Napisane przez: torlin | 08/10/2019

Upadek

Powiem szczerze, że jako ekonomista nie mogę zrozumieć. Nie mogę pojąć, jak tego rodzaju biuro mogło upaść. 600 tysięcy klientów za granicą, olbrzymie inwestycje w hotele, samoloty. Muszę przyznać, że jako ekonomistę mniej mnie zajmuje sam powód upadku, bo tutaj główny jest od dawna znany – niezauważenie przez władze firmy zmieniającego się świata w turystyce. Thomas Cook była to analogowa firma prowadzona w wirtualnym świecie cyfrowym. Jim Collins w swojej książce  pt. „Jak upadają giganci i dlaczego niektóre firmy nigdy się nie poddają” daje ciekawe 5 etapów upadku:

Etap pierwszy: pycha zrodzona z sukcesu
Etap drugi: chaotyczne sięganie po więcej
Etap trzeci: negowanie ryzyka i zagrożenia
Etap czwarty: rozpaczliwe szukanie ratunku
Etap piąty: odejście w niebyt lub nieistotność.

Zgoda, dotyczy to również maluteńkich firm, które upadają osiągając sukces w swojej podstawowej branży. Mnie zastanawia coś innego, jak takie kolosy mogą być bez żadnej kontroli. Przecież każda z tych firm ma jakiegoś właściciela. Rozumiem, że w przypadku spółek akcyjnych to właścicielstwo jest nieprawdopodobnie rozmyte, ale mimo wszystko każda firma ma kluczowego właściciela. Oprócz tego spółki akcyjne mają władze: zarząd radę, nadzorczą i walne zgromadzenie. Czy oni są ślepi?

Notowania obligacji Thomas Cook

Notowania Thomas Cook Group na tle indeksu MSCI World EUR, bardzo popularnego indeksu giełdowego, obserwowanego na całym świecie. Przecież kryzys widać na tych dwóch schematach jak na dłoni, a zarząd wypłaca sobie zadowolony kilkumilionowe premie? Dociera do mnie, że może upaść bank, w którym pracownik zrobić ryzykowny ruch finansowy, tak ryzykowny, że może własną firmę doprowadzić do upadku. Tutaj to jest to kwestia wewnętrznych zabezpieczeń. Ale w przypadku Thomasa Cooka?

No dobrze – powie mój adwersarz – spójrz na polskiego potentata turystycznego Rainbow Tours

Notowana akcji Rainbow Tours w latach 2017 – 2018. Patrząc na powyższy schemat należałoby się natychmiast wycofać z tej firmy, ale jak spojrzyjmy na zysk operacyjny w tys. zł:

2016 r. – 34.356
2017 r. – 47.091
2018 r. – 47.759

Firma w tym momencie zaczyna budować hotele, a także rozwija sieć własną salonów sprzedaży (ma ich już ponad 150, z czego 85% znajduje się w centrach handlowych). To jak to jest – to jest droga do upadku, czy do rozkwitu?

Ps.  sprawą dla mnie niezrozumiałą jest upadek Neckermanna, może nie sam upadek, ale styl tego rozwiązania. Właściwie dlaczego klienci tego biura nie mogli normalnie dotrwać do końca wakacji?


Responses

  1. No cóż , widocznie ktoś coś nie dopilnowal. Zbyt wysokie koszty , przeinwestytowanie a także zamierzona dywersja współwłaścicieli. Może ktoś tam na bazie tej firmy zbudował swoją inną . Dlatego większość właścicieli jak im się nie chcę zarządzać to w odpowiednim momencie sprzedają. Porownalabym do kariery sportowca. 😉😆
    Może to już tylko była ” nazwa „.

  2. Przeinwestowanie. 😉

  3. Nauka jako ekonomia Julu daje bez liku przykładów powodów upadków wielkich firm, i Polska się troszeczkę różni od świata – nazwijmy go – cywilizowanego (dla przykładu indeks MSCI World EUR bada 24 kraje, w tym np. Austrię, ale nie ma tam Polski). Do podstawowych należą oczywiście m.in te przez Ciebie wymienione, szef Amazona wyraźnie stwierdził, że jego firma może w każdej chwili ponieść klęskę. Nietrafione decyzje, zmiana trendów w postępowaniu klientów, przeinwestowanie, nieuczciwa konkurencja, zły personel. W Polsce dochodzą dwie bardzo ważne przyczyny: niepłacenie faktur przez kontrahentów i nieobliczalne zaplecze państwowe (decyzje ustawowe, podatkowe, tło polityczne)

  4. Że firmy, nawet wielkie, czasem padają, to zwyczajna rzecz. Ja tylko nie rozumiem, jak to możliwe, że Cook wysłał jakby nigdy nic dziesiątki czy setki klientów na wakacje, po czym nagle w połowie sezonu okazało się, że jest niewypłacalny. Czy coś się szczególnego zdarzyło w sierpniu lub wrześniu? Czy dowiedzieli się o czymś, czego wcześniej nie wiedzieli?
    W taki nagły i nieoczekiwany sposób padają biura podróży typu jedna panienka przy telefonie. Ale taki kolos?

  5. Przyczyn upadku przesiebiorstw jest duzo. Jesli wystukasz w internecie „Steinhoff Scandal” znajdziesz historie najwiekszego skandalu finansowego w historii Poludniowej Afryki – rzecz jedoczesnie wychodzi poza granice kraju, gdyz Steinhoff rowniez funkcjonowal jako przedsiebiorstwo miedzynarodowe. Jeszcze nie upadlo ale sadze, ze pod ciezarem roszczen niewykluczone, ze zniknie z powierzchni ziemi. Na papierze rzecz wygladala swietnie, tyle ze byly to pieniadze papierowe istniejace tylko i wylacznie na papierze, wynikajace z roznego rodzaju manipulacji. Ktoregos dnia nastapila implozja, gdyz inaczej byc nie moglo. Ciekawym jest, ze nie wychwycily calej fikcji instytucje nadzorujace.
    Mozliwe ze przypadek Thomas Cook jest blizszy historii Swissair, dobrej linii lotniczej sredniej wielkosci, ktora na fali globalizacji chciala byc globalna. Przyspieszony rozrost przedsiebiorstwa spowodaowal utrate kontroli przez zarzad nad caloscia systemu i skonczylo sie bankrutctwem.

    Pozdrawiam

  6. @Paweł Luboński,
    Do ostatnich chwili mieli nadzieję że przejmie ich inwestor z Chin.

  7. Jeszcze jedno. Nigdy w życiu nie tyle nawet że nie skorzystałem z oferty, ale przede wszystkim nie przekroczyłem progu biura podróży. Zasadniczo, nie mam pojęcia po co miałbym coś takiego robić.
    Mógłby mi ktoś wyjaśnić jaki jest właściwie sens istnienia tych instytucji? Co tam się właściwie robi?

  8. Pawle, odpowiedział Ci już Gszczepa. Mnie bardziej zastanawia casus Neckermanna, bo jak? Cook zabrał mu wszystkie pieniądze? To oni się osobno nie rozliczali?
    ——————–
    Wiesz Vandermerwe, właśnie mnie to zastanawia. Tyle jest kryteriów, firm oceniających i analizujących, szczególnie dziś w epoce Internetu. Wydawałoby się, że to jest już niemożliwe, że nie można poprowadzić podwójnej księgowości. I jednak potrafią.
    ————-
    Gszczepa!
    Nie gniewaj się, ale jestem zdziwiony tym, co napisałeś. Bo naprawdę to jest proste, dlaczego ludzie idą do biura podróży. Do najważniejszych zaliczyłbym:
    1. wygoda podróżowania, wszystko załatwiają inni, hotel, jedzenie, atrakcje, wycieczki, transport. Niczym się nie musisz zajmować sam. Szczególnie jest to ważne dla rodzin z dziećmi.
    2. to się trochę zmienia – ale było taniej. Tzn. to jest względne, bo same wakacje wychodzą przy własnej organizacji taniej, ale nie ma wtedy tych wygód i takiego poziomu. Jeżeli chciałbyś go zachować, to wychodzi samemu drożej.
    3. Niemożność zorganizowania samemu wyprawy, przed wszystkim objazdówki. Ja jeździłem samemu objazdówki, to jest potworny wysiłek fizyczny. Jednocześnie samemu o wiele mnie zobaczysz.
    4. Możliwość zobaczenia krajów potencjalnie niebezpiecznych, ja zaliczam do nich Egipt, Tunezję, Turcję, Jordanię, czarne kraje afrykańskie.
    5. Wyprawy tematyczne: trekkingi górskie, nurkowanie, speleologia, kulinarne we Włoszech.
    —————–
    Gszczepa – zupełnie czymś innym jest pójście do biura zamiast załatwić wszystko przez Internet. Otóż pomijając fakt, że nie wszyscy potrafią znaleźć wycieczkę dla siebie optymalną, wielu ludzi lubi tego rodzaje transakcje przeprowadzać z żywym człowiekiem. Jestem człowiekiem zawsze załatwiającym te sprawy w konkretnym biurze, tzn. znajduję sobie wszystko w Internecie, ale podpisywać idę do biura, zawsze znajdzie mi tańsze miejsce, ciekawszą ofertę. Pamiętaj o tym, że jestem singlem, nie jest tak prosto przedrzeć się przez wyszukiwarkę.
    Szczególnie lubię mieć cichą umowę z dziewczyną, że jak pojawia się hurraoferta, to mnie powiadomi. Moim pechem było zawsze to, że nie mogłem pojechać, ale Gambii na 2,5 tygodnie za 2.500 all inclusive nie zapomnę do końca życia. Jeden raz mi się udało – Tunezja AI za 850 zł.

  9. @Torlin,
    z dziewczyną
    No i tyle się rozpisałeś, a tutaj jednym zdaniem, jednym słowem można. Dziewczyny tam są! Teraz to mnie przekonałeś.
    —-
    Tak, oczywiście żartuje sobie trochę. Ale chodzi mi o to, że nie tylko ja sam (względnie mało podróżuje, a i tylko po Europie), ale także moi znajomi za bardzo z takich usług nie korzystają. Nawet w pracy (a sporo kolegów, koleżanek dużo świata zwiedza), jakieś tam rozmowy na rozmaite tematy, ludzie sobie polecają różne rzeczy, usługi. Nie ma w tym w ogóle biur podróży.

  10. Robisz typowy błąd Gszczepa, patrzysz na świat, na rzeczywistość ze swojego punktu widzenia, i swojej grupy społecznej. Jesteś osobą młodą, nieźle w korporacji zarabiacie, większość Twoich kolegów i koleżanek przypuszczalnie są to single. A teraz postaw się na miejscu człowieka z żoną i dwojgiem dzieciaków, którzy chcą w styczniu pojechać rodziną po słońce. Przyznaję, że moi – czwórka dorosłych i cztery moje wnuczki – wyjeżdżają samodzielnie w lecie do Włoch lub Hiszpanii na kemping. Ilość przygotowań, wcześniejszych zamówień kempingu, samolotów, samochodów na przejazd z lotniska budzi moje przerażenie. Pamiętaj o tym, że mój syn jest informatykiem tak jak Ty, a i on momentami jest załamany, a przecież w Internecie jest sprawny niebywale. A teraz weź przysłowiowego Kowalskiego, który ma to załatwić.
    Zarozumiale powiem, że jestem doskonałym przykładem obiektywizmu, większość wakacji organizuję sobie sam, snuję się po Włoszech, Belgii, Gruzji czy Portugalii z plecakiem, sam sobie wszystko organizując. Ale kiedy chciałem sobie spełnić marzenie bycia na Saharze, nie wyobrażałem sobie organizację tego samemu. Tak samo jak byłem w Czarnogórze na trekkingu, chodziłem z małym plecakiem i do miejsc wyjścia w góry byłem dowożony busikami. Pamiętaj, że wyjeżdżają również ludzie starsi.

  11. Robisz typowy błąd Gszczepa, patrzysz na świat, na rzeczywistość ze swojego punktu widzenia, i swojej grupy społecznej.

    Torlinie drogi, Gszczepa nie robi typowego błędu. On w ogóle nie robi żadnego błędu. Każdy z nas patrzy na świat ze swojego punktu widzenia. Innego nie ma. Nawet jeśli wydaje Ci się, że potrafisz spojrzeć na rzeczywistość z nieswojego punktu widzenia, to nadal patrzysz ze swojego. Tyle tylko, że to wydawanie się jest częścią TWOJEGO punktu widzenia.

    Ja też od końca lat 80tych zdołałem uniknąć biur podróży. Uważam również, że w kupowaniu podróżowania jako towaru jest coś do głębi niegodnego i absurdalnego. Graniczącego z perwersją. Gdy kupujesz podróż to przestajesz podróżować lecz jesteś podróżowany. Bo odróż to stan aktywny, natomoast uczestnictwo w przemyśle turystycznym w charakterze produktu związane jest z utratą podmiotowości. Sprzedawane są nam (co leży w naturze rzeczy) doświadczenia i doznania odpowiednio unormowane i standardowe. Pozbawione podmiotowości i swobody decyzyjnej jednostki stają się częścią procesu technologicznego i bywają przemeszczane wzdłuż łańcucha usług i atrakcji zyskując złudzenie że poznają świat. Nie poznają, poznają trzewia przemysłu turystycznego. Masy kłębią się w tych samych miejscach wypluwane przez wyczarterowane maszyny i busy, udają się kłusem w bieg od jednej atrakcji do drugiej i spędzają czas wśród takich samych jak oni i pracowników żyjących z ich obsługi.

    I nie, drogi Torlinie, nie pogardzam ofiarami przemysłu turystycznego i nie patrzę na nich z góry. Ja im najzwyczajniej współczuję. Nie doznają nigdy tego co jest solą życia i pozostawia indywidualne, unikalne i niezapomniane wrażenia. Nie będą nigdy stać na zakurzonym rozstaju dróg gdzieś w Kaszmirze lub Pendżabie zastanawiając się co dalej, Nie pokłócą się z włoskim konduktorem w pociągu o wysokość zniżki, wielodzietna sycylijska rodzina nie zaprosi ich nigdy do obżerania się soczystymi brzoskwiniami aby potem wypytywać ich o życiorys, pracę i rodzinę a następnie opowiedzieć o kamicy nerkowej dziadka. Nie stwierdzą nigdy, że ich wyobrażenie o tym jaki prom odchodzi jako ostatni wieczorem z Ischii do Neapolu było błędne i nie spędzą w związku z tym nocy na nadbrzeżu aby o czwartej rano stateczkiem transportującym ryby wylądować na nocnym targu rybnym wielkości sześciu stadionów w Puzzuoli. Nie skradnie im nikt nigdy wtrakcie krótkiego popasu wynajętego na lotnisku w guatemalskim Flores samochodu-gruchota w drodze do Belmont i to tak, że nie będą wiedzieli czy już są w Belize, czy też nie. Bo policjanci na pobliskim posterunku bez łapówki nie będą skłonni udzielić żadnej informacji, nawet tej gdzie się ten posterunek znajduje.

    Innymi słowy: nie poznają odmiennej rzeczywistości co w moim odczuciu jest istotą i sensem podróżowania. Poznają świat zainscenizowany, tanie dekoracje i zaduch lotnisk na których będą spędzać czas z innymi turystami, oblegane przez miliony „atrakcje” turystyczne oraz miejsca gdzie pasie się turystyczne masy „typowym lokalnym jedzeniem”, które nie jest ani typowe, ani lokalne. A często nie zasługuje nawez na miano jedzenia.

    Masowa turystyka jest (dla mnie) bez sensu. Niszczy świat nie dając nikomu nic w zamian. Poza może złudzeniami, ale te są wysoką ceną którą płacimy za destrukcję świata.

    Uff, Rozpisałem się.
    Przepraszam.

  12. Telemachu!
    Rozpisuj się jak najczęściej. uwielbiam Twoje komentarze. Ale powtórzę, co pisałem do Gszczepy: „Robisz typowy błąd (…), patrzysz na świat, na rzeczywistość ze swojego punktu widzenia, i swojej grupy społecznej”.
    1. Zaproponujesz to samo 30-letniej samotnej kobiecie wychowującej 6-letnią córkę, która dostała tydzień urlopu? Żeby sobie poleciała samodzielnie do Belize lub nocowała na nabrzeżu neapolitańskim? Dwom schorowanym emerytom? Trzeba mieć dużo samodzielności, dużo czasu, odporność na stresy i dużo odwagi, żeby tak podróżować, jak Ty proponujesz. Jak widzę swoich, którym nie łączą się tanie loty z terminem kempingu, te co najmniej 10 spotkań u nas w domu, aby to wszystko zamknąć, ich zdenerwowanie – to im współczuję.
    2. Mnie się wydaje, że demonizujesz tego rodzaju wycieczki, bo… w nich nie uczestniczysz. Polacy mają jednak coś w genach, może stepy się w nas odzywają, ale nasza nacja się włóczy. Szczególnie widziałem to w Tunezji, gdzie większość młoda traktuje hotel jako miejsce do spania, śniadania i późnej kolacji. A na cały dzień samodzielne zwiedzanie, wyjazdy pociągami, autobusami, braliśmy nawet taksówki. Co mi przeszkadzało fotografować M. siedzącą na czołgu na Avenue Bourguiba, że byłem z nią w Tunezji z biurem podróży? Lub słuchać arabskiego rapu z 16-letnią Tunezyjką z jednych słuchawek w pociągu?
    3. kwestia bezpieczeństwa – dla mnie jest to bardzo ważne. Jestem „Dzień Świra”, w związku z tym wszystkie wakacje mam przygotowane wstępnie, mam rozważone wszystkie możliwości. jak przychodzę na nieznany przystanek i stoją autobusy do A, B i C, to ja wiem bez zaglądania do baedekera, co jest w której miejscowości. Nie pojechałbym sam do Belize, nie nocowałbym na nabrzeżu Neapolu, nie sprawia mi to najmniejszej przyjemności. Tak samo nie pojechałbym sam do Ameryki Południowej, Afryki Centralnej. Zostaje Azja. Jestem turystą szukającym przygód intelektualnych i estetycznych, a nie emocjonalnych. Te lubię jedynie w górach.
    4. „Poznają świat zainscenizowany, tanie dekoracje” – zaraz staje mi przed oczami Sahara i wyjazd zorganizowany. Jak na „tanią dekorację”, to wyglądała prześlicznie. Zupełnie mi nie przeszkadzało, że jeździmy tymi samymi trasami co inni turyści, jemy w tych samych restauracjach, kiedy to są duszone w winie gołąbki skalne popijane cudownym winem tunezyjskim.
    5. Pozostają wyjazdy specjalistyczne, jak trekking, nurkowanie itd. szalenie to ułatwia życie.
    ——————–
    I to zdanie „szalenie to ułatwia życie” jest pewnego rodzaju résumé problemu, nie wszyscy chcą przeżywać przygody, które wymieniłeś. Cały ten Twój tekst – nie gniewaj się – jest li tylko Twoim wyobrażeniem, jak to wygląda, i ma się nijak do rzeczywistości. Szczególnie, że wyjazdów z biur podróży jest taka rozpiętość, że na pewno potrafiłbyś dać przykłady dla udowodnienia swojej niechęci, jak i ja swojej „chęci”.
    „Nawet jeśli wydaje Ci się, że potrafisz spojrzeć na rzeczywistość z nieswojego punktu widzenia, to nadal patrzysz ze swojego” naprawdę jestem dobrym psychologiem – amatorem Telemachu. Rozumiem ludzi wyjeżdżających do polskiej wioski w Grecji, pływających wielkimi statkami, za długo żyję. Mam po prostu więcej wyrozumiałości.
    Ps. 😀 od razu mówię – z emotikonem – nieznajomość godziny odejścia promu świadczy o nieodpowiedzialności podczas wyprawy.

  13. Dziwią mnie te zajadłe filipiki skierowane przeciwko turystyce masowej, organizowanej przez biura podróży. Ja tego procederu też nie lubię (choć sam parokrotnie korzystałem), ale z bardzo egoistycznych pobudek: dzięki temu w rożne ciekawe miejsca docierają tłumy ludzi, którzy nie mając takiej możliwości pojechaliby najwyżej na wakacje do dziadków na wieś. A mnie podziwianie krajoznawczych atrakcji gorzej smakuje, kiedy robię to w towarzystwie kilku różnojęzycznych wycieczek.
    Że klienci biur podróży nie przeżywają przygód bywających udziałem „samotnego wędrowca”? Równie dobrze można by wyśmiewać turystę górskiego (takiego jak niżej podpisany), który nosi ze sobą namiot, materac, kuchenkę gazową i zapałki, zamiast rozkoszować się samodzielnie budowanymi z gałęzi szałasami i rozpalaniem ogniska za pomocą krzesiwa i hubki. W tego rodzaju postawie wyczuwam poczucie wyższości elity (w tym wypadku elity turystycznej) wobec gminu. Zresztą sam nie jestem od tego rodzaju uczuć wolny.

  14. Pawle!
    Spytam się przewrotnie, czy jak pojedziesz samotnie do Katedry w Grenadzie ją oglądać, to „mnie podziwianie krajoznawczych atrakcji gorzej smakuje, kiedy robię to w towarzystwie kilku różnojęzycznych wycieczek”?

  15. Tak.

  16. No i co wtedy robisz? Idziesz tuż po otwarciu?
    Generalnie się z Tobą zgadzam, dlatego z taką miłością wspominam pobyt na Placu Św. Marka w Wenecji, na którym siedziałem po 22. Pusto i ślicznie. Ale nie zawsze tak jest. To samo było z moim pobytem na wyspie Nesebyr, gdzie spacery i pobyt w restauracyjkach od 23 do 2 było samym smakiem.

  17. Znoszę jako zło konieczne.

  18. Ja natomiast lubię tłumy , różnorodne grupy językowe. Dla mnie atrakcją jest również spotkanie tych ludzi. W końcu w Polsce jesteśmy tacy monotoniczni. Chciałam zauważyć , że te atrakcje architektoniczne i inne , to pomysły ludzi i jakże są różnorodne , ja uwielbiam ciekawskie różnorodne tłumy turystów , oni sami są dla mnie atrakcją , jak symboliczna ” wieża Babel „.
    Lubie sie wtopić w ten różnorodny tłum. To są z reguły nastawieni przyjaźnie , na luzie ludzie. Uwielbiam . 😉😁
    Na łonie natury w dziczy nie lubię , bo nie umiem się znaleźć w przypadku dzikich zwierząt. Po prostu one się boją i ja się boję. No a w przypadku wilków , czy misia , zwierzęta mają przewagę w pojedynczym spotkaniu. Grupy , chyba się boją. Choć różnie bywa. Czyli ja jestem zwolenniczką zbiorowej wycieczki. Jednak mój bratanek preferuje taką i taka. Potrafił sobie wyszukać pomyłek lotniczych i za grosze pofrunac np.do Australii a tam , obleciał we wszystkie strony ten kontynent . Na podobnej zasadzie zwiedził Amerykę południową ale w towarzystwie Hiszpana , bo bariera językowa. ..
    Tam sobie , byli w Brazylii i jednak powybierali te bardziej uczeszczane turystycznie miejsca. Nie pchali się np. na Amazonie itd.. jakies tam wodospady , slynna plaze . .. I jak Torlin pisze , wszystko w zależności od portfela i od grupy wiekowej. , no i znajomości języków. 😂

  19. Pod koniec lat 60-ych zrealizowano film „If It’s Tuesday This Must Be Belgium”, bedacy satyra na zorganizowane wycieczki. W tym przypadku amerykanska, ktora w ciagu 18 dni odwiedza 9 krajow. Art Buchwald pozwolil sobie na satyryczny felieton „Louvre in Five Minutes”(o ile dobrze pamietam tytul). Patrzac na film mozna powiedziec, ze byly to dopiero poczatki „przemyslu tutrystycznego” – mowiac inaczej, mile zlego poczatki.

    Pozdrawiam

  20. Tak oglądałam również i inna komedie , w 7 dni Europa. Oczywiście stolice państw europejskich. 😉😂 To również o amerykanach.
    Choć moja koleżanka w 8 dni przekrojowe wycieczka po Włoszech z biura turystycznego Itaka. Ciągle jadła kluski , do tego stopnia zaatakowała w nich , że kupiła sobie różne pasty , wina i w domu też częstej tymi kluskami gości. To takie zwiedzanie widokowkowe. .. Cyk, cyk i już. 😂

  21. Zasmakowala , no i zaatakowała . 😂

  22. Nie zgadzam się Vandermerwe, żadnego „złego”. Już pisaliśmy na ten temat, że ten „przemysł turystyczny” doprowadził do względnego bogactwa (w stosunku do stanu poprzedniego) wiele narodów, państw, miast i grup społecznych. Za mojej młodości funkcjonował dowcip, jak to dwóch pijanych Amerykanów dopytywało się, gdzie są aktualnie: „w Budapeszcie”, „mniejsza o szczegóły, w jakim państwie!!!”.
    Zawsze, przy każdej okazji, znajdę Ci wynaturzenia, ale dawać je jako przykłady fundamentalne nie uchodzi 😉 (emotikon – przymrużone oczko!). 90% tych postponowanych przez Ciebie ludzi chce wyjechać w kierunku słońca (nieliczni chłodu), przeżyć przygodę, względnie obejrzeć dzieła rąk ludzkich i przyrody. Dlaczego tylu Japończyków i innych nacji azjatyckich przyjeżdża w takiej liczbie do Polski, do Warszawy? Muzeum Szopena jest ich pełne. Też uważam „Włochy w 5 dni” za przesadę, ale uważam, że ruch turystyczny się niesłychanie cywilizuje. Bywam na wyjazdach zorganizowanych w Tunezji i Turcji i powiem Wam, że to naprawdę przyzwoicie wygląda. Ostatnio jak płynąłem, to pół promu kursującego pomiędzy Marmaris i Rodos to byli Polacy. Nawet młodzi Rosjanie wyjeżdżają do Marmaris, aby pobawić się w klubach nocnych i z punktu widzenia klienta hotelu muszę przyznać, że zachowywali się bardziej niż przyzwoicie, wracając o 3 do numeru. A to też są wakacje.

  23. Teraz zobaczyłem wpis Juli, nie mówię, że tak nie jest. Ale nie można uogólniać.

  24. @Paweł Luboński
    Znoszę jako zło konieczne.

    Ilu miejsc, rzeczy nie widziałem bo tam były tłumy! Strasznie mnie to drażni.

    =====
    Nieraz tutaj polecam coś do poczytania, i często problemem jest dostępność tylko po angielsku. Tym razem mogę polecić powieść przetłumaczoną na polski:
    David Lodge, Co nowego w raju (Paradise News), 1991.

    Mocno rozbudowany jest tam wątek przemysłu turystycznego.

    Nawiasem mówiąc, David Lodge to jeden z moich ulubionych autorów. Polecam chyba wszystko co napisał.

  25. @ Torlin,

    „.. postponowanych przez Ciebie ludzi..”

    W jaki sposob postponowalem ludzi? Czy rzeczywiscie wspomnienie komedii filmowej i satyrycznego felietonu jest postponowaniem? Jesli tak, nalezy miec pretensje do tworcow. Czy piszac „nawet Rosjanie wyjezdzaja do Marmaris”, pragnales wykazac, ze nie mam racji? (W tym momencie piszacy te slowa „puscil oko”)

    Pozdrawiam

  26. Torlinie, pytasz czy poleciłbym samotne podróże matce z dzieckiem lub parze schorowanych staruszków.
    Nie wiem co odpowiedzieć. Bo z jednej strony widziłem już fanatycznych wędrowców podróżujących motocyklami przez Azję (lub Amerykę pd.) z niemolęciem, psem, kotem i chomikiem. Z drugiej strony zastanawiam się poważnie czy naprawdę miliard Chińczyków musi koniecznie wspiąć się na wieżę Eifla? Czy Akropol zadeptany przez turystów i ledwo widoczny spod ludzkiego mrowia – to jeszcze Akropol? Czy tylko kupa kamieni oferowana masom jako atrakcja?
    Czy atrakcje takie jak Galeria Uffizich muszą naprawdę być zwiedzane w stylu zbliżonym do rejestracji samochodu w dzielnicowym urzędzie? Czy wszyscy muszą wszystko „zaliczyć”?

    Moja teza jest taka, że turystyka morduje miasta jako miejsca do życia i pracy. Wypiera prawdziwe życie zastępując je ofertą dla turystów – bo jest to bardziej intratne.
    Ponadto sądzę, że świat pełen turystów nie jest już tym samym światem co świat pozostawiony w spokoju. Sama masowego turysty obecność zakłóca i zamazuje normalność, autentyczność i sens miejsc przez turystów zwiedzanych.

    A co do matki z dzieckiem i tygodniem urlopu: jest rzeczą perwersyjną aby z tego tygodnia spędzić dwa dni w drodze (droga na lotnisko, wyczekiwanie na check-in, wyczekiwanie na boarding, lot, lądowanie, wyczekiwanie na bagaż, na transfer do hotelu,, na zakwaterowanie.
    A ostatniego dnia to samo w drugą stronę.

    A wystraczyłoby pojechać koleją do BorówTucholskich pięknych w październiku. Albo do Wawra, choćby,
    Miliardy ludzi nie muszą, ba nie powinny latać. To nie jest fizjologiczne.

  27. Telemach: „Miliardy ludzi nie muszą, ba nie powinny latać.”

    Mówienie ludziom, że nie powinni robić tego, co robią i co chcą robić, jest przeciwskuteczne. Wzbudza tylko złość. Nieliczna mniejszość zamożnych już się nalatała, już wszędzie była, a teraz te miliardy też chcą i po raz pierwszy ich na to stać.
    Trochę podobne jest żądanie od narodów dotąd bardzo ubogich, które wreszcie stopniowo wydobywają się z nędzy, żeby ograniczyły swoje aspiracje, nie jadły mięsa, nie spalały węgla, bo to szkodzi planecie. Zwłaszcza że te żądania wysuwają przedstawiciele sytych społeczeństw, które dzięki temu spalaniu węgla się wzbogaciły, tyle że sto czy więcej lat temu, kiedy nikt nie przejmował się ekologią.
    Masowy ruch turystyczny rodzi poważne problemy, ale ich rozwiązaniem może być tylko zmiana dominującego stylu życia, powszechnych wyobrażeń o tym, na czym szczęśliwe i satysfakcjonujące życie polega. Na to zaś nawet przy największych staraniach potrzeba całych pokoleń.

  28. „Na to zaś nawet przy największych staraniach potrzeba całych pokoleń.”

    W tym jest sedno sprawy, pomijane rowniez w dyskusjach o zmianach klimatycznych i srodkach zaradczych. Problemy masowej turystyki to zaledwie czastka zagadnienia.

    Pozdrawiam

  29. No cóż , mój bratanek , dyrektor handlowy firmy lotniczej wprost przeciwnie, chcę by miliony latały , ba chcę również , żeby korzystały z usług transportowych i też miliony . 😆
    Skoro mówimy o żywotności planety , o to spokojna głowa , nie takie kataklizmy przeszła w swojej historii, najwyżej skończy się era ludzkości , tak jak kiedyś dinozaurów, choć szczątków forma ich przetrwała np. współczesne ptaki. ..
    Wymyslamy tyle rzeczy dla naszego wygodnego życia , to może i wymysmy coś , co pomoże anulować te zle skutki dla naszego zycia, bo planeta przetrwa, choc bez nas …. 😉
    Może odpocznie i coś nowego będzie ewoluowac. 😂

  30. Jula: „…najwyżej skończy się era ludzkości”

    My jednak jesteśmy ludźmi, więc ta perspektywa chyba powinna nas martwić. Osobiście nie spodziewam się, by ludzkość zginęła, przynajmniej nie w czasie liczonym w dziesięcioleciach czy stuleciach. Zapewne natomiast zapłaci za przetrwanie – jak zwykle – dużo wyższą cenę, niż gdyby zawczasu okazała dalekowzroczność i zapobiegliwość.

  31. Po mnie może być i potop. 😉
    W końcu i tak nie żyjemy wiecznie. Młodzi , zdolni niech wymyślają i tworzą nowe warunki do przetrwania.
    Chcą na razie przerobić nas na ssaki roslinozerne. 😂

  32. @Paweł Luboński:

    „Trzeba pokoleń”
    No więc nie wiem. Mamy tyle czasu?
    „Mówienie ludziom, że nie powinni robić tego, co robią i co chcą robić, jest przeciwskuteczne. Wzbudza tylko złość. Nieliczna mniejszość zamożnych już się nalatała, już wszędzie była, a teraz te miliardy też chcą i po raz pierwszy ich na to stać.”
    Trudno się nie zgodzić. Ale może nie ma innego wyjścia?
    Przypomnijmy: swoboda poruszania się i wyboru miejsca zamieszkania jest prawem, którym się cieszymy i z którego jesteśmy dumni, elementarnym. prawem człowieka o które Polacy walczyli i które przysługuje im teraz, przynajmniej w obrębie wspólnoty państw to prawo względem swoich i innych wspólnotowych obywateli respektujących. Słusznie ? Słusznie.

    A teraz zadajmy pytanie kontrolne: czy 4 miliardy mieszkańców Azji i Afryki mają również prawo cieszyć się elementarnymi prawami? Czy mają prawo mieć paszport w domu, pojechać tam, gdzie uważajją za stosowne, wybrać sobie miejsce do życia i podjąć pracę ? Nie mają.

    I w końcu pytanie zupełnie niewygodne: czy jeseś gotów przyznać im to prawo? Jeąli tak, to jak sądzisz jakie to będzie miało konsekwencje dla nas i dla planety? ,A jeżeli nie, to dlaczego?

  33. telemach: „Czy 4 miliardy mieszkańców Azji i Afryki (…) mają prawo mieć paszport w domu, pojechać tam, gdzie uważają za stosowne, wybrać sobie miejsce do życia i podjąć pracę?”

    Mówimy na razie o turystyce. Jeśli Polak ma prawo pojechać na wycieczkę do Chin, to dlaczego Chińczyk nie miałby przyjechać do Polski? Dlatego że Polaków jest czterdzieści milionów, a Chińczyków półtora miliarda?
    Obejmujące wszystkich bez różnicy prawo do osiedlenia się i podjęcia pracy to zupełnie co innego i nikt przy zdrowych zmysłach tego nie postuluje. przynajmniej dopóki średni poziom życia na całym świecie mniej więcej się nie wyrówna. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek to nastąpi.

  34. @ telemach,

    „…swoboda poruszania się i wyboru miejsca zamieszkania jest prawem, którym się cieszymy i z którego jesteśmy dumni, elementarnym. prawem człowieka..”

    W tej kwestii, niestety, istnieje wyrazny rozdzwiek miedzy teoria a praktyka. Bardzo czesto za sprawa powolujacych sie na uniwersalnosc tego prawa. Osobiscie uwazam, ze dobrze by bylo, gdyby ludzie mieli zagwarantowana swobode przemieszczania i osiedlania, jednak w praktyce nie jest to elementarnym prawem czlowieka.

    Pozdrawiam

  35. Mamy dla Polski kolejnego Nobla literackiego za 2018 R, bo wtedy była afera z przecinkami z powodu francuskiego męża kobiety będącej w komisji , dla Aleksandry Tokarczuk. Rocznik 1962. Świetny nasz minister kultury, jyiry żadnej Jej książki nie był w stanie przeczytać , dobrze , że były tłumaczone i przeczytali tam w Szwecji. 😉 😂

  36. Przeczytałem „Prawiek i inne czasy”, dobre dwadzieścia lat temu, ale to strasznie wymęczone było. Takie poczucia znużenia to najmocniejsze uczucie które wyniosłem z tej lektury. Tak więc rozumiem ministra 😀

  37. Może dlatego , to nie w Polsce są te nagrody przyznawane.
    W końcu u nas nie wymyślono dynamitu ani nic innego . ..
    My za to chrystianizujemy świat , jak mawia nasz prezydent , premier itd.. łącznie z polskim klerem. Taki ” wespół w zespół „. 😂

  38. Trocin,
    Czytam w Internecie, że najwierniejsi sojusznicy USA zostali opuszczeni. Przemyśl to swoje zaopatrzenie w ten kraj, chyba że chcesz tam wyemigrowac. 😉

  39. Sorry, powinno być Torlin. ☺

  40. Komitet Centralny Literackiej Nagrody Nobla przyznal nagrode polskiej pisarce. Mysle, ze Putin maczal w tym swoje palce.

    Guten abend meine Damen und Herren, Soldaten und Professoren.

  41. @vandermerwe:

    Teoria jest istotnie piękna:

    https://www.un.org/en/universal-declaration-human-rights/

    Artykuły 13, 14 i 15,

  42. @ telemach,

    Zgadzam sie co do teorii. Jednak najpiekniejsza teoria nie jest warta papieru zuzytego na jej druk jesli nie znajduje odzwieciedlenia w zyciu. W szarej rzeczywistosci „potykamy sie o wlasne nogi” usilujac dostosowac zycie do teorii. To, czy obywatel globu moze sie swobodnie przemieszczac i osiedlac zalezy od tak wielu, czesto raczej prozaicznych czynnikow, ze powyzsza teoria najzwyczajniej w swiecie nie ma wiekszej praktycznej wartosci, jest raczej nadanym przywilejem. Jak kazdy przywilej, dotyczy „wybranych” i w kazdej chwili moze byc zabrany.

    Pozdrawiam

  43. @ Jula,

    Zdecydowanie ciekawszy jest polityczny szum wokol drugiej polowy Literackiej Nagrody.

    Pozdrawiam

  44. 7:04
    Tak ?. ., muszę wygooglac na Jego temat. 😉

  45. Teraz robię kampanie wśród znajomych by mi nie głosowali na Suskiego i Kluzik. Obydwoje spadochroniarze w moim mieście i obydwoje z POPiS-U.
    Znalazłam młodego kandydata z partii Biedronia , Patryka Fajdka.
    Mieszkańca miasta , zainteresowanego młodym pokoleniem , bo 30- latek, rowiesnik moich bratankow. Powinno być bardziej ograniczenie wiekowe górne. 😉😆
    Niech spadają z polityki na emeryturę swoje ogromne. 😂

  46. 7:04 😂
    Muszę koniecznie przeczytać Petera Handke książkę pt. ” Podróż zimowa nad Dunaj, Sawe,Morawe i Drine albo sprawiedliwość dla Serbii „.
    Natomiast Olgi Tokarczuk ” Biegunii”.

  47. @Jula,
    najwierniejsi sojusznicy USA zostali opuszczeni
    Nie było ich w Normandii, my byliśmy! 😀

    @Tokarczuk,
    A ja mam ochotę przeczytać esej o „Lalce”, Lalka i perła. Nawet nie wiedziałem że coś takiego napisała.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: