Napisane przez: torlin | 30/12/2018

Cisza na Nowy Rok

Wiem, zamykałem swój blog chyba 3 razy. I za każdym razem skutecznie 😀 . Ale naprawdę chciałbym z tą nieliczną gromadką, która pozostała, zastanowić się, co dalej. Bo mój blog w dzisiejszej formie przejadł się, zostały li tylko więzi przyjacielskie, a nie treściowe. Ja naprawdę się nie skarżę, nie biadolę, zdaję sobie sprawę, że świat się zmienia, i dawne ne vrati. Zastanawiam się tylko, jak to zrobić, aby zachować kontakt z Pawłem, Vandermerwe, Gszczepą, PAK-iem, Celtem, dziewczynami (przepraszam, że nie wszystkich wymieniłem), ale już bez wprowadzania notek. Jakieś propozycje na Nowy Rok?


Responses

  1. No jak to nie jest biadolenie to ja jestem Dziewicą Orleańską. Blog (każdy) ma to do siebie, że podlega fluktuacjom jakościowym.Powiedzmy sobie szczerze- nie da się prowadzić bloga wciąż na górnym”C”, bo w pewnej chwili pojawia się chrypka i trzeba ton obniżyć. Widzę to u siebie, bo już 10 lat blogowania minęło..Poza tym jak się pisze same ważne/poważne i mądre rzeczy dziwnym trafem ubywa komentatorów, którzy z czasem wolą widzieć blogera typu szary przeciętniacha a nie panią/pana mądralińskiego. I stąd gdy się długo bloguje wykres bloga przypomina sinusoidę. Bo czasem miło jest poczytać, że bloger wcale nie jest taki mądry i czasem głupoty wyczynia, że jak my wszyscy ma dobre i gorsze dni a jest nawet tak fajny, że się tymi swymi mankamentami z nami dzieli.
    Zamykanie bloga to jeden ze słabszych pomysłów. I jeszcze coś Ci powiem w sekrecie- masz przecież podane nasze adresy mailowe, zawsze jak Ci źle możesz np. do mnie napisać. Zawsze na maile odpowiadam.
    Jutro przełom roczny, więc : spełnienia marzeń w Nowym Roku!!!!!
    Miłego;)

  2. Droga Dziewico Orleańska!
    Tym razem jednak nie masz racji, nie ma we mnie żadnego poczucia krzywdy, pragnienia biadolenia, nie ma ani krzty pretensji. Zostali u mnie po prostu w większości ludzie, których znam prywatnie, z którymi się spotykam.
    Piszesz o zmianie formuły blogu, aby był bardziej szary. Ja tak nie umiem. Nie zamykam bloga, pragnę tylko dowiedzieć się, czy ktoś nie zaproponuje innej konwencji, może zostawiać co 3 dni pustą kartkę, aby każdy mógł sobie popisać, co mu w duszy gra. Wszystkiego Najlepszego z okazji Nowego Roku.

  3. Ryzykowny pomysł z tą pustą kartką, trolle się zlecą. Grono nowych bywalców trzeba samemu „zebrać” – pozaglądaj na blogi osób których nie znasz, komentuj u nich, a oni z pewnością sprawdzą kim jest ten nowy gość i być może zaczną u Ciebie bywać. To sprawdzona metoda na poszerzenie grona
    odbiorców naszego pisania.
    Miłego;)

  4. Może niekoniecznie aż pusta kartka, bo grozi, że pozostanie pusta. Jakieś zagajenie powinno być. Ale pomysł , żeby każdy pisał, co mu w duszy gra, nie jest zły. Przyznam się, że nieraz miałem tu ochotę podzielić się jakimiś swoimi świeżymi doświadczeniami lub przemyśleniami, czy też po prostu poruszyć temat zupełnie niezwiązany z tematem danej notki, ale miałem opory przed takim szarogęsieniem się na cudzym blogu.

  5. Nie Anabell, nigdy tego nie zrobię. Jest to cudowny zwyczaj robienia sobie tysiąca wpisów, nie mając właściwie nic ciekawego do powiedzenia. Ja napiszę o kasztanach, ty że zrobiłaś sernik, obydwoje sobie napiszemy: „Ach kochana, jak to ślicznie ujęłaś” i blog kwitnie. Mnie na czymś takim nie zależy.
    ————
    Pawle!
    Ale powiem szczerze, czegoś tu nie rozumiem. Mniej więcej od połowy roku czy od roku usiłuję Was namówić na własne notki, napisał PAK, dwa razy Gszczepa, Vandermerwe tylko obiecał. A Ty? Prosiłem, błagałem, udostępniałem swój blog, a Ty mi piszesz: „Przyznam się, że nieraz miałem tu ochotę podzielić się jakimiś swoimi świeżymi doświadczeniami lub przemyśleniami, czy też po prostu poruszyć temat zupełnie niezwiązany z tematem danej notki, ale miałem opory przed takim szarogęsieniem się na cudzym blogu”. No cudnie!!!
    Ps. Laptop podkreśla mi na czerwono „szarogęsieniem” i chce, abym poprawił na „szarogęszeniem”. Zwariował?

  6. Torlinie, jak już kiedyś pisałem, zabieram głos wtedy, gdy czuję, że mam do powiedzenia coś nowego i świeżego. Albo kiedy nie zgadzam się z czymś, co napisał kto inny. To pierwsze zdarza mi się bardzo rzadko, to drugie – aż nazbyt często. Do pisania „własnych notek” potrzebne jest zaś właśnie pierwsze.
    No ale skoro już tu jestem… Zaraz po świętach spędziliśmy z żoną dwa dni w Krakowie i zupełnie nieoczekiwanie trafiliśmy do Teatru Starego na „Wesele” w reżyserii Klaty. Ponoć to wybitny reżyser, ale mnie ta inscenizacja załamała. Gdybym skądinąd nie znał treści sztuki, to sądzę, że nic bym z tego przedstawienia nie zrozumiał. Mnóstwo egzaltowanych wrzasków nijak niezwiązanych z treścią wypowiedzi i bezsensownej gimnastyki na scenie, przerywniki muzyczne w postaci przeraźliwego łomotania heavy metalu (plus czterech muzyków, nagich do pasa i wytatuowanych, stojących na wysokich postumentach i udających, że brzdąkają na gitarach). W sumie – nie żałowałem, to było ciekawe doświadczenie, ale to na pewno nie był teatr dla mnie. A dla kogo? Widownia pełna, z trudem zdobyliśmy wejściówki, na koniec owacja na stojąco. Przepraszam, ale ja tego nie rozumiem. Wyspiański się chyba w grobie przewraca.

  7. Pawle!
    Są wg mnie dwa aspekty problemu. Po pierwsze Klata chce być nowoczesny za wszelką cenę, chce szokować, ale moim zdaniem trzeba mieć do tego talent Grotowskiego czy Szajny. Dostał teraz wielką nagrodę w Moskwie za wyznaczanie nowych trendów i kreowanie nowego języka teatru. Ja Klatę znam tylko w Teatru Telewizji, chyba to był „Rewizor”.
    Widzisz, dla mnie uwspółcześnianie starych sztuk musi mieć jakąś myśl przewodnią, musi mnie zafascynować. Inaczej nie znoszę zmian, tak jak nie przemówił do mnie Hanuszkiewicz z Hondami w „Balladynie”. A za to „Hamlet” – film we współczesnych dekoracjach, czy Sherlock Holmes biegający po współczesnym City powodują, że zakochuję się w teatrze i filmie.
    Drugim problemem jest … Wajda. Nic nie poradzę na to, że po ekranizacji filmowej wszystkie sztuki teatralne poświęcone chyba najsłynniejszemu weselu w historii Polski stają się statyczne, płaskie, bez energii i głębszego tła.

  8. Według mnie „nowoczesność” (to chyba nie jest właściwe słowo) ma sens, jeśli polega na nowym odczytaniu sztuki, dostosowanym do ducha współczesności, choćby nawet niezgodnym z pierwotnymi intencjami autora. Ja zaś w tym „Weselu” nie widziałem nowego odczytania, a jedynie nową, wydziwaczoną miejscami do granic możliwości formę. Plus dość płaski greps: po pierwszych słowach sztuki: „Co tam, panie, w polityce?” Dziennikarz i Czepiec wybuchają głośnym, niepowstrzymanym rechotem, trwającym dobrą minutę. Dopiero potem wracają do swoich normalnych kwestii.
    Moja małżonka, której też się raczej nie podobało, skomentowała inscenizację Klaty, mówiąc: „Ale przynajmniej nie było cepelii”.

  9. Jak już rozmawiamy o teatrze to w sobotę byłem w Ludowym na „Mistrzu i Małgorzacie”. Podobało mi się.
    —-
    Napiszę coś więcej jutro.
    —-
    A póki co, pomyślnego Nowego Roku!

  10. Ja już chyba ze trzy razy proponowałam Ci spotkanie w Łazienkach Królewskich i za każdym razem pisałeś że masz za daleko z tej swojej Dąbrowy czy Dąbrówki.
    To już nie wiem co Ci zaproponować… :-))
    Pomyślnego Nowego Roku.:-)

    P.S. A że jesteś tą dziewicą to nie ulega wątpliwości. Wiem co mówię. Tak się zachowują tylko dziewice.

  11. Dodam jeszcze że u siebie o serniku ani o pierniku nie piszę ….
    Chociaż piernik bardzo mi się udał „latoś”

  12. Drogi Przyjacielu,

    Niewiele moge Tobie poradzic. Jesli zamkniesz swoj blog nasze kontakty nie ustana. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze w naszym zyciu doznajemy wzlotow I upadkow. Czasami, powszechnie obojetne zdarzenia jednak sa powodem do radosci. Oto od dwoch dni pada deszcz -niby nic a jednak bardzo cieszy. Na dodatek zapada zmierzch – tutaj najdluzszy dzien to okolo 14 godzin, siedzimy z zona ( chlopcy pojechali do Mozambiku zas corka jest w Maroko) I sluchamy zespolu z Zambii grajacego na marimbach. Czasami „dzikie” e na Twoim blogu sa dla mnie osobiscie dodatkiem do malych radosci zycia.

    Uwspolczesnianie sztuki. Czy widziales film „Most na rzece Kwai”? Ile razy ten film ogladam tyle razy zastanawiam sie, jak wygladalaby jego wpsolczesna wersja?

    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku wszystkim obecnym jak I czasowo nieobecnym zyczy

    vandermerwe

  13. Wszystkiego dobrego w Nowym 2019 Roku dla Gospodarza i Czytelników.
    Twój blog jest jedynym, na który regularnie zaglądam.
    Jeśli chodzi o notki innych – to myślę, że może być ciężko.
    Prędzej własne wrażenia i ekspresje wyrazić można w komentarzach niż w oddzielnej notce.
    Dzięki Twojej Gospodarzu dyplomacji, umiejętności łagodzenia sporów jest to możliwe, choć emocje czasem były wysokie.

  14. „dzikie” e = „dzikie” dyskusje

  15. No zobacz Stokrotko, uderz w stół, a nożyce się same odezwą. Żartuję oczywiście, nigdy nie daję notek nawiązujących do Moich Czytelników. Ale przyznaj szczerze, że Ty nie, ale większość Twoich czytelników (a przede wszystkim czytelniczek) to są ludzie niemający nic ciekawego do powiedzenia. Zaglądam raz na rok na ich blogi, ach, szkoda mówić. Wchodzą wszędzie, bo będzie rewanż, i licznik wejść bije. A np. Helen Mazanova podała, że w 2018 roku miała 2 mln odsłon i 15 tys. subskrybentów. Ale jej wideoblogi są bardzo ciekawe.
    To umówmy się wstępnie na niedzielę 13 stycznia, bo 6.I. zaproszony jestem na koncert.
    ——————
    Mario – miło mi. Wiem, że ludzie, którzy pozostali u mnie, lubią to miejsce. Ależ ja go nie chcę likwidować, chcę tylko zmienić blog na wolne forum dyskusyjne – akurat teraz padło na teatr. Kolejno próbuję zmian, z Waszymi notkami właściwie nie wypaliło, może to się przyjmie.
    ———————
    Pawle!
    „Ale przynajmniej nie było cepelii”, obejrzałem sobie nowy filmik Romana z Naddniestrza, nasz człowiek dumny jest z tego, że w Tyraspolu otwarto Towarzystwo Polskiej Kultury „Jasna Góra”

    Ale otwarcie! Najpierw młodzież śpiewająca hymn Naddniestrza, potem Polski, a następnie nieśmiertelny góral z ciupagą. Czysta cepelia. Roman żartuje, że dumny jest z tego, że polska flaga wisi obok naddniestrzańskiej, i śmieje się, że jego flaga ma sierp i młot, który jest zakazany w Polsce, a tutaj wiszą kolo siebie.
    Ps. Wiedziałeś Pawle, że cepelia to skrótowiec od „Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego”?
    ——————-
    Gszczepa!
    „Mistrz i Małgorzata” to nie tylko rzadkiej urody książka, ale również niewyczerpane źródło inspiracji teatralnych. Napisz!
    —————
    Vandermerwe!
    Musiałem najpierw sprawdzić, bo mam umysł nieskalany znajomością problemu: „Marimba (marimbafon) – instrument muzyczny z grupy idiofonów. W wersji etnicznej – prymitywna odmiana ksylofonu z rezonatorami, używana w południowej i środkowej Afryce oraz Ameryce Środkowej”.
    Ależ powtórzę Vandermerwe, ja nie mam zamiaru niczego likwidować (no może w dotychczasowym stadium rozwoju blog), chcę tylko zmienić formułę, i na ten temat dyskutujemy. Piszesz mi miłe słowa: „Czasami „dzikie” dyskusje na Twoim blogu są dla mnie osobiście dodatkiem do małych radości życia”. Dla mnie też, więc tego nie przerywajmy, tylko zmieńmy konwencję. A na jaką? Sam nie wiem.

  16. Torlinie
    Jesteś pierwszą osobą, która w tym Nowym Roku sprawiła mi przykrość. I nie chodzi mi o to ,że krytykujesz mnie a czasami nawet ze mnie kpisz – bo do tego od dawna się przyzwyczaiłam.
    Zastanawiam się na jakiej podstawie krytykujesz moich komentatorów. Przecież nic o nich nie wiesz.
    Mimo wszystko w Nowym Roku życzę Ci wielu wspaniałych podrózy, pasjonujących rozmów z przyjaciółmi i pięknych spotkań z uroczymi i mądrymi Wnuczkami. No i zdrowia, bo ono jest najważniejsze.
    Myślę, że to dobrze, że nigdy się nie poznaliśmy i nie poznamy osobiście.

  17. Jeśli o mnie chodzi to w żadnym razie nie przejadłeś mi się. Zawsze lubię Cię czytać, nawet jeśli nie zawsze komentuje 🙂 Zawsze masz do mnie maila: piotrek_555@poczta.onet.pl

    Jeśli chcesz mogę Ci podać moje namiary na FB też 🙂 Ale proszę Cię poczekaj jeszcze z tym zamykaniem bo mam pewien mały plan na ten rok, w którym Twoja obecność odegra ważną rolę.

    Szczęśliwego, zdrowego i spokojnego Nowego Roku Torlinie! Dla Ciebie i Twoich Najbliższych 🙂

  18. Moim podstawowym problemem podczas oglądania była słaba znajomość książki. Czytałem dwadzieścia lat temu. Przez to trudno było rozeznać gdzie jest źródło, a gdzie adaptacja. To było o tyle istotne że adaptacja wprowadza Autora i Adaptatora jako postaci w sztuce. Scenografia nieźle uwspółcześniona, ale bez przesady. Świetna Małgorzata. Ogólnie, udane i ciekawe.
    —-
    Co do bloga, to po prostu pisz dalej:-)

  19. Stokrotko!
    Ty masz Stokrotko kompleksy niższości, że tak emocjonalnie reagujesz? Przecież ja nie piszę tego u Ciebie w blogu.
    Możesz się złościć, albo nie, ale to jest plaga blogów. Ekstremalnym przykładem jest sytuacja, w której dane panie (najczęściej) w ogóle opanowują blog. Autor jest im niepotrzebny (chyba że tylko do otwierania nowej strony). Taka sytuacja była u Piotra Adamczewskiego w „Polityce” w Jego blogu, w którym byłem od początku, od 2006 roku. Najpierw wspaniałe wpisy Kartki z Podróży, wtedy znanego jako Wojtek z Roztoka, i wielu innych. Stopniowo blog Pana Piotra zaczął zamieniać się w kawiarnię, a na 2-3 lata przed śmiercią Autora mógłby w ogóle nie pisać. Daje świetną notkę np o kucharzach polskich królów, a niżej pierwszy wpis: „już wstałam”, drugi: „a co mężowi dasz na śniadanie?”, „wiesz, on dzisiaj wcześniej wyszedł, bo…”, „ja idę na zakupy”, „a co będziesz kupować?” i tak na okrągło przez cały dzień. Prosiłem, błagałem, żeby wpisy dotyczyły treści notki, ale gdzie tam.
    Są wszędzie. Nawet u Wachmistrza są np. notki o ułanach, a niżej: „to ja też napiję się za tych ułanów” chociaż dalibóg (jak pisaliśmy u Ciebie w blogu) nie rozróżnia zapewne szwoleżera od ułana. Masz wspaniałych komentatorów, nie będę wymieniał, bo kogoś pominę, przy każdej notce masz 5-10 ciekawych wpisów, reszta jest: „Stokrotko, jak Ty to cudnie napisałaś”. I chociażby nie wiem, jakbyś się na mnie nie obrażała – taka jest prawda.
    Nigdy z Ciebie nie kpiłem, jesteś przewrażliwiona.
    —————-
    Gszczepa!
    Oj, boję się, że też taki okres u mnie funkcjonuje. Ale ja nie mam okazji powrotu do dawnych dzieł, bo tyle jest nowych rzeczy wydawanych współcześnie, że nie nadążam czytać.
    Tzn co tzn „pisz dalej”?
    —————
    Kochany Celcie!
    Jak mantrę lub zdrowaśki powtarzam – ja nic nie chcę zamykać, chcę zmienić formułę, i zastanawiam się – na co.

  20. Skoro nie masz pomysłu na jakąś nową formułę tutaj, może lepiej w ogóle nic nie zmieniać tylko pozostawić całość tak jak jest? 🙂 Jeżeli coś działa i to dobrze działa, po co zmieniać? 🙂

  21. Gdzie dobrze działa Celcie? Przecież nie u mnie.

  22. To samo co Celt prawi, dobrze działa nie zmieniać 😀

  23. Widzę, że nowa formuła też się nie sprawdza. Ponieważ te wszystkie osoby namawiające mnie na pozostawienie wszystkiego tak jak było są dla mnie bezcenne – w porządku. Jak wrócę z biblioteki – napiszę nową notkę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: