Napisane przez: torlin | 14/12/2019

Torlinowe wątpliwości fotograficzne

Najpierw dokumentacja fotograficzna. The Architectural Photography Awards jest jednym z najsłynniejszych konkursów fotograficznych dotyczących architektury na świecie. W 2019 roku wybrano zwycięzców w sześciu kategoriach, pokazuję zwycięskie zdjęcia w czterech kategoriach. W dwóch: schronienie (nie wiem, czy dobrze tłumaczę słowo: „shelter”) i „Poczucie miejsca” – nie przedstawiam, powód wyjaśnię później, każdy może sobie zobaczyć zwycięskie prace w linku. U góry najlepsza praca nie tylko w kategorii: „zewnętrzne”, ale również uznana za najlepszą pracę w ogóle – „The Twist Museum, Kistefos Sculpture Park, Jevnaker, Norwegia”.

Zwycięzca w kategorii „domy socjalne” i portfolio – Bordeaux we Francji

Zwycięzca w kategorii: „wnętrze” – fabryka drewna w Chinach.

Najlepsza fotografia w kategorii: „Budynki użyteczności publicznej” – Plac Skanderbeg w Tiranie w Albanii.

Mam dwie wątpliwości, obydwie jednakowej miary, więc kolejność moich zarzutów jest dowolna. Pierwsza w takim razie jest taka, że taki konkurs jest dla mnie bez sensu. Gdyby to chodziło o piękno samych obiektów architektonicznych, to jeszcze bym rozumiał. A tak? Zdjęcie Muzeum Rzeźby w Norwegii, uznane za najlepsze w ogóle, zrobi każdy człowiek stojący w tym miejscu podczas pochmurnej pogody. W tym zdjęciu nie ma nic nadzwyczajnego, piękny jest tylko budynek. A pozostałe to wręcz banał doprowadzający mnie do kryzysu, to są najzwyczajniejsze fotografie, trzaskane w milionach sztuk przez ludzi zwiedzających świat. Co w nich jest nadzwyczajnego?

Drugą wątpliwością jest fakt, że autorem trzech prac (z wyjątkiem fabryki drewna”) jest ten sam człowiek – Laurian Ghinitoiu. Rumun, którego nie ma nawet w rumuńskiej Wiki. To akurat najmniejszy zarzut, zastanawiam się tylko po co nagradzać jednego człowieka w trzech kategoriach na sześć. Żeby te prace były rzeczywiście nadzwyczajne!


Responses

  1. „to są najzwyczajniejsze fotografie, trzaskane w milionach sztuk przez ludzi zwiedzających świat”

    Przypomniała mi się podobnego gatunku refleksja. Czytałem kiedyś zwierzenia fotografa pracującego dla „National Geographic”. Mówił on, że musi zrobić kilkaset czy też kilka tysięcy zdjęć, żeby jedno z nich nadawało się na okładkę. Kazało mi to zastanawiać się, na czym właściwie polega jego zawodowy kunszt. Ja jestem dupa nie fotograf, ale gdybym zrobił tysiąc zdjęć, to sądzę, że – czystym przypadkiem i bez żadnej mojej zasługi – chociaż jedno z nich okazałoby się artystycznie wybitne.

  2. Moim zdaniem wszystkie fotografie prezentują przestrzeń nikomu do niczego nie potrzebną.

  3. Nigdy o tym konkursie nie słyszałem, ale główna nagroda w wysokości 3000 dolarów raczej nie jest motywująca.

  4. Widzisz Gszczepa – a o tym niebezpieczeństwie pisałem po wielokroć – w dzisiejszym świecie internetowym nie wiadomo, co jest ważne, a co nie. Co jest dzisiejsze, a co zamierzchłą przeszłością. Pisząc teksty i sprawdzając różne publikacje internetowe z przerażeniem stwierdzam, że niektóre nie mają wybitej daty. I bądź tu mądry.
    O tym konkursie pisały polskie gazety, ale również i zagraniczne, wydawało mi się, że jest to ważny konkurs.
    Podstawowy problem pozostał, czy fotografie nowoczesnej architektury są takie piękne, bo zdjęcie jest cudowne, czy to budynek jest wspaniały. To jest rzecz godna rozważenia.

  5. No cóż- ostatnio jestem wciąż na zakręcie, więc może mam spojrzenie dziwne.Mnie mdli od spojrzenia na ten blokowiec- gigant. Kojarzy mi się z kolonią jaskółek-brzegówek, którą kiedyś widziałam na zdjęciu- wysoki brzeg a w nim „dziura obok dziury”, brzeg bardziej dziurawy niż ser szwajcarski.
    Dla mnie jeśli idzie o zdjęcia to ciekawe jest to zdjęcie placu, bo placu wcale nie widać- zapewne widzą go tylko ci, co siedzą na tych ławkach. Tak, plac bez placu wygląda nieźle.Rozbudza ciekawość jaki właściwie jest ten plac???
    Zdjęcie pierwsze- mnie osobiście zastanawia jak się w czymś takim mieszka, bo wiem, że nie zawsze to co jest ciekawe pod względem formy jest dobre i wygodne do mieszkania.I pytanie drugie- ta postać w oświetlonej przestrzeni – umówiona czy uchwycona przypadkiem? Jest i trzecie – co to za pomieszczenie?
    „Od zawsze” każdy zawodowy fotograf wykonywał setki zdjęć by było z czego wybrać „to najlepsze”. W dobie fotografii cyfrowej to pestka, ale kiedyś to był problem wręcz finansowy.
    Kiedyś dałam się namówić na zrobienie sobie foto u pewnej dość znanej fotografki – myślałam, że zejdę podczas tej sesji, to trwało około 2 godzin., porobiła całą furę ujęć, by tylko jedno potem powielić.

  6. Anabell!
    Zdjęcie pierwsze to jest muzeum.
    Ten blokowiec jest straszny.
    Zdjęcie z tym placem bardzo ciekawe, tylko że ja takich fotografii napstrykałem sporo, bo wiecznie bawię się kadrem. pzdr

  7. anabell
    „Mnie mdli od spojrzenia na ten blokowiec- gigant. Kojarzy mi się z kolonią jaskółek-brzegówek, którą kiedyś widziałam na zdjęciu- wysoki brzeg a w nim „dziura obok dziury”, brzeg bardziej dziurawy niż ser szwajcarski.
    Dla mnie jeśli idzie o zdjęcia to ciekawe jest to zdjęcie placu, bo placu wcale nie widać- zapewne widzą go tylko ci, co siedzą na tych ławkach. Tak, plac bez placu wygląda nieźle.Rozbudza ciekawość jaki właściwie jest ten plac???”

    Blok, mnie, wręcz przeciwnie – przyciągnął swoją stadną otoczką, misterną mozaiką chaosu i blasków – bardziej niż defilada kolumn . Ale bardzo podoba mi się Twoja interakcja. Plac, którego nie widać. Dziura obok dziury. Oba skojarzenia robią ferment. To wartość dodana, która jest czymś dużo-dużo większym niźli tylko „pstryknięcie w aparacie” (Pawle! Torlinie!).
    Kolonia socjalna skłoniła mnie do dociekań, jaki jest rozkład pomieszczeń, jak wyglada izolacyjność przy tak dużych oknach, czy zewnętrzne galeryjki mają sprzyjać integracji i pogłębiać więzi, jaki był zamysł na wspólnotę.
    W końcu pomyślałem, że tak mógłby wyglądać dom seniora – niespokojnego.
    „Plac” odwrotnie – cierpi na brak ludzkości. Monumentalna architektura, jej wielkość i rytmiczność odpycha majestatem. Chłód pustej przestrzeni ociepla obecność siedzącego człowieka.

    „… ta postać w oświetlonej przestrzeni – umówiona czy uchwycona przypadkiem?”

    Budynek muzeum rzeźby jest rzeźbą. W środku wydrążonej megarzeźby jest jedna jedyna rzeżba człowieka w naturalnych proporcjach, taki „chłopek”. Rzeźbę-muzeum ogląda się z zewnątrz, tak jak z tarasu przed schroniskiem, poprzez Morskie Oko, masyw Mięguszowieckich.
    Oczywiście, … to był żart. Nie przypadkiem.

    Torlin
    „A pozostałe to wręcz banał doprowadzający mnie do kryzysu, to są najzwyczajniejsze fotografie, trzaskane w milionach sztuk przez ludzi zwiedzających świat. Co w nich jest nadzwyczajnego?”

    Wydaje mi się, że powinniśmy zapoznać się z regulaminem konkursu. Nie sądzę, żeby w tym wypadku chodziło li tylko o „piękną” fotografię. Anabell celnie pokazała co jest ważne oprócz pikseli i nie należy odmawiać tego daru artystom fotografikom.

    „Podstawowy problem pozostał, czy fotografie nowoczesnej architektury są takie piękne, bo zdjęcie jest cudowne, czy to budynek jest wspaniały. To jest rzecz godna rozważenia.”

    Zawsze odważnie stawiasz niełatwe pytania. To się tyczy nie tylko zdjęć architektury.

    Co za wspaniały blog. Ciekawe tematy – „coś z niczego”.
    Jak rzeźba – pełna zagłębień i tonów. Ogromna wieloznacznością, a w niej nieskończona ilość mniejszych rzeźb, w których z kolei jeszcze mniejsze. Jak dziura w dziurze. Wielokrotnie odbity widok między lustrami i coraz ich więcej i coraz mniejsze aż niewidoczne. Ale wiemy że tam są i jesteśmy ich ciekawi. Jakie są?
    Wiele się tu dowiaduję i uświadamiam sobie jak mało wiem.
    Pragnienie i niemożność. Chciałoby się aby to trwało wiecznie.
    „I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.”
    Ma przestać ?
    „I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas.”
    Koniec wieczności ?!

    Pomyślności w Nowym Roku
    uch ty

  8. 01/01/2020
    at 18:41
    Jednak muszę sprostować, poprawić.
    Przełom roku był pełen napięcia i niepokoju.
    Dlatego końcowa część tekstu rozsypała się.

    Jak rzeźba – pełna zagłębień i tonów. Ogromna wieloznacznością a w niej nieskończona ilość mniejszych rzeźb, w których z kolei jeszcze mniejsze. Jak dziura w dziurze. Wielokrotnie odbity widok między lustrami i coraz ich więcej i coraz mniejsze aż niewidoczne. Ale wiemy że tam są i jesteśmy ich ciekawi. Jakie są?
    Wiele się tu dowiedziałem a nadal niewiele wiem.
    „Lecz choćby przyszło tysiąc atletów”,
    pragnienie i niemożność, oby trwały wiecznie.
    „I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.”
    Ma przestać?
    „I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas.”
    Wieczności koniec na czas.

    Teraz dopiero mój panegiryk okrzepł.

  9. Dziękuję.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: