Napisane przez: torlin | 09/06/2019

Bez słów czyli brudne dzieci to szczęśliwe dzieci


Responses

  1. Nie ma z czego żartować- dzieci wszystko sprawdzają nie tylko rączkami, buzią też i mogłyby bez problemu owe mydło w płynie wypić. Chyba ze 2lata temu jakieś dziecko w samoobsługowym sklepie (będąc z matką) wypiło jakiś płyn czyszczący i była afera czyja to wina -sklepu, bo butelka stała nisko i małe dziecko ją zgarnęło czy matki, która dziecka na smyczy i w kagańcu nie trzymała..Tylko nie pamiętam czy to było w Warszawie czy innym pięknym mieście.
    Miłego;)

  2. Nie Anabell, absolutnie się z Tobą nie zgodzę. Stawiam weto na wszystkie amerykańskie sytuacje, w których kobieta dostaje milion dolarów, bo oblała się wrzątkiem. Nikt jej biednej nie przestrzegł. W instrukcjach lodówek Side by Side Samsunga jest napisane, że nie wolno chować dzieci do lodówek. A w Austrii chodzący po górach zaczynają skarżyć Österreichischer Alpenverein, że skręcili (złamali) nogę na nierówno ustawionych głazach.
    Ostrzeżenia powinny być tylko w miejscach, w których naturalne zachowanie może skończyć się nieszczęściem, do takich zaliczyłbym zabawę dzieci torebką plastikową – dziecko może się udusić. Ale na Boga nie będziemy pisać na paście do butów, że jej nie wolno jeść, ani na żarówkach, że nie wolno ich oblewać zimną wodą.
    A nawet gdybyś miała trochę racji, to można to inaczej napisać, tak jak na torebkach. „Uważaj, aby twoje dziecko używało mydła zgodnie z przeznaczeniem”, „Proszę przypilnować dzieci, to mydło zjedzone jest trucizną” itp, a nie „Przechowywać w miejscu niedostępnym dla dzieci”, bo to jest surrealizm.
    Jeżeli napisałem za ostro, to się nie gniewaj, jestem zwierzęciem polemicznym.

  3. Ej, ja się nie gniewam (gniewanie się to nie moja specjalność) , ale dawno minęły czasy gdy matki pilnowały swych dzieci, bo ktoś (jakiś debil) rozpropagował „wychowanie bezstresowe”, czyli niczego bachorowi nie zabraniaj bo go tym stresujesz. Matki Polki opanowały ten trend do perfekcji i dlatego takie napisy są wskazane. Jestem wrogiem wychowania bezstresowego, choć ani razu nie dałam dziecku nawet lekkiego klapsa ani na nią nie wydzierałam się.
    I też jestem gatunkiem polemicznym;)

  4. Brudne dziecko to przede wszystkim mniejsze ryzyko alergii.

  5. @gszczepa:
    To ciekawe. Możesz rozszerzyć ten temat, najlepiej w oparciu o wiarygodne, zweryfikowane dane naukowe? Tak, naukowe, proszę bardzo o niecytowanie prasy kolorowej i codziennej, w której domorosłym ekspertom coś się wydaje, bo coś zasłyszeli od kogoś, kto gdzieś przeczytał.

  6. Brudne dzieci , to szczęśliwe ?…
    Szczęśliwe są te ,które mogą się pobrudzic dla zabawy . Potem wykapane, szczęśliwe idą spać , by w czasie wakacji móc być szczęśliwym , bawić się i brudzic.
    Gorzej ,gdy żyją tylko w brudzie tym realnym i w przenośni.
    No ale tu to ogromna rola państwa , chyba ,że chce mieć konkurencję w postaci , gangów, mafii itd.. Choć u nas mamy mafię kościelną , bardzo brudna , która się zajęła dziećmi obu płci.
    Czyli nasi kapłani są tak hetero jak i homo , być może dlatego tak protestują przeciw LGBT , bo cóż – jak się nie mówi o czymś to tego nie ma.
    1 zasada P.Dulskiej. 😂

  7. Julu!
    Błagam, tylko się nie pogniewaj, Ty straszna demagożko!!! – mówię to z uśmiechem i sympatią 😀 😀 😀
    „Gorzej, gdy żyją tylko w brudzie tym realnym” – mydło można kupić za 50 groszy. Co Ty wypisujesz?
    ————————-
    Gszczepa!
    Moim zdaniem nie brud jako brud, tylko nadmierne czyszczenie jest powodem alergii. A zwierzęta uodparniają.
    ——————-
    Telemachu!
    Wiesz, jak trudno bez wizyty w Bibliotece Naukowej lub Medycznej odpowiedzieć Ci na to pytanie. Wiesz, jak trudno jest określić przyczyny występowania poszczególnych chorób. To, że czegoś nie można udowodnić, to nie znaczy, że nie istnieje. Zgodnie z zasadami fizyki trzmiel nie ma prawa latać. Jeszcze raz powtórzę, prosisz Gszczepę o ” o wiarygodne, zweryfikowane dane naukowe”, a jak ich nie ma, to znaczy, że jest to nieprawda?
    Czytałem kiedyś bardzo ciekawe opracowanie profesora Bolesława Samolińskiego, sławy ds. alergii, ale nie mogłem znaleźć w sieci. Najciekawszy artykuł, jaki znalazłem to opracowanie m.in. JAROSŁAWA KOMOROWSKIEGO, w którym można przeczytać następujące zdanie: „Porównanie częstości występowania chorób alergicznych u dzieci w środowisku miejskim i wiejskim przeprowadzone zostało na grupie 404 dzieci w wieku szkolnym zamieszkujących w centralnej Polsce. Stwierdzono znamiennie wyższą częstość chorób alergicznych u dzieci zamieszkujących w dużym mieście w porównaniu z dziećmi ze środowiska wiejskiego (astma oskrzelowa 16,42% vs 1,97%, alergiczny nieżyt nosa 38,81% vs 10,84%). Ponadto 4-krotnie wyższy odsetek dzieci z alergią zamieszkujących duże miasto w porównaniu z dziećmi alergicznymi ze środowiska wiejskiego okazało się być uczulonych na co najmniej 5 alergenów”.
    Zarówno Samoliński, jak i Komorowski twierdzą, że przyczyną jest niezdrowe powietrze w miastach. Ale to znowu jest twierdzenie jako twierdzenie, to bardzo trudno udowodnić. Wydaje mi się, że sugerowanie przyczyn alergii w zanieczyszczonym powietrzu jest tak samo umotywowane jak kontakt z wszechstronną naturą środowiska wiejskiego, nie tylko świeżego powietrza, ale właśnie „brudu”, o którym mówi Gszczepa, nieużywanie antybakteryjnych mydeł, nieczyszczenia wszystkiego Domestosem, kontakt ze zwierzętami, i od najmłodszych lat ze środowiskiem alergennym (zboża, owady, kwitnienie, właśnie nieczystości, jedzenie owoców prosto z drzewa). Przecież z badań tej całej koalicji znawców z Kalinowskim na czele nie wynika, że Gszczepa nie ma racji.
    Mam jakieś niejasne wrażenie, że postawiłeś Gszczepę wobec niemożliwego do spełnienia żądania.

  8. Gdzie te mydło kupujesz za 50gr. ?..
    Ja najtańsze mogę kupić za ok. 3zl. No ale te 3 zł. trzeba mieć.
    Nikt darmo nie da. ☺

  9. @telemach,
    Polecam na początek: Let Them Eat Dirt: Saving Your Child from an Oversanitized World by B. Brett Finlay, Ph.D., and Marie-Claire Arrieta, Ph.D
    Na końcu książki znajduje się rozbudowany dział „For further reading” z dalszymi wskazówkami bibliograficznymi, pełnymi tak uznanych tytułów jak Cell, Nature, itd.

  10. Cóż, moim zdaniem takie napisy na etykiecie to powód do uśmiechu politowania, a nie do irytacji. Firmy bronią się w ten sposób przed procesami, a procesy w dużej mierze nakręcają żądni zysku adwokaci, którzy dostają procent od odszkodowania.
    Wszystko razem natomiast jest to rys współczesnej cywilizacji, którego bardzo nie lubię. Przekonanie, że powinniśmy być całkowicie bezpieczni i wolni od ryzyka, a jeśli coś nam się jednak stanie, to ktoś jest temu winien i powinien nam zapłacić.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: