Napisane przez: torlin | 15/06/2019

Na nosorożce’by

Tytuł jest nawiązaniem do mojej ulubionej piosenki Starszych Panów „Na ryby”:
„na lwy’by – na gorący czarny ląd
na lwy’by – gdyby, gdyby nieco bliżej stąd”.

To może na nosorożce’by?

Fascynują mnie tematy, o których w życiu nie słyszałem, cieszę się z nowości. Takim zdziwieniem zareagowałem na wiadomość, że Rzymianie doszli do dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej. I to nie drogą Nilu, na logikę najprostszą, tylko od dzisiejszej Libii na południe.

Wszystko zaczęło się od wojen Rzymian z Garamantami, ludem zamieszkującym południe dzisiejszej Libii. Nie mogli sobie z nimi dać rady, co im odpuścili, to ci wyprawiali się na swoich czterokonnych rydwanach aż na wybrzeże Mora Śródziemnego. Rzymianie dwa razy zdobywali ich stolicę Germę, zwaną Garamą, ale w końcu dali sobie spokój z przodkami dzisiejszych Tuaregów i postanowili pójść z nimi na współpracę. Berberowie kusili Rzymian wyprawami na południe, czarnymi niewolnikami, pięknymi rzekami, zwierzyną łowną, wielkim jeziorem mającym połączeniem z Nilem. I Rzymianie dali się skusić.

Pierwszy wyprawił się na południe Septymiusz Flaccus w latach 77–81 n.e. Według Ptolemeusza dotarł on z pomocą króla Garamantów do kraju Agisymba, który zdaniem Greka był Sudanem, a dzisiaj mówilibyśmy o Czadzie. Nie zwracając na dzisiejsze uwarunkowania polityczne Czad dawniej był częścią Sudanu. W każdym razie znaleźli się w okolicach jeziora Czad, które w tych wiekach było olbrzymim zbiornikiem wodnym. Według Ptolemeusza dotarli oni do krainy Ethiopes, zwanej inaczej krainą czarnych mężczyzn. Tak naprawdę to Cesarstwo Rzymskie mogło być zainteresowane cłami z handlu saharyjskiego.

I co najciekawsze, korzystając z pozytywnych relacji garamancko-rzymskich, wtrącił się w to wszystko Juliusz Maternus, który korzystając z łaskawości króla Garamantów postanowił zrobić handlową wyprawę na południe w latach 82-85. Dotarł on jeszcze dalej, bo do rzek: Bahr Salamat i Bahr Aouk, będącą graniczną rzeką pomiędzy Czadem a Republiką Środkowoafrykańską. Maternus wrócił do Rzymu z nosorożcem z dwoma rogami, którego następnie pokazywał w Koloseum. Byłem na Saharze jakieś 600 kilometrów od wybrzeża, na skraju Wielkiego Ergu, na przełomie października i listopada, i było 29 stopni w cieniu. Jeżeli wyprawy były nie w miesiącach letnich, prowadzone były przez niezwykle doświadczonych ówczesnych Tuaregów, to Rzymianie mogli przejść pustynię. Chociaż jest wielu naukowców twierdzących, że wtedy cały ten teren był bardziej półsawanną, niż pustynią. Rzymianie byli dalej na południu, w Somalii, ale w tym momencie mówimy tylko o wyprawach lądowych.

Tak całkowicie na marginesie – postanowiłem sprawdzić, jak to było w przypadku floty Rzymu i jego wpłynięciem na Bałtyk. Po przeczytaniu kilkunastu tekstów doszedłem do wniosku, że jest to li tylko pobożne życzenie Polaków. Z wyjątkiem jakichś na pewno pojedynczych okrętów, z których załoga albo zabłądziła, albo została pchnięta ciekawością, nie ma żadnych śladów pisanych. Są twarde dane o dopłynięciu floty do ujścia Łaby, do Helgolandu, ale to jest zdaje się kraniec wpływów floty rzymskiej w kierunku wschodnim. W Wikipedii przy haśle „Flota rzymska” jest umieszczone zdanie: „Pliniusz opisuje [potrzebny przypis], jak rzymskie statki przepływały obok Helgolandu i wypłynęły w morze do północno-wschodniego wybrzeża Danii” i słusznie strażnik prawdziwości i prawdopodobieństwa Wiki napisał: „potrzebny przypis”, gdyż nigdzie nie  znalazłem potwierdzenia tego faktu.

 


Responses

  1. Zasięg Rzymian jest fascynujący.

    Uff, jak gorąco.

  2. W końcu Kleopatra była królowa Egiptu. Starożytny Egipt liczył sobie ok. 5tys.do 7 tys. p.n.e. lat a może i więcej co jest udokumentowane.
    Nie sposób by Rzymianie nie przejęli informacji o starożytnej Afryce. Z pewnością starożytni egicjanie udawali sie na podboje ówczesnej czarnej Afryki i handlowali , no jedno z drugim jak to zwykle bywa.
    Słonie były używane wielokrotnie wyprawę wojenną A tę lwy na arenę to s-ka były sprowadzane z Afryki czy z Azji , bo z pewnością nawet w ówczesnej Europie basenu morza śródziemnego nie było. 😊
    Nas , to jest Polskie tereny z dzisiaj to podbijali awanturnicy z północy , ci Wikingowie.
    Właściwie każde z tych starożytnych potęg funkcjonowało na podobnej zasadzie. Rolnictwo , niewolnicy , właściciele ziemscy i ludzi wolni i władcy.
    No tu pewne różnice ich wybierania pomiędzy Grecją i Rzymem.
    Właściwie my podobnie funkcjonujemy , może nie ma zdobywczych niewolników ale ci korporacyjni, to jak ich nazwać. 😂
    Kredytów nabierze młody człowiek , żyje jak pan i musi to spłacać, spłacać. 😉

  3. Droga Julu!
    Pozwolisz, że trochę to wszystko wyprostuję.
    Rzymianie znali świetnie drogę zarówno wzdłuż Nilu, jak i Morze Czerwone, marzyło im się zajęcie Arabii, a przede wszystkim Jemenu, gdyż – jak to zostało napisane w Wiki nie po polsku; „Za Augusta i po zdobyciu Egiptu potrzebami rzymskiej gospodarki było rozszerzyć szlaki handlowe do Indii. Przeszkodą była Arabska kontrola wszystkich dróg morskich do Indii”. Udokumentowany był pobyt legionistów w Somalii. Ja piszę nie o łupieżczej wyprawie zbrojnej, tylko o prawie wycieczce krajoznawczo-rozpoznawczej w celu obejrzenia ślicznych czarnych Murzynek na tle nosorożców.
    Twoja obsesja widzę ma się dobrze. Robisz tylko fundamentalny błąd rozwalający w gruzy Twoją koncepcję. Niewolnik nie miał nic do gadania, musiał pracować u właściciela, facet lub babka z korporacji może po prostu odejść.
    Jak nabrał kredytów, to musi spłacać. Jakby nie nabrał, toby nie musiał. Proste. I banalne.
    —————
    Gszczepa!
    Wyobraź sobie, że oni znali Islandię. Wszystko wskazuje na to, że właśnie tę wyspę nazywali Ultima Thule.

  4. Rzymianie byli wielce mobilni. Zawsze ich za to podziwiałam, bo z natury cholernie leniwa jestem. Chyba niewiele jest miejsc gdzie ich kiedyś, kiedyś nie było.
    Wstawiłam Tę „Twoją perkusję”, A co mi tam;)

  5. @Torlin,
    Z tą Islandią to jest raczej mało prawdopodobne. Ultima Thule to „coś” na północ od Brytanii, a tam sporo wysp jest znacznie bliżej niż bardzo odległa Islandia. Może Hebrydy Zewnętrzne, może Szetlandy, może Orkady….

  6. Anabell!
    Z Rzymianami masz rację.
    Ale jeżeli chodzi o „perkusję”, to zupełnie nie wiem, o co Ci chodzi. Jakbyś miała do mnie pretensję. Przecież ja w ogóle nawet nie sugerowałem włączenia tego linku do podstawowego tekstu, bo pytam się: „po co?” Każdy, kto chciał posłuchać, to mógł nacisnąć link w moim komentarzu. Czy mi się słusznie wydaje, Droga Anabell, że sama stworzyłaś problem, i sama go rozwiązałaś? pzdr
    —————-
    Gszczepa!
    Może masz rację, ale te nasze stwierdzenia są nieweryfikowalne. pzdr

  7. Przecież nie miałam z tym żadnego problemu- posłuchałam i uznałam, że mi pasuje, więc dołączyłam i pomyślałam, że może Ci będzie z tego powodu miło, że się jeszcze komuś spodobało.
    Generalnie nie miewam problemów, no może poza tym, że trudno mi się wraca do pełni formy po tym moim ostatnim wypadku.

  8. Nasz przyjaciel Wachmistrz byłby zapewne uradowany takim mało znanym drobiazgiem 🙂 Ja na pewno jestem, bo to jedna z tych rzeczy, których w ogóle nie było w moich podręcznikach szkolnych. Czyli Rzymianie dotarli w Afryce dalej, niż się komukolwiek wydaje… Fascynujące, masz rację 🙂

  9. Anabell!
    Źle odczytałem w takim razie sygnał, jak przeczytałem: „Dodałam. Zadowolony?”.
    Za wyraz „tę” dostajesz Złoty Medal od Cichego Wielbiciela.
    ————
    Jak wiesz Celcie uwielbiam takie szczególiki, ile to się można nowego dowiedzieć. Tutaj nawet mamy zupełnie coś nowego, wszelkie granice Cesarstwa Rzymskiego, limesy, kojarzą się z jeżeli już nie z legionami, to co najmniej z kohortami. Wszędzie dowódcy, zakładane castra Romanorum, bitwy, wygrane i porażki.
    A tu – Drogi Celcie – wycieczka krajoznawczo-podróżnicza, miła wyprawa pod opieką tubylczej ludności i Tuaregów, żadnego ścinania, palenia, gwałcenia, wyrzynania, wbijania na pal czy krzyżowania. Człowiek czyta jak bajkę o żelaznym wilku.
    Jeszcze tylko brakuje, aby Ptolemeusz zacytował słowa Septymiusza Flaccusa skierowane do ślicznej Murzynki: „Uwielbiam tak z tobą siedzieć i oglądać zachód Słońca nad jeziorem Czad”.

  10. Na litość Boską Torlinie, nie ma najmniejszego dowodu na pokrewieństwo dzisiejszych Tuaregów z niegdysiejszymi Garamantami. Nie kolportuj proszę tego smutnego błędu wpakowanego frywolnie przez jakiegoś domorosłego spekulanta do polskiej Wikipedii.
    Fakt, że Tuaregowie nadal używają kilka znaków z parastarego alfabetu Garamntów Tifinagh nie dowodzi ich pokrewieństwa – tak samo jak używanie przez nas arabskich cyfr nie dowodzi naszego pochodzenia od Arabów.

    Ten błąd dotyczący pochodzenia Tuaregów od Garamantów można było często spotkać w literaturze przed II WS. Jego ojcami jest dwóch obdarzonych wyobraźnią dziewiętnastowiecznych podróżników amatorów: Heinrich Barth (Niemiec) i bardziej turysta niż badacz Henri Duveyrier (Francuz).
    Wykombinowali sobie coś na podstawie tego co im się wydawało prawdopodobne i pokutowało to przez prawie sto lat w różnych podręcznikach.
    Nie idź proszę tą drogą.

  11. Może dla Ciebie Telemachu moje wyjaśnienia będą brzmiały głupio. No trudno, ale spróbuję.
    Ja to wszystko wiem. Garamantowie (Garamanci) np. prowadzili wielohektarową irygację pól, czego nie robili poprzednicy Tuaregów (Beduinów). Był to mój skrót myślowy, mszczący się kolejny raz na mnie. Chodziło mi o plemię wspaniale dające sobie radę z trudnościami pustyni, czujące się na bezbrzeżnych kilometrach piasków jak u siebie w domu. Mój tekst nie dotyczył Garamantów, a bardziej plemienia, którego pomoc była niezbędna Rzymianom. Napisałem „Tuaregów”, gdyż dla większości moich czytelników jest to zrozumiałe odniesienie do ich wyobrażeń o plemionach pustynnych, w których właśnie Tuaregowie są nazywani „wojownikami pustyni”, „błękitnymi jeźdźcami”. To jest właśnie kłopot z prowadzeniem „popularnego” blogu, do którego zaglądają najrozmaitsi czytelnicy. Nie chcę ich zanudzać szczegółami godnymi wyrafinowanej pracy naukowej, a ludzi znających trochę więcej szczegółów to strasznie drażni. Mogę Cię tylko przeprosić.
    Ale nie mogę Ci obiecać, że nie pójdę tą drogą. Blog niestety wymaga ode mnie od czasu do czau uproszczeń. Wybacz.

  12. Drogi Torlinie, dziękuję za wyjaśnienie i w żadnym przypadku nie uważam je za głupie (lub nawet głupio brzmiące). Bywa tak jak napisałeś – popularyzacja oznacza czasem konieczność upraszczania. Dla mnie problem pojawia się jednak nie tyle w momencie nadmiernego upraszczania, lecz wówczas, gdy pojawiają się parafakty (to są takie fakty, które faktami nie są, choć są powszechnie za takie uważane). Parafakty zawdzięczają swą długowieczność czasem ignorancji i lenistwu umysłowemu, czasem zaś ideologicznemu zaślepieniu głoszących połączonym z ociężałością lub bezradnością odbiorców.

    Pamiętasz zapewne (podobnie jak ja, bo podobne mamy z racji wieku doświadczenia) jak to nas w szkole uczono o prasłowianach, którzy zbudowali Biskupin? W szkole!!!
    Nigdy nie zapomnę dnia, gdy znajomy historyk wyszydził w mojej obecności tę piramidalną bzdurę kolportowaną przez skretyniałych nauczycieli papugujących głosy udających uczonych nacjonalistów, którzy wymyślili sobie tych „Prasłowian” z pobudek patriotycznych. Byłem młody i poczułem się jakby trochę oszukany. Od tego czasu wszystko sprawdzam. Nie chcę być okłamywany – niezależnie od tego, czy celowo, czy tylko niechcący.

    I nie, nie zarzucam Ci ani głupoty, ani kłamstwa. Robisz świetną robotę i cieszę się gdy mogę tu wpaść,i poczytać (choć najczęściej nie mam nic do powiedzenia a wyświechtanych komunałów powielać w komentarzach nie chcę). Stąd mogą moje nieczęste komentarze sprawiać wrażenie, że się czepiam. Jeśli tak jest, to ja również przepraszam.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: