Napisane przez: torlin | 12/08/2019

Wróciłem z pięknej Suwalszczyzny

Wróciłem wczoraj, bardzo zadowolony, wypoczęty, muszę powiedzieć, że sporo się działo. Towarzystwo było raczej rodzinne, z dziećmi, ale to nie przeszkadzało, bo dzieci 12-16 lat. Niedziele były raczej przyjeżdżające/wyjeżdżające, więc pozostało sześć dni, w trakcie których zrobiliśmy trzy wycieczki i jedną wyprawę kulturalną. W poniedziałek poszliśmy piechotą do Dworku Miłosza w sąsiedniej wsi Krasnogruda, a ponieważ za wcześnie skręciliśmy to zrobiliśmy 14-kilometrowa wyprawę.

Największe wrażenie na mnie zrobiła kawiarenka w gotyckiej piwnicy i macewy ukryte w trawie.

Następnego dnia pojechaliśmy na olbrzymią wyprawę samochodową. Na pierwszy ogień poszła zabytkowa stacja kolejowa w Trakiszkach, w stanie jest fatalnym, zaniedbana, prawie ruina. Tymczasem obok stoi olbrzymi nowoczesny dworzec kolejowy, trasa jest widać że nowoczesna i modernizowana, w kulturze że hej. Ponieważ nie podejrzewam, żeby dużo podróżnych wędrowało koleją tą trasą, to zapewne jest to towarówka. Patrząc jednak na nowoczesność i zadbanie linii musi pociągów towarowych jeździć tam sporo.

Stamtąd pojechaliśmy do stolicy polskiej Litwy, do Puńska. Zwiedziliśmy przed samym miastem litewski skansen etnograficzny, ale moją uwagę skupiły przede wszystkim jurty tatarskie. Na moje pytanie, czy byli tu Tatarzy czy Mongołowie oprowadzająca nas zaprzeczyła i powiedziała, że postawili takie, bo takie mieli. Kiedy ten naród się zmieni…

W samym Puńsku były o wiele ciekawsze izby ludowe koło Kościoła. Zachwyciła mnie wielka kolekcja krajek litewskich, pięknych, kolorowych, nawet Chrystus Frasobliwy ją ma.

Stamtąd pojechaliśmy do Smolnik, gdzie znajduje się najpiękniejszy widok na Suwalszczyźnie. Zafascynowany nim był również Wajda, gdyż w „Panu Tadeuszu” miejsce to sfilmował dwa razy: jak Tadeusz przyjeżdża bryczką do Soplicowa i tam też odbywa się przemarsz Wielkiej Armii. Potem jeszcze trójkąt polsko-litewsko-rosyjski i…

wiadukty w Stańczykach. Potęga. Zdjęcie fatalne, widać u Torlina za duży brzuch. W drodze powrotnej klasztor na Wigrach, ale ten zabytek to chyba każdy zna, my postanowiliśmy pokazać go młodzieży. Największe zainteresowanie u nich wywołały 300-letnie kości zakonników. makabra. A ostatniego dnia przed wyjazdem wspaniała muzyka klezmerska, półtoragodzinny koncert 26-osobowego zespołu – Orkiestry Klezmerskiej Teatru Sejneńskiego. Moje zdjęcie na górze. Była ósemka bardzo młodych muzyków, ale zafascynowała mnie może 10-12 letnia Milena Moniuszko, jej gra na bębenku i rodzaju tamburynu w duecie z perkusją wzbudziła entuzjazm słuchających. Od razu mówię, słabiutko znam się na instrumentach muzycznych.


Ultra, nie byliśmy w muzeum Grūto Parkas, ale tyle zwiedziliśmy, że mieliśmy aż nadto. Mnie bardziej fascynował Niemen.

——————-

Pawle! Jesteśmy jednak z innej gliny, z tej wioski szosa prowadzi w kierunku Sejn i Ogrodników i jest asfaltowa, ale jak się jedzie w kierunku Gib i Augustowa, to jest szutrowa. Ale ja się nakląłem, że jej nie wyasfaltowali. Na brzegu jeziora nie widziałem dacz, a domy do wynajęcia dla letników.

—————-

Gszczepa! Bo ono leży w pewnym oddaleniu od ciągów komunikacyjnych, tam po prostu trzeba specjalnie dojechać, a i tak brzegi są obstawione przez domki.


Aneks dla Pawła


Responses

  1. „z tej wioski szosa prowadzi w kierunku Sejn i Ogrodników i jest asfaltowa, ale jak się jedzie w kierunku Gib i Augustowa, to jest szutrowa.”

    Aż sięgnąłem po mapę, żeby zrozumieć, jak znad jeziora Gaładuś jedna droga może iść w kierunku Sejn i Ogrodników, a inna w kierunku Gib i Augustowa. Nadal nie rozumiem.

    „Na brzegu jeziora nie widziałem dacz, a domy do wynajęcia dla letników.”

    To chyba żadna różnica. Dziwisz się mojej nostalgii za czasami, kiedy była tam jeszcze zwykła rolnicza wieś?

  2. Nowoczesny dworzec w Trakiszkach pochodzi z czasów, zanim Polska i Litwa weszły do strefy Schengen. Wtedy była to stacja graniczna z odprawą celną i paszportową, stąd jej rozmiary, dziś już zbyteczne. Coś podobnego przytrafiło się wsi Łupków w Bieszczadach, na linii kolejowej z Zagórza do Medzilaborców. „Wieś” składa się z trzech domów, a dworzec ma na miarę średniej wielkości miasteczka.

  3. Widzę tu szosę z Sejn przez Żegary do Ogrodników (a nie w kierunku Sejn i Ogrodników), ale szutrowej drogi na Augustów i Giby nie widzę. Chyba że chodzi ci o tę przez Sztabinki, ale trzeba dużo wyobraźni, żeby nazwać ją drogą „na Augustów”.

  4. Pawle!
    Szosa jest i w kierunku Sejn i w kierunku Ogrodników. GPS prowadzi przez Poćkuny i Sztabinki, i tędy jest najbliżej na rondo, z którego pięć odnóg idzie na Sejny, Sztabinki, Ogrodniki, Berżniki i Giby z Augustowem. Jazda z Żegar w kierunku Augustowa jakąkolwiek szosą asfaltową jest nadkładaniem drogi.
    To jest w dalszym ciągu wieś, samochodów jest jak na lekarstwo, a mieszkańcy są zachwyceni. Do Dworku Miłosza szliśmy przez Dusznicę (jest na mapie powyżej Żegar, napis trochę zatarty) do Krasnygrudy, bo pomyliliśmy skręt i minął nas jedynie traktor.

  5. No i chyba się wybiorę jeszcze tego lata do Łupkowa…

  6. „W drodze powrotnej klasztor na Wigrach, ale ten zabytek to chyba każdy zna…”
    W opisanych stronach bylem dawno temu ( pierwsza polowa lat 60-tych)i wlasciwie nie zamierzalem nic pisac. Ten jednak fragment poruszyl „dzial wspomnien ososbistych”. Rodzina taty spedzil ostatnie lato przed wojna w tamych stronach. Z zachowanych zdjec znalezlismy miejsca, gdzie byl. W przypadku dworku, ktorego wlascielem byl ktos z dalszej rodziny pozostaly jedynie zarysy fundamentow , klombow i sciezek.

    Pozdrawiam

  7. Gszczepa!
    Zajrzałem do Wiki w sprawie Łupkowa, to chodzi o TEN Łupków? Pozornie tam nie ma nic ciekawego z wyjątkiem więzienia i nieczynnej stacji kolejki wąskotorowej. Sam jedziesz, z dziewczyną czy kumplami? Żeby było to trochę bliżej ode mnie, cholercia, a to jest 450 km. Co masz zamiar tam robić? I kiedy jedziesz?
    ————-
    Uwielbiam Vandermerwe nostalgię, to jest uczucie łączące nas z dawnymi czasami, ludźmi, którzy żyli w określonym miejscu i czasie, smakami, zapachami, widokami, wspomnieniami dzieciństwa. Dla mnie właśnie Suwalszczyzna jest tego rodzaju krainą z lat dziecinnych. Jeżeli potraktowalibyśmy Suwalszczyznę jako Litwę (w sensie geograficznym jest to prawda), to spełniłby się w moim wypadku przekaz Jeremiego Przybory z jego „Memuarów”: „Kto nie spędził wakacji w dworku na Wileńszczyźnie ten nie wie, co to są prawdziwe wakacje”.

  8. Nie ten Łupków, Torlinie. Nowy Łupków, na który wskazałeś, to całkiem spora i niezbyt przytulna osada. Łupków (bezprzymiotnikowy) leży jakieś trzy kilometry dalej, u stóp przełęczy. Poza stacją są tam dwa tzw. gospodarstwa agroturystyczne, w tym jedno z jazdą konną, a na uboczu, 15 min. pieszo od stacji, schronisko jak za dawnych lat. Kiedyś określane jako studenckie, ale właściwie ze studenterią nie ma wiele wspólnego, jak większość takich placówek. Nie ma dojazdu nadającego się dla zwykłych samochodów osobowych, nie ma elektryczności, mycie w potoku, nocleg na pryczy na sali zbiorowej.

  9. Podróże małe i duże, okraszone spora dawką historii, kultury i cudnymi widokami 🙂 Wszystko to, co Torlin lubi najbardziej 🙂 Wiadukty w Stańczykach obiły mi się o uszy już w czasach szkolnych. Ta gotycka kawiarenka musiała być strasznie klimatyczna 🙂 I Niemen i ta zieleń wokoło ❤ Pekinie!

  10. Przepraszam. To ostatnie słówko miało być: Pięknie! 😀

  11. Zabrzmiało to jak okrzyk zachwytu (Chińczyka?): O, Pekinie mój!

  12. Drogi Pawle, ja się nie mądrzę, pierwszy raz w życiu usłyszałem tę nazwę. Ale jak na „bezprzymiotnikowy” to w Wiki ma jednak przymiotnik STARY. Ciekawe, czy można przejść tym tunelem.
    —-
    Celcie!
    Dziękuję. Z tym Pekinem fajna pomyłka, ale się domyśliłem. Zdjęcie kawiarenki będzie w czwartek, jak mi koleżanka zgra swoje zdjęcia.

  13. Wiki zawiera błędną informację. Zawsze był to po prostu Łupków. Tunelem przejść nie wolno, ale pewnie można, wątpię, żeby ktoś pilnował. W zeszłym roku kursował tamtędy jeden pociąg osobowy dziennie relacji Krosno-Medzilaborce (tylko w weekendy). Jak teraz – nie wiem. Ruchu towarowego też praktycznie nie ma.

  14. Teraz ja się pożegnam na jakiś czas. Za 24 godziny będę w Bukareszcie, a po dalszych kilku godzinach w Gheorgheni w północno-wschodnim Siedmiogrodzie, u podnóża gór Haşmaş. Potem dziesięć dni samych gór, oprócz już wymienionych jeszcze Ciuc i Nemira (albo Harghita).

  15. @Torlin,
    Myślę żeby pojechać 23-25 sierpnia. Albo sam, albo z dziewczyną, jeszcze nie wiem. Zapraszam serdecznie jak się chcesz przyłączyć;-)
    Uwielbiam takie miejsca, które z jednej strony są odległe, a z drugiej, można tam dojechać pociągiem.

  16. Pawle!
    Wspaniałego urlopu. Usiłować poserfować na temat tych gór, ale stron polskojęzycznych jest jak na lekarstwo.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: