Napisane przez: torlin | 04/04/2019

Historia wielkiego podrywu

Posłuchajcie mnie uważnie. Cała ta historia rzeczywiście wydarzyła się w mojej głowie i w komputerze, nie ma tu żadnych fantasmagorii, zmyśleń i ulepszeń. Torlin nigdy nie kłamie, takie ma zboczenie osobowościowe.

Po okresie ciągłego słuchania i oglądania blogów rosyjskojęzycznych nadszedł czas słuchania (w mniejszym stopniu oglądania) zespołów muzycznych. Muszę zrobić na ten temat osobną notkę, bo to jest fantastyczna rzecz, ludzie zbierają się po kilku muzyków z jakąś piosenkarką, grają wszędzie, na schodach, na korytarzach, czy w salach koncertowych, przebierają się za lata 20., 30. lub 40 i grają w dawnym stylu, a ja najbardziej kocham swing. Osoby znające YouTube’a wiedzą znakomicie, że ten program cały czas podpowiada podobne filmiki do tego oglądanego. Korzystam z tego pełnymi garściami, aż tu nagle, niepodziewanie, pojawił mi się filmik z bardzo młodą wokalistką, i jednocześnie trębaczką, występującą na olbrzymiej sali koncertowej wielkości naszego Teatru Wielkiego.

Nigdy w życiu nie spodziewałem się tego, że będę przeprowadzał przy okazji, mimochodem, małe śledztwo wielkiego podrywu. Na tym koncercie, którego oczywiście teraz nie mogę znaleźć, zastanowiło mnie jedno, dziewczyna była młodziutka, dobrze prowadziła linię melodyczną, umiała zaśpiewać standardy jazzowe, tylko było jedno ale… Nie miała odpowiedniej siły głosu. Ona na tym nagraniu jest za delikatna, i ma tak samo delikatny głos, bardziej pasujący do niewielkiej salki kameralnej, klubu, ale nigdy do wielkiej sali i orkiestry symfonicznej.

YouTube podesłał mi kolejne filmiki, i na nich zauważyłem łysego faceta, czasem w kapeluszu, niesłychanie emocjonalnego, szeroko uśmiechniętego, który dyrygował wszystkim. I na każdym kolejnym filmiku można było zauważyć gesty, czasami tylko zamarkowane, spojrzenia, uśmiechy, które muzyk przesyłał młodej wokalistce. Na wielu filmikach widać, że Joan Chamorro z Barcelony, bo o nim jest mowa, wprowadza młodzież do muzyki jazzowej, tworzy orkiestry, załatwia koncerty, płyty, jest wspaniały w tym, co robi. Posłuchajcie np. TEGO, znakomitej orkiestry młodzieżowej, na ekranie widać śpiewającą bohaterkę mojej notki, jej imię i nazwisko to Andrea Motis.

Na wielu filmach można zobaczyć moim zdaniem lepsze wokalistki niż Andrea, chociaż jej śpiew mi odpowiada, ale zafascynowanie, jakie widać w spojrzeniach i gestach Joana świadczy o tym, że gość się zakochał, i do tego w bardzo młodej dziewczynce. Jak się przeczyta biografię obojga, to widać to jak na dłoni. Andrea urodziła się w 9 maja 1995 roku i w 2007 roku, mając zaledwie dwanaście lat, zaczęła współpracować z grupą jazzową Sant Andreu Jazz Band, którą prowadził… Joan Chamorro. On też w 2010 roku wydał jej (miała 15 lat) pierwszą płytę pełną standardów jazzowych, zatytułowaną „Joan Chamorro przedstawia Andreę Motis”, a w 2012 roku przedstawiła swój drugi album „Feeling Good” w Olympii w Paryżu. Trzeci album nagrała w 2013 roku na żywo w Jamboree w Barcelonie ze Scottem Hamiltonem.

I te wszystkie starania się opłaciły, bo nie wiem, czy zauważyliście w notce o Joanie, tam jest fajna rzecz napisana po katalońsku (ale od czego tłumacz): relacionats Andrea Motis, czyli powiązany z Andrea Motis. A facet jest z 1962 roku. To się nazywa żelazna konsekwencja, tyle lat starań, i ją zdobył.


Dziękując Damianowi za pokazanie mi błędnego tłumaczenia przyjmuję to z godnością na klapę. Zrobiłem błąd, i wyciągnąłem błędne wnioski. Andrea Motis i  Joan  Chamorro nie są parą, było to tylko w moich wyobrażeniach. Ale postanowiłem nie zmieniać ani tytułu, ani notki, trochę szaleńczych historii, acz nieprawdziwych, też nam się należy. Dla zdrowotności.


Responses

  1. No i niech im sie wiedzie. Tylko czy zniej będzie powiedzmy druga Ella Fitzegard – watpie. No ale nie od dzis ” mistrz” , szuka natnienia , w pieknych w jego oczach , muzach. 😉😆

  2. Kocham Twój komentarz Julu

  3. W ramce po prawej stronie jest napisane nie samo „relacionats”, ale „Artistes relacionats”, czyli powiązani artyści. I oprócz samej Andrei, wymieniony jest też Sant Andreu Jazz Band.

    Pozdrowienia z Barcelony!

  4. Bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję Damianie za poprawienie mojego błędnego tłumaczenia.Napisałem powyżej w notce dopisek, gdzie swój błąd – jak napisałem – przyjmuję na klatę.

  5. Nie ma sprawy! Historia wielkiego podrywu, nawet jeśli nie miała nigdy miejsca, pozostaje urokliwa.

  6. Dziękuję Damianie za miły komentarz. Mam nadzieję Cię gościć w swoich progach. Wszystkiego Najlepszego.

  7. Poniosła Cię wyobraźnia, ot co. Wpatrywanie się z zachwytem w dużo młodszą kobietę o niczym jeszcze nie świadczy. A błędne tłumaczenie każdemu się może zdarzyć, o czym się kilka razy przekonałam na własnej skórze;)))
    Miłego;)

  8. Niezależnie od tego jaka jest prawda analiza fotografii pod kątem muzycznym a także życiowym wskazuje, że za jakiś czas i tak młoda dama puściłaby domniemanego partnera, saksofonistę w „w trąbę” 🙂
    Serdeczności z Krainy Loch Ness

  9. Bardzo Wam dziękuję Anabell i Szczurku za komentarze, że podeszliście tak z humorem i uśmiechem do całej sprawy. Właśnie chciałem, aby moja pomyłka zabrzmiała radośnie.

  10. Dla mnie wystarczająco fascynująca jest relacja Sheryl Crow i Micke’a Mike Jaggera w koncertowym Honkytonk Woman. Gdy chcę zobaczyć zachwycone oczy i zachwycające gesty to sobie to puszczam.

  11. Poprawka uzupełniająca: krótko przed drugą minutą.

  12. Tempie!
    Nie wiem, czy puściłem ten akurat link, ale był to właśnie koncertowy „Honky Tonk Woman” Sheryl Crow i Micke’a Jaggera. Nic mnie nie zachwyciło, a wręcz przeciwnie – bardziej zniesmaczyło. Wielkie widowisko ociekające seksem, wyuzdane aż do obrzydzenia. A jeżeli chodzi o kontakty seksualne Jaggera, to nie jest to dla mnie temat do rozmów. Oglądałem TO.

  13. Jest ten sam koncert z kilkoma milionami wyświetleń. Pomijam wyświetlenie japońskiego ruchomego komiksu. Chodzi mi o błyszczące, roześmiane oczy Sheryl najlepiej widoczne ok. 2 minuty nagrania.

  14. Zainteresowani Slowianszczyzna , polecam ten link.
    Czyżby przed 960 r, po którym jak wiadomo nastąpiło pod nadzorem kk spustoszenie i zniszczenie wszystkiego.
    Bislczyndki oficjalna strona. 😊
    Polskie runy? …

    https://bialczynski.pl

  15. Julu!
    Uważaj, Białczyński to jest turboslowianin, nawiedzony historyk, nie wierz mu w ani jedno słowo.
    ———–
    Tempie!
    Dla mnie Mick Jagger jest straszny, ale musi mieć moc przyciągania kobiet, skoro zaliczył ich taką ilość. Tak że Sheryl się nie dziwię. A ten komiks dla mnie straszny.

  16. Czyżby z tym”
    językiem” , to wtedy byli ponownie w Polsce . To lata chyba 90-te ubiegłego wieku. No i w PKiN. , ro chyba lata polowy 60- tych. Wtedy juz znani ale jeszcze mlodzi. 😉

    Ta piosenkarka Crow , z pogranicza ludowej amerykańskie i rocka , jest bardzo ładna nawet i teraz a ma ok. 60lat.
    Ładna kobieta ma świetną figurę i piękne rysy twarzy , pięknie się starzeje . Ładne rysy naturalne.
    No cóż Jagger ma charyzmę po prostu jako fronter. Solista z charyzmą tworzy zespół. On coś ma , mimo ,że obiektywnie patrzeć jest brzydki.
    Podobnie było z Tina Turner. Miała w sobie dynamit i właśnie tę charyzmę. 😉😆

  17. Ja uwielbiam, uwielbiam patrzeć i słuchać tej pary.
    Tins Turner & Dawid Bovie I ich wykonanie ” Tonight „. ☺

  18. Nie frontera, bo jakiś twór mi wyszedł . Od frontu np. budynku tylko frontmana , tj. solista.

  19. Julu!
    Właściwie bez komentarza, bo nie wiem w ogóle, co napisać. To nie są moje bajki, i na nich się nie znam. pzdr


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: