Napisane przez: torlin | 20/01/2019

Chemia w „Zimnej Wojnie”

Obejrzałem całą „Zimną Wojnę i znowu dałem porwać się Pawlikowskiemu. Ale największy wpływ na moją opinię miała Joanna Kulig, tak genialnie zagranej roli nie widziałem od dawna w polskim filmie. Była zachwycająca. I właśnie w porównaniu z nią wychodzą braki filmu, przede wszystkim to, co podkreślają wszyscy recenzenci i widzowie, brak chemii pomiędzy głównymi bohaterami. Moim zdaniem bardziej istotne jest to, w jaki sposób na tak długo taka dziewczyna jak Zuza Lichoń mogła się zakochać do tego stopnia w przeciętnym Wiktorze Warskim. Na początku to było całkowicie zrozumiałe, ale późniejsze sceny paryskie i powrót Wiktora do Polski trącą nieprawdopodobieństwem psychologicznym. Kot może i zagrał dobrze swoją rolę, ale przy żywiołowej Kulig niknie całkowicie. Szkoda mi również Agaty Kuleszy grającej Irenę Bielecką, odpowiedniczkę Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej, ten niemy sprzeciw wobec upolityczniania zespołu, ale w tym wypadku rozumiem reżysera, że to jest jakby temat na osobny film.

Nareszcie wielkie kino. Od wielu lat jest wiele rzeczy, która mi się podoba w polskim kinie, ale wszystko jest albo średnie, albo strasznie przereklamowane. XXI wiek, masa filmów, które mnie znudziły w sposób nieprzeciętny – chociaż z niektórymi opiniami ludzie się ze mną nie zgadzają – jak np. z „Vinci”. Już 5 razy usiłowałem dotrwać do końca, i nie dałem rady. Filmy potwornie przereklamowane: „Katyń”, „Wołyń”, „Mój Nikifor”, „Róża”, „Pokłosie”. Może z tej listy zostawiłbym „Papuszę”, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Powtarzam – dla mnie – Pawlikowski to jest muśnięcie tym wielkim kinem z mojej młodości, i za to jestem mu bardzo wdzięczny.

Ale za ostatnie sceny w filmie „Zimna Wojna” należałoby reżysera rozstrzelać. Ani nie są umotywowana psychologicznie, są niezrozumiałe, zdanie wypowiedziane przez Zuzę wywołuje tylko śmiech komentatorów. Ale cóż – Nobody’s Perfect. Reasumując – „Ida” jest większym filmem, ale przy rozpatrywaniu głównej roli kobiecej to Kulig zamiata (a wydawało mi się po „Idzie”, że Kulesza jest świetna). Wszyscy zastanawiają się poco Pawlikowskiemu taka ilość dubli. Główni bohaterowie mówią, że niektóre sceny miały 64 duble. Zastanawiam się – po co? Czy aktor powtarzający 64 raz tę samą scenę zagra ją na końcu genialnie? Nasunęła mi się od razu myśl o spoliczkowaniu Zuzy przez Wiktora, ile tam było dubli?


Responses

  1. Też mi się końcówka „Zimnej wojny” wydała bardzo puszczona, od powrotu do Polski. Ale to  że główna bohaterka zakochuje się w Wiktorze wydało mi się bardzo realistyczne.

  2. Ta końcówka , to nikomu się nie podoba.
    Odnośnie samej ” milosci” głównych bohaterów, to masz identyczny pogląd , jak Logos Amicus .
    Zrecenzowal ten film na swoim blogu i w gazecie polonijnej w Chicago w USA. ☺

  3. Mnie się wydawało,że Polska jest właśnie taka niedopasowana jak Zuza i Wiktor.

  4. Julu, oczywiście że czytałem recenzję Logosa, i wiem, że w wielu punktach jest ona styczna. I to nie jest pierwszy film, w którym się zgadzamy. Ale było mnóstwo, w których byliśmy w sporze, jak np. Kieślowski.
    Czytam sporo recenzji, umiem oglądać filmy nie kierując się nimi. Obejrzałem pierwsze mniej więcej 11 minut, i pomyślałem z żalem, że jest to rzecz wtórna wobec „Idy’. I myliłem się bardzo. A jazzowa wersja dwóch serduszek chodzi mi po głowie bez przerwy. Jestem tak oczarowany Kulig, że mało powiedziane. I co najciekawsze, nie robi na mnie takiego wrażenia jako normalna dziewczyna, np. udzielająca wywiad.
    ———-
    Gszczepa, masz oczywiście prawo tak uważać. Mimo wszystko sądzę, że wszelkie sceny paryskie pomiędzy nimi są sztuczne, może z wyjątkiem spotkania w restauracji „ta pani już pewnie nie przyjdzie” i późniejsze jej cofnięcie się, aby go pocałować. Reszta mnie denerwowała, jeżeli chodzi o relacje pomiędzy mężczyzną i kobietą.
    ————-
    Piotrusiu!
    W prawie 40-milionowym narodzie znajdę mądrych, łysych , morderców, dopasowanych i niedopasowanych, jakiego człowieka chcesz. Przy tak olbrzymiej próbie statystycznej nie mowy o uogólnieniach. Zawsze będą fałszywe.
    Nie gniewaj się, ale Twoja metafora czy alegoria też nie jest trafna, bo pomiędzy Zuzą i Wiktorem była zwariowana miłość, tymczasem w Polsce takowej nie ma.

  5. Obejrzałem jeszcze raz ten film, zwracając większą uwagę na Kota, a nie na Kulig. Zwracam honor, dobrze grał. Obejrzałem również różnego rodzaju występy Kulig na scenie, z piosenkami włącznie, i muszę powiedzieć, że mnie nie zachwyciła. Łącznie z urodą, Kulig jest w filmie dla mnie porażająco piękna, tymczasem w rzeczywistości jest to po prostu średnio ładna dziewczyna. Czyli jest jednym słowem zwierzęciem filmowym.
    Polazłem również na portale zagraniczne, powszechne zachwyty: „nie przegapcie – arcydzieło”. A piosenka w wersji jazzowej łazi mi po głowie cały dzień.

  6. @Torlin,
    Wziąłbyś to jakoś rozwinął, o relacjach. Jakby to wg ciebie wyglądało i dlaczego nierealistycznie. Ciekawi mnie to przyznam.

  7. Hmm, myślałam,że będzie nominacja dla aktorki , choć była już Polka nominowana – Iga Kamińska.
    Film ” zimna wojna” , jest nominowany w 3 kategoriach.
    1.operator zdjęć. 2. Reżyser.3 .Film nieanglojezyczny. ☺

  8. Julu!
    Ja też żałuję. Ale tak jak napisałem w komentarzu do Gazety Wyborczej, Kulig odniosła niebywały sukces. Została zauważona w świecie, znalazła się na pierwszych stronach Vogue, Elle, Vanity Fair, publicznie swój zachwyt jej grą wyraziły Natalie Portman i Julianne Moore. Specjaliści podkreślali jedną rzecz, że w tym roku była niebywała konkurencja kobieca, wybitne kreacje, twierdzą, że w każdym innym roku Kulig bez trudu dostałaby nominację. Do tego ma na swoim koncie tytuł najlepszej aktorki Europejskiej Akademii Filmowej i w Palm Springs.
    ————-
    Wiesz Gszczepa, że zrobiłem bardzo mądrą rzecz, obejrzałem ten film jeszcze raz. Nie musiałem się wtedy skupiać na treści, bo przecież już ją znałem, ale mogłem (i pragnąłem tego) obejrzeć szczegóły filmu i osobno skupiłem się na grze Kota. I zmieniłem zdanie. On gra oszczędnie, w tym filmie ważne są drobiazgi jego gry, spojrzenia, drobne ruchy, półuśmiechy. Przy pierwszym oglądaniu filmu – przy żywiołowości Kulig – jego gra staje się niezauważalna.
    I zacząłem też rozumieć ich miłość. Do tego momentu cały czas uważałem, że wprawdzie przeciwieństwa się przyciągają (chociaż taka miłość jest niesłychanie trudna w realu, wiem to z własnego doświadczenia), ale nie do tego stopnia. Wiktor cały czas odchodził od niej, a ona do niego wracała. Teraz widzę, że ona była taka dla niego, że wszystko co robiła, robiła z myślą o nim. Oprócz tego doszło do mnie, że jest to film biograficzny, że jest to opowieść o rodzicach reżysera.
    Muszę przestać słuchać głównej piosenki w wykonaniu jazzowym, bo ona mnie dołuje i wprowadza w depresję – a tak mi się podoba.

  9. Jak to nie ma w Polsce miłości – ja ją taką własnie widzę zwariowaną do granic nienawiści, a jednocześnie wzajemnie niezbędną.
    Jedność przeciwności niczym tao. Bez wzajemnej miłości dawno by się
    to rozleciało na sto kawałków.

  10. Piotrusiu!
    Masz tak fajne komentarze, że nie wiem, o czym piszesz. O Kaczyńskim?

  11. Jednak ja film oceniam po pierwszym wrażeniu całościowo ivdla mnie to duplikat ” Idy” nic nowego nie wnosi.
    Chociaż można i tak jak Ty , oglądać kilka razy , w końcu inżynier Mamon z ” Rejsu” twierdzi , że nie może się podoba coś ,czego nie zna. 😉
    No a Z.Kaluzynski uważał ,że w każdym filmie jest detal, scenka na miarę „Oskara”.
    Raczej ten Meksykański będzie triumfował, bo innowacyjny i w związku z „Murem” , bardzo aktualny politycznie, kulturowo itd.. ☺

  12. Julu!
    Dość dużo czytałem na temat „Romy” i „Zimnej Wojny”. Ludzie, którzy widzieli „Romę” mówią, że jest ona nudna.
    Bardzo często filmy, które mnie zainteresowały, oglądam powtórnie. I to nie chodzi o „pierwsze wrażenie”, tylko o skupieniu się na szczególe. Treść już znam, nie muszę przyglądać się całości, widzę wtedy spojrzenie, grymas, odrzucenie włosów. Ale dotyczy to li tylko filmów, które zrobiły na mnie wrażenie.

  13. Torlin,
    Tomasz Raczek powiedział, że ” Roma” nie znajdzie uznania u Polaków.
    Jeden i drugi opowiedzial historie na bazie wlasnych rodzin.
    ” Roma” , to jego zdaniem film b.feministyczny. Dziwi sie nawet, ze mezczyzna moze az tak byc zwiazany emocjonalnie i po stronie kobiet.
    Obydwaj rezyserzy kończyli szkoły w Anglii , znaja się. Obydwa filmy są czarno- białe. Polaka , to jak cięcia po lodzie. Meksykanina żywiołowe i panoramiczne, ale kultura tak rozna od naszej pokazana z lat 70- tych ubiegłego wieku, że aż nie do przyjęcia w Polsce. Tylko dla koneserów kina. ☺

  14. Na „Romę” Julu chyba nie pójdę, nie moja specyfika. Historia kobiet czekających na powrót swoich mężczyzn interesuje mnie w sposób niesłychanie umiarkowany.

  15. Torlin ,
    Z ciekawości pytam. Oglądałeś „Kler” Smarzowskiego ?..
    Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii. Pomijając walory estetyczne, tu są zdania podzielone tak jak przy ” Zimnej wojnie” , film jest bardzo ważny z przyczyn socjologicznych. Pokazuje jak się rozeszły oczekiwania zwykłych ludzi z jednej strony a polskiego kleru i sprzyjającej mu władzy w Polsce z drugiej strony. Nigdy te drogi nie były spójne ale za PRL-u, kk przynajmniej udawał ,że jest z ludzmi. Jak już otrzymał wszystko co chciał , to pokazał , kto rządzi. No i nadal mu mało. . Taki ” cielec złoty „.😂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: