Napisane przez: torlin | 07/02/2019

Nuda egzystencjalna

Mamy najrozmaitszą nudę. Lepiej brzmiałoby: „mamy najrozmaitsze nudy”, ale SJP upiera się, że liczby mnogiej nie ma z wyjątkiem frazeologizmu „z nudów”, ja jednak spróbuję od czasu do czasu używać liczby mnogiej. Mamy nudę sytuacyjną, małżeńską, powtarzalności, przesytu, samotności. I ta najpiękniejsza, arystokratka wśród motłochu, godna najwspanialszych poetów XIX wieku – nuda egzystencjalna. W kontekście psychologii egzystencjalnej nuda jest stanem psychologicznym i postawą filozoficzną charakteryzującą się stagnacją, brakiem woli i zaangażowania.

Bo tak naprawdę mamy dwie nudy, pierwsza jest zwykłą nudą oznaczającą, że komuś dłuży się czas, ten człowiek źle odczuwa przedział czasu. Istnieje jednak jeszcze inny rodzaj nudy, o której mówi także Martin Heidegger, nazywając ją otchłanią egzystencjalną, podoba mi się to określenie, chociaż Heideggerowi chodziło o Boga – a mówimy o nudzie egzystencjalnej.  Może dlatego uwielbiam opowieści o niej, o bezsensie współczesnego, bezpiecznego życia. Nuda pochłania i zżera całe istnienia, niezależnie od tego, co robisz, dopóki nie nadasz swojemu życiu jakiegokolwiek sensu. W tym momencie odkrywa się przed nami podstawowy stan ludzkiego bytu, tj. absurdalna wolność. Możesz wszystko. I niczego nie chcesz. W pierwszym rzędzie jest to wyzwanie postawione człowiekowi przez absurd i absurdalnie absurdalne jego konsekwencje. Czy można żyć bez nadziei i nie rozpaczać?

Do XIX wieku, z wyjątkiem ludzi bardzo bogatych, reszta walczyła o przetrwanie, jak te ptaki całymi dniami szukające pożywienia – nie mieli czasu na nudę, a tym bardziej na nudę egzystencjalną. Ale opanowywała ona cudowne jednostki, Słowacki nudził się przepotwornie: Paryż – szkaradny, Wrocław – brzydki, Florencja – dżdżysta i usypiająca, spotkania i rauty – przyprawiające o mdłości, lato – nuda, za długi dzień, w zimie – za krótki dzień. Czy Krasiński był homo melancholicus? Poeta codziennie doznawał „wstrętu do życia wszechmoc­nego”,  nie znam osoby lepiej opisującej chorobę „na melancholię”, i nikt nie potrafił tak żarliwie o niej mówić, tak pięknie narzekać i smęcić jak on. I nic nie pomagało upuszczanie krwi, lodowate kąpiele, opium i eter. Nuda w tym czasie zarezerwowana była dla ludzi bogatych, w naszym przykładzie, gdyby Mickiewicz był tak bogaty jak Słowacki i Krasiński, też by się nudził. Ale nie miał na to czasu.

Czyż nie miał racji Kazimierz Przerwa-Tetmajer w wierszu „Nie wierzę w nic…”?

Nie wierzę w nic, nie pragnę niczego na świecie,
Wstręt mam do wszystkich czynów, drwię z wszelkich zapałów:
Posągi moich marzeń strącam z piedestałów
I zdruzgotane rzucam w niepamięci śmiecie…

A wprzód je depcę z żalu tak dzikim szaleństwem,
Jak rzeźbiarz, co chciał zakląć w marmur Afrodytę
Widząc trud swój daremnym, marmury rozbite
Depce, plącząc krzyk bólu z śmiechem i przekleństwem.

I jedna mi już tylko wiara pozostała
Że konieczność jest wszystkim, wola ludzka niczym —
I jedno mi już tylko zostało pragnienie.

Nirwany, w której istność pogrąża się cała
W bezwładności, w omdleniu sennym, tajemniczym
I, nie czując, przechodzi z wolna w nieistnienie.

Cudowny wiersz. A filmem najlepiej pokazującym nudę egzystencjalną jest „Między słowami” Sofii Coppoli. Takie sceny, jak Murray rozmawiający z żoną o wyborze koloru wykładziny, albo Scarlett Johansson pokazująca pustkę egzystencji podczas pobytu w świątyni buddyjskiej –  nie mają sobie równych.

Nie chcę nikogo obrazić, ale stan ten mogą odczuwać jedynie osoby inteligentne. O pozostałych zadbały wielkie firmy niedopuszczające do sekundy nudy, przed kilku laty specjaliści z firmy Motorola stworzyli nawet określenie „mikronuda” (microboredom) opisujące takie nagłe ataki znudzenia, które można odegnać za pomocą elektronicznych zabawek. Wszystkie gry na smartfonie są tak zaprojektowane, że opłaca się wejść chociaż na kilka sekund, mobizody – przygotowane specjalnie na potrzeby telefonów komórkowych skrócone wersje seriali telewizyjnych trwające nawet 30 sekund, tak działają lajki i komentarze na Fejsie.

Piszę trochę o sobie. Nie dlatego, że jestem jakoś wybitnie inteligentny, ale nudzi mnie wszystko. Moja praca pisana w domu, filmy, komputer, spotkania, muzyka, wszystko powtarzalne, bez sensu. Może to jest pierwszy objaw emerytury. Ale ja nie mam nudy w pierwszym znaczeniu, cały czas coś robię i nie mam wielkiej ilości wolnego czasu, a bardziej chodzi o nudę egzystencjalną. Nawet pójście do teatru mnie nie pociąga.

Ps. Jednym z najwspanialszych obrazów polskich jest „Melancholia” Malczewskiego, ale w tym przypadku melancholia nie ma nic wspólnego z naszym zrozumieniem tego wyrazu, a raczej chodzi o smutek niemożności, pragnienie.

Ps2. wyrażam podziękowanie Vulpianowi za zwrócenie mi uwagi, że to jest obraz Malczewskiego, a nie Wyspiańskiego, jak to poprzednio napisałem. Co najciekawsze, ja o tym świetnie wiem, ale gubi mnie rutyna. Bardzo Vulpianie dziękuję.

 


Responses

  1. U mnie występuje – właściwie od zawsze – nieco inny syndrom. Nie wiem, czy można to nazwać nudą w jakimkolwiek sensie. Nigdy praktycznie nie nudzę się w potocznym znaczeniu. Zawsze znajdę sobie jakieś ciekawe zajęcie, bawi mnie też praca i nie dręczy mnie brak sensu w życiu, żyje mi się raczej przyjemnie. Natomiast brakuje mi silnej motywacji do czegokolwiek. O różnych rzeczach w różnych okresach marzyłem, ale prawie nigdy nie były to marzenia na tyle silne, by skłonić mnie do poważnego i systematycznego wysiłku na rzecz ich realizacji. Zawsze raczej „woziłem się”, przyjmowałem to, co mi zesłał los (lub zaoferowali inni ludzie). Mam przez to poczucie, że osiągnąłem znacznie mniej, niż mogłem, że zmarnowałem swój potencjał.

  2. A moze raczej zniechecenie do otaczajacego nas swiata. Nie tak mialo byc. Widze raczej w tej perspektywie niz jako nude. A wspomniany film byl wyjatkowo nudny – moze dlatego, ze o nudzie.

    Pozdrawiam

  3. Chyba jestem za mało inteligentna- ja naprawdę nie wiem co to znaczy nudzić się, za to wiem co to jest notoryczny brak czasu by zrealizować wszystkie swe „zachcianki”- projekty.
    Poza tym nie należę do osób, które wymagają wielu wrażeń z zewnątrz by coś samu „zadziałać, zaprojektować, wymyślić. Raczej do tego by coś stworzyć, wymyślić, napisać potrzebne mi jest wyciszenie,odosobnienie.
    ..Ale mam wrażenie, że gdy ktoś nie ma „pomysłu na siebie, na swe życie” rzeczywiście może się nudzić przy powtarzających się sytuacjach..
    I wiele osób po przejściu na emeryturę przeżywa wielkie rozczarowanie bo tak naprawdę nie ma czym wypełnić dnia.
    Miłego;)

  4. Anabell!
    Wydaje mi się, że mylisz nudy. Ja nie pisałem o zwykłej nudzie, bo ona u mnie nie występuje. Też mam zajęcia, cztery wnuczki, spotkania, i marzenia mam również. Tu chodzi o nudę egzystencjalną – po co to wszystko! W jakim celu? Też potrafię zadziałać, zaprojektować, zmieniam wystrój całego mieszkania, potrafię wymyślić, stworzyć, napisać. Nie o takiej nudzie piszę.
    Powtórzę, mówię o nudzie strukturalnej, dogłębnej, metafizycznej, to całe zajęcie dnia, bo „wiele osób po przejściu na emeryturę przeżywa wielkie rozczarowanie bo tak naprawdę nie ma czym wypełnić dnia” przy całym wniknięciu w temat okazuje się bezsensowne. No i co z tego, że mam dzień wypełniony? I co z tego, że mam nowy wystrój mieszkania? Radość dwugodzinną, a później się człowiek przyzwyczaja i ma na nowo zacząć?
    Najgorzej, jak człowiek zaczyna zauważać bezsens powyższych czynności.
    ———————
    Pawle!
    Ale ta Twoja „motywacja” jest bardzo bliska temu, co ja piszę. Zaczyna mi brakować powodów, dla których to wszystko robię. Zaczynam odczuwać bezsens tych wszystkich czynności, starań, jakbym się do tego wszystkiego zmuszał.
    —————-
    Vandermerwe!
    Ja bym powiedział, zniechęcenie do dotychczasowego życia. Ale wiem świetnie, że „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Nawet gdybym wylądował w świątyni buddyjskiej jako mnich, to fascynowałoby mnie to przez okres od miesiąca do roku, a później miałbym takie same odczucia jak w Warszawie.

  5. Torlinie, pytanie z gatunku a po jaką cholerę my żyjemy jest problemem natury filozoficznej i tak naprawdę nie ma na to odpowiedzi. Nie wiemy po co żyjemy, kto nam owo istnienie narzucił, kiedy, dlaczego.
    Oczywiście można równie dobrze przyjąć założenie, że wszystko co robimy nie ma najmniejszego sensu, bo przecież i tak umrzemy a po jakimś czasie
    nikt o nas nie będzie pamiętał. W moim odczuciu taka postawa wcale nam
    nie ułatwi tkwienia w tym laboratorium zwanym Ziemią, natomiast może doprowadzić do depresji.
    Uśmiechnij się, ta reszta naszego życia szybko minie, ale nie mam pewności
    czy aby tu znowu nie wrócimy- za karę:)))))

  6. Anabell!
    Sama widzisz, że nie pisałem o nudzie jako takiej. Zauważyłem już jakiś czas temu, że poddaję się czemuś w rodzaju depresji. I do tego stanu – ku mojemu zdziwieniu – doprowadziła mnie „Zimna wojna”. Zacząłem obsesyjnie ten film oglądać, słuchać piosenek, aż sam zauważyłem, że się coś złego ze mną dzieje. A i pogoda też temu nie sprzyja. Moje ukochane Gruzinki z YouTube’a z „Gruziński po polsku” dały odcinek, dlaczego – mimo całego zafascynowania Polską – nie mogłyby tutaj mieszkać. I jako jeden z argumentów dały brak światła, co powoduje u nich nastrój depresyjny.
    —————-
    Vandermerwe!
    Ten film jest cudowny, mam go u siebie w kolekcjonowanej przez mnie liście 100 najlepszych filmów świata i Polski wg Torlina.
    Ps. Tej listy jeszcze w całości nie ma, uzupełniana jest za to systematycznie.

  7. Torlin,
    Czytałeś życiorys reżysera „zimnej wojny” Pawlikowskiego , aż dziw ,że nie wpadł w głęboką depresję i nie popełnił samobójstwa jak inny polski reżyser , chyba Wrona. Jego zyciorys tez by sie nadawal na niezly film.
    Jego tatą był okazuje się Żydem z zawodu zdaje się lekarzem nie wiem jakiej specjalizacji , matka uczyła anglistyki. Było to małżeństwo sok ładnie takie jak na tym filmie. Schodzili się i odchodzili , bywa i tak. Rodzice mojej koleżanki takie numery robili . Przy tym znajdowali sobie kochanków , na zasadzie jak ty , to i ja.
    W 68r jego ojciec wyjechał do Anglii , marka dołączyła w 1972 R , czyli jak skończył w Polsce podstawówkę . Jako nastolatek , wyobcowany znalazł się w Anglii bez znajomości języka. Tam co matka dała do szkoły prowadzonej przez siostry zakonne , gdzieś na prowincji Anglii. Podobno były z nim problemy wychowawcze.😉
    Udało mu się skończyć średnią szkołę , zapoznał córkę imigrantów z Rosji , uzdolniony pianistka i się z nią ożenił. W międzyczasie skończył w Anglii reżyserię. Z pierwszą żoną miał dwójkę dzieci. Gdy po ukonczeniu studiow krecil film dla BBC w Pradze, jego rodzice popełnili samobójstwo, czyli dokładnie tak jak w filmie. Potem jego żona umarła na raka . Teraz jest w związku z polską modelką – rozwodka też mająca swoje dzieci , ale chyba raczej udany kolejny związek. No mocny psychicznie ale coś na ” duszy ” jednak siedzi z lat dzieciństwa i młodości , że akurat to jest tematem jego twórczości.
    Ps.
    No cóż , ta niemoc egzystencjalna jest dobra chyba dla twórców . Nie wiem jak jest z tzw. Scilymi umysłami . Czy potrafią się zrealizować w wynalazkach a jak nie wychodzi , to co ?.. depresja i koniec z sobą ?..
    Myślę ,że każdy ma i tego typu problemy , które są dodatkowe do tych podstawowych , może jedynie nie wiedzieć jak to nazwać. 😕

  8. Istnieje jednak jeszcze inny rodzaj nudy, o której mówi także Martin Heidegger (…) W tym momencie odkrywa się przed nami podstawowy stan ludzkiego bytu, tj. absurdalna wolność. Możesz wszystko. I niczego nie chcesz. W pierwszym rzędzie jest to wyzwanie postawione człowiekowi przez absurd i absurdalnie absurdalne jego konsekwencje. Czy można żyć bez nadziei i nie rozpaczać?

    Poczytaj se jeszcze Sartre’a, Camusa i Kierkegaarda, to dopiroż będziesz miał deprechę.

    Ale żeby w tym wieku? Ja to przerabiałem przed dwudziestką.

  9. Jakby Ci tu powiedzieć- miewam deprechy, ale nie dlatego, że coś oglądam czy czegoś słucham.U mnie to raczej wynik nagromadzenia się kłopotów raz za razem. Ale skoro już odkryłeś skąd taka depresyjka to przestań oglądać ten film i nie słuchaj piosenek. Mówiąc nieelegancko – można raz czy dwa przyłożyć sobie niechcący młotem w palec, ale jeśli robisz to stale to albo naucz się wbijać gwoździe albo tego nie rób, czyli albo popracuj nad swoją psychiką albo nie oglądaj, nie słuchaj.

  10. @ Torlin,

    „Ale wiem świetnie, że „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma ”

    Mnie jest dobrze gdzie jestem. Patrze jednak na swiat, ten bliski I ten odlegly I trudno powiedziec by byl tym, czym mial byc w moich wyobrazeniach lata temu. Jesli nawet nie sprzedalismy duszy diablu to gdzies ja zgubilismy.
    Filmy, jak filmy, jednym sie podobaj a innym nie. Ten akurat nie przypadl do mego gustu.

    Pozdrawiam

  11. Torlin,
    Posłuchaj anabell.
    W krajach ” zachodnich ” , bardzo dobrze zarabia psychiatra. Co drugi człowiek musi się leczyć , musi chodzić niestety na terapię. U nas na razie to wstyd , ale podkreślam NA RAZIE. 😂
    Jak masz znajomego lekarza tej specjalizacji to pogadaj. Istnieje nie wiem jak to fachowo nazwać , specjalista Ci wyjaśni. Otóż często się spotyka , że jak ktoś zobaczy kogoś jak popełnił samobójstwo to gk chętnie naśladuje.
    U mnie chłopak skoczył z 8p, potem gdy przyjechał prokurator , polski koronek itd.. zebrał się tłumem gapił. Ktoś się tak zapatrzyl , że też popełnił samobójstwo z tych gapiow, wybrał sznur. Potem pisali w gazecie, że N tym osiedlu jest seria samobójców. 😨

  12. Zastanawiam się, czy Torlin tak serio,czy może kiwa… Ten Heidegger podejrzany – żeby tak nagle wpadł w toto taki zadeklarowany racjonalista 🙂 Inna sprawa, że wszelkie badania pokazują, iż najgorszy okres dla chopa, to czas przejścia na emeryturę.

    ps
    ten Malczewski do bólu pretensjonalny

  13. Do wszystkich!
    Uwielbiam Was. Czytacie za każdym razem coś innego, niż ja napisałem. To jest z jednej strony cudowne, z drugiej przerażające.
    No dobra – od początku. Nie mam depresji. Nie mam skłonności samobójczych, kocham życie. Nie lubię Heideggera, lubię to określenie przez niego wymyślone. Co do emerytury – zgoda.
    Mnie dotknęło coś innego – znudzenie wszystkim. Spróbuję Wam to opowiedzieć najprostszymi zwrotami, na jakie mnie stać: Jadę w maju do Marmaris tylko po to, aby popłynąć na Rodos i spędzić tam dwa dni, zawsze o tym marzyłem. I nie chce mi się jechać. Znowu będę oglądał ruiny takie same jak wszędzie, bazar w Marmaris będzie taki sam jak wszędzie, kawa na głównym placu miasta będzie powtórką innych kaw w wielu innych miejscowościach. Na tym już zacząłem się łapać już dawniej, jak byłem u Szymona – Geografa w Belgii zwiedzałem Brugię, i tego samego dnia Gandawę. I dla mnie te miejscowości były takie same jak inne tego typu. W zeszłym roku byłem w Bergamo, wszyscy zachwyceni starówką, a dla mnie te uliczki to to samo co Toledo. Jakbym już to wszystko widział, i żył w replay’u.
    W domu to samo, te same obowiązki i przyjemności, te same autobusy, jedzenie i kontakty z kolegami. Banalne piwo, rozmowy, grille. Ciągle to samo. Nawet z piwem nie mogę sobie dać rady, jak tylko zmienię na inne, to mi nie smakuje. Ale ciągle pić to samo? Życie zaczęło składać się z banalnych powtarzalnych czynności, które zaczęły mi się wydawać bez sensu, nawet pójście do Lasu jest powtórką tych wszystkich ścieżek, po których chodzę od 40 lat. Po co to robić? Że tak wypada?
    Ps. Hoko! Malczewski to jest typ Sienkiewicza i Matejki, ku pokrzepieniu serc. Nie możesz przystawiać do tego obrazu dzisiejszej miary. On z założenia był pompatyczny.

  14. Torlin,
    No tak , samo zobaczenie, bo ktoś był , bo ktoś widział bo trzeba … absolutnie nie. Trzeba sobie znaleźć pasję , coś swojego.
    Niektórzy to mają , nawet straganie łyżeczek w drewnie i to jest to !…
    Ps.
    Poszukaj w sobie co byś chciał jeszcze robić A nie co wypada, czy z obowiązku. Wnukami to niech zajmują się rodzice. Ty już odchowales swoje dzieci.
    Ps.
    Ja Ciebie z tą Grecja rozumiem, mnie koleżanka zaprasza do siebie na m- c do Kanady a mnie się za specjalnie nie chce jechać, tam mialabym zapewniony wikt itd..ja tylko koszt przelotu i jakiś drobny prezent z Polski . Co prawda chciałam zobaczyć wodospad Niagara , ale przymusu nie mam. A koleżanki zdziwione, że ja tak bez entuzjazmu. Po prostu nie mam w sobie gena podróżnika a ludzie wszędzie tacy sami. 😊

  15. Jula: „Co drugi człowiek musi się leczyć, musi chodzić niestety na terapię. U nas na razie to wstyd, ale podkreślam NA RAZIE.”

    Co to znaczy: musi? Tłumaczyłem kiedyś na polski znakomitą książkę niejakiego Persauda, brytyjskiego psychiatry (nawiasem mówiąc, z pochodzenia Hindusa, ale to nie ma nic do rzeczy), która traktowała o profilaktyce zdrowia psychicznego. W jednym z rozdziałów niepochlebnie wyrażał się – powołując się na liczne badania – o całej branży psychoterapeutycznej. Według niego ten sam efekt, co wielokrotne wizyty u kosztownego specjalisty, może dać obcowanie z dobrym przyjacielem, a w wielu przypadkach po prostu sam upływ czasu. Nie jest tak, że normalny człowiek ma być jest szczęśliwy i zadowolony z życia

  16. Cholera, znów mi się palec na klawiaturze omsknął. Więc kończę:

    …ma być zadowolony z życia, a jeśli nie jest, to potrzebuje zewnętrznej pomocy. To tylko terapeutom zależy, byśmy tak myśleli, bo to nadaje sens ich istnieniu.

  17. Paweł Luboński,
    No właśnie terapeuta działa na zasadzie ” przyjaciela” , bo nas za pieniądze wysłucha. Leżymy na tej kozetce i się wywnetrzniamy przed nim a on słucha i czasami przepisze tabletki za ” lapowki” od firmy farmaceutycznej czy hurtowni leków.
    To samo robię z koleżankami przy kawie , wewnetrzniam się i słucham ich roznorodnych porad .
    Inni się wywnetrzaja przy spowiedzi księdzu.
    Mi szkoda pieniędzy dla psychiatry no i koleżanki na razie się sprawdzają. Do księdza nie chodzę , bo wybrałam za filozofię mojego życia ateizm . 😉😂
    Ps.
    Gorzej jak ktoś sie znieczula na życie poprzez ” dragi”, i inne używki typu alkohol itd. .. To od zawsze ludzie stosowali .

  18. Torlin, weź się w garść. ZASTANÓW SIĘ CO CI SPRAWIA PRZYJEMNOŚĆ i to rób, po prostu. Albo rozejrzyj się za jakąś przyjaciółką. Serio. I jedź z nią tam gdzie już byłeś i ze zdziwieniem odkryjesz, że wszystko jest jakieś inne.
    Ja już dawno przestałam jeździć by obejrzeć słynne i piękne ruiny, bo ruina zawsze jest tylko ruiną. Wiem, kompromituję się tym stwierdzeniem., ale trudno, szczera jestem.
    Ponieważ jestem mistrzynią w robieniu tego, co mi tak naprawdę nie jest potrzebne staram się zgłębić np. fizykę kwantową.Ja, która zawsze ledwie
    załapywałam się na 3 z matematyki a z fizyki rozumiałam tylko elektryczność.
    Miłego;)
    P.S.
    Napisałeś ten post tak, że można było odczytać kilka różnych rzeczy, a nasze „opatrzne zrozumienie” przymusiło Cię do napisania jak to jest z Tobą naprawdę.Nie prościej było napisać to jasnym tekstem?

  19. Jula: „Leżymy na tej kozetce i się wywnetrzniamy przed nim a on słucha i czasami przepisze tabletki za ” lapowki” od firmy farmaceutycznej czy hurtowni leków.”

    Dla ścisłości – terapeuta nie zapisze leków, nie wolno mu. Farmakoterapię może uprawiać tylko psychiatra z wykształceniem medycznym.
    To, co opisujesz, to sposób działania tylko jednej ze szkół, mianowicie psychoanalitycznej, zgodnie z którą zadaniem terapeuty jest wydobycie z pacjenta ukrytych wspomnień, zwłaszcza z wczesnego dzieciństwa (i to ma załatwić sprawę).
    Powtórzę jeszcze raz za moim „guru” Persaudem: przygnębienie czy zniechęcenie jest równie „naturalnym” stanem jak radość i zadowolenie z życia. Nie wymaga interwencji fachowców. Pomoc jest potrzebna, kiedy stan psychiczny znacząco utrudnia albo wręcz uniemożliwia pacjentowi normalne funkcjonowanie.

  20. Paweł Lubonski,
    Toteż ja mam na myśli lekarza psychiatrę i tę niestety skrajna depresję.

    Chyba już się nie stosuje tak popularnych , chyba w XIX w. elektrowstrzasow.
    Choć podobno jeszcze były stosowane i w XXw ?!…

  21. Ruszać się trzeba, a nie od razu do doktora
    https://kopalniawiedzy.pl/aktywnosc-fizyczna-cwiczenia-seniorzy-depresja-serotonina-szlak-kynureninowy-David-Allison,29557

  22. W sumie to może i Hoko podsumował to tak jak należy. Od końca października nie mam kontaktu ze sportem, ani z wysiłkiem. Nie byłem ani razu na rowerze, siłowni, basenie, że o biegach nie wspomnę. Spacery też utrudnione, bo Las Kabacki zalodzony. Teraz o niebo lepiej się czuję (po raz kolejny zdrowieję, zanim dostanę się do specjalisty), ale z biodrem miałem naprawdę problemy. Teraz już właściwie wszystko w porządku, dzisiaj zrobiłem 18 km, zabieram się za siebie.
    ————-
    Anabell!
    Wiem, że zasłużę na kpiny, ale prosty tekst jest dla mnie taki banalny, przypomina wtedy trochę blogi 16-letnich dziewcząt.
    Rozglądam się za przyjaciółką, i jakoś nie mogę jej znaleźć. Ukrywa się pewnie przerażona.

  23. @Jula,
    Elektrowstrząsy się stosuje, chociaż teraz znacząco rzadziej, najbardziej popularne były w latach 50-tych chyba.

  24. Gszczepa!
    Nie słyszałem, żeby teraz to robiono. Przy pobudzaniu akcji serca, to chyba tak.

  25. To raczej chodzi o nastawienie mózgu za pomocą prądu elektrycznego.
    Czytałam , że znowu ta metoda wraca do łask. Nawet chwała się , że mózg będzie chodził , jak bateria po naładowania (sic) !… 😨

  26. @Torlin
    Zerknij tutaj:
    http://www.strona.ppol.nazwa.pl/uploads/images/PP_6_2008/PalinskaII%20s825_Psychiatria%20Polska%206_2008.pdf
    450 pacjentów było w ten sposób leczony w 2005 r. w Polsce.

  27. Gszczepa, nie kłócę się, bardzo mało się na tym znam. Ale 2005 rok był 14 lata temu, to są wieki. pzdr

  28. Torlin ,
    No nie wiem czy w Polsce akurat korzystamy z najnowszych odkryć medycyny – nawet jeżeli , to nie we wszystkich miastach.

    Chciałam zaznaczyć , za polskim GUS -em , że w 2018 r W Polsce umarło 409 tysięcy ludzi . Ostatni raz tak dużo ludzi umarło w czasie 2 ws !…
    Więcej umarło niż się urodziło , bo tylko 400,3tys. , mimo 500+ .

    Synoptycy twierdzą, że biznes jaki w Polsce będzie się opłacało otworzyć to;
    1.Opieka paliatywna nad osobami starszymi.
    2. Zakłady pogrzebowe.
    3. Inna opcja , to otworzyć się na imigrantów , nawet obcych kulturowo. 😉

  29. Julu!
    A gdzie ja napisałem, że „w Polsce akurat korzystamy z najnowszych odkryć medycyny”?
    „w 2018 r W Polsce umarło 409 tysięcy ludzi” – co chcesz dowieść na tej podstawie? Że umierają z braku lekarzy i lekarstw? To po prostu wymiera wyż, do którego i ja się zaliczam.
    Przepraszam Cię Julu za mądrzenie się, ale synoptyk to meteorolog.
    Nie przesadzaj z tymi zakładami pogrzebowymi, i tak jest ich za dużo na rynku. Julu – strasznie przesadzasz. Dlaczego medycyna paliatywna ma być w rozkwicie? Opieka nad umierającymi? Jeżeli już mówimy o otwieraniu nowych firm, to najbardziej będzie się opłacało prowadzić zakład geriatryczny. Albo budowa domu z niewielkimi kawalerkami dla osób w podeszłym wieku, gdzie na dole są lekarze, pielęgniarki i duża sala, aby seniorzy mogli tam spędzać wolne chwile. A także najróżniejsze działania przeznaczone dla osób 65+, które mimo wieku są zdrowe i chcą się uczyć, uczestniczyć w imprezach, wyjeżdżać na wakacje. A oni mają najczęściej pieniądze.
    Piszesz o imigrantach jako o „innej opcji” A to jest inna opcja w stosunku do czego? – bo nie zrozumiałem. Że Polaków będzie coraz mniej? Tak po jednym roku już jesteś pewna?
    pzdr

  30. Torlin,
    Bo duzo Polakow wyjezdza z kraju. To niech w to miejsce przyjezdzaja np. uciekinerzy , gdzie maja jeszcze gorzej. 😉

    Oto chodzi , że dużo umiera w wieku 50 , 60 lat .

    To trochę za wcześnie na ” geriatryzm”.

    Dużo umiera na takie choroby jak : rak, cukrzyca no i zawaly.

    Dzieci pracują i nie mają czasu opiekować się umierajacymi rodzicami np. na raka.

    Stąd zapotrzebowanie na więcej instytucji typu hospicjum, tyle żeby były lepiej dotowane przez państwo i żeby było ich więcej.

  31. @Torlin,
    Piszesz że 14 lat lat to są wieki, to tutaj masz materiał aktualny:
    Z przeprowadzonej analizy wynika, że [..] EW [elektrowtrząsy] nieznacznie wzrośnie w latach 2018 i 2019 do wartości 700 i 779 pacjentów
    http://bipold.aotm.gov.pl/assets/files/zlecenia_mz/2017/048/ORP/U_12_100_180326_opinia_68_elektrowstrzasy_31s.pdf


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: