Napisane przez: torlin | 31/10/2019

Zabić Pattona – kto nas w to wmieszał?

O próbach zabójstwa generała już raz pisałem w swoim BLOGU.  Czytam teraz książkę Billa O’relly’ego i Martina Dugarda „Zabić Pattona” Domu Wydawniczego Rebis i szczerze mówiąc włosy mi stają dęba, jeżeli to jest wszystko prawda, co w tej książce jest zamieszczone. Za wszelką cenę chcieli go zabić. Ale Wam chciałbym przedstawić przerażający polonik dotyczący zamachów na życie generała. Kto nas w to wmieszał?

Coś się popsuło w Łotrpressie z umieszczaniem zdjęć, więc tylko daję LINK do obejrzenia.

14 kwietnia 1945 roku George Patton zostaje czterogwiazdkowym generałem i 20 tego miesiąca udaje się swoim niewielkim nieuzbrojonym samolotem łącznikowym Stinson L-5 Sentinel w kierunku swojego sztabu. Są to samoloty obserwacyjne, do wykrywania artylerii, niewielkie górnopłaty o stałym podwoziu. Ni stąd ni zowąd z nieba spada spitfire noszący  oznaczenia polskiego RAF-u, błyskają serie karabinów maszynowych. Za pierwszym razem nie trafia, przelatuje z rykiem silników tuż obok samolotu przerażonego Generała, wzbija się w niebo gotów do następnego ataku. Drugi atak znowu jest nieudany, ale prowadzący L-5 jest bardzo doświadczonym pilotem. Tuż przed trzecim atakiem kieruje L-5 prawie pionowo w dół i tuż przed ziemią wyprostowuje samolot, tymczasem strzelający pilot spitfire’a nie spostrzega w porę, że nie wyrobi się  z takim skrętem i maszyna rozbija się o ziemię.

Po całym incydencie przeprowadzono śledztwo, jego jedynym skutkiem był tekst: „Nazwiska ani narodowości pilota nigdy nie stwierdzono. Ustalono, że samolot nosił polskie szachownice, ale 20 kwietnia 1945 roku w tej części Niemiec nie było żadnych polskich spitfire’ów”.

Ciekawe, kto usiłował nas w to wrobić?

 


Responses

  1. „Ciekawe, kto usiłował nas w to wrobić?”

    Ja bym w pierwszej kolejności zapytał, kto i po co miałby mordować Pattona w ostatnich tygodniach wojny. Czy mógłbyś zaspokoić moją ciekawość? Co o tym mówi ta książka?
    Wybacz, ale mnie – zajadłemu sceptykowi – wygląda to na mistyfikację przeznaczoną dla żądnej sensacji gawiedzi.

  2. Jeszcze Pawle nie przeczytałem całej książki, ale z tego, co wiem, na Pattona było szereg zamachów. Najgorsza była końcówka, gdy ciężarówka świadomie zjechała na lewy pas i rozniosła samochód Generała. Przyjechała karetka, zabrała go, a po drodze druga ciężarówka zrobiła identyczny manewr. Po powtórnym zderzeniu Generał jeszcze żył, ale umarł w szpitalu.
    Patton był wielkim orędownikiem uruchomienia politycznego nazistów z Niemiec w związku z przyszłą wojną ze Związkiem Radzieckim, był niesłychanie aktywny na tym polu. Był nieprzejednanym fundamentalistą.
    O tej polskiej „aktywności” powiedział mi Ojciec, który już tę książkę przeczytał i powiedział mi, na której stronie książki jest ona opisana. pzdr.

  3. Czy uwazasz, ze w polskiej spolecznosci nie mogl znalezc sie ktos, kto by mial ochote zlikwidowac Pattona? Nikt specjalnie nie musial nas (?) wrabiac. Zakladam, ze wspomniany incydent mial rzeczywiscie miejsce, choc nalezy byc raczej ostroznym.
    Czy wspomnienie o nazistach i wojnie z Rosja jest proba wskazania mozliwych zamachowcow?

    Pozdrawiam

  4. Zupełnie nie znam tej sprawy, ale on wcale nie był lubiany. Samolot z polską szachownicą- może komuś się wydawało że obecność polskiego samolotu nie wzbudzi niczyich podejrzeń i wcale nie była to chęć wrobienia w zamach Polaków.

  5. Ja nic nie słyszałem o „wielu zamachach”, choć czytałem kiedyś wspomnienia samego Pattona. Po prawdzie trudno mi sobie wyobrazić, komu miałoby tak strasznie zależeć na jego śmierci, żeby aż organizować kolejne zamachy. Miał z pewnością wielu wrogów i był postacią kontrowersyjną, ale nie aż tak ważną. Historii przez wielkie H nie tworzył.

  6. Wiarygodność tej książki jest bardzo wątpliwa. Żaden z dwójki autorów nie jest historykiem.

  7. Anabell!
    On był bardzo lubiany przez żołnierzy, był największym „marszałkiem” II Wojny, lepszym od Rokossowskiego i Rommla. Największym „podejrzanym” w sprawie samolotu był Stalin, dostał od Churchilla 1.000 spitfire’ów.
    ————
    Do pozostałych!
    Powiem Wam szczerze, że nie przepadam za natychmiastowym określaniem „teorią spiskową” wszystkiego, co jest wątpliwe. Książka ta miała milion egzemplarzy nakładu. Nie chcę wszystkiego wyliczać, ale nie zrobiono sekcji zwłok, generał został zmasakrowany, a dwaj pozostali towarzysze rajzy pozostali nietknięci, kierowcę ciężarówki aresztowano i natychmiast puszczono, po czym rozpłynął się w powietrzu, samochód oddany do analizy okazał się być podmieniony, z zatartymi numerami silnika. W szpitalu Patton lepiej się poczuł, miał zostać odwieziony do Stanów i natychmiast po tej decyzji jego stan się pogorszył.
    On już przed śmiercią został faktycznie wysłany do cywila, MacArthur, Eisenhower i Montgomery go nie znosili. O Brytyjczyku to wszyscy wiedzieli, a o Dwight’ie mówił, że ten idiota przedłużył wojnę o rok i doprowadził do niepotrzebnej śmierci tysięcy Amerykanów. Patrząc na decyzje przyszłego prezydenta trudno mu nie przyznać racji, dwie podstawowe: pod Falaise i zatrzymanie 3 armii.
    Patton bardzo dużo mówił o Polakach, że wystarczy cierpień tego narodu i innych z Europy Środkowej i Wschodniej, i że stokrotnie woli Niemców od Rosjan. Jak jeden z generałów radzieckich przyszedł do Pattona z żądaniem oddania łodzi, które ukradli Niemcy przedostając się na stronę zachodnią Patton ćmiąc cygaro wycedził, że jeżeli natychmiast ten sołdat nie opuści jego pokoju, to wyśle kilka dywizji pancernych za nim.
    Do Wujaszka wystarczy wpisać „Zamachy na Pattona” i macie do wyboru do koloru, z Rzepą na czele, która głupia nie jest.

  8. Zapomniałem dodać, że Polaków natychmiast „zrehabilitowano”. Po pierwsze sprawdzono, że ani jeden Polak nie zginął w tym okresie, i nie zginęła ani zaginęła ani jedna maszyna. Po drugie – niemożliwe było, aby polski spitfire przeleciał 500 km z bazy Nordhorn, gdyż ten samolot miał zasięg 635 km.

  9. @ Torlin,

    Pozwolilem sobie siegnac do dostepnych materialow na temat smierci Pattona. Wiele z tego co piszesz nie zostalo potwierdzone, jest raczej w sprzecznosci z ustalona wiedza. Patton nie zostal zmasakrowany, natomiast rzeczyiwscie odniosl powazne obrazenia kregoslupa. Rowniez nie bardzo rozumiem powody ewentualnego zamachu. General MacArthur byl rownie kontrowersyjny i mial ambicje ( oraz popularnosc nie mniejsza od Pattona) wykraczajace poza sfere wojskowosci i jakos go nie zlikwidowano.

    Pozdrawiam

  10. Wolę Vandermerwe właśnie takie spostrzeżenia, niż stwierdzenie a priori, że to wszystko bzdura.
    Ja nie twierdzę, że tak nie jest. Nie wiem. Ale zawsze będę miał w pamięci casus Dänikena, wszyscy wyśmiewali jego teorie, z którymi bez kłopotu rozprawili się uczeni. Ale cały dowcip polegał na tym, ze Däniken poruszył tematy, którymi … absolutnie nie chcieli się zajmować naukowcy, uważali je za niegodne zainteresowania. On ich do tego zmusił. I za to mu chwała.

  11. „…był największym „marszałkiem” II Wojny, lepszym od Rokossowskiego i Rommla.”

    Torlinie, wydaje mi się, że jesteś w Pattonie beznadziejnie zakochany. Nie ma czegoś takiego, jak ranking generałów, zwłaszcza różnych narodowości. Każdy z tych trzech dowodził innym wojskiem, każdy działał w zupełnie innych warunkach. Według jakich kryteriów chcesz oceniać, który był „lepszy”, a który „gorszy”?
    Patton był niewątpliwie dobrym dowódcą, ale też łatwo mu było zwyciężać, skoro dysponował armią liczniejszą, lepiej uzbrojoną i wyposażoną niż jego przeciwnicy.

    „Po drugie – niemożliwe było, aby polski spitfire przeleciał 500 km z bazy Nordhorn, gdyż ten samolot miał zasięg 635 km.”

    Skąd ty bierzesz takie dane? Spitfire miał wiele wersji i co najmniej niektóre z nich miały o wiele większy zasięg. Tak na marginesie, wiosną 1945 roku część polskich dywizjonów myśliwskich wchodziła w skład lotnictwa frontowego i stacjonowała we wschodniej Francji, więc w razie czego ten Spitfire nie potrzebowałby lecieć aż z Northolt (nie Nordhorn).
    Nic mi o tym również nie wiadomo, by Rosjanie dostali w ramach lend-lease tysiąc spitfire’ów. W pierwszej fazie wojny mieli trochę hurricane’ów, potem dostawali amerykańskie airacobry, ale o innych zachodnich myśliwcach na froncie wschodnim nie słyszałem. Zresztą tak czy owak, pomysł, że Sowieci wysyłają przez dwa fronty oznakowanego jako polski spitfire’a, żeby zestrzelił Pattona, kwalifikuje się do powieści political fiction trzeciego gatunku. Zastanów się choćby, jakie trudności należałoby pokonać, żeby ten myśliwiec znalazł się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Skąd spiskowcy mieliby wiedzieć, kiedy i którędy Patton będzie leciał? A musieliby wiedzieć to dokładnie i natychmiast przekazać gdzie trzeba, a i tak wątpliwe, żeby zabójca zdążył na czas.
    I to samo co poprzednio pytanie: po co mieliby zadawać sobie tyle trudu i podejmować takie ryzyko, żeby zamordować jednego z wielu amerykańskich generałów, choćby nawet wrogo do nich nastawionego?
    Od dawna obserwuję u ciebie zamiłowanie do wielkich i mrocznych tajemnic. I chętnie dajesz ucha tym, którzy je lansują. Ja – przeciwnie.

  12. „Däniken poruszył tematy, którymi … absolutnie nie chcieli się zajmować naukowcy, uważali je za niegodne zainteresowania. On ich do tego zmusił.”

    A konkretnie co masz na myśli?

  13. @Torlin,
    „Książka ta miała milion egzemplarzy nakładu. „

    Jak dla mnie jest to argument bardziej ujemny niż pozytywny.

  14. Przez żołnierzy owszem, ale nie przez dowódców.

  15. No i jak zwykle głupio piszę. Norma. Po co ja się tak strasznie kompromituję? Dałbym już spokój.
    Daily Telegraph to jest druga, zaraz po “The Times”, prasa w Wielkiej Brytanii z najwyższym procentem dokładnych informacji. Jej internetowym serwisem jest The Telegraph. Poczytajcie sobie TU

  16. @ Torlin,

    W czasie mego pobieznego „przegladu prasy” na zadany temat znalazlem ciekawy tekst „The Death of General George S.Patton” autorstwa Petera J.K. Hendrikx. Jest to fragment wiekszej calosci zamieszczonej na stronie http://www.heroesatmargraten.com ( ta strona chyba jest nieaktualna) zas wspomniany fragment jest podlaczony do http://www.osssociety.org. Hendrikx jest autorem kilku ksiazek z dziedziny historii wojskowosci. Przyczynkiem do napisania tekstu jest , jak sadze, ksiazka „Target Patton”, ktorej autorem jest Robert K.Wilcox, rowniez promujacy teorie o zamachu na Pattona. Hendrikx opisuje przebieg zdarzen prowadzacych do fatalnego wypadku, osoby zangazowane i zajmuje sie szczegolami teorii Wilcoxa. Ciekawy tekst.
    Niestety tekst w „The Telegraph” niewiele tu wnosi, gdyz jest o ksiazce Wilcoxa i jego tezach nie zas o samej smierci Pattona. Ciekawym jest, ze Hendrikx wskazuje kiedy pojawily sie teorie spiskowe o smierci Pattona. Wiaze to z wydaniem ksiazki „The Osawa Project” ( rowniez jako „The Algonquin Project”) autorstwa Fredericka Nolan w 1974 roku. Byla to fikcyjna opowiesc o zamachu na amerykanskiego generala – cos na podobienstwo ” Day of the Jackal” Forsytha. Mozna sie zastanowic czy realnym jest by fikcja byla podstawa do twierdzen o realnych wydarzeniach.Okazuje sie ze moze. W ksiazce „Old Treacheries New Deceits. Insights Into Southern African Politics” Stephen Chan ( Professor of International Relations at the School of Oriental and African Studies at the University of London), piszac o smierci prezydenta Mozambiku Somory Machel odwoluje sie do ksiazki „Blood Safari” bedacej fikcja.

    Pozdrawiam

  17. Torlin,
    Uważasz ,że dziennikarze z tych gazet to takie asy śledcze.
    Pewne dokumenty są odtajane i podawane do wiadomości publicznej dopiero po 70 latach , jeżeli nie zostały zniszczone.
    Uważasz ,ze opierali sie na tych dokumentach. Już informacje w świat były podawane , łącznie z filmikiem o jakieś dziewczynce w Iraku , w której roli wystąpiła córka jakiegoś dyplomaty, ale poszło w świat jako prawda.
    Takie fake newsy , ksztaltuja opinie .
    Wlasciciele tych gazet są , czy byli bestronni światopoglądowe itd.. , nie mieli nacisków ?…
    Na wojnie i w polityce , jak to się mówi kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje prawdą. ☺
    Prawda udowodniona jest moim zdaniem tyko w nauce ścisłej . Tam kłamstwo po prostu łatwiej zweryfikować. W innych dyscyplinachn nawet morderstwa można klasyfikowac według specyficznego widzi mi się i swoich indywidualnych poglądów interpretacji nawet zweryfikowanie ich potem , już jest bez znaczenia . 😉

  18. Jestem zwierzę polemiczne, uwielbiam dyskusję. Wiele osób mi już mówiło, że stwarzam wrażenie człowieka zaciekłego, niedopuszczającego do siebie kontrargumentów – ale to nieprawda. Możecie to nazwać blogową prowokacją, ale dopiero wtedy ten blog nie jest letni i nijaki.
    Nie wiem, czy zauważyliście, że mnie mniej obchodziło, czy to jest możliwe, bardziej to, że w książce o milionowym nakładzie znajduje się taki polonik.
    ————
    Julu!
    Jesteś kolejną osobą (ostatnio do tego Klubu zapisał się Telemach), która twierdzi, ze nic nie wiadomo, człowiek nie zna prawdy, nigdy jej nie pozna, wszytko płynie, jest niejasne, bez konturów, poruszamy się we mgle niewiedzy. Musisz się spytać osoby za to odpowiedzialnej: „Mistrzu, jak żyć?” 😀
    —————
    Vandermerwe, bardzo ciekawy wpis. Ale spiskowe teorie dziejów mają swój niezaprzeczalny urok.
    —————
    Każdego, kto nie wierzy, że Ziemia jest płaska jak deska i oparta o łby sześciu krokodyli – wyzywam na udeptaną ziemię (może z wyjątkiem Szymona, Wachmistrza i Knezia, bo to byłaby walka Dawida z Goliatem).

  19. @Torlin,
    człowiek nie zna prawdy, nigdy jej nie pozna, wszytko płynie, jest niejasne, bez konturów, poruszamy się we mgle niewiedzy

    Od czasu Heisenberga wiadomo że dokładnie tak jest. Wszystkiego wiedzieć się nie da.

  20. @ Torlin,

    „Każdego, kto nie wierzy, że Ziemia jest płaska jak deska..”

    Korwin Mikke uwaza, ze Ziemia jest wklesla i przedstawil dowod krotki i zrozumialy dla przecietnego mieszkanca globu. Zwolennicy plaskosci lub tez wypuklosci Ziemi na cos takiego sie nie zdobyli.

    ” ze nic nie wiadomo, człowiek nie zna prawdy”

    Mysle, ze nikt z tutaj zgromadzonych tak nie twierdzi. Raczej, opierajac sie na zyciowym doswiadczeniu, probuja zwrocic uwage na prosty fakt, ze to, co jest podawane „tu i teraz” niekoniecznie odpowiada stanowi faktycznemu. Jednoczesnie zgodze sie z Jula, ze w niektorych przypadkach poznanie z opoznieniem stanu faktycznego nie ma praktycznego znaczenia.

    Pozdrawiam

  21. 12:32 i „to by bylo na tyle”.

  22. Torlinie, wywołałeś mnie do tablicy – no to jestem.
    Na początek chciałbym Cię zapytać, czy wiesz kto to jest Bill O’Reilly, czy zainteresowałeś się nim bliżej jako człowiekiem, postacią medialną, celebrytą i bohaterem rozlicznych procesów sądowych?

    I czy może wiesz kto pisze jego „książki”?
    I czy wiesz, że Bill O’Reilly w ciągu ośmiu lat dał napisać i opublikował osiem historycznych tomiszcz z serii „Zabić kogośtam”?
    I że we wszystkich rejestrach ksiąg rozmaitych Bill O’Reilly jest prowadzony w dziale „political & historical fiction”?
    I że obok szeregu procesów o zniesławienie przegrał również wszystkie procesy, które wytaczał swego czasu wszystkim, którzy mu zarzucali i udowadniali, że jest notorycznym kłamcą i mitomanem?

    A tutaj jeszcze na deser taki przysmak:
    https://www.washingtonpost.com/opinions/bill-oreilly-makes-a-mess-of-history/2015/11/10/03ef0d94-87d9-11e5-be8b-1ae2e4f50f76_story.html

    Pozdrawiam serdecznie.

  23. Poddaję się. Przeczytałem sporo artykułów na temat tej książki na obcojęzycznych stronach i nigdzie tak negatywnych opinii nie przeczytałem. Na swoje usprawiedliwienie powtarzam – moją główną ideą było przedstawienie polonika w książce o w końcu olbrzymim nakładzie.

  24. Torlinie drogi,

    dyskusja to nie walka, nie musisz wywieszać białej flagi. Nikt nie miał zamiaru Cię pokonać, ale chętnie bym Cię przekonał do daleko idącej ostrożności w ocenie „książek o w końcu olbrzymim nakładzie”. Książki są we współczesnym świecie towarem, podobnie jak pietruszka, podpaski lub napoje wyskokowe. O wysokości nakładu decydują tylko i wyłącznie księgowi korporacji. Wysokość nakładu nie odzwierciedla niczego poza zachłannością cwaniaków od tabelek arkusza kalkulacyjnego. Wiem, wychowaliśmy się w innym świecie, ale tego świata już nie ma. Trafiłeś na produkt książkopodobny będący wytworem maszyny marketingowej działającej na zasadzie: bierzemy nazwisko znanego prezentera skandalisty na okładkę, murzyna do pisania z dobrym warsztatem językowym, sztab ludzi wyszukujących teorie spiskowe i redaktorów, którzy je odpowiednio zabarwią. Inwestujemy miliony w kampanię reklamową i zarzucamy produktem wszystkie punkty sprzedarzy począwszy od kiosków dworcowych a skończywszy na regaliku przy kasie w WalMarcie.

    Tak to się robi. O*Reilly jest mitomanem, bufonem-celebrytą i kłamcą,, który został wielokrotnie na kłamstwach przyłapany. Pomijam już że Fox musiał zapłacić swego czasu 60 milionów dolarów „za milczenie” ofiarom jego napastowań seksualnych. To jest jednak ciekawe, bo uświadamia jaką wartość rynkową miała wówczas dla Fox marka O*Reilly.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: