Napisane przez: torlin | 29/08/2019

Jeden cudowny obraz i dwie historie bliźniacze

Edward Munch, „Amor i Psyche”, 1907 Muzeum Muncha w Oslo.

„Matyldo, jesteś ekscentryczną wariatką, masz już 29 lat, jestem poważnym kupcem, czas wyjść za mąż i się ustatkować” – rzekł ojciec do swojej córki Tulli Larsen, właściciel dobrze prosperującej firmy winiarskiej w Kristianii (dzisiejsze Oslo).

„Psyche, jesteś za ładna, każę Amorowi, abyś rozkochała się w najbrzydszym mężczyźnie na świecie” – powiedziała pewnego razu do boginki wielka bogini Wenera (Wenus, Afrodyta).

Tulla zakochuje się na zabój w Munchu, prześladuje go listami pełnymi zapewnień o miłości. Munch na wszystko się zgadzał pod własnymi warunkami: chce wolności artystycznej oraz wspólnego majątku.

Amor sam rozkochuje się w dziewczynie, zabiera ją do pałacu, obsypuje prezentami, ale spotyka się z nią tylko w ciemnościach i zabrania jej spoglądać na siebie.

Tulla uważa, że musi zmusić Edwarda do zdeklarowania się, w związku z tym przeprowadza makiaweliczny plan, położyła się do trumny i udawała zmarłą. Zawiadomiony Munch natychmiast przyjechał, ale kiedy zobaczył, że Tulla jest żywa i zdrowa, oburzony wyjechał.

Pewnego razu Psyche nie wytrzymała, i gdy Amor spał obejrzała go sobie w świetle kaganka i z miejsca się w nim zakochała.

Ponieważ Munch w dalszym ciągu żądał od Tulli pieniędzy, bo był biedny jak norweski malarz, nasza bohaterka stworzyła nowy plan zmuszenia Edwarda do jej poślubienia. Poszła do niego z pistoletem i właściwie nie wiadomo co się stało, kto strzelał, ale Munchowi pocisk odstrzelił środkowy palec lewej dłoni.

Jak oglądała go sobie z zachwytem w świetle kaganka Amor obudził się, potrącił ją i kropla wrzącego oleju spadła na prawy bark boga.

Munch wylądował w szpitalu, ale od tego momentu znienawidził Tullę, przedstawiał ją już zawsze jako wampirzycę, femme fatale, malował ją w sposób karykaturalny.

Amor po oparzeniu bez słowa odleciał.

Ale czy wszystkie opowieści muszą być jednakie? Otóż nie, w powyższych historiach Munch wylewał pretensje na Tullę, że go porzuciła, ta tymczasem otrzeźwiona wystrzałem natychmiast się odkochała (a potrafiła pisać do Edwarda 2 listy dziennie z wyrazami miłości, a on odpowiadał 1 na 100), a Amor zakochał się w Psyche, pobrali się i żyli długo i szczęśliwie. Nawet Wenera polubiła  swoją synową. A Tulla w swoim testamencie zapisała Munchowi cenne wino z piwniczki odziedziczonej po ojcu


Responses

  1. I malarz wypił i miał z głowy problem! 😛

  2. Jak miał za co, Przerażający Kneziu. Bo żeby dostać się do wina, musiał najpierw albo utłuc Tulię, albo poczekać na jej śmierć. I udało mu się to drugie, Tulia zmarła w 1942 roku, a on 2 lata później. 😀

  3. Tak to jest z przeterminowanym winem.

  4. Cierpliwy był! 😀

  5. P! A wino może być przeterminowane? Może być spleśniałe, zepsute, może się z niego zrobić ocet, ale przeterminowane? Beczka lub butelka przechowywana w odpowiednich warunkach – to im starsza tym lepsza (droższa). Trzeba być cierpliwym, prawda Kneziu? 😉

  6. @Torlin
    Procesy mogące mieć wpływ na podniesienie jakości wina zachodzą w beczkach i kończą się w momencie przelania wina do butelek i po zakorkowaniu. Dlatego w winach liczy się rocznik (!) a nie czas przechowywania. Innymi słowy z winem w butelce może być co najwyżej gorzej, chociażby w przypadku niewłaściwego przechowywania, nieszczelnego korka, etc. Co gorsze i co należy dodać większość win dostępnych w polskich sklepach powinna być wypita w okresie nie późniejszym jak rok a przechowywane dwa lub trzy lata albo dłużej nadają się już tylko do wylania. Stąd w naszych realiach można mówić o winie przeterminowanym. Ot, taka lokalna specyfika rynku win nad Wisłą 🙂
    Pozdrowienia z Krainy Loch Ness
    🙂

  7. @ Torlin,

    „Beczka lub butelka przechowywana w odpowiednich warunkach – to im starsza tym lepsza (droższa).”

    Sa drozsze lecz nie lepsze, jesli brac pod uwage wytrawne wina czerwone. Dobrej jakosci tutejsze najczesciej osiagaja szczyt miedzy 5 a 7 rokiem a potem powoli traca smak.

    Pozdrawiam

  8. Vandermerwe, Kneziu, P., Szczurku, tzn. te wszystkie opowieści o 400-letnich butelkach wydobywanych z zatopionych statków i sprzedawanych za gigantyczne pieniądze to bajdurzenie na resorach?
    Nie wiem, czy macie rację, nie chcę się mądrzyć, mało się znam na produkcji wina, ale co nieco wpadło. Znany jest mi podział na lewy i prawy Garonny w Bordeaux, przy czym wina z lewego brzegu mogą leżeć i 60 lat. Znane są mi również historie o wgłębieniach w piwniczkach w Anglii zwanych „ben”, gdzie przechowywano butelkowane wina typu „bordo” sprowadzane z Portugalii i po 100 lat, koniecznie poziomo i jedna na drugiej w wielu wartwach. Mit? Przecież one mają swoje nazwy.
    Vandermerwe powinien coś na ten temat wiedzieć, bo i w Australii te piwniczki są popularne i mają swoje nazwy, więc pewnie i w RPA.

  9. Tylko niektóre wina nadają się do długotrwałego przechowywania, a i to niekoniecznie zyskają na wartości. Generalnie jest tak jak przedmówcy mówią, wino dojrzewa, jest najlepsze do picia, a później już tylko traci. Oczywiście najmniej traci w odpowiednich warunkach, ale to już bardzo różnie bywa i te „odpowiednie warunki” są różne dla różnych win. Większość win po latach staje się podobna do wszystkich starych win, czyli jest starym winem – trudno odróżnić z czego i kiedy były zrobione?
    A te najlepsze oczywiście są wyjątkami i są rzeczywiście doskonałe, ale ile win nigdy nikomu nie pokazano, bo były po prostu podłe, to już osobna historia. 😀

  10. @ Torlin,

    Pijam wina czerwone, wytrawne i te maja ograniczona zywotnosc. Na niektorych butelkach producent podaje okres, w ktorym wino uzyskuje najlepszy smak. Z doswiadczenia wiem, ze po przekroczeniu tego terminu wino traci na smaku i kolorze. Oczywiscie okres tez sie rozciaga w latach i przy roznych winach jest rozny ale zmiana jest dostrzegalna. Nie jestem znawca lecz konsumentem, wiec zakladam, ze sa wina nadajace sie do nieograniczonego przechowywania.
    Jednoczesnie sadze, ze z kolekcjonowaniem win jest jak z kazdym innym hobby. Kolekcjoner butleki starego wina nie otworzy tak jak filatelista nie naklei wartosciowego znaczka na koperte by wyslac list.

    Pozdrawiam

  11. P to ja Piotruś, który zbyt szybko włączył enter.
    Wino przeterminowane takie którego właściciel wykorkował przed odkorkowaniem.
    Moim skromnym zdaniem (alergika od 20 lat uczulonego na drożdże) wino jest dobre albo niedobre. To zaś zależy od roku zbiorów, bo dla każdej winnicy są lata smakowo dobre i lata złe. Zaś logiczne jest, że z upływem czasu maleje ilość butelek danego rocznika, więc stają się z każdym rokiem cenniejsze. Wina 400 letniego nie ma za bardzo z czym porównać więc jego cena jest wynikiem pasji kolekcjonerskiej, a nie smaku.

  12. Czyli Wasza Trójca (Kneź, Vandermerwe, Piotruś) uważa, że stare wino w ogóle nie jest pijane, tylko kolekcjonowane, i tylko z tego powodu osiąga olbrzymie ceny. Może i prawda.
    Kilka razy piłem ambrozję, nie wino, raz w miejscowości Pinhao w dolinie Douro, jak zwiedzałem tę dolinę pociągiem, i w tej miejscowości piłem porto, drugi na pustyni na Saharze w jednej z oaz, i trzeci w Sighnaghi w Gruzji.

  13. Jeszcze odnośnie wina z zatopionego statku – jeżeli było w szczelnym naczyniu ceramicznym, przetrwało. Jeżeli w czymkolwiek innym, szkoda nawet wąchać. Dobra kamionka, lub szkło, zalakowana, w takich warunkach może zachować dobre wino, a nawet i piwo.
    Co do jakości wina, to zależy ono nie tylko od roku, miejsca i rodzaju winogron, ale także od techniki zbioru, uzyskania soku, fermentacji, warunków dojrzewania, zlewania i wreszcie decyzji jak ostatecznie to wino zachować?
    I ogólnie wszystko bywa bardzo różne i czasami sprzeczne, bo oto czasami zbieramy przesuszone lub suszymy winogrona, czasami zaś odciskamy sok natychmiast albo też zafermentowujemy (dłużej lub krócej) i dopiero odciskamy. Czasami dochodzi nawet do fermentacji całych gron, razem z szypułkami, w atmosferze dwutlenku węgla i później odciskanie takiego soku. Tak że na starcie mamy wiele wariantów, ale co się czasami później dzieje to jest wręcz sztuka magiczna, bo można np. doprowadzić do fermentacji jabłkowo-mlekowej, albo dokonać odkwaszania chłodząc wino i wytrącając kamień winny, a nawet wymrozić i w ten sposób skoncentrować składniki (nie tylko alkohol), nie mówiąc o podgrzewaniu beczek na słońcu, czy o dolewaniu destylatu z wytłoczyn. Generalnie wina zlewa się znad osadów, ale są wina, których się nie zlewa, a wręcz przeciwnie, one zyskują w ten sposób na smaku. Wino generalnie nie powinno mieć kontaktu z tlenem, ale niektóre wina wręcz specjalnie się napowietrza, przelewając wielokrotnie. To wszystko ma wpływ na smak, charakter i przechowywanie. A nam maluczkim wciska się często mity i kit, żebyśmy kupowali i podziwiali, bo nie zawsze dobre wino jest dobrym winem. Przeważnie jest to masówka, stabilizowana siarką i sorbinianem potasu.
    Nawet nawet winiarze amatorzy zaciekle bronią tej siarki, twierdząc, że jakoby to nieodzowny warunek stworzenia dobrego wina. 🙂
    A, nie jestem specjalistą ani koneserem, ani znawcą, ot trochę tzw. wiedzy nikomu niepotrzebnej. 🙂

  14. Ja nie twierdzę, że stare wino jest niepijalne i jedynie do kolekcjonowania, ja tylko twierdzę że nie wszystkie wina (a wręcz tylko niektóre) nadają się do takiego przechowywania.

  15. Kneź. Jaki skromny. Gigant, jeżeli chodzi o znajomość produkcji winnej, a pisze: „nie jestem specjalistą ani koneserem, ani znawcą”. Za takie kłamstwa za moich czasów to na pal wbijali, żeby przywrócić jasność spojrzenia i obiektywność ocen.
    Ale poza żartami muszę Ci przyznać, jest nieprawdopodobnie dużo sposobów robienia wina, że o wódce nie wspomnę. I to, co napisałem Kneziu w poprzednim komentarzu, mamy większą szansę napicia się bardzo dobrego wina za tańsze pieniądze w „biedniejszych” krajach, jak Tunezja, Gruzja, Armenia, Mołdawia, Północna Macedonia, Czarnogóra, Maroko. Za odpowiednik stówy za butelkę dostaniesz w tych krajach rarytas, we Francji otrzymasz wywar z wysłodków buraczanych.

  16. Mnie, profanowi, wydaje się, że te wszystkie niuanse związane z winem to coś, co potrafią docenić jedynie zawodowi kiperzy oraz nieliczni amatorzy, którzy codziennie obalają butelkę innej marki. Dla zwykłych ludzi to są czary mary, aura niezwykłości stwarzana celowo przez koneserów lub „koneserów”.
    Ja, owszem, odróżnię dobre wino od złego wina, ale bardzo dobrego wina od bardzo bardzo dobrego wina już nie.
    Myślę też, że na odbiór wina ma większy wpływ kontekst, w jakim się je pije, niż jego jakość. Moje najwspanialsze doświadczenie winne miało miejsce przed laty w bułgarskim miasteczku Mielnik. Winiarnia mieściła się w wykutej w skale pieczarze, siedzieliśmy przy prostych dębowych ławach, trunek nalewano z beczki do glinianych kubków, na zakąskę był świeży bundz, a na dodatek mieliśmy w nogach kilkanaście kilometrów z plecakami w upale. Do dziś to wspominam z nostalgią, choć z pewnością nie było to żadne wybitne wino.

  17. Jedyne wino jakie piję od lat to szampan na Sylwestra.

  18. Pawle, zapewne jest to rytuał charakterystyczny dla danej profesji, hobby czy języka. Paolo Cozza z przerażeniem patrzy na swoją żonę Polkę, która wrzuca makaron do garnka, zamiesza, nastawi minutnik i wychodzi z kuchni. Zachowuje się jak profanka, gotowanie makaronu należy celebrować. A do tego należy dodać umiejętnie stworzoną nutkę tajemniczości, ekskluzywności, snobizmu. Dlatego Francuzi tak nienawidzą win kalifornijskich, chilijskich czy australijskich, bo tam to jest po prostu normalny trunek, jak bułka z masłem a nie tchnienie kosmosu w rozkoszy.
    Co do miejsca, całkowicie się z Tobą zgadzam, odczułem to po wielokroć. Smażona makrela o wiele lepiej smakuje na wybrzeżu atlantyckim, a nie w domu, a pasta w górskim schronisku w Alpach. Chociaż z winem to nie bardzo się sprawdza, bo przywiozłem butelkę tego porto do Polski i rozsmakowaliśmy się w tym winie. Było absolutnie znakomite, w życiu tak świetnego wina nie piłem, chociaż sama konsumpcja odbywała się w Warszawie.
    ————-
    Gszczepa!
    Może jeszcze nie natrafiłeś na swoją markę.
    Podjęte zostały już jakieś decyzje w sprawie wyjazdu?

  19. @ Torlin,

    „Czyli Wasza Trójca (Kneź, Vandermerwe, Piotruś) uważa, że stare wino w ogóle nie jest pijane, tylko kolekcjonowane, i tylko z tego powodu osiąga olbrzymie ceny”

    Nie, nie twierdze, ze „stare wino nie jest pijane”, gdyz nie posiadam tak szczegolowej wiedzy. Na „Netflix” jest ciekawy film o aferze falszowania win. Na podstawie filmu mozna dojsc do wniosku, ze powody dla ktorych kolekcjonuje sie wina sa bardzo roznorodne i niekoniecznie zwiazane tylko i wylacznie ze smakiem. Nawet znani i uznani kolekcjonerzy daja sie „nabic w butelke” i posiadaja w swoich kolekcjach podrobione wina. Z tego zas wniosek, ze najczesciej win kupowanych za ciezkie tysiace nie pija.

    Pozdrawiam

  20. Torlin powiedz czy byłbyś skłonny kupić kolejną butelkę znakomitego Porto.
    Skoro jest wypróbowane, sadzę że tak. Wraz z upływem czasu rosła będzie jego wartość, oraz Twoja za nim nostalgia. Ciekawe jak poziom cenowy zaspokoi pragnienie wypicia kolejnej butelki ?

  21. @Torlin,
    Jeszcze nie, za parę dni będę wiedział. Wiem że jeden weekend w wrześniu będę miał zajęty, ale jeszcze nie wiem który.

  22. Nie Piotrusiu, chodzi o to, że ja dotychczas do win podchodziłem jak do czegoś, co istnieje, ale mnie ani ziębi, ani parzy. Ani nie mogę powiedzieć, że jestem ich wielbicielem, ani że ich nie cierpię. Dopiero w tych trzech przypadkach poczułem ambrozję.
    ———
    Gszczepa!
    Czekam w takim razie na jakieś decyzje. Grzesiu, ale pamiętasz, że u mnie 27-29 września jest nieaktualny jeżeli chodzi o wyjazd z Tobą.

  23. Od takiej strony mitu o Erosie i Psyche nie znałem 🙂 A na miejscu Muncha też byłbym wkurzony, szczerze mówiąc… 😀

  24. W tym momencie wchodzą w grę weekendy około 15 lub 22 września. Za 2-3 dni będę wiedział ostatecznie.

  25. Celcie!
    Chapeau bas. A przy drugim zdaniu – a na miejscu Tulli nie byłbyś wkurzony?
    ———————–
    Gszczepa!
    Obydwa mi pasują, ale muszę wiedzieć właśnie najpóźniej za 2-3 dni.

  26. @torlin,
    15.09?

  27. Gszczepa!
    Przerzucam się na e-mail. pzdr


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: