Napisane przez: torlin | 06/11/2019

Zola: „Miejsce Maneta jest w Luwrze”

Zolę przede wszystkim znamy ze znakomitych powieści (w tym mojej ulubionej: „Wszystko dla pań”) i ze sprawy Dreyfusa, a dla mnie był również wspaniałym człowiekiem przyjaźniącym się z impresjonistami, a szczególnie z Édouardem Manetem i Paulem Cézanne’em. Z tym ostatnim chodził do szkoły średniej, ale Paul zerwał z nim wszystkie kontakty po opublikowaniu powieści pt. „Dzieło„.

Do 1863 roku monopol na przedstawianie obrazów miał Salon Paryski kontrolowany przez Królewską Akademię Malarstwa i Rzeźby, nieprawdopodobnie konserwatywną instytucję narzucającą malarzom nie tylko tematykę, ale i styl malowania. Manet tym się różnił od impresjonistów, że po pierwsze był starszy od nich, po drugie bardzo mu zależało na uczestnictwie w Salonie. W latach 1860-2, na trzech kolejnych wystawach prace Maneta znajdują uznanie konserwatywnej publiczności. Do pamiętnego i przełomowego roku 1863, gdy nie tylko wszystkie prace impresjonistów zostały odrzucone, ale Édouard Manet wysyła na wystawę słynne „Śniadanie na trawie”, które również  zostaje odrzucone.

Zgodnie ze średniowieczną wersją mitu książę Troi wybrał najpiękniejszą z bogiń we śnie lub tuż po przebudzeniu ze snu wraz z objawieniem się mu Hermesa. Rafael był tym pierwszym, który namalował trzy nagie boginie ukazane z różnych stron, w różnych pozach: od przodu, od tyłu i z profilu. Jego zaginiony „Sąd Parysa” znamy ze słynnej ryciny Marcantonio Raimondiego, będącej kopią kartonu Rafaela (cała rycina do obejrzenia TU). Nas interesuje jedynie ten fragment ryciny prezentowany przeze mnie u góry. Manet w związku z tym zadawał pytanie Adademikom, dlaczego Rafael mógł malować takie sceny, a ja jestem odrzucany. Artysta nie ukrywał wcale, że pomysł na swój obraz (układ postaci) zaczerpnął właśnie z Rafaela. Dokładnie to samo pytanie zadał w związku z odrzuceniem jego „Olimpii„, to ja nie mogę tak malować, a Tycjan MÓGŁ? Odpowiadano mu zawsze tak samo, źle maluje, a po drugie jedną z podstawowych zasad akademizmu jest  przedstawienie na obrazie jakiejś historii.

Człowiekiem zażarcie broniącym właśnie Maneta był Zola: „my śmiejemy się z Maneta, ale naszych synów olśnią jego dzieła (…) to człowiek, który zaatakował przyrodę, przeciwstawił się całej sztuce istniejącej dotychczas, który potrafi szukać w sobie i nie kryje swej indywidualności (…) Miejsce Maneta jest w Luwrze”. I mimo, że Napoleon III zezwolił w 1863 roku na stworzenie Salonu Odrzuconych wściekli impresjoniści pod wodzą swojego mentora Maneta spotykali się w kawiarni znajdującej się przy Grande-Rue de Batignolles, . Pili i palili tam: Degas, Pissarro, Renoir, Monet, Whistler, Sisley, Bazille, a  zaciekłym dyskusjom artystów o niełatwych osobowościach o stworzeniu własnej wystawy przysłuchiwał się Emil Zola. Udało im się to w 1874, ale Manet nie przyłączył się do nich, w dalszym ciągu usiłował wkraść się w łaski Salonu Paryskiego.

Manet umiera 30 kwietnia 1883 r. na pogrzebie jego trumnę niesie Zola i Claude Monet, są wszyscy impresjoniści, ale jest to moment rozpadu całej grupy.

Henri Fantin-Latour (1836-1904), Studio w Les Batignolles (1870), Musée d’Orsay, Paryż. Stoją od lewej do prawej: Otto Schölderer, Pierre-Auguste Renoir, Emile Zola, Edmond Maître, Frédéric Bazille, Claude Monet. Siedzą Edouard Manet (L) i Zacharie Astruc (R).

Zola – „Od dziesięciu lat rozmawiamy o sztuce i literaturze. (…) Poruszaliśmy przerażającą ilość problemów, badaliśmy i odrzucaliśmy wszystkie systemy i po tej ciężkiej pracy mówiliśmy sobie, że poza potężnym i indywidualnym obrazem życia wszystko inne jest kłamstwem i głupotą”. [Ponieważ] „wszelkie dzieło sztuki jest jak okno otwarte na naturę, we framudze okna znajduje się coś w rodzaju przezroczystego ekranu, przez który widzimy przedmioty bardziej lun mniej zdeformowane, bardziej lub mniej zmienione w swoich liniach i barwie (…). naturę oglądamy w dziele sztuki zawsze poprzez człowieka, temperament, osobowość”.

Ale już w latach 80. XIX wieku, gdy grupa zaczyna się rozpadać, swoje poglądy zaczyna zmieniać również Zola. Pisze powieść „Dzieło”, o którym już była mowa, i które tak rozwścieczyło impresjonistów, a w którym możemy przeczytać zdanie: „Wszyscy poprzestają na szkicach, na powierzchownych impresjach, nikt nie ma dość siły, by stać się oczekiwanym mistrzem. (…) To nowe widzenie światła, ta pasja prawdy posunięta aż do naukowej analizy, ta ewolucja zaczęta tak oryginalnie, ustaje w drodze, wpada w ręce zręcznych kłamców i nie daje spodziewanych rezultatów”.

Musimy jasno powiedzieć, że obok Gustave’a Caillebotte’a wspomagającego impresjonistów finansowo Emil Zola niesłychanie wsparł swoich przyjaciół ciętym piórem, artykułami, publikacjami.


Bonus

Mój ulubiony temat, obrazy w obrazach. Na samej górze za Zolą jest umieszczony obraz „Olimpia”, to akurat łatwe, ale ten obraz za nią to jest „Triumf Bachusa” hiszpańskiego malarza Diega  Velázqueza z 1628 roku.


Responses

  1. Uwielbiam obrazy impresjonistów- wszystkich.Z tego uwielbienia popełniłam kilka haftów wg Moneta. I kilka naszyjników, takich impresji.Muszę wrócić do tworzenia biżuterii.
    Lubiłam powieści Zoli. Chyba swoim zwyczajem wrócę do niektórych. Bo ja mam podobno dziwny zwyczaj czytania co jakiś czas tego, co już kiedyś przeczytałam. I zawsze coś nowego w tej drugi, lub trzeci raz czytanej książce odkryję. Wiem, mam świra, ale to chyba nie przestępstwo;)))
    Miłego;)

  2. Cudowna Anabell!
    1. uwielbiam impresjonistów
    2. wg Moneta czy Maneta, szczerze mówiąc wolę tego drugiego
    3. bardzo lubię powieści Zoli, świetnie pisze, chociaż już dawno żadnej nie czytałem
    4. „mam podobno dziwny zwyczaj czytania co jakiś czas tego, co już kiedyś przeczytałam”, to tak jak inżynier Mamoń z piosenkami
    5. Ja to mam dopiero „Dzień Świra”
    serdecznie Cię pozdrawiam

  3. A Studio at Les Batignolles – bardzo ładne.

    Zola mi się podobał, ale dawno nic nie czytałem. Miałem kiedyś ambicję przeczytać cały cykl Rougon-Macquartowie, ale odpuściłem.

  4. Taaa , ja pamiętam głośny serial w oparciu o książkę Zoli o historii słynnej kurtyzany pt. Nana. Ulice usłyszały niczym potem na slynnej ” niewolnicy Izaurze „. 😉

  5. Ulice pustoszaly . Błąd mi się wkradł.
    Jednak to pisarz z XIX w. Mamy już XXI i obrazy zastępowane są fotografami. Dla nich miejsce faktycznie tylko w muzeach. 😊
    Kto teraz maluje portret , nawet i zdjęcia możemy sobie sami wywoływać z podróży i innych rodzinnych uroczystości. Jedynie dowody . Po wprowadzeniu już np. w paszporcie linii papilarnych i te zdjęcia będą passe.😉😂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: