Napisane przez: torlin | 04/02/2019

Podziały utrwalone

Ostatnia, a zarazem najstarsza kurna chata pod miasteczkiem Porozów w powiecie wołkowyskim w guberni grodzieńskiej w 1907 roku; zdjęcie Zygmunta Glogera.

Wielu naukowców zastanawiało się nad tym tematem od dziesięcioleci., dlaczego zabory do dzisiejszego dnia odciskają takie piętno na polskiej świadomości. To było zastanawiające już w czasach komuny, teraz te różnice jakby nabrzmiały. A przecież z punktu widzenia historyka odmienność powinna zanikać, chociażby z tego powodu, że odpadły od nas ziemie wschodnie. Tymczasem nic się nie zmieniło.

Jestem pełen podziwu  dla architektów II Rzeczpospolitej, zamknąć w jedną całość trzy zabory, chociaż tak naprawdę ten puzzel miał o wiele więcej elementów. Zabór pruski był złożony z dwóch elementów, części podstawowej, Poznań z Bydgoszczą oraz Śląska; tak jak Galicja mająca dodatkowy element, który dość szybko utraciliśmy w wyniku agresji Czechosłowacji – wysoko uprzemysłowiony Śląsk Cieszyński. Na terenie zaboru rosyjskiego również były dwa różne obszary, teren dawnego Królestwa Polskiego, w którym obowiązywał Kodeks Napoleona, istniała hipoteka, Prokuratoria Królestwa Polskiego, czego nie było na ziemiach zabranych, oraz tereny na wschód  od Bugu. Jedyny kraj mający podobne problemy – to była Rumunia, ale ona chociaż miała własne państwo, i tylko Besarabię (od Rosji) oraz  Bukowinę od Austrii i Siedmiogród od Węgier (skrót myślowy) musiała inkorporować. Polska miała na swoim obszarze różne systemy prawne, administracyjne, podatkowe czy pocztowe, różne waluty i rozstaw szyn w kolei żelaznej.

Ale oprócz tego Polska była zróżnicowana urbanistycznie, w zaborze pruskim poziom urbanizacji wynosił 35%, w dawnym Królestwie Polskim 30%, w Galicji 20%, a na wschód od Bugu 12%. Ale co najważniejsze ludzie zamieszkujący wszystkie te tereny różnili się co do  poziomu wykształcenia, kultury, mentalności, jakości życia, zamożności obywateli. Mieszkańcy zaborów i regionów różnili się biorąc pod uwagę posiadany kapitał społeczny, zaangażowanie w działalności obywatelskiej, stopień organizacji społecznej i aktywności kulturalnej. W poszczególnych zaborach i regionach ceniono i szanowano inne wartości. W Wilnie było 50% analfabetów, nawet Kościół był zadowolony z takiego obrotu sprawy, bo niepiśmiennym chłopem łatwiej było rządzić.

Wszystko to był przydługi wstęp. Niech mi ktoś powie, dlaczego te schematy są aktualne po 100 latach. Na pewno wszyscy oglądali mapki np. w „Polityce” (nie mogę teraz ich znaleźć) pokazujące, że dzisiaj biorąc pod uwagę różne schematy mapki nakładają się na rozbiory. Chyba najbardziej to widać w głosowaniach politycznych i w schematach linii kolejowych. I co mnie najbardziej dziwi, przecież nawet po II Wojnie Światowej Ziemie Zachodnie i Północne zostały zaludnione ludźmi wyjeżdżającymi z terenów wschodnich, którzy po raz pierwszy widzieli łazienkę z ubikacją. I sam pobyt na terenach poniemieckich spowodował, że stali się ludźmi cywilizowanymi (świetnie to widać po Kargulu i Pawlaku).

Ciągle jesteśmy w wielu aspektach podobni do Stanów Zjednoczonych, u nich podział na Północ i Południe istnieje właściwie w dalszym ciągu. Mentalność ludzi nie zmieniła się od pokoleń. W Niemczech niechęć Bawarczyków i Szwabów do Prusaków (czytaj Berlina) i i vice versa – jest nieśmiertelna. „Nie znosimy Gdańska, zabiera nam wszystko, a daje tylko ochłapy” – mówił przedwojenny prezydent Elbląga. „I tak jest od 150 lat”. A teraz jest inaczej? Radom, jak był w zaborze rosyjskim, to był stolicą guberni i gnębił Kielce, jak powstała Polska po 1918 roku, to Kielce zostały województwem i gnębiły Radom. Przyszli Niemcy i zrobili dystrykt radomski, przyszli Polacy, zrobili województwo kieleckie. Niechęć Bydgoszczy i Torunia, czy Gorzowa I Zielonej Góry jest nieśmiertelna. I takie anse potrafią trwać setkami lat niezależnie od przynależności politycznej. Moja Babcia płakała, że musi umierać w Galicji.


Aneks dla PAK-a

znalazłem dwie mapki, nie mam czasu szukać więcej, kolej w 1958 roku i

głosujący na Dudę i Komorowskiego. Pamiętam, były jeszcze mapy zagęszczenia miast i poziom wykształcenia, ale nie mogę znaleźć w sieci (i nie bardzo mam na to czas)


Responses

  1. Ciekaw jestem Vandermerwe, czy bardzo widać podziały burskie w aktualnej RPA. Napisałbyś coś na ten temat.

  2. Utrzymują się dlatego, że każde pokolenie w dużym stopniu powiela to co robili ich dziadowie i rodzice.Pozostaje jednak pytanie dlaczego tak się dzieje, ale podejrzewam, że bierze się to stąd, że”bezpieczniej” jest robić i stosować to, co się widziało i znało od dzieciństwa.I dotyczy to nie tylko działań „fizycznych” ale i sposobu myślenia.
    Podziały istnieją od czasów jaskiniowców- jedni mieli jaskinię dużą,suchą, w której się lepiej bytowało (bo taką właśnie przypadkiem znaleźli), inni mieli
    znacznie gorszą, ciemną i zatęchłą, jako że suchych fajnych jaskiń jest niewiele.Wiem, to nie brzmi przekonująco, ale nic w przyrodzie nie jest identyczne nawet w obrębie jednego gatunku- są osobniki w 100% zdrowe i one siłą rzeczy odnoszą większe sukcesy. To tylko pozornie niewiele ma wspólnego z podziałami społecznymi w obecnych czasach. Ale tak wychodzi z logiki.Interesujesz się bardzo historią to i zapewne wiesz ile musiało nastąpić różnych zmian ( nie zawsze łagodnych) by w chłopie , poddanym, zaczęto dostrzegać człowieka a nie coś pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem roboczym.
    Uważam (wolno mi) ,że okres międzywojnia był najlepszym okresem Polski, jednoczącym ludzi, choć nadal była niewymowna nędza i duże podziały społeczne..
    Na całym świecie przetrwały owe podziały plemienno – terytorialne, nie jesteśmy w tej materii jakimś wyjątkiem.

  3. Nie wiem, ile tych podziałów jest. I jak wyglądają.

    Całe mówienie o „widocznych rozbiorach” to odwołania do wyników wyborczych, gdzie „zachód” jest raczej antypisowski, a wschód propisowski, przy czym miasta są anty, a wsie pro*.

    Ale czy to rzeczywiście zabory? Pamiętam wykpiwaną mapkę, która odnosiła się do poziomu bodaj alfabetyzacji, pokazując, że podziały się utrzymują, choć przecież zakładała ta mapka ciągłość „ziem odzyskanych”, tak jakby tam nadal żyli Niemcy z XIX wieku…

    Zresztą co do tej migracji wschodu na zachód, to daleko idące uproszczenie. Tak emigrowały elity. Elity piszą historię. Stąd może taki utrwalony pogląd. Bo jednak większość na obecnym zachodzie Polski mieli stanowić potomkowie mieszkańców centrum, czyli pokongresówkowi. Po prostu, mało kto się pochyla nad migracjami biednych ludzi z przeludnionych wsi — wszyscy wolą obserwować artystów, względnie profesorów…

    * Może coś na rzeczy z obecnością Kościoła? Migracja, czy z Kongresówki, czy z Kresów, osłabiała związki z parafią, duchowieństwem itp. Nowe, tworzone na miejscu związki, już nie miały tej siły — ludzie stawali się bardziej niezależni. Tak sobie spekuluję…

  4. Anabell!
    Pamiętam, jak mój Profesor Landau na wykładach z historii gospodarczej Polski denerwował się strasznie, jak mówiono, że chłopu było coraz gorzej. „To by go w ogóle nie było po pewnym czasie” – krzyczał. Ale taka jest prawda, że chłopu najbardziej się pogorszyło za czasów Zygmunta Augusta. Spowodowała to szlachta, która chciała zarobić na handlu zbożem, gdyż na nie był nieprawdopodobny wręcz popyt ze strony państw zachodnich. Aby produkcja szła non-stop potrzebni byli pracownicy stali i dostęp do środków produkcji. Najpierw załatwiono mieszczaństwo, zabroniono im kupować ziemię i pośredniczyć w sprzedaży czegokolwiek.
    Później wzięto się za chłopów. Już statut warcki w 1423 roku pozwalał szlachcie na wyeliminowanie sołtysów poprzez wykupywanie sołectw, a w statucie piotrkowskim (1496) wprowadzono zapis, że tylko jeden kmieć w roku mógł opuścić wieś. W 1543 roku za czasów Z.A. w zupełności zabroniono chłopom opuszczania wsi bez zezwolenia pana. Sądy nie miały prawa rozpatrywać skarg chłopów na swojego pana, mogły się zwrócić jedynie do króla. Ale od 1518 roku (Zygmunt Stary) było to niemożliwe.
    Tylko widzisz, mentalność pozostała. U chłopów wykształciło się posłuszeństwo połączone z brakiem odpowiedzialności, wytworzył się pewien stan świadomości społecznej oparty na podwójnej etyce. Wobec własnej grupy obowiązywał wymóg bezwzględnej uczciwości, natomiast co do kradzieży rzeczy pańskich albo księżych nie było żadnych zahamowań, a okradzenie Żyda poczytywano wręcz za zasługę. Z kolei na dworze panowało przekonanie, że chłopa ciągnie do złego, jest leniwy, bierny i wrogi. Stąd 500+ i Kaczyński.
    „Uważam (wolno mi) ,że okres międzywojnia był najlepszym okresem Polski, jednoczącym ludzi, choć nadal była niewymowna nędza i duże podziały społeczne.”. Wolno Ci, rzecz jasna. Ja uważam jednak, że najlepszym okresem było PRL, a szczególnie pierwszy okres. Może z punktu widzenia politycznego to była tragedia, ale patrząc od strony tak biednych w Międzywojniu warstw to była ziemia obiecana. Generalnie było to związane z działaniem władz komunistycznych. Nowe budowy, darmowe leczenie, nauka z likwidacją analfabetyzmu, a pokazanie przede wszystkim ludziom wolnym (niemającym swojego domu, włóczących się od wsi do wsi – patrz „Znachor”) i z czworaków możliwość lepszego życia, rozwoju. Te pogadanki ideologiczne naprawdę trafiały do chłopów. Dodajmy do tego reformę rolną. Nawet marzenie o obiecanym własnym mieszkaniu trafiało do potrzebujących.
    ——————-
    PAK-u, zajrzyj do aneksu u góry. Dwie mapki znalazłem, dwóch nie. To nie chodzi wyłącznie o politykę.
    Ja bym spróbował wyjaśnić to eksplozją przedsiębiorczości. Biedny mieszkaniec terenów wschodnich lub Kongresówki jedzie na szaber na Ziemie Zachodnie, możliwość kradzieży się kończy i trzeba zacząć myśleć o swoim położeniu. Z tych grup zaczynają powstawać pierwsze samorządy mieszkańców na nowych terenach. Ten młody człowiek, który przyjechał ciemny jak tabaka w rogu, próbuje zmienić swoje życie.
    Pamiętaj, że wyjeżdżają (emigrują) zawsze najcenniejsze osoby – z charakterem. Tak było podczas osadnictwa amerykańskiego, w Brazylii czy Rosji. Taki człowiek lądował w domu z łazienką, w zabudowaniach miał nowoczesne narzędzia rolne – nie ma mowy, żeby tym się nie zainteresował.

  5. A może to sprawa krajobrazu ? Bezkres równiny kontra lokalne dominanty i krótki horyzont.

  6. Siedząc trochę w temacie postawię taką tezę: podziały są trwałe bo zaistniały w czasie gdy na współczesnych ziemiach polskich dokonywała się – kulawa, ale jednak – modernizacja. Państwo przedrozbiorowe po pierwsze było organizacyjnie słabe i do przesady zdecentralizowane (na poziomie nie powiatu nawet, ale folwarku), po drugie – upadło u progu rewolucji przemysłowej, nie zdążywszy rozwinąć sieci szkolnictwa, porządnej infrastruktury transportowej, sprawnej administracji, przemysłu, itd. Wszystko to przyszło dopiero w XIX wieku, w peryferyjnych prowincjach ówczesnych wielkich mocarstw i oczywiście w wersji mocno kalekiej (upraszczając: w Austrii bieda, w Prusach zamordyzm, w Rosji jedno i drugie).

    A uprawiając gdybologię stosowaną: ciekawie byłoby wyobrazić sobie układ sieci kolejowej w Rzeczpospolitej w granicach sprzed 1772/ 1793, np. z niepowstałą nigdy linią wzdłuż Wisły powyżej Torunia…

  7. Piotrusiu, ja bym to raczej nazwał – cholercia, to ma swoją nazwę, ale zapomniałem. Chodzi mi o to, że jak człowiek jest w zasyfionej bramie, to ochoczo splunie. Jak jest w takiej samej bramie, ale eleganckiej, to się będzie wstydził. Zostawi nieposprzątane w brudnym pociągu, w Pendolino zachowa się jak arystokrata. Jak masz w swojej rodzinnej okolicy brudny przystanek, pomazany graffiti, gruntową drogę, krzywe słupy, chaty kryte słomą, i wszyscy dookoła są analfabetami, to ci się nie chce niczego. Jak raptem znajdziesz się w zupełnie innej kulturze, to dążysz do zmian.
    —————-
    Szymonie!
    Zgadzając się z całościową wymową tekstu chciałbym równocześnie nieśmiało zauważyć, że coś mi się tu nie zgadza. Piszesz (podaję w dużym skrócie): „Państwo przedrozbiorowe (…) było organizacyjnie słabe i do przesady zdecentralizowane (…) upadło u progu rewolucji przemysłowej, nie zdążywszy rozwinąć (…) porządnej infrastruktury transportowej”. Bardzo Cię przepraszam, ale jaka infrastruktura transportowa miała być wykonana w Polsce w końcu XVIII wieku, jak pierwsza publiczna linia kolejowa powstała w 1825 r. w Anglii?
    Linia z Torunia do Malborka otwarta została 15 sierpnia 1883 roku i ten drugi miał lepiej. Ponieważ znalazł się na linii Berlin – Królewiec, to trasa do Königsberg została otwarta w 1853, a do Tczewa w 1857 roku.
    ——————-
    Reklamuję wszystkim Pana Romana, cudownego chłopaka niemającego absolutnie żadnej polskiej krwi w żyłach, a jest naprawdę cudownym polskim ambasadorem w Naddniestrzu. W tym odcinku oprowadza nas po Raszkowie, polskiej enklawie w Naddniestrzu – cudowna opowieść.
    Chciałem dać link, i na ekranie mam error. Wpiszcie proszę w YouTubie „Polska finansuje Naddniestrze, część 1”. Obejrzyjcie, bo ten chłopak naprawdę na to zasługuje.

  8. Infrastruktura to nie tylko kolej (i uwaga – to ja to piszę!) 😉 Jednak w czasach prekolejowych miało znaczenie czy przez rzeki przeprawiano się w bród, czy istniały mosty; jaka była jakość dróg; czy dało się sprawnie transportować towary systemem rzek i kanałów, itd

  9. Torlin,
    Lubię oglądać programy z cyklu ” dizajn „.
    Zwłaszcza angielskie i ram jest pokazane , jak pięknie są adoptowane średniowieczne domki do współczesności , nadal nawet kryte słomą.
    Możesz sobie z ciekawości wyguglowac.
    Choć jak jedziesz samochodem , to coś jakby w tym stylu i u nas powstaje.
    Hostele , motele , zajazdy budowane z drewna i kryte słoma. ☺
    Zaraz 2ws. po zabudowaniu ,zwłaszcza wiejskim, można było stwierdzić , gdzie były przekraczanie granice zaborów,
    Szkoda , że pewnych rzeczy na wzór Anglików nie zachowano , wprowadzając w stylistyce unowocześnienie.
    Na zachodzie np.modny jest styl ” rustykalny”. 😉

  10. @ Torlin,

    „Ciekaw jestem Vandermerwe, czy bardzo widać podziały burskie w aktualnej RPA. ”

    Podzialow jest oczywiscie duzo, wiele wiecej niz w Polsce – rasowe, narodowosciowe, jezykowe, kulturowe czy tez regionalne. Kazdy z nich jest tematem samym w sobie. Przykladowo. Przemieszczenie sie z Johannesburga do Kapsztadu jest jak zanlezienie sie w innym kraju. Zupelnie inna spolecznosc, inny rytm zycia, nie wspominajac o przyrodzie i krajobrazie. Najwieksza grupe w tamtym regionie stanowia ludzie „krwi mieszanej”. W dalszej kolejnosci sa „biali” a pozniej „czarni”. Mimo, ze region byl koronna kolonia jest bardziej Afrykanerski niz Angielski. Jesli przeniesiesz sie do Natalu zauwazysz kilka rzeczy: biali mieszkancy bardzo „angielscy”, duzo hindusow oraz bardzo odmienna od innych „czarnych” postawa Zulusow, po dzis dzien podtrzymujacych wojownicze tradycje. Mozna rowniez wspomniec bardzo wyrazne podzialy na osrodki miejski i prowincje. I tak dalej i temu podobnie

    Pozdrawiam

  11. Julu!
    To nie przejdzie. Polacy to jest naród chłopski, wstydzący się swojej przeszłości, dlatego wszyscy są potomkami szlachciców. Znakomicie pokazał to Chęciński w momencie przygotowań do wyjazdu do Stanów. Pamiętasz reakcję Pawlaka na strój Kargula? Nic się nie zmieniło.
    ————–
    Szymonie!
    To, co piszesz – prawda. Ale pamiętaj, że z punktu widzenia gospodarczego drogi i mosty w dzisiejszym tego słowa zrozumieniu nie były szlachcie potrzebne. Ponieważ wysyłano zboże głównie Wisłą do Gdańska, to przede wszystkim transport rzeczny winien być drożny. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że szlachta z takim entuzjazmem przystąpiła do wojny z Zakonem w 1409 roku, bo Krzyżacy blokowali spływ polskiego zboża do Gdańska, co naruszało żywotne interesy szlachty.
    ————–
    Vandermerwe!
    Dziękuję, ale mi mniej chodziło o różnice w tym państwie, bo to jest zrozumiałe, ale ile śladów – może nie Burów, ale „burowskich” – jest w RPA? Trochę już napisałeś. Ciekawe.

  12. Trylogia Checinskiego nic nie straciła , nadal aktualna.
    No to tylko Polacy wstydzą się swojego pochodzenia tj. Te no 80procent populacji.;)
    Natomiast w innych nacjach jakby tego nie ma.
    Tam nawet i w Anglii demokracja obejmuje wszystkich, tj. wszystkie stany i mógł ktoś z nizin , pisze o dawnych ale i o współczesności, awansować i dostać tytuł szlachecki. U nas tego nie było.Sam napisałeś , że mieszczanstwo i chlopstwo pozbawione zostało jakichkolwiek praw i nie miało żadnego swojego przedstawiciela w sejmikach , było nie było ” szlacheckich”..
    To , takie podejście ciągnie się mentalnie do dziś.
    Trochę to świadczy i o poziomie naszej polskiej ” inteligencji” ,
    to wymysł czysto polski. Taka kontynuacja uprzywilejowanej pozycji , jaja miała szlachta?.. Bo to też ewenement tylko polski.
    Zupełnie przeciwnie do Polski jest zachowanie Finów.
    Sami twierdzą, że u nich szlachta to Szwedzi a oni to naród chłopski.
    Aż dziw , że to na nich nie wzoruja się Ukraińcy.
    Myślę , że w XXI w. kiedy potomkowie ciemnego chlopstwa polskiego, które w dawnych czasach było zwiazane do ziemi swojego pana i nie mogło oficjalnie nigdzie wędrować, teraz poeozjwzdrzalo się pi swiecie, nabrało który światowej , biegle rozmawia w kilku językach , pozdobywalo tytuły naukowe w różnych dziedzinach nauki, powinnii oficjalnie przyznawać się do swojego skromnego pochodzenia i że wszystko zawdzięczaja swojemu mozgowi , tj. chęci nauki, wiedzy , zdolnosciom, pracy , dobrej współpracy ze wszystkimi ludźmi. A nie koneksjom i wykorzystywaniu ciężkiej pracy innych ludzi.
    A tu w Polsce nadal to myślenie jest zakodowane na dzielenie ludzi wd.stanu, zamożności, jakby nie do przekroczenia. Taki jakby feudalby sposób myślenia, choć monarchii u nas dawno nie ma i tytuły szlacheckie też w państwie demokracji są bez znaczenia prawnie.

  13. Torlinie:
    Mapka pierwsza to infrastruktura. To akurat nic nowego — koleje budowano głównie w XIX wieku, częściowo w pierwszej połowie XX wieku, np. odrodzona Polska miała parę ważnych inwestycji, które spajały systemy kolejowe. Niemniej, to naturalne, że akurat w infrastrukturze zabory będą widoczne.
    Mapka druga oznacza wynik wyborów. Jednych w ciągu ćwierćwiecza. OK, zapewne parę by się dało dołożyć, jednak wciąż nie byłaby to większość wyborów w IIIRP. I jednak, wciąż, typowałbym kwestię oderwania ludzi od „korzeni” — na miejscach osadzania się powojennych imigrantów.

  14. @ Torlin,

    „…ale ile śladów – może nie Burów, ale „burowskich” – jest w RPA?”

    Dawniejszy „Bur” ( od boer – chlop) to dzisiejszy Afrykaner. Trudno wiec mowic o sladach jesli sa znaczaca czescia spoleczenstwa. Sladem tamtych czasow jest chocby fakt posiadania przez RPA kilku miejsc wladzy ( stolic jak kto woli): Kapsztad, Pretoria, Bloemfontein i Pietermaritzburg. Pretoria I Bloemfontein byly stolicami republik. Sladem „burowskim”, jak piszesz jest, powszechnosc Afrikaans – prowincja ( moze poza Natalem) posluguje sie tym jezykiem i jezykami lokalnymi. Wiesz, w rzeczywistosci dzisiejsza nowoczesna Poludniowa Afryka to efekt planowania i pracy Afrykanerow – slad „burowski”? Pomijam celowo miesca bitew i cmentarze wojenne z czasow obu wojen, w szczegolnosci tej drugiej.

    Pozdrawiam

  15. Przywołałeś teorię kultury plucia co ja nazywałem kulturą piwnego baru. Ale jest to zagadnienie z obszaru dobrego wychowania. Ja zaś wyobraziłem sobie coś znacznie głębszego.
    Jestem pewien, że w dalekiej przeszłości ludzie otwartej sawanny musieli stosować zupełnie inną strategię przetrwania, od ludzi zamieszkujących obszary dające schronienie (typu drzewa, jaskinie, pagórki dające poczucie oparcia) Być może gdzieś te strategie nadal drzemią głęboko w psychice kierując życiowymi wyborami.
    We mnie otwarta przestrzeń wywołuje niepokój – zupełnie samoistnie.

  16. Julu!
    „A tu w Polsce nadal to myślenie jest zakodowane na dzielenie ludzi wg stanu, zamożności, jakby nie do przekroczenia”, nie uważasz, że przesadzasz? Bo to, że Polacy wstydzą się swojego pochodzenia, to ja również napisałem. Ludzie na całym świecie będą się dzielić wg zamożności, ale to się ma nijak do pochodzenia.
    ——————–
    PAK-u!
    „np. odrodzona Polska miała parę ważnych inwestycji, które spajały systemy kolejowe” – najbardziej podobało mi się połączenie Wrocławia i Warszawy w XX wieku, zarówno drogowe, jak i kolejowe. Po prostu go nie było, dopiero w XXI wieku sobie o tym przypomniano.
    ——————-
    Vandermerwe – fascynujący komentarz. Ja tak strasznie chcę trochę więcej wiedzieć na te tematy. Bardzo Ci za to dziękuję.
    ——————-
    Piotrusiu!
    Wpływ pradawnych wieków na nasze postępowanie godne jest osobnej notki. Już chociażby pozycja wyprostowana na sawannach.

  17. Podejrzewam (choć nie mam na to dowodów), że ta mapka wyników wyborów została podrasowana dla lepszego efektu. To znaczy – za pomocą kontrastujących kolorów uwypuklono niewielkie w istocie różnice. Niemniej jednak te różnice są faktem. Nie dziwię się, że inaczej głosują Galicja, Mazowsze i Podlasie, gdzie przeważa na wsi ludność osiadła, a inaczej tzw. Ziemie Odzyskane z ludnością w ogromnej większości napływową (dwa-trzy pokolenia to za mało, by zmieniła się mentalność). Natomiast zagadką jest dla mnie wynik Wielkopolski.

  18. Tutaj Pawle nie widzę nic zaskakującego w Wielkopolsce, ten niebieski kolor to jest wyraźnie połowa drogi pomiędzy Łodzią i Poznaniem, a więc jest to prawdopodobnie Konin – co mnie osobiście nie dziwi. Jest to wprawdzie Wielkopolska Wschodnia, była w zaborze pruskim, ale czy naprawdę Konin można nazwać Wielkopolską – śmiem wątpić.

  19. Ten granatowy kolor w połowie drogi między Łodzią a Poznaniem to powiat koniński (ziemski), podczas gdy samo miasto Konin (ten wąski, południkowo rozciągnięty pasek pośrodku) jest jasnopomaranczowe, jak niemal wszystkie miasta na prawach powiatu w Polsce 🙂 Historycznie jest to jak najbardziej Wielkopolska (niech będzie że wschodnia) która jednak nigdy (poza okresem 1795 – 1807) nie leżała w zaborze pruskim.

  20. Szymonie!
    Co do położenia Konina – pełna zgoda.Co do tej plamki jasnej – pełna zgoda. Co do zaborów – pełna zgoda, z takim małym zastrzeżeniem, że użyłem skrótu myślowego, użyłem słowa zabór jako zabranie, wzięcie, więc chodziło o XVIII wiek.
    A co do tej Wielkopolski!!! Oficjalnie tak, ale w ogóle nie kojarzę Konina z tą Ziemią, tak jak nie kojarzę Częstochowy z Małopolską.
    Ps. Ciekawa jest rzecz z Bielsko-Białą, przed połączeniem w 1951 roku Bielska leżącego na Śląsku z Białą w Małopolsce.Tak jak śmisznie brzmi, że Radom leży na Mazowszu. Nigdy nie leżał.

  21. „Tak jak śmisznie brzmi, że Radom leży na Mazowszu. Nigdy nie leżał.”

    Nazewnictwo województw zaburza tradycyjne podziały regionalne – zarówno historyczne, jak i fizycznogeograficzne. Mielec i Stalowa Wola leżą dziś na Podkarpaciu, a Suwałki i Sejny na Podlasiu!

  22. Torlinie,
    ale weź pod uwagę, że w zasadzie przedrozbiorowo, to się układy kolejowe łączyły tylko w okolicach ówczesnego „Trójkątu Trzech Cesarzy”, czyli między Zagłębiem Dąbrowskim a Śląskiem. To oznacza, że wiele pobudowano. A czy każde miasto ma się łączyć z każdym? Tak się nie myśli. Np. „Gierkówka” powstała nie na zlecenie polityczne, tylko po wyliczeniu, że taka droga pozwoli powiązać trzy najludniejsze i generujące najwięcej ruchu aglomeracje w ówczesnej Polsce: Warszawę, Łódź i Górny Śląsk, z perspektywą pobliskości Krakowa…

  23. Tak PAK-u, każde miasto ma się łączyć z drugim, jeżeli mówimy o takich grodach jak Warszawa i Wrocław. Kolej i droga szybkiego ruchu. Albo chociaż jedno z nich. A tu nie zrobiono nic, do Wrocławia jeździło się pociągiem albo przez Częstochowę, albo przez Poznań, po drodze mu było. A szosa to koszmar, przez Bełchatów.
    Tak PAK-u, Gierkówka została zrobiona z powodów politycznych, gdyż na początku lat 70. ubiegłego wieku nastąpił śląski desant na Warszawę. Oprócz tego Gierek był od 1957 roku I sekretarzem KW PZPR w województwie katowickim, które były jego udzielnym księstwem, i obiecywał autostradę swoim ziomkom zawsze. Autostrada miał być poprowadzona nowym śladem na Łódź (mniej więcej jak A1), ale zabrakło pieniędzy, więc po prostu dobudowano drugą jezdnię do starej drogi. Ale i tak wobec „osiągnięć” polskiego drogownictwa była to arteria komunikacyjna że hej.
    Nie PAK-u, tu Łódź nic nie miała do powiedzenia. Jeździłem wielokrotnie tamtędy, i od Gierkówki trzeba było się przebijać albo przez Brzeziny, albo od południa, tam wybudowano kawałek autostrady Piotrków – Tuszyn.

  24. Pawle!
    Stalowa Wola, ale i Tarnobrzeg. SW to jest stosunkowo świeży twór, ale pogrzebałem w Internecie, do jakiego województwa w I Rzeczpospolitej należał Tarnobrzeg „chyba do sandomierskiego), nie znalazłem. Te tereny dostały się w łapy Austriaków podczas I rozbioru, pewnie dlatego są teraz województwem podkarpackim.

  25. Tutaj zaś są mapki współczesnego odpowiednika niegdysiejszych linii kolejowych, czyli sieci szkieletowych Internetu w Polsce:
    https://www.computerworld.pl/news/Sieci-szkieletowe-polskich-operatorow,394360.html

  26. Bardzo Gszczepa dziękuję. Tekst trochę dla mnie za trudny, ale mapka wspaniała. Ale jedna rzecz spowodowała, że wybuchnąłem śmiechem. Wszystkie połączenia pomiędzy wielki miastami – jak po sznurku, ale z jednym wyjątkiem. Niesłychanie pokręcone jest połączenie jest pomiędzy Warszawą a Wrocławiem – to na pewno wpływ zaborów 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: