Napisane przez: torlin | 15/11/2019

Polska historia ich nie lubi

Aristide Briand and Gustav Stresemann

Ich – czyli Traktatu w Locarno i kilku innych. Dla szybkiego przypomnienia – w Traktacie tym zapisane zostały gwarancje nienaruszalności granic zachodnich Niemiec, tymczasem wschodnie granice, m.in. z Polską i Czechosłowacją ominięte zostały milczeniem. Traktaty lokarneńskie były to międzynarodowe porozumienia parafowane w dn. 16 X 1925 na konferencji w Locarno z udziałem Belgii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch (Czechosłowacja i Polska jedynie asystowały obradom), a podpisane  w dn. 1 XII 1925 w Londynie.

Traktaty obejmowały
  1. tzw. pakt reński — traktat wzajemnej gwarancji między Belgią, Francją, Wielką Brytanią, Włochami i Niemcami;
  2. umowy arbitrażowe (belgijsko-niemieckie, francusko-niemieckie, polsko-niemieckie i czechosłowacko-niemieckie);
  3. traktaty wzajemnej gwarancji francusko-polskie i francusko-czechosłowackie.

Dotąd to są suche dane charakterystyczne dla Wikipedii, ale później wszystkie opracowania charakteryzują się szczególną narracją polską – cytat z Encyklopedii PWN: „traktaty lokarneńskie zróżnicowały granice niemieckie: zachodnie otrzymały gwarancje brytyjsko-włoskie, natomiast granice wschodnie (z Polską i Czechosłowacją) — nie; polityka traktatów lokarneńskich kierowała ekspansję niemiecką na wschód, inspirowała stworzenie antyradzieckiego bloku (z udziałem Niemiec), zapoczątkowała okres ustępstw mocarstw zachodnich w stosunku do poczynań Niemiec i ułatwiła im przystąpienie 1926 do Ligi Narodów; 1936 Niemcy wypowiedziały jednostronnie pakt reński”.

Pomijając fakt, że to wszystko i tak nie uratowało Francji spójrzmy na te traktaty chłodnym okiem, przede wszystkim ze strony Francji. Są dwa podstawowe powody, dla których zaangażowanie Francji było tak wielkie. Pierwszy i najważniejszy, stosunkowo rzadko w ten sposób prezentowany, to była chęć wmontowania Niemiec w europejski powersalski system bezpieczeństwa, a więc umów, porozumień, traktatów, Lig. Trochę naiwnie, ale można to nazwać prehistorią Unii Europejskiej, której podwaliny miały dokładnie ten sam cel. Trzeba pamiętać, że dla Francji najważniejsza była demilitaryzacja Nadrenii i to udało jej się osiągnąć.

Francja w stosunku do Polski stanęła w niewygodnym dla siebie miejscu, jednocześnie rozumiejąc siłę sojuszu polsko-francuskiego w niepokojem patrzyła na politykę zagraniczną swojego partnera (czyli naszą). Z materiałów francuskich – „Dla Polski „rzeczywistością rzeczy” jest sytuacja między dwoma niepokojącymi krajami, Niemcami i Rosją, od których nie oddziela żadna naturalna granica. Jego polityka zagraniczna jest więc podporządkowana przede wszystkim geografii. Polska obawia się ekspansji swoich sąsiadów i obawia się, że stanie się znowu polem bitwy. Żegluje, aby uniknąć pułapek, a jej elastyczność, czasami rozczarowująca sojuszników, jest tylko koniecznością w jej sytuacji. Od czasu zmartwychwstania Polska podpisała traktat sojuszu z Francją w 1921 r., częściowo w celu przeciwdziałania niebezpieczeństwu niemieckiemu. Co więcej, nie była łatwym sojusznikiem dla Francji. Ten naród, który kilka miesięcy po podpisaniu pokoju był już w stanie wojny z Rosją, opanował Wilno siłą i osłabił stosunki francuskie. Ale z kwestiami terytorialnymi, kwestią mniejszości i polskim korytarzem nowe granice były pełne pułapek. Ale nie ma dwustronnej konwencji, która oferowałaby tylko korzyści jednej ze stron. Zalety sojuszu w neutralizacji Niemiec przeważały nad wadami, zarówno dla Francji, jak i dla Polski. Pomiędzy Niemcami a Rosją Polska organizowała swoje granice w niepewności spowodowanej problemami Śląska, mniejszości gdańskich, a zwłaszcza polskiego korytarza. Do 1925 r. Jej sytuacja pozostawała niepewna, chociaż podpisała z Niemcami w 1922 r. I pod egidą Ligi Narodów traktat o ochronie mniejszości niemieckiej i polskiej na Górnym Śląsku, a także że Francja pomogła jej się uspokoić. Ale cała Europa cierpiała z powodu złego samopoczucia wojennego i traktatów pokojowych”.

Właściwie Rapallo tylko pobija Locarno w niechęci polskich historyków. Zdrada Zachodu, napuścili na nas Niemcy, że o Rosjanach nie wspomnę. No to przenieśmy ówczesną sytuację na dzień dzisiejszy, mamy 2019 rok i trwa konferencja w Locarno. Polska odzyskała niepodległość w 2008, w 2010 nastąpił bunt Żeligowskiego, czyli z punktu widzenia Francji absolutnie nielegalne zajęcie stolicy Litwy, wybuchają powstania: wielkopolskie i śląskie, ostatnie w 2011. Minęło od tych wydarzeń 8 lat i Francja ma już gwarantować granice? Na tak niespokojnym obszarze? Byliby głupcami. Francuzi mieli z Polską jeszcze jeden kłopot, to ochłodzenie ze strony polskiej wzajemnych stosunków. Nakładały się na to stosunki polsko-rosyjskie, to były czasy, gdy Rosja bała się okrążenia przez Francję, Polskę, Rumunię i kraje bałtyckie, stąd Rapallo. Francja usiłowała gasić pożar chociażby przy pomocy oddania floty Wrangla z Bizerty Rosjanom. Ale to tylko wtręt.

Znowu przenieśmy to w nasze czasy, następuje pokój na wschodzie Ukrainy, trwa od 8 lat i Polska podpisuje gwarancje stabilności zachodniej granicy Ukrainy, a nie chce podpisać tego samego w stosunku do wschodniej granicy tego państwa. Ukraina uważa to za zdradę – „Polska zostawia nas na pastwę Rosji”.

Reasumując – Francja bardzo ładnie postąpiła wobec Polski w Locarno, i tak naprawdę nie mogła nic więcej zrobić.

 


Responses

  1. No właśnie- zawsze Polska uważała siebie za ofiarę. Zawsze był ktoś kto nas nie lubił, napadał na nas, gnębił, wykorzystywał. A my, tacy kryształowi, czyści, mądrzy, kulturalni, no święci wszak – i taki niefart!
    Wiem, to nie brzmi patriotycznie, ale patriotyzm nie powinien nikogo oślepiać i pozwalać na nie dostrzeganie wad.
    A abstrahując od polityki – cała ludzkość to mało udany twór- co za paskudne geny mamy.
    Miłego,)

  2. Świetny komentarz Anabell, oddający istotę rzeczy. Bardzo Ci za niego dziękuję.

  3. Mało rzeczy mnie uważam za równie bezsensowne marnowanie papieru jak rozmaite „gwarancje granic”. Można się zapytać dowolnego Ukraińca ile warte takie gwarancje.
    Natomiast przy wspominaniu Francji, warto pamiętać ile kosztował nas tenże sojusz, poprzez zobowiązanie do utrzymywania nadmiarowej ilości wielkich jednostek. Efektem czego cierpiała gospodarka i tempo modernizacji wojska.

  4. To nie wielkie jednostki rozwaliły Polskę Gszczepa, tylko Wielki Kryzys. Dawniej o to właśnie ciągle walczyłem, aby nie komentować dawniejszych zachowań z punktu widzenia współczesności, kiedy o wiele więcej wiemy na te tematy. Musimy patrzeć na słowa i czyny ludzi sprzed lat z ich perspektywy, co wiedzieli, co mogli ewentualnie przewidzieć.

  5. Sami współcześni wtedy to pisali.

  6. @ Torlin,

    „…spójrzmy na te traktaty chłodnym okiem..”

    Kazda ze stron patrzy na to chlodnym okiem i widzi co innego. Jeden z historykow pisal, ze w czasie roznych rozmow gdy strona francuska i polska mowily zgodnie o wschodniej granicy to miano na mysli granice calkiem rozne. Pojecie zdrady jest najzwyczajniej naduzywane w sferze publicznej. Ostatecznie, zawierajac rozne uklady, politycy maja na wzgledzie przede wszystkim interesy wlasnego kraju ( rowniez wlasnych koncepcji politycznych). Wszystkie uklady sa tak dlugo uzyteczne jak dlugo tym interesom sluza. Wbrew pozorom niewiele sie w tym wzgledzie zmienilo.

    Pozdrawiam

  7. gszczepa: „Mało rzeczy mnie uważam za równie bezsensowne marnowanie papieru jak rozmaite „gwarancje granic”.”

    Trudno mi się z tym zgodzić. Fakt, że te gwarancje niczego nie gwarantują w sensie literalnym. Ale jednak utrudniają sytuację potencjalnego agresora, który musi się liczyć jeśli nie z bezpośrednią interwencją państwa „gwarantującego”, to przynajmniej z pogorszeniem się z nim stosunków, możliwymi sankcjami ekonomicznymi itp. W każdym razie koszt agresji rośnie. A że nie zawsze to jej zapobiega, to inna sprawa.
    Myśląc w ten sposób, można by zakwestionować sens wszelkich traktatów międzynarodowych, skoro doświadczenie uczy, że są łamane, kiedy jakieś państwo poczuje się dość silne i uzna, że się mu to opłaci.
    Na co właściwie mieli Ukraińcy liczyć? Że Niemcy czy cale NATO wypowiedzą wojnę Rosji, bo zajęła Krym?

  8. A co z powszechnym sposobem obrony praworządności i demokracji czyli nalotami?

  9. gszczepa: „A co z powszechnym sposobem obrony praworządności i demokracji, czyli nalotami?”

    Po tobie bym się nie spodziewał tego rodzaju taniego sarkazmu.
    Powszechnym? Nie tak znowu wiele tych nalotów było w ostatnich czasach, jeśli wziąć pod uwagę, w jak wielu krajach brakuje demokracji i praworządności.
    Naloty na Serbię pomogły. Naloty na Libię – niespecjalnie, choć chyba sytuacji nie pogorszyły. Naloty na Syrię? Które i czyje?
    Było coś jeszcze? Pomijam Afganistan i Irak, bo to sprawy innego rodzaju i na większą skalę.

  10. @ Pawel Lubonski,

    „Naloty na Serbię pomogły. Naloty na Libię – niespecjalnie, choć chyba sytuacji nie pogorszyły.”

    Na Serbie pomogly a w Libii nie pogorszyly? O ile z pierwszym jeszcze mozna dyskutowac o tyle drugie jest przykladem absolutnej katastrofy.

    Pozdrawiam

  11. Mnie po prostu fascynuje jak często odpowiednią dawkę nalotów przedstawia się jako uniwersalną aspirynę na rozmaite niedomagania. A tutaj, nic a nic.

    Chodzi o to że bez sensu te gwarancje skoro i tak się okazuje że nic z nich w chwili próby nie wynika. Skoro gwarantujące państwa nic nie robią w przypadku agresji Rosji na Krym i Donbas, to po co te gwarancje? Miały zabezpieczać przed inwazją na Odessę dokonaną przez Eskimosów?

  12. Dawniej o to właśnie ciągle walczyłem, aby nie komentować dawniejszych zachowań z punktu widzenia współczesności, kiedy o wiele więcej wiemy na te tematy. Musimy patrzeć na słowa i czyny ludzi sprzed lat z ich perspektywy,

    Torlinie, nie mamy innego punktu widzenia, niż nam współczesny. Punkty widzenia nie są dowolnie obierane przez jednostki, one są im przeważnie trwale „wsztancowane” w strukturę osobowości, a uwarunkowane przez takie czynniki jak np. płeć, wiek, środowisko, wychowanie, pochodzenie społeczne, doświadczenia itd. Ty np. jesteś dziarskim polskim emerytem, mężczyzną, w pewnym sensie po części produktem PRLu a po części produktem czasu transformacji. I z tego wynika Twoja tożsamość i przyjmowany (chcąc nie chcąc) punkt widzenia.

    Nawet gdybyś się nie wiadomo jak naprężył i wysilił nie zdołasz patrzeć na świat oczyma, dajmy na pewnej znanej mi nowozelandzkiej studentki, którą ukształtował świat mediów społecznościowych i bezpośrednie doświadczenia z kulturą Māori , bo jest sama Māori w 50%. .Jej punkt widzenia nie jest i nigdy nie będzie Twoim punktem widzenia, ani na odwrót. Możecie spróbować oboje spojrzeć na świat oczyma drugiego, ale nigdy wam się to w pełni nie uda. Patrząc na to samo będziecie widzieć „odmienne”.
    I tak, wiem, że poprawnie powinienem użyć słowa „Maoryska” ale sam nie wiem dlaczego coś mnie odrzuca. Ciebie zapewne nie, co jestem w stanie zrozumieć. Ja najzwyczajniej miałem bezpośrednie doświadczenia związane z ludźmi i tematem i to oni ukształtowali mój punkt widzenia na tę kwestię, która dla Ciebie jest – jak sądzę – , po mamie, kwestą tylko li poprawności językowej. I dlatego to co ja odbieram jako dysonans, dla Ciebie będzie konsonansem. I nic na to nie poradzimy.

    Myślę, że pomylił ci się punkt widzenia z kryteriami, jakie stosujemy lub możemy stosować aby oceniać rzeczywistość: Nie powinniśmy jak się zdaje np. stosować do oceny moralnej czynów praprzodków kryteriów, które wynikają z norm, które upowszechniły się długo potem. Bo powstają śmieszne lub żałosne nieporozumienia.

    Z drugiej strony jednak jest szalenie trudno, czasem wręcz niemożliwe, ale to już zupełnie inny temat.

  13. A sam post przedni. Przypomina zapomniane i prostuje trochę zazwyczaj skrzywioną perspektywę. Dziękuję.

  14. Mam kłopot Telemachu z rozróżnieniem „kryteriów” od „punktu widzenia”. próbowałem to sprawdzić w Internecie, ale mi się nie udało.
    Chodziło mi o wczucie się w sytuację danej osoby, rodziny, społeczności czy kraju. Wiadomo, że nie będzie to nigdy 100-procentowe,ale moim zdaniem w dużym stopniu osiągalne.
    Bardzo dziękuję za tak miłą opinię, dla autora to jest zawsze budujące. Jeszcze raz dzięki.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: