdrajców magnatow również zdrajcy biskupi.
    Sam podkreślają ,że to protestantyzm ( jego liczne odlamy ) i jego filozofia związana z kultem pracy, zaprowadziła ” zachód ” w tym i Amerykę tak daleko w rozwoju cywilizacyjnym , angielscy sklepikarze , bo tak w świecie byli postrzegani Anglicy.
    Nie myl rasy z kultura – ten blad i wojnę światową oparł ideologicznie na tym , bo mu pasowalo Hitler, tak potraktowal wlasnie Polakow i innych potomkow Slowian , jak Ty Afrykanczykow. 😉

  20. errata – Katolicyzm srednio przysluzyl Polsce, moim zdaniem.

  21. Z trzech poruszonych przez Ciebie kwestii mogę się odnieść tylko do jednej. Ostatni raz w Stanach byłem w latach 2004-2006, tuż przed wybuchem tego całego szału na Naszą Klasę i Facebook. W tamtym czasie prym wśród stron internetowych wiódł Amazon. W USA wielokrotnie za jego pośrednictwem kupowałem jakieś książki czy płyty, które normalnie były nieosiągalne.

    Nie do końca natomiast mogę zgodzić się z komentarzem Goszczepy, że Europa w Internecie nie istnieje. Amazon ma dedykowaną witrynę niemiecką i brytyjską, a od jakiegoś czasu także polską. Poza tym w Europie istnieje eBay – taki skromniejszy odpowiednik Amazona.

    A na najnowszy wybryk sekty smoleńskiej brakuje mi słów…

  22. @Celt Peadar,
    Ale to są wersje na rynek europejski usług stworzone przez amerykańskie koncerny (Ebay, tak samo jak Amazon to firmy amerykańskie).
    Problem w tym że nie ma europejskich firm które na większą, globalną skalę świadczyłyby usługi internetowe.

  23. Żeby sobie uzmysłowić istotę problemu: wyobraźmy sobie państwo sprzed 100 lat które nie posiada własnych hut stali czy kopalni węgla. Oligopole które teraz się budują będą dysponowały przewagą której potem nadrobić się nie da.

  24. Teraz rozumiem, co miałeś na myśli Goszczepa 🙂 Nie mamy prawie nic rodzimie europejskiego z taką siłą przebicia i reklamą jak marki amerykańskie.

  25. Wydaje mi się, że wiele zależy od priorytetów. Domeną krajów azjatyckich jest rozwijanie duchowości. Pieniądz, władza też odgrywają rolę, są jednak tonowane przez prawdziwą duchowość. W przeciwieństwie do chrześcijańskiego udawania.
    Nie tylko Ty bulwersujesz się zastaną rzeczywistością.
    W tym stanie rzeczy nic nie możemy zrobić. Pozostają wybory. Obserwując wczorajszy pochód – tracę nadzieję.
    Skądś się wzięło te 200 000 ludzi na pochodzie.
    Zadaję sobie pytanie, kto jest w stanie ujarzmić taką siłę?
    Znam niektórych uczestników pochodu – dla mnie to koniunkturaliści. Może jednak źle ich oceniam?
    Wczoraj doszłam do wniosku, po obejrzeniu dokumentu o I. Paderewskim, że najlepszym miejscem dla L. Kaczyńskiego jest ogródek przy willi na Żoliborzu.

  26. Nie przesadzajmy z azjatycką duchowością, to nie w dzisiejszych czasach.

  27. Julu!
    Różnice kulturowe wynikające z różnic rasowych.
    ——————
    Mario!
    Szedłem do Ojca przez Marszałkowską i widziałem tych ludzi, byli to najnormalniejsi ludzie pod słońcem, dziewczyny, matki z dziećmi, ojcowie z opaskami i flagami. Dopiero jak wszedłem do Ojca, to się dowiedziałem, że stałem wśród narodowców. Oprócz tego ważne były wybory samorządowe, a nie dzisiejsza defilada.
    Ja bym powiedział jednak Mario – pracowitość, a nie duchowość.
    ——————-
    Gszczepa!
    W generaliach dziękuję.
    ——————
    Celcie!
    Ale jednak kilka firm (i amerykańskich i zachodnich) musiało się wycofać z Polski, bo nie umieli zwalczyć przyzwyczajeń Polaków. Takim najpiękniejszym przykładem była klęska Pura w latach 90. w spotkaniu z „Ludwikiem”. Allegro zresztą również wygrało.

  28. „Różnice kulturowe wynikają z różnic rasowych „. ? …

    Nie no , zaskoczona jestem tym stwierdzeniem. Masz na to dowody medyczno – naukowe. ?..

    Ja raczej odwazylabym się do stwierdzenia ,że od izolowania geograficznego.
    To dobrze ,że odbywały się wędrówki ludów. A potem mix , dzięki gwałtów najeźdźców , choc bardziej bym wnioskowana , że dzieki przeplywowi informacji o osiągnięciach.

    Fizycznie jest nam blisko do Rosjan i Niemców. 😉 Co powoduje , że jesteśmy przy tych sąsiadach jak „malpy” wśród naczelnych.

  29. Julu, nie zrobisz ze mnie rasisty, nawet gdybyś nie wiem jak się starała.
    Od dawien dawna (od kiedy ludzie zajmują się genami) trwa dyskusja, czy na życie człowieka wpływ ma przede wszystkim pochodzenie czyli geny po rodzicach (rasa), czy wychowanie (dziedzictwo kulturalne). Otóż ja jestem wielkim zwolennikiem tezy, że geny są pierwotne.
    Piszesz o izolacji geograficznej. Bardzo przepraszam, a co ma oddalenie geograficzne do pracowitości czy bierności całych narodów. Tak samo jak piramidy wynaleziono na całym świecie niezależnie od siebie, tak i koło (z wyjątkiem Inków), ogień czy łuk.
    Chińczyków i Hindusów od kilku wieków jest mnóstwo na całym świecie, od Kanady po Zanzibar, handlują, prowadzą firmy, potrafią pracować od rana do wieczora. Tak jak Wietnamczycy w Polsce. Murzyni sprzedają figurki.

  30. No a były prezydent USA Obama , jakie figurki sprzedawał ?.. 😉

    Ciekawa jestem kiedy będzie tam któryś z potomków imigrantów polskiego pochodzenia prezydentem ?… ☺

  31. @Torlin,
    Widzę że Twoja wiedza na temat genetyki też pochodzi z dawien dawna 😛


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: