Napisane przez: torlin | 30/03/2019

A kto przeprosi Hetytów?

Od dłuższego czasu różne narody żądają od innych narodów przeprosin. Za krzywdy popełnione. Za fatalne postępowanie. Za brak pamięci o tym, co zrobili. Litwini żądają od nas przeprosin za Żeligowskiego, my od Słowaków za agresję w 1939 roku i za zabranie Lubowli, z Czechami żądamy nawzajem przeprosin za zajęcie Zaolzia, ale najgorzej jest z państwami kolonialnymi, w gruncie rzeczy kraje te powinny się kajać non-stop.

Z tym tematem związane są dwie sprawy, pierwsze jest to odszkodowanie finansowe za lata uciemiężeń, a drugie – zwrot zagrabionych skarbów kultury. Pierwsze rozumiem – typowy skok na kasę w przypadku braku funduszy, a nuż złapie się jelenia (jak PiS z odszkodowaniami od Niemców za II W.Ś. lub amerykańscy Żydzi za majątek żydowski w Polsce). Drugi postulat jest kontrowersyjny, jeżeli dokładnie zostanie przeprowadzony, to takie muzea jak Luwr, Prado, Muzeum Brytyjskie, Miejskie Muzeum Sztuki w Nowym Jorku czy Ermitaż będą pozbawione eksponatów. Czy rzeczywiście każde dzieło sztuki ma być tam wystawiane, gdzie zostało stworzone? Dla mnie postulat kontrowersyjny. Ciekawa historia jest z Muzeum Egipskim w Kairze, które z jednej strony żąda zwrotu chociażby Kamienia z Rosetty i wielu innych dzieł sztuki wykopanych w Egipcie, a eksponowanych w zachodnich muzeach, z drugiej jednak strony mają kłopoty z innymi nacjami, np. Nubijczycy czy Sudańczycy, oni mogą z kolei zażądać zwrotu ich dzieł sztuki. Egipcjanie to w ogóle dziwny naród, to Francuzi i Brytyjczycy wymuszali na władcach Egiptu założenie muzeów chroniących wielkie dzieła dawnych Egipcjan, jak np. na przełomie XVIII i XIX wieku Champollion błagał wicekróla Egiptu Muhammada Alego o wybudowanie muzeum, pół wieku później Auguste Mariette zamęczał Sa’id Paszę, aby ten zgodził się założyć Muzeum Egipskie. Powstałe na przełomie XIX i XX wieku Muzeum Egipskie w Kairze powstało tak naprawdę dzięki tym dwóm nacjom.

Na szczęście nie musimy myśleć o naszych skarbach odkrytych przez Michałowskiego (pożyczył kiedyś ode mnie książkę i nie oddał). Polacy załatwili sprawę z rządem sudańskim i skarby z Farras są u nas lege artis (przez całe życie było to Farras, teraz zmienili nie wiem czemu na Faras) czyli legalnie. Lwia część eksponatów z Farras jest w Muzeum Narodowym Sudanu.

Prezydent Meksyku Andres Obrador zażądał od Hiszpanii przeprosin za zbrodnie popełnione na rdzennej ludności podczas podboju w XVI w., wysłał w związku z tym do Króla Hiszpanii Filipa i papieża Franciszka pisma o treści: „w związku z tym, że w 2021 przypadnie 500 rocznica hiszpańskiego podboju i 200 lat od ogłoszenia niepodległości Meksyku od Hiszpanii  należy spisać krzywdy i zniewagi wyrządzone rdzennym ludom Meksyku, czyli gwałty na prawach człowieka, jak to dziś określamy. Były rzezie i zniewolenie, podboju dokonano mieczem i krzyżem. Narzucono jednej kulturze i cywilizacji inną kulturę i cywilizację. To wszystko trzeba wiedzieć, opowiedzieć i uznać – tak jak grabież kolonialną naszych bogactw. Nie chodzi o odgrzebywanie sporu, lecz o ujawnienie prawdy, bo wciąż są otwarte rany. A bez pojednania nie może być mowy o jakichkolwiek obchodach rocznic”. I Hiszpanie, i Meksykanie kpią z prezydenta.

Ale jednocześnie (zupełnie jak w Polsce z pomnikami) to samo zaczyna się dziać nawet w takich państwach jak Stany Zjednoczone. W listopadzie 2018 roku zdemontowano pomnik Kolumba w Los Angeles, a październikowy Dzień Kolumba, obchodzony od 1937 r., zastąpiono Dniem Ludów Rdzennych, Tubylczych i Pierwotnych.

Jak zawsze i wszędzie, prawidłowy ruch wahadła wychyla się po pewnym czasie za bardzo w drugą stronę, stwarzając karykaturę naprawdę ważnych treści.


Responses

  1. Byloby najlepiej gdyby rachunkami krzywd zajeli sie historycy w zaciszu uniwersyteckich murow. To jednak jest maolo spektakularne i w sumie nudne. Zjawisko, o ktorym piszesz jest czesci radykalnego skrzydla liberalnego spoleczenstwa, swoistej liberalnej dyktatury i „terroru”. Relatywnie waska grupa ludzi uzurpuje sobie prawo do oceny, co jest sluszne a co nie, ktore pomniki maja stac, ktore zas nie, jak maja wygladac lektury szkolne i jakie obrazy maja byc wystawiane. Najgorsze, ze zaczynaja wkraczac w zakres naszych mysli i wypowiedzi. Najgorsze jest to, ze wielu politykow, publicystow jak i mniej prominentnych ludzi godzi sie plynac z tym pradem nie probujac kwestionowac tego, co dzieje sie wokol nas.

    Pozdrawiam

  2. Vandermerwe, Ty chyba w życiu nie posłuchałeś programu liberałów, i tak piszesz, bo tak Ci się wydaje. To robią tylko ruchy skrajne, najczęściej prawicowe. Oczywiście fundamentaliści znajdą się również wśród inteligencji, ale z liberalizmem nie ma to nic wspólnego.
    „radykalnego skrzydła liberalnego społeczeństwa” – to jest oksymoron, liberał nie może być skrajny, jak jest skrajny, to nie jest liberałem. Przykro mi.

  3. @ Torlin,

    Well, Sir – jak mawiaja Anglicy. Pozwolisz, ze wyjasnie. Wiele pojec w codziennnym zyciu zostalo oderwanych od ich rzeczywistego znaczenia. Pamietasz nasza rozmowe w Warszawie o red. Szostkiewiczu. On sie mieni liberalem, jednak jego dzialalnosc na blogu w praktce zaprzecza znaczeniu tego pojecia. I tak jest z wieloma ludzmi i pojeciami np. rasizmu, homofobii, antsemityzmu, konserwatyzmu itd.itp. Tak samo z rzeczywistego znaczenia zostaly wyprane przeprosiny wspomniane przez Ciebie. Przepraszaja nie ci, ktorzy zawinili I nie tych, ktorzy doznali krzywdy. To jest ceremonia, swoisty PR bez wiekszego znaczenia. Pamietasz haslo: „socjalizm tak, wypaczenia nie”? To byl taki prosty unik, majacy na celu przekonanie spoleczenstwa, ze szystko je OK, gdyz idea jest wspaniala. Ostatecznie liczy sie rzeczywistosc nie to, co sobie wymyslili teoretycy.
    Prosze, nie zarzucaj mi braku rozumienia pojecia liberalizmu. Dobrze znam I rozumiem, jednak obserwujac otaczajaca nas rzeczywistosc widac wyraznie, ze poslugujacy sie tym pojeciem dryfuja w zlym kierunku – z tym sie nie potrafie pogodzic.

    Pozdrawiam

  4. Koncepcja że nie można być skrajnym liberałem wydaje mi się dziwna.

  5. Po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że w dzisiejszych warunkach macie rację. Można być skrajnym liberałem. Tylko że… pozwolicie, że się wytłumaczę.
    Generalną zasadą liberalizmu jest to, że każdy człowiek ma prawo robić co chce, pod warunkiem, że nie narusza wolności innej jednostki, a także, że każdy odpowiada za siebie. I przy takim założeniu nie można być skrajnym liberałem, w sensie ogólnym, abstrakcyjnym, ja mam rację. Nie mam racji w momencie, gdy społeczeństwo z jakichś względów odrzuca liberalizm, załóżmy nie w sensie ogólnym, ale w poszczególnych przypadkach. Z punktu widzenia społecznego jest potrzebna walka z alkoholizmem, tymczasem z punktu widzenia liberała każdy odpowiada za siebie, a więc pijący za swój alkoholizm.
    500+ i inne potrzeby społeczne rzeczywiście zagroziły liberalizmowi i teraz jesteśmy tacy zawieszeni pomiędzy liberalizmem, a opieką państwa, w której część społeczeństwa z ochotą oddała swoją wolność rządzącym.
    Reasumując – jeżeli spojrzymy na definicję, to nie można być skrajnym liberałem. Z fundamentalistą liberalnym spotkamy się dopiero wtedy, gdy będzie się kurczowo trzymał podstawowej definicji liberalizmu w kontakcie z potrzebami ludzi, którzy oddali swoją wolność państwu.

  6. Określmy najpierw, co rozumiemy przez liberalizm, bo definiuje się go co najmniej w dwóch płaszczyznach: ekonomicznej i obyczajowej.
    Można być skrajnym liberałem w jednym z tych znaczeń, reprezentując czasem zdecydowanie nieliberalne poglądy w drugim. Skrajnymi liberałami ekonomicznymi są tak zwani libertarianie (u nas przykładem, a może raczej karykaturą libertarianina jest Korwin-Mikke). Głoszą oni, że domeną państwa powinno być tylko egzekwowanie prawa, obrona zewnętrzna i stosunki międzynarodowe. Żadnych funkcji socjalnych, żadnej działalności na polu kultury, żadnego mieszania się do gospodarki. Wszystko ma być prywatne. Zetknąłem się nawet z postulatem, by prywatna była nawet policja: jeśli jakaś lokalna społeczność chce mieć u siebie law and order, to wynajmuje sobie firmę, która za określoną zapłatę podejmie się to zapewnić.
    Za skrajnego liberała obyczajowego uznałbym kogoś, kto uważa, że – jak piszesz – człowiek może robić co chce, pod warunkiem że nie wyrządza krzywdy innym, a jednocześnie domaga się, by głoszenie odmiennego poglądu było prawnie zabronione. W USA zdarzają się na przykład przypadki rugowania z uczelni profesorów wygłaszających niepoprawne politycznie opinie.

    PS. Torlinie, czy ty, jak właściciel bloga, nie masz jakichś technicznych możliwości stworzenia kręgu stałych bywalców, którzy nie będą musieli przy każdym wpisie od nowa się przedstawiać?

  7. Pawle, muszę spytać się Adasia (czyli mojego syna). Ale ja np. u Szczurka za każdym razem jestem w oczekujących. Może nie nacisnąłeś przycisku „zapamiętaj dane” czy hasło.

  8. „Może nie nacisnąłeś przycisku „zapamiętaj dane” czy hasło.”

    Nie ma u mnie takiego przycisku. Do niedawna ten problem nie istniał bez żadnego przyciskania. Coś się zmieniło.

  9. @ Pawel Lubonski,

    „…a jednocześnie domaga się, by głoszenie odmiennego poglądu było prawnie zabronione. W USA zdarzają się na przykład przypadki rugowania z uczelni profesorów wygłaszających niepoprawne politycznie opinie. ”

    Wlasnie w tym i podobnych przykladach rzecz. O ile jakis czas temu mozna bylo to uznac za wyjatek, o tyle dzisiaj podobne sytuacje zdarzaja sie coraz czesciej.
    Liberalizm ekonomiczny zostawilbym na inna dyskusje.

    Pozdrawiam

  10. Osobiście sądzę, że kluczem do wszystkiego są dwa, użyte przez Ciebie, słowa: LEGE ARTIS. Dzieła sztuki powstały w konkretnym kraju i są wyrazem konkretnej kultury. I muszą być chronione. To jasne. Ale „chronione” nie znaczy zamykane na cztery spusty w kraju pochodzenia. Czy wszelkie rządy tego chcą czy nie, każde dzieło sztuki jest cegiełką kultury ogólnoeuropejskiej i ogólnonarodowej. Dzieła sztuki należą nie tylko do tego państwa, gdzie zostały stworzone lub odkryte, ale do całej ludzkości w ogóle…

    Trzeba mieć świadomość dawnych win i krzywd, żeby Historia się już nie powtarzała (bo ona, skubana, jest przekorna i powtarzać sie lubi). Ale co dadzą jakiekolwiek rekompensaty finansowe ludziom zabitym 200, 300 czy 500 lat temu? Możliwe że się mylę, ale nie sądzę żeby, nazwijmy to, odpowiedzialność pokoleniowa, dała jakiekolwiek dobre rezultaty…

  11. Generalnie masz Celcie rację, ale twierdzę mimo wszystko,że każdy przypadek jest inny.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: