Napisane przez: torlin | 18/11/2019

Walka z moim mitem

Notka po notce rozprawiam się z mitami, ten różni się od innych tym, że zwalczam mit pozostający w mojej głowie. Jestem dumny z siebie, że to sam przeprowadzam.

Przez bardzo długi okres uważałem, że Chińczycy wykańczają Tybet. Nie dość, że zaanektowali kraj, narzucają im swoją kulturę, ale osiedlają Chińczyków na terenie tego państwa, niszczą zabytki, zabraniają kultywowania zwyczajów i religii. I raptem jeden artykuł zmienił moją optykę. Od razu mówię, jest to jeden artykulik wręcz, nie umiałem znaleźć potwierdzenia zawartych w nim informacji, ale napisał go nie byle kto, ale Bogusław Chrabota, redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita”. W dalszym ciągu sądzę, że tak cudownie nie jest, może tekst jest zbytnio hagiograficzny, ale mimo wszystko uważam, że moim obowiązkiem jest go przedstawić, bo coś musi być na rzeczy.

Po „rewolucji kulturalnej” w 1966 r. zniszczono większość klasztorów, mnóstwo ludzi uwięziono, dokonywano egzekucji mnichów, Tybet stał się wręcz obozem zagłady. Teraz Bogusław Chrabota pisze w artykule „Odrodzona duchowość Lhasy”: „A jednak Tybet przetrwał. Po ukróceniu szaleństwa „rewolucji kulturalnej” chińskie władze udzieliły zgody na przywrócenie kultu, oddały część świątyń w ręce mnichów i stały się łaskawsze dla samego kultu. Jak wygląda Tybet dzisiaj? Pałac Potala (na samej górze – dopisek Torlina) aż lśni metafizycznym światłem pośrodku pełnego pielgrzymów miasta.  Uruchomiono szkoły buddyjskie w klasztorach Drepung i Ganden. W klasztorze Sera odnowiono obyczaj publicznych debat mnichów. Ogrody i pałace Norbulingka kuszą zapachem egzotycznych roślin i powabem odnowionych pałaców. A miejsce najświętsze, świątynia Dżokhang z cudownym, podobno poświęconym osobiście przez Buddę posążkiem Jowo, aż kipi od tłumów pątników. To zresztą najważniejsze we współczesnym Tybecie, jeśli historycznie największą jego siłą była niezwykle intensywna duchowość, to ulice Lhasy są najlepszym dowodem jej zmartwychwstania. Dziedzictwo Buddy bezapelacyjnie wygrywa z dziedzictwem Mao i Lenina. Pielgrzymi są wszędzie. Modlą się na tysiące sposobów, kłębią w korytarzach Dżokhang, padają na twarz przed samymi jego ścianami.

Pełna chińskich sklepów i obsadzona gęsto wojskiem i policją Lhasa znów jest bijącym sercem tybetańskiej duchowości. Naród nie został pokonany. Przetrwał w sercu rozkochanych w naukach Buddy nomadów, którzy zjeżdżają do swojej duchowej stolicy z całej gigantycznej wyżyny „dachu świata”. Tak wielkiej wiary jak u nich dawno nie widziałem. A skądinąd wiem, jaką moc ma wiara. To dobry znak dla tej krainy, której przyszłość publicznie pogrzebano. Tybet znów żyje”.

Pozostawmy na boku siłę wiary, cały czas uważałem, że Tybetu już właściwie nie ma, że pozostała tylko kraina geograficzna. Na podstawie pojedynczego tekstu nie mogę przesądzić, że to wszystko co Chrabota pisze jest prawdą, ale patrząc na zdjęcia chyba ma rację. Szkoda, że poniszczono tyle zabytków, że tak straszne rzeczy się działy, ale dobrze, że tak nie jest dalej. Jest to dla mnie promyk nadziei.


Responses

  1. Nie ma nadziei dla starych kultur. Wszędzie dotrą smartfony. Albo wepchnięte, albo wciągnięte.

  2. Zachęcanie do naśladownictwa podmiotów uznanych za wzorcowe jest jednym z podstawowych mechanizmów zarządzania w KPCh, co ilustruje kwestia polityki względem mniejszości etnicznych. Mimo formalnie głoszonego przez KPCh prawa do zachowania tożsamości kulturalnej przez mniejszości etniczne, w praktyce ChRL dąży do ich asymilacji językowej i kulturowej. Przedstawiciele mniejszości etnicznych są traktowani z podejrzliwością, a wszelkie oznaki niezadowolenia są uznawane za akty separatyzmu. Xi Jinping poszerzył narzędzia kontroli mniejszości, m.in. poprzez bezprecedensowe zwiększenie inwigilacji ludności i rozbudowę sieci obozów reedukacyjnych. Tybet i Sinkiang stały się polami doświadczalnymi, gdzie KPCh testuje nowe środki masowej kontroli społecznej. [..]
    Pod rządami Xi Jinpinga aparat bezpieczeństwa nie tylko kontynuuje, ale wzmacnia podejście przyjęte po zamieszkach w Tybecie w 2008 r. Służby bezpieczeństwa przyjmują obecnie aktywną rolę, koncentrując się na zapobieganiu zamieszkom. W tym celu zdecydowano się na budowę silnej obecności wewnątrz lokalnej społeczności. Ustanowiono ponad 1000 nowych posterunków policji, które w pełni zdigitalizowano i połączono szybką siecią elektroniczną. W miastach posterunek policji znajduje się co 300–500 metrów. Równocześnie władze zainstalowały tutaj po 2016 r. najbardziej
    zaawansowany technicznie system nadzoru ludności. We wszystkich węzłach komunikacyjnych uruchomiono kontrole bezpieczeństwa
    przypominające te na lotnisku, a sieć punktów kontrolnych sprawdza dowody tożsamości, weryfikując je programem do rozpoznawania twarzy. Do tego dochodzi wszechobecny monitoring. Stworzono program posługujący się sztuczną inteligencją w celu typowania potencjalnych przestępców.

    Komunistyczna Partia Chin i jej państwo
    https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/raport-osw/2019-09-18/komunistyczna-partia-chin-i-jej-panstwo

  3. Tempie!
    Nie w pełni się zgadzam. Komputery i smartfony mogą pomóc przy kultywowaniu starych kultur, zwyczajów i obrzędów. Przypomnę wspaniały tekst Stanisława Tyma w STS-ie, który słyszałem na własne uszy, i który zapamiętałem do końca życia: „Nie ma socjalistycznych i kapitalistycznych zeszytów w kratkę, dopiero zapis w nich może być socjalistyczny czy kapitalistyczny”. Też pisałem, że tak odpowiedział proboszcz Kościoła Mariackiego, jak zezwolił przy strasznej krytyce środowiska na zawieszenie na początku naszej transformacji gigantycznych banerów reklamujących jedną z ówczesnych telefonii komórkowych w zamian za fundusze na remont i renowację świątyni: „to nie telefon jest dziełem szatana, tylko to, co się przez niego mówi”. Przenieś sobie teraz to na swój tekst. pzdr
    ——————-
    Gszczepa!
    Z Tobą mam podobny problem jak z Tempem. Bo masz rację, ale…
    Ale ja nie o tym pisałem (no może trochę). bardziej chodziło mi o sprawy kultury, materialnej i niematerialnej. Jeżeli z przerażeniem mówię o wysadzeniu w powietrze posągów w Bamjan w Afganistanie, a teraz piszę o wspanialej akcji PARY CHIŃCZYKÓW, to nie piszę o bestialstwie Talibów i o Chińczykach tak jak Ty, tylko właśnie o sprawach kultury. Mnie troszeczkę o coś innego chodzi.
    To jest tak troszeczkę jak pretensja do autorów tekstów poświęconych II Wojnie Światowej, że w każdym z nich nie ma nic o obozach koncentracyjnych. W tę pułapkę wpadły środowiska żydowskie żądając, aby wszędzie było o Holokauście. Uniemożliwia to np. pisanie tekstów o eksterminacji Cyganów, homoseksualistów, a także Polaków, Rosjan i innych w obozach zagłady.

  4. Torlin: „Przez bardzo długi okres uważałem, że Chińczycy wykańczają Tybet.”

    Czyli hołdowałeś czarno-białemu obrazowi Chin i Tybetu: dobrych, łagodnych i pobożnych Tybetańczyków oraz złych Chińczyków, których największym marzeniem jest zniszczenie tybetańskiej kultury. Stąd teraz zdziwienie, że religia tam kwitnie.
    Oba te obrazy są dalekie od prawdy. Czytałem kiedyś o Tybecie z czasów, zanim zajęli się nim gruntownie Chińczycy. Tamtejsze stosunki społeczne były wtedy bardzo odległe od ideału i „opresja chińska” pod wieloma względami dobrze Tybetańczykom zrobiła. Z drugiej strony dzisiejsza tolerancja dla tybetańskiego buddyzmu może oznaczać tylko tyle, że władze chińskie nie uważają tego zjawiska za groźne dla siebie. Zdaje się, że trochę inaczej traktują muzułmańskich Ujgurów.

  5. A ja nadal nie wiem jak tam teraz jest naprawdę.I mam wrażenie, że trzeba by tam na miejscu pewien czas pomieszkać by ocenić który obraz Tybetu jest prawdziwy, a który z lekka podmalowany i wyretuszowany dla potrzeb władz.
    Być może uznano, że zbytnie restrykcje przyniosły szkodę na wizerunku Chin, że więcej opłaca się „odpuścić” i mieć wpływy z międzynarodowego ruchu turystycznego wyznawców buddyzmu. Często bardziej się opłaca postawienie na wielokulturowość i wielowyznaniowość niż wprowadzanie przemocą jednego, „słusznego” wyznania i topienie pieniędzy na dopilnowywanie by tego przestrzegano. Chińczycy może i nie są urodni, ale całkiem durni też nie.
    Miłego;)

  6. Torlin,
    Myślę, że podobną sytuacja , jak w Polsce.
    Z daleka bardzo niby tolerancyjni jesteśmy , ale jak sie przyjrzeć , to tylko dla prawdziwych katolików – Polaków i dla oczywiście samych heteroseksualnych.
    Czyli , uważam , że państwo powinno być świeckie z możliwością dopuszczania inności.
    Chyba to stosują Chińczycy. W końcu wieki trwania ich cywilizacji czegoś nauczyły. Mają swoich imigrantów na całym Świecie. Mają kontakt z nimi i się bardzo szybko uczą , bazując na swojej historii.
    To państwo środka jest zlepkiem wielu kultur i języków . Dla nas każdy Chinczyki wygląda mówi jednym językiem a tu nie…
    Na prowincjach gadają inaczej niż w stolicy. ..A i w samym Pekinie podejrzewam są różne dzielnice. No ale o to należy popytać jakiegoś specjalistę od Chin, ich kultury , języków itd.. 😉☺

  7. Torlin,
    Skąd to się wzięło w Polsce z czasów miedzywojnia.
    To było hasło rzucone na żer ?!.. dla podjudzania nienawiści, myślę.
    ” Nasze kamienice a wasze ulice’. Bo słyszę wśród patriotów kato- Polaków , że to hasło ma się dobrze i na dzień dzisiejszy.

  8. Zaborca w Polsce i pańszczyznę zniósł, i stolicę skanalizował, w każdym cyrkule był wychodek i stała spluwaczka. Warszawa pięknym miastem się stała, ulice wybrukowano wreszcie, piękną cerkiew wybudowano. powszechny analfabetyzm zmalał z ponad 90% do 40%, a przed Polakami otworzyły się szeroko wrota kariery w cesarskiej armii, ba nawet wziętym adwokatem w Petersburgu Polak mógł zostać, co wiemy bo mąż niejakiej Tamary Łempickiej takowym był.

    Trudno powiedzieć o co tym kłótliwym, małostkowym Polakom chodziło, prawdą jest jednak, że nigdy nie docenili tego co Jego Jaśniepaństwość Imperator dla nich uczynił, ani nie okazali wdzięczności za możliwość bycia jego poddanymi lub chociaż brania udziału w postępie cywilizacyjnym

  9. „Trudno powiedzieć o co tym kłótliwym, małostkowym Polakom chodziło.”

    Można sobie ironizować, ale gdyby wszyscy zaborcy traktowali Polaków tak, jak Austro-Węgry po 1868 r., to pewnie nie okazaliby się kłótliwi i małostkowi.

  10. Anabell!
    Dwie sprawy, pierwsza to to, że wiadomo, że najwięcej o danym kraju można powiedzieć mieszkając tam trochę. Ale prowadząc blog trudno bywać wszędzie, muszę się opierać o relacje innych, za każdym razem „sprawdzam” gościa i jego wiarygodność.
    Druga to jest fakt, że buddyzm jest jedną z najważniejszych religii rdzennych Chińczyków, więc burzenie świątyń tej religii na pewno nie było mile widziane przez współwyznawców.
    —————-
    Julu!
    „To państwo środka jest zlepkiem wielu kultur i języków . Dla nas każdy Chińczyk wygląda mówi jednym językiem a tu nie…” – moim zdaniem nie masz racji, szczególnie w językach. Liczba mówiących po chińsku – powyżej 1,2 miliarda, z czego mandaryński jako ojczysty uważa 845 milionów. Słynny kantoński jest dlatego tak znany, bo mówi się nim w Hongkongu, ale mówi tym językiem 80 mln. ludzi. Tymczasem mandaryński jest uczony w szkołach i wszyscy Chińczycy mówią tym językiem. A że u siebie mówią dialektem? A Niemcy, Francuzi, Hiszpanie czy Włosi robią inaczej?
    „”Nasze kamienice a wasze ulice”. Bo słyszę wśród patriotów kato- Polaków, że to hasło ma się dobrze i na dzień dzisiejszy” – naprawdę to nietrudno wytłumaczyć. Akurat tutaj katoliccy patrioci nie mają nic do rzeczy. Takie hasła powstają zawsze, gdy grupa podstawowa, rodzima, będąca solą tej ziemi, zaczyna czuć się zagrożona na własnym terenie. Jak jest mało „innych”, człowiek może pozwolić sobie na brak „rasizmu” i nienawiści. Mamy mało Ukraińców (relatywnie w stosunku do liczby Polaków), to mamy bardzo dobry do nich stosunek, bo nie czujemy się zagrożeni. Ale gdyby było ich u nas 20 milionów, zaczęłyby być konflikty. To było w Kosowie, gdy na rdzenną serbską ziemię zaczęli osiedlać się Albańczycy, to samo było na Wyspach Brytyjskich z Polakami.
    Przed wojną w samej Warszawie było 1/3 Żydów, Ojciec opowiada, że do dzielnic żydowskich goj lepiej nie powinien wchodzić. Te cytowane przez Ciebie słowa to odpowiedź Żydów na prześladowania: „protestujcie sobie, prześladujcie, a i tak zostaną wam ulice, gdy nasze będą kamienice”. Inaczej mówiąc Żydzi z chęcią oddawali Polkom nadbudowę, a sami przejmowali przemysł, bankowość, handel, wydawnictwa, przemysł artystyczny, a nawet sport.
    —————
    Pawle!
    Już dawno zauważyłem, że nie umiem sformułować na piśmie prawidłowo swojej myśli. To żeby nie komplikować powiem jednym zdaniem: „Myślałem, że Chińczycy zniszczyli całkowicie kulturę tybetańską, jak Talibowie pomnik Buddy”.
    ——————–
    Telemachu!
    Oczywiście każdy ma prawo do ironii, i masz bardzo dużo racji w tym, co piszesz. Ale Paweł też troszeczkę racji ma. Stosunki na „Dachu Świata” były zatrważająco feudalne.

  11. Torlin:

    Stosunki na „Dachu Świata” były zatrważająco feudalne

    .

    Torlinie, nie wiem doprawdy czy zajmowałeś się tym, jak nas Polaków widziano pod koniec XVIII wieku?
    Zapewniam Cię, że byliśmy postrachem oświeconej Europy. Dziczą, ciemnotą z usankcjonowanym systemem niewolniczym. Historia Polski nie była w XIX wieku pisana przez dzieci chłopów pańszczyźnianych czy też znajomych i krewnych tych kmieci, którzy na ziemiach polskich jeszcze w pierwszych latach XIX wieku palili czarownice. Została napisana przez szlacheckich synów, Leleweli, Niemcewiczów, Gołębiowskich.
    Przez synów posiadaczy niewolników. I ta historia została nam przekazana jako obowiązująca narracja.

    Warto o tym pamiętać gdy się patrzy na innych. Może mieli prawo do swojego feudalizmu na tym etapie, na jakim byli?

  12. Telemachu!
    Ten XIX wiek trochę naciągany, zdarzył się jeden czy dwa tego rodzaju przypadki, generalnie zaprzestano tego rodzaju praktyk w połowie XVIII wieku. Przypominam, że słynna Zdunk spalona została w Reszlu w 1811 r. będący ówcześnie w zaborze pruskim, a wyrok wydał sąd w Królewcu.
    Co my mówimy o XVIII i XIX wieku, wystarczy poczytać pamiętniki, co się działo na ziemiach wiejskich w I połowie XX wieku. Żeby poniżyć całe klasy społeczne nie jest potrzebna pańszczyzna.
    Nie Telemachu, nie ma prawa żaden człowiek tak żyć: bez pracy, mieszkania, zarobku, wykształcenia, ochrony zdrowia. Polska II Rzeczpospolitą budowała na obraz i podobieństwo dawnych stosunków i komuniści zrobili wielką rzecz uruchamiając masy chłopskie.
    I tak jak Polska w XXI wieku wygląda inaczej niżby wyglądała bez II W.Ś. i okresu komunizmu, tak teraz Tybet inaczej wygląda, bo „rewolucja kulturalna” była faktem.
    Ps. Nie wiem, czy to prawda, ale wczoraj podano, że w Chile 59% ludzi nie ma prawa do emerytury. Współczesne niewolnictwo.

  13. Telemach: „Może mieli prawo do swojego feudalizmu na tym etapie, na jakim byli?”

    Dziwna formuła. Co by to miało znaczyć, że ktoś ma prawo do zacofania? Że jak jest zacofany, to nie wolno tego ruszać?
    Radykalne przemiany społeczne, na lepsze, a czasem na gorsze, z reguły odbywają się w sposób gwałtowny i z użyciem przymusu. A czy dokonuje tego czynnik zewnętrzny (jak w Tybecie), czy rodzimy (jak we Francji końca XVIII wieku) to już nie jest takie istotne. Liczy się rezultat.

  14. Torlin,
    ” ojciec opowiadał ,że do dzielnic goi lepiej nie było wchodzić ..”.
    Zaraz , to terminem ” goi „, byli nazywani z języka hebrajskiego znaczy naród, czyli tak byli nazywani Żydzi w Polsce , w świecie , czy innowiercy?.
    Bo się pogubiłam.
    No cóż , Zyci wybierali tę zawody , którymi wówczas Polacy pogardzali i które religia katolicka im zabraniala. Bo handel , choć Żydzi nie mogli budować , więc tutaj do podpisu mieli ” Polacy”. Chlopstwo było uwiazane do majątków szlacheckich , jako inwentarz.
    Zastanawia mnie , że jednak panstwowsc połączona była i jest z religią .
    No i feudalizm w Polsce , stąd wówczas ta przeludniona, ciemną wieś itd..
    Czyli wybitni pisarze , poeci piszący w jezysku polskim a wyznania mojżeszowego nie mogą być z powodu wiary Polakami ?..
    To w USA , większość nacji nie mogłaby uzyskać obywatelstwa tego kraju , włącznie z katolikami i nie mogli by być nazywani Amerykanami.
    W końcu ten kraj zdobyli protestanci. No a tubylców i ich kulturę zniszczyli i zepchneli do rezerwatów. Te zawirowania w Polsce na tle religii, rasy , opowiada bardzo pięknie w swoich książkach Tokarczuk i już jest głównie za aprobatą polskiego kościoła wyzywana od Poganek , Ukrainek i Zydowek. . No bo Polak ,to tylko Katolik. I jak ona śmie krytykować Polaka- katolika , który jest taki tolerancyjny i otwarty na inność , taki wspolczujacy itd..
    Wieki mijają a w sferze mentalnej, obyczajowej ciągle tak samo w Polsce…
    A nawet i gorzej , cofamy się. Jedna filozofia , ktora jest zniekształcone wiara katolicka przez starożytny Rzym. Znaczy zmieniona przez poganski Rzym określa Polsce jej tożsamość ?..

  15. @ Torlin,

    „Nie Telemachu, nie ma prawa żaden człowiek tak żyć: bez pracy, mieszkania, zarobku, wykształcenia, ochrony zdrowia.”

    Zapewne tak jak Ty, uwazaja tu dyskustujacy. Jednak w czasach, gdy wiele dziedzin naszego zycia ulega komercjalizacji i.e. wyksztalcenie czy opieka zdrowotna staly sie takim samym towarem jak ziemniaki czy pietruszka, trudno jest uznac powyzsze za pewnik – pomijam zlotouste oswiadczenia roznego rodzaju ideologow. A Ty probujesz ta miare przylozyc do czasow minionych (?) oraz odleglych krajow i kultur. Pojecie „dobrego i godnego zycia” w roznych miejscach globu jest rozne. Przypuszczam, ze i w Europie czy Polsce dla wielu ludzi ma to wiele znaczen.

    Pozdrawiam

    .

  16. @Torlin:
    „Nie Telemachu, nie ma prawa żaden człowiek tak żyć: bez pracy, mieszkania, zarobku, wykształcenia, ochrony zdrowia.”
    Ale przecież ja tego nie wcale kwestionuję. Ja tylko wskazuję na widoczną sprzeczność w argumentacji, gdy z jednej strony przyznajemy XIX-wiecznym Polakom (i naturalnie reszcie obywateli ówczesnej Rzeczpospolitej) prawo do emancypacji na drodze samodzielnie przez nich wybranej i w obrębie własnej tożsamości, a jednocześnie, praktycznie jednym tchem, odbieramy to prawo innym, wskazując, że to dla ich dobra i że wyjdzie im to jedynie na dobre.
    Coś z tym dylematem trzeba by zrobić, nie sądzisz?

  17. „Radykalne przemiany społeczne, na lepsze, a czasem na gorsze, z reguły odbywają się w sposób gwałtowny i z użyciem przymusu. ”

    Paweł Luboński:

    Zdajesz sobie naturalnie sprawę, że jeśli udzielisz swojego przyzwolenia na taki (zapewne skuteczny) sposób realizacji idei postępu, to dokonasz legitymizacji większości podbojów, inwazji, kolonizacji jak również rozbiorów Polski?

    Wszystkie wielkie krucjaty religijne, polityczne, społeczne i militarne –
    włącznie z totalitaryzmami czasów najnowszych, odbywały się w imię postępu, misji cywilizacyjnej lub zbawienia biedaków, którzy nic sami nie potrafią i którzy są ciemiężeni „przez własnych” i którym trzeba pomóc.

    Byłbym ostrożniejszy w wypowiadaniu takich radykalnych poglądów.

  18. Telemachu, niczego nie legitymizuję i na nic nie przyzwalam (a mam taką moc?), stwierdzam tylko, że tak się to zwykle odbywa. I zaznaczyłem wyraźnie, że koniec końców najistotniejszy jest rezultat, zwłaszcza długofalowy. Potępianie hurtem wszystkich „krucjat”, bez zwracania uwagi na to, czym były uzasadniane, jakie były ich rzeczywiste motywy i jakie były ich skutki, jest postawą rozpaczliwie formalistyczną.
    Daleki jestem od poglądu, że władza, byle własna, może robić cokolwiek ze swoimi obywatelami czy poddanymi i nic nikomu z zewnątrz do tego. Czy na przykład Wietnamczycy, niszcząc kambodżański reżim Pol Pota, dokonali dobrego, czy złego dzieła? Czy gdyby państwa europejskie wysłały spadochroniarzy do Ruandy, kiedy rzezie Tutsi dopiero się zaczynały, byłaby to niegodziwa agresja?

  19. @ Pawel Lubonski,

    Jest ksiazka pt ” Humanitarian Imperializm” Zas jej podtytul brzmi; „Using Human Rights to Sell the War.” Sadze, ze adresuje sedno problemu, o ktorym Pan pisze.

    Pozdrawiam

  20. Julu!
    Zgodnie ze SJP PWN goj, goim jest to określenie używane przez Żydów wobec chrześcijan, również gojka. NieŻyd.
    „Zawody, którymi Polacy pogardzali”, zbyt duże uproszczenie. Rzeczywiście handel nie był w wielkim poważaniu, ale też bardzo zależało, co to był za handel. Szlachta miała w głębokim poważaniu drobny handełek, geszefcik, co innego wielki handel. Zbożem handlowała już za Piastów i przez całych Jagiellonów. A co? Być bankierem, wydawcą czy słynnym producentem też „Polacy pogardzali”?
    „Zastanawia mnie, że jednak państwowość połączona była i jest z religią” – ciekawe!!! Czy teraz państwowość połączona jest z religią? Bo to znaczyłoby, że jak upadnie religia, to upadnie również państwowość. A przecież to nieprawda. Też zależy, co rozumiemy pod słowem „religia”, jakąkolwiek religię czy szczegółową
    ————
    Drogi Vandermerwe, a gdzie ja w tym zdaniu napisałem, że to ma być bezpłatne? Ale każdy powinien mieć szansę na zdobycie wykształcenia i ochronę medyczną. Poczytaj sobie o prawach człowieka. Do czasów minionych to sięgam do XX wieku, nie wcześniej, a jeżeli chodzi o odlegle kraje i kultury – tak, sięgam. Bo wszędzie z wyjątkiem może plemion nad Amazonką i w sercu Nowej Gwinei wszyscy tego chcą: normalnego życia. O wyższe wykształcenie walczą Japończyk, Chińczyk, Hindus, Tunezyjczyk, Pers i Zambijczyk. Żeby później mieć dobrą pracę, zapewnić byt rodzinie, opiekę m.in. medyczną.
    —————–
    Telemachu!
    „Coś z tym dylematem trzeba by zrobić, nie sądzisz?” Nic nie zrobisz, bo każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie. Chociaż dla mnie jakąkolwiek interwencję należałoby potępić, ale też nie przymykać oczu na prawidłowe działanie najeźdźców.
    ——–
    Pawle!
    Ciekawa dyskusja.

  21. @ Torlin,

    Rzecz nie w tym, czy jest bezplatne czy tez nie. Pytanie, czy jest to taki sam towar jak wszystko inne i podlega prawom rynku?

    Czego, Drogi Przyjacielu wszyscy chca? To „wszyscy chca” w Twoim i moim wydaniu nie jest takie samo na innych kontynentach i innych kulturach. Piszesz o „normalnym zyciu”. Co to znaczy dla Ciebie i dla mnie a co dla mieszkanca ktoregos z krajow Afryki czy tez Azji? Nie ma, na wzor metra, jednolitego wzorca „normalnego zycia”. W jednym z filmow , z akcja toczaca sie w „egzotycznym ” kraju, jeden z bohaterow mowi ( pisze to z pamieci), ze „tutaj zycie nie jest traktowane jako prawo lecz jako przywilej”. Zgadzam sie z Twoim sentymentem ale mam swiadomosc, ze obaj pochodzimy z tej samej sfery kulturowej i w sumie operujemy podobnymi skalami wartosci, jednak nie sa one podobnie widziane jak swiat dlugi i szeroki.

    Pozdrawiam

  22. Tym razem mnie nie „zaargumentujesz” odmiennością innych ludów. Podstawowe prawa i potrzeby człowieka są wszędzie takie same i nic do tego nie ma moja „sfera kulturowa”. Młoda mama tuląca do piersi swoją malutką córeczkę pragnie domu, bezpieczeństwa, odpowiedniej żywności, świeżej wody, lekarza w razie choroby, odzienia, przyszłości dla malej. Oczywiście we wsiach na całym świecie, i w Polsce, to potrafi inaczej wyglądać, a skąd się biorą – powiadam – te miliony oblepiające slamsami wielkie megamiasta. Ze wsi, z braku pracy, pieniędzy, perspektyw.
    Nie chciało Ci się Drogi Przyjacielu zajrzeć do Praw Człowieka, to Ci zacytuję, są one uniwersalne na cały świat bez względu na kod kulturowy – to są dokumenty ONZ-owskie:
    Prawa osobiste, prawa do:
    dobrego życia,
    rzetelnego sądu (patrz „gwarancje formalne” poniżej),
    decydowania o swoim życiu,
    szczęścia,
    prawo do życia,
    prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania,
    prawo do głoszenia swoich poglądów i opinii bez względu na ich treść i formę,
    prawo każdego człowieka do uznawania wszędzie jego podmiotowości prawnej,
    zakaz stosowania tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub wymierzania kar cielesnych,
    zakaz trzymania człowieka w niewolnictwie lub poddaństwie,
    zakaz skazywania człowieka za czyn, który nie stanowił przestępstwa w chwili jego popełnienia,
    zakaz pozbawiania wolności jedynie z powodu niemożności wywiązania się ze zobowiązań umownych,

    Prawa i wolności polityczne, tzw. prawa negatywne – prawa służące ochronie wolności jednostki przed ingerencją ze strony państwa
    prawo do obywatelstwa
    możliwość uczestniczenia w życiu publicznym
    czynne prawo wyborcze – możliwość uczestnictwa w wyborach
    bierne prawo wyborcze – możliwość kandydowania w wyborach
    wolność zrzeszania się
    prawo do uczestniczenia i organizowania pokojowych manifestacji
    prawo do składania wniosków, petycji, skarg
    dostęp do informacji o działaniach władz i osób publicznych
    równy dostęp do służby publicznej.

    Wolności i prawa ekonomiczne, socjalne i kulturalne

    1. Tzw. prawa pozytywne – uprawnienia jednostki do świadczeń na jej rzecz – prawa socjalne. Prawo do:
    ochrony zdrowia
    nauki
    odpowiedniego i zadowalającego wynagrodzenia, zapewniającego jednostce i jej rodzinie egzystencję odpowiadającą godności ludzkiej
    pomocy socjalnej (ogólnie)
    rozrywki (np. granie w piłkę nożną, pływanie)

    2. Prawa ekonomiczne: (zobacz też art. 64 Konstytucji RP)
    prawo do pracy
    prawo do własności
    prawo dziedziczenia
    prawo do zakładania własnej działalności gospodarczej

    3. Prawa solidarnościowe (w większości nie posiadają sformalizowanego charakteru prawnego) – wszystkie prawa przysługujące grupom społecznym, np. prawo narodów do samostanowienia

    4. Prawa kulturalne:
    prawo do wolności twórczości artystycznej
    prawo do badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników
    prawo do wolności korzystania z dóbr kultury i ich wytwarzania

    Gwarancje:
    materialne (dotyczą głównie praw socjalnych, ekonomicznych i kulturowych)
    formalne (prawo do ochrony prawnej jednostki)
    prawo każdego człowieka do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy przez niezawisły sąd
    prawo do fachowej obrony w postępowaniu przed organami aparatu państwowego
    prawo do skargi konstytucyjnej

    Wśród kategorii osób w szczególny sposób zagrożonych naruszeniami praw człowieka wymienia się kobiety, dzieci, osoby starsze, niepełnosprawne, przedstawicieli mniejszości (etnicznych, narodowych, religijnych, rasowych, seksualnych), cudzoziemców (uchodźców i pracowników migrujących) oraz społeczności tubylcze.

  23. Vandermerve: „Jest ksiazka pt ” Humanitarian Imperializm” Zas jej podtytul brzmi; „Using Human Rights to Sell the War.”

    Co sądzę o argumentowaniu za pomocą tytułów książek, których rozmówca nie czytał i nie przeczyta – już pisałem.
    Ale swoją drogą, jeśli treść tej książki odpowiada tytułowi, to trochę mnie to dziwi. Nie przypominam sobie, by rozpętano jakąś wojnę w imię obrony praw człowieka. Powody były zawsze innego rodzaju.
    Zgoda, że istnieją na świecie inne kultury, w których wyobrażenie o normalnym czy godziwym życiu różni się od naszego. Nader często wszakże jest to argument używany przez konserwatystów czy fanatyków religijnych pragnących zachować archaiczne status quo wbrew aspiracjom znacznej części ich własnego społeczeństwa. Z łagodną postacią tego zjawiska mamy dziś do czynienia także w Polsce.
    Można by zadać pytanie, jaka powinna być postawa liberalnego Zachodu wobec praktyk, które budzą w nas oburzenie lub obrzydzenie, a uzasadniane są tradycją, religią lub odmiennością kultury. Choćby zabójstw honorowych, obrzezania dziewczynek albo wyzucia kobiet z większości praw przysługujących mężczyznom. Powiedzieć sobie, że to nie nasz problem? Udawać, że nie widzimy? Czy jednak działać, niekoniecznie siłą zbrojną? Nie wiem. Ale jakoś nie widzę tego imperializmu humanitarnego. Częściej nasze demokracje idą rączka w rączkę z niezbyt przyjemnymi reżimami, kiedy się to opłaca politycznie lub gospodarczo. Albo dla świętego spokoju.

  24. >>>>Co sądzę o argumentowaniu za pomocą tytułów książek, których rozmówca nie czytał i nie przeczyta – już pisałem.<<<<

    Panie Pawle kochany, niech Pan zamiast prezentować swoje poglądy na temat książek nieprzeczytanych po prostu weźmie i przeczyta. Naprawdę warto, bo Jean Bricmont jest naprawę ciekawym autorem. I jak na fizyka kwantowego ma niewiarygodną wiedzę i zainteresowania, którym daje wyraz (obecnie) już tylko za pośrednictwem swojego kanału na Youtube.

    Dawno minęły czasy gdy można się było tłumaczyć niedostępnością: ta książka jest na wyciągnięcie ręki za niecałe 30 złotych, voila:
    https://www.amazon.com/-/de/J.-Bricmont/e/B001HD2ZNE/ref=ntt_dp_epwbk_0

    Tak że zamiast argumentować bez czytania radzę przeczytać.Naprawdę – dyskusja zyskuje gdy się pozna inne niż własny punkty widzenia. . A Vandermerwe chciałbym podziękować za przypomnienie tej pozycji. Mimo upływu 12 lat nie straciła nic na aktualności. Ważna książka.

  25. Telemach: „niech Pan zamiast prezentować swoje poglądy na temat książek nieprzeczytanych po prostu weźmie i przeczyta.”

    Będę szczery: omawiana tematyka interesuje mnie na tyle, że chętnie wymieniam poglądy z kilkoma wypowiadającymi się tu osobami, ale nie na tyle, żebym miał wyszukiwać i czytać kolejne książki polecane przez Vandermerwego.
    Moje uwagi, aczkolwiek wyszedłem w nich od tytułu książki, nie są polemiką z jej autorem, lecz z szanownymi kolegami z bloga, od których oczekuję kontrargumentów, a nie odsyłaczy bibliograficznych. To drugie postrzegam jako taktowny sposób stwierdzenia: „Idź się, chłopie, doucz”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: