Napisane przez: torlin | 06/01/2019

Termin i rozmowa

Ponieważ od dawna mam kretyńską sytuację, w której płacę za Cyfrowy Polsat nie oglądając go w ogóle, bo nie mam anteny (to wszystko jest skutkiem skomplikowanych procesów firmowo-rodzinnych), postanowiliśmy z synem zerwać umowę z tą firmą. Ponieważ nie reagowała na nasze prośby, a dodzwonić się nie można, z nadzieją spojrzałem na pismo z CP o zmianie regulaminu. Świetnie wiem, że pismo to kończyć się będzie czcionką najmniejszą z możliwych, że jeżeli nie zgadzam się ze zmianą regulaminu, mogę bezkarnie rozwiązać umowę. Przeczytałem całe (a jak już Wam pisałem, umiem czytać pisma urzędowe) i na końcu znalazłem to, czego szukałem. Ale szczególiki – cymes. Pismo zostało wysłane 22 grudnia, ja otrzymałem je 2 stycznia, a w piśmie jak wół jest napisane, że mam prawo – jak się nie zgadzam ze zmianą regulaminu – do zerwania umowy, ale mam ich powiadomić o tym w terminie 30 dni od daty otrzymania pisma, ale nie później niż do 12 grudnia 2018 r.

Ponieważ nie mogłem się dodzwonić poszedłem do stacjonarnej placówki CF i znalazłem się w świecie Kafki, Becketta i Ionesco. Zapytano mnie uprzejmie, czy umiem czytać, przecież wyraźnie jest napisane, że w terminie do 12 grudnia – i nic nie załatwiłem. Będę musiał postraszyć ich sądem, to zawsze działa.

W mojej świadomości istnieje termin przeze mnie ukuty – „godna cena”. Używam czasami go przy przepłaceniu za jakąś usługę, najczęściej jest to za granicą, gdzie płacę specjalnie drożej wiedząc, jak tam jest nędza – nie żyłuję, aby było jak najtaniej. Ale zdarza się to również w Polsce, mam dyskusje z moim synem i bratem ciotecznym z Krakowa, że przepłacam za Play. Płacę 49,99  za wszystko za darmo: rozmowy, Internet, SMS-y i MMS-y, mój syn wprawdzie twierdzi, że mój Internet po przekroczeniu jakiejś tam granicy zwalnia, ale ja tego nie zauważam. Dzwonię, wysyłam, słucham Spotify, oglądam namiętnie YouTuba, i widać nie przekraczam bariery, bo wszystko śmiga. Uważam, że jest to „godna cena” i nie usiłuję za wszelką cenę przechodzić do firm stosujących dumping. Ale miałem sprawę do Play, więc do nich zadzwoniłem. Nawet ku mojemu zdziwieniu dodzwoniłem się do konsultanta i załatwiłem sprawę, ale… Dostaję fakturę na 52, 49 zł – ki diabeł. Patrzę w szczegóły – połączenie z Play jest płatne i abonament go nie obejmuje.

Ludzie, na jakim my świecie żyjemy.


Responses

  1. No cóż, żyjesz w polskim świecie, bo światów tyle ile krajów na Ziemi.Mojego ślubnego pertraktacje z TMobile zakończyły się zgłoszeniem sprawy do warszawskiego Oddziału Biura Ochrony Konsumenta. Wszystko trwało chyba ze 3 miesiące i nastąpił upragniony rozwód z tą firmą i pomyślne zakończenie kontaktu z nimi. Tam pracują bardzo mili ludzie w tym urzędzie, a mieszczą się przy ul.Canaletta 2.
    Miłego dochodzenia swych racji;)

  2. Dzięki Anabell za komentarz.
    Wygrać, to ja i tak wygram, bo zgłoszę rezygnację i koniec. Moim zadaniem w notce było ukazanie współczesnych kretynizmów. Do mnie dociera, że te wielkie firmy robią wszystko, aby zatrzymać klienta, ale nie doprowadzajmy tego wszystkiego do absurdu.

  3. Jeśli masz umowę bezterminową to chyba rozwiązujesz ją po upływie miesiąca. Czyli wysyłasz rezygnację w styczniu i okres upływa z końcem lutego.
    Musisz im oddać wszystkie „zabawki – dekoder, pilot, przewody”, chyba, że są Twoją własnością.

    Jeśli umowa jest terminowa, to nic nie zrobisz dopóki trwa – trzeba płacić nawet, jak nie używasz.
    Dobrze byłoby sprawdzić, czy w ogóle dochodzi do Ciebie sygnał i gdybyś miał antenę, to czy miałbyś odbiór?
    Miałam podobną sytuację z telefonem. Córka wyjeżdżając z kraju miała podpisaną umowę z Orange. Przekazała mi telefon. Nie używałam. Po paru miesiącach uruchomiłam aby gdzieś zadzwonić – okazało się, że telefon jest nieaktywny. Reklamacja – ale zwrócili pieniądze tylko za jeden miesiąc – nie wiadomo co było wcześniej?

    Ja przy rozwiązaniu powołuję się na jakieś paragrafy wyszperane w internecie – prawdę mówiąc nawet ich nie sprawdzam:)

    Nie mam problemu z rozwiązaniem umowy.

  4. Posiadam dwa telefony na abonament płacę więcej razem niż Ty.
    Gdy jadę co dwa tygodnie do szpitala to muszę brać oba, bo nie starcza mi internetu w jednym. Muszę ostrożnie zarządzać oglądaniem filmików z You Tuba, czy słuchaniem muzyki. Gadam ile chcę na obu.
    Wydaje mi się, że masz całkiem niezłą umowę.
    Zawsze jednak możesz zapytać się w salonie, czy nie ma jakichś promocji dla stałych klientów?
    Jak mają, to dlaczego miałbyś nie skorzystać?
    Musisz jednak przynajmniej miesiąc wcześniej przed zakończeniem umowy pojawić się w salonie.

    Jeśli chodzi o umowę z Polsatem to mogą mieć tak sprytnie skonstruowaną umowę, że nie przedłuża się z automatu na czas nieokreślony, tylko na np. następne dwa lata. Możesz wtedy wymiksować się z umowy, gdy rezygnację złożysz miesiąc lub trzy przed końcem danej umowy ( zależy jak jest skonstruowana).
    Nigdy nie miałam dobrego zdania o Solorzu – jak może kogoś naciągnąć, to na pewno to zrobi.

  5. Pomysł anabell jest bardzo dobry. Można wykorzystać okazję i odrzucić nowe warunki umowy. Pomocna będzie data stempla pocztowego i nie przekroczenie terminu jaki oni dają na rezygnację( miesiąc?)

  6. We wszystkim Mario masz rację, tylko że … nie o to chodziło mi we wpisie. Ja nie mam kłopotów – jak już napisałem – z rozwiązaniem umowy. Cała moja notka w tej części poświęcona jest datom, pismo wysłane 22.XII., otrzymane 2.I.2019, a nieprzekraczalny termin na niezgadzanie się na nowe warunki umowy – 12 grudnia 2018. I o to mi chodziło, o ten kretynizm.

  7. @Torlinie,
    może to nie kretynizm, a metoda? Brrr….

  8. Tak PAK-u – brrr….
    Ps. Miałem do Ciebie wysłać prywatny e-mail, ale mogę to załatwić publicznie. Skasowałeś swoje konto na Fejsie?

  9. Według mojej intuicji to ani kretynizm, ani metoda. To skutek zderzenia racjonalnych, jak by się zdawało, działań kierownictwa firm wyznaczającego zasady i procedury z zachowaniami szeregowych pracowników trzęsących się o swoje posady. W mechanizmie wielkiej korporacji nie ma miejsca na ludzkie odruchy ani na „chłopski rozum”. Winny jest system, a nie poszczególne jego trybiki.

  10. ” ..racjonalnych, jak by się zdawało, działań kierownictwa firm wyznaczającego zasady i procedury..”

    Zapewne sa racjonalne, niemniej strony tych umow nie stoja na rownej plaszczyznie. Najczesciej sposob w jaki sa sformulowane rozne warunki maskuja najrozniejsze kruczki prawne czy tez „furtki” stawiajace klienta w sytuacji trudnej do „wybronienia sie”.

    Pozdrawiam

  11. Pawle!
    Powiem Ci szczerze, że nie zrozumiałem, o co chodzi z tymi „zachowaniami szeregowych pracowników trzęsących się o swoje posady”. To oni napisali 12.XII.? Ja podejrzewam zwykłe niechlujstwo.
    ————–
    Vandermerwe!
    Całkowicie się z Tobą zgadzam.

  12. Torlinie, to była uwaga ogólna na temat mechanizmów powodujących tego rodzaju sytuacje, a nie próba wyjaśnienia twojego konkretnego przypadku.
    Chodziło mi o to, że wielka organizacja, żeby sprawnie funkcjonować, musi tworzyć procedury. I nieuchronnie trafiają się od czasu do czasu sytuacje, w których te procedury prowadzą do czyjejś krzywdy albo przynajmniej nieporozumień, ale szeregowy pracownik nie odważy się ich złamać w imię przyzwoitości lub zdrowego rozsądku.

  13. A jeżeli tak, to się zgadzam. Pzdr

  14. @ Pawel Lubonski,

    Przecietny pracownik nie odwazy sie zlamac procedur, gdyz narazi sie na utrate pracy i kiepskie referencja na przyszlosc. To jest oczywiste i od przecietnego pracownika tego wymagac nie nalezy. Jednak jest roznica miedzy procedurami w rowny sposob zabezpieczajacymi interesy obu stron a takimi, gdzie jedna strona stara sie ustawic w uprzywilejowanej pozycji. Niestety czasy, gdy wybudownie trzech transatlantykow zalatwione bylo pol – prywatnym listem jednego przezesa do drugiego dawno juz minely. Przypadek podany prze Torlina jest przykladem takiego dzialania na niekorzysc klienta – rzecz dosyc powszechna. Formalnie brak jakiejkolwiek odpowiedzi winno byc traktowane jako niezgoda na nowe warunki i.e. nalezaloby uzyskac zgode ze strony klienta i tylko wtedy kontynuowac funkcjonowanie kontraktu. Z tego samego powodu w wielomilionowych kontraktach przynajmniej jedna ze stron zatrudnia specjalistow wyszukujacych „dziur prawnych” by znalezc sie w uprzywilejownej pozycji – wiadomo chodzi o pieniadze.

    Pozdrawiam

  15. Vandermerwe, masz dużo racji, ale jeżeli pozwolisz…
    Kluczowym problemem w tej kwestii jest wynik „braku reakcji”. Co oznacza ten „brak reakcji”? Trzeba pamiętać, że ludzie w swej masie są zdroworozsądkowo leniwi, i nie chce im się reagować. Chyba najsłynniejszym przykładem tych rozważań w Polsce była dyskusja o wyrażonej zgodzie na pobranie części anatomicznych np. ofiar wypadków, bo jeżeli jest wcześniejsza zgoda, lub niezgoda na pobranie, wyrażone przez przewidującą ofiarę – to nie ma problemu. A jeżeli takiego oświadczenia nie ma? Wolno, czy nie wolno?
    Tutaj mamy podobny przykład. Vandermerwe. „Formalnie brak jakiejkolwiek odpowiedzi winno być traktowane jako niezgoda na nowe warunki” – zlituj się, jak Ty sobie to wyobrażasz? To były zmiany państwowe, więc obejmowały wszystkich użytkowników telefonów. Ty widzisz kilkadziesiąt milionów ludzi wyrażających zgodę? Bo ja nie.
    W moim przykładzie zadziałał inny precedens. Otóż wszystkie firmy nie lubią wysyłania tego rodzaju pism, poprzednio wysyłały e-maile ze zmianami na zasadzie li tylko powiadomienia, państwo zaś zmusiło je, aby było to w formie pisemnej. Przepisy wymagają, aby każde takie pismo kończyło się słowami: „Jeżeli nie zgadzacie się Państwo ze zmianami…”, a to jest sprzeczne z polityką firmy, aby jak najbardziej utrudnić odejście wyrażających taką chęć klientów. A to 2 miesiące karencji, a to niemożność oddania sprzętu, a to nieodpowiadanie na pisma, firmy mają całą gamę możliwości. Tymczasem takie pismo obnaża firmy w sposób przerażający, facet mówi: „Odchodzę, bo się nie zgadzam” i firma jest bezradna. Stąd te różne „12 grudnia”.

  16. @ Torlin,

    „..zlituj się, jak Ty sobie to wyobrażasz?”

    W tej chwili nic sobie nie wyobrazam. Niemniej masz jak masz wlasnie dzieki takim „hakom” bo to jest nieczysta gra, ustawiajaca Ciebie w roli petenta dobijajcego sie naleznych praw. Zastanow sie nad sytuacja gdy role sie odwrocily. Przekonany jestem, ze druga strona zdecydowanie wieksza i zasobna bardzo szybko i bolesnie wykazalaby Tobie niewlasciwosc istniejacych regul.

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: